Działa już centrum powstańczej rocznicy

21.07.09, 00:21
Szkoda, że nie działało podczas 50. rocznicy. Wtedy prwie nie było
oficjalnych obchodów. Tylko GW upamiętniła tę datę paszkwilem o
rzekomych brodniach powstańców na Żydach. Pamiętam ten artykuł, bo
takich rzeczy zapomnieć nie sposób.
    • Gość: po wstanie mam pomysł na 70 rocznicę IP: *.jjs-isp.pl 21.07.09, 00:45
      wymarsz 200 000 ludzi z Woli, a potem jeszcze drugie
      200 000 do Pruszkowa. Może wtedy by przyszło jakieś
      otrzeźwienie nad bilansem powstania. Bo póki co
      świętowanie jest w atmosferze tryumfalnej.
    • Gość: Jan AK:Mordowali Żydów czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 01:41
      Polska ARMIA Krajowa 5.08.1944 roku po bohaterskiej zbrojnej akcji
      uwolniła 348 Żydów z niemieckiego obozu śmierci Gęsiówka w
      Warszawie. W 1993 r. Michał Cichy w Gazecie Wyborczej napisał, że
      AK w 1944r. zabiła mnóstwo Żydów z dawnego getta. Jest to dla mnie
      absurd i oszczerstwo ale jestem jeszcze młody WIĘC PYTAM CZY A.K.
      ZABIŁA W WARSZAWIE JAKIEGOKOLWIEK ŻYDA? Wydaje mi się to
      nieprawdopodobne. UWAGA! NIE PISZ JEŚLI NIE ZAMIERZASZ UMIEŚCIĆ
      BIBLIOGRAFII (AUTOR TYTUL DATA WYD.) dziękuję.
      • Gość: c Re: AK:Mordowali Żydów czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 04:19
        moge Ci polecic ksiazke Edelmana - i byla milosc w getcie - nie jest wprost
        zdaje sie powiedziane, nie ma bodajze wzmianek o mordach jako takich, ale jest
        wzmianka o takiej sytuacji.
      • Gość: mm Re: AK:Mordowali Żydów czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 10:07
        Gunnar PAulson "Utajone miasto", Marek Edelman "Byla milosc w getcie", historia
        Calela Perechodnika i bardzo wiele pamietnikow i wspomnien, ktorych nie sposob
        nawet wymienic. Czytanie rozwija umysl i poglebia wiedze.
    • Gość: PIS-ARZ Działa już centrum powstańczej rocznicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 06:23
      LIST POŻEGNALNY

      Witajcie!

      Wierzyłem, że kultura ma znaczanie, że słowo może być potężne, że
      myśl potrafi zapładniać, inspirować, dawać do myślenia...

      Nie wierzę już. Straciłem wiarę... Straciłem wiarę w świat ideałów,
      wzniosłych dążeń, szerokich horyzontów, głębokich przeżyć. Mogę
      jedynie powtórzyć za Koheletem: WSZYSTKO TO MARNOŚĆ I POGOŃ ZA
      WIATREM.

      Jestem wypalony, wydrążony, pusty.

      Nie chce mi się czytać, pisać, rozmawiać, agitować, zachęcać,
      przekonywać, dawać świadectwo, zapraszać do wspólnych przedsięwzięć,
      wpływać na przekonania i postawy...

      MARNOŚĆ NAD MARNOŚCIAMI - WSZYSTKO MARNOŚĆ!

      Cóż po filozofie w czasie marnym, cóż po pisarzu w czasie nędznym?!
      Jaki jest świat - każdy widzi: sprawiedliwość jest niesprawiedliwa,
      mądrość uchodzi za głupotę, piękno jest tłamszone, a nadzieja
      mieszana z gównem i błotem. Wszędzie królują wartości hedonistyczne
      i utylitarne; wartości duchowe i transcendentne giną na gnijącym
      targowisku próżności.

      "Rzeczpospolita" opublikowała niedawno wyniki sondażu opinii
      publicznej (chodziło o sprawdzenie, kto jest AUTORYTETEM dla
      młodzieży). I co się wydało? Młodzi Polacy uważają za autorytety
      głównie osoby znane z telewizji; na liście nie znalazł się żaden
      pisarz ani naukowiec. Świadomością społeczną sterują dziś celebryci
      i showmani. Leszek Kołakowski, Stanisław Dziwisz ani Wisława
      Szymborska się nie liczą. Jaki wniosek? Kościół nie kształtuje,
      szkoła nie wychowuje, rodzina nie radzi sobie; dziś wychowawcą
      młodzieży jest Pan Telewizor.

      Szkoła nie kształtuje wzorców i wartości, ale indywidualny tok
      nauczania jest w Polsce przestępstwem. Chcecie przykład - no to
      macie! Kasia B. nie chodziła do szkoły z przyczyn zdrowotnych, ale
      obowiązek szkolny realizowała w domu, świetnie zdając wszystkie
      wymagane egzaminy. A w państwie totalitarnym tak być nie może. Do
      szkoły chodzić musicie, choć wcale nie musicie się uczyć. Ze szkoły
      nic nie musicie wynieść, możecie na całe życie pozostać kapuścianymi
      głąbami - ale szkoła to mus!

      Co z Kasią? Kasia była u babci, gdy uzbrojeni funkcjonariusze
      naszego pożal się Boże państwa roztrzaskali drzwi, mamę Kasi skuli
      kajdankami i zawlekli do areszu (a potem do psychiatryka).
      Dziewczynka trafiła do domu dziecka, a następnie pod opiekę
      zdeformowanego moralnie ojca. Anna B. przez kilka lat walczyła o
      córkę. W końcu udało się... Sąd uniewinnił ją (bo musiał, bo nic na
      nią nie miał). Ale to nie koniec. Kasia nadal jest brutalnie
      izolowana od najbliższej rodziny. Już od trzech lat nie może się
      spotkać z ukochaną babcią, która za nią wypłakuje oczy. Kasia nie
      mogła odwiedzić dziadka, gdy ten leżał w szpitalu na oddziale
      intensywnej terapii. A teraz wujek Kasi - KSIĄDZ Franciszek
      Jeziorczak - jest ciężko chory... i też nie może się doczekać
      odwiedzin... Anna B. wystosowała do sądu (w jednym z podwarszawskich
      miasteczek) pismo z prośbą o możliwość spędzenia z córką kilku
      wakacyjnych tygodni... Ponieważ żyjemy w państwie prawa, sąd się
      oczywiście zgodził... rozpatrzyć sprawę... 21 września (czy coś koło
      tego)! Czujecie to!? Decyzja o wakacjach rozpatrywana już po
      wakacjach! Kumacie, czaicie?! I to nie jest humoreska Mrożka! To
      jest POSTANOWIENIE W MAJESTACIE PRAWA, W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ
      POLSKIEJ! To nie wymaga komentarza.

      I jak tu w takiej Polsce żyć?!

      I po co?!

      W swoim życiu przeczytałem tysiące książek, miliony godzin spędziłem
      na rozważeniach i medytacjach, pisząc książki, zdobywałem
      doświadczenie życiowe, zajmując się wieloma dziedzinami, próbując
      tego i owego. Szukałem mądrości nie po to, żeby być nadętym
      autorytetem czy apodyktycznym rozkazodawcą. Wierzyłem tylko, że
      swoją wiedzę mogę spożytkować w najprostszy sposób - inspirując,
      sugerując, podsuwając innym książki Wielkich Ludzi, promując ideały
      wzniosłe i nieśmiertelne. Rozmawiając z kimś czy pisząc do kogoś,
      nie żądałem akceptacji, automatycznej zgody, pustych pochwał.
      Pragnąłem tylko mieć możliwość rozpalania swoją pasją. Chciałem
      jedynie podszeptywać wskazówki, alternatywy, możliwości. Marzyłem o
      roli cichego ANIOŁA STRÓŻA, ostrzegającego przed
      niebezpieczeństwami, przykrymi konsekwencjami nieprzemyślanych
      zachowań. Dawać do myślenia - to było moje zadanie, to była moja
      misja. Ale już nie jest...

      Skoro KSIĄŻKI SĄ DLA ŚWIATA JEDYNIE SKŁADEM CELULOZY... nie chcę
      należeć do tego świata...

      KRÓLESTWO MOJE NIE JEST Z TEGO ŚWIATA!

      Odchodzę. Odsuwam się w cień i ciszę...

      Żegnajcie!

      Tylko frajerzy - jak Cyprian Kamil Norwid (ulubiony poeta Jana Pawła
      II) - mogą wierzyć, że świat ocalą POEZJA I DOBROĆ...

      Ja już straciłem wiarę, nadzieję i miłość.

      Żegnajcie, bo ja już nie zamierzam pisać, złamałem pióro gęsie i
      orle. Załamałem się...

      Jakie są moje zamiary? Zamierzam oddawać się kontemplacji i
      medytacji... Może na dnie swojej mrocznej duszy odnajdę kiedyś małą
      ISKIERKĘ...

      Chcę się uczyć ROZTROPNOŚCI, SPRAWIEDLIWOŚCI, UMIARU I MĘSTWA. Może
      otrzymam nagrodę - NADPRZYRODZONY DAR, TAJEMNĄ ŁASKĘ - i znów z mym
      przyjacielem Don Kichotem wyruszę w dal, by walczyć z wiatrakami i
      walczyć o wdzięki urojonej Dulcynei z Toboso.

      Może nie wszystko skończone? Może TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ - WBREW
      WSZELKIEJ NADZIEI... Może warto jednak kochać to zeszmacone życie;
      może warto ŻYĆ OCZAROWANIAMI I ROZCZAROWANIAMI...

      Bóg to jeden wie.

      AMEN.

      Wojciech Wiercioch
      krakow-www.blog.onet.pl/
Pełna wersja