Warszawskie uczelnie łamią prawo

IP: *.chello.pl 22.08.07, 22:16
Nie Wyższa Szkoła Psychologii Społecznej a Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej i cieszę się że wreszcie ktoś zainteresował się tym jak wyglądają kwestie finansowe w tej szkole. Chętnie bym zobaczył nieco bardziej szczegółowy artykuł być może ku przestrodze kandydatów, o tej uczelni, która mimo dobrej jakości merytorycznej nauczania ma także bardzo wiele wad...
    • Gość: mochitto Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.07, 07:41
      ALMAMER czyli WSE sciagał mnie 2 lata temu za 1200 zł czyli
      polroczne czesne , mimo tego ze byłem na zajeciach nie caly miesciac.
      Jednak na zadne wezwanie nie odpowiedziałem czy nie przyznalem sie
      do dlugu i dali mi spokoj.
      Teraz moga mi pomachac raczka bo dlug sie przedawnil.
      A z drugiej strony maja zapis w umowie ze trzeba pisemnie zlozyc
      wniosek o rozwiazanie umowy czyli rezygnacje z nauki, inaczej
      nalicza caly semestr.
      Wiec jak zamiarujesz nie uczyc sie wyslij nawet tylko fax.
      • Gość: Ella Re: Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: 83.238.72.* 23.08.07, 09:14
        Uczelnie są nie w porzadku, ale studenci też.
        Nie chcesz sie uczyć, to nie zajmuj miejsca innym.

        W ogóle studia powinny być płatne dla wszystkich, tyle że powinny kosztować
        mniej niż teraz. Do tego stypendia dla najzdolniejszych, mozliwość odpracowania
        czesnego na uczelni dla biedniejszych, tanie kredyty na naukę i wszyscy by byli
        zadowoleni.
        • Gość: zuch [...] IP: *.acn.waw.pl 23.08.07, 10:32
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: absolwent Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.07, 13:43
      A co z warszawską AWF? Ciągłe podwyżki czesnego a w zamian notoryczne
      odwoływanie zajęć bez podania przyczyny, o przeprosinach nie wspominając. Przez
      3 lata moich studiów licencjackich (2000-2003)nie odbyło się ok. 30-40% zajęć.
      Za wszystkie studenci (mowa o studiach zaocznych) musieli zapłacić "z góry"
      (czesne), a o jakichkolwiek zwrotach nie było mowy. Inne kwiatki to, np. kaucja
      za książki w bibliotece uczelnianej. Maksymalnie można było wypożyczyć 3
      książki, za każdą 10 zł kaucji, która leżała na koncie uczelni przez 3 lata.
      Jeśli przemnoży się to przez liczbę studentów to uzbiera się co roku ładny
      procencik. Należy jeszcze wspomnieć o "dyżurach" kadry profesorskiej, które
      polegały na tym, że należało "polować" na wykładowcę do którego miało się jakąś
      sprawę. Szczególnym przypadkiem był dr K. (Turystyka i Rekreacja), który miał
      dyżur wtedy, kiedy akurat zabłądził do swojego pokoju. Polegało to na tym, że na
      drzwiach jego gabinetu nie było tabliczki z informacją o dniach i godzinach
      dyżurów. Przychodząc, np. w poniedziałek o 13.00, naklejał na drzwiach kolorową
      karteczkę, na której pisał :" Dyżur pn. 13.00-14.00". Analogicznie postępował w
      każdym innym terminie, kiedy akurat miał wolną godzinkę. Jedna wielka kpina ta
      cała warszawska AWF, przynajmniej jeśli chodzi o wydział TiR. Dlatego na studia
      magisterskie uciekłem na U.W., który bardzo gorąco polecam. Sciśle wydział
      geografii.
    • Gość: leokadia Re: Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: *.dedicated.hosteurope.de 30.08.07, 15:17
      „Warszawskie uczlenie łamią prawo…” i to od lat. Może uświadomię - ten kto
      decyduje sięna uczelnię wyższą w stolicy, już wtym momencie dojrzewa, staje się
      dorosły I to nie tylko w kontekście podpisywanie umów i dokładnego ich
      czytania,ale przede wszystkim w kontekście walki o swoje prawa. Osoby, które
      umieją stanąć w wilekiej kolejce, nie poddają się nawet, gdy pani sekretarka
      ostentacyjnie wychodzi i zamyka za sobą drzwi, ten kto wyćwiczy się w pisaniu
      podań na każdy, najbardziej głupi temat i będzie cały czas trzymał rękę na
      pulsie, płatności za studia płatene, i wykaże się talentem retorycznym, gdy
      przyjdzie walczyć słowem z dziekanem do spraw studenckich (!) – ten nadaje się
      na studenta. Studencie przyszły! Jeśli nie czujesz sił, by walczyć z uczlnią o
      swoje nie wybieraj na nią.. po prostu.
    • Gość: brill Re: Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: *.km10530.keymachine.de 31.08.07, 13:00
      Mam koleżankę. Przemiła osoba. Spokojna, inteligentna. I chora na nerwicę.
      Choroba ujawniła się po śmierci jej matki, już gdy koleżanka, narwijmy ją Ilona,
      była na 2 roku studiów. Gdyby miała kogoś, kto mógłby za nią walczyć o dłuższy
      urlop dziekański lub o zaliczenie roku i byłaby teraz na studiach. Ale nie jest.
      Przerwała je po na 4 roku.Nie wytrzymałą gdy dziakan powiedział, że wszystkie
      dokumenty, które przedstawia są sfałszowane…
    • Gość: torn33 Re: Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: *.blutmagie.de 03.09.07, 12:41
      studenci! szkoły zawsze będą łamać prawo. student=frajer, który da sie wrobic w
      kazda umowe-tak mysla szkoły wyzsze. Nie ma innego wyjscia – trzeba się trzymac
      na barcznosci.
    • Gość: Filip Re: Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: *.desync.com 03.09.07, 14:50
      Dziwaczne podejście do sprawy: WSZYSTKIE szkoły są złe i oszukują? Nie. Może
      zróbmy ranking szkól, które są uczciwe. Mój typ Collegium Civitas. Studenta
      traktują na równi z profesorem. Nigdy nie podwyższyli czesnego w ciągu roku
      (cały czas nie mogę uwierzyć że szkoły to robią).
    • Gość: karma Re: Warszawskie uczelnie łamią prawo IP: *.ccc.de 06.09.07, 14:57
      UW znalazło się wśród złych, ale ja chciałabym zapytać, które wydziały
      postępowały niezgodnie z prawem, bo idę właśnie UW na studia wieczorowe, na
      biologię i chciałabym wiedzieć, czy ten wydział jest pewny?
Pełna wersja