niegrzeczna_czarna
21.07.07, 00:34
Poszłam zapłacić rachunki. Wchodzę, pobieram numerek A - wpłaty i wypłaty. Na
numerku dwa tysiące piećset sześćdziesiąt i jeszcze jeden, osób oczekujących.
Trudno. Rachunek pilny, zapłacić muszę. Czekam. Pół godziny czekam,
czterdzieści pięć minut, czekam. Przede mną juz tylko 3 osoby, za mną
nastepne pięć tysięcy. Nagle wchodzi chłopak. Z przodu ma czerwone nosidełko,
w nosidełku dziecko. W czapeczce. Małe strasznie, jak nie wiem co. Nie
ruszało się, znaczy, że śpi. Jako, że ma pierwszeństwo, został puszczony bez
kolejki. Jedną ręką płacił, drugą dyndał to nosidełko. Jak odchodził od kasy,
to się po nas wszystkich rozejrzał i jakoś tak zawadiacko uśmiechnął. Ja
patrzę a to k..wa nie dziecko, tylko lalka była...
Gratuluję pomysłu. Nawet nie byłam zła, niestety wszyscy starsi się
wściekli..