zagubiona11
07.10.08, 11:43
Pytanie w tytule jest głupie, ale wolę się upewnić.
Rano wchodziłam przez bramkę do metra na kartę miejską, a pani
wchodząca za mną poprosiła, żebym przyłożyła kartę jeszcze raz, bo
ona podróżuje na dowód osobisty (dowodem zamachała). Zbaraniałam
kompletnie, wahanie moje wykorzystał pasażer za tą panią, przytknął
swoją kartę do bramki i pani weszła.
Czy ktoś wie, o co chodzi? Czy kobieta chciała pojechać na gapę
wykorzystując poranny pośpiech i zaskoczenie? A może miała rację, bo
niektórzy pasażerowie mają prawo do podróżowania na podstawie dowodu
osobistego i jak to się załatwia, bo ja chętnie zaoszczędzę na
karcie miejskiej i będę jeździć na dowód?