zwyczajny2
02.10.03, 00:02
Do napisania tych kilku słów skłoniły mnie moje przemyślenia, których
ostatnio coraz więcej. Mam 30 lat, mieszkam w Wawie, mam w miarę
ustabilzowaną sytuację materialną i wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że
różnię się od większości otaczajacych mnie ludzi... jestem GEJEM. Zdałem
sobie sprawę, że moje życie to jedna wielka ściema. W pracy, w rodzinie...
ciągle muszę udawać kogoś kim nie jestem, aby żyć w zgodzie z tą ustaloną
odgórnie normą. Wiedzą o mnie tylko moi przyjaciele, ja jednak staram się nie
afiszować z moją odmiennością. Fakt, nie budzę skojarzeń, ale może to właśnie
jest przyczyną, iż do tej pory nie udało mi się znaleźć życiowego partnera.
Pewnie wielu z Was sądzi, że to obrzydliwe i zboczone - dwóch facetów razem.
Kiedyś chciałem się zmienić, mieć na siłę dziewczynę, założyć rodzinę, mieć
dzieci... lecz w końcu zdałem sobie sprawę, że w taki sposób mogę skrzywdzić
ludzi, którzy by mi zaufali, a poza tym cierpiałbym również ja sam. Prawdę
mówiąc jestem troszkę zdołowany, że tak strasznie ciężko jest być w mojej
sytuacji. Wiem, że w lokalach gejowskich trudno jest znaleźć kogoś
wartościowego, bo albo poprzeginane gwiazdy, albo faceci (często żonaci)
mający ochotę na szybki seks. A gdzie Ci normalni faceci-geje, tacy jak ja?
Zachecam do dyskusji jak innym gejom udało się spotkać sympatycznego faceta
oraz jak otoczenie heteroseksualne ocenia tego typu rozterki? Przyznam
szczerze, że zostało mi coraz mniej wiary w szczęśliwe zakończenie i poznanie
właściwego faceta. A ja po prostu chcę w miarę normalnie żyć...
zwyczajny2@gazeta.pl