Gość: DoLicha
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
08.11.03, 14:04
"Młoda psudo-intelektualna warszawka" - Parę słów o tym co mnie draźni w tym
towarzystwie młodych pewnych ludzi sukcesu. Nie wszyscy oczywiście, ale duża
część kształtująca obraz całości to młode bubki zaimpregnowane żałosną grą
pozorów. Snobujące się na intelektualną elitę towarzystwo wzajemnej adoracji,
lub jak ktoś trafnie zauważył wzajemnego lansowania się. Środowisko kiszące
się we własnym pseudo-elitarnym sosie, taplające się w swoim blasku,
hermetycznie zamknięte dla "zwykłych" ludzi, którzy mogliby stanowić
niebezpieczeństwo skażenia ich dobrego samopoczucia przepełnionego
przeświadczeniem o własnej wyjątkowości. Nieodłącznym elementem atmosfery ich
życia są pojęcia typu "cool", "trendy", "moda" i "klasa" (czytaj "kasa") no i
często modny ostatnio "clubbing". Mam wrażenie, że kierunkowskazem ich życia
jest słowo "wypada", wyznaczające wszystko co jest warte uwagi, dobre i
wartościowe, a właściwie to jest po prostu w tzw. dobrym tonie.
Znają ludzi, których "wypada" znać, "przyjaźnią" się z tymi, z
którymi "wypada" się przyjaźnić, chadzają tam, gdzie "wypada" chadzać,
rozmawiają o tym, o czym "wypada" rozmawiać, uśmiechają się do tych, do
których "wypada" sie uśmiechać, ubierają się w to, w co "wypada" im się
ubierać. Co za nuuuuda i pełna żenada.
Fajne, że jedną z kultowych i obowiązkowych lektur takich środowisk jest
genialny "Buszujący w zbóżu" w cudowny sposób drwiący z tego typu kilmatów.
Ciekaw jestem czy jak taki przykładowy wymuskany i przeintelektualizowany
poza wszelkie granice możliwości we własnym mniemaniu oczywiście, bubek widzi
siebie w lustrze to ma ochotę jechać do Rygi?
Na koniec takie skojarzenie, które choć nie do końca jest trafne, to jednak
zawsze samo przychodzi mi na myśl, gdy widzę takich pewnych siebie wyniosłych
bubków w różnych modnych miejscach, do których od czasu do czasu zawitam
(czasem także w niektórych twierdzach, gdy cudem uda mi się przejść żenujacą
selekcji przy wjeździe), mianowicie taki fragment twórczości
Maleńczuka: "Qrvy i alfonsy wykonuja pląsy"...
To tyle cierpkich słów, wiem, że może trochę ostro przerysowałem i
spłaszczyłem sprawę, ale specjalnie dla pokazania minusów, bo wszak rozchodzi
o to "by minusy nie przysłoniły nam plusów, które tam jakieś i są"