Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość

22.07.07, 23:52
Być może spotkam się ze słowami krytyki, ale ja zgadzam się z dyrekcją
szpitala. Nie znam biednych lekarzy, znam ich obyczaje i wiem, że w Polsce nie
ma przymusu pracy. Niestety nie ma przymusu zwrotu nakładów finansowych, które
Państwo poświęca na wykształcenie wyjeżdżających z kraju. Nostryfikacja
powinna być słono płatna.
    • Gość: dr G. Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.chello.pl 23.07.07, 00:48
      Lekarze , trzymajcie się !!! Teraz , albo nigdy , bo Was złamią . Nie może być
      tak , że dozorca z Targówka - minister u Kaczyniaka zarabia 5x więcej niż
      profesor medycyny !!!
      Wasi dyrektorzy trzęsą się o posady , bo tak jak minister Religia stracili
      zawód . Pozbądźcie się ich .
      • metron1 Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość 23.07.07, 01:17
        Tygodnik "Wprost" pisze, że dużo i małym kosztem, w dodatku bez podatku,
        zarabiają specjaliści, którzy biorą łapówki. "Neurochirurg za operację, którą
        wykonuje w ramach etatu w państwowej służbie zdrowia, otrzymuje w kopercie 10
        tys. zł. Operacja ortopedyczna kosztuje 7-8 tys. zł" czytamy w tygodniku.
        "Prawie połowa lekarzy bierze łapówki za wykonanie operacji, a co trzeci za
        przyjęcie chorego do szpitala lub skrócenie kolejki do zabiegu. Co piąty
        ordynator otrzymuje w kopercie od pacjenta 500-1000 zł, a co dziesiąty -
        równowartość przeciętnej pensji. W ten sposób pacjenci często muszą płacić nie
        tylko za tzw. zabiegi planowe, ale też za ratujące życie" - czytamy dalej.

        Może właśnie dlatego studia medyczne od lat cieszą się taką popularnoscią że
        kandydatów jest więcej niż miejsc na uczelniach. Bo tak na zdrowy rozum
        potencjalny kandydat na lekarza nie jest chyba idiotą, wie że wybierając studia
        medyczne zarobi grosze. A kandydatów jakoś ciągle nie ubywa. Skoro jest tak
        tragicznie dlaczego medyczne uczelnie przeżywają oblężenie. A np operator walca
        drogowego który może zarobić 7 tyś zł miesięcznie to towar deficytowy ???
        • dr01 Lekarze mają RACJĘ - winny rząd bo nie robi reform 23.07.07, 18:28
          Przeciętne pensje specjalistów są o wiele wyższe niż średnia krajowa m.in. w
          Holandii (8,4x dla samozatrudnionych i 4x dla etatowych), Belgii (7,8x -
          kontraktowi), Stanach Zjednoczonych (6,5x - prowadzący własną działalność, 4,8x
          - etatowi), Austrii (5,6x - samozatrudnieni), Australii (5,3x - kontraktowi),
          natomiast są stosunkowo niskie w Norwegii (1,6x), na Węgrzech (1,7x) i w
          Czechach (1,6x - etatowi, 2,3x - prowadzący własną działalność).

          Lekarze ogólni mają wysokie dochody (także w porónwnaiu ze średnią krajową) w
          USA (4,4x dla samozatrudnionych i 3,8x dla etatowych), Nowej Zelandii (4x -
          kontraktowi) i Wielkiej Brytanii (3,8x - prowadzący własną działalność),
          natomiast mało zarabiają Węgrzy (1,7x), Czesi (1,8x) i Finowie (1,9x).

          Istnieje spora róznica między poszczególnymi krajami OECD w liczbie
          praktykujących lekarzy na 1000 mieszkańców. W Grecji na każdy tysiąc mieszkańców
          przypada prawie 5 lekarzy, w Belgii - 4, w Czechach - 3,6, na Słowacji i
          Węgrzech - ok. 3, natomiast Polska ze średnią 2,1 wyprzedza tylko Japonię (2),
          Meksyk (1,8), Koreę (1,6) i Turcję (1,5).

          Liczba lekarzy przypadająych na tysięczną populację rosła w latach 1990-2005 w
          niemal wszystkich krajach OECD, ale wolniej niż w poprzednim piętnastoleciu. To
          efekt cięcia kosztów, przeprowadzonego przez wiele krajów w latach 80. i 90.,
          które zmniejszyły liczbe nowych lekarzy przez limitowanie miejsca na uczelniach
          medycznych (polityka numerus clausus).

          W latach 1990-2005 coroczna liczba absolwentów studiów medycznych zmalała we
          Francji, Włoszech, w Niemczech, Japonii i Szwajcarii. Jeśli w najbliższej
          przyszłości nie zostaną podjęte zdecydowane kroki, wiele krajów będzie w coraz
          większym stopniu zależnych od imigracji lekarzy ze względu na starzenie się
          społeczeństwa i rosnącą lukę pokoleniową - przewiduje OECD.

          Jak wynika z badań OECD Health Data, w ostatnim piętnastoleciu we wszystkich
          krajach wzrosły nakłady na opiekę zdrowotną, przeciętnie z 5% PKB w 1970 r., do
          6,9% PKB w 1990 r. i do 9% PKB w roku 2005. Najwyższe są one w USA (15,3% PKB w
          2005 r., w 1990 r. - 11,9%), Szwajcarii (11,6%) i Francji (11,1%). Polska
          również zanotowała wzrost - z 4,8% do 6,2% PKB, ale w rankingu krajów OECD
          wyprzedzamy tylko Koreę (6% PKB). Dla porównania - Słowacja wydaje na zdrowie
          7,1% PKB, Czechy - 7,2%, Węgry - 8,1%, Hiszpania - 8,2%, a Grecja - 10,1% PKB.
          Co czwarty kraj OECD wydaje na ochronę zdrowia więcej niż 10% PKB.

          Wydatki zdrowotne per capita w latach 1990-2005 wzrosły w krajach OECD średnio o
          80% i wynoszą przeciętnie 2 759 dolarów. Na czele rankingu - oczywiście USA ($6
          401), gdzie jednak wydatki prywatne przeważają nad państwowymi. Tuż za USA -
          Luksemburg ($5 532), Norwegia ($4 364) i Szwajcaria ($4 177). Polska - jak
          zwykle - znalazła się w ogonie ($867), wyprzedzając jedynie Meksyk ($675) i
          Turcję ($586). Dla porówania - wydatki zdrowotnę na głowę mieszkańca Słowacji
          wynoszą $1 137, na Węgrzech - $1 337, w Czechach - $1 479, w Hiszpanii - $2 255,
          w Grecji - $2 981.

          W skali całej OECD, udział publicznych wydatków na zdrowie spadł o niecały punkt
          procentowy od 1990 r. i w 2005 r. wyniósł 73%. Najwyższy jest w Luksemburgu
          (91%), Czechach (89%) i Wielkiej Brytanii (87%), a najniższy - w Grecji (43%),
          USA i Meksyku (po 45%) oraz w Korei (53%). W Polsce udział budżetu państwa w
          wy6datkach na ochronę zdrowia wynosi 69% i od 1990 r. spadł o ponad 22 punkty
          procentowe (najwięcej w krajach OECD). W tym samym czasie na Węgrzech publiczne
          wydatki na zdrowie zmniejszyły się o prawie 19 pkt proc., a w Grecji - o 11.
          Tymczasem Korea zwiększyła nakłady budżetowe na opiekę zdrowotną o ponad 16 pkt
          proc., a Turcja - o 10.

          W krajach OECD wydatki na zdrowie z własnej kieszeni i z prywatnych ubezpieczeń
          wyniosły w 2005 r. średnio 26% (w tym 20% z własnej kieszeni, a 6% - z
          ubezpieczeń). Największy wkład własny w zdrowie wnoszą Grecy (57%), Meksykanie
          (55%) i Amerykanie (50%, w tym 37% z ubezpieczeń), a najmniejszy - mieszkańcy
          Luksemburga (8%), Czech (11%) i W. Brytanii (13%). W Polsce prywatne wydatki na
          zdrowie wynoszą 27%, w tym 1% z polis zdrowotnych.
          • Gość: Emma Re: Lekarze mają RACJĘ - winny rząd bo nie robi r IP: *.202.reserved.ish.de 24.07.07, 14:20
            Moze jeszcze czwarta reforma - placenie za studia medyczne, specjalizacje itd?
            • dr01 Re: Lekarze mają RACJĘ - winny rząd bo nie robi r 24.07.07, 16:56
              > Moze jeszcze czwarta reforma - placenie za studia medyczne, specjalizacje itd?
              za kursy specjalizacyjne trzeba płacić.
              Za studia odpracowałem po 2 latach pracy za darmo. Pracuję 5 lat - kto zapłaci
              mi za 3 lata pracy? Może ty?
              • Gość: Lekarz z Banacha Do Emmy nie dotarło, że Polska od 3 lat jest w UE. IP: *.acn.waw.pl 24.07.07, 18:27
    • alienxxx Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość 23.07.07, 00:51
      nie wiem dlaczego obawiasz sie krytyki
      nikt przy zdrowych zmyslach i jakiejkolwiek wiedzy nie bedzie Cie krytykowal

      jestem przeciwko strajkowi konowalow w bialych fartuchach - lekarze nie
      strajkuja, strajkuja tylko nieudacznicy...
    • Gość: mag124 Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.aster.pl 23.07.07, 01:18
      Ciekawe, u kogo leczą swoich członków rodziny protestujący lekarze?Czy im
      kolega lekarz też mówi, żeby się dowiedział pod koniec roku?
    • Gość: qweta0 To wszystko wina lekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 01:39
      To lekarze są winni beznadziejnej sytuacji naszej służby zdrowia, a że strajkują przeciw temu co się dzieje? Można to bardzo
      prosto wytłumaczyć: chcą więcej pieniędzy i wzbogacenia się na prywatyzacji służby zdrowia (trzeba się tutaj spytać przez kogo są
      oni inspirowani!?). Nie wystarcza im te 1100zł za pracę z dyżurami (np płaca stażysty, przypomnijmy: średnia krajowa w polsce na
      rok 2006: ok 2500zł, mają za sobą 6 lat studiów, odpowiedzialność i kompetencje "normalnego" lekarza, gdyby skończył budowlanke
      już od od co najmnmiej 5 lat zarabiałby prawdopodobnie powyzej średniej krajowej). Co tam przecież zawsze mogą sobie dorobić,
      KONOWAŁY przecież nie muszą mieć życia prywatnego, a tym bardziej się dokształcać (zresztą za co?). Pozatym ja nie widziałem
      jeszcze biednego lekarza, a zresztą ci co zostali to właśnie ci najsłabsi, bez amibicji, no i jest powszechnie wiadome, że zawsze
      mogą zastąpić ich zdecydowanie lepsi lekarze z ukrainy. Kiedy rząd natomiast nie chce rozmawiać ze strajkującymi, a strajk się
      przedłuża to jest to także wina lekarzy, wogóle z jakiej racji oni strajkują, górnicy owszem, kolejarze, pielęgniarki czemu nie?
      Oni nie tylko mogą przestać pracować mogą nawet zablokować drogi, ale lekarze? Powinnni odrobić drugie tyle pracą w polu, żeby
      wiedzieli co to jest prawdziwy wysiłek, zresztą składali przysięge hipokratesa, więc mogliby równie dobrze robić za darmo i to
      jeszcze z pocałowaniem ręki! A jakby taki jeden z drugim na przyszłośc próbował wyjechać to mu kazać spłacić studia, przecież MY
      WSZYSCY TEŻ MUSIMY TO ROBIĆ, gdy wyjeżdżamy za granicę.

      A na poważnie: lekarze mają prawo do strajku, to rząd wywołał taką atmosferę wokół tego protestu, swoją nieustępliwością i czarnym
      pr-em. Ich żądania wcale nie są kosmiczne, albo realna droga do podwyższenia ich płac do 5000-7500 zł, albo reforma służby
      zdrowia, z prywatyzacją większości elementów systemu opieki zdrowotnej: ze szpitalami i ubezpieczalnią włącznie, oczywiście
      aktualna składka zdrowotna pozostaje, teraz tylko wpłacalibyśmy ją do wybranej przez nas ubezpieczalni, w której moglibyśmy sobie
      ewentualnie wykupić rozszerzony, płatny pakiet usług. Co w tym dziwnego? Czy ten system jest niesprawiedliwy albo niesolidarny?
      Wracając jeszcze do płac, czy są to duże żądania? Zapewniam was, że w wolno rynkowym systemie opieki zdrowotnej płace lekarzy
      byłby dużo wyższe, dla przykładu na liście 25 najwyżej płatnych zawodów w USA w pierwszej 10 znalazły się różne specjalizacje
      medyczne ze średnią roczną płacą w granicach 180-120 tys dolarów.
      • Gość: ... Re: To wszystko wina lekarzy! IP: *.ostrowmaz.mm.pl 23.07.07, 02:35
        Tak. Tylko, że tam lekarze odpowiadają za swoje błędy...
        Poza tym. Co z tego że studiowali 6 lat studiów. Jest wiele kierunków, które
        wymagają czegoś więcej niż tylko wkuwania materiału. Zgadza się część z nich
        dźwiga wielką odpowiedzialność ale nie wszyscy.
        Jeśli nie odpowiadają im warunki zatrudnienia, to niech się zwolnią (co część
        zresztą robi). Na tym polega wolny rynek, że się wybiera a nie uważa się że "mi
        się należy".
        • Gość: qweta0 Re: To wszystko wina lekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 03:26
          > Tak. Tylko, że tam lekarze odpowiadają za swoje błędy...

          Rozumiem, że teza brzmi: w Polsce lekarze nie odpowiadają za swoje błędy? Jak słusznie zauważyłeś, w USA wysokie zarobki korespondują z tak powszechną odpowiedzialnością karną i cywilną za własne błędy, ale wynika to także ze wszelkich pochodnych wyższych płac, czyli: posiadania "wolnego czasu" i pieniędzy na dokształcanie się, pracowania w odpowiednim wymiarze godzin, bez przemęczenia, większych możliwości diagnostycznych, wydajniejszej pracy organów aministracyjnych oraz lepszego zorganizowania stanowiska pracy (np. część dokumentów nie wypełnia lekarz bo jego czas jest drogi, tylko sekretarka medyczna, dzięki czemu lekarz odpowiednią ilość czasu może poświęcić pacjentowi). Nie przesadzajmy też z brakiem odpowiedzialności zawodowej w Polsce, za naprawdę rażące błędy sądy skazują lekarzy w wielu przypadkach, ale z m.in. wyżej podanych przyczyn nie jest to rzeczywiście w pełni sprawiedliwy system.

          > Poza tym. Co z tego że studiowali 6 lat studiów. Jest wiele kierunków, które
          > wymagają czegoś więcej niż tylko wkuwania materiału. Zgadza się część z nich
          > dźwiga wielką odpowiedzialność ale nie wszyscy.

          Mimo wszystko wszędzie na świecie (oprócz m.in. Polski) lekarz jest jednym z najbardziej docenianych zawodów. Wnioski wyciągnij sam.

          > Jeśli nie odpowiadają im warunki zatrudnienia, to niech się zwolnią (co część
          > zresztą robi). Na tym polega wolny rynek, że się wybiera a nie uważa się że "mi
          > się należy".

          W systemie ochrony zdrowia w Polsce nie ma wolnego rynku. Lekarze mają taki wybór: podjąć pracę w publicznej służbie zdrowia albo wogóle nie pracować. Oczywiście część specjalistów (czyli lekarze de facto 15 lat po rozpoczęciu studiów) ma możliwość otwarcia własnej praktyki i przyjmowania prywatnych pacjentów, no ale to może być najwyżej drugi etat, ponieważ tylko w publicznym szpitalu jest możliwość poszerzania swojego doświadczenia zawodowego (dzięki temu, że przyjmowane są tam różnorodne przypadki i używa się różnych metod leczenia), a nawet wybitny specjalista, bez pogłębiania swojej wiedzy i umiejętności po 5 latach staje się przeciętniakiem. Oczywiście od kiedy jesteśmy w UE kolejną możliwością jest wyjazd za granicę, ale to jest de facto wygnanie, a dla nieznających języka i to jest niedostępne.
          • Gość: edysz Re: To wszystko wina lekarzy! IP: *.bibl.amwaw.edu.pl 23.07.07, 09:24
            Oczywiście od kiedy jesteśmy w UE kolejną możliwością j
            > est wyjazd za granicę, ale to jest de facto wygnanie, a dla nieznających
            języka
            > i to jest niedostępne.
            Tylko, że co to za specjalista nie znający bardzo dobrze j.angielskiego. To po
            angielsku ukazuje się 90 % światowych badan i odkryć medycznych w czasopismach
            specjalistycznych.
            Dobry lekarz, z najnowszą wiedzą odnajdzie się wszędzie.
            I to prawda, że w tej chwili w Polsce zostają właśnie ci najsłabsi, bez języka
            i znajomości najnowszych badań :(
            Dlatego też jestem za odpłtatnością za studia medyczne, bo uczą sie za nasze
            pieniądze, po czym wyjeżdżają, a my nie mamy u kogo się leczyć!
            • Gość: liggi Re: nauka to czysty relaks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 09:32
              idźcie do prawdziwej roboty paienki obojga płci po AM, potem pogadamy nieroby!
            • Gość: kindzior99 Re: To wszystko wina lekarzy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 09:44
              "Pokaż lekarzu co trzymasz w garażu". - to właśnie świadczy o zamożnosci tej
              grupy zawodowej. Kolejna rzecz, z którą całkwoicie zgadzam się z przedmówcą -
              odpłatność za studia - 6 lat uczą się za darmo i jeszcze im kasy mało. Studia
              płatne dla lekarzy.
              A żeby nauczyć ich porządku warto było by skoszarować całą służbę zdrowia
              • Gość: manoel Re: To wszystko wina lekarzy! IP: *.bielanski.med.pl 23.07.07, 10:45
                studia płatne? - ok ale dla wszystkich. w końcu jest prawo i sprawiedliwosc -
                wszystkich obowiazuje te same zasady. bedzie jasne - stac cie to studiujesz,
                jesli nie to do lopaty. nie tylko lekarze zdobywaja wiedze i kwalifikacje na
                koszt panstwa a pozniej wyjezdzaja. na innych nikt nie narzeka- wrecz
                przeciwnie jestesmy dumni ze polski np informatyk pracuje w microsoft itp.
                trzymac go za ryj w Polsce albo niech zaplaci za swoje wyksztalcenie.
                • fedorczyk4 Re: To wszystko wina lekarzy! 23.07.07, 10:52
                  Tak jest, wszyscy niech placa. A z pretensjami o kolejki to do rzadu, a nie do
                  lekarzy. Tylko ze rzad i sejm nie strajkuje. Oni sa na wakacjach. I to tez za
                  wasze pieniadze. Tak jak za wasze pieniadze nic nie robia caly czas. I to jakos
                  nikomu nie przeszkadza
                  • Gość: Aga Re: To wszystko wina lekarzy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 13:24
