warzaw_bike_killerz
01.12.08, 14:54
Wszyscy sie sprzeciwiaja wszechobecnemu parkowaniu "gdzie sie da" i
zastawianiu wszystkich mozliwych chodnikow. Ostatnio badam hobbystycznie casus
zaglebia biurowcow, czyli skrzyzowania rogu Postepu z Domaniewska. Sajgon.
Sajgon komunikacyjny i parkingowy.
No i tak sobie mysle. Dlaczego biurowce nie zapewniaja miejsc klientom,
pracownikom, dlaczego parking to takie miejsce deficytowe. Z drugiej strony
rozumiem, ze jak sie 20 tysiacom ludzi kaze przyjechac na jedno skrzyzowanie i
nikomu nie zapewni zadnego parkingu, to maja dwa wyjascia:
1. Wrocic samochodem do domu i przyjechac komunikacja
2. Parkowac gdzie sie da, bo trzeba isc do pracy.
3. Robic korki, jezdzac dookola w poszukiwaniu miejscowki nawet o trzy
przystanki dalej.
Wiekszosc stsuje wersje 2 i 3, bo komunikacja blado wyglada z wielu miejsc
Warszawy.
Przeszukalem wreszcie pare przepisow. wg BHP czlowiek w biurze winien miec 2
m2 powierzchni nie zastawionej. Dokladajac biurko, to zajmuje jakies 5m2,
doliczajac wysokosc biura 2,6m wychodzi idealnie BHP=owskie 13 m3 powierzchni
wolnej. Super.
Teraz zerknijmy w uchwale rade miasta i ilez to przeznacza minimalnie na
1000m2 pow biurowej miejsc parkingowych. Uchwala mowi 25.
Czyli, aby kazdy mial swoj parking winien dysponowac powierzchnia 40m2 swojego
biura.
Kto tak ma? Ja mam jakies 18m2, ale nie to istotne, a istotne sa realia.
Realia sa takie, ze przy minimalizacji kosztow i optymalizacji pow biurowej
pracownikow na 1000m2 da sie zmiescic... 200.
200 pracownikow i 25 miejsc parkingowych.
Z punktu widzenia firmy administrujacej pow biurowa, maksymalizacja zyskow, to
nie miejsca parkingowe.
Czyli mamy biurowiec 10 tys m2. mozemy umiescic 2000 ludzi i mozemy miec 250
miejsc parkingowych.
Ile powierzchni jest na skrzyzowaniu rog Postepu i Domaniewskiej? na moje
oko, nowe inwestycje, sporo starych biurowcow, da spokojnie jakies 80 tys.
16 tys ludzi codziennie i... 2000 miejsc parkingowych. Przy zalozeniu
maksymalizacji zyskow zarzadcow pow biurowych przy absurdalnie niskich
wymogach urzedasow minimalizujacych ruch w miescie. Do czego to doprowadza? Do
tego, ze gdzies trzeba upchnac pozostale 4 tysiace samochodow. Najlepiej na
trawniku, bo innych miejsc nie ma.
Nie wiem, absurdem jest twierdzic, ze tylko 12,5% pracownikow biurowych bedzie
jezdzic samochodem. Absurdem jest pakowanie na jedno skrzyzowanie tyle
powierzchni biurowej, gdy parking jaki jest wymagany jest normalnym parkingiem
pod supemarketem.
Urzedasy! Nie idzcie ta droga! Wszystkich wkurzacie - i tych co maja dojechac
i tych co tam pracuja i tych, co razi w oczy parkowanie na trawnikach.