Gość: joasia
IP: *.acn.pl
17.10.03, 18:41
Siedzę ja sobie na galeryjce i kawę popijam (wizyta na Pradze,to jak wyjazd
do innego miasta ;).Patrzę,a coś się dzieje przy schodach ruchomych na górze-
tłumek,w tym ochroniarze z minami zdezorientowanymi,raczej uśmiechnięci.Za
chwilę na schody (w dół) wchodzi młody facet z kobietą.
On-z daleka widać,że jest upośledzony, ona- starsza,dobrze ubrana,twarz niby
inteligentna,ale dziwnie reaguje na jego zachowanie (to znaczy w ogóle tylko
pokrzykuje dziwnie,jak widzę ją bliżej to i na twarzy jest "coś")Jego matka?
Chłopak będąc na schodach atakuje osobę jadącą drugimi schodami w górę-wali
ją w głowę.Osoba odtrąca go ręką i jedzie dalej,na szczęćie.Jadąc jeszcze
schodami chłopak wydaje jakieś dźwięki,jest pobudzony ,rozgląda się,wciąż nie
jestem pewna,czy kobieta za nim zna go,bo nie reaguje.Chłopak zjedża ze
schodów i wchodzi na placyk przed schodami.Po kilku sekundach biegnie
i ...rzuca się na plecy starszej kobiety z siatkami.Przewraca
ją.Ta,zaskoczona,upada ciężko.
Jego matka (?) niespecjalnie reaguje.W tym momencie doskakują dresiarze i
łapią go odciągając od przewróconej kobiety.Ktoś pomaga jej się podnieść.
Tamci trochę się z nim szarpią.Odchodzi z matką (?) i porozumiewają się
dziwnie.On bardzo pobudzony,szuka następnej ofiary.Wokół jakby popłoch.Co
dalej nie wiem-zniknął mi z oczu.Był to pochód chorego człowieka,nikt nie
reagował ostro,ochroniarze z dystansem.A on rzucał się na ludzi z ogromną
siłą.Nie wiem,co mam myśleć o tym....