kapitan.kirk
07.10.08, 08:11
Jakby nie patrzeć, to ta część dobudowana "za Gomułki" (a konkretnie
w 1962) też już ma 46 lat, podczas gdy hala w ogóle ma 107 lat -
takaż to znowu różnica z dzisiejszego punktu widzenia...? Nowa część
zdążyła się "stopić" z budynkiem, a usuwanie jej teraz i
dobudowywanie "sztucznych prawdziwych" murów w stylu neogotyckim, w
miejsce zniszczonych bezpowrotnie w 1944, byłoby wg mnie znacznie
większym fałszerstwem. W ogóle założenie, że istnieje
jakiś "kanoniczny" kształt takich budynków, w którym należy je
koniecznie utrzymywać i do niego doprowadzać, jest według mnie z
gruntu błędne, bo budynki żyją i zmieniają się tak jak ludzie. Czy
ktoś np. - toute proportion gardee - usuwałby dziewiętnastowieczne
dobudówki do średniowiecznego kościoła i likwidował jego wystrój
wnętrza, w imię doprowadzenia go do "oryginalnej" gotyckiej
postaci...?
Btw. coś jest nie tak w zdaniu o halach: "Niegdyś były największym
obiektem handlowym stolicy, nazywano je brzuchem miasta. We
wschodniej hali sprzedawano nabiał, w zachodniej - mięso i ryby.
Zniszczone podczas wojny doczekały się odbudowy dopiero w czasach
Gomułki." Jestem pewien, że hala sportowo-widowiskowa w Hali Gwardii
(tj. wschodniej) funkcjonowała intensywnie już we wczesnych latach
pięćdziesiątych.
Pzdr