mskx
23.09.07, 00:17
Mieszkam tu od niedawna, uwierzcie, że nie pochodzę zapyziałej wsi, ale w stolicy zaskoczyło mnie co najmniej kilka osób:
- faceci myjący głowy w toaletach marketowych (ostatnio w Tesco na Kabatach gość robił pranie ręczne w umywalce!)
- widziałem dziś w Mc Donalds - jak podejrzewam po języku - Rosjanina, który zdjął buty przed jedzeniem i kładł je na stole (gdyby nie to, że nie był sam, to dałbym mu w gembę za to, że ktoś może nie mieć ochoty dotykać stolika później, na którym odciskał swoje buciska, którymi Bóg wie po czym chodził po mieście)
- przyzwyczaiłem się do osób chodzących na bosaka, ale jeden gość w metrze doprowadził do tego, że musiałem myśleć o nieprzyjemnych rzeczach, aby tylko nie wybuchnąć śmiechem - otóż w dość zimną środę gość ponad pasem miał na sobie wymiętą koszulę, a poniżej pasa był ubrany (chyba) w sam ręcznik dookoła ciała (bez obuwia rzecz jasna).
Czy to ja mam tylko takie szczęście, czy mam się psychicznie przygotować, że Warszawa to aż tak drastycze zderzenie różnych kultur? Nie mam nic przeciwko muzułmanom, którzy nagle zaczynają modlić się w tramwaju na podłodze, ale chcę być przygotowany na to, co mnie może zaskoczyć. Jest jeszcze coś takiego?:)