Gość: Anka
IP: *.aster.pl
28.11.08, 10:16
Jestem warszawianką od urodzenia nie jestem dumna z mojego miasta.
Odwiedziłam ostatnio urząd miasta. Takiego bałaganu jak jest teraz za rządów
PO nie było nigdy..
Konkrety:
Chcę zmienić dane prowadzonej przeze mnie działalności gospodarczej. Napisałam
wniosek przez internet. Po dwóch dniach zadzwoniła do mnie pani urzędnik i
poinformowała, że mogę przyjść do urzędu.
O łaskawa!!!
Poszłam szczęśliwa, że odbiorę nowe zaświadczenie a tu niespodzianka.
Pani wyciąga z teczki wydrukowany wniosek napisany przeze mnie, daje do
podpisu i prosi uprzejmie żebym złożyła go w kancelarii :))
Teraz sprawa z kancelarii trafi zapewne ponownie do wydziału wcześniej
wymienionej pani urzędnik :) Podobno znowu ktoś do mnie zadzwoni żeby
poinformować o możliwości odbioru zaświadczenia. Chyba, że się okaże że znowu
będę mogła znieść jakiś papierek do kancelarii :)
Prosta sprawa do załatwienia a muszę odwiedzić urząd osobiście przynajmniej
dwa razy. Jedyne ułatwienie z dokonywania zmian przez internet mają urzędnicy
bo nie muszą nic pisać.
Rozumiem, że hasło PO powinno brzmieć: by żyło się lepiej urzędnikom!
Dla porównania dodam, że rejestrowałam działalność przez internet za Kaczora i
wtedy wystarczyła jedna wizyta.
Mając takie doświadczenia nie bardzo mogę uwierzyć, że teraz jest lepiej.
Degrengolada w urzędzie miasta Warszawy postępuje z dnia na dzień a pani
prezydent zniknęła. Podany przeze mnie przykład pokazuje jak można zmienić
dobry pomysł w totalny niewypał.
Miejmy nadzieję, że urzędnicy PO na szczeblu krajowym działają inaczej niż
pani Hanna Gronkiewicz Waltz.