zimny_ogien
28.09.09, 15:07
Wczoraj miałam stłuczkę - chłopak wjechał mi w tył na światłach. Był korek, więc szkoda znikoma - mój samochód był trochę wyższy, więc wszystko zatrzymało się na zderzaku - zostało takie ledwo widoczne pęknięcie po jego tablicy rejestracyjnej.
Zjechaliśmy na parking, nie wzywaliśmy policji, bo chyba by nas wyśmiali. Ten jeszcze zaczął mnie prosić, przepraszać, roztrzęsiony taki - nie wiedziałam co robić. Kasy nie miał, dał swój numer, żebym wyceniła i obiecał, że odda za naprawę. Rozjechaliśmy się.
I teraz - Co robicie w takich sytuacjach? To był mój pierwszy raz, stłuczka znaczy:) Stałam przy tym samochodzie i nie wiedziałam jak reagować - niby nic się nie stało, ale zderzak lekko pęknięty. Policji chyba się nie wzywa do takich pierdół? Naprawiać to mi się chyba tego nie opłaca, bo wiadomo, czy jutro mi ktoś nie poprawi?Jak pojadę do lakiernika i zapłacę parę stówek, to ten chłopczyk mi odda, albo nie odda...
No nie wiem...Pytam Was "na przyszłość", co robić w takich przypadkach?