Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.03, 19:10
Jeszcze się nie otrząsnąłem po absurdalnej sytuacji, jaka miała miejsce nie
dalej jak godzinę temu. Udałem się do najbliższego banku PKO BP ( VII
oddział w Warszawie, ul. Powstańców Śląskich 1 ) w celu konwersji jednostek
uczestnictwa w funduszu obligacji PKO/Credit Suisse do funduszu akcji.


Jakże byłem uradowany, gdy ujrzałem brak kolejki w banku - ot pomyślałem
sobie, że szybko sprawę załatwię. Niestety pani przy okienku oznajmiła mi,
że ma kilka zleceń do wpisania i poprosiła bym pojawił się za 20 min. Karnie
poszedłem do salonu naprzeciwko pooglądać samochody. Równo po 20 min byłem z
powrotem. Ostatnie wydruki i zaczęto mnie obsługiwać.


Niestety czar szybkiego załatwienia sprawy prysł po tym jak poproszono mnie
o dane właściciela rachunku - sam występuję jako pełnomocnik. Musiałem
wykonać dodatkowy telefon - nr dowodu, PESEL miały pchnąć operacje mocno do
przodu. Niestety po kilku minutach okazało się, ze potrzebny jest jeszcze
rachunek bankowy. Telefon nie był potrzebny. Zdeklarowałem się pójść do
samochodu gdzie akurat mam zapisany numer mojego konta. Po drodze zmokłem
no, ale skomplikowana operacja bankowa chyliła się ku końcowi - to już 30
min pobytu przy okienku.


Moje dane wpisywane były dokładnie sześć razy – cóż komputer oraz różnego
rodzaju „systemy” wciąż nie są tym, co panie w średnim wieku lubią
najbardziej. Byłem jednak wyrozumiały. Nie śpieszyło mi się zbytnio wiec na
słowa „system komputerowy pokazuje mi ……..” nie reagowałem ze zbytnia
nerwowością. Po kilku podpisach, ze stertą papierów w ręce zauważyłem w
oczach pani w okienku napis KONIEC. Była 60 minuta pobytu w banku plus
dodatkowe 20 min w salonie – z informacji jaką uzyskałem na infolinii taka
operacja powinna zając nie więcej jak 10 min.


Niestety to, co stało się w tym momencie było najbardziej absurdalną
sytuacją, jaką kiedykolwiek widziałem w relacji klient-sprzedawca. Grzecznie
oznajmiłem, iż teraz chcę dokonać takiej samej operacji, ale tym razem na
moim rachunku. Reakcja po drugiej stronie okienka była zaskakująca. Pani
Anita – znaliśmy się już dobrą godzinkę wiec w myślach mówiliśmy sobie już
po imieniu, stwierdziła wstając z krzesła, iż ona ma również innych
klientów „na zapleczu”. Wróci do mnie jak skończy ich obsługiwać,
ewentualnie przyjdzie ktoś inny.


„Zaplecze” zrobiło na mnie onieśmielające wrażenie. Pomyślałem sobie – a
czemu ja też nie jestem na zapleczu, znów są jacyś lepsi i gorsi a ja jestem
wśród tych gorszych. Czując respekt do tych „na zapleczu” spokojnie czekałem
aż ktoś do mnie przyjdzie. Niestety po 10 min nikt nie przyszedł. Zagaiłem
do pani w okienku obok. Doradca bankowy – doszukałem się na pieczątkach,
jakie pani Anita i jej podobne panie piastuje stanowisko, poinformował mnie,
że w okienku funduszu PKO/Credit Suisse klientów obsługuje osoba, która
akurat ma mniej pracy. Tak wiec w wolnych chwilach, czyli w takich, gdy
nikogo nie ma „na zapleczu” doradcy bankowi zajmują się obsługą klienta w
okienkach. Skoro nikogo nie ma to znaczy, że wszyscy są zajęci. Pomyślałem
chwile i ukazała mi się wizja czekania kolejną godzinę a może dwie jak ktoś
raczy znaleźć dla mnie czas.


Zacząłem działać bardziej stanowczo. Poprosiłem z kierownikiem tego cyrku.
Niejaka pani Joanna Kubik długo rozmawiała przez telefon a potem
dowcipkowała z innym pracownikiem banku zanim raczyła spostrzec moja osobę
już wyraźnie zirytowana przedłużająca się wizyta w banku. Na moje pytanie
czy ktoś pracuje w okienku funduszu otrzymałem informacje mi już znaną – jak
ktoś ma wolne to właśnie tam się udaje i obsługuje, jak nikogo nie ma
wolnego to mogę poczekać, może ktoś niedługo się w okienku pojawi. Zwróciłem
pani kierownik uwagę, iż tak mogę sobie czekać do jutra poza tym już byłem
obsługiwany, ale pani Anita sobie poszła na zaplecze. Zadałem grzeczne
pytanie czy również ja mogę wejść na zaplecze. Odburknięto mi – NIE! Potem
nadeszła fala „olewstwa totalnego”. Cokolwiek nie mówiłem a głownie prosiłem
było kwitowane milczeniem. Poprosiłem o godność panią kierownik i udałem się
do domu.


Historia powyższa kosztowała mnie 2 godziny oraz ok. 1000 zł - orientacyjna
prowizja, jaką pobierze ode mnie PKO/Credit Suisse za konwersje jednostek z
jednego funduszu do drugiego


Konkluzji z tej historii nasuwa mi się kilka:

Po pierwsze – komunizm w obsłudze klienta ma się dobrze w państwowych
molochach wykorzystujących swoją pozycje

Po drugie – w dobie szerzącego się bezrobocia wciąż zatrudnia się mnóstwo
osób niekompetentnych

Po trzecie – tak naprawdę to nie wiadomo, do kogo mieć pretensje – do PKO
BP, które zatrudnia osoby na stanowiska kierownicze, którym daleko do
wszystkim znanego powiedzenia „klient nasz pan” czy może do PKO/Credit
Suisse, które chyba nawet sobie nie zdaje sprawy ilu traci klientów przez to
ze marketing u nich kuleje. Osobom nie zorientowanym wyjaśnię, iż zgodnie z
obowiązującym marketing mix w bankowości obsługa klienta jest jednym z jego
najważniejszych składników.
    • Gość: Milimetr Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! IP: *.acn.waw.pl 19.08.03, 19:54
      Wyrazy współczucia,
      Byłoby fantastycznie gdybyś wydrukował swoją wypowiedź tu na forum i wysłał ją
      do wyższego kierownictwa PKO i Credit Suisse.
      Może to pomoże by na przyszłość ktoś się lepiej przyłożył do roboty.

      Pozdrawiam,
      Milimetr
      • Gość: AEL Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! IP: *.imm / 192.168.128.* 20.08.03, 09:40
        chyba bym tam eksplodowala na miejscu...!
        mysle, ze warto poswiecic troche energii i poinformowac o przebiegu sytuacji
        kogos, kto ma sluzbowy wplyw na wymienione panie...
        pozdrawiam
        • Gość: rafalwaw27@poczta. Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.03, 13:21
          Nieomieszkalem oczywiscie wyslac powyzszego tekstu na skargi@pkobp.pl oraz do
          PKO/CS. Reakcja ze strony funduszu jest jak najbardziej pozytywna natomiast ze
          strony banku jak dotychczas nie doczekalem sie nawet mrugniecia okiem nie
          mowiac juz o przeprosinach za zaistniala sytuacje.

          pozdrawiam
          Rafal
    • Gość: tomaszek byłem w banku...PKO BP - koszmar IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 22.08.03, 08:55
      tekst z początku lipca...
      Byłem dziś w banku.Nic w tym dziwnego zapewne bo każde z nas po
      wielokroć w tej szlachetnej instytucji było i bywać będzie.Wizyta ta
      jednak po raz kolejny przekonała mnie do głosowania za UE.
      Przygoda zaczęla się niewinnie, wręcz kameralnie.
      Od mamy swojej dostałem czek do zrealizowania w na wskroś aż do bólu
      polskim banku z różowš kropeczka nad dziurkš.
      Bank ten znałem z tzw autopsji albowiem zapisał się w mojej pamięci nie
      tyle bolesnie co śmiesznie.Kiedyś będšc młodym idiotš założyłem tam
      konto by jak prawdziwy Europejczyk mieć pensję na konto przelewanš a nie
      do garści jak dawniej w fabrykach bywało.Nie wspomnę o drobnym fakcie,
      że przez dwa lata nie udało mi się tam wyrobic karty do bankomatu bo
      zawsze na przeszkodzie temu stały dziwnej natury problemy pomimo
      systematycznie napływajšcych środków zwanych pensjš i to nie małych jak
      na lata 90te.Poddałem się gdy do drzwi moich zapukał pan listonosz
      nazwany przez jakiegoś przygłupiego urzędasa doręczycielem.Wręczył mi mi
      ów doręczyciel pismo polecone w którym bank mój ukochany, wczesniej
      wspomniany straszył mnie komornikiem i sšdem z tytułu debetu jaki na
      moim koncie zaistniał.Przerażenie w moich oczach zamieniło sie w śmiech
      spontaniczny gdy ujrzałem kwotę owego dwutygodniowego debetu wynoszšca 2
      zł 70 gr (dwa złote i 70/100).
      Sam znaczek na ów list kosztował 4 plz.Poddałem się nastepnego dnia
      zmieniłem bank wyrównujšc ów debet z procentem 3gr i założyłem konto w
      innym banku (właściele sš włochami), z usług którego do dnia
      dzisiejszego bardzo jestem zadowolony.
      Wracajšc jednak do sedna mego przesłania dziś rano zawitałem w w/w banku
      3 raz pod rzšd z samego rana i powiedziałem, że zesram się ale pienišdze
      podejme.Bank ów a mam na myśli oddział PKO BP przy dawnym, warszawskim
      kinie Moskwa (Stolica Rosji) cechuje fakt iż na 10 okienek notorycznie 2
      sš czynne a gro jego klientów stanowiš przygłusi emeryci znajdujšcy czas
      jedynie na stanie w kolejkach do okienek.Moje 3 podejście było właśnie
      spowodowane faktem, iż za pierwszš i drugš wizytš zrezygnowałem widzšc
      te koszmarne kolejki upoconych babć patrzšcych przez denka butelek jak i
      co wypełnić ..ale takie ich wieku prawo.Rozkosz czekania w kolejce 10
      osobowej juz o 8,02 rano nie zmšcił nawet fakt, że pomimo iż stało 10
      osób tak naprawdę było ich 16 bo za każda z pań stała inna pani która
      akurat teraz poszła po bułki albo z kotkiem-pierdotkiem na
      spacer.Zacisnšłem zęby pojeczałem w duchu i czekam do okienka.Patrzę i
      oczom nie wierze!
      Nie dośc, że sa tylko dwa okienka na cały bank otwarte to żeby nie było
      zbyt prosto i broń Boże za szybko nawet procedury przy nich obowišzujš
      inne.
      To prawdziwa rewelacja!!Okienko nr 2 służy do wpłat i wypłat wszelakiej
      maści natomiast okienko nr 8 wypłaca tylko z czeków!!!!!Ludzie to
      paranoja.W Banku 50 osób, smród jak z cygańskiej chaty a oni jeszcze
      wymyślajš podziały na dwa okienka.Słabo mi się zrobiło ale co tam
      twardziel ze mnie więc niczym w telewizji Rydzyka - TRWAM walczšc o
      swoje pienišdze.
      To nie koniec niespodzianek.Prawdziwy smak tego całego zamieszania
      stanowiła właśnie procedura w okienku nr 5, tego od czeków do którego
      miałem pecha stanšc z racji posiadanego blankietu na kilkaset plz.
      Na poczštku niczym brydzia ze szklanego ekranu nie wiedziałem co się tam
      dzieje i co robi.pani za szklanym okienkiem. Za każdym klientem
      wychodziła z aneksu zamykajšc go na klucz i znikała za tajemniczymi
      drzwiami pilnowanymi przez bankowego sekjuritata o fizjonomi troglodyty.

      Nic to myślę może kompy pewnie padły..przecież nie może byc normalnie!!
      Przyszła na mnie kolej po prawie 1 h stania.Podchodze do okienka, daję
      czek i dowód osobisty na którym jeszcze przypominam człowieka
      inteligentnego o jakże spokonym usposobieniu.Pani wzięła zmarszczyła
      brwi w wyniku porównań stanu obecnego mojej fizjonomi oraz zdjęcia z
      dowodu po czym powiedziała że musi wyjść sprawdzić.Nie dałem za
      wygranš!!!
      Zanim podniosła kajzerkę ze stołka zapytałem głośno co ma sprawdzić i
      ile to będzie trwało -spieszyło mi się po prostu do roboty.
      Pani z pretensjš i ze żdziwieniam odpowiedziała mi, że chyba się nie
      znam na procedurach bankowych że takie dziwne pytania jej zadaję.
      Natychmiast złosliwie ripostowałem "poniewaz jestem z warszawy nie znam
      procedur bo jestem ze wsi".
      Wtedy powiedziała mi coś co powaliło mnie na psychicznie na kolana.Ona
      musi sprawdzic podpis wystawcy czeku z oryginałem
      Ludzie..ratunku - ta kobieta biegała z każdym czekiem bez względu na
      jego wartośc na zaplecze by sprawdzić zgodnośc podpisu z czeku z
      podpisem na wystawionym blankiecie.Pomijam fakt iż druk ten jest
      ścisłego zarachowania ze znakiem wodnym i jest zarejestrowany w systemie
      komputerowym tego banku bedacego zreszta bankiem i siedziba w którym
      miała mama konto.Nawet gdyby była taka procedura to czemu w kompie tego
      nie mozna sprawdzić?
      Na zakończenie dodam, że przez cała godzine stania pies z kulawš noga
      nie skorzystał z bankomatu w sali bankowej.

    • asztet Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! 22.08.03, 23:30
      To ja miałem przygodę w zasadzie niewinną. Otóż budynek, w którym mieści się
      mój oddział, w pewnym momencie zaczął grozić katastrofą budowlaną i trzeba go
      było zamknąć.

      Więc przysłali razem z wyciągiem informację, że od tej pory wszystkie sprawy
      załatwiać należy w innym oddziale.

      Miałem pewnego razu sprawę (akurat Belka został ministrem...) - więc udałem się
      do wskazanego (jakiś rok wcześniej-wizyta w tym banku jest dla mnie gorsza niż
      u dentysty, więc bez potrzeby go nie odwiedzam i nie sprawdzam stanu
      fundamentów) oddziału, gdzie odstałem ile się należy. Tylko po to żeby się
      dowiedzieć, że już tam nie mogę nic załatwić - bo znowu otworzyli mój oddział,
      o czym oczywiście informowali. Więc im powiedziałem tylko, że oczywiście nie
      informowali, w każdym razie chyba nie mnie (ale grzecznie i bez wzywania
      kierowników - bo nie byłem pewnien czy faktycznie czegoś nie przeoczyłem).

      Po przyjściu do domu dokładnie przejrzałem wszystkie wyciągi - oczywiście ani
      słowa o niczym. Tak więc antybelkową lokatę założyłem sobie odstawszy 2x1,5
      godziny - zamiast standardowej jak na ten relikt PRL-u godzinki.

      Ale dodam, że niejakie PBK-BPH jeszcze fajniej mnie zrobiło. Chciałem pobrać z
      konta zawrotną sumę 45 euro i zlikwidować to konto. Okazuje się, że w całym
      banku taką kwotą nie dysponowali - za to zaproponowali mi... dokupienie różnicy
      w złotówkach. Oczywiście jak te euro tam wkładałem to było ono po 3,80 - a jak
      chciałem wyjąć dochodziło gdzieś do 4,35. Nie skorzystałem więc z tej
      niewątpliwej okazji zrobienia interesu życia - i zgodziłem się na drugą
      propozycję: przyjdę w przyszłym tygodniu, a oni powinni wtedy mieć.

      I znowu zamiast raz - straciłem czas dwa razy.
      • Gość: maja Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! IP: *.ipt.aol.com 23.08.03, 00:10
        ja tylko dodam, ze od kiedy PKOBP przejelo inteligo
        oprocentowanie spadlo z 10.4% do 2.4%, wprowadzono oplaty bankomatowe i oplaty
        za prowadzenie konta,
        wlasnie likwiduje juz jedno konto, a zaraz potem zlikwiduje kolejne
    • nauma Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! 23.08.03, 00:14
      To ja opiszę maleństwo w porównaniu do dotychczasowych opisów, ale mnie
      wpieniające.
      Założyłem konto w PKO BP wieki temu, jako biedny studencina, a po kilku latach,
      gdy pojawiły się banki internetowe, natychmiast się przeniosłem do jednego z
      nich. Konto w PKO BP mam dalej tylko dlatego, że jedyny bankomat pod domem mam
      właśnie tego banku. Przelewam na konto jakąś drobnicę, żeby był ruch, o stanie
      konta dowiaduję się (zawsze z opóźnieniem) za pomocą SMS-ów, w kolejkach nie
      stoję, bo ten bank służy mi tylko do wypłacania kasy. Ale...
      Co miesiąc dostajęwydruk ze stanem konta i co miesiąc mnie szlag trafia. Zawsze
      jestem na plusie, a mimo to za każdym razem widzę, że mam odliczone odsetki za
      przekroczony limit salda debetowego! Co prawda jest to kilkanaście groszy, więc
      nawet nie chce mi sie robić burzy (zresztą odstawszy swoje w kolejce i widząc,
      jak niekompetentni ludzie tam pracują, pewnie bym kogoś zabił) ale wściekam się
      jak pomyślę, że rżną tak powiedzmy paręset tysięcy ludzi - z tego może się
      zrobić spora sumka...
    • anna_dariusz Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! 18.02.15, 10:18
      Witam,
      Poniżej przykład kolejnego cudownego podejścia w agencjach PKO BP:
      Nigdy przy WPŁACIE na rachunek nie proszono mnie o wzór podpisu. Co innego przy przelewie, czy WYPŁACIE. Ostatnio przychodzę do jednej z placówek bankowych i pracownik, który mnie obsługiwał już kilka razy, poprosił o wzór podpisu. Zdziwiłam się i zapytałam od kiedy takie zmiany? On, że od zawsze. Poprosiłam o regulamin i wskazanie, gdzie jest to napisane. Nie potrafił mi wskazać. Zadzwoniłam na infolinię przy nim, gdzie stwierdzili, że nie mam takiego obowiązku dokonując WPŁATY i legitymując się dowodem osobistym, by składać wzór podpisu. Pracownik przyjął wpłatę, po czym wyprosił mnie z placówki, co spowodowało złożenie przeze mnie reklamacji i zapytania o to czy przy WPŁACIE muszę posługiwać się wzorem podpisu. Otrzymałam odpowiedź taka samą jak na infolinii, że nie muszę składać wzoru podpisu przy wpłacie przedstawiając swój dowód osobisty. Przed wczoraj znowu poszłam WPŁACIĆ pieniądze na konto z pewnością, że nikt już nie będzie na mnie naskakiwał o wzór podpisu, bo pewnie również otrzymali odpowiedź z centrali. Niestety sytuacja powtórzyła się. Wpłaciłam pieniądze, otrzymałam potwierdzenie, a Pani ze stanowiska obok przestała obsługiwać swojego klienta, bym nie zdążyła w jej mniemaniu uciec, bo muszę złożyć WZÓR PODPISU DO WPŁATY. Tłumaczę jej, że otrzymałam odpowiedź i nie podpiszę wpłaty wzorem, bo mam takie prawo.
      Moje pytanie brzmi:
      Gdzie, oprócz regulaminów wewnętrznych banków, mogę znaleźć informację dodatkowo potwierdzającą, że przy WPŁACIE przedstawiając dowód osobisty NIE MUSZĘ POSŁUGIWAĆ SIĘ WZOREM PODPISU?
      Pozdrawiam
      • anna_dariusz Re: Komunizm w bankowości PKO BP pełną gębą! 19.02.15, 08:46
        Witam, otrzymałam satysfakcjonującą odpowiedź, której nie omieszkałam przesłać do agencji wraz ze swoim komentarzem. Poniżej wklejam mój e-mail wraz z wyczerpującą odpowiedzią PKO BP:

        Witam Agencję .....,

        Poniżej kolejna odpowiedź z PKO BP, która potwierdza moją wiedzę.


        Wysyłam w celu uzupełnienia informacji Pani i agencji, gdzie przy pierwszym spotkaniu tłumaczyłam Pani jak należy interpretować dokument, który mi Pani przedstawiła, a w Pani mniemaniu mówił on o składaniu wzoru podpisu do wpłaty, tzn. Regulamin Rozliczeń pieniężnych w obrocie krajowym na str.3 paragraf 17, pkt 1, "złożenie podpisu, na dowód zgodności z dyspozycją," - oznacza złożenie podpisu. Wystarczyłoby znać zwykłe zasady języka polskiego, tzn. składam podpis i tu mamy przecinek,a po nim informacje, że mój podpis jest potwierdzeniem wpłaty o danej kwocie na dane konto dla danej osoby.

        A tak na marginesie, nie wiem ile lat doświadczenia ma osoba, która mi odpisała, ale proszę z niej brać przykład, ponieważ ona wie jak należycie traktować klientów, bo od Pani i pracownika nie usłyszałam słowa "przepraszam, pomyliłyśmy się... ". Zrozumiałabym, bo kto nie pracuje błędów nie popełnia. Zdarzenie, które miało miejsce ostatnio... Brak mi słów... Przychodzę z wpłatą, a Pani nawet nie zweryfikowała czy mogła się Pani pomylić, tylko twardo obstawała dalej przy swoim... Do tego sposób w jaki Pani to zrobiła napewno nie świadczy o tym, że prowadzi Pani agencję 15 lat... W tym wypadku przemilczałabym długość stażu, bo można by się zacząć zastanawiać co działo się przez ten okres... Mam nadzieję, że w przyszłości będzie Pani bardziej schludnie podchodzić do klientów, a Pani pracownicy nie będą wypraszać z lokalu osób, które chcą konkretnych odpowiedzi na swoje zapytania.

        Z poważaniem

        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
        Szanowna Pani,

        Odpowiadając na Pani zgłoszenia z dnia 03.02.2015r. oraz z dnia 17.02.2015r., dotyczące obsługi w Agencji PKO Banku Polskiego, dziękuję za przekazane uwagi. Są one dla nas, podobnie jak wszystkie tego rodzaju zgłoszenia od Klientów, bardzo cenne.

        Pragnę podkreślić, że satysfakcja Klientów jest dla naszego Banku najwyższym priorytetem, a wszelkie sugestie i spostrzeżenia są dla nas cennym źródłem informacji i wskazówek służących podwyższaniu jakości naszej oferty i obsługi.
        Uprzejmie informuję, iż zgodnie z § 9 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 1 października 2010r. w sprawie szczególnych zasad rachunkowości banków (Dz. U. z 2010 Nr 191, poz. 1279 z późn. zm.), dowodem księgowym stanowiącym podstawę ewidencji zdarzeń gospodarczych jest dyspozycja wystawiona przez klienta banku, dyspozycja własna banku lub inne dokumenty otrzymane bądź sporządzone w ustalonej formie i spełniające warunki, o których mowa w art. 21 Ustawy o rachunkowości z dnia 29 września 1994r. (Dz. U. z 2009 Nr 152, poz. 1223 z późn. zm.).
        Jednocześnie wyjaśniam, że zgodnie z art. 21 ust. 1. wyżej wymienionej Ustawy, dowód księgowy powinien zawierać co najmniej:

        1) określenie rodzaju dowodu i jego numeru identyfikacyjnego;
        2) określenie stron (nazwy, adresy) dokonujących operacji gospodarczej;
        3) opis operacji oraz jej wartość, jeżeli to możliwe, określoną także w jednostkach naturalnych;
        4) datę dokonania operacji, a gdy dowód został sporządzony pod inną datą â także datę sporządzenia dowodu;
        5) podpis wystawcy dowodu oraz osoby, której wydano lub od której przyjęto składniki aktywów;
        6) stwierdzenie sprawdzenia i zakwalifikowania dowodu do ujęcia w księgach rachunkowych przez wskazanie miesiąca oraz sposobu ujęcia dowodu w księgach rachunkowych (dekretacja), podpis osoby odpowiedzialnej za te wskazania.

        W związku z powyższym, prawidłowy dowód księgowy, w tym dowód wpłaty gotówkowej, składany przez Klienta do realizacji powinien zawierać podpis (podpisy) Zleceniodawcy złożone pod pieczęcią firmową (o ile Klient takiej pieczęci używa) na odcinku przeznaczonym dla Banku.
        Dodatkowo wyjaśniam, że Bank nie weryfikuje zgodności podpisu złożonego na dyspozycji wpłaty z podpisem na karcie wzorów podpisów znajdującej się w dokumentacji bankowej.

        Przekazując powyższe, uprzejmie przepraszam za zaistniałą sytuację i związane z nią niedogodności. Jednocześnie wyrażam nadzieję, że w przyszłości nie spotka się Pani z podobną sytuacją, a dalsze korzystanie z usług PKO Banku Polskiego będzie dla Pani źródłem zadowolenia.



        Z poważaniem,
Pełna wersja