uzman
26.03.09, 14:11
Ostatnio coarz częściej mówi się o psich kupach. Że brudne, że
śmierdzą, że należy sprzątać. Moim zdaniem, to podejście całkowicie
neguje naszą historię. To próba podcięci kulturowych korzeni. Odkąd
mówimy o człowieku zawsze żył on w środowisku pełnym kup. Wystarczy
przejść się do jakiegoś rezerwatu, by zobaczyć, że w naturalnym
środowisku nie ma życia bez kup. Kupa jest naturalnie wszechobecna
tam, gdzie są organizmy żywe. Do niedawna było podobnie w miastach.
Kupy końskie, ludzkie, ptasie... Dopiero całkiem niedoległy czasowo
wynalazek kanalizacji sprawił, że przestaliśmy integrować się z
kupami. Kupa stała się materią nam obcą, a szkoda, bo kupy wiele
mówią nam o nas samych. Psie kupy jako ostatnie nie pozwalają nam
zapomnieć o naszych korzeniach, o naszej tradycji. Szczególnie
przeciwni kupom są ci, którzy do niedawna nie korzystali z
kanalizacji i żyli w zgodzie z kupą. Neofici zawsze są najbardziej
gorliwi.
Myślę, że teraz, kiedy już naświetliłem w wielkim skrócie
historyczne podejście do kupy, będziemy łaskawszym okiem spoglądali
na psie odchody i nie tylko, że nie będziemy nawoływać do
wyeliminowania kupy z naszego środowiska, ale zachęcać będziemy do
zintensyfikowania działań mających na celu spopularyzowanie kupy w
przestrzeni publicznej. Chciałoby się krzyknąć - srajmy! Lecz
problem jest naprawdę dużo poważniejszy, dlatego zakończę tak - kupa
jest częścią naszej historii. Nie pozwólmy jej zginąć!