                    Lekarze też właściwie nie strajkują - prywatne wizyty przyjmują normalnie -
                    dzięki strajkowi mają nawet więcej pacjentów.
                    • Gość: Lekarz z Banacha Re: To wszystko wina lekarzy! IP: 212.87.25.* 23.07.07, 13:39
                      Nie ma przymusu wykonywania zawodu lekarza w publicznej ochronie zdrowia, nie
                      ma tez przymusu wykonywania tego zawodu w tym rejonie UE.
    • Gość: itd Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.hascom.com.pl 23.07.07, 09:45
      Ja nie wiem kto ma rację, wiem natomiast, że to pacjent jest
      poszkodowany.Regularnie co miesiąc jest ściągana składka na NFOZ. Nikt nie wie
      co się dzieje z tymi pieniędzmi, kto i ile ma na koncie. Wszystko można
      wyliczyć oprócz składek. Powstają nowe struktury rozwija się biurokracja, nie
      wiadomo czym się zajmuje teraz Ministerstwo Zdrowia, że aż musiał powstać
      Narodowy Fundusz Zdrowia (gdzie papierologia osiaga apogeum) żeby wyjechać
      zagranicę trzeba stać w kolejce i podać dokładnie gdzie się jedzie i na ile.
      Uważam, że każdy powinien mieć swoją kartę ważną również zagranicą i to
      wystarczy.A tak to ciepłe posadki pączkują. Jeżeli zaś chodzi o leczenie to
      pacjent, żeby dostać się do lekarza musi przyjść do przychodni najlepiej o 5
      rano to wtedy ma szansę (o ile nie ma strajku) dostać się do lekarza.
      Zastanawia jedno co się zmieniło oprócz robudowanych do maksimum struktur.
    • Gość: Niedobry polak Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: 80.50.108.* 23.07.07, 09:59
      Jestem za podwyżkami dla lekarzy a także pozostałych pracowników służby
      zdrowia, niech zarabiają nawet i 5 tys na rękę ale niech pracują a nie piją
      kawkę. niestety ostatnio dosyć często odwiedzam lekarzy zarówno prywatnych jak
      i tych pracujacych w placówkach "państwowych". Nie mogę zrozumiec tylko
      jednego: do prywatnego specjalisty czekam góra 2 tygodnie, jeśli się dzieje coś
      naprawdę niedobrego zawsze mogę wejść na konsultacje za DARMO, prywatnie na
      rehabilitacje która jest otwarta od 7 przyjeżdżam na pół godziny wczęśniej. I
      nikt mi nie robi problemu. Umawiam sie do lekarza specjalisty na NFZ i czekam
      przy wielkim szczęściu minimum 3-6 miesięcy. Jestem umówiony na 10, lekarz
      przyjeżdża o 11, żadnego przepraszam, juz o 12 mogę wejść. lekarz sprawia
      wrażenie znudzonego i wymyśla coraz to nowe badania abym tylko wyszedł i dał mu
      spokój!!! za dwa tygodnie jestem u tego samego lekarza prywatnie bo nie chcę
      czekać jak zwykle ! zupełnie inny człowiek miły sympatyczny.
      moja propozycja rozwiazania obecnej sytłacji:
      1. Podwyżki dla strajkujących.
      2. Wprowadzenie zasad pracy jak w prywatnych klinikach tzn. nie ma picia kawy
      jak czeka pacjent.
      3. Jaka kolwiek próba wyłudzenia kożyści materialnych - zwolnienie z 52 bez
      prawa wykonywania zawodu gdzie indziej !
      4. Od wszystkich wyjeżdżających za granicę - zwrot kosztów wykształcenia do
      skarbu Państwa.
      • Gość: 555 Re: mit o uciekających lekarzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 10:13
        Czy lekarzowi z Polski łatwo być lekarzem w Wielkiej Brytanii?

        O jedną stałą lekarską posadę w Wielkiej Brytanii stara się po 200-600 osób.
        Agencje rekrutacyjne roztaczają miraże wysokich zarobków. Zapominają dodać, że
        reklamowane 60 tys. funtów rocznie to górne pułapy zarobków brutto i polski
        specjalista raczej nie ma szans tyle zarobić

        Filip Mecner: Przyjechał Pan do Anglii cztery lata temu, jest Pan lekarzem, a
        pracuje...

        Damian: ...w firmie motoryzacyjnej. Przedtem pracowałem w restauracji, domu
        opieki, robiłem zakupy osobom niepełnosprawnym i wykonywałem mnóstwo innych
        rzeczy, o których w Polsce nawet mi się nie śniło... Konkurencja o stałe posady
        w medycynie Wielkiej Brytanii ogromna. Więc wielu lekarzy, zwłaszcza
        cudzoziemców, nie pracuje w zawodzie.

        To jedyna przeszkoda?

