Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie

IP: *.MAN.atcom.net.pl 01.01.08, 22:57
Szlachta i bogate mieszczaństwo z okazji różnych swiat organizowało
dla biedoty (zwanej także hołotą - gołotą) imprezy dla obniżenia
poziomu ich frustracji i poczucia sie kims jednak ważnym.
Rzucano wówczas w tłum pieniadze i rózne świecidełka, a biedota
piszczała z zachwytu,
W Warszawie zabrakło owego rzucania w tłum dóbr pożądanych - bo Pani
Prezydent okazała się osoba skąpą!
Te 3.5 mln owszem rzucono, ale urzędnikom, ktorzy przecie i tak są
nieźle wynag radzani z miejskich podatków.

A dlaczego w Krakowie było aż 200 tys.?
Bo Kraków to ubogie, prowincjonalne miasto i biednych tam jest 10
razy wiecej niż w STOLICY. Mieszkańców Warszawy poza marginesm
spolecznym już stac na zabawę pod dachem!
Te 20 tys, to ostatni biedni w stolicy dynamicznie bogacącego sie
kraju pod przewodem Premiera TUSKA!


    • Gość: Bartosz Gonzalez Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.torun.mm.pl 01.01.08, 23:05
      20.000 w porównaniu do 200.000 we Wrocławiu i 190.000 w Krakowie to
      dramatycznie niski wynik. Miasto powinno zostać rozliczone z kosztów. Wydanie
      moich pieniędzy (podatnika warszawskiego) na show bez efektu wskazuje na
      czyjąś nieudolność. Nie umiem zrozumieć jak telewizja TVN mogła w to wejść. To
      oczywiste, że z punktu marketingowego Wrocław i Kraków to najlepsze miejsca.
      Wskazują na to dane z minionych lat. Warszawa źle przyjmuje plener i to jest
      nawet w tekście GW. Po tylu latach ponowna realizacja show powinna być
      poprzedzona ogromną kampanią pr. Tymczasem mieliśmy do czynienia ze
      wspomnieniami w tv, że coś tam będzie... Nie rozumiem zaangażowania pieniędzy
      struktury ITI w to wszystko. Po co robić pani H.G.W. polityczny marketing, za
      pieniądze koncernu?
      • Gość: Bartosz Gonzalez Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.torun.mm.pl 01.01.08, 23:18
        Do autora pierwszego wpisu: proponuje polecieć sobie do Rio i zobaczyć dlaczego
        i jak się robi pieniądze na imprezie N.R. Nie chodzi o to ile się ma pieniędzy w
        kieszeni, ale o to co się proponuje ludziom by wyszli z domów na ulice. No i
        jeśli się proponuje imprezę ze średnimi gwiazdami odsmarzanymi co rocznie albo z
        większą częstotliwością w tym samym oleju to się nie chcę. Jeśli się pokazuje
        paradę szkół i jest unikalna atmosfera to się chcę. Chodzi więc o koncept. Nie
        można założyć, że zrobimy imprezę i ludzie przyjdą bo to TVN i H.G.W. no ja
        przepraszam, ale mam tv w domu i oglądam to sobie i po co mam tam iść marznąć
        jak mam fajny dom i fajnych przyjaciół? Na Czesława Niemena w 1999/2000 (?) na
        Pl. Piłsudskiego poszedłem bo miało być wyjątkowo i było cudownie, o czym też
        pisze GW. Jeśli Doda to najpopularniejsza gwiazda to zapłacić jej i niech śpiewa
        bo stolica zasługuje na unikalną i klimatyczną imprezę jak inne stolice Berlin,
        Londyn, NY itp. I naprawdę poziom zamożności nie ma większego znaczenia. Co
        decyduje o tym, że w N.Y. na T.S. już 10 godzin wcześniej jest mało miejsca? UM
        Warszawy ma rok na wyciągnięcie wniosków.
        • Gość: wzd Re: Potwierdzasz moją tezę! IP: *.MAN.atcom.net.pl 01.01.08, 23:23
          Toż ubóstwo w Brazylii straszne jest!
          Tam są miliony żyjące na ulicy! a nie w jakichkolwiek mieszkaniach!
          To i imprezyt uliczne maja powodzenie.
          Rada dla organizatorów imprezy w 2008:
          koniecznie należy zubozyc mieszkańcow stolicy i kilka tysiecy
          eksmitowac na bruk,
          A wtedy na sylwestra przyjdzie z pół miliona!
          • Gość: CS Kolejna klapa Gronkiewicz! IP: 193.111.166.* 02.01.08, 13:20
            Relację z tego niewypału przedstawił SE:
            www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1892&news_id=177907&scroll_article_id=1779
            07&layout=1&page=text&list_position=1
            "Artur Jędrzejewski (20 l.) i Ania Cieśla (20 l.) specjalnie
            przyjechali z Kielc do Warszawy, żeby zobaczyć te wszystkie szumnie
            zapowiadane przez Ratusz sylwestrowe szaleństwa. Nie mogą uwierzyć w
            to, co zobaczyli. - Fajerwerki to kompletny niewypał! Wszędzie było
            pełno sztucznego dymu, który zamiast snuć się po scenie, unosił się
            nad Pałacem - opowiada Artur. - Więc kiedy zaczęli puszczać te
            petardy, zupełnie ich nie było widać. Po prostu ginęły w tej mgle -
            dodaje rozgoryczony. Ania liczyła głównie na występy muzyczne. -
            Trudno powiedzieć, czy koncerty były udane, czy nie, bo nagłośnienie
            było tak fatalne, że nic nie słyszeliśmy - mówi. - Na dodatek na
            teren wokół PKiN nie można było wnosić alkoholu. Rozumiem, że to ze
            względów bezpieczeństwa, ale sylwester bez szampana to zwyczajna
            pomyłka - wzdycha z rezygnacją"
            • robert_wwa Re: Kolejna klapa Gronkiewicz! 02.01.08, 13:24
              Na całe szczęście HGW wygrała i nie wybierali jej ludzie czytający SE.
              Pogratulować wyborców innych partii wyrabiających sobie opinie na podstawie tego
              tytułu. Ale cóż jaki tytuł, tacy wyborcy.
              • Gość: CS Re: Kolejna klapa Gronkiewicz! IP: 193.111.166.* 02.01.08, 13:35
                Jestem Warszawiakiem i byłem pod pałacem i potwierdzam to co mówili
                czytelnicy SE, który jest poniżany przez GW, choć jak widac SE jest
                bardziej wiarygodny.
                • jurek_dzbonie Re: Kolejna klapa Gronkiewicz! 02.01.08, 14:13
                  > SE jest bardziej wiarygodny.

                  Tak samo wiarygodny jak Fakt, Detektyw i Zycie Warszawy.

            • jurek_dzbonie Re: Kolejna klapa Gronkiewicz! 02.01.08, 14:14
              > Na dodatek na teren wokół PKiN nie można było wnosić alkoholu.

              No rzeczywiscie STRATA. Jak tu sie nie urznac jak prosiak???
          • Gość: kaczor Re: Potwierdzasz moją tezę! IP: *.acn.waw.pl 02.01.08, 16:25
            Tak frekfencja jak i ogladalnasc.
            Kolejny raz TVN przegrywa z TVP
            HGW winna sie wytlumaczyc z zle wydanych pieniedzy.
            Juz widoczne sa pierwsze jaskolki specyficznego dla PO wydawnia
            miejskiej kasy.
            Krakusy potrafia wynegocjowac apanaza zachowujac klase wykonawcow.
            W stolicy wszystko pod psem, trzeci artystyczny sort, 10 krotnie
            drozej. Innymi slowy 100 razy wiecej wydano na uczestnika przy
            watpliwym poziomie artstycznym.
            Czy prezydent stolicy musiala tak sromotnie przeplacic, kto za to
            odpowie?
    • robert_wwa Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie 01.01.08, 23:13
      Widzę że kolega cały rok chyba pisał jedną formułkę i wkleja teraz gdzie się da.
      Cóż taka "szlachta".
    • Gość: Rychu Nie bylo imprezy - zle, byla zle. IP: *.spray.net.pl 01.01.08, 23:16
      Dobrze, ze byla. Okazalo sie ze wladze Warszawy pod wodza Hanny
      Gronkiewicz umieja zrobic porzadna i fajna impreze, co nie udawalo
      sie PiS-uarnym niedojdom. A ze przyszlo 20 tys? To przyszlo, za rok
      bedzie wiecej. Wielokrotnie wiecej ogladalo impreze przed
      telewizorami.
      • Gość: mk72 Re: Nie bylo imprezy - zle, byla zle. IP: *.acn.waw.pl 01.01.08, 23:22
        > Wielokrotnie wiecej ogladalo impreze przed
        > telewizorami.


        Poczekajmy na informacje o oglądalności w konkurecyjnych stacjach
        (Polsat - Kraków; TVP2 - Wrocław)...
      • warszawiak_w_krakowie Lipa w warszawie ... 01.01.08, 23:38
        Takie imprezy nie mogą liczyć na 200k ludka w w-wie:
        1. młodzież, studenci itd mają ferie i jadą do domu - krakowa, wrocławia, pcimia
        dolnego itd,
        2. pozostali co są z warszawy lub tu zostali na nowy rok mają na tyle oleju w
        głowie by nie walić do centrum żeby zostac oblanym gazowanym winem, odymiony
        racami po 5 zeta itd itd
        3. muzycznie impreza w wawie była skazana na porażkę
        4. krk ma tradycję sylwestrów na rynku do tego jak dodamy dobry dobór "gwiazd"
        rosną szanse na ściągniecie ludzi
        5. w stolicy chodzi się na imprezy, prywatne, hotele, knajpy , itd ogólnie to
        miasto imprez pod dachem raczej albo na kanapie ;-)
        6. jak nie iść na rynek w krk jak jest impreza za darmo - kto zna krakusów ten
        wie o czym mówię
        .....
        • jurek_dzbonie Re: Lipa w warszawie ... 02.01.08, 09:48
          > żeby zostac oblanym gazowanym winem, odymiony racami po 5 zeta itd

          To samo moglo spotkac w Krakowie i Wroclawiu.

