analny_wybawca
24.09.09, 17:31
Przedwczoraj wieczorem zdarzyło mi się jechać do miejscowości Falenty pod
Raszynem koło Warszawy. Przed samą miejscowością zaczyna się remont chodnika z
jednej strony drogi (remont, tzn stoją czerwono-białe słupki, a za nimi stoją
różne przybory budowlane, ogólnie jezdnia została zwężona o 20cm). Dojeżdżam
bliżej i oczom nie wierzę - na odcinku 30-50m na jakim jest prowadzony remont
obowiązuje ograniczenie do.... 10km/h. Tak tak drodzy państwo, 10km/h, słownie
- DZIESIĘĆ. Czyli normalnie jadący rowerzysta dostaje mandat, szybciej
biegnące dziecko również. Jak miałem zachować taką prędkość, gdy w moim
archaicznym samochodzie prędkościomierz wskazuje dopiero od 20km/h? Brakuje
tylko lotnych patroli z radarem czających się w falenckich krzakach na piratów
drogowych, którzy pięciokrotnie przekraczają dopuszczalną prędkość.