Gość: Fester Adams
IP: 217.8.186.*
30.09.03, 09:01
Co za szopka. Powstanie nie było żadnym zrywem narodowym.
To był polityczny rozkaz władz w Londynie. Wmawia sie ludziom
że zebranie w jednym miejscu z bronią kilkanastu tysięcy
ludzi to patriotyczny zryw. To była sterowana operacja
logistyczna a tajne magazyny broni mogły być otwarte tylko
za pozwoleniem wyższych oficerów WP.
"Bór" Komorowski nie miał kwalifikacji by dowodzić tak dużymi
odziałami powstańców. Powstanie było skazane na klęskę od samego
poczatku. Słabo uzbrojeni i wyszkoleni powstańcy mieli walczyć z
regularnym Wermahtem - paranoja. Teraz za klęskę powstania wini
się ruskich bo nie przeprawili sie przez Wisłę. Dowództwo armi
radzieckiej nie mogło sobie pozwolic na przeprawe
tylko dlatego że powstańcy na to liczyli.
Zanim rosjanie doszli do wschodniej pragi stracili 90% taboru
pancernego. W dniu wybucho powstania rosjanie mieli
3 razy mniej czołgów niż Wermaht a te które ocalały były
zajeżdżone na śmierć. Przeprawa przez Wisłę przy takim stanie
wyposarzenia armii to byłoby samobójstwo.
Teraz po wielu latach gdy oczywistye jest że powstanie nie
miało najmniejszych szans powodzenia wmawia sie ludziom że
był to bohaterski zryw narodowy. Dzięki bohaterskiej choć
głupiej klęsce powstania teraz w Warszawie jest dużo zieleni
i wolnej przestrzeni bo hitlerowcy w zemście skutecznie
wyburzali całe dzielnice.