teclaw
09.05.08, 22:21
Smętny bilans
Nikt nigdy nie pokusił się o zbilansowanie tego, co ukradli nam Niemcy. Nawet
nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie straty ponieśli nasi prywatni
kolekcjonerzy. Gdzie jest monumentalny obraz Jana Matejki „Zamoyski pod
Byczyną” ze zbiorów w Kozłówce? Gdzie „Ecce homo” pędzla jednego z
najwybitniejszych malarzy niderlandzkich Antona van Dycka ze zbiorów
Stanisława Jackowskiego w Warszawie? Gdzie jest „Portret chłopca” tegoż van
Dycka ze zbiorów Taczanowskich? Państwowe kolekcje też straciły tysiące
antyków. To między innymi „Diana i Kallisto” z pracowni Rubensa (Muzeum
Narodowe w Poznaniu), „Piękna Madonna Toruńska” – ponad metrowa wapienna
rzeźba z 1395 roku, „Chrystus upadający pod krzyżem” Rubensa (Muzeum Narodowe
w Warszawie) czy słynne „Pożegnanie z koniem” Wojciecha Gersona.
Gdzie są dziesiątki tysięcy obrazów, które nie powróciły do kraju po wojnie,
setki wspaniałych rzeźb, tysiące starych grawiór i map, a także osiem tysięcy
dzwonów z polskich kościołów? Raczej jest wątpliwe, byśmy to kiedykolwiek
odzyskali, choć Elżbieta Rogowska pociesza – Od początku lat 90. sprawa strat
wojennych stała się ogólnoświatowym tematem. Może więc jest iskierka nadziei.
www.zw.com.pl/artykul/221331.html