eva_dildo15
26.02.08, 19:58
Radny PiS walczy o wdzięczność Ameryce
Znany ze wspierania Polaków amerykański prezydent Herbert Hoover doczekał się
przed wojną skweru przy Krakowskim Przedmieściu, na którym stał pomnik. O
przywróceniu monumentu marzy teraz śródmiejski radny Marcin Wawrzyniak
Marcin Wawrzyniak przed budową pawilonu na skwerze Hoovera. W tle Dziekanka
- Póki trwa remont skweru Hoovera, jest czas, aby o tym pomyśleć. Jeszcze nie
jest za późno. Mam przed sobą projekt i widzę, że jest tu miejsce - uważa
samorządowiec z PiS.
Kłopot w tym, że miejski wydział estetyki, który opracował koncepcję
modernizacji skweru, zaplanował tylko umieszczenie pamiątkowej tablicy. Tej,
która stała tam przed remontem. - Nasz zakres prac nie uwzględnia pomnika -
przyznaje Kinga Drózd z biura prasowego Mostostalu Warszawa, który jest
wykonawcą remontu.
Radnemu marzy się jednak powrót do czasów przedwojennych. Dlaczego więc nie
zgłosił swojego pomysłu, zanim zaczęły się prace? - Zdjęcie pomnika
Wdzięczności Ameryce wpadło mi w ręce jakiś miesiąc temu - odpowiada. -
Pasjonuję się przedwojenną Warszawą. Sam pomnik był przepiękny, wspaniale
komponował się z okolicznymi kamienicami. Jego autorem był Xawery Dunikowski,
wybitny rzeźbiarz.
Przed trzema laty w Zamku Królewskim trwała wystawa poświęcona Hooverowi. Na
stronie internetowej Zamku czytamy, że na odsłonięcie pomnika jesienią 1922 r.
przybyło 100 tys. warszawiaków. Pamiętali o tym, że organizował pomoc
humanitarną dla Polski. Namawiał rodaków do zbiórki żywności, odzieży, leków,
które ratowały głodującą z powodu I wojny światowej Europę. "Hoover stał na
czele armii likwidującej destruktywne działania wojny" - czytamy. Pomagał jako
osoba prywatna, polityk, w końcu prezydent Stanów Zjednoczonych.
- Niestety, rzeźba była wykonana z piaskowca, który zaczął niszczeć - ubolewa
Marcin Wawrzyniak. - Stała w kielichu fontanny, co dodatkowo pogarszało jej
stan. Zdemontowano ją, został sam kielich.
On też nie przetrwał. Po wojnie na skwerze była tylko skromna tablica. Napis
wyjaśniał: "Skwer Hoovera, nazwa nadana w 1922 r. w dowód wdzięczności za
pomoc USA dla Polaków organizowaną przez Herberta Hoovera".
Śródmiejski Zarząd Terenów Publicznych, do którego należy skwer, nie chce
odpowiadać na pytanie o pomnik. Odsyła nas do ratusza. Tam dowiadujemy się
tylko, że monumentu nie ma w planach. Jednak radny Wawrzyniak się nie poddaje.
- Gdy tylko dostanę odpowiedź na piśmie w tej sprawie, wybiorę się do ambasady
amerykańskiej. Na pewno poprze pomysł - uważa.
Tymczasem Kinga Drózd zapewnia, że prace na skwerze Hoovera idą zgodnie z
harmonogramem: właśnie powstają ściany żelbetowe podziemnej części budynku,
który się tam pojawi, trwa też budowa szalunku potrzebnego do wylania stropu.
Odnowiony skwer Hoovera zgodnie z planem ma być gotowy w październiku 2008 r.
W przeszklonym budynku będzie kawiarnia i stale wystawowe, a także szalet.
Ratusz planował też urządzić w tym miejscu sztuczny strumień. Niestety,
wymawiając się brakiem pieniędzy, pomysł ten zarzucił.