        • Gość: Paul Re: Lipa w warszawie ... IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.01.08, 15:03
          1. Mieszkancy Krakowa albo Wroclawia rzadko wybieraja sie na studia
          do Warszawy, bo i po co, skoro wszystko maja u siebie. Do duzych
          miast na studia wybieraja sie ludzie z okolicznych wiosek i polskich
          miasteczek 100-200tys mieszkancow. To co decydowalo o sukcesie
          Krakowa i Wroclawia to RENOMA tych miast w sferze kulturalno-
          rozrywkowej. Ja jechalem do Wrocka pociagiem, gdzie w jednym
          przedziale poznalem studentow ze Szczecina, Poznania i Krakowa
          (mieszkali w jednym miescie, ale kazdy gdzie indziej studiuje).
          Wszyscy jechali do Wrocka, bo slyszeli wiele o tym miescie i jak
          wygladaja tam tego typu imprezy, gdzie z roku na rok jest coraz
          lepiej.
          2. O tym swiadczy kultura ludzi. Skoro w Wawie nie umieja sie bawic
          tylko oblewac szampanem to tylko gratulowac spolecznosci :]
          • Gość: Loungearround Re: Lipa w warszawie ... IP: 195.205.150.* 02.01.08, 15:43
            trzeba mieć nieźle w głowie nalasowane aby tłuc się pociągiem z jednego krańca
            Polski na drugi. i po co ? aby obejrzeć "renomowane" Dodę, Vox i pozostałe
            badziewie. cóż, takie czasy. za moich, słowo student miało większą wartość ...
            tak jak i sylwestrowa zabawa. nigdy nie pojmę co ludźmi kieruje, że wybierają
            taką formę "rozrywki"
            • Gość: Paul Re: Lipa w warszawie ... IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.01.08, 16:04
              Loungearround napisał:
              "trzeba mieć nieźle w głowie nalasowane aby tłuc się pociągiem z
              jednego krańca"
              Typowe Warszawskie majaczenie. Po co gdzies jechac jak wszystko jest
              na miejscu? A jednak... Niektorzy ludzie maja bardziej ambitne plany
              albo chca choc raz w zyciu zobaczyc cos innego. Raz sie bawic tu,
              raz tam. By miec porownanie, by cos zmienic w zyciu.
              Dla twojej wiadomosci, nikt z tych ludzi w pociagu nie jechal
              specjalnie dla DODY, ani zadnych innych "artystow". Ludzie jechali
              by sie dobrze bawic, bo urzekl ich klimat miasta, wielkosc imprezy i
              chec spedzenia czasu razem. Za rok moze przyjada gdzie indziej. Tak
              samo jak i ja, tak caly tlum mial gdzies DODE. Popatrzyli na nia,
              pomachali i posmiali sie. Koniec. Co ona ma do calej zabawy?
              I co znaczy miec wieksza wartosc? Gadasz jak pokrecony dziadek - "za
              moich czasow". Haloo!! Czasy sie zmieniaja. Mamy XXIw jakbys sie nie
              skapnal. Za twoich czasow byc moze jeszcze wieszano za zabojstwo i
              obcinano rece za kradziez. I co z tego? Teskniesz za czyms?
              Nie ma tez co sie czepiac studentow. Napisalem ze w moim przedziale
              takich poznalem, co nie znaczy ze caly pociag byl nimi wypelniony.
              Do Wroclawia przyjechalo mnostwo ludzi z roznych klas spolecznych.
              Pociagi i sam dworzec pekal w szwach od przyjezdnych. Dlaczego? Tego
              byc moze nigdy nie zrozumiesz...
              • dorsai68 Re: Lipa w warszawie ... 02.01.08, 16:52
                > Niektorzy ludzie maja bardziej ambitne plany
                > albo chca choc raz w zyciu zobaczyc cos innego. Raz sie bawic tu,
                > raz tam. By miec porownanie, by cos zmienic w zyciu.

                "ambitne" te plany przyszłej elity państwa. LOL
      • Gość: luiza Re: Nie bylo imprezy - zle, byla zle. IP: 89.174.67.* 02.01.08, 14:16
        Niestety musze potwierdzic wypowiedzi moich przedmowców o totalnej klapie
        sylwestra w wawie. Muzyka do bani, naglosnienie do bani, sztuczne ognie totalna
        klapa, pełno dymu, zero widoków, sam huk.
        Z odliczaniem tez im sie cos pomyliło, bo przy 17 juz petardy poszly w gore.
        Przed sama polnoca zero muzyki, ludzie stali lekko w...eni :(
    • aest jak to możliwe? 01.01.08, 23:39
      Ludzie opamiętajcie, a gdzie w tym Krakowie pomieściło się te 190 tysięcy? Na
      Rynku Głównym? A był tam ktoś z was i widział, że to placyk jest malutki? No,
      ludzie, trochę krytycyzmu. I na co ci krakowianie tak tłumnie przybyli? Na Budkę
      Suflera, Bajm, Urszulę, Shakin' Stevensa i Boney M... Litości!
      • warszawiak_w_krakowie Re: jak to możliwe? nie takie cuda w KRK 01.01.08, 23:49
        nawiasem a Wrocek to co pies? jakoś nie słyszę zadęcia i peanów a w końcu było
        tam więcej podobno ludzików niż w KRK
        • Gość: dario feat. Wa-wa 20 tys. bo 2/3 tzw. "warszawian" wyjechało z Wa-wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 09:38
          W Warszawie mieszka mniej niż 1/3 autochtonów. Może nawet 1/4.
          Reszta wyjechała do "swoich domów" w całej Polsce. Tak jest i tak
          będzie. Warszawa już na zawsze pozostanie tyglem kulturowym Polski...
      • best_seler Re: jak to możliwe? 02.01.08, 00:31
        I na co ci krakowianie tak tłumnie przybyli? (...) i Boney M... Litości!

        Znaczy ten krakowski Boney M to taki troche podrabiany był
        Ten najbardziej prawidzwy w sylwestra był... w Warszawie, na Białołece :)

        bp2.blogger.com/_PwnKJXoSlBI/R2QiVRaLzkI/AAAAAAAAAEQ/eJHCRDENH7Y/s1600-h/sylwester_bialoleka.jpg
        • Gość: nn Re: jak to możliwe? IP: *.aster.pl 02.01.08, 09:47
          No właśnie.
          Jak to było z tym Boney M ?
          Prawie w tym samym czasie występowali w Krakowie
          i w Warszawie - na Białołęce? ( to dzielnica Warszawy,
          której w władze też zrobiły zabawę dla ludu :)
          Podobno Cugowscy świetnie tam wypadli.

          A w Krakowie to jacyś przebierańcy byli:)
          We Wrocku natomiast nawet oklaski i śpiewy narodu
          leciały z playbacku. No i ta Doda...
          Ogólnie to żenada, oszustwo, wydawanie naszych pieniędzy w błoto.
          Jeśli już mają iść na kulturę, to lepiej na koncert jakiegoś fajnego zespołu czy
          muzyka.

      • Gość: w34rt Re: jak to możliwe? IP: *.floraland.pl 02.01.08, 12:28
        ty chyba tam nigdy nie byleś- bo to jest największy rynek w europie-
        nie to co u was 40x40 m i tyle-jak coś piszesz to postaraj sie
        troche o tym dowiedziec
        • aest Re: jak to możliwe? 02.01.08, 14:13
          Wzajemnie :-) Rynek Główny jest największym placem, ale Krakowa. Jeśli odnosić
          się do Europy to istotnie jest to największy rynek, ale sprzed Wielkiej Lokacji
          średniowiecznej. Potem powstało dużo większych placy. Wiesz, że biją, ale nie
          wiesz, krakusku jeden, w którym kościele. Krakowski rynek to kwadratowy plac o
          boku około 200 metrów, odrobinę nieregularny z konieczności dostosowania do
          pozostałości osadnictwa (kościół Mariacki i kościół św. Wojciecha). Natomiast
          okrojone Plac Defilad to 300x700 m... Dziwne, że jak był Jan Paweł II w Krakowie
          na Rynku Głównym zmieściło się trzy razy mniej ludzi, niż podczas tego Sylwestra...
    • Gość: rany boskie Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.08, 09:45
      Nie rozumie tej histerii i żądzy rozliczań. Chyba powinniśmy się cieszyć, że
      tylko tylu warszawiaków nie miało do roboty nic lepszego niż stanie na mrozie i
      słuchanie jakiegoś Bajmu czy innej Budki Suflera.

      • Gość: Magdalenka Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.aster.pl 02.01.08, 10:02
        Hehehe no właśnie, hehe zgadzam sie z przedmówcą...poziom muzyczny... litości
        zarówno Warszawa, Kraków jak i Wrocław :)
        Ale z drugiej strony co do tych fajerwerków...ja je tam widziałam i były całkiem
        spoko, tak naprawdę to strasznie mi sie podobały :) i były najpiękniejsze jakie
        kiedykolwiek widziałam :)
        A sylwester w kinie przy rytmach Monsunowego wesela :D, polecam :)
        Polecam też przyjąć postanowienie na nowy rok: mniej narzekania :)
      • Gość: iza Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.chello.pl 03.01.08, 00:24
        Pojechalam do Krakowa na Sylwestra bez specjalnych planow, ale gdy tylko
        zobaczylam zestaw tamtejszych "rynkowych" gwiazd (beata, ula, golce, lou bega,
        budka suflera) czym predzej kupilam dosc droga wejsciowke na impreze to klubu.
        Uwazam, ze poziom artycztyczny krakowskiej imprezy (mielismy okazje podziwiac
        proby i kawalek popisow Beaty) byl tragiczny, jak mozna nagromadzic tyle chaly w
        tak krotkim czasie, rozumiem jedna dwie gwiazdy z tej plejady to ok, ale
        wszystkie??? A ponoc Krakow to takie uduchowione miasto, ciesze sie ze w
        Warszawie bylo ciekawiej, bo moja siostra spedzala tam Sylwestra i bardzo jej
        sie podobalo. Nastepnym razem lepiej zostac w Warszawie.
    • szestow1 Jak HGW płaci TVN-owi za wygrane wybory 02.01.08, 10:15
      Nowy Rok. Liczymy wydatki po Sylwestrze i okazuje się, że z kieszeni
      Warszawiaków po raz kolejny HGW wyrwała 175 zł od osoby żeby
      zorganizowac TVN-owi przywitanie Nowego Roku. Miasto zapłaciło za 20-
      tysięczną widownię 3,5 miliona!!! złotych. Dla porównania impreza w
      Poznaniu kosztowała 300tys i było na niej obecnych 10 tys ludzi (
      30zł / os.). Nie było poza tym żadnej telewizji, która by
      partycypowała w kosztach. Należałoby zapytac zatem ile TVN zapłacił
      za promocję swojej stacji przez Miasto Warszawa. Czy po raz kolejny
      nie okazuje sie, że Pani Prezydent spłaca długi Platformy wobec
      Waltera za wygrane wybory pieniędzmi Warszawiaków. Już 360 milionów
      sprezentowała ITI na stadion Legii z centrum finansowo-handlowym, a
      teraz 3,5...Tanie państwo w wydaniu PO czyli zabrac wszystkim oddac
      bogatym. Kwota wydana na impreze TVN-u wystarcza na utrzymanie dużej
      sceny teatralnej w mieście przez rok! Widac tak spece od kultury
      miejskiej rozumują żeby HGW i ITI miało się dobrze.

      Tymczasem w Krakowie i Wrocławiu po ponad sto tysięcy ludzi
      świętowało nadejście Nowego Roku. Tylko w Warszawie pod rządami TVN-
      owskiej Gwiazdy HGW wszystko jest do dupy. Ile Warszawiacy będą
      jeszcze znosic to niechciane brzemię złożone z niezdolnych polityków
      i skorumpowanych biznesmenów?

      • jurek_dzbonie Dostaliscie PIS-uarki kopa w tylek rok temu 02.01.08, 11:45
        ...jeszcze sie z tym nie pogodziliscie?

        Warszawa Hanny Gronkiewwicz to inwestycje i rozwoj. Warszawa Lecha
        Kaczynskiego to zastoj, zacofanie i poszukiwania hakow na wszystko
        co sie rusza.
        • Gość: CS Następny otumaniony propagandą PO. IP: 193.111.166.* 02.01.08, 13:24
          a Gronkiewicz nie nadaje się do administrowania miastem tylko do
          UCZESTNICZENIA w bankietach i imprezach.
          • jurek_dzbonie Re: Następny otumaniony propagandą PIS 02.01.08, 14:11
            PiSuary nic tu nie zrobily. Dopiero jak Hanna Gronkiewicz zostala
            prezydentem ruszyly inwestycje. I WIDAC TO GOLYM OKIEM, nie trzeba
            sluchac propagand.
    • Gość: ente Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.stacje.agora.pl 02.01.08, 10:29
      "Poprzedni sylwester, też pod Pałacem, w 2003 roku również nie przyciągnął
      tłumów." - pan redaktor powinien zamiast pisać bzdury ruszyć tyłek i udać się
      pod pałac. Byłam pod pałacem (chociaż to złe określenie, bo udało mi się dotrzeć
      tylko pod wejście do Zary, taki był tłum) i nie sądzę żeby się tam zmieściło
      więcej ludzi. Ludzie stali dosłownie wszędzie, od sklepów w domach centrum do
      samego pałacu (łącznie z torami i ulicą po obydwu stronach!).

      Nie ma to jak sprawdzić fakty...
    • Gość: kuku Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.171.79.41.crowley.pl 02.01.08, 10:46
      o matko! naprawdę mniejsza niż w krk,niż we wrocku, niesamowite. no
      i co z tego, komuś z tego powodu lepiej, gorzej, czym następnym
      będziemy się licytować. zresztą to nie ma sensu bo i tak w mojej
      piaskownicy jest najlepszy piasek i a wszyscy niebieskoocy to...
      pozdro z nowym rokiem dla tych którzy bawili się dobrze w tłumie jak
      i w gronie kilku osób niezależnie od tego gdzie to było.
    • Gość: ania Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 11:41
      Ja na Plac Defilad poszłam (przed samą 12) i zrobiłam to OSTATNI raz. Dawno
      takiego wku.. nie zaliczyłam. Mój chłopak ma poparzoną rękę, ja rozwaliłam
      sobie buty o potłuczone szkło (trudno było przejść po prostu), przez cholerny
      dym nie widziałam prawie fajerwerków miejskich (a na nie przyszłam przede
      wszystkim). Nowy rok witałam w strachu, czy za chwilę nie dostanę racą w twarz.
      Szkło i szampan na ubraniu to norma, zawsze tak na miejskich sylwestrach było,
      ale po raz pierwszy widziałam strzelanie fajerwerkami o 23.45! Nawet nie
      zauważyłam, kiedy ten nowy rok naprawdę nastał! Naprawdę się dziwię, że się nic
      nikomu nie stało. Po huk ci ludzie w ogóle przyszli pod pałac - pochwalić się
      ile wydali na własne fajerwerki? Mogli sobie je puszczać za żelazną bramą!
      Dotąd nic do wietnamczyków nie miałam, ale teraz aż mnie nosi. Debile, ot co.
      O pijanych kibolach wrzucającym policji nie wspomnę, bo to osobny temat,który
      jednak nie zdenerwował mnie o dziwo tak strasznie, jak te cholerne fajerwerki
    • michal_kw Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie 02.01.08, 12:59
      Ludzie, czy wy wogole byliscie pod Pałacem? Tłumy ludzi -
      wielokrotnie więcej niż 20 tysięcy! I to nie tylko przed sceną, ale
      także wszędzie dookoła - na Marszałkowskiej czy Świętokrzyskiej.
      Impreza była super, a jacyś kretyni zawsze się znajdą i narobią
      wiochy, wszystko jedno czy w Warszawie czy w Krakowie. Ja tam byłem
      i dobrze się bawiłem na koncertach. Mam nadzieję, że za rok znowu
      zrobia Sylwestra, bo Warszawa zasługuje na taka fajną dużą impreze
    • Gość: Andrzej M. Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: 195.85.249.* 02.01.08, 13:05
      Ciekawostką tego sylwestra był fakt, że w Krakowie wystąpił zespół Boney M i na
      Białołęce też wystapił zespół Boney M. Który był prawdziwy?
      • jurek_dzbonie Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie 02.01.08, 14:16
        Oba byly prawdziwe. Boney M to kilkadziesiat osob. Podzelili sie
        mniej wiecej po polowie.
    • Gość: PL Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.aster.pl 02.01.08, 13:24
      O frekwencji zadecydowal przede wszystkim wybor miejsca na ta impreze.
      Najbrzydsze miejsce w calej Warszawie. Kto chcialby miec zdjecia z Sylwestra z
      blaszakiem markpolu czy czegos tam w tle?
      • robert_wwa Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie 02.01.08, 13:25
        A masz lepsze miejsce?
    • Gość: warszawiak Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: 195.117.255.* 02.01.08, 13:32
      Niestety Sylwester pod chmurką w wydaniu polskim jest bardzo
      niebezpieczny tj. potłuczone szkło, petardy rzucane pod nogi,
      sztuczne ognie odpalane tuż nad głowami, poplamione ubranie winem
      musującym. Naprawdę trzeba bardzo uważać na małe dzieci aby nie
      odniosły obrażeń. Zapewnienia organizatorów o tzw. "profesjonalenj
      ochronie" patrolach policji, straży miejskiej można o kant du.y
      potłuc. Ochrona nie reaguje a patrole policji i strażników ze
      stulonymi uszami boją się interweniować.Jako Warszawiak muszę
      obiektywnie powiedzieć, że Warszawa wypadła bardzo szaro szcególnie
      na tle tego ruskiego potworka zwanego Pałacem Kultury. Atmosfera w
      Warszawie dopiero się zrobiła jak Lady Pank zagrali Titanica i Mniej
      niż zero czyli to co wszyscy mogą śpiewać. Moim zdaniem
      nieporozumieniem byli Bracia, nie ta muzyka na tą okoliczność.
      Kraków w porównaniu z Warszawą to bajka - radośni ludzie,
      fantastycznie oświetlony krakowski rynek. Wrocław też bardzo ładnie
      wyglądał - fantastyczna scena i kamienice. Drodzy organizatorzy
      warszawskiego sylwestra na przyszłośc proponuję :
      - zmienić miejsce imprezy, dotychczasowa scenografia jest do niczego
      tj. mała scena na tle gigantycznego potworka. Kto się uparł aby
      promować Warszawą poprzez zasyfiałą zabudowę Pl.Defilad (Pałac
      Kultury i Domy Towarowe) Scenografię powinni przygotować
      profesjonaliści, a nie urzędnicy z Ratusza. Czy nie lepszym
      rozwiązaniem byłoby zrobienie imprezy na Wisłostradzie u podnoża
      Zamku Królewskiego i Starówki.
      - zapewnić w końcu bezpieczeństwo i wymóc na nieudolnej Policji,
      Straży Miejskiej oraz ochronie stanowcze reagowanie na tłuczenie
      butelek, odpalanie petard i sztucznych ogni w pobliżu innych osób.
      Policja tylko się wygłupia mówiąc ,że nie ma zakazu używania
      sztucznych ogni w miejscu publicznym ale za to są inne przepisy
      karne które w takich przypadkach można zastosować np. 160 kk
      - no i transmisja telewizyjna bez reklam Fiata 500 (beznadzieja)
      • Gość: krogulec Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.aster.pl 02.01.08, 17:39
        Myślę, że nieco przesadzasz z oceną, jakoby imprezy plenerowe miały być AŻ TAK
        niebezpieczne, zazwyczaj takie imprezy są dobrze przygotowane, czasem tylko
        zdarzają się wyjątki. Co innego z przygotowaniem zabawy od strony
        srtystyczno-rzorywkowej; tutaj często jest klapa, i tym należy się zająć. Dość
        wszechobecnej tandety i prowizorki!


        BTW miło mi zauważyć, że piszesz o ubraniu poplamionym winem musującym, nie zaś
        szampanem. Mało kto w naszym kraju odróżnia te dwie rzeczy, a szkoda. Czyżbyś
        był koneserem? :)
        • Gość: Car Ibe szampan VS spumante IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.08, 16:21
          Niestety kolega ma rację, niestety mało kto w Polsce jest świadom różnicy, jaka
          dzieli te dwa rodzaje wina. Główną przyczyną jest zapewne finansowa
          niedostępność prawdziwych szampanów certyfikowanych. Na szczęście spumante
          łatwiej u nas dostać, nawet w niewielkiej cenie można kupić zupełnie przyzwoite
          smakowo Cin&Cin czy coś takiego, hiszpańskie cavy też zaczynają się pojawiać.
    • Gość: martini Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 13:46
      A mnie sie podobało w Warszawie, było duzo ludzi, fajna muzyka,
      super pokaz fajerwerków:) Dzięki bogu,cudowna piosenkarka Doda, była
      we Wrocławiu:)i my Warszawiacy o 24 moglismy świętować nowy rok w
      doborowym towarzystwie a nie przy dzwiękach "spiewu" tej pani!!
      ludzie dopisali pogoda tez, czego chcieć więcej!!!
    • Gość: Kejti Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 13:47
      Nie liczy sie ilość tylko jakość !!!! było super !!! Klimat był, zabawa była,
      multum fajnych ludzi :):):) Niezapomniane chwile

