Psie kupy to jedno... a kłaki?

04.04.09, 08:51
Wczoraj pojechałam sobie na rekonesans na Pola Mokotowskie. Ptaki
szaleją, słońce świeci, wiosna w pełni! Przecudne kępki krokusów
trzykolorowych - bajka!!!

I nagle: fuj :( kłęby szarych wyczesanych kłaków... wśród tych
poletek krokusów i budzącej się trawy :( :/

Czy to coś, co wyczesało wielkiego kudłatego psa nie zauważyło co po
sobie zostawia? Nikt tego/ej onego/onej nie widział? Nie zwrócił
onemu/onej uwagi?

ja kręcę :( ohyda, wstrętne :/

Coraz częściej pojawia się w mojej głowie myśl, że każdy kto
decyduje się posiadać psa powinien przejść szkolenie i nauki
zakończone testami o predyspozycjach psychologicznych i egzaminem z
wiedzy o gatunku zwierzaka i umiętnością jego prowadzenia w życiu.
Nie zdał/a - nie będzie mógł/mogła mieć psa w domu.
    • allija Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 04.04.09, 09:36
      a na pióra uwagi nie zwróciłaś? Wszedzie pełno ptasich piór sie wala
      no i takze odchodów, takie gołębie przoduja w brudzeniu naszego
      miasta. W dodatku drze się to to i zwykle z rana a ja rano lubię
      spać a nie wysłuchiwać wrzasków, a juz szczególnie srok. Cos z tym
      trzeba zrobić. Koniecznie.
      No i te drzewa! Zaraz sie zacznie, liscie , przekwitniete kwiaty...A
      topole? z tym to juz w ogóle nie da sie wytrzymać. Powycinać.
      A paranoicy? przestają być śmieszni. Na szczęście na Dolnej chyba
      ciągle przyjmują.
      • jan-w Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 04.04.09, 09:58
        Jest jednak istotna różnica między naturalnymi efektami zmian w przyrodzie, a celowym działaniem flejtucha który staje na środku ścieżki i trymuje swojego psa, ponieważ nie chce sobie nabrudzić w mieszkaniu. To zachowanie tego typu co trzymanie śmieci na klatce, aby w domu nie śmierdziało, albo wywożenie śmieci do lasu. Nie można porównywać pojedyńczych piór gubionych przez ptaki, ze stertą kłaków z dużego psa z premedytacja wyrzuconych przez właściciela na trawnik. Sam mam psa i muszę go często trymować, ale do głowy by mi nie wpadło żeby śmieci wyrzucać gdzie indziej niz do śmietnika.
      • sibeliuss Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 06.04.09, 13:22
        allija napisała:

        > A paranoicy? przestają być śmieszni. Na szczęście na Dolnej chyba
        > ciągle przyjmują.
        --
        Czyżbyś była jedną z debilek czeszących psa w parku i rzucającą
        kłacze na trawę?
        • allija Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 09.04.09, 02:51
          nie, sama sie tam czeszę
          • fedorczyk4 Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 09.04.09, 07:15
            :-)) Ja też lubię sie potrymować w naturze
    • morfeusz_1 Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 04.04.09, 10:29

      mnie to nie stresuje tak jak koleżankę,bądźmy tolerancyjni również
      dla naszych mniejszych braci
      Poza tym trzeba się czasami wyluzować,bo dzisiaj jesteśmy,a jutro
      nas być może może nie być...
      Dlatego postuluję przestańmy się napinać zwłaszcza przy sobocie,no.
      • weekenda Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 04.04.09, 10:43
        morfeusz_1 napisał:
        > > mnie to nie stresuje tak jak koleżankę

        Nie ma mowy o stresie z mojej strony - czuję niechęć do ludzi,
        którzy nie widzą i nie wiedzą, że nie wzięli odpowiedzialności za
        zwierzaka.


        > bądźmy tolerancyjni również dla naszych mniejszych braci >

        Nie piszę o zwierzętach, tylko o ludziach, którzy nie potrafią
        uszanować tego, że nie są sami. Mam uwagi do osób, które nie
        potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności za opiekę nad swoimi
        pupilami.
      • weekenda Re: Psie kupy to jedno... a kłaki? 04.04.09, 11:06
        Jako, że to już na inny temat:

        morfeusz_1 napisał:
        > > Poza tym trzeba się czasami wyluzować,bo dzisiaj jesteśmy,a
        jutro nas być może może nie być... > >

        Co do wyluzowania to polecam! i nie tylko czasami. Dobry dystans nie
        jest zły.

        Nie jestem propagatorką stwierdzenia "po nas choćby potop". To nie
        ja. Chciałabym aby każdy zostawiał po sobie miejsce w takim stanie w
        jakich chciałby, żeby było i/czy jakim je zastał. To, że każdego
        czeka nieuchronny koniec i nikt nie wie kiedy to będzie nie oznacza,
        ze wszystkim wolno wszystko i że można mieć wszystko gdzieś. Zależy
        mi aby dla następnych pokoleń został piękny świat. Co najmniej tak
        piękny jak ten, na który ja dzisiaj patrzę.
    • Gość: kixx to nie klaki IP: *.acn.waw.pl 04.04.09, 11:48
      tyle na wiosne pozostaje po ubieglorocznym babim lecie
      • morfeusz_1 Re: to nie klaki 04.04.09, 20:12
        Gość portalu: kixx napisał(a):

        > tyle na wiosne pozostaje po ubieglorocznym babim lecie


        a właściwie to dlaczego babie lato a nie chłopie lato jest
        to jawna dyskryminacja
        • f.l.y Re: to nie klaki 06.04.09, 13:09
          mam podobne zdanie, jak Weekenda...

          sporo ostatnio takich wyczesanych kłaków spotkałam porzuconych przy
          ścieżkach spacerowych.. na trawniku przy osiedlowej ulicy też się
          zdarzyło.... to jest obrzydliwe, tym bardziej, że kosze są
          nieopodal...

          ale spora część ludzi ma to we krwi: rzucić peta przez okno w
          samochodzie, rzucić na trawnik patyk po lodzie, lizaku, opakowanie
          po słodyczach czy zasmarkaną chusteczkę...

          dulszczyzna - do pracy w garniturkach i bon-ton, w domu czysto a
          śmiecie wyrzucają za ogrodzenie lub na ulicę..

          • Gość: mmarioo Re: to nie klaki IP: *.acn.waw.pl 06.04.09, 16:44
            A kłaki lubią ptaki
            do gniazd wyścialania.
          • Gość: duda rex ludzie to brudasy IP: *.chello.pl 06.04.09, 20:22
            Prawda, ludzie syfią niezależnie od tego, czy mają zwierzaka, czy
            nie. Więcej leży petów na przystankach, niż kup na trawnikach,
            chociaż oczywiście wolę wdepnąć w peta ;-) Tak więc: wrzucajcie
            śmieci do kosza, sprzątajcie psie kupki i kłaki, a wiosna
            wypięknieje.
            Bo znany fakt jest taki,
            że zbierać trzeba kłaki,
            chociaż lubią je i ptaki.
            Bo nieładnie to wygląda
            gdy się ściele sierść wielbłąda ;-)
    • uzman Psie kupy to jedno, kłaki to drugie, a ropa? 09.04.09, 08:57
      Problem kłaków to małe piwo, a co z ropą z oczu, którą zaspani
      urzędnicy wygrzebują sobie na przystankach, skwerach, placach,
      wiaduktach? To jest dopiero problem! Widzę mnóstwo tej oczoropy w
      każdym zakątku naszego miasta i już po prostu nie wytrzymuję!
      • Gość: kuna Re: Psie kupy to jedno, kłaki to drugie, a ropa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.09, 09:50
        A najgorsze, że są tak samo zaropiali i zaspani rano jak i po południu,
        wychodząc z biur.
        Podwójna dawka ropy w ciągu dnia... błeee...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja