Wyborco, radź sobie sam - rozmowa z dr Janem Ma...

IP: 194.29.130.* 22.10.07, 09:51
Ten dr to jakiś głąb totalny...
    • Gość: Piper Re: Wyborco, radź sobie sam - rozmowa z dr Janem IP: *.aster.net.pl 22.10.07, 10:18
      Czyżby przedpiszca patrzył w lustro pisząc komentarz?

      Szanowny Panie, akurat (co podkreślają dobitnie inne artykuły o kłopotach i
      nieprawidłowościach przy głosowaniu, szczególnie osób niepełnosprawnych) takim
      osobą jak bohater artykułu należą się medale! Bo mają wiedzę by zweryfikować
      odpowiedzi, a ich działania to najlepsza kontrola nad komisjami wyborczymi!
    • Gość: ECH... Wyborco, radź sobie sam - rozmowa z dr Janem Ma.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.07, 10:45
      Nie wiem czy dostają za to kasę ale skoro się zdecydowali pracować w komisji, to
      powinni udzielać odpowiedzi na wszelkie pytania wyborców dotyczące sposobu
      głosowania.
      Osoby niekompetentne nie powinny otrzymać wynagrodzenia i nie powinny mieć
      możliwości zasiadania w komisji ponownie, przecież to oni "produkują" nieważne
      głosy
      • borisa Re: Wyborco, radź sobie sam - rozmowa z dr Janem 22.10.07, 13:16
        ta pani z komisji jeśli nie znała odpowiedzi to mogła przecież odesłać osobę
        pytającą do bardziej znającego się na rzeczy np. przewodniczącego komisji.
        Winien jest przewodniczący, bo to on przed rozpoczęciem pracy komisji powinien
        pouczyć członków swojej komisji jak należy głosować i że w razie problemów to on
        jest od ich rozwiązywania.
    • Gość: ks Wyborco, radź sobie sam - rozmowa z dr Janem Ma.. IP: 217.17.40.* 22.10.07, 17:32
      Szanowni Panstwo,

      Bylam swiadkiem tej rozmowy i sceny, jaka zrobil docent Majchrowski.
      Szkoda, ze Wyborcza, przed ukazaniem sie artykulu, nie raczyla
      zapytac drugiej strony o zdanie. Docent M. byl niegrzeczny, wrecz
      chamski, i swoim zachowaniem obrazil wiele osob. Nieprawda jest, ze
      zostal wprowadzony w blad. Wszyscy czlonkowie Komisji informowali
      wyborcow o maksymalnej ilosci krzyzykow, jaka moga postawic na
      kazdej z kart. Pan Majchrowski zadal pytanie o wiele bardziej
      szczegolowe (czyli o ilosc osob, jakie moga sie dostac z regionu
      warszawskiego do Sejmu i Senatu) i przyznam sie, ze Komisja nie
      znala odpowiedzi na to pytanie. Nie usprawiedliwia to jednak tego
      pana do publicznego i obrazliwego pietnowania czlonkow Komisji. W
      kazdej chwili mial prawo zlozyc skarge.

      Wszystkim zainteresowanym chcialabym przypomniec, ze praca w
      Komisji, jak kazdy kontakt z ludzmi, jest ciezkim wysilkiem
      wymagajacym niezwyklej cierpliwosci i umiejetnosci radzenia sobie,
      nierzadko, z zyciowymi frustratami.

      Pozdrawiam docenta M.
      KS
      • pavle szanowna Pani KS 22.10.07, 17:59
        czy Pani może była w tej komisji, że jest Pani tak pełna zrozumienia i
        wyrozumiałości dla niej?
        • Gość: sprawca Re: szanowna Pani KS IP: *.wpia.uw.edu.pl 22.10.07, 18:27
          Ojej! Widzę, że to nie koniec rugania mnie. Jeszcze się dowiaduję,
          że byłem "wręcz chamski". Szanowna Pani! Zamiast zawtydzić się, że
          się pojęcia nie ma o rzeczy, a zasiada się w komisji wyborczej i
          zamiast informować wyboców - dezinformuje się - brnie Pani dalej.
          Jeśli "chamstem" jest pytanie "ile mandatów senatorskich jest w tym
          okręgu wyborczym?" to przyznaję się do tego "chamstwa" i wszystkich
          innych niecności. Ja i cała moja rodzina, która wraz ze mną
          głosowała i też była świadkiem tej pożałowania godnej "pracy"
          niktórych członków komisji wyborczej przy ulicy Koszykowej w
          Warszawie.
          Winien wszystkiemu dr Majchrowski (nie-docent)
          • Gość: ks sprostowanie cz.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.07, 21:58
            Tak, bylam w tej komisji i bylam swiadkiem zdarzenia. Jednak nie
            mialam watpliwej przyjemnosci bezposredniej rozmowy z Panem M. Jego
            zachowanie w lokalu jak i obecne tlumaczenia niezbicie swiadcza, ze
            dobrze przyswoil metody PiSu: najpierw kogos obrazic (co moze
            poswiadczyc kazdy przebywajacy wtedy w lokalu), a pozniej samemu
            przedstawic sie jako ofiare.

            Jesli zas chodzi o tytuly, to, jesli przyznawano by je za kulture
            osobista, Pan M. nie skonczylby nawet podstawowki.
    • fleshless tak to jest jak sie pociotków na zasadzie fuchy za 24.10.07, 15:33
      trudnia w komisjach...

      ;/
    • Gość: au Wyborco, radź sobie sam - rozmowa z dr Janem Ma.. IP: *.wpia.uw.edu.pl 29.10.07, 17:14
      "Nie brak świadków na tym świecie"
      Rejent ("Zemsta Fredry)
      Nie brak Komisji członków - choć rozumu nie staje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja