Dodaj do ulubionych

wspólne spacery po niezwykłych miejscach Warszawy

17.04.09, 13:48
szukam miłośnika historii Warszawy,
warszawskiego folkloru,
kultury żydowskiej,
dziewiętnastowiecznych fortyfikacji...

do wspólnych spacerów po niezwykłych miejscach Warszawy:
dawnych fortach,
warszawskich judaicach,
śladem XIX-wiecznych obiektów przemysłowych,
praskich podwórkach,
nieodbudowanej Warszawie,
nieistniejących ulicach...

szukam miłego (to nie jest warunek konieczny) mężczyznę z Warszawy w wieku 28-35lat
najchętniej z wykształcenia historyka;)

panna_weronika@wp.pl
Obserwuj wątek
        • andrzej_b2 Re: wspólne spacery po niezwykłych miejscach Wars 09.06.09, 16:59
          sonieczka600 napisała:

          >moga zniknac pola mokotowskie!

          Pole Mokotowskie było i ciągle jest jedno i niepodzielne, choć poprzecinane
          ulicami, ścieżkami etc. Mimo to, nie ma więc powodu używać liczby mnogiej!
          Ten błąd często popełniają nowo przyjezdni warszawiacy. Jest on ich znak
          rozpoznawczy.
          • hrabia_piotr Re: wspólne spacery po niezwykłych miejscach Wars 10.06.09, 10:05
            Kwestia nazewnictwa Parku im. marsz. J. Piłsudskiego wciąż burzy
            krew. Ciekawe, że chyba o wiele mocniej, niż kwestia wymowy "W" w
            pl. Wilsona. Ciekawe też, że poziom dyskusji na ten temat znacząco
            idzie w dół (wpływ polskiej bieda-polityki?).

            Zauważam wśród nowo przyjezdnych mieszkańców Warszawy tendencję
            odwrotną, niż pan Andrzej_b2, a mianowicie na siłę używają oni nazw
            oficjalnych, których nikt rodowity (czy nawet mieszkający iks lat)
            nie używa. Przykładem rondo Zgrupowania Armii Krajopwej "Radosław",
            dane Babka oraz formy "na" zamiast "w" w odniesieniu do takich
            osiedli jak Ursus, Rembertów, czy Wilanów.

            A wracając do tematu Pól Mokotowskich, to jestem rodowitym
            mokotowianinem i zawsze mówiłem Pola w liczbie mnogiej. Oczywiście
            nie tylko ja, ale i moja rodzina, sąsiedzi, znajomi itd. I cóż,
            wiem, że _historycznie_ 100 lat temu było jedno pole (pole ćwiczebne
            armii carskiej), ale przecież Aleje Ujazdowskie też kiedyś były
            Aleją Ujazdowską...*
            • michel9 Re: wspólne spacery po niezwykłych miejscach Wars 10.06.09, 12:24
              Dla mnie zawsze było POLE Mokotowskie. Ale dzisiaj, nazwa Pola ma sens, gdyż to
              są faktycznie dwa Pola: ochockie i śródmiejskie oddzielone (i to bardzo
              skutecznie) Aleją Niepodległości. Może więc nie warto kruszyć kopii?
              Natomiast zawsze warto sprzeciwiać się określeniom typu: Na Włochach, Na
              Śródmieściu.
            • andrzej_b2 Re: wspólne spacery po niezwykłych miejscach Wars 15.06.09, 17:24
              hrabia_piotr napisał:

              > A wracając do tematu Pól Mokotowskich, to jestem rodowitym
              > mokotowianinem i zawsze mówiłem Pola w liczbie mnogiej. Oczywiście
              > nie tylko ja, ale i moja rodzina, sąsiedzi, znajomi itd.

              Przykro mi, ale w Warszawie to tylko Pola Wincentego.
              pl.wikipedia.org/wiki/Pole_Mokotowskie
              • palker Re: wspólne spacery po niezwykłych miejscach Wars 17.06.09, 11:12
                andrzej_b2 napisał:

                > hrabia_piotr napisał:
                >
                > > A wracając do tematu Pól Mokotowskich, to jestem rodowitym
                > > mokotowianinem i zawsze mówiłem Pola w liczbie mnogiej. Oczywiście
                > > nie tylko ja, ale i moja rodzina, sąsiedzi, znajomi itd.
                >
                > Przykro mi, ale w Warszawie to tylko Pola Wincentego.
                > pl.wikipedia.org/wiki/Pole_Mokotowskie

                Gdy słyszę słowo „pola”, to kojarzy mi się to przeważnie rozrywkowo: wszak Pola Negri debiutowała w Warszawie a piosenka Fronczewskiego vel Franka Kimono „Pola-Manola +CocaCola” zrobiła tu karierę w latach 80. Bardziej serio, co u mnie oznacza „sentymentalnie”, pola mokotowskie przywodzą mi na myśl ostatni kawałek takich pól w samym sercu Mokotowa: jeszcze na początku lat 60., wędrując latem, od ulicy Dworkowej wzdłuż skarpy, w kierunku zrujnowanego pałacyku Szustra, można było zobaczyć małe poletko, na którym rosły dorodne kartofle.
                Pole Mokotowskie Polem jest i basta. I nie chodzi tu o emocje a o używanie poprawnej formy tej nazwy. Jakoś rodowici Paryżanie nie maja kłopotów z odróżnieniem swoich „Champ” i „Champs” za to potrafią, z temperamentem galijskiego koguta, oburzyć się, gdy ktoś uparcie im wmawia, ze mają u siebie Champs de Mars (Pola Marsowe a nie Pole Marsowe czyli Champ-de-Mars) lub Champ Élysée (Pole Elizejskie zamiast Pól Elizejskich czyli les Champs Élysées)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka