W stolicy brakuje miejsc na porodówkach

28.04.08, 18:24
"Polowa rodzacych w stolecznych szpitalach to kobiety zameldowane
poza Warszawa..." Bo pozniej w dokumentach potomka stoi jak byk:
miejsce urodzenia - Warszawa. Taka nobilitacja, a co !
    • Gość: Michał Będą nas leczyć dobrze zarabiający lekarze IP: *.aster.pl 28.04.08, 19:21
      i pielęgniarki.
    • vessper a gdzie mają rodzić kobiety mieszkające w... 28.04.08, 20:37
      okolicach Warszawy, np. w Lesznie, Błoniu, Piasecznie czy Legionowie? Jakoś nie
      widziałam nigdy, żeby w takich miastach budowano szpitale! Taka sytuacja jest
      przecież wokół wszystkich dużych miast. Osoba, która przytacza argument, że
      problem tworzą kobiety niezameldowane w Warszawie a tu rodzące powinna się
      zastanowić co mówi. A juz na pewno nie powinna pełnić żadnego stanowiska w
      służbie zdrowia, bo najwyraźniej nie ma pojęcia o sieci szpitali w kraju.
    • Gość: kite Re: W stolicy brakuje miejsc na porodówkach IP: *.chello.pl 28.04.08, 21:25
      Ale gadasz bzdury konigin. W wawie jest zameldowanych 1,7 mln osob.
      Pod Warszawa w okolicznych miastach i osiedlach mieszka jakies 900 tys.
      Od 0,5 do 0,8 mln osob mieszka w Warszawie bez meldunku (szacunki UM). Jak sobie
      to policzysz to wszystko sie bedzie zgadzalo. Bo twoja sugestia o turystyce
      porodowej i nobiltującym miejscu urodzenia jest troche smieszna. Z Z
      zameldowanych w Warszawie 53% urodzilo sie poza stolica. Jak dodasz
      niezameldowanych to juz w ogole przygniatająca wiekszosc jest spoza, w tym ja i
      jakos nie czuje sie gorszy a nawet odwrotnie.
      • bronka29 Re: W stolicy brakuje miejsc na porodówkach 28.04.08, 22:11
        Konigin pomyśl zanim coś napiszesz. O jakiej nobilitacji my tu piszemy. Mieszkam
        w Legionowie, gdzie mamy rodzić dzieci na klatce schodowej? wierz mi, gdyby tu w
        Legionowie wreszcie był dobry szpital, na pewno nie pędziłabym na Zelazną w
        ogromnym stresie - przyjmą czy odeślą....
        • miedzymorze Re: W stolicy brakuje miejsc na porodówkach 28.04.08, 23:09
          Mogą rodzić w Pruszkowie, Grójcu, Wołominie, Otwocku, Siedlcach, dalej mi się nie chce przepisywać, ale naprawdę oddziały położnicze poza Warszawą istnieją. szukaj.sluzbazdrowia.pl/Ginekologia-poloznictwo/Mazowieckie/D29,W14,20,8.html

          pozdr,
          mi
          • marweg25 Re: W stolicy brakuje miejsc na porodówkach 29.04.08, 11:19
            No tak jazda z Legionowa do Pruszkowa czy Otwocka na poród to
            rzeczywiście najlepszy pomysł ( mijając szpitale w W-wie po
            drodze). Nie wspomnę już o tym, że szpitale poza Warszwą przyjmują
            praktycznie jedynie ciąże donoszone i niepowikłane, więc jak coś się
            dzieje to jest konieczność jazdy do W-wy. Panie z "obcym" meldunkiem
            to w rzeczywistości mieszkanki W-wy, które tu się osiedliły, ale nie
            zameldowały. To rzeczywiście fałszuje statystyki. Przejedź się na
            dowolne nowe osiedle i zobacz ile rejestracji poza warszawskich.
            Osoby, które chcą rodzić tu ze względu na miejsce urodzenia w akcie
            to margines zupełnie pomijalny.
    • Gość: tomek W stolicy brakuje miejsc na porodówkach IP: 195.114.160.* 29.04.08, 12:56
      Miszkam z żoną w Warszawie od ponad 10 lat, nie zameldowałem się bo ciągle czasu
      brakuje a jak już jest to odpoczywam. Płacimy tutaj podatki i wszystkie takie
      inne więc czemu nie możemy rodzić. Nobilitacja dla mnie żadna bo miasto jak
      każde inne. Nawiasem polecam Solec, bez łapówek a wrunki bardzo dobre, obsługa
      też bardzo miła.
      • marweg25 Re: W stolicy brakuje miejsc na porodówkach 29.04.08, 14:54
        Niestety podadków tu nie płacicie. To, że PITa złożysz tu to nie
        oznacza, że pieniądze przypadną miastu. W statystykach jesteście
        ujęci gdzieś tam. Min dzięki temu statystyki porodów dla W-wy i
        okolic się nie zgadzają z rzeczywistością.
        Co do Solca to trudno w tej chwili go polecać, bo grozi mu
        zamknięcie jeśli lekarze nie dogadają się z dyrekcją.
Pełna wersja