    • Gość: karol Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: 212.76.37.* 02.01.08, 15:04
      I chwała Bogu, że było tak mało balowiczów. Wg relacji lekarzy z
      pogotowia ratunkowego (było pięć ekip) jeszcze nigdy nie zderzyli
      się z takim pijackim chamstwem jak w tym roku. Interweniowali ponad
      200 razy (bójki, pijaństwo) i nigdy nie byli tak obrażani. No ale
      nie ma co się dziwić, skoro obecna władza rewanżuje się za wybory
      przestępcom ( na PO w więzieniach głosowało ponad 90% osadzonych),
      masowo zwalniając tych rzekomo lepiej wykształconych z więzień, to
      mamy to z własnej głupoty i na własne życzenie.
    • Gość: gast Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.aster.pl 02.01.08, 15:36
      jesli juz ten Wrocław ma byc taki naj...to moze czas ten syfiasty
      dworzec kolejowy wymienic albo posprzątac...
      • Gość: Paul Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.01.08, 16:38
        Dworce we Wrocku jak i kazdym innym miescie, urzedy chca remontowac
        od dawna. Malo tego, oprocz propozycji zaplacenia za to, sami znajda
        firme ktora to wykona. W czym problem. A w PKP, ktore jako zacofana
        instytucja doprawadza kazde negocjacje do fiasku. Efekt: Mamy w
        Polsce taka kolej i dworce jakie mamy. A gdzie jest glowna siedziba
        PKP? Baa... no w Warszawie wlasnie. Wiec odwal sie od Wrocka, jesli
        twoj jedyny argument to dworce kolejowe...
    • Gość: mggk Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 16:22
      A mnie sie podobało:))
      Ludzie dopisali, oprawa muzyczna tez super.
      Oczywiście Duet Prowadzący rewelacyjny!
      Nie wiem czego chciec więcej.
      Mam wrażenia, że kilka osob ma za złe, że w sylwestową noc zamiast
      bawić sie we własnym gronie przyjaciół, musieli być pod Pałacem i
      pisać relację.
      Pozdrawiam
    • kapitan.kirk Warszawa niestety cierpi... 02.01.08, 17:00
      ...na brak odpowiedniego miejsca do takich zabaw. Kraków czy
      Wrocław mają jasno zdefiniowane centra "imprezowe" - wielkie rynki
      w środku miasta, mogące przyjąc wielotysięczne masy ludzi i
      otoczone zabytkową architekturą, tudzież setkami (bez przesady!)
      knajpek, klubów itd. W Warszawie te najbardziej (potencjalnie)
      klimatyczne miejsca, jak np. Rynek Starego Miasta, Plac Zamkowy
      albo odnawiane Krakowskie Przedmieście, są po prostu za małe na
      masowe imprezy. A Plac Defilad to niestety - bez urazy, drodzy
      Wawiacy - dziurawy parking otoczony jakimiś barakami. Jeśli już
      urządzać taką imprezę, to w fajniejszym i obszernym zarazem
      miejscu, np. na Placu Piłsudskiego, na Polach Mokotowskich, czy -
      jak wspomniał jeden z Przedmówców - na błoniach nad Wisłą, pod
      Starym Miastem. I od razu frekwencja by skoczyła!

      Pozdrawiam ciepło;
      Krakowiak ;-)
      • Gość: aaa 10 x mniej osób nie znaczy że gorsza! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 17:21
        10 x mniej osób nie znaczy że gorsza!
    • mt7 I co z tego , że 10 razy mniejsza niż w Krakowie? 02.01.08, 18:20
      O co chodzi redaktorom GW i TOK FM? Mają Państwo redaktorstwo
      jakieś 'ą' i 'ę', to proszę śmiało! Repertuar dziadowski, publika
      durna, czy przeciwnie - nie przyszła, Pani Prezydent nie pasi, czy
      co?
    • yigor wideo z fajerwerków z Warszawy 02.01.08, 19:48
      <object width="462" height="392"><param name="movie" value="klipsy.pl/Portal/F/P.swf?videoId=184" /><param name="wmode" value="opaque"/><param name="salign" value="lt"/><embed src="klipsy.pl/Portal/F/P.swf?videoId=184" width="462" height="392" wmode="opaque" salign="lt" type="application/x-shockwave-flash"/></object>

      jeśli się nie udało, tu link:
      klipsy.pl/Portal/Video.aspx?VideoId=184
    • Gość: Kajtom Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 21:51
      Na zabawę Sylwestrową Miasto wydało 3,5 mln. Na remont zabytkowych
      praskich kamienic w 2008 r Miasto zamierza wydać 5,0 mln zł.
      Pozostawiam bez komentarza.
      Kajtom
    • Gość: Paul Re: Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.01.08, 22:41
      wzd napisał:
      "Szlachta i bogate mieszczaństwo z okazji różnych swiat organizowało
      dla biedoty (zwanej także hołotą - gołotą) imprezy..."

      wzd biedny to Ty jestes. Nie wiem jak finansowo, ale na pewno
      umyslowo...
    • Gość: sufit10 Dziesięć razy mniejsza zabawa niż w Krakowie IP: *.chello.pl 03.01.08, 09:11
      Jestem z Krakowa i zapewniam wszystkich że kompletnie nie zależy mi
      na tym gdzie i jaki był rekord frekwencji ale proszę o kilka minut
      koncetracji. Narysuj sobie drogi rozmówco na podłodze kwadrat o
      bokach 1m x 1m. Zmieszczą sie na nim 3x3=9 osób w standardzie
      sardynki w puszcze. Jeśli krakowski rynek jest kwadratem o bokach
      200m każdy to powinno na nim się zmieścić 200x200x9=360000 ludzi.
      Jeśli od tego odjąć powierznie zajmowane przez sukiennice, wieżę
      ratuszową scenę dla wykonawców, wydzielone powierzchnie na sprzęt tv
      i inne, a będzie tego co najmniej 1/4 powierzchni rynku to schodzimy
      do 270000. Zabawa sylwestrowa odbywa się głównie po jednej stronie
      sukiennic więc schodzimy do 135000.
      200000 czy w Krakowie czy Wrocławiu są medialną bańką która pęka od
      razu przy zderzeniu z logiką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja