Gość: aa IP: *.chello.pl 01.04.09, 12:03 Państwo dba tylko o poczęcia, reszta polityków nie obchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: anna Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 62.29.248.* 01.04.09, 14:31 większość ciężarnych narzekających że nie ma miejsc w szpitalach nie jest zameldowana w Warszawie, zabierają miejsca w szpitalu Warszawiakom podczas gdy na nich czekają wolne miejsca w szpitalu w Rzeszowie, Nowym Sączu itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoofka Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 14:41 sama sobie jedź rodzić do Nowego Sącza. Tutaj pracuję, mieszkam i tutaj mam prawo urodzić dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asik Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.09, 14:46 ja tam pojechalam rodzic do rodzinnego miasta i sobie chwale. Obylo sie bez stresu w sensie organizacyjnym. A moja corcia nie musi miec koniecznie w metryce wpisane: Warszawa o tego lepszym czlowiekiem nie bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 01.04.09, 15:11 Jeżeli jesteś zameldowana w Warszawie i tu płacisz podatki to OK - natomiast problem dotyczy kobiet które tu mieszkają, nie są zameldowane - a ma to często miejsce ze względów ekonomicznych, choćby kwestia ubezpieczenia samochodu, a ich podatki idą na utrzymanie porodówek w ich miejscowościach. Nie dziw się osobom, które mieszkają tu od wielu lat, utrzymują to miasto i w jednym z najważniejszych momentów życia są narażone na dodatkową dawkę stresu, tylko dlatego, że wiele Pań ma ochotę urodzić warszawiaka. Władze miasta planują na podstawie ilości osób zameldowych w tym mieście, bo na czymś się muszą opierać a trudno przecież prognozować czy Warszawa w najbliższych latach nadal będzie celem dla osób poszukujących pracy, czy może jednak większym powodzeniem będzie cieszył się Londyn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 01.04.09, 16:43 Taa, jasne nie melduja się, bo nie chcą płacić za samochód - co za bzdury. Pokaz mi kogoś kto wynajmie mieszkanie lokatorom i ich w nim zamelduje. Mieszkam w Warszawie od początku studiów i nigdy nie byłam tu zameldowana - bo żaden właściciel się na to nie zgodził. Ale to oczywiście moja wina, że musze wynajmowa i nie mam bogatego tatusia który mi tu kupi mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 11:02 Nie trzeba meldunku, żeby płacić podatki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.grupalotos.pl 02.04.09, 12:04 nie ma już obowiązku meldunkowego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adios Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 13:18 Niestety, wciąż istnieje. I ostatnio hitem jest donieść na sąsiada, że nie ma meldunku, a dzielnicowy musi wlepić delikwentowi 500 zł kary. To takie "ludzkie". Odkąd uruchumiono całą akcję propagandową celem uchwalenia właściwej ustawy, parę osób oświeciło, że jednak meldowanie się jest obowiązkiem i za nie wykonanie tego grozi wysoka grzywna, zatem jest pole do popisu dla kapusiów (wbrew pozorom ludzie teraz chętniej donoszą na bliźnich niż w czasach komuny)i walą donos za donosem. Odpowiedz Link Zgłoś
robot_humano Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 12:17 Gość portalu: M napisał(a): > Nie trzeba meldunku, żeby płacić podatki... Oczywiście. Ale trzeba być wybitnym altruistą by płacić podatki nie mając żadnych praw obywatela zameldowanego. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 16:54 Własciciel nie musi wyrazic zgody na zameldowanie czasowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tj Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 80.239.71.* 02.04.09, 09:50 Warszawa nie wypada najgorzej!. Właśnie zastanówcie się jak jest w niektórych mniejszych miastach . Sa takie gdzie ( miasto wojewódzkie )zlikwidowane trzy oddziały położnicze. przy nim zaś zlikwidowane prawie we wszystkich powiatach tez te oddziały - szczególnie sąsiednich. Zostaly trzy oddzialy w mieście i jeden powiatowy .Przy czym oddziały zostały przystosowane do norm europejskich i liczba łózek rodzących zmiejszyla się o polowe. ¨Wobec czego tez brakuje miejsca na porodówkach - już od dawna. Ale jak kobiety jechały z tego miasta do najbliższego w Niemczech to od razu rwetes na cala Polska . Do tego wszystkie kobiety podano do sadu. To co kobiety maja rodzic na ulicy !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emuriel Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 09:54 Ale co mają podatki do składek zdrowotnych? Mieszkam i pracuję w Warszawie ale na razie nie jestem tu zameldowana, bo po prostu nie mam takiej mozliwości, ale składkę zdrowotną płacę na mazowiecki NFZ i fakt zameldowania w innym województwie niczego tu nie zmiania, więc przestańcie przytaczac to jako argument za tym, ze przyjezdne zabierają miejsca rodowitym warszawiankom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 11:05 do składek zdrowotnych niewiele, ale szpitale są remontowane i wyposażane z pieniędzy organu założycielskiego. W Warszawie najczęściej jest to urzą m. st. Warszawy, który finansuje to właśnie z podatków. Z pieniędzy nfz nie wykonyuje się remontów... Odpowiedz Link Zgłoś
bhrka Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 13:17 a prawdziwi Warszawiacy to w Powstaniu Warszawskim w większości niestety wyginęli, hołota została i teraz ma pretensję, że im napływowi szpitale zaludniają... w głowie się nie mieści... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lilka Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 13:27 Hołota to te napasione wieloryby wpadając na porodówkę z litanią żądań, bo gdzieś przeczytały, że im się wszystko należy, bo płacą składki na NFZ. Jak człowiek się umie zachować, to go nikt nie pogoni, tylko nawet na korytarzu miejsce się znajdzie. Sama byłam świadkiem jak baba "otworzyła bazar", że ona sobie taki szpital wybrała, że to jest jej święte prawo i ją inne szpitale w Warszawie nie interesują, bo ona chce tu urodzić, tu i tylko tu, i kropka. Foch za fochem i nie był to przypadek rodzącej, z której wylały się wody i potrzebuje nagłej interwencji. Ale się uparła i co zrobił personel, któremu nota bene ubliżała? Odprawił ją - brak miejsc (bo nie było gdzie wcisnąć dodatkowej osoby) i tyle. A chwilę później przyjechała inna kobieta, grzecznie poprosiła, lekarz pogadał z ciężarnymi na sali, czy zrobią trochę miejsca na łóżko i się dało sprawę załatwić. Ale jak się zaczyna pobyt na oddziale od chamstwa, to tak to się kończy. Jak człowiek kulturalny, to albo miejsce mu zrobią, albo zadzwonią i znajdą inny szpital. Mnie lekarze na rękach nosili, a pielęgniarki hołubiły, bo im nigdy nie okazałam wzgardy. I nie potrzeba do tego żadnej łapówki, wystarczy znajomość savoir- vivre'u i zrozumienie dla różnic pomiędzy "chcieć" a "móc". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.adsl.inetia.pl 17.04.09, 20:06 WYPRASZAM SOBIE! nie zginęłam w Powstaniu, bo nie było mnie na świecie jeszcze - a jestem z pokolenia na pokolenie Warszawianką. Co za wieśniak to napisał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kosmita [...] IP: 62.29.251.* 02.04.09, 09:44 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 11:01 Oczywiście, a w Warszawie płacisz podatki? Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo2002 Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 09:44 A Anna to ma mentalność milicjantki z obowiązkowym meldunkiem w tle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zofia Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.w90-28.abo.wanadoo.fr 01.04.09, 15:01 No wlasnie. 18 mln na kwiatki i lampy w chodnikach, na niepotrzebne wstretne wieze w centrum, a nie ma na porodowki, gdzie kazda kobieta powinna miec dostep. A moze ksieza dadza misjca i tereny na budowanie takich instytucji. Sa za tym aby kobiety rodzily bez wzgledu na sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.misiaczkowa Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 11:25 Popieram Cię Zofia. Włodarze stolicy wydają kasę np na stadion, oddaja Kościołowi bardzo intratne tereny, są niegospodarni (patrz afera na Ursynowie)a zapominają o najpilniejszych potrzebach mieszkańców. A rodowici i przyjezdni warszawiacy kłócą się między sobą zamiast stworzyć wspólny front przeciwko urzędnikom bez braku wyobraźni. Brak miejsc na oddziałach położniczych to dopiero początek drogi przez mękę dla osób z dziećmi. Nastepne to brak miejsc na oddziałach pediatrycznych, notoryczny brak miejsc w żłobkach i przedszkolach. A co robi pani HGW? Daje premie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 01.04.09, 15:03 Niestety - z powodu tego, że miasto nie przewidziało ogromnego, trwającego już od lat, napływu imigracji zarobkowej kobiety w ciąży narażone są na dodatkowe stresy. Urodziłam się w Warszawie, mieszkam tu już ponad 30 lat, płacę podatki i nie wyobrażam sobie, żeby w tak ważnym momencie być zmuszoną do wycieczki na poród do np. Płocka - generalnie ładnego i ciekawego miasta! Jeżeli są problemy z miejscami na porodówkach aż na taką skalę to niestety powinien nastąpić powrót do rejonizacji i tyle, a jeżeli kobieta ma życzenie urodzić poza rejonem to pokrywa 100% kosztów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.09, 15:23 kinia! weź się puknij w głowę, nie po to zlikwidowano rejonizację (jakieś chore ustrojstwo gdzie człowiek "przynależał" do jakiejś placówki medycznej bez względu na to jaki był jej poziom i "obsługa"- ważny był "rewir" )żeby do tego dziadostwa wracać! (chciałbyś rodzić w miejscu gdzie są niedouczeni, chamscy ludzie? nie? to nie żałuj innym tego, że chcą lepiej) To zarządzający miastem (służbą zdrowia) są nierozgarnięci i krótkowzroczni, i nie przewidzieli, że liczba mieszkańców będzie się zwiększać (do cholery! jak kobieta mieszka, pracuje, wydaje w tym mieście niemałe pieniądze i wiąże z nim przyszłość to ma wynosić się "do siebie na wieś " (np. 400km) rodzić?!!) To jakiś absurd i zwykłe chamstwo! To nie kobiety są winne, że jest tłok na porodówkach tylko włodarze "stolycy"! (też jestem warszawianką i wku...ja mnie takie paniusie, które wymachują swoja metryką i mówią o "wynoszeniu się" na czas porodu na swoje "śmiecie", bo to "im"! się należy - zły cel obrałyście drogie panie! zamiast okazać zrozumienie i współczucie, to jeszcze szczują na i tak zestresowane kobiety, wstyd mi za Was drogie "ziomalki" ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 01.04.09, 15:39 Nie mam zamiaru pukać się w głowę, gdyż w pierwszym zdaniu wyraźnie napisałam, że winne są władze miasta! Widać Ty zbyt często używasz tego gestu i dlatego masz problemy z czytaniem tekstu połączonym ze zrozumieniem jego treści! I nie nazywaj kobiet, które są transportowane karetkami w ostatniej chwili po okolicach Warszawy "paniusiami" - jak sobie sama tak pojeździsz to zmienisz punkt widzenia - moja siostra niestety to przeżyła, a my jako rodzina razem z nią - w efekcie wylądowała w Płocku! Poza tym zupełnie nie rozumiem, dlaczego uważasz, że w innych miastach niż Warszawa pracują "niedouczeni, chamscy ludzie" - akurat w Płocku był świetny personel i wiem, że to nie jest wyjątek - a Twoja wypowiedź niestety świadczy bardzo źle właśnie o warszawiakach! Trochę kultury i szacunku dla innych miast Warszawianko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 11:07 Dla mnie nie ma znaczenia, gdzie ktoś się urodził, tylko gdzie płaci podatki... Odpowiedz Link Zgłoś
33mak Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 01.04.09, 15:14 Wprowadzić rejonizację i po kłopocie. Komu to przeszkadzało. Ostatnio nawet do Wawy jeździ się na wycięcie wyrostka robaczkowego. W sumie OK. wycieczka krajoznawcza + opieka medyczna - i to bezpłatnie! Odpowiedz Link Zgłoś
marweg25 Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 01.04.09, 15:38 Jak to za darmo ? To tylko w W-wie płaci się na NFZ ? Trzeba wziąć pod uwagę, że wiele miejscowości pod W-wą nie ma własnego szpitala np Piaseczno, Legionowo, Ożarów itp. Dodatkowo jedynie w W-wie są szpitale o wysokiej referencyjności więc wszystkie kobiety rodzące małe wcześniaki z okolic czasen nawet bardzo dalekich praktycznie są skazane na W-wę chcą czy nie chcą, bo szpital powiatowy przyjmuje jedynie niepowiłane przypadki i to po 36 tyg ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 01.04.09, 15:50 Nikt tu nie mówi o tym, żeby kobiety z miejscowości podwarszawskich nie miały prawa do korzystania ze stołecznych szpitali. One równiez płacą składki na Mazowiecki NFZ, więc to ich prawo! Chodzi m.in. o turystykę porodową - poczytaj wątki na forach dla kobiet w ciąży - tematy w stylu - Mieszkam 300 km od Warszawy, ale chcę urodzić w stolicy, poradźcie gdzie mogę się zatrzymać przed porodem są tam dość popularne, a więc to nie jest incydentalne zjawisko! Oczywiście, że każdy powiniem mieć możliwość wyboru, ale nie kosztem takiego bałaganu jaki aktualnie mamy i dlatego rejonizacja jest w tym momencie jedynym rozwiązaniem pozwalającym szybko opanować sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 01.04.09, 16:59 A jak sobie wyobrażasz tę rejonizację? Jeśli urodziłam się np. we Wrocławiu, i tam jestem zameldowana w mieszkaniu rodziców - z różnych przyczyn, których pewnie nie zrozumiesz, to na czas porodu mam jechać 5 godzin do Wrocławia? Czy może już po stwierdzeniu ciąży należy przymusowo zesłać ciężarną do miejsca zameldowania "na wszelki wypadek" żeby zmusić ją do porodu tam, gdzie sama się urodziła. Ludzie przemieszczają sie, migrują, zmieniają nie tylko miasta ale i państwa zamieszkania, coraz mniej jest osób takich jak ty, przez całe życie przypisanych do jednego miejsca. Na szczęście już niedługo zniknie ten bzdurny przepis o przymusie meldunku i będzie można normalnie żyć i poruszać się po kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 09:26 Szkoda mi czasu na takie dyskusje na poziomie bruku, jak również szkoda na wgłębianie się w arkana Twoich pobudek - nikt Cię nie zmusza do mieszkania w Warszawie i możesz zamieszkać nawet w Kielcach jeżeli poprawi Ci to humor i podniesie Twoje ego, że nie spędzisz całego życia we Wrocławiu i że nie jesteś przypisana do jednego miejsca! A swoją drogą to jakbyś miała choć odrobinę kontaktu z ludźmi, którzy w W-wa mieszkają od wielu lat to by pewnie do Ciebie dotarło, że wielu z nich juz dawno wyjechało z Warszawy m.in z powodu rozdeptywania ich miasta - z którym są związani nie tylko kaską, ale i przywiązaniem - przez stada karierowiczów, którzy wczepieni pazurami w "stolycę" po trupach robią tu "szumne" kariery! A poza tym tak się akurat składa, że od 10 lat z krótkimi przerwami mieszkam w różnych miastach europejskich (choć nadal jestem tu zameldowana)i tam obserwuję takie zjawisko jak społeczność lokalna - grupa ludzi identyfikuje się z miejscem w którym mieszka i wspólnie pracuje nad tym aby to miejsce było jak najbardziej przyjazne - nie ma to nic wspólnego z postawą imigracji zarobkowej w W-wa, która przyjeżdza tu tylko po kasiorkę, a z siebie już nic nie daje - no może oprócz wiecznych pretensji, że nie są lubiani! Jak pojeździsz kiedyś po świecie, pomieszkasz po parę lat w różnych miejscach i będziesz miała horyzonty wykraczające poza Warszawę to może zauważysz tą różnicę! Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo2002 Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 09:52 Kinia: Pochodzę z Kielc więc wara od mojego miasta w którym pewnie nigdy nie byłaś. Mieszkam w warszawie od 13 lat, od 8 mam meldunek na Ochocie, więc formalnie jestem Warszawianką (napływową). Zeby otoczenie było piękniejsze nawet pod blokiem sadzę bratki. W tym czasie rdzenni Warszawiacy obalają na ulicy Opaczewskiej kolejny litr taniego wina. I co ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 10:21 A dlaczego uważasz, że nigdy nie byłam w Kielcach? Otóż byłam i to nie raz - nie wiem dlaczego traktujesz to forum jako możliwość obrażania ludzi. Nie wydaje mi się, żeby wymienienie nazwy miasta, jako przykładu było w jakikolwiek sposób uwłaczające dla jego mieszkańców. A Twoje sformułowanie "wara od mojego miasta" najlepiej świadczy o tym, czy czujesz się kielczanką, czy warszawianką. Poza tym wystarczy, że tysiące kielczan właśnie postąpiły zgodnie z Twoją instrukcją i wykonali to Twoje "wara" i jak tak dalej pójdzie to nie wyjdzie to na dobre Twojemu rodzinnemu miastu. Właśnie w takich sformułowaniach wychodzi z człowieka jego kultura, to co sobą reprezentuje i cała masa kompleksów - i nie ważne ile gdzie mieszkasz, czy sadzisz bratki czy róże i nie ma znaczenia, że nie pijesz wina pod blokiem. Trochę klasy i mniej obrażania ludzi z którymi mieszkasz w tym samym mieście, a jeżeli Cię tak brzydzi ich zachowanie to zawsze możesz wrócić do Kielc - tam zapewne nikt nie pije taniego wina pod blokiem tylko Don Perignon'a pod czarny kawior i ostrygi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edek Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 13:35 Przejechać przez Kielce i nie dostać w ryja, ani nie stracić wycieraczek, to wyczyn godny mistrza. Kielce to zagłębie biedy i przestępczości, o tym każdy wie, dlatego ludzie uciekają do Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kalina Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 13:31 A w Kielcach to pewnie sami abstynenci mieszkają? Przecież to miasto to synonim biedy, brudu, przestępczości i beznadziei. Nawet piosenki o tym są. Są dwa bardzo brzydkie miasta, które nawet latem wywołują u mnie odruch wymiotny, są to Łódź i Kielce. A bezrobocie szaleje nadal, dlatego tam nie mieszkasz, prawda? Ponadto nie ma nigdzie tyle menelstwa i lumpenproletariatu. Odrobinę samokrytyki by ci się przydało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczurwa Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.aster.pl 09.04.09, 15:44 W tym czasie rdzenni Warszawiacy obalają na > ulicy Opaczewskiej kolejny litr taniego wina. I co ty na to? Skąd wiesz, że rdzenni ? Piłaś razem z nimi ? Zaglądałaś im w metrykę ? A może to twoi ziomale z wcześniejszego napływu ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.botany.gu.se 02.04.09, 11:11 Kinia, a czemu ty nie siedzisz na czterech literach w swojej warszawie tylko rozdeptujesz piekne maiasta europejskie, razem ze sttadem karierowiczow, starasz sie wczepic pazurami, i zrobic "szumna" kariere? (nie wazne ze szumi glownie piana...w zlewie, wazne ze cos szumi). Nie czepiaj sie przyjezdnych. Bo ty tez gdzies taka jestes. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 11:58 Bo dawno temu dostałam takie propozycje i z nich skorzystałam i to nie ja się wczepiam tylko korzystam z otrzymywanych ofert i bynajmniej nie drapię pazurami, bo w miejscach gdzie mieszkam karierowiczostwo już dawno wyszło z mody a ludzie bardziej szanują inne wartości! Skąd Twoja opinia, że tak robię? Czy my się znamy? Dlaczego mnie obrażasz? Powtarzam po raz kolejny - trochę kultury i obycia na forum też nie zaszkodzi, a na frustracje są na prawdę inne skuteczne metody - może głowa pod kran i faktycznie trochę szumu wody w zlewie będzie w tej sytuacji na miejscu. A nie siedzę w Warszawie bo po wielu latach pracy straciłam ochotę na pracę w takim stylu, jaki preferują ludzie, którzy tu przyjeżdzają robić kariery po trupach - 15 lat temu też były w Warszawie korporacje, ale styl pracy i atmosfera były w nich zupełnie inne niż obecnie. A poza tym nie czepiam się - skąd u Ciebie taka agresja? - tylko stwierdzam powszechnie wiadome fakty - żeby wymagać od innych, trzeba coś dać od siebie. A i owszem jestem przyjezdna w różnych miejscach - ale jak rodziłam dzieci to nie żądałam darmowej opieki medycznej, tylko za nią płaciłam prywatnie, za przedszkola prywatne też aktualnie płacę, a nie wylewam pomyj, że dla mojego dziecka nie ma miejsca w państwowym! I jeszcze raz proponuję - trochę więcej kultury i mniej agresji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 12:51 A nie przyszło ci do głowy, że przyjezdni do Warszawy tez otrzymali takie propozycje? I skorzystali z oferty. A ty nazywasz ich karierowiczostwem, które przyjechało rozdeptywać twoje miasto... Chociaż sama gdzieś indziej jesteś dokładnie tym samym w oczach kogoś innego! Tak naprawdę nie widzisz siebie z boku, to tylko twoja opinia, że "tam gdzie mieszkasz karierowiczostwo wyszło z mody". Byc może bardzo zdziwiłabys się słysząc co naprawde myślą o tobie autochtoni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 13:16 Po pierwsze nie jestem "tym" tylko "kimś" - to jest jednak zasadnicza różnica - przynajmniej dla mnie, jeżeli Ty uważasz się za coś to współczuję serdecznie i życzę pozbycia się kompleksów.A to jak mnie widzą autochtoni jest mi doskonale wiadome - nie zabieram im pracy, nie naciągam ich funduszu opieki społecznej ani medycznej, jestem u nich gościem i jak gość się zachowuję i w odpowiedni sposób jestem traktowana. Pewnie gdybym przyjechała z postawą roszczeniową i jeszcze wylewała na "gospodarzy" swoje wszelkie żale to bym była postrzegana inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 13:43 > Po pierwsze nie jestem "tym" tylko "kimś" - to jest jednak > zasadnicza różnica - przynajmniej dla mnie, jeżeli Ty uważasz się za > coś to współczuję serdecznie i życzę pozbycia się kompleksów. Wow... tym "argumentem" w dyskusji rozłożyłaś mnie na łopatki. A to > jak mnie widzą autochtoni jest mi doskonale wiadome Powtórzę: to twoja opinia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 13:55 Nie rozkładaj się na łopatki tylko naucz kultury dyskusji i wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 13:57 Polecam to samo, poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 14:16 To już koniec tej pasjonującej dyskusji? Dziękuję za polecenie - poważnie, człowiek uczy się całe życie i zawsze wychodzi mu to tylko na dobre. Dla mnie morał z tej dyskusji jest tylko taki - nawet jeśli jutro do Warszawy przyjedzie z 0,5 mln nowych mieszkańców to już nie mój problem - przepychajcie się tam łokciami, wybierajcie porody naturalne np. w parku pod drzewem, ale pretensje miejcie tylko i wyłącznie do siebie - to był Wasz wybór! Ja będę to sobie obserwować - od kilku tygodni pomieszkuję we Wrocławiu i dziwię się wszystkim którzy stąd wyjechali do Warszawy (w której się urodziłam, wiele lat mieszkałam, mam mieszkanie i rodzinę) i zaczynam powoli rozumieć skąd ta frustracja - Warszawa to trudne miasto i po prostu nie każdy daje sobie radę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lilka Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 16:14 Opowiem ci taką wesołą sytuację. Ja mam generalnie "luzacki" stosunek do pochodzenia, korzeni, tytułów szlacheckich, wykształcenia itd. Z własnych obserwacji mam obraz strasznie agresywnych wykształciuchów czyli ludzi często "pierwszych magistrów w rodzinie" , przeważnie z głębokiej prowincji, którzy przyjechali do Warszawy, złapali pana Boga za nogi w ich mniemaniu i teraz strasznie się wstydzą, boją i brzydzą tego, co za nimi. Generalnie klimaty są takie, że nie poznają starych znajomych, na każdego, kto nie ma ich poziomu wykształcenia i finansów mówią "hołota", kochają segregację i wciąż lubią podkreślać, czego też nie dokonali, jakich to sukcesów zawodowych i prywatnych nie posiadają, jacyż są na poziomie i generalnie w opozycji do ciemnego ludku i szarej masy. Ludzie ci podkreślają swoją tzw. pozycję społeczną kupując wyłącznie markowe ciuchy, zaliczając modne restauracje, rzadziej, ale czasem też imprezy kulturalne wyższych lotów, a tak naprawdę jedząc tego łososia i zagryzając go kawiorem i popijając drogim alkoholem marzą o prostocie, świeżości wiejskiego powietrza i rozmowie z kimś, kto nie wyrzuca z siebie z prędkością karabinu maszynowego samochwałek: byłem tu, widziałem to, kupiłem to, mam kredyt na tamto itd. Tyle tytułem wstępu. Otóż pewnego dnia wybrałam się do naszej przaśnej "Biedronki" i nie zrozumiawszy zawiłości rachunkowych pani w kasie, grzecznie spytałam, jak to się stało, że naliczyła mi dziwną dla mnie kwotę za zakupy. Pani mi wyjaśniła, a ja zażartowałam, że jestem głupią blondynka i ze wsi. Na to pan stojący za mną zwrócił mi uwagę, że nie wypada się chwalić, że się przyjechało z pipidówka, co rozbawiło mnie jeszcze bardziej. Nie ma co dzielić ludzi na ze wsi, z miasta, z metropolii, ale jest jakaś presja społeczna, żeby się wyrwać z mieściny, to chyba wina prasy i telewizji. Działa też trochę zasada wojskowej fali. Dokopać temu, co dopiero się wygrzebał z prowincji, bo my to tacy obyci, wielkomiejscy i w ogóle. Problem ten dotyczy 90% moich warszawskich- niewarszawskich znajomych,którym niewiele tak naprawdę trzeba, żeby woda sodowa uderzyła do głowy. Najgorsze są te ich komunały w stylu: tego nie wypada, tamtego nie wypada i ten postprowincjonalny snobizm, który jest nie do zniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczurwa Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.aster.pl 09.04.09, 15:50 Najgorsze są te ich komunały w stylu: tego nie wypada, tamtego nie wypada i ten postprowincjonalny snobizm, który jest nie do zniesienia Dokładnie tak, brawo Lilka ! Nie chce mi się rozpisywać, ale ja znam jeszcze gorszy gatunek przyjezdnych: to ci ustawieni od początku do końca przez rodziców. Opisane przez Ciebie klimaty do n-tej potęgi ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babcia Hania ReEch lilka: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.09, 22:11 Ech Lilka, jestem już babcią, i chętnie dożuciła bym Ci jeszcze parę powodów opuszczania Warszawy przez rdzennych warszawiaków.Zagrodzone ulice(zamknięte osiedla),bezinteresowna nieuprzejmość w środkach komunikacji miejskiej,nadzwyczaj chamskie podchodzenie zbyt blisko do drugiej(obcej) osoby w sklepach, bankach, i t p .A wogule to ... brak rasy , klasy i t d ... choćby to kretyńskie Odpowiedz Link Zgłoś
robot_humano Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 12:22 Kinia napisała: "A poza tym tak się akurat składa, że od 10 lat z krótkimi przerwami mieszkam w różnych miastach europejskich (choć nadal jestem tu zameldowana" I taka pipa śmie proponować rejonizację... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 12:37 Tak proponuję rejonizację - jakbyś czytał tekst ze zrozumieniem to byś załapał, że w miastach których przebywam nie żądam, aby mi coś za darmo dano, bo mam taki kaprys akurat tu przebywać, na takich samych zasadach jak otrzymują to tzw. miejscowi tylko za to płacę i już. I nie nazywaj mnie pipą tylko wpierw schowaj słomę do butów a potem odpal internet! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 12:41 Oo, ciekawe, szkoda ci czasu na dyskusje? Więc uważasz że jedyną osoba która ma prawo głosu jestes ty, a podjęcie rozmowy to juz strata czasu? Śmieszne. Co konkretnie w mojej wypowiedzi jest "na poziomie bruku"? To, że mam inne zdanie? Oprócz skargi na przyjezdnych, "ironii", "sarkazmu" i pogardy dla rozmówców nie znalazłam w twojej wypowiedzi odpowiedzi na moje pytania odnośnie praktycznych rozwiązań rejonizacji. Bardzo jestem ciekawa pomysłów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 13:02 W mojej wypowiedzi nie ma ani ironii ani sarkazmu ani tym bardziej pogardy - tylko fakty. Wręcz przeciwnie w swoich wypowiedziach używam powszechnie przyjętych form grzecznościowych - jakbyś uważnie czytała to pewnie byś zauważyła, że nawet zwroty np "Ty" są w odpowiedniej formie tzw. od dużej litery co jest wyrazem szacunku dla rozmówcy - niestety w Twoim poście tego nie znajduję, więc nie ośmieszaj się i nie pisz o pogardzie. Skąd u Ciebie akurat taka ocena to już Twój problem. Stwierdzenie "poziom bruku" pochodzi z literatury pięknej - proponuję nadrobić zaległości w lekturze dzieł choćby Norwida. Oczywiście Twoje zdanie to Twoja prywatna sprawa i mi nic do tego, a że z nim polemizuje to moje prawo. Zastanawia mnie tylko dlaczego ode mnie oczekujesz rozwiązań problemów miasta - zwróć się z tym do Ratusza - ja swoje problemy rozwiązuję we własnym zakresie i nie obciążam nimi innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 13:13 Nigdy nie pisze zaimków w postach z wielkiej litery - nie widzę w tym żadnego sensu. Forum internetowe to nie jest list formalny. Skoro to dla ciebie takie ważne to możesz się zastanowic dlaczego nie użyłaś nagłówka i nie napisałas "z poważaniem" na końcu. W moim odczuciu wyrażenie "stada karierowiczów, którzy wczepieni pazurami w "stolycę" po trupach robią tu "szumne" kariery! " jest obraźliwe i dobitnie świadczy o pogardzie. Ponawiam pytanie: która częśc mojej wypowiedzi jest na "poziomie bruku"? Od ciebie oczekiwałam że masz jakiś wspaniały pomysł jak wprowadzic idee w życie, ale widze że jednak nie. To bardzo łatwe rzucic pomysł i nie zastanawiać się dłużej czy jest czy nie jest absurdalny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 13:29 Jak sama napisałaś forum internetowe to nie list formalny - stąd brak "Z poważaniem" - nie podważaj tego co sama napisałaś. A używanie dużej litery to nie obowiązek listu formalnego tylko kwestia kultury osobistej w każdej sytuacji. Poza tym nie oczekuj ode mnie rozwiązywania swoich problemów w Warszawie - przyjazd tu był Twoją decyzją i teraz ponoś jej konsekwencje. Jak urodzisz dziecko i nadal będziesz mieszkała w Warszawie to pewnie będziesz chciała posłać je do przedszkola w którym nie będzie miejsca - bo przecież opiekunki są drogie a babcie daleko i znowu pojawi się dyskusja dlaczego brakuje miejsc - ja będąc w tej sytuacji po prostu zapłaciłam za prywatne a nie biłam piany, że mi się należy. Po prostu Warszawa nie jest z gumy i osiągnęła już swoje logistyczne możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
kawier Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 13:35 Kinia nie gorączkuj się tak bo ci cisnienie skoczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ggość Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko ja odpowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.09, 22:19 Fomiko komunizm razem ze swoją rejonizacją już był. babcia Hania Odpowiedz Link Zgłoś
awe-ewa Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 01.04.09, 17:00 Zgadzam się w 100%. A co do zameldowania się w Warszawie, wystarczy przejść się po ursynowskich osiedlach i popatrzeć na rejestracje samochodów, min. co trzeci samochód jest z "obcą" rejestracją. Jeżeli "mieszkacie w Warszawie od lat, tu pracujecie i wiążecie z naszym miastem swoją przyszłość", to co za problem się tu zameldować. Nie mówię o studentach mieszkających w wynajętych mieszkaniach, a o ludziach pracujących w korporacjach, mających własne mieszkania. Takich jest na Ursynowie chociażby pełno. I to jest nie fair, że Warszawa waszych podatków nie dostaje. I błagam, przestańcie w końcu psioczyć na Warszawę, jeśli nie odpowiada Wam nasze miasto (ironicznie nazywane "stolycą"), to macie wiele innych miast i miasteczek do wyboru. Nikt Was tu na siłę nie trzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
awe-ewa Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 01.04.09, 17:01 Tzn. zgadzam się z wypowiedzią Kini :) Odpowiedz Link Zgłoś
robot_humano Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 12:27 A co do zameldowania się w Warszawie, wystarczy przejść się po ursynowskich > osiedlach i popatrzeć na rejestracje samochodów, min. co trzeci samochód jest z > "obcą" rejestracją. Jeżeli "mieszkacie w Warszawie od lat, tu pracujecie i > wiążecie z naszym miastem swoją przyszłość", to co za problem się tu zameldować > . > Nie mówię o studentach mieszkających w wynajętych mieszkaniach, a o ludziach > pracujących w korporacjach, mających własne mieszkania. Takich jest na Ursynowi > e > chociażby pełno. Naprawdę myślisz, że ktoś kto ma własne mieszkanie na Ursynowie jest wciąż zameldowany w Świnoujściu? Można wiedzieć po co? Żeby do Świnoujścia jeździć do urzędów? Trzeba mieć zryty dekiel żeby w takie bzdury wierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 12:41 Proponuję, żebyś zapytał właśnie tych ludzi, którzy tak dokładnie robią, jeśli Cię to ciekawi. Takie są fakty i nikt Cię nie namawia, żebyś w to wierzył, to nie kwestia wiary tylko umiejętności czytania literek na tablicach rejestracyjnych samochodów parkujących chociażby na Ursynowie. Jeżeli taka pipa (jak byłeś łaskaw mnie nazwać) jest w stanie to zauważyć to tym bardziej nie powinno to być problemem dla Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lola Bredzisz... IP: *.chello.pl 02.04.09, 15:58 Wystarczy upoważnić kogoś z rodziny - matkę lub ojca i nigdzie nie musisz jeździć. Teraz wiele spraw można załatwić przez telefon nawet z Urzędem Skarbowym, a jak się nie da, to tata lub mama, którzy zazwyczaj są na miejsu, dostają notarialne upoważnienie albo zwykłe oświadczenie od syna, córki (zależy co i gdzie trzeba załatwić) i szafa gra. Jeśli zaś chodzi o te rejestracje samochodowe to faktem jest, że w Warszawie jest zdecydowanie wyższe OC niż gdzie indziej, dlatego ludzie nie wyrejestrowywują aut, często też nie meldują się w Warszawie nie tylko z przyczyn niezależnych, jak wynajem, ale po prostu są na tyle cwani, że im się to z różnych przyczyn formalnych opłaca. Np. jeśli dostali w spadku mieszkanie po babci w Grójcu to nie mogą się wymeldować, jeśli zajmują mieszkania lokatorskie, komunalne w innym mieście, to nie mogą się wymeldować, bo stracą do takiego lokalu prawo i nie mów mi, że ludzie tak łatwo odpuszczą takie sprawy. Im kto więcej ma, tym więcej mu potrzeba i tak bez końca. Mieszkanie tu, mieszkanie tam, taki majątek, tam może oszczędzić, tu może pokombinować, Polak potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: józek Jakie podatki??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 12:29 Jakie podatki? Dochodowy? VAT? Akcyza? To są gółwne obciążenia podatkowe osób fizycznych. I one wszystkie nie są podatkami lokalnymi, idą do budżetu państwa! Nie ważne jest więc,gdzie jest się zameldowanym. A podatek od nieruchomości i tak pójdzie do budżetu Warszawy, nawet jeśli właściciel warszawskiego mieszkania jest zameldowany gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczurwa Re: Jakie podatki??? IP: *.aster.pl 09.04.09, 15:52 Miasto ma udział w podatku dochodowym od osób fizycznych. Płacisz taki podatek czy tylko rolny ? Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo2002 Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 09:46 Ciekawa jestem czy na żywo tez tak krzyczysz jak w tych postach (prawie każde zdanie zakończone wykrzyknikiem) Jeśli tak , to współczuje domownikom i sąsiadom :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.aster.pl 02.04.09, 10:13 Z tym "mieszkam 300 km od Warszawy, ale chcę urodzić w stolicy..." to prawda? Niewiarygodne...ale obciach. To muszą być bardzo zakompleksione kobiety. Właściwie, to można im tylko współczuć takiej postawy życiowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczurwa Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.aster.pl 09.04.09, 15:54 Znane z autopsji w moim przypadku od co najmniej 10 lat. Obiekt: przyjezdne pracownice totolotka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zibi Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.122.225.195.static.bait.pl 02.04.09, 08:12 Niesmialo zauwazam, ze rejonizacja ma jeden dosc powazny feler. Szpitale sa generalnie we srodmiesciu, a dzieci generalnie rodza sie w mlodych dzielnicach-sypialniach (Ursynow, Bemowo, Bialoleka, Ursus). My ostatnio w grudniu 2004 jak rozgladalismy sie ktory szpital wybrac to wybralismy Pruszkow - najblizszy szpital z Ursusa. Oprocz tego jak wyobrazacie sobie te matki, ktore nie maja meldunku podrozujace w tym 8 m-cu do miejsca zameldowania. Przeciez to dopiero uraga wszelkim standardom cywilizacyjnym. IMHO politycy i samorzady zamiast pchac pieniadze w becikowe powinni zadbac o nowe inwestycje w porodowki i przedszkola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinia Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 193.108.194.* 02.04.09, 09:02 Czytając tego posta nasuwa się jeden wniosek - dla kobiety, która mieszka w W-wa bez meldunku urągające wszelkim standardom jest podróżowanie w 8 m-cu ciąży do miejsca zameldowania, natomiast jak najbardziej w porządku jest aby kobieta mieszkająca w tym mieście od urodzenia i ponosząca koszty życia w stolicy była wysyłana do porodu w 9 m-cu ciąży do szpitali w Łomży czy Łodzi - a takie przypadki są coraz częściej potykane! Jej godności to jakoś nie urąga!A co do rejonizacji to owszem Ursynów póki co nie ma szpitala (m.in z powodu braku funduszy), ale jego mieszkańcy mają swój szpital rejonowy. A poza tym nie jest prawdą, że szpitale są generalnie w Śródmieściu - wystarczy zadać sobie trochę trudu i poznać topografię miasta w którym się mieszka: - Żelazna - to Wola - IMiD - również Wola - Madalińskiego i Wołoska - Mokotów - Szpital Bielański - to jak sama nazwa wskazuje Bielany oprócz tego mamy jeszcze prawy brzeg, gdzie są: - Szpital Praski - Szpital na Szaserów To tylko 7 przypadków szpitali, które dysponują oddziałami połozniczymi i bynajmniej nie leżą w Śródmieściu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ADAM Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 09:15 Jest jeszcze szpital kolejowy w Międzylesiu (dla niezorientowanych: to cały czas jest Warszawa), o którym mało kto wie, a warto, bo mają tam bardzo fajną porodówkę oraz wykwalifikowany i przyjazny personel. No i dodatkowa zaleta - rzut beretem jest Centrum Zdrowia Dziecka - to w razie powikłań przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.09, 10:31 w szpitalu na Szaserów kilka lat temu zlikwidowano oddział położniczy...odpada (chyba, że "reaktywują"...) Odpowiedz Link Zgłoś
know Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 01.04.09, 22:42 ale dlaczego sie ograniczac do rejonizacji, moim zdaniem to za lagodny srodek, trzeba wydac ciezarnym zakaz opuszczania miejsca zameldowania. a ze sa niezdyscyplinowane, najbezpieczniej dla stolecznych podatnikow bedzie, jak sie te ciezarne wiesniaczki skoszaruje, niech sie nie rozlaza po polsce. zyjemy w wolnym kraju, a rodzace kobiety wymagaja szczegolnej wolnosci, bo od tego, czy ich potrzeby zostana zaspokojone zalezy powodzenie porodu. nawet jezeli w warszawie zechca rodzic cztery miliony kobiet dziennie, to psim obowiazkiem wladz stolicy jest zapewnienie im komfortowych do tego warunkow. kropka. poza tym szpital, to jest fatalne miejsce do rodzenia dzieci, szpital powinien byc ostatecznoscia w przypadku zagrozonych ciaz i komplikacji porodowych. MIASTO POWINNO WSPIERAC NIEZALEZNE POLOZNE I PORODY DOMOWE. aha, od urodzenia mieszkam w warszawie, a do szpitala jezdze do przasnysza, mimo ze nie tam place podatki. warszawa to wiocha, a standard opieki jest tu zerowy. bardzo przepraszam wszystkie przyjezdne, ze musza czytac te wszystkie ksenofobiczne popierdywania rzekomych warszawiakow. w warszawie wszyscy jestesmy przyjezdni, wiec moze przestanmy sobie dogadywac na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adrianna "Ksenofobiczne popierdywania" IP: *.chello.pl 02.04.09, 09:12 Nikt tu nie jest bez winy - ani "rasowi" warszawiacy, ani przyjezdni. Powiem więcej, Warszawa jest jednym z najbardziej przyjaznych miast dla ludności napływowej. Mam męża poznaniaka, mieszkamy w stolicy i od lat wykłócam się z nim za każdym razem, kiedy on albo jakiś jego ziomek wspomni, że Warszawa jest do dupy, beznadziejna, bez ducha itp. Warszawa daje tym ludziom pracę, mój mąż znalazł tu żonę ;), tu urodziły się jego dzieci, tu zarabia i czuje się wolny, a w takim Poznaniu na każdym rogu spotykał jakiegoś znajomego, albo znajomego znajomego, albo sąsiadkę ciotki wujka matki etc. To było męczące. Poza tym, nie ma problemu z pracą dla osób spoza stolicy. A kiedy ja wspomniałam coś o przenosinach do Poznania, każdy, kto żyw, odradzał mi ten pomysł. "Ty tam pracy nie dostaniesz", "Warszawiacy są tam bez szans, chyba że mają znajomości". Lepszy przykład - chciałam urodzić córkę w Poznaniu, byłam tam na badaniach, konsultacjach, mąż jest tam zameldowany i co mi powiedziała lekarka (wzięła niemałą kasę za wizytę)? Powiedziała, że dla mnie w poznańskim szpitalu nie ma miejsca, żebym sobie jechała "w te luksusy warszawskie", a nie obciążała wielkopolski NFZ. Czyli, że jak poznaniak przyjedzie do Warszawy, to w porządku, nie ma sprawy, ale jak jest na odwrót, to już awantura na całego. Mimo, że mieszkam w Warszawie od urodzenia, a rodzina od pokoleń, to nigdy nie traktowałam ludzi na zasadzie: ten z Krakowa, tamten z Pcimia, a tamta z Pułtuska. A będąc w jakimkolwiek innym mieście typu Kraków, Wrocław, Poznań, Kalisz od razu smakowałam uprzedzenia i zawiść ludzi stamtąd. "Bo wy warszawiacy jesteście takimi bufonami". Po pierwsze - ciężko znaleźć w Warszawie warszawiaka, po drugie, nie jest dobrze, jak ludzie z kompleksami wyjeżdżają do stolicy i dalej pielęgnują swoją niechęć do abstrakcji jaką jest tzw. stołeczność. Studiowałam z ludźmi spoza Warszawy i zawsze słyszałam podobny tekst: "jak ja nie znoszę tej brudnej Warszawy", "jaka to wielka wieś". A największymi wrogami ludzi spoza stolicy nie są warszawiacy, tylko właśnie przyjezdni, którym się wydaje, że jak tu tkwią od roku to już automatycznie mają prawo narzekać na innych, którzy tu przybywają głównie z konieczności, a nie dla przyjemności, bo co to za przyjemność kisić się z tyloma ludzikami na tak niewielkim obszarze? Warszawa jest gęsto zaludniona i dalej się zaludnia, końca nie widać, więc szukanie przyjemności w przebywania tu graniczy z masochizmem. Co bogatsi uciekają na wieś, żeby odetchnąć. Pięć lat temu była sytuacja odwrotna na porodówkach, pamiętam, jak na porodówkę trafiła kobieta z Płocka, którą wożono po wszystkich możliwych porodówkach aż urodziła w Warszawie na Inflanckiej. Co do "niemiejskich" szpitali położniczych to od lat znakomitą opinią cieszy się porodówka w Wołominie, nie uważam, że fakt iż "warszawianka" urodzi w Grójcu czy Pułtusku jest jakąś degradacją społeczną, ale wiele moich znajomych tak sądzi. Jedna nawet powiedziała, że zaprze się nogami, żeby tylko dzieciak miał w akcie urodzenia słowo "Warszawa", bo ona nie będzie mu życiorysu psuła jakąś "wiochą" w papierach. Ludzie bywają żałośni. Odpowiedz Link Zgłoś
know Re: "Ksenofobiczne popierdywania" 02.04.09, 11:05 mnie sie nie zdarzylo slyszec niechetnych opinii ludzi spoza warszawy na temat warszawiakow, pewnie dlatego, ze takich glosow nie nasluchuje. a ze jestem warszawianka, to sie wstydze za ksenofobie warszawiakow, tak samo jak bedac polka wstydze sie za ksenofobie polakow. i bardzo przepraszam wszystkich przyjezdnych, a zwlaszcza wszystkie przyjezdne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adrianna Re: "Ksenofobiczne popierdywania" IP: *.chello.pl 02.04.09, 12:51 Powiem raz jeszcze: największymi ksenofobami warszawskimi są najczęściej mieszkańcy Warszawy z krótkim stażem, a nie tacy od pokoleń. Mam znajomą, która pochodzi z Białej Podlaskiej i powiedziała koleżance z podstawówki, że teraz to ona nie będzie na wieś jeździć. Często też narzeka na ludność napływową, że...uwaga...zaśmieca miasto i psuje rynek pracy. Inna moja koleżanka - z Ostródy - mieszkająca w Warszawie od 2 lat opieprzyła kanarów nazywając ich "wsiochami", bo jeden legitymując się miał wpisaną jakąś nie znaną jej miejscowość jako meldunek. Nie mam pretensji do przyjezdnych, ale wielu moich znajomych mieszka w Warszawie od niedawna, ma tu pracę, mieszkanie, a w weekendy spotykają się na pogaduchach i plują na stolicę, ile wlezie. Nie zanosi się, żeby kiedykolwiek identyfikowali się z Warszawą w taki sposób, że będą traktować to miejsce z należnym szacunkiem. Przykład: pukanie się w głowę i trąbienie na samochody podczas tradycyjnego zatrzymania ruchu z okazji godziny W (rocznica wyguchu Powstania). Ludzie traktują Warszawę na zasadzie - przyjechać i wyciągnąć jak najwięcej, a w duchu gardzą współmieszkańcami i nic o tym miejscu nie wiedzą, nie interesuje ich historia ani asymilacja z tymi, którzy w pełni korzystają z mniejszych lub większych uroków miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczurwa Re: "Ksenofobiczne popierdywania" IP: *.aster.pl 09.04.09, 15:59 I dlatego szczurom ze wsi mówimy - precz ! Zaznaczam, szczurom ze wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: "Ksenofobiczne popierdywania" IP: *.adsl.inetia.pl 17.04.09, 20:31 W 1000% zgadzam się! dokładnie trafione spostrzeżenia, podpisuję się pod Twoją wypowiedzią obiema rękami. Jestem Warszawianką od wielu pokolen (z przerwą na Powstanie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: foma Re: "Ksenofobiczne popierdywania" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 12:38 > Jedna > nawet powiedziała, że zaprze się nogami, żeby tylko dzieciak miał w > akcie urodzenia słowo "Warszawa", Cóż, trochę się jej nie dziwię. Miejsce urodzenia ciągnie się za nami całe życie. Jest podawane w wielu dokumentach, CV itd. Taka Alicja Bachleda Curuś też odcina teraz kupony od tego, że się urodziła w Meksyku. I to mimo, że wkrótce po jej narodzinach jej rodzice wrócili do Polski, a ona nigdy na dobre tam nie mieszkała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxl rodzić tam, gdzie jest meldunek!! IP: 62.29.251.* 02.04.09, 09:43 ciekawe, czy te wszystkie nowoprzyjezdne ciężarne mają meldunek w Wwie. Wnioskując z ilości samochodów na ulicach, pewnie formalnie "mieszkają" wciąż w Garwolinach, Rzeszowie czy innych pipidówach. To niech i tam rodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
annika.h Wawa w porównaniu z Nowym Jorkiem to dopiero dziur 02.04.09, 12:22 xxl, masz wysoce mylne przekonanie o "metropolitarności" swojego miasta, bo domyślam się ,że jesteś z Wawy.Użycie słowa pipidówa z odpowiednią dozą pogardy świadczy o strasznym prowincjonalizmie.Człowiecze prosty, zawsze znajdzie się miasto większe,nowocześniejsze a na pewno ładniejsze od Wawy i nawet nie trzeba długo szukać.Uprzedzam triumfalną ripostę z twojej strony - mieszkam od urodzenia w Kopenhadze i nie mam kompleksu Wawy.A meldunki, które proponujesz to chyba jakiś relikt z epoki komunizmu, bo nigdzie w całym cywilizowanym świecie takiego kuriozum nie znajdziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Warszawianka Annika z metropolii zagranicznej gradząca Warszawą IP: *.skynet.net.pl 02.04.09, 16:18 Annko tak ty jesteś z Kopenhagi, jak ja Kaczego Dołu, a czym świadczą twoje kompleksy względem stolicy Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
emuriel Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 10:03 Argumenty o braku meldunku są łagodnie mówiąc wyssane z palca. Jestem tą okropną przyjezdną zabierajacą miejsca w szpitalu rodowitym warszawiankom. Zameldowana póki co w Warszawie nie jestem bo nie mam takiej możliwości (mieszkanie wynajmuję) choć bardzo chętnie bym to zrobiła, aby uniknąć problemów z załatwianiem wszelkich urzędowych spraw 600km stąd. Jednak mimo braku meldunku składki zdrowotne płacę na mazowiecki NFZ a poprawcie mnie jeśli się mylę ale to chyba sie liczy w przypadku korzystania ze szpitali (pomijam tu fakt, ze oddziały NFZ rozliczają sie między sobą, więc cała dyskusja sprowadza się tylko do kolejnej wojny My-Oni). Gratuluję zatem wszystkim ignorantom którzy podatek utożsamiają ze składką zna NFZ (macie możliwość wyboru czy płacić na na oddział NFZ gdzie mieszkacie czy ten gdzie macie meldunek, ale żeby to wiedziec trzeba wyjść poza sztywne ramy myślenia a to widać dla niektórych za duży wysiłek) Odpowiedz Link Zgłoś
know Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 10:59 nawet, gdybys miala meldunek w hondurasie, masz prawo rodzic tam, gdzie chcesz, a nasze prorodzinne panstwo ma psi obowiazek ci to zapewnic bez dodatkowych oplat i tlumaczen. a nfzty sie rozliczaja miedzy soba. to po pierwsze. po drugie, przeraza mnie, jak gleboko tkwimy w peerelu. dobrze pamietam czasy, kiedy nie mozna bylo wynajac pokoju w hotelu, jezeli sie mialo meldunek w tym samym miescie, i zlogi takiego myslenia u mlodych ludzi, ktorzy peerelu nie widzieli na oczy, mnie przerazaja. nie mam pojecia, po co komu totalitarna kontrola panstwa nad miejscem przebywania obywateli w 20 lat po upadku komunizmu. jestesmy wolnymi ludzmi i nasz dom jest tam, gdzie nam sie podoba, i nasza porodowka tez, nikomu nic do tego. jestem gleboko zazenowana ta cala ksenofobiczna histeria (btw. dotyczy tez dzielnic - bylam swiadkinia dzielenia na lepszych i gorszych uczestnikow forum "saska kepa", w zaleznosci od tego, czy tam mieszkaja od urodzenia, czy nie :D), moge tylko powiedziec, ze na miejscu tych "warszawskich miejscowych" bardzo bym sie wstydzila tak otwartego wietrzenia swoich prowincjonalnych kompleksow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ally Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 91.193.160.* 02.04.09, 13:24 baby są jednak głupie :-( zamiast solidarnie krytykować dupków u władzy za to, że mają w dupie kobiety, rzucają się sobie do gardła w sprawie meldunku. dziżas... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.acn.waw.pl 02.04.09, 11:19 Szpitale są rozbudowywane, remontowane i wyposażane nie z pieniędzy nfz, tylko organu założycielskiego - najczęsciej m. st. Warszawa. Meldunek gdzie indziej nie przeszkadza, żeby płacic tu podatki. Odpowiedz Link Zgłoś
emuriel Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 11:59 wiem o ty, ale to gdzie się płaci podatki również nie musi być związane z miejscem zamieszkania.Pracując w Wawie możesz rozliczac się w US do którego przynależy firma. Więc meldunek nie ma tu nic do rzeczy. Ale z drugiej strony mamy takie czasy, że ludzie przemieszczają się wciąż po Polsce i swiecie z powodu pracy, studiów i różnych innych wzgledów. I co z Londynu, Dublina i innych miast też powinno sie rodzące wyganiać do siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
marti_de Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 11:00 To już chyba od ponad 2 lat :-) Jak rodziłam pierwsze dziecko to podobno był kryzys, teraz jak drugie to podobno miało być jeszcze gorzej... a w szpitalu Prakim gdzie rodziłam nie odsyłali choćby nie wiem co się działo... Leżałam tam wcześniej na patologii i było bardzo miło, żatrowałam z lekarzami że jak na dole nie będzie miejsc to mogę i rodzić u nich na patologii na górze bo gdzieś mi znajdą miejsce... Taki moim zdaniem jest efekt uboczny waszej akcji Rodzić po ludzku...są bardziej rozreklamowane szpitale gdzie są tłumy i taki Praski o którym się tak nie mówi, ale miejsca zawsze się znajdą... Sami nakręciliście pęd do "tych lepszych" szpitali wmawiając pacjantkom, że jak będą miały rodzić na leżąco to będzie najgorszy poród w ich życiu itd. Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 14:58 z innej beczki w Wie jest rejonizacja... jezeli jestescie zameldowani w Wie: Jezeli przyjedzie do was pogotowie bo zaslabliscie na przystanku przed brodnowskim szpitalem na Kondratowicza to pogotowie was zawiezie do szpitala na Kasprzaka jezeli macie meldunek na Woli. Nawet w popoludniowym szczycie....nawet jezeli zamiast pieciu minut bedzie to trwalo godzine. Swoja droga albo niech zwieksza dostepnosc do porodowek albo niech zrobia te rejonizacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Justyf Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.09, 21:15 A ja z innej strony na to patrzę. Władze zapomniały o fakcie że teraz wyż rodzi. Wyż rodzi wyż. I nie przygotowały się na to. A tak swoją drogą mogliby w końcu szpital na Ursynowie zrobić, bo Madalińskiego jest już przepełnione. Jestem Warszawianką z dziada, pradziada, moja rodzina przeżyła Powstanie i chciałabym żeby w przyszłości moje dziecko też urodziło się jak mama w Wawie. Ale tak najbardziej zależy mi na tym żeby w końcu donosić ciążę i urodzić zdrowe dziecko. Moja rada lepiej znależć lekarza , który pracujew szpitalu. Mi się to udało i tylko dlatego jeszcze żyję. Bo gdyby w odpowiednim momencie nie miałabym tego lekarza, to nie wiem jak by sie skończyła ciąża pozamaciczna. Szybka akcja z lekarza strony spowodowała, że następnego dnia byłam w szpitalu w odpowiednim miejscu, i jeszcze tego samego dnia , to juz fartem, miałam operację. Pozdrawiam ciepło wszystkie przyszłe mamy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marlennn Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 188.33.29.* 02.04.09, 14:01 no jasne sa plusy i minusy. jak zawsze...ale jaki jest sens placenia za to, co powinnam miec za darmo?!? paranoja!!! mozecie wiec polecic mi jakas NORMALNA PORODOWKE W WAWIE? za opinie dot. szkoly rodzenia tez bede wdzieczna dziexxx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adela M. Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 14:13 Jest skromnie, ale sympatycznie - Międzyleski Szpital Kolejowy na ul. Bursztynowej (całkiem niedaleko do Centrum Zdrowia Dziecka). Wprawdzie rodziłam przez cc., ale koleżanki z sali mówiły, że wręcz cudowną, anielską osobą jest niejaka pani Celina, nie wiem nic o szkole rodzenia, ale co za problem zaliczyć szkołę rodzenia w innym miejscu a na poród pojechać tam? To wprawdzie daleko od Centrum (jeśli jedziesz autobusem 521 spod dawnego hotelu Forum (na przeciwko Rotundy), to jakieś 40 minut jazdy w średnim natężeniu ruchu miejskiego), ale to cały czas Warszawa (jeśli ci tak bardzo zależy, żeby było w W-wie), zdaje się, podlega pod dzielnicę Wawer albo coś w tym guście. Fajny widok z okna - na zagajnik, bardzo kameralnie, żaden tam moloch, a w razie czego oddział intensywnej terapii noworodka w CZD itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marlennn Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: 89.108.247.* 06.04.09, 19:24 dziekuje Ci za szczegolowa odpowiedz :) pomyślę o tym :) włąściwie to nawet te okolice mnie interesują :) Odpowiedz Link Zgłoś
piegusek33 Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 07.04.09, 13:20 kurde....jescze troche poczytam to forum i sama przestane myslec o macierzynstwie... najlepsza antykoncepcja normalnie:) widze, ze to, ze sie mieszka w stolicy, niby duze miasto a tez sa problemy z miejscami w sz r i na porodowkach... MARLENNN- niestety sama- poki co- nie moge CI nic polecic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marlennn Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 08.04.09, 13:06 piegusku dziekuje za checi :) juz mam- polecam www.pstro.pl/warszawa/szukaj/Oddzia%C5%82%20Po%C5%82o%C5%BCniczy i pozdrawiam CIe goroco :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gregory701 Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 14:16 Po pierwsze KONIECZNIE wprowadzić rejonizację i wprowadzić obowiązek , aby lekarz połoznik załatwił miejsce dla rodzacej w innej placowce połozniczej jesli we własnej nie ma miejsca !!! Teraz kobiety wysyła sie nie tak rzadko do Sochaczewa lub Wołomina,ktore maja\"luzy "na tych oddziałach . A tak Bogiem a prawda : w rzeczy samej Warszawa wciąz ma za malo miejsc do rodzenia w szpitalach - i taka jest prawda ! Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 02.04.09, 15:14 Jedyne, które mają uzasadnienie, to opłata za salę ponadstandardową po porodzie czy indywidualną opiekę lekarza lub położnej w trakcie porodu - podkreśla Urszula Kubicka-Kraszyńska z fundacji Rodzić po Ludzku. - Tymczasem pieniądze pobierane są też za pojedynczą salę do porodu czy obecność bliskiej osoby, a do tego pacjent ma już prawo. Chyba w kazdym polskim szpitalu pobierana jest oplata za obecnosc partnera przy porodzie, my placilismy 2 lata temu 150zl, zero znieczulenia, zero udogodnien na pacjentki. Dobrze, ze chociaz dziecko urodzilo sie zdrowe. Za co tu dodatkowo placic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ula Re: Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.chello.pl 02.04.09, 15:50 Trzeba było powiedzieć, że rodzisz sama, bo cię nie stać na dodatkowy koszt obecności partnera, że nie masz kasy na indywidualną opiekę położnej i salę pojedynczą i wiesz, co by się stało? Partner i tak zostałby wpuszczony, a ty obsłużona tak, jak inne panie za kasę. A wiesz, dlaczego? Bo dobrze jest pokazać pielęgniarce zarabiającej przeciętnie albo mało, że ty jesteś tak samo niezamożna. Jeśli tylko zasugerujesz, że na coś cię stać, cały czas już będą domagać się kasy. Najlepiej wzbudzić w nich coś w rodzaju współczucia, zintegrować się na zasadzie wspólnej "biedy", a masz jak w banku, że położna się zlituje i będzie dla ciebie prawie jak rodzona matka. Ja tak zrobiłam, fakt, że musiałam się poświęcić, mąż zabrał mi nawet portfel, żeby mnie nie kusiło nawet korzystać ze szpitalnego bufetu, nie mówiąc o takich atrakcjach jak wręczanie pielęgniarkom giftów, żeby lepiej pościeliły mi łóżko, czy częściej zajrzały do dziecka. Inne kobiety tak robiły i tylko na tym straciły. Ja bez żadnych opłat, ale za to z dużą dozą samodzielności (np. nie wołałam pielęgniarek co pół godziny traktując je jak pokojówki) miałam zapewniony lepszy komfort niż koleżanka z indywidualną opieką ordynatora, bo siostry doszły do wniosku, że skoro zapłaciła lekarzowi, to powinna też płacić im. A że nie zapłaciła, to traktowały ją jak zło konieczne. Niestety, takie mamy realia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: globulex niech rodzą na wiochach skąd przybyły... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.09, 22:01 zaraz będzie lepiej, na co komu te wiejskie i małomiasteczkowe baby? Odpowiedz Link Zgłoś
antrejka Ciężarne w Warszawie nie mają lekko 21.04.09, 01:23 Myślę, że kolejny raz stolicy trudno być światową metropolią! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jano Ciężarne w Warszawie nie mają lekko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 12:11 Generalnie wszystkie usługi medyczne w Warszawskich placówkach słuzby zdrowia powinny być dla zameldowanych mieszkańców miasta. Odpowiedz Link Zgłoś