olciak
19.09.03, 10:17
Od ponad roku dosyc regularnie - niestety - bywam w Klinice Hematologii i
Onkologii Szpitala na Banacha. Podczas wszystkich, często nieprzyjemnych i
bolesnych ze względu na zabiegi itp. "wizyt", spotykam się tam z
życzliwością, checią służenia pomocą, dobrym słowem... Nie chcę wymieniać
nikogo z nazwiska, aby żadnej z pracujących tam wspaniałych osób nie pominąć,
ale dotyczy to zarówno Lekarzy, jak i Pielęgniarek, Pań z sekretariatu, czy
Pani Salowej. Dzięki tym osobom, których postawa pozwala może nie zapomnieć o
bólu, ale na pewno łatwiej go znosić, wierzę w polską służbę zdrowia, lecz
nie jako instytucję, tylko ludzi - ofiarnych entuzjastów, którzy borykają się
z problemami swego środowiska w sposób nieodczuwalny dla pacjentów. A i co b.
ważne - nigdy nikomu niczego nie "wręczałam" na tym oddziale, nikt o nic się
nie dopominał, ale po wczorajszej wizycie, podczas której znowu spotkały mnie
same słowa otuchy, uśmiechy i fachowa, bezinteresowana pomoc, chętnie
okazałabym całemu Personelowi tej Kliniki swą wdzięczność.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim dużo zdrowia, a jeśli go zabraknie,
to spotkania takich właśnei "misjonarzy", na jakich ja trafiłam! :-)