Dodaj do ulubionych

Biblioteka Ordynacji Zamoyskiej

02.05.08, 19:28
Załatwiając różne sprawy biletowe w zachodnim pawilonie dyrekcji warszawskich tramwajów przy ul. Senatorskiej 37 (pałac Błękitny) mało kto zdaje sobie sprawę, że znajduje się w d. Bibliotece Ordynacji Zamoyskiej.
Była to najstarsza z trzech bibliotek ordynackich w przedwojennej Warszawie (tę na Foksal już trochę poznaliśmy) i jedna z najstarszych bibliotek w Polsce. Sięgała swymi początkami 1594 r., działając przy Akademii Zamojskiej. Po kasacie uczelni przez Austriaków w 1784 r. Stanisław Zamoyski włączył ją do zbiorów ordynackich, a w 1811 r. przeniósł do Warszawy, do gmachu specjalnie wybudowanego stanowiącego oficynę Pałacu Błękitnego. Najstarsze zbiory sięgały XI w., wśród których były takie perły jak np.: część Biblioteki Zygmunta Augusta (ponad 150 tomów), tzw. Kodeks Zamojski z XIV w., najstarsza kopia kroniki Galla Anonima, Żywoty Arcybiskupów Gnieźnieńskich Jana Długosza, Mszał Trydencki, Kosmografia Ptolomeusza, włoski rękopis Złotej Legendy z XV w. Ogółem w latach 30-tych księgozbiór liczył 130 tys. inkunabułów, kilkaset atlasów, kilka tysięcy map i sztychów. Zbiory były porządkowane przez lata, tak że w 1930 r. mogły być udostępnione dla uczonych i studentów. Czytelnia liczyła 48 miejsc, a piwnice zostały wzmocnione stropami ognioodpornymi. Jak było to ważne, niedaleka przyszłość miała pokazać. Wszystko to było niemałą zasługą ówczesnego dyrektora biblioteki prof. Ludwika Kolankowskiego, po wojnie organizatora Uniwersytetów w Łodzi i Toruniu.
Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • andrzej_b2 Katastrofa 03.05.08, 17:46
      25 i 26 września 1939 r. Pałac Błękitny i Biblioteka padły pastwą bomb i płomieni wznieconych przez naloty niemieckie. Spłonęło około 30 % zbiorów, biura, pracownie wraz katalogiem, część magazynu czasopism i książek oraz sala ze zbiorami muzealnymi.
      Budynek biblioteki jednak zachował się spośród reszty zabudowań. Taki obraz od strony pl. Bankowego utrwalił się w pamięci świadków. W tej sytuacji dyr Kolankowski, jak mógł zabezpieczył ocalałą substancję i wszystkie lata okupacji spędził w bibliotece. Jako jedyna tego typu placówka była biblioteka wolna od kierownictwa niemieckiego, a wszystko dzięki Dyrektorowi, który w pełni wykorzystywał jej status fundacyjny. Dawał zatrudnienie wielu pracownikom naukowym pozbawionym pracy. W piwnicznych warunkach udało mu się stworzyć nowy katalog obejmujący 75 % ocalałych zbiorów i zabezpieczyć w zamurowanych schowkach najcenniejsze obiekty. Ale nadszedł tragiczny 8 sierpnia 1944 r., kiedy niemieccy barbarzyńcy wrzucili do wnętrza biblioteki granaty zapalające. Ocalało tylko to, co było w podziemiach, a więc: Biblioteka Zygmunta Augusta, 1 tys. tomów rękopisów, około 800 dyplomów pergaminowych i 2 tys. najstarszych druków polskich oraz zamurowane rarytasy. Po upadku powstania, w listopadzie 1944 r., udało się Kolankowskiemu osobiście wywieźć tylko rękopis Galla Anonima – i zdeponować w kolegiacie Łowickiej – oraz rękopisy Krzyżaków Sienkiewicza i Faraona Prusa. Uczynił to w ostatniej chwili, bowiem z polecenie władz hitlerowskich ekipa ratująca spakowała ocalałe resztki do 85 skrzyń, które Niemcy wywieźli do Goerbisch (?) – zameczku nad Odrą. Tę samą podróż odbyło 15 skrzyń rękopisów i druków zdeponowanych w Bibliotece Ordynacji Zamoyskiej przez BN, BUW i Bibliotekę Ordynacji Krasińskich.
      W maju 1945 r. bibliotekarze polscy dotarli go Goerbisch i tym co zastali napełnili zaledwie 2 skrzynie. Czy rozkradzione skarby z biblioteki potem wróciły do Polski? Być może tak, bowiem w Encyklopedii Warszawy pod hasłem „Biblioteka Ordynacji Zamoyskiej” (s. 60) odnotowano: „...uratowane cymelia biblioteki umieszczono w BN, archiwalia w AGAD”. W 1946 r. Kolankowski próbował jeszcze wskrzesić bibliotekę, ale inne zajęcia w które się angażował i dekret nacjonalizacyjny, raz na zawsze położyły kres istnienia obiektu kultury narodowej o 350-letniej tradycji. Po wojnie bibliotekę odbudowano, ale z przeznaczeniem na inne cele.
      foto3.m.onet.pl/_m/f73d81adccc79038936b48162e6fefdf,21,19,0.jpg',0,1
      Piszący te słowa przez pewien czas tam pracował, ale już zupełnie w innym charakterze.
      Pozdrawiam
      • andrzej_b2 Ostatni właściciele 05.05.08, 19:55
        Przez znaczną część XX w. właścicielem biblioteki był Maurycy Klemens hr. Zamoyski (1871-1939), XV Ordynat na Zamościu, ziemianin i dyplomata, syn Tomasza i Marii z Potockich. Dzieciństwo spędził w Warszawie i Klemensowie (pod Zamościem). Kształcił się w Stuttgarcie, po czym wrócił do Warszawy i włączył w życie społeczne oraz polityczne Królestwa Polskiego. Wchodził w skład Komitetu Budowy Pomnika Mickiewicza w Warszawie, przewodniczył budowie Filharmonii, był założycielem Szkoły Sztuk Pięknych, zasiadał we władzach wielu towarzystw oświatowych i charytatywnych. Dbał o odziedziczoną Bibliotekę Ordynacji Zamoyskiej. W 1897 r. zatrudnił znanego historyka i publicystę prof. Tadeusza Korzona (czyt. Kor-zona), który zajmował się inwentaryzacją rękopisów i przyczynił się do wydania „Archiwum Jana Zamoyskiego”. Ordynat był czołowym przedstawicielem ruchu narodowego, wiceprezesem Komitetu Narodowego Polskiego i jednym z przywódców Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. W jego Pałacu Błękitnym odbywały się liczne zjazdy działaczy narodowych. Poseł do I i II Dumy rosyjskiej. W 1916 przebywał w Paryżu i Londynie, gdzie wspierał wysiłki niepodległościowe R. Dmowskiego. Jego paryska rezydencja stała się siedzibą Delegacji Polskiej na Kongres Pokojowy, a później siedzibą poselstwa i ambasady RP. W 1919 r. został mianowany pierwszym posłem RP we Francji. W 1924 r. był ministrem spraw zagranicznych. W 1927 wycofał się z życia politycznego i poświęcił zarządzaniu majątkiem (220 tys. ha) i rozbudową Biblioteki Ordynacji Zamoyskiej. W 1937 r. ze względu na zły stan zdrowia przekazał ordynację swemu synowi Janowi (1912-2002), XVI – ostatniemu – Ordynatowi na Zamościu.
        Pozdrawiam
        • andrzej_b2 Pomocnik bibliotekarza – Stefan Żeromski 06.05.08, 21:23
          W latach 1811-1815 Biblioteka Ordynacji Zamoyskiej mieściła się w Pałacu
          Błękitnym, po czym St. Zamoyski przeniósł ją do sąsiedniego budynku przy Żabiej
          4 (hip. 472). Szybko nowe pomieszczenie okazało się za ciasne i już w 1819 wg
          proj. Lessla powstał specjalny gmach, który w 1868 r. dodatkowo został
          przebudowany przez J. Ankiewicza (biblioteka długi czas także miała adres Żabia
          4). Po przeniesieniu zbiorów d. budynek stał się oficyną mieszkalną biblioteki,
          dla dyrektorów i pracowników. W latach 1897-1903 przy Żabiej 4 mieszkał Stefan
          Żeromski, pracując na etacie pomocnika bibliotekarza. Nie był nowicjuszem w
          zawodzie; wcześniej bowiem, jako po. mł. bibliotekarza, potem jako bibliotekarz,
          pracował w Muzeum Narodowym Polskim w Raperswilu, gdzie uporządkował i
          skatalogował zbiory wydawnictw mickiewiczowskich i kościuszkowskich. Tu dla
          Tadeusza Korzona zbierał dane do podstawowej monografii o Kościuszce, wydanej w
          setną rocznicę Insurekcji (1894). Powodem opuszczenia przez Żeromskiego
          Szwajcarii była tęsknota za krajem i złe stosunki z ówczesnym kustoszem muzeum,
          niejakim Rosenwerth-Różyckim, który „nie pojmował naukowej i artystycznej
          wartości zbiorów”. W tej sytuacji nasz bohater skorzystał z oferty T. Korzona ,
          który był wtedy dyrektorem Biblioteki Ordynacji Zamoyskiej. Wkrótce mieszkanie
          pp. Żeromskich przy Żabiej stało się miejscem spotkań inteligencji o orientacji
          socjalistycznej (Stępowski, Sieroszewski, Radziwiłłowicz i in). W tym okresie
          Żeromski przeżywał przypływ energii twórczej. Tu powstały: „Promień”, „Ludzie
          bezdomni”, „Grzech”, posuwały się prace nad „Popiołami”. Nie zaniedbywał pracy w
          bibliotece; zajmował się katalogowaniem i porządkowaniem zbiorów. Tu urodził mu
          się syn Adam. Jego lewicujące poglądy nie uszły uwadze ochrany. W lutym 1898
          zaangażował się w organizację manifestacji z okazji odsłonięcia pomnika
          Mickiewicza, zakazaną przez oberpolicmajstra. Zaczął popadać w konflikt z władzą
          carską. W 1900 r. niespodzianie dokonano rewizji w mieszkaniu pp. Żeromskich, w
          czasie której zarekwirowano rękopisy „Popiołów” i „Iskier”. W stanie
          zdekompletowanym udało się wydobyć z biura policmajstra rękopisy „Popiołów”, ale
          „Iskry” na zawsze znikły. Autor przeżył to bardzo boleśnie. Do tego dołączyło
          się nasilenie choroby płuc, która gnębiła go od młodości. W 1902 r. lekarze
          zalecili mu wyjazd na kurację do Włoch. W tej sytuacji niebawem opuścił Warszawę.
          Pozdrawiam :-)
      • andrzej_b2 Perły z korony hrabiowskiej 07.05.08, 20:00

        Bogdan Horodyski napisał (Biblioteka Ordynacji Zamoyskiej – 2005):

        „... Dopiero w połowie 1947 r. nadeszła do Warszawy radosna wiadomość, że zbiory nie przepadły w całości. To co nie uległo Goerbisch zniszczeniu zostało zabezpieczone przez Armię Radziecką i przesłane do Moskwy. Bibliotekarze radzieccy zadali sobie trud, by rozpoznać polskie pochodzenie książek i rękopisów, by je opracować i przesłać do Warszawy. W transporcie tym wróciły i zbiory Ordynacji Zamoyskiej. Nie wszystkie...brak tam cennych i sławy światowej, jak „Kodeks Supraski”, „Złota Legenda” i in.”

        W stylu minionej epoki wypowiada się Autor o naszych braciach Słowianach, ale ten kto pamięta tamte czasy wie, że tuż za postępującą Armią Czerwoną, na zajęte obszary wkraczały grabieżcze oddziały wojsk sowieckich, zwane. „trofiejcami”, których zadaniem był rabunek wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość materialną. Nie można mieć wątpliwości, że w ten sposób z Goerbisch trafiły do Moskwy nasze skarby biblioteczne. Trud, który „bibliotekarze radzieccy zadali sobie” zapewne polegał na selekcji zbiorów i zatrzymaniu sobie najcenniejszych pozycji. Wypadły więc z korony hrabiowskiej Zamoyskich co najmniej dwie perły: „Kodeks Supraski” i „Złota Legenda”.
        Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka