sebpl
11.10.08, 19:10
Szok! Obrzydzenie! Nowe spojrzenie na stolicę...
... a zaczęło się od sensacji żołądkowych. W przypływie desperacji przechodząc
koło ruchomych schodów przy placu Zamkowym skręciłem do toalety.
Z obłędem w oczach, nie zważając na oznaczenia toalet wpadłem w pierwsze
drzwi, następnie w kolejne..., i w kolejne - takiej kolekcji eksponatów
wystawionych w porcelanowych muszlach nie widziałem nigdy w takim natężeniu -
tym bardziej, że nie było żadnej tablicy informacyjnej, kas, folderów,
plakatów. Po prostu zostałem postawiony przed dziełami anonimowych artystów
znienacka.
Ostatnia kabina była najbardziej podstępna. Wyróżniała się tym, że w
odróżnieniu od poprzednich ekspozycji, tu muszla miała (i to w dodatku w ogóle
miała) opuszczoną deskę. Po jej uchyleniu... okazało się, że wystawa trwa...
Właśnie z pierwszej kabiny wychodził artysta płci żeńskiej, tak więc
zorientowałem się, że jestem w złej sali.
Pobiegłem truchcikiem do sali męskiej. Tu sztuka okazała się egalitarna.
Zarówno artystki, jak i artyści przedstawiają te same środki wyrazu, osiągają
ten sam efekt. Po trosze wyreżyserowany i nie do końca zamierzony.
Kuratorzy wystawy (zarządca schodów ruchomych) postawili na brak desek i klap
(pewnie kiedyś były, choć może to efekt zamierzony), a przycisk do spuszczania
wody jest w najmniej spodziewanym miejscu, w dodatku obświniony i bardziej
działający na wyobraźnię niż wogóle.
Suma sumarum postawiony w sytacji bez wyjścia przyjąłem pozycję mistrzowską -
na Adama Małysza.
Kto nie urodził się w Wiśle, i nie trenuje regularnie w tunelu
ideodynamicznym, ten nie zna trudu przezwyciężania drżenia ud, utrzymania
prostych pleców, utrzymania brody w jednej pozycji...
A pamiętajmy, że pozycja taka w podziemiach schodów ruchomych trwa dłużej, niż
zjazd z Wielkiej Krokwi.
Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że większość wycieczek parkujących pod
mostem Śląsko-Dąbrowskim pierwsze swe kroki kieruje do pierwszych
zautomatyzowanych w Warszawie schodów (wiadomo i atrakcja, i toalety, które są
tak wyczekiwane po długiej jeździe autokarem).
Po takim nokaucie, nie straszni wycieczkowiczom są potem Cyganie, żebracy,
kieszonkowcy, handlarze na ulicach, a nawet wszechobecny brud. Ktokolwiek
przeżył podziemia schodów ruchomych, temu potem wszystko się podoba.