        - W znalezieniu pracy w Wielkiej Brytanii bardzo pomocne (niemal niezbędne) są
        miejscowe referencje. Ja ich nie mam... Oczywiście są tacy, którzy już pracują.
        Jednak ci szczęśliwcy poświęcili wygórowane aspiracje, godząc się na pracę
        daleko od miasta i rezygnując z wielu innych udogodnień.

        A język?

        - Bariera językowa to kolejny problem. I tu nie chodzi nawet o język potoczny,
        ale o fachowy, medyczny. Wiele słów i określeń w polskiej i angielskiej
        medycynie pochodzi od łaciny. Jednak aby bezpiecznie wykonywać zawód, trzeba
        sobie przyswoić sporą liczbę całkiem nowych słów i zwrotów, a także fachowych
        skrótów medycznych, o których w Polsce nie mamy pojęcia. Choć w Polsce zdałem
        kilka egzaminów, okazało się, że mój angielski nie ma nic wspólnego z
        prawdziwym angielskim. Musiałem uczyć się prawie od początku...
        • Gość: 555 Re: mit o uciekających lekarzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 10:14
          Co Pan planuje teraz?

          - Od wielu miesięcy staram się znaleźć stałą pracę w zawodzie. Liczbę wysłanych
          aplikacji mogę już liczyć w setkach. I ani jednej rozmowy kwalifikacyjnej. Moi
          znajomi są równie skuteczni. Ja chciałbym być internistą albo anestezjologiem.
          Ale wezmę to, co mi zaoferują.

          Łatwiej zrobić karierę lekarską w Polsce czy na Wyspach?

          - Chyba w Polsce... W Wielkiej Brytanii w trakcie rocznego stażu lekarze
          przygotowują się do egzaminów, tj. MRCP (medycyna) i MRCS (chirurgia). Są one
          niezbędne, aby dostać się na specjalizację, tzn. otrzymać NTN (National
          Training Number) w wybranej specjalności. Specjalizacja trwa kilka lat -
          zazwyczaj ok. sześciu-siedmiu - taki medyk nosi tytuł Specialist Registrar. Po
          zakończeniu specjalizacji lekarz może starać się o posadę konsultanta.
          Teoretycznie posadę mógłby dostać każdy polski lekarz z II stopniem
          specjalizacji (nie ma tu przeszkód formalnych ze strony GMC). Bariera językowa
          sprawia, że jest to prawie niemożliwe...

          A co z pieniędzmi?

          - Płace w Wielkiej Brytanii należą do najwyższych, więc trwa nieustanny napływ
          kadr medycznych z całego świata. Zwłaszcza z byłych kolonii Zjednoczonego
          Królestwa, tj. Indii, Pakistanu, gdzie językiem oficjalnym oraz, co ważniejsze,
          wykładowym na uczelniach wyższych wciąż jest angielski. Konkurencja jest
          wielka. O jedną stałą posadę stara się po 200-600 osób. Poza tym agencje
          rekrutacyjne, często za pośrednictwem mediów, roztaczają miraże wysokich
          zarobków w Wielkiej Brytanii. Zapominają dodać, że te reklamowane 50-60 tys.
          funtów rocznie to górne pułapy zarobków brutto, często dotyczące angielskiego
          specjalisty na stanowisku konsultanta, na które polski specjalista raczej nie
          ma szans. Na rękę młody lekarz (SHO) otrzymuje ok. 1300-2000 funtów; staff
          grade i lekarz rodzinny (GP-General Practitioner) - ok. 2000-3000, konsultant
          3000-5000. Koszty życia w Wielkiej Brytanii pochłaniają jednak znaczną część
          zarobków.

          Jak się zostaje brytyjskim medykiem

          Studia trwają pięć lat, po nich jest rok stażu (Pre-registratione House
          Officer). Następnie świeżo upieczony medyk otrzymuje pełną rejestrację od GMC i
          zaczyna starać się o tytuł i pracę jako SHO (Senior House Officer). Są to
          zazwyczaj 6-12-miesięczne kontrakty szpitalne w wybranych przez lekarza
          specjalnościach. W Wielkiej Brytanii większą wagę niż w Polsce przykłada się do
          praktycznego przygotowania do zawodu w czasie studiów. Gdy angielski lekarz
          zaczyna pracę, otrzymuje natychmiast dużo większy niż w Polsce zakres
          odpowiedzialności za pacjenta. Samodzielnie podejmuje większość decyzji i
          ponosi za nie odpowiedzialność. Konsultant jest jedynie nadzorcą naukowym,
          wykorzystywanym raczej w szczególnie skomplikowanych przypadkach. Tymczasem
          polscy lekarze są przyzwyczajeni do stałego nadzoru, a nawet wyręczania ich
          przez ordynatorów/profesorów w podejmowaniu samodzielnych decyzji.
      • Gość: Lekarz z Banacha Zapomnij! - Sprzeczne z prawem Unii Europejskiej. IP: 212.87.25.* 23.07.07, 13:43
        > 4. Od wszystkich wyjeżdżających za granicę - zwrot kosztów wykształcenia do
        > skarbu Państwa.

        Polski absolwent studiów medycznch ma rawo podjac pracę w dowolnym rejonie UE.
        To państwo MUSI WRESZCIE zacząć KONKUROWAĆ o lekary i innych specjalistów z
        wyższym wykształceniem, by chcieli waśnie W TYM a nie innym rejonie Unii
        Europejskiej wykonyac swój zawd i tu płacić podatki:))))

        Twój pomysł ma szansę alizacji tylko w przypadku wyjścia Polski z UE i
        odrutowania granic, a dzieje się właśnie coś przeciwnego. Wchodzimy od stycznia
        do strefy Schengen, więc nawet momentu wyjazdu z PL nie zauważysz :))))
    • Gość: Andrzej Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.171.95.202.crowley.pl 23.07.07, 10:27
      18 czerwca br. minęło 8 miesięcy od kiedy zostałem zapisanu do chirurga
      naczyniowego w szpitalu na Banacha. W dniu tym wyznaczono mi następną
      konsultację na 29 sierpnia br. To są już chyba rekordy o wymiarze światowym.
      Jestem bardzo chory na areteriosklerozę kończyn dolnych. Poruszam się w bólach.
      Wiem, że doktorzy z Bancha przyjmują w prywatnych klinikach. Mnie jednak chodzi
      o właściwą ocenę stanu choroby i podjęcie decyzji o ewentualnej operacji, wobec
      czego leczenie prywatne mija się z celem i możliwościami finansowymi. Może mi
      ktoś doradzi, co mam zrobić.
    • Gość: Adam Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.eranet.pl 23.07.07, 10:32
      Te pozostałe 350 pacjentów pan doktor przyjmie w prywatnym gabinecie. Coś mi
      się zdaje, że to była przysięga Hipokrytesa, a nie Hipokratesa, panie doktorze.
    • garraretka Primum non nocere. 23.07.07, 11:27
      Lekarze chyba o tym zapomnieli.
      • Gość: qq Re: Primum non nocere. IP: *.crowley.pl 23.07.07, 12:07
        > Lekarze chyba o tym zapomnieli.
        >
        lekarze pamiętają, aby nie szkodzić, ale w pierwszej kolejności starają się nie
        szkodzić sobie i swoim bliskim...
      • Gość: Lekarz z Banacha Czy należy wprowadzić celibat dla lekarzy? IP: 212.87.25.* 23.07.07, 13:46
        Skoro system ochrony zdrowia w PL ma się opierać na lekarzach tyrających po 300
        godzin miesięcznie, to może logicznym następstwem takiej doktryby powinien być
        zakaz zakłądania rodzin i nakaz życia w czystości dla lekarzy?

        Ale by się Europa z nas smiała....hehehe.
    • Gość: Lekarz z Banacha Zapomniałeś, że jesteśmy w UE. IP: 212.87.25.* 23.07.07, 13:36
      > Niestety nie ma przymusu zwrotu nakładów finansowych, które
      > Państwo poświęca na wykształcenie wyjeżdżających z kraju. Nostryfikacja
      > powinna być słono płatna.

      Jako obywatele UE korzystamy z prawa do swobodnego poruszania się i
      podejmowania pracy w dowolnym rejone Unii, a nostryfikaja nie jest potrzebna od
      momentu akcesji.

      Wyjazd z Polski do Irlandii, GB, czy tez Szwecji nie jest w wietle prawa
      unijnego wyjazdem zagranicznym:))))

      O polskich lekarzy państwo, na którym spoczywa kontytucyjny obowiązek
      zapewnienia opeiki zdrowotnej, powinno więc KONKUROWAĆ NA RYNKU PRACY UNII
      EUROPEJSKIEJ.

      Innej drogi nie ma :))))
    • Gość: Lekarz z Banacha Czyli wychodzi normalnie - nie strajkuje. IP: 212.87.25.* 23.07.07, 13:55
      >Specjalista ze szpitala przy Banacha, który przyjmował ok. 450 pacjentów
      >miesięcznie, teraz ma ich 100. - Wychodzę z pracy po 14 - przyznaje.

      Kolega chyba musiał przyjmować pacjentów w godzinach popołudniowych
      (dodatkowych).
      Boże...do czego to dozło, że lekarz przeprasza, że...nie zostaje dłużej w pacy
      tylko wychodzi normalnie. Paranoja!

      A może to jest właśnie kluczowe odkrycie?
      Że system ten, mimo wszyskich swoich mankamentów JAKOŚ działał, oparty na
      niewolniczym wyzysku. A to się na pewno skończy, bez względu na czas trwania
      protestu i jego formę.

      Dość pracy po godzinach!
      • Gość: ddd Re: to już spi.erdalaj "lekarzu" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 14:50
        i nie blokuj sprzętu, kupionego nie za twoje pieniądze.
        • Gość: Travel Po 1 stycznia wchodzi w zycie "prawo Misia". IP: *.acn.waw.pl 23.07.07, 15:17
          Oburzasz się więc, że lekarze nie chcą już pracowac po godzinach etatowej pracy
          za marne grosze?

          Na szczeście 1 stycznia wchodzi w życie nowelizacja ustawy o ZOZ-ach, a to
          oznacza, że lekarz może, zgodnie z prawem UE, pracować najwyżej 48 godzin
          tygodniowo.

          To obnaży dotkliwy brak lekarzy w Polsce, co dotychczas było skrzętnie ukrywane
          własnie poprzez zmuszanie lekarzy do podejmowania dodatkowego zatrudnienia przy
          niskiej stawce godzinowej.

          A tak na marginesie, czy nie sądzisz, że to, co robi lekarz ze swoim czasem
          wolnym to nie jego prywatna sprawa?

          Ten sprzęt, o którym wspominasz, bez lekarza jest BEZWARTOŚCIOWY.
        • Gość: popiera,lekarzy sam spie..j mechaniku samochodowy IP: 213.218.116.* 23.07.07, 15:20
          albo jakas inna popierdolko bez wyksztalcenia.
    • gajane4 Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość 23.07.07, 14:48
      Uważałem i uważam że zawód lekarza jest przede wszystkim zawodem, a dopiero
      później misją. Dlatego rozumiałem zasadność prawa do strajku. Natomiast nie
      rozumiem dlaczego lekarz, nawet ze specjalizacją, ma zarabiać zasadniczo blisko
      8 tys. zł brutto. Skąd taka wielka różnica w stosunku do innych zawodów
      wymagających wyższego wykształcenia i wieloletniego doświadczenia?
      • Gość: qweta0 Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 15:51
        pisałem już o tym wcześniej, gdyby system ochrony zdrowia był oparty na prawach wolnego rynku ta suma byłaby prawdopodobnie jeszcze większa, dla przykładu podałem listę 25 najlepiej opłacanych zawodów w stanach wg forbesa, gdzie w pierwszej 10 było 10 różnych specjalizacji lekarskich z średnimi pensjami w granicach 120-180 tys dolarów
        • Gość: ff Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:18
          tylko żeby tyle zarabiać trza wpakować kilkadziesiąt tys $$ w studia medyczne.
          polskie gołodupce zostają lekarzami za friko
          • Gość: qweta0 Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:53
            tak jak w każdym innym zawodzie w usa...
      • Gość: były już... Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.crowley.pl 23.07.07, 16:17
        > Natomiast nie
        > rozumiem dlaczego lekarz, nawet ze specjalizacją, ma zarabiać zasadniczo
        > blisko
        > 8 tys. zł brutto. Skąd taka wielka różnica w stosunku do innych zawodów
        > wymagających wyższego wykształcenia i wieloletniego doświadczenia?

        ano... dlatego, że od tego lekarza zależy Twoje zdrowie i życie

        nie mogę wyjść z podziwu, że finansiście płaci się 100 $ za godzinę i nikt
        nie "pyszczy", że mechanikowi samochodowemu płaci się 500 złotych za dzień
        pracy i wszystko jest OK, w końcu cieciowi, który pilnuje parkingu w nocy 8/h
        (czyli więcej niż lekarzowi)...

        a jak lekarz powie, że powinien zarabiać 8000 złotych miesięcznie to jest to
        dla was wielki skandal...

        PS. ja jako lekarz zarabiałem 6,7 pln/h [netto]
        • Gość: fff Re: Lekarze strajkują, chorzy tracą cierpliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:19
          to przekwalifikuj się na mechanika :) mamy wolność zatrudnienia i nikt cię nie
          zmusza abyś był jakimś lekarzem
      • Gość: Lekarz 3 srednie krajowe - takie sa proporcje w UE. IP: *.acn.waw.pl 23.07.07, 17:09
        Tak jest np. w Czechach.
        Jeśli nasi lekarze nie zarobia atrakcyjnie, będą wyjeżdżać, zwłaszcza młodzi po
        studiach.
        • Gość: :) Re: 3 srednie krajowe - takie sa proporcje w UE. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:17
          nie wszystko co zagraniczne jest lepsze. zodzieju lekarzu pokaż najpierw co
          masz w garażu!
          • Gość: lekarz Ja mam Fiata Albee, luksus? IP: *.acn.waw.pl 23.07.07, 17:20
            • Gość: lekarz Re: Ja mam Fiata Albee, luksus? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 17:39
              a ja mam audi a6 he he.
              • dr01 Re: Ja mam Fiata Albee, luksus? 23.07.07, 18:38
                a ja mam dwa rowery, wrotki i deskorolkę (a samochód mi sie nie mieści - trzymam
                go na zewnątrz)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja