Gość: realista
IP: *.gprs.plus.pl
14.12.08, 22:33
Piękny sposób, aby gminy dołożyły ZTM parę groszy do budżetu? Tylko dlaczego
cena biletu nie może pokrywać kosztu przejazdu + pewien zysk dla przewoźników?
Dlaczego WSZYSCY podatnicy mają finansować transport państwowy?
A co z prywatnymi przewoźnikami, którzy wożą pasażerów do Warszawy z gmin
wokół-warszawskich? Oni nie dostają dotacji od gmin. Czy tak ma wyglądać
uczciwa konkurencja na rynku? Zapewne znajdą się zaraz krzykacze, którzy
stwierdzą, że prywatni przewoźnicy mają stary tabor, są niepunktualni itd. To
prawda, ale oni muszą na nowy autobus zapracować sami. Urząd Miasta Warszawa
nie kupi im nowych autobusów, tak jak dla MZA. Co więcej muszą konkurować z
kimś, kto jawnie jest finansowany zarówno ze sprzedaży biletów ale również z
naszych podatków. Co ciekawe, bilety ZTM i tak są droższe zwykle niż bilety
prywatnych przewoźników (np. Linia X do Ząbek 2 zł, Linia ZTM 2,40).
Dlaczego wszyscy patrzą tylko na to co widać? Dlaczego nikt nie zastanowi się
nad głębszym sensem dotacji? Skąd gminy wezmą dodatkowe pieniądze na dotacje
dla ZTM?
- ograniczą inne wydatki, nie mniej potrzebne w tych miastach?
- zaciągną dług, który ktoś będzie musiał spłacić w przyszłości?
Czy to w efekcie nie spowoduje zwiększenia podatków?
Idea wspólnego biletu jest ciekawa i mi się podoba, ale nie wprowadzana w ten
sposób. Jeśli ZTM chce zwiększyć swoje dochody to niech gra uczciwie.
Najłatwiej jest "jeździć po miastach" i prosić o dotacji korzystając ze swojej
monopolistycznej pozycji na rynku. Drobni prywatni przedsiębiorcy nie mają
takiej siły przebicia. Nie korzystają z dotacji. Sami muszą wypracować zysk,
jeśli chcą działać w takiej branży. Żeby nie skończyło się za kilka lat, że na
rynku wokół Warszawy pozostanie ZTM i Koleje Mazowieckie, które będą dyktować
ceny. Wtedy pewnie do pracy weźmie się w końcu UOKiK i za nasze podatników
pieniądze zacznie walczyć ze złym monopolistą, który został również wyhodowany
za nasze podatników pieniądze. (patrz krótka historia TP S.A.)