Nasza warszawska skocznia narciarska

16.01.09, 21:19

Pamiętam jak byłem małym bambaryłą zawody w skokach narciarskich
juniorów,mistrzostwa były organizowane,młodzicy z całej Polski
przyjeżdżali,a dzisiaj,eh...łza się w oku kręci za tamtymi czasami.

Czy ktoś pamięta giełdę narciarską "pod skocznią" przejechać na
osiedle nie można było tyle samochodów - wielki świat dolomitów na
Mokotowie.

Teraz juz tylko cień tamtych dni w sercu pozostał...

Panie i komu to kurde przeszkadzało...

*zdjęcia z tego blogu w pełni oddają potęgę dzisiejszej skoczni
przydałby się jakiś remoncik to i Mistrza Adama nie było by wstyd
zaprosić na inaugurację sezonu ;)
    • jan-w Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 16.01.09, 21:38
      Wspinałem się po igielicie którym była wyłożona prawie na samą górę ;-)
    • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 16.01.09, 22:34
      Nie mam żadnych wspomnień związanych z tą skocznią. Właściwie
      pamiętam tylko te czasy, kiedy popadała w ruinę. Szkoda, że władze
      dzielnicy lub miasta nie mają na nią pomysłu. Wprawdzie powstała w
      latach 50., ale po modernizacji pewnie mogłaby jeszcze sprawiać
      radość okolicznej młodzieży. Warto pamiętać też o tym, że była
      pierwszą skocznią wyłożoną igelitem. To sztuczne tworzywo
      umożliwiało skoki przez cały rok. Teraz pewnie też by się przydała,
      zwłaszcza w czasie ferii.
    • Gość: wa_wa Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 16.01.09, 22:36
      Hmmm..., a ja jeszcze pamiętam drewnianą skocznię na Agrykoli i tory
      saneczkowe, których ślady są jeszcze widoczne.
      • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 16.01.09, 22:39
        O tym nie wiedziałam. Dobrze, że napisałeś.
        • morfeusz_1 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 16.01.09, 22:49

          Chciałbym żeby skocznia znów ożyła :)
          • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 00:13
            Ożywić ją mogą tylko ludzie. Może to nie jest tak, że urzędników ona
            nie interesuje. Może zwyczajnie "zapomnieli" o jej istnieniu.
            Zwłaszcza, że przy okazji by była promocją dzielnicy. Miejsce
            rekreacji zupełnie niewykorzystane.
            • Gość: he he he Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.chello.pl 17.01.09, 01:55
              tu jak żywa :
              mefracko.pl/mokotow/Wierzbno%20Szopy%20Polski%20oraz%20Ksawer%C3%B3w/slides/21-Stolica-1960r%20igielit%20na%20krokwi.html
              ehhhhhhhhh......
              • Gość: wobo1704 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 09:24
                Obawiam się, że zezwolenie na użytkowanie tej skoczni wymagało by b.
                kosztownych ekspertyz budowlanych i wykonania wynikających z tych
                ekspertyz kosztownych robót. To samo z odbiorem przez straż pożarną.
                Znając wyjątkową ostrożność tych ludzi i niechęć do podpisywania
                czegokolwiek łatwiejsze i tańsze by było zburzenie skoczni i ponowne
                jej zbudowanie. Ale nawet to nie gwarantowało by jej ponownego
                otwarcia. (Pamiętajcie o historii budowy Terminalu okęcie.)
                • jhbsk Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 18.01.09, 11:57
                  Po pierwsze trzeba by ją zbudować od nowa.
            • jan-w Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 09:53
              Ale dla kogo ją odbudowywać? To nie jest obiekt do wykorzystywania przez
              młodzież w weekend. Skoczkowie narciarscy startują w światowych kurortach w
              górach całego swiata nie na lokalnych mini-obiektach. To nie przypadek że ta
              skocznia upadła.
              • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 12:04
                W latach 50.i 60.też były skocznie w innych krajach, podobnie jak
                dzisiaj, a jednak została wybudowana.
                • morfeusz_1 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 15:25

                  Jakby ktoś się zakręcił to zawody w freeskiingu można by zorganizować

                  freeskiing-foto galeria

                  w styczniu zawody na gubałówce się odbędą :)


                  skoki to skoki ;)

                  To może przeca być obiekt wielosezonowy - igielit,śnieg naturalny
                  śnieg sztuczny można też skate-park z prawdziwego zdarzenia zrobić

                  Fajnie by było,ta skocznia w środku wielkiego miasta ma rację bytu i
                  może się cieszyć sporą popularnością,nie trzeba się martwić na zapas
                  że wszyscy będą obchodzić ją wielkim łukiem,dobrze prawi ania...


                  A zdjątka archiwalne,pierwsza klasa,dzięks ;)
                  • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 15:57
                    Pewnie jest wiele sposobów na wykorzystanie tej skoczni. Miejsc do
                    rekreacji w Warszawie nie brakuje, ale tego typu obiektów nie ma.
                    Jej przydatność chyba by nie ograniczała się tylko do narciarzy z
                    dzielnicy. Myślę, że ludzie z innych dzielnic też by przyjeżdzali w
                    poszukiwaniu aktywnego wypoczynku.
                    • jan-w Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 19:27
                      Skakanie ze skoczni to nie jest sport amatorski, uprawiany w weekendy.
                      • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 20:07
                        Amatorski przeciwstawiam tu zawodowemu. Nie muszą z niej korzystać
                        wyłącznie zawodowcy, typu reprezentacja. Zresztą Morfeusz wskazał
                        też na inną dyscyplinę, dla której mogłaby być przydatna.
                        Niekoniecznie tylko do skoków. Tu bardziej chodzi o sprawę pomysłu i
                        chęci, a nie o obalanie argumentów i pokazywanie do czego się nie
                        nadaje. Nie nadaje się też do pływania, ale chyba nie o to chodzi.
                        • jan-w Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 21:16
                          Tu jest jednak istotna różnica. Skocznia narciarska jest wysoka i bardzo stroma.
                          Nie da się jej wykorzystać do innej działalności niż skoki narciarskie. Skoki
                          narciarskie to sport naprawdę tylko dla zawodowców i nikt nie uprawia go
                          amatorsko. To co zalinkował Morfeusz to nie były skoki ze skoczni narciarskiej,
                          a z małego progu usypanego przez widocznego na zdjęciu faceta z łopatą. Na
                          takich górkach bawią się dzieci w "skakanie" na odległość metra, ale nie ma to
                          nic wspólnego z korzystaniem ze skoczni narciarskiej. Skoczek podczas wybicia
                          osiąga prędkość ok 100 km/godz. Skocznia jest bardzo stroma. Są sporty których
                          nie można uprawiać weekendowo. Jeżeli jeszcze masz wątpliwości, pojedź na
                          Mokotów, stań pod resztką skoczni i popatrz w górę.
                          • green_kitty Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 21:31
                            jan-w napisał:

                            > Tu jest jednak istotna różnica. Skocznia narciarska jest wysoka i bardzo stroma
                            > .
                            > Nie da się jej wykorzystać do innej działalności niż skoki narciarskie. Skoki
                            > narciarskie to sport naprawdę tylko dla zawodowców i nikt nie uprawia go
                            > amatorsko.

                            Kiedys w ramach jakiegos programu o Malyszu widzialam tez ludzi (w tym
                            dzieciaki) trenujace skoki amatorsko.
                            Nie wiem jak to dokladnie wyglada, ale dlaczego czegos takiego nie mozna by bylo
                            zdrobic i tutaj?

                            pzdr
                            G.
                            • jan-w Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 21:37
                              Pewnie skakali z jakiegoś małego, bocznego zjazdu. Betonowa skocznia na
                              Mokotowie nie ma nic takiego. Jest wysoka i bardzo stroma.
                              • green_kitty Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 21:59
                                jan-w napisał:

                                > Pewnie skakali z jakiegoś małego, bocznego zjazdu. Betonowa skocznia na
                                > Mokotowie nie ma nic takiego. Jest wysoka i bardzo stroma.
                                to akurat wiem, ale nie widze przeciwskazan, zeby taki maly, boczny zjazd tam
                                dobudowac ;)
                                IMHO skocznia jest warta zachowania, chocby z racji tego, ze miast ze skocznia
                                jest niewiele :)
                                (abstrahujac od tego, ze mokotow bez skoczni to dla mnie .... no jak srodmiescie
                                bez Torwaru ;) )

                                pzdr
                                G.
                          • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 22:09
                            Janie, masz rację. Jednak to co zaproponował Morfeusz mogłoby
                            powstać obok skoczni. Przy okazji zyskało by całe miejsce, jako
                            obiekt nie tylko zimowej rekreacji, a tak niszczeje. Wiem, że
                            skocznia jest stroma, bo stałam na szczycie Wielkiej Krokwi w
                            Zakopanem i widok jest jeśli nie przerażający, to przynajmniej
                            budzący respekt.
                • jan-w Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 15:29
                  W latach 50 i 60 wyjazdy na zachód były mocno utrudnione. Teraz systuacja jest
                  zupełnie inna. Kto by skakał z małej skoczni igielitowej w Warszawie? Skakanie
                  to sport wyczynowy. Jego reprezentanci korzystają z bardziej odpowiednich obiektów.
                  • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 16:01
                    Wiem, ale mnie nie chodziło o skocznie w krajach zachodnich. Państwa
                    naszego bloku pewnie też je miały. Nie oczekuję, że korzystali by z
                    niej reprezentanci. Amatorzy też by mogli mieć coś dla siebie.
                    • uzman Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 17.01.09, 19:08
                      Niedzielni skoczkowie narciarscy?

                      To dobre.
                      • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 20:09
                        Dlaczego niedzielni? A na warszawskich lodowiskach jeżdzą na łyżwach
                        tylko zawodowcy?
                        • Gość: billy Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 21:31
                          w latach chyba 85/6/7/8 rozgrywane były dosyc duże zawody letnie. byłem pare
                          razy. skakała cała polska czołówka. fijas,i paru innych. skakali coś tak ok.40m.
                          • Gość: Ania Re: Nasza warszawska skocznia narciarska IP: *.aster.pl 17.01.09, 22:18
                            Nic o tym nie wiem, ale dobrze wiedzieć. To znaczy, że na coś ta
                            skocznia się przydawała.
                      • le.chujarek Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 24.02.10, 10:57
                        > Niedzielni skoczkowie narciarscy?
                        dziwne?
                        przecież wiekszość konkursów odbywa się w weekendy ;)
    • morfeusz_1 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 18.01.09, 15:09

      https://tiny.pl/v7km

      Zdjęcie z wcześniej zapodanego archiwum


      Dla mnie to coś niepojętego,w wielkim wysiłku zbudowano piękną
      skocznię,by następnie Ją zniszczyć :(
      • morfeusz_1 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 18.01.09, 15:12

        może teraz link się otworzy
    • morfeusz_1 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 23.02.10, 23:37


      Podbiję wątek na Warszawie skoro znowu ktoś coś tam coś tam...

      forum.gazeta.pl/forum/w,289,107739298.html
    • kingusia711 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 24.02.10, 10:17
      Czy serio wierzycie w skocznie w Warszawie? haha
      • billy.the.kid Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 24.02.10, 11:29
        gdzieś tam w zamierzchłych latach 80 na tej skoczni skkali o puchar
        w-wy wszyscy najlepsi polscy skoczkowie.
        nawet p.fijjas-było nie było-rekordzista swiata.

        o czym my zreszta mówimy skoro NA PODHALU zlkwidowano,zarosło trawą
        ok.10 skoczni. nawet na stadionie w poroninie była taka
        kilkunastometrowa skocznia dla dzieciaków.
    • adam81w Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 26.02.10, 01:11
      Tam powinna być skocznia, powinno się skakać ale niestety kasa i niedługo
      wszystko zabudują. Żal po prostu, że Warszawa nie ma skoczni narciarskiej. Żal.
    • zewszad_i_znikad Skocznia i ja... 02.05.10, 19:48
      Wątek trochę stary, ale jednak się dopiszę, bo dopiero teraz go
      odkryłam...

      Pierwszy raz widziałam skocznię z bliska w 1991 r. Rok wcześniej mój
      kuzyn na zimowisku wypożyczył narty, oczywiście zjazdowe, i dał mi
      spróbować (nie miałam pojęcia o skręcaniu, więc jechałam na skos po
      pustym stoku - obok biegła mama, żeby mnie przypilnować - odpinałam
      narty i przestawiałam, żeby jechać w drugą stronę). Spodobało mi się
      i ogłosiłam (lat miałam już zresztą prawie 10), że chcę zacząć
      jeździć na nartach, więc w kolejnym sezonie kupiłyśmy z mamą narty -
      ja pierwsze, mama pierwsze od dłuższego czasu. Targowisko było wtedy
      właśnie pod skocznią. Spojrzałam w górę i pomyslałam: o rany, jak
      oni to robią?... Nie byłam wtedy jeszcze skoczniołazicą, nie
      wiedziałam, że istnieje skoczniołazostwo ani nawet nie wymyśliłam
      tego pojęcia. ;)
      10 lat później po raz pierwszy podjęłam próbę wejścia na Jej
      Skoczniowatość. Był luty, zimno, skoczniowi siedzieli w budynku.
      Skocznia była w trochę lepszym stanie, niż obecnie, zapewne z powodu
      tego, że były to dopiero początki małyszomanii, nie cieszyła się
      szczególnym zainteresowaniem, więc była o wiele mniej pilnowana. Na
      wieżę się nie dostałam - była już zamknięta na kłódkę - natomiast
      weszłam na zachowaną dolną część rozbiegu (z jej szczytu odczytałam
      przez lornetkę godzinę na zegarze na wieży Pałacu Kultury -
      oczywiście ot, dla rozrywki i satysfakcji), zeszłam na dół (wówczas
      nieporównywalnie mniej zarośnięty - jest dla mnie niewiarygodne, że
      nawet spora roślinność mogła się tak rozrosnąć przez niespełna 10
      lat), porobiłam moje pierwsze zdjęcia Jej Skoczniowatości... Wówczas
      dopiero rozpoczynałam moją "karierę" skoczniołazicy, czyli
      wspinającej się na skocznie narciarskie ("wejście" windą też
      dozwolone - ważne, by znaleźć się na górze).
      W kwietniu 2005 r. przyszedł wielki dzień: zaliczyłam Skarpę (takie
      jest właściwie "imię" tej skoczni), czyli wspięłam się na jej
      szczyt. Wówczas artysta Bodzianowski dostał pozwolenie na
      zorganizowanie happeningu na skoczni - nie miałam o tym pojęcia,
      całkowicie przypadkowo znalazłam się pod skocznią prawie o tej samej
      porze. Dojeżdżając zobaczyłam, że ktoś wchodzi po jej schodach...
      natychmiast wpadłam na podwórko, przypięłam rower do ogrodzenia i
      wśliznęłam się do wnętrza wieży. Doszłam na górę, kiedy ekipa
      Bodzianowskiego zaczynała już schodzić, weszłam na najwyższą
      platformę startową (wyjątkowa ciekawa cecha tej skoczni: taki skrót
      perspektywiczny, że ze szczytu rozbiegu właściwie nie widać dziury).
      Dopiero wtedy zastał mnie tam skoczniowy, wkurzył się i kazał mi
      schodzić. Po drodze schodami w dół zrobiłam jeszcze jedno zdjęcie,
      już zupełnie na złość skoczniowemu - za to dzięki niemu dopiero
      wtedy odkryłam, że podpora dolnej części rozbiegu ("podkowa")
      wchodzi do wnętrza budynku podrozbiegowego.
      Jej Skoczniowatość była moją 101. zaliczoną skocznią, mój obecny
      wynik to 231, rekordy: 11 skoczni w jeden dzień, 39 skoczni w
      tydzień, cel: co najmniej 1000. :D
      W 2008 roku przyszło mi do głowy ciekawe stanowisko, z którego
      możliwe jest zdjęcie "panoramy Warszawy ze skocznią": 17. piętro
      jednego z położonych niedaleko budynków. Zrobiłam kilka takich zdjęć
      panoramy o różnych porach roku, a także zdjęcie skoczni widzianej z
      tyłu z 10. piętra bloku za skocznią. W sumie oczywiście skocznia
      warszawska to moja najczęściej fotografowana skocznia, zwykle wiele
      razy w ciągu roku bywam w jej okolicy.
      Teraz skocznia umiera. Zapadła decyzja o konieczności rozbiórki
      obiektu, dyrekcja nie ma pieniędzy, więc występuje do Rady Warszawy
      o przyznanie środków na ten cel (potem jeszcze przetarg itp. -
      zapewne w sumie skocznia dożyje jeszcze końca roku). Chciałabym
      tylko, żeby ta biedna skocznia nie umarła bezpotomnie. W całej
      Polsce można spotkać dziewczynki i chłopców pragnących uprawiać
      skoki narciarskie, niestety tylko dzieci z południa kraju mają na to
      szanse (choć właściwie jeszcze bardziej mnie oburza sytuacja w
      biegach - sport dużo tańszy, uprawiany rekreacyjnie, teren
      odpowiedni dla trasy biegowej nietrudno znaleźć, wcale nie trzeba
      żadnych gór. Ale ważniejszy jest dogmat: Narciarstwo Uprawia Się W
      Górach. Tylko tak się składa, że najwięcej narciarzy w Polsce
      mieszka w Warszawie). Wokół skoczni narosły pewne mity:
      1. Eksperyment ze skokami w Warszawie się nie udał, bo to nie może
      się udać w wielkim mieście - nieprawda: są w Europie wielkie miasta
      z czynnymi skoczniami.
      2. Nieprawda także dlatego, że powody niepowodzenia są zupełnie
      inne: przede wszystkim brak skoczni dla początkujących. Póki
      skocznia była czynna, trzymano na jej terenie także wyłożoną
      igelitem metalową rampę, którą mocowało się linami na zeskoku -
      najazd zaczynał się pod progiem Skarpy. To jednak marna namiastka
      malutkiej skoczni, zapewne zbyt przerażająca dla najmłodszych i
      początkujących skoczków. W Polsce i tak lekceważy się najmniejsze
      skocznie (mało który klub ma najmniejszą skocznię poniżej K-15,
      tymczasem np. w Lomnici nad Popelkou są dwie małe skocznie K-14 i K-
      7... i jeszcze uznano, że są za duże, bo widziałam tam usypaną ze
      śniegu skocznię rzędu K-3!), ale bez przyjaznej dla dzieci małej
      skoczni trudno przyciągnąć potencjalnych zawodników i zawodniczki.
      3. Drobny i śmieszny mit: "gdyby odbudować tę skocznię, Warszawa
      byłaby jedną z trzech europejskich stolic, które mają skocznie".
      Ależ skądże - nie tak wiele jest europejskich stolic, które nigdy
      nie miały skoczni... (Czynne skocznie mają obecnie: Oslo, Sztokholm,
      Helsinki, Moskwa, Berno, Lublana, odbudowę skoczni planuje Wiedeń.)
      Znam dziewczynę, która chciałaby trenować skoki i ma koleżankę i
      kolegów o podobnym marzeniu. Może i na tym forum znalazłby się ktoś
      zainteresowany działaniem na rzecz budowy nowej skoczni? Znam dobre
      miejsca do budowy skoczni, ale żeby cokolwiek rozkręcić, trzeba
      najpierw reprezentować kogoś więcej, niż jedną maniaczkę, która może
      stać i gapić się na skocznię, choćby narta skoczka na niej nie
      postała... ;)
      (PS. Dopisujcie się raczej tu - gazetowego adresu używam tylko po
      to, by móc się wpisywać na forum, nie sprawdzam konta.)
    • morfeusz_1 Re: Nasza warszawska skocznia narciarska 18.12.10, 12:50


      W czwartek pomarańczowych alpinistów zobaczyłem na szczycie jak tną i rozkruszają moją ukochaną skocznię ...

      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,8837784,Koniec_skoczni_narciarskiej_na_Mokotowie.html
Pełna wersja