Warszawa da się lubić?

27.08.08, 10:45
Witam,
Mieszkam w Warszawie i powiem wprost - lubię to miasto. Nie wszyscy
jednak podzielają mój entuzjazm...
Zastanawiam sie skad sie bierze ta złośc do Warszawy i
warszawiaków?
Czytajac wątki na forum Warszawa doznałam lekkiego szoku. Skad w
ludziach tyl zajadłości? Czy to furiaci, którym forum daje mozliwśc
dania upustu swoimk chorym emcojom czy to raczej szersze zjawisko.
Pytam nie przez przypadek, planuję w najbliższym czasei uruchomić
stronę interentową dla wszystkich miłośników Warszawy (informacje
kulturalne, trochę historii, felietony). Powoli zaczynam wątpić
Zastanawiam sie czy formuła: serwis dla wszystkich miłośników
Warszawy ma w ogóle sens...
A wy, co o tym sądzicie? ( pytam i o niechęc do Warszawy i o
powodzenia takiego serwisu internetowego):)))
pozdrawiam,
Warszawianka Ania
    • Gość: Ania Re: Warszawa da się lubić? IP: *.aster.pl 27.08.08, 11:08
      Lubię Warszawę, to po pierwsze, a po drugie to...lubię Warszawę. Tak
      to już mam.
      • Gość: Alfajet777 Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gościem IP: *.chello.pl 27.08.08, 12:19
        W nich jest tyle frustracji gdyż to nasze miasto a reszta jest tu tylko gościem
        i to ich tak wku..a , nigdy napływ nie będzie mógł powiedzieć że jest
        Warszawiakiem , jedynie że tu tylko mieszka .
        A sprawa tej wojny nie jest to że tu są tylko że nie dbają o miasto opluwają je
        a mimo ciągną do nie go .
        Jeśli ktoś tu przyjechał mieszkać żyć ok , ale szanuj to miasto jego historie ,
        jego tradycję i nie opluwaj , oraz nie wywyższaj się i nie gadaj jaki to z
        ciebie Warszawiak , gdyż wystarczy spojrzeć w dowód osobisty i prawda wyjdzie na
        jaw .
        Żyjcie tu, mieszkajcie , tyko dbajcie o nie

        Pozdrawiam Anie
        • Gość: Ania Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc IP: *.aster.pl 27.08.08, 12:47
          Alfajet, zgadzam się z tym co piszesz.
        • yavorius Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc 27.08.08, 13:00
          Ciebie wystarczy poczytać i prawda o twoim poziomie inteligencji
          wyjdzie na jaw.
          • Gość: liber Re: Lubię i nienawidzę IP: *.us.socgen.com 27.08.08, 14:31
            Lubię to miejsce, tutaj się urodziłem i mieszkam, ale tak na codzień
            to rzygac mi się chce już na to chore miasto. Jak wracam z wakacji
            nad morzem, to w duszy przeklinam, ze muszę tu wracac. Koszty
            utrzymania droższe niż w Brukseli, Luksemburgu, Berlinie czy
            Melbourne. Zarobki pięc razy niższe. Wszędzie brud, syf i chamstwo.
            Pełno pałętających się żebraków i meneli. Ludzie w większości
            nieużyci, egoistyczni, w siebie zapatrzeni i często agresywni, nawet
            w drobnej sprawie. Dworzec Centralny i okolice walą uryną na
            kilometr. W zbiorkomie smród, duchota ( bo kierowcy oszczędzaja na
            klimie),tłok i śmierdzący żebracy. Na światłach jakieś usmolone mędy
            rzucają ci się na szybę do umycia. Przy parkowaniu za rękaw ciągną
            ziejące wczorajszą wódą żuliki parkingowe. Raz po raz nowe zakazy,
            utrudnienia, ograniczenia. Tego nie wolno, tamtego nie wolno, za to
            taka a taka kara. Kebaba zjeśc nie można, muzyki posłuchac nie
            można, zapalic nie można, kocyka rozłożyc nie można, piwa sie napic
            nie można, przejechac nie można, zaparkowac nie wolno... Kuźwa
            objechałem wiele europejskich miast ale nigdzie takiego zakazowego
            kretynizmu nie widziałem. Owszem za wszystko trzeba płacic ale tam
            wszystko jest dla ludzi, dla mieszkańców, dla turystów.
            Za pieniądze z parkometrów miały powstawac wielopoziomowe parkingi w
            centrum i k..wa gdzie one są?! Nie dośc, ze ich nie ma, to
            jeszcze "opalikowuje się" te nieliczne miejsca, gdzie można by
            (odpłatnie przecież!) postawic samochód. Dojechac nigdzie nie można,
            wszędzie gigant korki, debile z ZTM ciagle zmieniają lub likwidują
            co raz to nowe linie, w du..ie majac głosy i opinie mieszkańców.
            Nie ma żadnego planu zagospodarowania przestrzennego, żadnej
            koordynacji w architekturze, deweloperzy budują bloki jak szaleni, a
            miasto sprzedaje im grunty nie bacząc na infrastrukture otaczającą
            czyli drogi dojazdowe, żłobki, szkoły, przedszkola itd.

            Miasto co raz bardziej zakorkowane, wszędzie niekończące się
            remonty,a za pół roku w tym samym miejscu poprawka usterek albo
            np.wymiana kanalizacji. I tak w kółko rozkopane jest pół miasta.
            Zamiast prawdziwych inwestycji drogowych, takich jak metro,
            obwodnice, mosty, parkingi mamy wymalowywanie co raz to głupszych
            oznakowań, jakieś eksperymenty- testy ze Zintegrowanym Systemem
            Zarządzania Ruchem (niezła wtopa!), ciagłe majstrowanie przy
            zielonych strzałkach czy tez jak ostatnio pomysł kretyna z „pustym
            rondem przy Dw. Centralnym”, w efekcie czego zator sięga Żelaznej.

            Warszawianko, mam ci jeszcze dalej wymieniac dlaczego nie podzielam
            twojego egzaltowanego zachwytu nad tym miastem?


            • akka13 Re: Lubię i nienawidzę 27.08.08, 14:51
              Witam,
              Po prostu lubię to miasto. Wcale się tym nie egzaltuje:))nie ciebie
              jednego to wkurza.Póbowałeś coś zmienic wokół siebie czy twoja
              frustracja pochlanęła już całą energię?
              pozdr.
              warszwianka
              • le.chujarek Re: Lubię i nienawidzę 27.08.08, 15:34
                > .Póbowałeś coś zmienic wokół siebie (...)?
                na przykład zmienić organizację ruchu na pobliskim skrzyżowaniu, albo oczyścić któryś z dworców pkp?
                • yavorius Re: Lubię i nienawidzę 27.08.08, 15:39
                  ...albo przynajmniej zutylizować kilku żulików?
            • Gość: Ania Re: Lubię i nienawidzę IP: *.aster.pl 27.08.08, 15:48
              Liber, z kosztami utrzymania to masz rację, ale menele leżą na
              trawie też w Rzymie i to blisko znanego turystycznie zabytku, więc
              też mają co pokazać Europie. Narzekasz na naszą komunikację -
              rzymskie metro jest brudniejsze od naszego. Autobusy też mamy moim
              zdaniem schludniejsze. Jeśli już jesteśmy przy zakazach i nakazach,
              to chyba w nich tak bardzo nie przodujemy. W rzymskich autobusach
              masz obowiązek wsiadania ostatnimi drzwiami, a u nas pełna
              dowolność. Co do deweloperów i braku ładu w architekturze, to pełna
              zgoda. Inne europejskie miasta dbają o to, by nie tworzyć chaosu
              architektonicznego i o ochronę strefy zabytkowej przed nowoczesną
              zabudową. W Treviso np. miasto nie chciało wyrazić zgody na obecność
              McDonalda. Po pewnym czasie zgoda została jednak wydana, ale z
              zastrzeżeniem, że wygląd zewnętrzny lokalu ma być zbliżony do
              zabytkowej architektury. Wygląda to ładnie i dobrze się komponuje z
              resztą zabudowy. Mam wrażenie, że w naszym mieście nie dba się o to
              w takim stopniu. Jednak mimo wszystko Warszawa jest fajna. Kiedy
              wracam z wyjazdów zagranicznych, przypominam sobie słowa jednej z
              warszawskich piosenek:"Jak przyjaciel dobre miasto wita mnie." Tego
              chyba wypada życzyć wszystkim warszawiakom powracającym z podróży do
              domu.
              • warszafianka75 Re: Lubię i nienawidzę 27.08.08, 18:34
                Witam,
                Problemy o których wszyscy mówią to zmora wszystkich dużych
                metropoli. Zule są wszędzie, ale chyba nie tylko o to chodzi.
                Miasto to nie tylko korki i śmierdzący dworzec. Litości!!
                Miasto to przecież niesamowita historia ludzi ei miejsca i styl
                życia. A co do zmian, to w zeszzłym roku, to osobiście pomagałąm
                znajomy sprzatać na dzień ziemi las wawerski w okolicach Aninach.
                Fakt, gminie to zwisało, że lasek przypomina śmietnisko, ale odkad
                zrobiliśmy tam porządek, okoliczni mieszkańcy nie sa juz tak hop do
                przodu z wyrzucaniem śieci pod siebie.
            • arek103 Ja tez nienawidzę 02.09.08, 00:25
              Gość portalu: liber napisał(a):

              > Lubię to miejsce, tutaj się urodziłem i mieszkam, ale tak na codzień
              > to rzygac mi się chce już na to chore miasto. Jak wracam z wakacji
              ...

              Ja tez nienawidze. Warszawa to niestety zwykle zadupie bez infrastruktury. Ani
              porzadnego lotniska, ani porzadnego metra ani drog. Ludzie chamscy wobec siebie.
              • radiomis Re: arek103 - prawie jak rudy102 05.09.08, 11:08
                > arek103 02.09.08, 00:25 Odpowiedz Gość portalu: liber napisał(a):
                > Ja tez nienawidze. Warszawa to niestety zwykle zadupie bez
                > infrastruktury. Ani
                > porzadnego lotniska, ani porzadnego metra ani drog. Ludzie chamscy
                > wobec siebie.

                Chodzilo to to, ze DA sie lubic. Ale opluwac najlatwiej.
                Arek nie zrozumial. Napisal co potrafi.
                No to czekamy na przyklad polskiego miasta, ktore spelnia stawiane
                przez Ciebie warunki. Wymien jedno.
                • arek103 radiomis - prawie jak radiomaryja 08.09.08, 00:13
                  radiomis napisał:

                  > > arek103 02.09.08, 00:25 Odpowiedz Gość portalu: liber napisał(a):
                  > > Ja tez nienawidze. Warszawa to niestety zwykle zadupie bez
                  > > infrastruktury. Ani
                  > > porzadnego lotniska, ani porzadnego metra ani drog. Ludzie chamscy
                  > > wobec siebie.
                  >
                  > Chodzilo to to, ze DA sie lubic.

                  Moze w glownym watku. Ale nie w poscie, na ktory odpowiedzialem.

                  > Ale opluwac najlatwiej.
                  > Arek nie zrozumial. Napisal co potrafi.
                  > No to czekamy na przyklad polskiego miasta, ktore spelnia stawiane
                  > przez Ciebie warunki. Wymien jedno.

                  Kazde polskie miasto jest lepsze od Warszawy, wlaczajac w to Plock. Gdyby
                  ktorekolwiek z duzych polskich miast bylo stolica zamiast Warszawy, np. Krakow,
                  Poznan, Wroclaw, Lodz czy Gdansk, na 100% rozwinelyby swoja infrastrukture o
                  wiele porzadniej. W Warszawie jest mentalnosc porosyjska - czyli moze byc byle jak.
                  Drogi zdecydowanie lepsze ma Krakow, w tym jako taka obwodnice, ktorej Warszawa
                  W OGOLE nie ma. Lotnisko tez jest porzadniejsze - i w Krakowie i w Katowicach, z
                  lepszym do nich dojazdem. Nie stoja tam przynajmniej takie budy jak w Warszawie.
                  • nasza_maggie Re: radiomis - prawie jak radiomaryja 16.09.08, 02:20
                    to ja się zastanawiam, dlaczego ty jeszcze mieszkasz w tym naszym beznadziejnym
                    mieście i kto Cię tu siłą trzyma Arku?
                    • arek103 Re: radiomis - prawie jak radiomaryja 18.09.08, 01:43
                      nasza_maggie napisała:

                      > to ja się zastanawiam, dlaczego ty jeszcze mieszkasz w tym naszym beznadziejnym
                      > mieście i kto Cię tu siłą trzyma Arku?

                      ja nie mieszkam w warszawie, bron mnie Panie Boze!!! mieszkalem do 3 roku zycia..
          • maklik Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc 29.08.08, 20:09
            Swięta prawda.
            • arek103 Naplyw w Warszawie to 99,9% ludnosci :) 02.09.08, 00:21
              maklik napisał:

              > Swięta prawda.

              Naplyw w Warszawie to 99,9% ludnosci :) Rdzenna ludnosc Warszawy to jakies 0,1%.
        • arek103 W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow 27.08.08, 18:56
          Gość portalu: Alfajet777 napisał(a):

          > W nich jest tyle frustracji gdyż to nasze miasto a reszta jest tu tylko gościem
          > i to ich tak wku..a , nigdy napływ nie będzie mógł powiedzieć że jest
          ...

          W stolicach skandynawskich ok. 97% obecnych mieszkancow jest naplywowa, a tylko
          ok 3% rdzenna. W Warszawie, gdzie dodatkowo druga wojna pozostawila po sobie na
          ludnosci efekt tsunami, rdzennych mieszkancow jest o wiele mniej. Za rdzennych
          mieszkancow moga sie uwazac tylko potomkowie wiesniakow mieszkajacych niegdys we
          wsi Warszewa. Moze to Ania i Alfajet sadzac po poziomie ich wpisow, ale kto
          jeszcze?...
          • Gość: Ania Re: W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow IP: *.aster.pl 27.08.08, 20:32
            Arku, jeśli Ty oceniasz nasz poziom wpisów, to żle nie trafiliśmy,
            bo oceniający nie należy do wymagających. Twoje wpisy też nie są
            najwyższych lotów, więc w tym przypadku nie widzę problemu. Rdzenny
            mieszkaniec to nie musi być ten, który ma przodków mieszkających tu
            od 700 lat. Chyba tu takich nie ma. Jeśli już podałeś min.mnie za
            przykład, to moja prababcia też była warszawianką - a dalej to nie
            wiem i nie obchodzi mnie to. Co do ilości napływu w Warszawie to
            pewnie nie jesteś daleki od prawdy.
            • arek103 Re: W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow 28.08.08, 18:42
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > Arku, jeśli Ty oceniasz nasz poziom wpisów, to żle nie trafiliśmy,
              > bo oceniający nie należy do wymagających. Twoje wpisy też nie są
              > najwyższych lotów, więc w tym przypadku nie widzę problemu. Rdzenny
              > mieszkaniec to nie musi być ten, który ma przodków mieszkających tu
              > od 700 lat. Chyba tu takich nie ma. Jeśli już podałeś min.mnie za
              > przykład, to moja prababcia też była warszawianką - a dalej to nie
              > wiem i nie obchodzi mnie to.

              Babcie sie ma dwie, od strony ojca i matki, a prababcie cztery. Tez czterech
              dziadkow. Prababcia moze urodzila sie w Warszewie, a pozostala siodemka gdzie?
              Pcim, Dzubdziawice Dolne, Szczekaczka, Pogwizdow, Zawieruszki i Macapcajki?

              > Co do ilości napływu w Warszawie to
              > pewnie nie jesteś daleki od prawdy.

              Oczywiscie, wszyscy jestescie naplywem. Dlatego przestancie juz pluc na naplyw.
              Ja podobnie jak ty urodzilem sie w Warszawie, ale roznimy sie tym, ze mnie ten
              fakt nie wytopil szarych komorek.
              • Gość: Ania Re: W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow IP: *.aster.pl 28.08.08, 20:33
                Ktoś, kto urodził się w Warszawie, nie jest napływem Arku. Nie moja
                wina, że nie rozumiesz znaczenia słów. Zresztą cała ta sprawa
                dotyczy rodowitych warszawiaków. Ty uparcie wrzucasz do dyskusji
                rdzennych. Mnie słowo rdzenny bardziej kojarzy się z autochtonami -
                Indianami, Aborygenami. Mam Ci wymieniać wszystkich warszawiaków w
                swojej rodzinie? Nie czuję takiej potrzeby. Zresztą nie jesteś
                stroną, dla której miałabym i powinnam to robić. Widzę, że
                warszawiacy bardzo Cię denerwują i nie dają spokoju. Jeśli jeszcze
                dodatkowo mają też przodków warszawiaków, to zaraz się złościsz.
                Przykro mi - innego miejsca urodzenia nie mam, więc nic na to nie
                poradzę.
                • arek103 Re: W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow 01.09.08, 00:49
                  Gość portalu: Ania napisał(a):

                  > Ktoś, kto urodził się w Warszawie, nie jest napływem Arku.

                  Czyli rdzennym mieszkancem danego miejsca jest sie wtedy, kiedy tam sie
                  urodzilo? Nawet jak oboje rodzice sa naplywowi? Od ktorego momentu zaczyna sie
                  naplyw, a od ktorego rdzenny warszawiak?

                  ...
                  > warszawiacy bardzo Cię denerwują i nie dają spokoju. Jeśli jeszcze
                  > dodatkowo mają też przodków warszawiaków, to zaraz się złościsz.

                  Podalem tylko przyklad stolic skandynawskich, gdzie oficjalnie podaje sie, ze
                  ludnosci rdzennej jest ok. 3%. W Warszawie musi byc duzo mniej z powodu wojny.

                  > Przykro mi - innego miejsca urodzenia nie mam, więc nic na to nie
                  > poradzę.

                  Ja tez nie mam niestety innego miejsca urodzenia niz Warszawa i tez jest mi z
                  tego powodu przykro - tu jestesmy zgodni.
                  • Gość: Ania Re: W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow IP: *.aster.pl 01.09.08, 20:37
                    Mówiłam o rodowitych, nie o rdzennych. Powiem Ci Arku szczerze, że
                    sama się zastanawiam, jak traktować taki przypadek, kiedy oboje
                    rodzice są napływowi, a dziecko jest urodzone w Warszawie(jest to
                    autentyczny przypadek moich znajomych). Powiem Ci, że nie wiem jak
                    do tego podchodzić. Z jednej strony to dziecko jest warszawiakiem,
                    ale z drugiej strony jest to dziecko z obu stron ludzi napływowych,
                    którzy nie mieli nic wspólnego z Warszawą. Nie wiem...Chyba w takim
                    razie jest to dziecko ludzi z napływu urodzone w Warszawie, czyli
                    bez warszawskich korzeni. Trochę tak, jak Ty byś się
                    np.urodził "przypadkowo" w Anglii, w czasie emigracji. Co do
                    drugiego problemu, poruszonego przez Ciebie, dotyczącego strat
                    warszawiaków w czasie wojny, to mój dziadek i moja babcia(obydwoje
                    warszawiacy)wrócili po powstaniu do zniszczonej Warszawy, ale ich
                    kamienica została zburzona. Taki los często spotykał tych
                    warszawiaków, którzy przeżyli, ale masz rację - wielu warszawiaków
                    niestety straciliśmy w czasie wojny. Miasto ich straciło. Teraz by
                    byli potrzebni.
          • jedyny.mieszczuch Re: W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow 17.09.08, 10:18
            Też jestem napływem, a jednak zależy mi cholernie na tym mieście i dobrze się w
            nim czuję. Wiem więcej o jego historii niż jeden kumple urodzony na Mokotowie.
            Warszawa nie jest idealnym miejscem na ziemi, to fakt, ale każdemu kto narzeka
            polecam po prostu zameldowanie się tutaj i startowanie do wyborów, najpierw
            jakaś rada dzielnicy a potem Ratusz. A jeśli nie to, to może wyjść z zamkniętych
            osiedli i zapisać się go jakiejś organizacji? Posadzić drzewa na Kabatach,
            pomalować Nowy Świat (akcja z tydzień) albo choćby podpisać protest przeciw
            reklamom wielkoformatowy? Cokolwiek.
            Wieśniakiem - moim zdaniem - jest narzekający na Warszawę nuworysz, który
            korzysta z możliwości jakie daje to miasto, a potem ląduje na tych swoich
            natolinach lub kabatach.
            Jakoś mam przeczucie, że Ci dumni z siebie "urodzeni w Warszawie" plujący na
            "napływ" zakrywają tym jakieś kompleksy niższości. Od razu widzę Balcerkową z
            "Alternatywy 4", która mówi, wyprowadzając się z Towarowej, "że jak ktoś całe
            życie mieszkał w mieście, to na wieś nie będzie chciał iść" (ps. uwielbiam Pragę
            i na niej mieszkam, żeby było jasne ;))
            • nasza_maggie Re: W Warszawie naplyw to ponad 99,9% mieszkancow 17.09.08, 14:51
              Mieszczuch - otóż to!

              Najłatwiej jest narzekać przecież, niż coś zrobić:)
              Rozłożyć rączki i czekać żeby się 'stało'... heh....

              Super podsumowanie.

              Witam na Pradze:)
        • nadinka_nadinka Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc 04.09.08, 10:57
          Jejku, dzieci śmiech tylko ogarnia jak się czyta wasze wypowiedzi. Po wojnie
          wróciło do Warszawa ok. 150 tyś. ludzi, teraz mieszka 2 mln. Nie jest możliwe,
          żeby wasi dziadkowie rozmnażali się w takim tempie. Skąd pochodzi twoja matka,
          babka, dziadek? Większość mieszkańców była kiedyś/jest teraz napływem i co z tego?
          • Gość: Ania Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc IP: *.aster.pl 04.09.08, 20:33
            Wiem, że pytanie nie jest skierowane bezpośrednio do mnie, ale jako
            uczestniczka tej dyskusji odpowiem za siebie. Pytasz:"Skąd pochodzi
            twoja matka, babka, dziadek"? Otóż odpowiadam - moja matka, babka,
            dziadek są warszawiakami. Co do drugiego zdania:"Większość
            mieszkańców jest teraz napływem", odpowiadam - właśnie o tym mówimy.
            • nadinka_nadinka Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc 05.09.08, 11:02
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > Wiem, że pytanie nie jest skierowane bezpośrednio do mnie, ale jako
              > uczestniczka tej dyskusji odpowiem za siebie. Pytasz:"Skąd pochodzi
              > twoja matka, babka, dziadek"? Otóż odpowiadam - moja matka, babka,
              > dziadek są warszawiakami.

              a prababka i pradziadek? i mozemy sie tak bawic do Piasta Kołodzieja. Tylko po co?

              Co do drugiego zdania:"Większość
              > mieszkańców jest teraz napływem", odpowiadam - właśnie o tym mówimy.

              Napisałam, że nie tylko jest, ale też była kiedyś (pokolenie czy dwa wstecz).
              Cytujemy dokładnie, ale nieważne.
              Moje pytanie jest takie: i co z tego? W czym Wam przeszkadza napływ? Kojarzy mi
              się to z kargulowym "bo samolot po moim niebie lata". Nie macie miasta na
              własność i nie ma co ekscytować się tym, że Kowalska z Pcimia Dolnego na
              Żoliborzu mieszka. Takie samo to miasto jej, jak i kolegi Alfajeta, który kilka
              postów wyżej krzyczał, że to jego miasto. Kupił je sobie? Nie wiedziałam.

              BTW a co z tymi, których dziadkowie po powstaniu nie wrócili do Warszawy, bo np.
              w Krakowie płacili lepiej i lepsze były mieszkania, a ich dzieci tutaj wróciły?
              Chyba jeszcze gorsze od napływu z Koziej Wólki, co?

              Ech, uwielbiam takie wątki. Potrolujmy razem ;-)
              • warszafianka75 Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc 05.09.08, 14:10
                Witam,
                Widze, że niektórzy zakręcili się jak stary słoiki na tym wątku:))
                Kto gość, a kto napływ? Czy ta dyskusja ma sens? Moze warto wyjaśnić
                sobie parę rzeczy:
                1. W każdej stolicy większość mieszkańcó to tzw. napływ szczególnie
                współcześnie. Paryż, Londyn, Nowy York - tam kulturę miasta
                tworzy "napływ".
                2. Trzymanie sie "warszwskość" z dziada pradziada to anachronizm,
                który tylko dzieli ludzi niepotrzebnie. Przeciez ludzie którzy po
                wojnie przyjechali do Warszawy, ten nieszczęsny napływ to tacy sami
                warszawiacy jak ci, co przyjechali do Warszawy po powstaniu
                styczniowym, wielkim kryzysie, Zydzi, którzy przez II wojną
                swiatową tworzyli 1/3 populacji to przecież też był "napływ".
                3. Jak już ktoś przyjeżdza do pracy czy na studia do Warszawy- to
                już raczej tu zostaje. I bardzo dobrze, Warszawie potrzeba świeżej
                krwi, krytycznego spojrzenia, zapału, różnorodnośći. To powinno być
                jej siłą, a nie punktem wyjścia do narodowych narzekań jak to napływ
                zepsuł Warszawe, a prawdziwi warszawiacy to gatunek na wyginięciu.
                Niech Warszawa będzie takim "melting pot" choćby w skali
                Rzeczpospolitej Polskiej.
                Pozdrawiam,
                warszafianka
                • nadinka_nadinka Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc 05.09.08, 14:36
                  Warszafianko, zgadzam się z tobą. Śmieszą mnie wypowiedzi typu: to nasze miasto,
                  a napływ jest tylko gościem. Wkurza mnie to, że wyłamuje się komuś lusterko w
                  samochodzie tylko dlatego, że ma rejestrację z tzw. prowincji. Zawsze był napływ
                  i zawsze będzie. Zarówno w Warszawie jak i Poznaniu, czy Gdańsku.
                  Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że najgłośniej przeciwko napływowi
                  krzyczą te osoby, których dziadek pasł kozy pod Wołominem.
              • Gość: Ania Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc IP: *.aster.pl 05.09.08, 21:47
                Nadinko, o prababce pisałam wyżej, dlatego pozwolisz, że nie będę
                się powtarzać. Osobiście Piasta Kołodzieja nie znałam, ale Rzepicha
                już mogła być naszą ciocią. Jest to raczej dyskusja z Arkiem, który
                sumiennie deprecjonuje warszawiaków i wszystko, co z warszawskością
                związane. Może masz rację, że ma to coś z trolowania. Co do tego, że
                Alfajet mówi, że to jego miasto, to ma rację, bo tak jest, skoro
                jest warszawiakiem. Rodowici mieszkańcy innych miast też tak mówią o
                swoich miastach. To normalne, więc dziwię się, że się dziwisz.
                Nadinko, czy Ciebie coś dręczy? Nie zabraniaj czuć się komuś tym,
                kim jest. Mam tu na myśli głównie cyniczne podejście do utożsamiania
                się Alfajeta ze swoim miastem.
        • zoofka Re: Bo to nasze Maisto , a napływ jest tylko gośc 17.09.08, 12:28
          no i właśnie czytając coś takiego opadają mi ręce. Bo lubię Warszawę i dbam o
          nią, nie opluwam, szanuję ale nie wiem czy mi WOLNO!
          czy jaśnie Pan łaskawca udodzony w Warszawie mi na to zezwoli!
          eh brak słów....
    • Gość: Tricky Re: Warszawa da się lubić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 20:43
      Aniu, czekam na serwis internetowy! :)
      Mam nadzieję, że trafię na niego w najbliższym czasie :)
      pozdrawiam Ja, przyszła mieszkanka Warszawy <od września> ;)
      • akka13 Re: Warszawa da się lubić? 28.08.08, 10:10
        Witam,
        Dzięki za wsparcie! Sądze, że w Warszawie jest tak źle ( bo dobrze
        nie jest, nie ma się co oszukiwać:(( bo mało kto to miasto lubi.
        Trochę jakby z góry je spisano na straty. Oczywiście, że większośc
        mieszkańcy Warszawy to przyjezdni, ale to powszechne zjawisko w
        stolicach. Rzymianie marudzą, że w Rzymie nie ma juz prawdziwych
        rzymian, w Lodnynie... są przecież dziesiatki tysięcy imigrantów.
        Mało kto lubi Warszawę, bo mało kto zna jej historie ( pomijam
        powstanie warszawskie, ale i tu przypuszczam wiedza wiekszościnei
        siega poza podstawowe fakty.
        Chciałabym aby ludzi etrochę więcej wiedzieli o historii miasto, o
        ludziach, kórzy w nim mieszkali. Moze to zabrzmi trochę
        idealistycznie, ale jestem przekonana, że jeśli dobrze poznamy
        historię miasta, to z pewnością łatwiej będzie je polubić.
        Skąd się wzieło np. cwaniactwo warszawiaków?. Ano też z tego, że
        przez lata zaborów,warszawiacy musieli ostro kombinowac ,żeby nie
        dac się zrusyfikować, kiedy w Warszawie na peczki wyrastały cerkwie,
        a jednocześnie ułożyć sobie stosunki z Rosjanami.Warszawa jako
        stolica zawsze była na celowniku wszystkich barbarzyńów;))
        Myślę, że naszej stolicy należy się ciut więcej szacunku:)))
        pozdrawiam,
        warszawianka Ania
    • eridan Tak jest! 01.09.08, 21:21
      Brawo, warszawianko75. Klawa z ciebie kobitka. Z takim podejściem
      msz zapewnione najlepsze pyzy ze skwarami na rózycu. O ile je tam
      jeszcze sprzedają.
      --
      "Najczystsze wino leją nam politycy. Bez domieszki prawdy."
    • nadinka_nadinka Re: Warszawa da się lubić? 04.09.08, 11:09
      Wpisy wyżej mówią, że nie lubi się Warszawy, bo jest brudna, bo tłok, bo korki
      itp. To może sformułujmy inaczej pytanie: dlaczego nie dbasz o warszawe i:
      twoj pies s.ra na trawniku/chodniku i po nim nie sprzątasz?
      śmiecisz na ulicach,
      nie segregujesz odpadów,
      parkujesz na chodniku
      itd. itp.

      Wtedy będzie czysta i pachnąca i być może frustracja niektórych rzucających
      kiepy na trawnik i parkujących na chodnikach się zmniejszy.
    • awprawo Re: Warszawa da się lubić? 05.09.08, 21:42
      warszafianka75 napisała:

      > Witam,
      > Mieszkam w Warszawie i powiem wprost - lubię to miasto. Nie wszyscy
      > jednak podzielają mój entuzjazm...
      > Zastanawiam sie skad sie bierze ta złośc do Warszawy i
      > warszawiaków?
      > Czytajac wątki na forum Warszawa doznałam lekkiego szoku. Skad w
      > ludziach tyl zajadłości? Czy to furiaci, którym forum daje mozliwśc
      > dania upustu swoimk chorym emcojom czy to raczej szersze zjawisko.
      > Pytam nie przez przypadek, planuję w najbliższym czasei uruchomić
      > stronę interentową dla wszystkich miłośników Warszawy (informacje
      > kulturalne, trochę historii, felietony). Powoli zaczynam wątpić
      > Zastanawiam sie czy formuła: serwis dla wszystkich miłośników
      > Warszawy ma w ogóle sens...
      > A wy, co o tym sądzicie? ( pytam i o niechęc do Warszawy i o
      > powodzenia takiego serwisu internetowego):)))
      > pozdrawiam,
      > Warszawianka Ania

      Niechęć do Warszawy bierze się głównie z nieznajomości tego miasta i historii
      Polski wogóle...

      Poza tym nasze stare kompleksy...
    • Gość: Ania gatto-nero, nie naginaj faktów IP: 212.76.37.* 07.09.08, 20:00
      Przykro mi, że Cię muszę rozczarować. Niestety, bliżej kombinatoryki
      to Ty jesteś. Miejsce urodzenia ma się jedno(chyba, że Ty masz
      dwa?). To nie mój wymysł, tylko fakt. Zwyczajnie naginasz fakty.
      • arek103 Re: gatto-nero, nie naginaj faktów 08.09.08, 00:22
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Przykro mi, że Cię muszę rozczarować. Niestety, bliżej kombinatoryki
        > to Ty jesteś. Miejsce urodzenia ma się jedno(chyba, że Ty masz
        > dwa?). To nie mój wymysł, tylko fakt. Zwyczajnie naginasz fakty.

        A co z kims, kto sie urodzil w Krakowie i od 5 r.z. na stale i bez przerwy
        mieszka w Warszawie? Warszawiak czy Krakowiak?
        • Gość: Ania Re: gatto-nero, nie naginaj faktów IP: *.aster.pl 08.09.08, 10:00
          Arku, Ty jesteś dość elokwentny facet - i o takie rzeczy mnie
          pytasz? Oczywiście, że krakowiak, mieszkający w Warszawie.
          • arek103 Re: gatto-nero, nie naginaj faktów 08.09.08, 19:20
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Arku, Ty jesteś dość elokwentny facet - i o takie rzeczy mnie
            > pytasz? Oczywiście, że krakowiak, mieszkający w Warszawie.

            A ja mysle, ze taki z niego krakowiak jak z ciebie londynianka. Czyli zaden.
            • Gość: Ania Re: gatto-nero, nie naginaj faktów IP: *.aster.pl 08.09.08, 20:46
              Właśnie, dlatego można sobie chcieć być londyńczykiem - i na tym się
              kończy. Co do drugiej sprawy, to z racji miejsca urodzenia jest - i
              tego mu nikt nie odbierze i nie zamieni, bo nie ma takiej możliwości.
    • warszafianka75 Re: Warszawa jest super! 07.09.08, 21:24
      Witam
      Super jest czytac takie posty...:)))
      Myślę, że najlepszy czas jest jeszcze przed Warszawą:))
      pozdrawiam
      warszawiabka aka niepoprawna optymistka:))

    • Gość: liber Re: Warszawa jest super! IP: *.aster.pl 07.09.08, 22:24
      Posiadzasz ten "dar" powiadasz... i dostrzegasz to, co nie każdemu
      jest dane dostrzec? Hmm.. Może ty w ogóle jesteś stygmatykiem..?
    • arek103 Re: Kombinujesz Aniu jak koń pod górę 08.09.08, 00:26
      gatto-nero napisał:

      > Przede wszystkim warszawiakiem jest ten, kto się nim czuje. Ot i
      > wszystko.

