Gość: wydra_wodna
IP: 212.76.37.*
16.06.09, 10:57
Wczoraj skończyła mi się karta miejska. Dziś rano doładowałam ją w automacie
na Dworcu Wschodnim. 5 minut później, wsiadłam do SKMki w stronę centrum. Po
ruszeniu kolejki ze stacji na łowy wyruszył kanar. Moja, doładowana przed
momentem karta, okazała się być nieaktywna. Mimo posiadanego paragonu,
potwierdzającego doładowanie karty został na mnie nałożony mandat za brak
ważnego biletu. Pan kontroler wyjaśnił mi, że kartę mogłam aktywować w
kasowniku na stacji (nie przypominam sobie żeby takowy się w tunelu
znajdował), bądź u kierownika pociągu (nie wiedziałam). Kartę chciałam
aktywować w autobusie, do którego się przesiadam w centrum. Nie działałam w
złej wierze i jest mi przykro, że zostałam potraktowana jak oszust. Czy ktoś z
Was był w podobnej sytuacji? Czy pisanie odwołania ma sens?