sandymann
16.08.09, 18:50
Bylam dzis w centrum handlowym, w Jankach. Zjechalam jak zwykle do
garazu podziemnego. Kiedy parkowalam, zauwazylam faceta, ktory
nerwowo krecil sie wokol swojego samochodu. Odchodzil na pare
krokow, potem znow sie wracal. Poczatkowo nieco mnie zirytowal,
pomyslalam, ze „zobaczyl kobiete za kierownica, parkujaca tylem przy
jego aucie i pewnie boi sie, czy go nie zarysuje...”. Wysiadlam,
nacisnelam na pilocie przycisk do zamykania drzwi i... nic.
Nacisnelam kilka razy i nic, zero reakcji blokady drzwi.
Sprawdzilam, czy wszystko jest zamkniete, ale tak – bylo zamkniete.
Mialam do zalawienia tylko jeden szybki zakup w empiku, przez chwile
kusilo mnie, aby to szybko zalatwic i wrocic. I zajac sie zamkiem
pozniej. Ale wtedy podszedl ten facet, ktory tak nerwowo krecil sie
wczesniej i zapytal, czy TEZ NIE MOGE ZAMKNAC DRZWI?
Kiedy tylko to uslyszalam, uznalam, ze o nie moze byc przypadek.
Przestawilam szybko auto w inne miejsce, gdzie bez okazalo sie, ze
problemu moglam je zamknac pilotem. Ten facet zreszta tez sie
stamtad zabral.
Czy to przypadek? Czy nowa metoda zlodziei?
Ile osob zdecyduje se „na chwile” zostawic auto niezamkniete, ilu
nie zauwazy, ze drzwi sie nie zamknely? Zauwazylam, ze miedzy
samochodami krecilo sie kilkoro dzieci, zagladaly do samochodow.
Spotkalo was kiedys cos podobnego?