      Ania sie czuje rdzenna warszawianka, bo jedna z jej prababc urodzila sie w
      Warszawie. Pozostale trzy prababcie i wszyscy czterej pradziadkowie urodzili sie
      w Pipidowkach Dolnych, ale Ania woli czuc sie warszawianka niz pipidowianka.
      Dlaczego? Bo tak sobie wolala wybrac. Uwaza, ze pipidowiacy sa gorsi od
      warszawiakow. A warszawiacy jacy sa? Daleko nie trzeba szukac - rodowity
      warszawiak Kaczynski nie ma nawet konta w banku :)
      • Gość: Ania Arku, może kiedyś Ci przejdzie IP: *.aster.pl 08.09.08, 10:06
        Arku, ja nic nie wybierałam. Urodziłam się w Warszawie, więc jestem
        warszawianką. Nigdy nie określam się rdzenną warszawianką - to Ty
        stale masz jakiś kompleks na punkcie tego wyrazu i tylko Ty go
        używasz. Co ja na to poradzę, że warszawiacy Cię tak denerwują? Będę
        za to przepraszać we wtorki i czwartki. Dziś jest poniedziałek, więc
        mam wolne od przeprosin.
        • arek103 A gdybys urodzila sie w samolocie? 08.09.08, 19:24
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Arku, ja nic nie wybierałam. Urodziłam się w Warszawie, więc jestem
          > warszawianką. Nigdy nie określam się rdzenną warszawianką

          Oczywiscie, ze nie jestes rdzenna warszawianka, skoro tylko jedna z twoich
          prababc urodzila sie w Warszawie. Ty jestes naplywem, tylko takim mieszkajacym
          troche dluzej. A co by bylo jakby twoja matka z toba w brzuchu akurat byla w
          podrozy i urodzilabys sie w samolocie? Kim bys byla? Samolotowianka, a nie
          warszawianka? Sama widzisz, jakie twoje podejscie kaldace nacisk na miejsce
          urodzenia jest prymitywne.

          • Gość: Ania Re: A gdybys urodzila sie w samolocie? IP: *.aster.pl 08.09.08, 20:40
            W tym przypadku raczej wykazujesz brak wiedzy. Jeśli dziecko rodzi
            się w samolocie, dostaje obywatelstwo kraju, w którego przestrzeni
            powietrznej znajdował się samolot.
            • arek103 Re: A gdybys urodzila sie w samolocie? 09.09.08, 01:06
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > W tym przypadku raczej wykazujesz brak wiedzy. Jeśli dziecko rodzi
              > się w samolocie, dostaje obywatelstwo kraju, w którego przestrzeni
              > powietrznej znajdował się samolot.

              No dobra, a z jakiej jest miejscowosci? A jesli porod odbyl sie nad morzem?
              • Gość: Ania Re: A gdybys urodzila sie w samolocie? IP: *.aster.pl 09.09.08, 10:17
                Nad morzem? Wody terytorialne też należą do jakiegoś kraju. To jest
                skrajny przypadek, który nie jest regułą. To są sporadyczne
                przypadki. My rozmawiamy o regule i codzienności. Chcesz powiedzieć,
                że 40 mln. ludzi urodziło się w samolocie? Każdy z nas może o sobie
                powiedzieć, jestem rodowitym...(i tu wstaw dowolne miasto). Na
                szczęście mamy tożsamość.
                • arek103 Re: A gdybys urodzila sie w samolocie? 10.09.08, 01:04
                  Gość portalu: Ania napisał(a):

                  > Nad morzem? Wody terytorialne też należą do jakiegoś kraju. To jest
                  > skrajny przypadek, który nie jest regułą. To są sporadyczne
                  > przypadki.

                  No i co z tego? Sporadyczne przypadki sie jednak zdarzaja. Do jakiego miasta
                  naleza wody terytorilane? Gdybys urodzila sie nad Baltykiem a potem zamieszkala
                  od drugiego dnia zycia w Warszawie, bylabys warszawianka czy nie? Nie
                  urodzilabys sie wtedy w Warszawie.

                  > My rozmawiamy o regule i codzienności. Chcesz powiedzieć,
                  > że 40 mln. ludzi urodziło się w samolocie? Każdy z nas może o sobie
                  > powiedzieć, jestem rodowitym...(i tu wstaw dowolne miasto). Na
                  > szczęście mamy tożsamość.

                  Tylko ze ta tozsamosc nie na tym polega co probujesz tu przedstawiac. Tozsamosc
                  nie ma nic wspolnego z miejscowoscia urodzenia. O wiele wiecej znaczy miejsce,
                  gdzie sie mieszkalo w czasie dojrzewania.
                  • Gość: Ania Re: A gdybys urodzila sie w samolocie? IP: *.aster.pl 10.09.08, 10:41
                    My nie rozmawiamy o sporadycznych przypadkach. Gdybaniem się nie
                    zajmuję. Mówię o faktach. Fakty nie są od tego, żeby nimi swobodnie
                    manipulować(jak Ty byś chciał). Tożsamość - to jest świadomość skąd
                    się wywodzisz, gdzie są Twoje korzenie, gdzie jest Twój dom
                    rodzinny. To się nie myli chyba nikomu. Wszyscy się skądś wywodzimy.
                    Nawet jeśli mieszkamy w innych krajach, czy miastach. Nie tracimy
                    wtedy tożsamości. Nie zanika ona z powodu przejechanych kilometrów.
                    Jest bardzo przydatna w życiu, a nawet niezbędna. Chyba nikt by nie
                    chciał żyć bez tożsamości. Nigdy mi się nie uda być kimś innym niż
                    jestem, bo znam swoją tożsamość. Czego i Tobie życzę, wtedy nie
                    będziesz dryfował. Tożsamość - to jest port. Czasami można z niego
                    wypłynąć w rejs.
    • arek103 Warszawa ma dwa ogromne minusy 08.09.08, 20:34
      gatto-nero napisał:

      > Niestety nie każdy umie to dostrzec, nie każdy otrzymał ten dar.
      > Cóż, widać nie można mieć wszystkiego.

      Warszawa ma dwa ogromne minusy - pierwszy to kiepska infrastruktura jak na
      stolice (najbardziej zacofana stolica w Unii Eur., tu nawet nie dociera ANI
      JEDNA autostrada!!!), drugi to rodowici warszawiacy, ktorzy sa niezwykle
      zacofani, niekulturalni i zadufani (vide Kaczynski, ktory nawet nie ma konta).
      Najwiekszym plusem Warszawy sa swiezo przyjezdni i osiedlajacy sie w Warszawie
      mlodzi ludzie, ktorzy dodaja temu betonowemu miastu dynamiki i nowoczesnosci.
      • akka13 Re: Warszawa ma dwa ogromne minusy 08.09.08, 20:52
        arek103 napisał:

        > > Warszawa ma dwa ogromne minusy - pierwszy to kiepska
        infrastruktura jak na
        > stolice (najbardziej zacofana stolica w Unii Eur., tu nawet nie
        dociera ANI
        > JEDNA autostrada!!!),
        Nic dodać nic ująć
        drugi to rodowici warszawiacy, ktorzy sa niezwykle
        > zacofani, niekulturalni i zadufani (vide Kaczynski, ktory nawet
        nie ma konta).

        Klasyczny przykład trollingu...nic dodać nic ująć..

        > Najwiekszym plusem Warszawy sa swiezo przyjezdni i osiedlajacy sie
        w Warszawie
        > mlodzi ludzie, ktorzy dodaja temu betonowemu miastu dynamiki i
        nowoczesnosci.

        To pewnie wziąłeś z reklamy jakiegoś dewelopera, kóry wciska
        nowoprzyjezdnym mieskzania na tzw. Starym Mokotowie bo tylko oni
        nie potrafią rozróźnić Wierzbna czy Rakowca od Mokotowa.
        akka

        • arek103 Re: Warszawa ma dwa ogromne minusy 10.09.08, 01:07
          akka13 napisała:

          > Klasyczny przykład trollingu...nic dodać nic ująć..

          O, nie wiemy nawet na czym trolling polega...

          > To pewnie wziąłeś z reklamy jakiegoś dewelopera, kóry wciska
          > nowoprzyjezdnym mieskzania na tzw. Starym Mokotowie bo tylko oni
          > nie potrafią rozróźnić Wierzbna czy Rakowca od Mokotowa.
          > akka

          Od Mokotowa czy od Starego Mokotowa? Bo to jest roznica, nie wiem czy wiesz...
    • arek103 Warszawa -jedyne polskie miasto bez autostrady :) 10.09.08, 01:11
      Warszawa - jedyne duze polskie miasto do ktorego nie dociera zadna autostrada :)
      Krakow, Wroclaw, Gdansk, Poznan - to sa prawdziwe miasta!
      • nemeth Re: Warszawa -jedyne polskie miasto bez autostrad 10.09.08, 14:08

        -drugi to rodowici warszawiacy, ktorzy sa niezwykle
        zacofani, niekulturalni i zadufani (vide Kaczynski, ktory nawet nie ma konta).
        Niestety zły przykład Arku 103
        Kaczyński nie jest rodowitym warszawiakiem tylko pochodzi z rodziny napływowej.
        • arek103 Re: Warszawa -jedyne polskie miasto bez autostrad 10.09.08, 23:34
          nemeth napisała:

          >
          > -drugi to rodowici warszawiacy, ktorzy sa niezwykle
          > zacofani, niekulturalni i zadufani (vide Kaczynski, ktory nawet nie ma konta).
          > Niestety zły przykład Arku 103
          > Kaczyński nie jest rodowitym warszawiakiem tylko pochodzi z rodziny napływowej.

          Jak 99,9% warszawiakow. Jesli Kaczynski urodzil sie w Warszawie to jest
          rodowitym warszawiakiem.
      • le.chujarek Re: Warszawa -jedyne polskie miasto bez autostrad 10.09.08, 14:16
        > Warszawa - jedyne duże polskie miasto do którego nie dociera żadna
        autostrada

        świadoma polityka. łatwiejszy dojazd to więcej napływowych.
        • arek103 Re: Warszawa -jedyne polskie miasto bez autostrad 10.09.08, 23:35
          le.ch...arek napisał:

          > > Warszawa - jedyne duże polskie miasto do którego nie dociera żadna
          > autostrada
          >
          > świadoma polityka. łatwiejszy dojazd to więcej napływowych.

          Cudowna logika. To moze tez dlatego jest buda zamiast lotniska?
    • Gość: ewelina Re: Warszawa da się lubić? IP: *.winn.adsl.virgin.net 13.09.08, 14:19
      Witam mysle ze ta strona ktora chcesz zalozyc bedzie cieszyla sie
      duzym powodzeniem . Jest mnostwo milosnikow naszego miasta z ktorymi
      mozna porozmawiac na innych serwisach. Wiosna i latem kiedy sie
      wszystko rozkwita jest przepieknie, jest duzo brzydkich obiektow
      ktore ciezko zmienic ,ale czy trzeba sie wiecznie nad nimi uzalac...
      Ja kocham to miasto i napewno zajrze na Twoja stronke. Pozdrawiam
    • nasza_maggie Da się lubić:) A jeżeli nie, to nikt tu na siłę 16.09.08, 02:29
      nie trzyma.

      Skoro jest tyle fajniejszych, ładniejszych miejsc niż Warszawa - no to żegnamy i
      powodzenia:)

      Zawsze się znajdą jacyś frustraci - ale im wszędzie będzie źle i wszędzie znajdą
      jakieś ale.


      Oczywiście że Warszawa nie jest perfekt (takiego miasta chyba nie ma zresztą).
      Ale nasze miasto ciągle się zmienia - jedyne moje 'ale' to że trochę za wolno:)
      Mimo wszystko dużo się dzieje i jest lepiej.

      Najłatwiej jest narzekać. A przecież wystarczy zacząć od zmian na własnym
      podwórku a nie od dworca czy skrzyżowania.


      A każdy nowy serwis netowy się przyda. Oby był łatwy w nawigacji i ciekawy do
      czytania.


      Powodzenia!
      Magg
      • Gość: Harry Re: Da się lubić:) A jeżeli nie, to nikt tu na s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 10:34
        Ile masz Maggie lat? 14? To rozumiem wypowiedź. Polska nie jest krajem ludzi
        mobilnych. Tu się nie da spakować walizki i sobie wyjechać. Bo nie zarabiamy
        tyle co Anglicy czy Amerykanie, czy Duńczycy. Mamy problemy mieszkaniowe, nikogo
        nie stać na kredyty spłacane po 2 tys. zł miesięcznie ani na wynajmowanie
        mieszkań za podobną kwotę. Nie tak łatwo znaleźć gdziekolwiek pracę i się za nią
        utrzymać, zwłaszcza w obcym mieście.
        Są malkontenci, którym ciągle źle i bardzo dobrze. Bo gdy człowiekowi źle to
        stara się coś zmienić a nie cieszyć się jak głupi do sera z byle czego.
        Chrzanisz z tym "własnym podwórkiem". Każdy mieszkaniec ma prawo żądać dobrych
        dróg czy dworców. Bo my je budujemy, my utrzymujemy i mają nam służyć. Służyć a
        nie przeszkadzać.
        • nasza_maggie Re: Da się lubić:) A jeżeli nie, to nikt tu na s 17.09.08, 14:40
          Oczywiście stanadrdowa ogółowa odpowiedź.


          Polska nie jest krajem ludzi
          > mobilnych. Tu się nie da spakować walizki i sobie wyjechać. Bo nie
          zarabiamy
          > tyle co Anglicy czy Amerykanie, czy Duńczycy. Mamy problemy
          mieszkaniowe, nikog
          > o
          > nie stać na kredyty spłacane po 2 tys. zł miesięcznie ani na
          wynajmowanie
          > mieszkań za podobną kwotę. Nie tak łatwo znaleźć gdziekolwiek
          pracę i się za ni
          > ą
          > utrzymać, zwłaszcza w obcym mieście.


          Nikogo nie stać, nie możemy nic zrobić, nie da się....oj bieda
          bieda. A jakoś ludzie żyją i płacą i przeprowadzają się od miasta do
          miasta. Ba! Nawet do innego kraju! Skandal (!)
          I wbrew pozorom o wiele łatwiej teraz o pracę niż kilka lat temu.
          Trzeba tylko chcieć a nie oczekiwać, jak za komuny, że wszystko samo
          się stanie i każdy będzie miał po równo. A te teksty o Anglii USA i
          całej reszcie, to rodem z 'bo na zachodzie to jest to'...to jest tak
          mocno zakorzeniony kompleks Polski że się w głowie nie mieści....
          Dobrze że ruszyła fala emigracji i na własnych plecach przekonali
          się jakie to miejsca miodem i mlekiem kapiące...


          Chrzanisz z tym "własnym podwórkiem". Każdy mieszkaniec ma prawo
          żądać dobrych
          > dróg czy dworców. Bo my je budujemy, my utrzymujemy i mają nam
          służyć. Służyć a
          > nie przeszkadzać.

          "Żądać"?! To możesz sobie we własnym mieszkaniu, co ty z drzewa
          spadłeś?!
          Za podwórko odpowiada się wspólnie. oD TAKICH małych rzeczy się
          wszystko zaczyna. Od m e n t a l n o ś c i a nie żądania.

          Wymagać sobie możesz od samego siebie co najwyżej. Oczywiście że
          politycy pitolą i kradną, ale jeżeli chodzi o twoje własne podwórko
          to ty z anie odpowiadasz. O dworce i drogi to już miejmy nadzieje że
          twoje wnuki zastaną:)
    • Gość: Harry Re: Warszawa da się lubić??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 10:26
      Ok, niech ktoś wreszcie poda konkretny argument za co można lubić Warszawę,
      czyli Radom Europy! Za architekturę, sprawną komunikację? A może bo wszędzie
      jest blisko? A może ludzie mili, sympatyczni i uśmiechnięci? Potraficie tylko
      ględzić "a ja lubię, ale tu fajnie, a wszyscy to buraki".
      Otóż tu się nie da przyjemnie żyć. Nie da się nigdzie sprawnie dojechać, nie ma
      dobrych knajp gdzie można zjeść smaczny obiad, ludzie gdzieś gnają i mają w
      nosie innych. To miasto jest brzydkie, pełne kontrastów i niewygodne. Ot co.
      Dlatego wielu inwestorów jak IBM czy Google wybrało Kraków. Bo tam jest gdzie
      iść na spacer, jest gdzie miło spędzić wieczór. Podobnie jest we Wrocławiu czy w
      Pradze.
      Mieszkam tu od urodzenia a mam 32 lata. Nie wyjadę bo mam tu rodzinę, pracę i
      znajomych. Poza tym nic mnie tu specjalnie nie trzyma.
      • Gość: Pablo Re: Warszawa da się lubić??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 13:23
        Nie przesadzaj...

        Komunikacja ci przeszkadza ??hmm.. popatrzw innych miastach, w Wawie jest najlepsa komunikacja ze wszystkich miast w Polsce i to przyznają przedewszystkim obcokrajowcy czy mieszkańcy innych miast.
        A gdzie są ludzi mili sympatyczni i uśmiechnięci w dużych miastach ???
        Knajpy są tylko trzeba wiedzieć gdzie, a że ludzie gnają no cóz to takie są uroki "wyścigu" zapewniam cię że w innych krajach jest podobnie NY, Londyn, Paryż, Tokyo, Shanghai... i nie piszę o spokojnych turystach tylko o mieszkańcach...
        Odnośnie inwestycji to Wawa jest na pierwszym miejscu w PL i zajmuje czołowe miejsca w Europie śr-wsch. Myślisz że inwestorzy wybierają miasto z powodu parków ?! buhahahahahaha. Taki Kraków czy Wrocław to powierzchni biurowej ma "aż" 10 % Warszawskiej, aPraga nie wiele więcej... Więc nie wiem gdzie ci inwestorzy mieli by sięlokować ?? chyba w polu lub pod mostem ;)

        Również mieszkam tu od urodzenia i to jest NAJ... miasto w Polsce

        Pzdr Pablo
        • Gość: liber Re: Warszawa da się lubić??? IP: *.sgcib.com 17.09.08, 16:05
          "Odnośnie inwestycji to Wawa jest na pierwszym miejscu w PL i
          zajmuje czołowe miejsca w Europie śr-wsch. "

          Bo widocznie tylko tu zbiera się tak pokaźna grupa naiwniaków,
          której deweloperzy moga wciskac po 14 tyś. za metr różne "Wislane
          Ogrody", "Belvedery", "Eko-Parki" czy "Rezydencje Wilanów" w polu
          kapusty, bez żadnej infrastruktury, bez dróg dojazdowych, często bez
          miejsc do parkowania.
          • Gość: pablo Re: Warszawa da się lubić??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 17:21
            Chciałbyś byc takim "naiwniakiem" którego stać na 14k z metra ;)
            ja pisałem o inwestycjach komercyjnych czyt. biurowych a nie mieszkaniowych...Proponuje kurs czytania ze zrozumieniem

            Pzdr Pablo
            • warszafianka75 Re: Warszawa da się lubić??? 15.12.08, 14:34
              Nawet nie wiedziałam, ze tak się mój wątek rozkreci!!Ale powórze, to
              co powiedziałam na poczatku Warszawa da sie lubić bo:
              Jesteśmy przekonani, że przyszłość naszego miasta ściśle wiąże się z
              jego korzeniami i dopóki będziemy lekceważyć dzieje stolicy,
              Warszawa nie będzie miała jasno wytyczonego planu rozwoju, na
              którego powstanie wpływ będę mogli mieć wszyscy mieszkańcy. Warszawa
              jawi nam się nie tylko jako zbiór budynków, ulic i placów, ale
              przede wszystkim jako wspólnota duchowa ludzi połączonych szacunkiem
              oraz sympatią do tego niezwykłego, bohaterskiego i tragicznego
              zarazem miasta. Wspólnoty, której nie zdołała unicestwić ani
              niemiecka destrukcja, ani socjalistyczna demolka.

              Wierzymy też, że zrozumienie i realizacja koncepcji przyszłej
              Warszawy będą o wiele łatwiejsze, jeśli uda nam się ogarnąć historię
              miasta „z lotu ptaka”. Gdy nie będziemy ograniczać się do kilku
              ostatnich – bardzo dramatycznych – dziesięcioleci, ale spróbujemy
              spojrzeć na nasze miasto na przestrzeni kilkuset lat: od czasów
              powstania osady na wiślanej skarpie do dnia dzisiejszego. Z takiej
              perspektywy zobaczymy liczne wzloty i upadki, które były udziałem
              naszej stolicy, i będziemy mogli dostrzec, że Warszawa Anno Domini
              2008 pomimo wielu problemów inwestycyjnych czy komunikacyjnych,
              uprzykrzających na co dzień życie warszawiaków, to miasto, przed
              którym stoi niezwykła szansa rozwoju. Szansa jakiej nie miało do
              dziesięcioleci.

              W ostatnich latach po raz pierwszy od wielu dekad Warszawa ma
              możliwość rozwijania się w tempie innych europejskich metropolii i
              życia rytmem wyznaczanym przez pędzący naprzód świat, a nie przez
              kolejne dziejowe zawieruchy. Ma możliwość tworzenia żywej tkanki
              miasta, której także my chcemy być częścią. Zapraszamy więc do
              lektury, dyskusji polemik, a przede wszystkim do współtworzenia
              naszego serwisu.

              Wiem, ze trochę patetycznie i przydługaśno, ale za to od serca!

              Zobacz moją Warszawę!
Pełna wersja