6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz

07.10.09, 18:48
.... tepoty na takim poziomie, ze az slow brak.

1/3 czasu podrozy oszczedzaja ponoc nagminie niektorzy w stosunku do jazdy z
predkoscia przepisowa.

Niezle nie?
    • bezzebnypirat Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 19:52
      To chyba normalne w tym nienormalnym kraju. Od razu przypomina mi sie ten
      'ultraprzepisowy' policjant z ktorym wywiad kiedys miala GW, jego czas przejazdu
      Gdynia-Wawa i czas przejazdu normlnej osoby.
      • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 20:39
        bezzebnypirat napisał:

        > To chyba normalne w tym nienormalnym kraju.

        Takie basnie?
        • bezzebnypirat Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 22:24
          Owszem. Z wypowiedzi tamtego Policjanta o ile pamietam plynelo 7 godzin z
          kawalkiem na trase Gdynia-Warszawa, ktora jadac umiarkowanie ostro niezbyt
          wprawny kierowca zrobi w max 4,5 godziny. 3,5 mozliwe w nocy przy naprawde
          ostrej walce.
          • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:39
            bezzebnypirat napisał:

            > Owszem. Z wypowiedzi tamtego Policjanta o ile pamietam plynelo 7
            > godzin z kawalkiem na trase Gdynia-Warszawa,

            Ale ja pisze o przecietnych kierowcach jadacych przepisowo w normalnych,
            porownywalnych warunkach. Nawet nawigacja - uwzgledniajaca ograniczenia
            predkosci podaje czas przejazdu az o 1,5 godziny krotszy od tego czasu.

            > ktora jadac umiarkowanie ostro niezbyt wprawny kierowca zrobi w max 4,5 godziny.

            W tych samych warunkach? Nie sadze.
            • bezzebnypirat Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 12:08
              > Ale ja pisze o przecietnych kierowcach jadacych przepisowo w normalnych,
              > porownywalnych warunkach. Nawet nawigacja - uwzgledniajaca ograniczenia
              > predkosci podaje czas przejazdu az o 1,5 godziny krotszy od tego czasu.

              Czas z nawigacji na podanej trasie osiagalny jest w zasadzie tylko noca, gdzie
              nie masz tysiacy aut do wyprzedzenia, setek czerwonych swiatel po drodze itp.

              > W tych samych warunkach? Nie sadze.

              Owszem. Fakt, ze musi sporo wyprzedzac i uwazac na Renault Megane z
              wideorejstratorami.
              • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 13:05
                bezzebnypirat napisał:

                > Czas z nawigacji na podanej trasie osiagalny jest w zasadzie tylko noca,

                To czemu ja w wiekszosci przypadkow osiagam te czasy nie lamiac specjalnie
                przepisow?

                > gdzie nie masz tysiacy aut do wyprzedzenia, setek czerwonych
                > swiatel po drodze itp.

                Czyzby ci jadacy "ostrzej" nie zatrzymywali sie na swiatlach? I kto powiedzial,
                ze jadacy przepisowo nie moga wyprzedzac?


                > > W tych samych warunkach?
                >
                > Owszem.

                "Owszem" co? Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 15:17
                  > To czemu ja w wiekszosci przypadkow osiagam te czasy nie lamiac specjalnie
                  > przepisow?

                  Bardzo mnie zafrapowalo sformulowanie: "nie lamiac specjalnie".
                  • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 15:20
                    edek40 napisał:

                    > Bardzo mnie zafrapowalo sformulowanie: "nie lamiac specjalnie".

                    Fajnie, ze cie "zafrapowalo".
                    • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 15:39
                      > Fajnie, ze cie "zafrapowalo".

                      Gdy opisujesz mi swoje podejscie do jazdy po Polsce, a potem piszesz, ze
                      wyrabiasz sie w czasach podawanych przez navi i jeszcze piszesz, ze nie lamiesz
                      specjalnie przepisow, to zaczynam sie zastanawiac czy aby nie jezdzisz po Polsce
                      szybciej niz ja. Bo ja sie nie wyrabiam.
                      • bezzebnypirat Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 11.10.09, 15:36
                        Wszelkie zwroty 'prawie przepisowo', czy 'niemal nie lamiac przepisow' maja swoj
                        wielki urok w ich interpretacji. Bo co to znaczy? Ze wyprzedza tylko
                        gdzieniegdzie na podwojnych ciaglych? Ze tylko niektore swiatla przeleci na
                        czerwonym? Czy ze jedzie 94/90?;-)

                        Wracajac do mojego postu, to nie wiem po co ten policjant mialby klamac
                        zawyzajac swoj czas przejazdu, zeby odstraszyc kolejne osoby od przepisowej jazdy?
                • viking2 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 21.10.09, 03:35
                  hanni napisał:
                  > To czemu ja w wiekszosci przypadkow osiagam te czasy nie lamiac specjalnie
                  > przepisow?

                  Hanni, nie do konca Cie zrozumialem. "Nie lamiac specjalnie przepisow" - w jakim
                  znaczeniu? Mozna to zrozumiec jako "lamiac przepisy tylko przez przypadek, nie
                  zas specjalnie" - co mi jakos nie pasuje. Przez przypadek? Czyli jak? Z
                  nieznajomosci przepisow, przez nieuwage i przeoczenie znakow?

                  Z drugiej znow strony, "nie lamiac specjalnie przepisow" mozna tez zrozumiec
                  jako "tylko troche lamiac przepisy" - ale taki koncept nie istnieje. Nie mozna
                  byc "troszeczke w ciazy": albo sie lamie przepisy, albo nie.

                  I od razu sie przyznam, zebys nie napisal, ze nie cierpisz takich "bardziej
                  swietych od papieza" - ja tez lamie przepisy. Te o dozwolonej predkosci. Innych
                  jakos nie, ale te o predkosci lamie czesto, glownie na szosach, poza miastami.
    • wichura Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 20:03
      Temat wałkowany na tym forum wiele razy.
      Pytanie, jak udaje się oszczędzić tyle czasu. Z własnego
      doświadczenia wiem, że (poza autostradami i drogami wielopasowymi)
      sama prędkość ma mniejszy wpływ na całkowity czas podróży;
      najważniejsza jest skłonność do wyprzedzania (a idąc dalej: do
      podejmowania ryzyka).
      Jeden z moich rekordów: 450 km nad morze w około 3,5 godziny
      (oczywiście w nocy, w dzień nie wyjeżdżam poza miasto :)) -
      praktycznie cały czas wyprzedzanie, wielokrotnie takie łączone z
      wymijaniem. Innym razem ta sama trasa zajęła mi wyraźnie ponad 4
      godziny, choć jechałem momentami nawet szybciej, ale odpuszczałem
      wszystkie "niejasne" okazje do wyprzedzania.
      • sokolasty Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 20:15
        (a idąc dalej: do podejmowania ryzyka).

        Bardzo mi się nie podoba, że podejmujesz na drodze ryzyko, a jeszcze bardziej
        to, że nie widzisz w tym nic złego.
        • sokolasty Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 20:15
          Uzupełniam: bo ryzyko nie leży tylko po Twojej stronie.
      • crannmer Dowod 07.10.09, 21:14
        wichura napisał:

        > najważniejsza jest skłonność do wyprzedzania (a idąc dalej: do
        > podejmowania ryzyka).
        > Jeden z moich rekordów: 450 km nad morze w około 3,5 godziny
        > (oczywiście w nocy, w dzień nie wyjeżdżam poza miasto :)) -
        > praktycznie cały czas wyprzedzanie, wielokrotnie takie łączone z
        > wymijaniem. Innym razem ta sama trasa zajęła mi wyraźnie ponad 4
        > godziny, choć jechałem momentami nawet szybciej, ale odpuszczałem
        > wszystkie "niejasne" okazje do wyprzedzania.

        I tu widzimy jasno, dlaczego emesowskie pierdzielenie pozostaje emesowskim
        pierdzieleniem, a zagrozeniem wpolskim ruchu drogowym sa nie drogi, znakolodzy,
        dziury, radarowcy i nieistniejace autostrady, lecz masowe wystepowanie
        degeneratow moralnych i umyslowych w polaczeniu z powszechnym zezwoleniem
        spolecznym dla tychze zdegenerowanych wzorow zachowan.

        Kiedy taki degenerat (w porownaniu z ktorym Wichura z "Czterech pancernych" jest
        niedoscignionym szczytem i wzorcem intelektu) gra w polska ruletke, jakos nie
        podnosza sie glosy rozsadku, lecz tylko pomruki, bo bo drogi, no bo radary, no
        bo rencisci i blondynki...


        Mam szczera nadzieje, ze w koncu zaliczysz na klate swego wymarzonego Kamaza,
        MANa, czy inne Magnum. I w koncu przestaniesz byc zagrozeniem i utrapieniem
        normalnych uzytkownikow drog. Alternatywne mozesz sie o drzewo owinac, abys
        tylko w koncu zainkasowal nagrode Darwina, o ktora juz tak dlugo walczysz.
        • emes-nju Re: Dowod 08.10.09, 12:00
          crannmer napisał:

          > I tu widzimy jasno, dlaczego emesowskie pierdzielenie pozostaje
          > emesowskim pierdzieleniem, a zagrozeniem wpolskim ruchu drogowym
          > sa nie drogi, znakolodzy, dziury, radarowcy i nieistniejace
          > autostrady, lecz masowe wystepowanie degeneratow moralnych i
          > umyslowych w polaczeniu z powszechnym zezwoleniem spolecznym dla
          > tychze zdegenerowanych wzorow zachowan.

          Zdaje sie, ze nie do konca rozumiesz o czym emes pierdzieli i dlatego pierdzielisz :-P

          Bo emes ma i owszem pretensje do drog (a w zasadzie do ich braku), ale znacznie wieksze do waaadzy, ktora swoim nieodpowiedzialnym podejsciem do sprawy bezpieczenstwa, "produkuje" kierowcow, dla ktorych nie ma rzeczy niemozliwych. Bo ilosc znakow na wszelki wypadek jest juz taka, ze w zasadzie stanowia watpliwa ozdobe poboczy (i waaadza juz nawet o tym wie i zaczyna nawet cos przebakiwac o "zmianach"). A ze jeszcze na kazde dwa kilometry zbadanych w 2007 roku drog byla jedna wada zagrazajaca bezpieczenstwu (w tym wady oznakowania), to obrazu degrengolady nie trzeba uzupelniac - nie dosc, ze znakow jest strasznie duzo, to jeszcze znaczna czesc bez sensu.

          Poziom spolecznej akceptacji dla niewlasciwych zachowan na drodze, jako pochodna tego jak reguluje sie u nas drogi, mniej mnie niepokoi niz poziom spolecznej akceptacji dla ruchow pozorowanych, ktorymi waaadza puszcza naiwniakom (zeby nie napisac kretynom) dym w oczy.
      • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 21:37
        wichura napisał:

        > Pytanie, jak udaje się oszczędzić tyle czasu. Z własnego
        > doświadczenia wiem,

        Nie zrozumiales nawet o czym pisze.

        Pomine twoje barwne opisy, do ktorych juz trafnie odniosl sie crannmer
        podsumowujac przy okazji wszystkie dyskusje o rzekomej "winie drog".

        1/3 zysku na czasie w stosunku do jadacych z predkoscia dopuszczalna
        oznacza srednia predkosc wynoszaca 150% predkosci jadacych przepisowo. Tu
        nie ma wcale mowy o wyprzedzaniu. Jadacy przepisowo moga przeciez wyprzedzac tak
        samo jadacych wolniej.

        Taka srednia w praktyce szybko oznacza predkosc podrozna wynoszaca 200%
        (i wiecej) predkosci dozwolonej*.

        W praktyce musialbys zatem przez wiekszosc drogi jechac poza terenem
        zabudowanym powyzej 180 km/h a w terenie zabudowanym ponad 100 km/h i co
        najwazniejsze - taka predkosc przez caly czas utrzymac.

        Widzisz juz absurdalnosc takich opowiesci?
        Takimi historyjkami mozesz karmic najwyzej swojego burka. Moze ten przynajmniej
        uwierzy.

        *Jak chcesz, moge wyjasnic dlaczego.
        • tiges_wiz Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 21:46
          bo tacy ludzie nie sprawdza, ze jadac 90-100 km/h zamiast 150 przyjada 15-30
          minut pozniej. nie bedzie to 6 godzin, ale 6 i pol. lepsze sa jaja jak sie
          okaze, ze osoba jezdzaca 90 km/h wybierze trase mniej uczeszczana ale omijajaca
          miasta i pozwalajaca jechac caly czas plynnie.

          nie raz mi sie zdarzalo, ze mnie wyprzedzali po kilka razy na trasie :P
        • st1545 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 23:41
          hanni napisał:
          > 1/3 zysku na czasie w stosunku do jadacych z predkoscia dopuszczalna
          > oznacza srednia predkosc wynoszaca 150% predkosci jadacych przepisowo.[...]
          > Taka srednia w praktyce szybko oznacza predkosc podrozna wynoszaca 200%
          > (i wiecej) predkosci dozwolonej*.
          > W praktyce musialbys zatem przez wiekszosc drogi jechac poza terenem
          > zabudowanym powyzej 180 km/h a w terenie zabudowanym ponad 100 km/h i co
          > najwazniejsze - taka predkosc przez caly czas utrzymac.
          Ale piszesz tak, bo sprawdziłeś i wiesz? Jeździłeś raz "przepisowo" a raz
          brawurowo i opierasz się na faktach?

          Pytam, bo część teoretyczna Twoich obliczeń dość wiernie odzwierciedla również
          moje doświadczenia (mam na myśli proporcje prędkości
          przepisowych/średnich/przelotowych). Tylko wyniki końcowe mnie zaskoczyły. Dlaczego?
          Jadąc "przepisowo", ale sprawnie - czyli powiedzmy inaczej "mejsonowo" - osiąga
          się średnią 70km/h. 150% tego daje trochę powyżej 100km/h - i to jest do
          osiągnięcia
          . Oczywiście przy wykorzystaniu dwujezdniówek (np. gierkówki) lub
          odcinków ekspresowych (nawet jednojezdniowych). Prędkość licznikowa około
          130-150, na zwykłych szosach "magiczne" 120/80. W efekcie - 350km w 3,5h
          (zamiast 5); tempo najszybszej grupy aut na trasie Warszawa-Południe szacuję na
          jeszcze odrobinkę lepsze (może o kwadrans). Te zyski czasowe to nie są więc
          żadne "bajki", tylko regularne obserwacje.

          Zdaje mi się mimo wszystko, że różnimy się w ocenach nie aż tak dużo - dla mnie
          prędkość przelotowa to max. 1,5 średniej (zależnie od intensywności ruchu -
          wczesnym rankiem można jechać wolniej i dojechać tak samo szybko); wg Twoich
          danych ten współczynnik wychodzi około 1,7 (przyjąłem 180/105). To nie jest duża
          różnica (13%), ale jak się okazuje znacząco wpływa to na stopień "medialności"
          wyników. Przynajmniej wg mnie 180 brzmi "katastrofogennie" zaś 150 już chyba na
          aż takiego wrażenia.

          Podsumowując, 180km/h i więcej to faktycznie absurd - w Polsce, nawet na pustej
          autostradzie, lata z takimi prędkościami ułamek promila pojazdów, a i to raczej
          tylko na części trasy. I wcale nie trzeba tak ryzykować, żeby zauważyć istotne
          różnice na zegarku. W każdym razie ja miałem okazje, by przekonać się o tym
          naocznie - a nie z opowieści na forum...

          pozdrawiam, tomek

          PS. Być może mój punkt widzenia skażony jest punktem siedzenia - startując rano
          z Warszawy i wracając wieczorem jedzie się "pod prąd" głównego nurtu, a na
          dodatek w większości kierunków są niezłe drogi. Patrząc na Polskę z okolic np.
          Bydgoszczy lub Stalowej Woli można mieć zupełnie inne odczucia (dla mnie w tamte
          rejony najtrudniej szybko dojechać).
          • tiges_wiz Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 00:59
            jest pewna granica, po ktorej jazda jeszcze szybciej nic nie daje.

            latwo to sobie wyobrazic majac prosta droge i czerowne swiatla. zielona fala
            jest przy 40 km/h. MOzesz wiec jechac 40 km/h, albo szybciej. ale to nic nie da.
            Jeszcze szybciej tez nic nie da.

            w gestym ruchu masz ciagniki, pekaesy, ronda, swiatla, tiry. |Takim typowym
            przykladem jest magiczna osemka, gdzie jadac drogami alternatywnymi jedzie sie
            spokojniej, rowniej, a w efekcie koncowym szybciej niz panowie probujacy szarpac
            jadac osemka.
            • rekrut1 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:16
              tiges_wiz napisał: w gestym ruchu masz ciagniki, pekaesy, ronda,
              swiatla, tiry. |Takim typowym przykladem jest magiczna osemka, gdzie
              jadac drogami alternatywnymi jedzie sie spokojniej, rowniej, a w
              efekcie koncowym szybciej niz panowie probujacy szarpac jadac osemka
              .
              To jest dowód że "nawet" za kółkiem trzeba myśleć, myśleć i jeszcze
              raz myśleć! Czego niestety nie uczą na kursach (może się nie da?).
              I tu między innymi upatrywał bym przyczyny tych 5500 nieobecnych.
              Pozdr.
              Pazdzioch

          • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 09:24
            st1545 napisał:

            > Jadąc "przepisowo", ale sprawnie - czyli powiedzmy inaczej
            > "mejsonowo" - osiąga się średnią 70km/h. 150% tego daje trochę
            > powyżej 100km/h - i to jest do osiągnięcia. Oczywiście przy
            > wykorzystaniu dwujezdniówek (np. gierkówki) lub odcinków
            > ekspresowych (nawet jednojezdniowych).

            Jesli juz odnosisz to do dwujezdniowek i odcinkow ekspresowych to nie bardzo
            rozumiem dlaczego ktos jadacy tam przepisowe 90 albo 110 mialby osiagnac srednia
            tylko 70? Przejechales kiedykolwiek ta trase przepisowo?

            Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jazda w miare wolna autostrada w granicach
            140-160 daje srednia okolo 110 - 115 km/h. Ale jadac w okolicach 110-120
            wychodzi srednia ponad 100 km/h.

            Im wolniej jedziesz tym rzadziej musisz wyprzedzac czyli zwalniac. Tym zatem
            plynniejsza jazda i tym mniejsza roznica miedzy srednia i predkoscia podrozna.
            Im szybciej jedziesz tym czesciej musisz zwalniac. Zeby nadrobic ta strate
            musisz potem o wiele dluzszy odcinek przejechac z duzo wieksza predkoscia od
            docelowej sredniej.

            To najzwyklejsza arytmetyka:

            Jesli jezdziesz z predkoscia majaca docelowo wyniesc 150% predkosci przejazdu z
            predkoscia dopuszczalna to po kazdych 5 minutach jazdy za samochodem jadacym
            przepisowe 90 km/h musisz na nastepnych okolo 30 km depnac do 180 km/h, zeby
            wyrownac ta strate. Samo depniecie nie jest dramatyczne. Duzo jednak trudniej
            utrzymac ta predkosc non stop na 30 km. To najzwyklejsza arytmetyka.

            > W efekcie - 350km w 3,5h (zamiast 5); tempo najszybszej grupy aut
            > na trasie Warszawa-Południe szacuję na jeszcze odrobinkę lepsze
            > (może o kwadrans). Te zyski czasowe to nie są więżadne "bajki",
            > tylko regularne obserwacje.

            Znow pytanie, skad zalozenie, ze 5 godzin to jazda przepisowa w
            porownywalnych warunkach.
            ?

            Przypominam, ze wcale nie chodzi o bicie rekordu w czasie przejazdu w
            optymalnych warunkach.
            tylko o zyski czasu w przecietnych, codziennych i
            porownywalnych warunkach.

            > Zdaje mi się mimo wszystko, że różnimy się w ocenach nie aż tak
            > dużo - dla mnie prędkość przelotowa to max. 1,5 średniej

            Znow pytanie - jakiej "sredniej" i co ta "srednia" ma wspolnego z predkoscia o
            ktorej pisze tutaj ja, czyli o predkosci przepisowej bez jakiegokolwiek
            odniesienia do wyprzedzania itd.

            > (zależnie od intensywności ruchu - wczesnym rankiem można jechać
            > wolniej i dojechać tak samo szybko)

            Jeszcze raz: nie interesuja mnie jakies absolutne rekordy w optymalnych
            warunkach tylko czas przejazdu w porownywalnych warunkach przy uwzglednieniu
            wylacznie predkosci podroznej.

            > Przynajmniej wg mnie 180 brzmi "katastrofogennie" zaś 150 już
            > chyba na aż takiego wrażenia.

            Ale to tylko najzwyklejsza arytmetyka. Jadac nawet dwupasmowa droga z przepisowa
            predkoscia 90 km/h nie musisz prawie wcale wyprzedzac. Wyprzedzajac zas prawie
            wcale nie musisz zwalniac. Ergo - twoja srednia - dzieki stalej predkosci - musi
            na tej drodze wynosic tylko nieco ponizej 90-tki.
            Chcac osiagnac na tej samej drodze srednia wynoszaca 150% tej wartosci
            (powiedzmy 120 - 130) musisz prawie non stop wyprzedzac. kazde spowolnienie (np.
            z powodu samochodow jadacych wolniej i tez wyprzedzajacych) musisz nadrobic o
            wiele dluzszym odcinkiem (niz podczas wyprzedzania) ze znacznie wyzsza
            predkoscia od docelowej sredniej 120-130. I 150 (nawet jako predkosc podrozna!)
            z pewnoscia nie wystarczy. No chyba, ze na calej trasie prawie nie musiales
            zwalniac przy wyprzedzaniu. Ale gdzie to w ogole jest mozliwe?

            > PS. Być może mój punkt widzenia skażony jest punktem siedzenia
            > startując rano z Warszawy i wracając wieczorem

            I jeszcze raz na koniec - porownuje tylko rzeczy porownywalne a nie optymalny
            czas przejazdu w optymalnych waunkach.







            • st1545 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 15:39
              hanni napisał:
              > st1545 napisał:
              > > Jadąc "przepisowo", ale sprawnie - czyli powiedzmy inaczej
              > > "mejsonowo" - osiąga się średnią 70km/h. 150% tego daje trochę
              > > powyżej 100km/h - i to jest do osiągnięcia. Oczywiście przy
              > > wykorzystaniu dwujezdniówek
              > Jesli juz odnosisz to do dwujezdniowek i odcinkow ekspresowych to nie bardzo
              > rozumiem dlaczego ktos jadacy tam przepisowe 90 albo 110 mialby osiagnac sredni
              > a
              > tylko 70?
              Przykład porównywalny: 2/3 droga dwujezdniowa, Warszawa-Opole. Część pierwsza:
              przepisowo - 100km/h. Trochę świateł, trochę oczekiwania za tirami na wolny lewy
              pas ... średnia do Częstochowy wyjdzie może 75km/h.
              Jadąc dalej i nie rozpędzając się grubo powyżej setki przy wyprzedzaniu, połowę
              trasy 46-tki przejedziesz w żółwim tempie, tracąc (zgodnie z Twoją arytmetyką)
              bardzo wiele czasu.

              >Przejechales kiedykolwiek ta trase przepisowo?
              Tak - w rozumieniu, które przytoczyłem wcześniej.

              > Znow pytanie, skad zalozenie, ze 5 godzin to jazda przepisowa w
              > porownywalnych warunkach.
              ?
              No właśnie stąd, że parę razy już tam jechałem (-:

              > Przypominam, ze wcale nie chodzi o bicie rekordu
              > [...] tylko o zyski czasu w przecietnych, codziennych
              Na szczęście nie muszę jeździć codziennie. Wtedy pewnie w ogóle nie chciałoby mi
              się o tym pisać. Powtarzam więc - takie mam zyski, jeżeli zamiast oszczędzać
              paliwo (jadąc setką), oszczędzam czas i jadę od 120km/h (@DK46) do 150km/h
              (@DK1&DK8).

              > > dla mnie prędkość przelotowa to max. 1,5 średniej
              > Znow pytanie - jakiej "sredniej"
              dystans/czas
              > i co ta "srednia" ma wspolnego z predkoscia o
              > ktorej pisze tutaj ja, czyli o predkosci przepisowej
              Nic. To tylko arytmetyczny wynik oparty na rzeczywistych danych.

              > Jadac nawet dwupasmowa droga z przepisowa
              > predkoscia 90 km/h nie musisz prawie wcale wyprzedzac.
              Mylisz się, niestety. Autobusy, żuki, skutery .. długo by wymieniać.
              > Ergo - twoja srednia - dzieki stalej predkosci - musi
              > na tej drodze wynosic tylko nieco ponizej 90-tki.
              Mówimy o zwykłej szosie, tak? Mnie przy przelotowej 90 średnia nie wychodzi
              więcej niż 65. Ty masz chyba jakiś shizofreniczny styl jazdy - poza zabudowanym
              trzymasz się przepisów ale w miastach nie zwalniasz? Wleczesz się z prędkością
              ruchu lokalnego, ale każdą zawalidrogę yprzedzasz "na styk", korzystając z
              wyimaginowanych okazji?

              > Chcac osiagnac na tej samej drodze srednia wynoszaca 150% tej wartosci
              > (powiedzmy 120 - 130) musisz prawie non stop wyprzedzac.
              Na dwupasmówce - ja - tyle nie umiem. Pisałem raczej o wynikach 100-105 (z
              częściowym użyciem dwujezdniówek, co zaznaczyłem), ale w praktyce, w
              przeciętnych warunkach, na zwykłej szosie - da się wyciągnąć 85-90. Lecąc 120 i
              wyprzedzając płynnie, gdzie tylko się da, ale bez konieczności ostrego hamowania
              (po manewrze).

              > I jeszcze raz na koniec - porownuje tylko rzeczy porownywalne
              No to robimy tak samo. Wychodzi mi jednak, że Ty porównujesz tylko swoje
              dywagacje z teoriami. Albo jeździsz jakoś dziwnie.
              Ja tam wolę dobrze zaplanować trasę i czas podróży - w moim przypadku
              oznacza to, że jadąc gdzieś dalej opłaca mi się wyjechać wcześniej z domu (przed
              korkami) oraz maksymalnie wykorzystywać lepsze drogi. Nie widzę też powodu, by
              jechać z prędkością wyraźnie mniejszą niż porusza się większość aut podobnego
              rodzaju. Dzięki utrzymywaniu podobnego stylu jazdy na całej trasie, mam mniej
              więcej takie zyski czasowe jakie kwestionujesz. W obie strony - 6 godzin zamiast
              9-ciu. Wyjazd jutro /-:
              pozdrawiam, tomek
              • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 17:04
                st1545 napisał:

                > Część pierwsza: przepisowo - 100km/h. Trochę świateł, trochę
                > oczekiwania za tirami na wolny lewy pas ... średnia do Częstochowy
                > wyjdzie może 75km/h.

                I to juz wlasnie zupelnie nie trzyma sie kupy.
                Mamy jakies 200 km. Zeby wyjsc na srednia 75 musialbys przykladowo spedzic na
                swiatlach 20 minut i jechac polowe drogi za tirami jadacymi w okolicach 70 km/h.
                Juz to niezbyt trzyma sie kupy bo pod pojeciem "troche" rozumiem cos inego.

                Ale niech tam.

                Twierdzisz, ze srednia wynoszaca 150% w analogicznych warunkach nie
                przedstawia problemu. No to policzmy:
                Na swiatlach stoisz raczej dokladnie tak samo jak ci, ktorzy jada przepisowo.
                Jadac za tirami i nie mogac ich wyprzedzic jedziesz rowniez z ta sama
                predkoscia, co ci, ktorzy jada przepisowo.

                I teraz pozostaje ci reszta drogi, zeby wyrobic twoja ambitna srednia. I co sie
                okazuje? Jadacy przepisowo ma dokladnie godzine na przejechanie swoich
                pozostalych 100 km.

                Ty zas (o ile sie nie myle a raczej na to nie wyglada)... zuzyles juz
                praktycznie swoj czas calkowicie. Zeby wyjsc na srednia 112 km/h (150% wyzsza)
                musialbys przejechac te 200 km w okolo godzine i 45 minut. Tyle jednak zabralo
                ci juz jednak lacznie czekanie na swiatlach (20 minut) i jazda za tirami
                (godzina i 25 minut).

                I co teraz? Gdybys poza staniem na swiatlach i jazda za tirami jechal z
                predkoscia 250 km/h to wyszlaby ci srednia okolo 92 km/h. a wiec bardzo odlegla
                od ambitnych 150%


                Mozesz sobie zmieniac dlugosc czekania na swiatlach albo czas jazdy za tirami i
                ich predkosc ale w ogolnym rachunku niewiele to zmieni. Arytmetyka jest
                nieublagana..





                • st1545 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 18:22
                  hanni napisał:
                  > st1545 napisał:
                  > > Część pierwsza: przepisowo - 100km/h. Trochę świateł, trochę
                  > > oczekiwania za tirami na wolny lewy pas ... średnia do Częstochowy
                  > > wyjdzie może 75km/h.
                  > Mamy jakies 200 km. Zeby wyjsc na srednia 75 musialbys przykladowo spedzic na
                  > swiatlach 20 minut i jechac polowe drogi za tirami jadacymi w okolicach 70 km/h
                  Sprawdzę (-:
                  100km/90km/h = 67min
                  +100km/100km/h = 60min
                  +20min => 81km/h
                  Jadąc 150, czasami 90 (fotoradary - przyjąłem 20 kilometrów) wyjdzie 114km/h,
                  czyli 139% tego.

                  > Jadac za tirami i nie mogac ich wyprzedzic
                  > Arytmetyka jest
                  > nieublagana..
                  Nie arytmetyka, tylko Ty. OK, trochę za nisko oszacowałem prędkość "przepisowca"
                  w stosunku do Twoich założeń, ale za to zupełnie, ale to zupełnie nie rozumiem
                  czemu ja jadąc sporo szybciej miałbym mieć trudności z wyprzedzaniem TIRów (przy
                  dwóch pasach w jednym kierunku)??? Czasami, jak jeden drugiego wyprzedza, muszę
                  zwalniać do 90 - ale to ze 2-3 razy na całej trasie.

                  Przyznaję za to samokrytycznie, że Twoje problemy z wyprzedzaniem spowodowane są
                  głównie ciągłą obecnością pojazdów jadących dużo szybciej lewym pasem (-;

                  pozdrawiam, tomek
                  • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 19:55
                    st1545 napisał:

                    > Jadąc 150, czasami 90 (fotoradary - przyjąłem 20 kilometrów) wyjdzie
                    > 114km/h, czyli 139% tego.

                    Jakim cudem?
                    Jesli spedzisz 20 minut na swiatlach i przejedziesz lacznie 100 km za tirami
                    jadacymi z ta sama predkoscia 70 km/h, jaka przyjalem rowniez dla samochodu
                    jadacego przepisowo(!) to przy predkosci wynoszacej 150 km/h bedziesz
                    potrzebowal lacznie 2 godziny i 25 minut.
                    I to daje srednia wynoszaca nie 114 km/h a 82,7 km/h!

                    I 82,7 km/h to nie 139% z 75 km/h tylko 110%

                    > Nie arytmetyka, tylko Ty.

                    Nie. Ja tylko przyjmujac identyczne zalozenia dla obu samochodow posluzylem sie
                    arytmetyka, zeby przedstawic, ze w okreslonej sytuacji nic nie moze wziac sie z
                    prozni.

                    > OK, trochę za nisko oszacowałem prędkość "przepisowca"
                    > w stosunku do Twoich założeń,

                    Co znaczy "w stosunku do moich zalozen"? To przeciez ty dales podstawowe
                    zalozenia (odleglosc, srednia predkosc, stosunek srednich predkosci). Ja tylko
                    te zalozenia sprecyzowalem w oparciu o twoje "troche swiatel" i "trochę
                    oczekiwania za tirami". Przeciez wyraznie napisalem, ze sam mozesz sprecyzowac
                    te dane.

                    > ale to zupełnie nie rozumiem czemu ja jadąc sporo szybciej miałbym
                    > mieć trudności z wyprzedzaniem TIRów (przy dwóch pasach w jednym
                    > kierunku)???

                    Twoje "trochę oczekiwania za tirami na wolny lewy pas" zrozumialem jako
                    oczekiwanie za tirem, ktory wlasnie wyprzedza, czyli jest na lewym pasie.
                    Chyba nie chcesz powaznie twierdzic, ze jadac 150 km/h droga, po ktorej wolno
                    jechac 100 spedzasz duzo czasu za tirami, zeby przepuscic jadacych szybciej od
                    ciebie? Byloby to dosyc osobliwe.

                    > Czasami, jak jeden drugiego wyprzedza, muszę zwalniać do 90 - ale
                    > to ze 2-3 razy na całej trasie.

                    Na 200 km? Gdzie jezdzi (i wyprzedza sie) tak malo tirow?
                    Jadac 150 km/h musisz co chwile zwalniac za samochodami jadacymi wolniej lewym
                    pasem, duzo czesciej niz samochod jadacy przepisowo.

                    > Przyznaję za to samokrytycznie, że Twoje problemy z wyprzedzaniem
                    > spowodowane są głównie ciągłą obecnością pojazdów jadących dużo
                    > szybciej lewym pasem

                    Jakie znow "problemy"? Zaczynasz byc absurdalny albo sam masz z tym problemy
                    uwarunkowane byc moze mala moca silnika.

                    Przeciez wiadomo, ze kierowca jadacy wolniej musi generalnie duzo mniej
                    wyprzedzac od tego poruszajacego sie w gornym zakresie predkosci - ergo jedzie
                    duzo plynniej a wiec bez strat na predkosci.
                    Jakos nigdy nie mialem wiekszych problemow ze zmiana pasa ruchu przy predkosci
                    rzedu 100 km/h nawet na zatloczonej autostradzie bez ograniczen.
                    • hanni Uzupelnienie 09.10.09, 09:02
                      hanni napisał:


                      > Twoje "trochę oczekiwania za tirami na wolny lewy pas" zrozumialem jako
                      > oczekiwanie za tirem, ktory wlasnie wyprzedza, czyli jest na lewym pasie.
                      > Chyba nie chcesz powaznie twierdzic, ze jadac 150 km/h droga, po ktorej wolno
                      > jechac 100 spedzasz duzo czasu za tirami, zeby przepuscic jadacych szybciej od
                      > ciebie?

                      To "trochę oczekiwania za tirami na wolny lewy pas" dlatego uznalem za jazde za
                      wyprzedzajacym tirem bo nie sposob tego nawet potraktowac powaznie za jazde
                      prawym pasem... w oczekiwaniu na miejsce na lewym pasie.

                      Pomijajac absurdalnosc tego "problemu", takie zalozenie calkowicie demontuje
                      twoj przyklad.
                      Nawet gdybys w naszym przykladzie jechal za tirem (jadacym 90 km/h - jak
                      napisales) przez cale 200 km(!) (nie mogac odwazyc sie wyprzedzic) to z
                      20 minutami postoju na swiatlach ciagle wychodzi srednia 78,5 km/h a nie 75.

                      To samo w sobie nie jest nawet takie tragiczne ale ponownie podnosi twoja
                      srednia, ktora (majac byc o 50% wyzsza) musialaby wyniesc juz 117,6 km/h.
                      Przy uwzglednieniu 20 minut postoju na swiatlach daje to 146 km/h ale nie
                      predkosci podroznej tylko sredniej, jaka musialbys osiagnac na tych 200
                      km/h. Takiej sredniej nie osiagniesz nawet na autostradzie jadac tam, gdzie to
                      mozliwe non stop powyzej 200 km/h.

                      • st1545 Re: Uzupelnienie 11.10.09, 10:16
                        OK, zrozumieliśmy się. Szczególnie to o "małej mocy" mnie przekonało (-: Czasem
                        ludzie jeżdżący słabymi autami uparcie twierdzą, że jadąc szybciej niż
                        przepisowo "niedasie" wiele zyskać i dlatego oni wolą nie wyprzedzać "bezsensu".
                        A fakt jest taki, że nie umieją.

                        Mnie się nigdy nie udało zrobić żadnej trasy po Polsce (w jedną stronę) w
                        dziewięć godzin - zawsze dojeżdżałem szybciej. Dlatego w swoich przykładach
                        oparłem się na krótszym odcinku. Ile Tobie zajmuje (przeciętnie) przejechanie
                        podobnej trasy? Oczywiście wystarczająco mocnym autem i z zachowaniem
                        przyzwoitej dynamiki.

                        pozdrawiam, tomek
                        • hanni Re: Uzupelnienie 20.10.09, 13:07
                          st1545 napisał:

                          > OK, zrozumieliśmy się. Szczególnie to o "małej mocy" mnie przekonało (-: Czasem
                          > ludzie jeżdżący słabymi autami uparcie twierdzą, że jadąc szybciej niż
                          > przepisowo "niedasie" wiele zyskać i dlatego oni wolą nie wyprzedzać "bezsensu"
                          > .
                          > A fakt jest taki, że nie umieją.


                          Nie bardzo rozumiem, co to ma do tematu?

                          >
                          > Mnie się nigdy nie udało zrobić żadnej trasy po Polsce (w jedną stronę) w
                          > dziewięć godzin - zawsze dojeżdżałem szybciej. Dlatego w swoich przykładach
                          > oparłem się na krótszym odcinku.

                          I ten przyklad nie zgadza sie ani z przuodu ani z tylu.


                          > Ile Tobie zajmuje (przeciętnie) przejechanie podobnej trasy?
                          > Oczywiście wystarczająco mocnym autem i z zachowaniem przyzwoitej
                          > dynamiki.

                          To akurat nie ma tu nic do rzeczy. Jesli ktos odcinek drogi liczacy 200 km z
                          dozwolona predkoscia 100 km/h przejedzie jadac przepisowo w 2 godziny i 15 minut
                          to przy przecietnym ruchu jest to jak najbardziej realne.
                          Ktos, kto twierdzi, ze ten sam odcinek w tych samych warunkach przejezdza w 1,5
                          godziny jest bajkopisarzem.

                          • st1545 Re: Uzupelnienie 21.10.09, 08:43
                            hanni napisał:

                            > st1545 napisał:
                            > Czasem
                            > > ludzie jeżdżący słabymi autami uparcie twierdzą, że jadąc szybciej niż
                            > > przepisowo "niedasie" wiele zyskać
                            > > A fakt jest taki, że nie umieją.
                            > Nie bardzo rozumiem, co to ma do tematu?
                            hanni, długo nie mogliśmy się dogadać odnośnie poziomu odniesienia - tzn. jak
                            szybko/wolno jedzie się przepisowo.

                            > > Ile Tobie zajmuje (przeciętnie) przejechanie podobnej trasy?
                            > Jesli ktos odcinek drogi liczacy 200 km z
                            > dozwolona predkoscia 100 km/h przejedzie jadac przepisowo w 2 godziny i 15 minut
                            > to przy przecietnym ruchu jest to jak najbardziej realne.
                            Janki-Częstochowa - tak. Jadąc spokojnie i kulturalnie.
                            Zakręt-Opatów - NIE. Nie da rady. Jeżdżę szybciej niż przepisowo, po ok. 2:15
                            jestem w okolicach Tarłowa.

                            > Ktos, kto twierdzi, ze ten sam odcinek w tych samych warunkach przejezdza w 1,5
                            > godziny jest bajkopisarzem.
                            Janki-Częstochowa - NIE (powiedzmy "lubi przycisnąć")
                            Zakręt-Opatów - tak (chyba że helikopterem)

                            pozdrawiam, tomek
                            • hanni Re: Uzupelnienie 21.10.09, 09:22
                              st1545 napisał:

                              > hanni, długo nie mogliśmy się dogadać odnośnie poziomu odniesienia - tzn. jak
                              > szybko/wolno jedzie się przepisowo.

                              I znow: jak to sie ma do tego, co napisales o tych, ktorzy (ponoc) nie potrafia
                              wyprzedzac? Powtarzam jeszcze raz, ze w moim przykladzie piszac o jezdzie z
                              predoscia przepisowa wcale nie robie zadnych ograniczen przy wyprzedzaniu.
                              Jadacy przepisowo moze tak samo wyprzedzac wolniej jadacych jak ten jadacy grubo
                              powyzej limitu.
                              Nie ma w tym zadnej sprzecznosci.

                              Co wiecej, jadacy przepisowo musi znacznie rzadziej wyprzedzac niz ten, kto
                              jedzie znacznie powyzej limitu i do tego manewr wyprzedzania jest w wiekszosci
                              przypadkow dla niego duzo latwiejszy.

                              > Janki-Częstochowa - tak. Jadąc spokojnie i kulturalnie.
                              > Zakręt-Opatów - NIE. Nie da rady. Jeżdżę szybciej niż przepisowo, po ok. 2:15
                              jestem w okolicach Tarłowa.

                              Jeszcze raz: Odnosze sie do tego samego odcinka i w tych samych identycznych
                              warunkow.


                              > Janki-Częstochowa - NIE (powiedzmy "lubi przycisnąć")

                              W porzadku. W takim razie ustalmy w duzym uproszczeniu jeszcze raz przykladowe
                              dane wyjsciowe, dlugosc odcinka, ilosc czasu na swiatla/skrzyzowania, rodzaj
                              drogi i obowiazujace oograniczenia, natezenie ruchu (srednia ilosc samochodow na
                              minute) i policzymy co z tego wyjdzie.
        • marecki-34 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:40
          * hanni przeczytał ze zrozumieniem definicję prędkości średniej, którą mu
          zapodałem ;-)
          • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 11:16
            Marecki, zacznij cokolwiek czytac ze zrozumieniem.
            • marecki-34 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 11:20
              Czytam i z dużym dystansem zaczynam podchodzić do dyskusji ;-)
      • rekrut1 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 07.10.09, 21:43
        Nie chciał bym podważać Twojej wiarygodności wichura ale średniej
        128,5km/h(rozumiem że miejscami jechałeś 200?) na jakiejkolwiek
        trasie nad morze nie da się w Polsce osiągnąć (chyba że motorem).
        W góry, z wawy do Wisły tak.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • wichura Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 12:44
          Rekrucie,
          wynik sprzed 4 lat, gdy jeszcze nie było na DK7 nasr**e ustrojstwami
          do zabijania kierowców (wysepki, słupki, szykany).
          Jak się spieszę, moja prędkość docelowa na jednopasmowej drodze z
          poboczami (typu DK7) wynosi 150-160 kmh. Teren zabudowany - różnie
          (przeważnie zwalniam, do 90-130 kmh - zależy od przebiegu drogi).
          Obwodnica 3Miasta - nie zszedłem poniżej 180 kmh.
          Oczywiście w nocy - wyjeżdżam z W-wy koło 1:00 i jest super!
          Tamta jazda to był jednorazowy wyczyn - mimo, że zawsze jeżdżę dość
          szybko, to nie zbliżam się do tamtego czasu - właśnie ze względu na
          rozsądniejsze podejście do wyprzedzania. Jeśli chcesz utrzymać
          wysoką średnią - nie możesz zwalniać przed wyprzedzaniem (czyli już
          z daleka widząc wolniej jadący pojazd wrzucasz lewy kierunkowskaz,
          zjeżdżasz na przeciwny pas i zakładasz, że dostaniesz "margines").
          Nie lubię takiej jazdy!
          Żeby już więcej nie wypowiadać się w tym wątku: jazda w 100%
          przepisowa to utopia. Jeśli już ktoś chce się w ten sposób katować
          (czyli: równo z białą tablicą Vmax=50kmh, Vmax w trasie = 90kmh,
          żadnego najeżdżania na linie ciągłe, praktycznie brak wyprzedzania -
          bo zawsze jest jakiś zakręt lub skrzyżowanie), to poprawienie jego
          wyniku o 35% nie jest żadnym wysiłkiem. Co innego poprawianie
          wyników kierowcy, który jechał nazwijmy to przeciętnie (czyli wg
          mojej oceny: dopasowując swoją jazdę do warunków - drogi i innych
          użytkowników). Tam sama szybka jazda pozwala na urywanie minut (w
          skali 400-500 km może kwadransa, może dwudziestu), żeby urwać
          godziny trzeba zap*dalać, co odbywa się kosztem bezpieczeństwa.
          Pozdr
          • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 13:08
            Jezuuuuu. I ta ja uchodze tu za pirata...
    • mejson.e Nie napinaj się! 07.10.09, 20:15
      hanni napisał:


      > 1/3 czasu podrozy oszczedzaja ponoc nagminie niektorzy w stosunku do jazdy z
      > predkoscia przepisowa.

      Chyba przy komputerze a nie na drodze.

      I co się napinasz?
      Przecież każdy, kto ma choć trochę doświadczenia za kółkiem wie, że to bzdura?
      • hanni Re: Nie napinaj się! 07.10.09, 20:38
        mejson.e napisał:

        > Przecież każdy, kto ma choć trochę doświadczenia za kółkiem wie, że to bzdura

        Niby tak, ale jak widac ciagle sa tacy, ktorzy zupelnie serio wciskaja innym
        taki kit jakby byli ich wlasna ciocia.
        • edek40 Re: Nie napinaj się! 08.10.09, 15:23
          > Niby tak, ale jak widac ciagle sa tacy, ktorzy zupelnie serio wciskaja innym
          > taki kit jakby byli ich wlasna ciocia.

          Nalezy zauwazyc, ze sa rowniez tacy, ktorzy wierza w te bzdety i nawet zakladaja
          odpowiednio prowokujacy watek.
    • iberia.pl ocena czasu przejazdu 07.10.09, 21:46
      ciekawa jestem jak mnie ocenisz:

      trasa: Katowice-3miasto jazda w dzien 9h, szybko? wolno? srednio?
      dobrze? zle?

      trasa Katowice-Legnica 2.45, rano godzina 6, szybko? wolno? dobrze?
      zle?

      trasa:Sosnowiec-Balice w srodku dnia,45minut, szybko? wolno? srednio?

      A na drugi raz pisz precyzyjniej bo chyba nie wszyscy rozumieja co
      autor ma na mysli.
      • hanni Re: ocena czasu przejazdu 07.10.09, 22:01
        iberia.pl napisała:

        > A na drugi raz pisz precyzyjniej bo chyba nie wszyscy rozumieja co
        > autor ma na mysli.

        Masz kierowce A, ktory na danej trasie jedzie z predkoscia przepisowa i kierowce
        B, ktory twierdzi, ze ta sama trase w tych samych warunkach pokonuje w 2/3 czasu
        kierowcy A.

        Z tej opowiesci dosyc jasno wynika to, co opisalem tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,101259045,101267884,Re_6_zamiast_9_godzin_jazdy_Czyli_kolejny_pokaz.html
        Mam nadzieje, ze teraz rozumiesz co mialem na mysli.
        • iberia.pl czemu nie odpowiedziales na moej pytania? 08.10.09, 18:29
          czekam na ocene.
          • hanni Bo nie maja nic wspolnego z tematem. 09.10.09, 10:04
            iberia.pl napisała:

            > czekam na ocene.

            Tematem nie jest ocena kogos tam za czas jaki osiagnal kiedys tam, gdzies tam
            tylko ralnosc opowiesci o rzekomym skroceniu czasu przejazdu o 1/3 w stosunku do
            jadacych przepisowo w identycznych warunkach.
    • kozak-na-koniu Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 07:43
      hanni napisał:

      > .... tepoty na takim poziomie, ze az slow brak.
      >
      > 1/3 czasu podrozy oszczedzaja ponoc nagminie niektorzy w stosunku
      do jazdy z
      > predkoscia przepisowa.
      >
      > Niezle nie?

      Znów macie majaczenia, towarzyszu? Zwiększcie dawkę.
      • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 09:25
        Znow sie pogubles biedaku?
    • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:14
      Przyjedz, obejrzyj nasze lepsze od szwajcarskich drogi, obejrzyj brak korkow i sam odpowiedz sobie na pytanie czy w ogole jest mozliwy taki wyczyn.

      Z mojego doswiadczenia odpowiadam: NIE! Chyba, ze jakims niezwyklym fartem jest w poblizu autostrada, ktora nie dosc ze w ogole jest, to nie jest akurat remontowana. Tak wtedy bezpiecznie mozna przekraczac predkosc tak, aby u celu uzyskac taki zysk czasu. Tylko, znawco, wskaz mi tak dluga autostrade w Polsce, aby mozna nia bylo przepisowo jechac 9 godzin, lub nieprzepisowo 6 godzin.
      • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:29
        edek40 napisał:

        > Przyjedz, obejrzyj nasze lepsze od szwajcarskich drogi, obejrzyj brak korkow i
        > sam odpowiedz sobie na pytanie czy w ogole jest mozliwy taki wyczyn.
        >
        > Z mojego doswiadczenia odpowiadam: NIE!

        No to super! Myslisz, ze przecietny Nemiec albo Szwajcar tez nie wolalby pokonac
        swojej drogi w czasie krotszym o 1/3?


        > Chyba, ze jakims niezwyklym fartem jest w poblizu autostrada,
        > (...) Tak wtedy bezpiecznie mozna przekraczac predkosc tak, aby u
        > celu uzyskac taki zysk czasu.


        Czyli az strach pomyslec, co sie dopoero bedzie dzialo, gdy te autostrady kiedys
        wybuduja.
        • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:55
          > No to super! Myslisz, ze przecietny Nemiec albo Szwajcar tez nie wolalby pokonac
          > swojej drogi w czasie krotszym o 1/3?

          Ja odnosze sie do Twojej naiwnej wiary w to, ze polski kierowca jest w stanie
          dokonac kazdego cudu, a Ty o pragnieniach Nordykow.

          > Czyli az strach pomyslec, co sie dopoero bedzie dzialo, gdy te autostrady kiedys
          > wybuduja.

          Znaczy sie nie budowac? Bo sie nie nadajemy? Bo jestesmy Polakami? Czy tez po
          prostu wschodnioeuropejczykami i tylko bat i kat sie nam nalezy?
          • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 11:20
            edek40 napisał:


            > Ja odnosze sie do Twojej naiwnej wiary w to, ze polski kierowca jest w stanie
            dokonac kazdego cudu.

            No to moze jeszcze raz przeczytaj to, co napisalem.


            > Znaczy sie nie budowac? Bo sie nie nadajemy? Bo jestesmy Polakami?

            Sam sie zastanow, jesli autostrady maja byc po to, zeby wreszcie moc
            "przekraczac predkosc tak, aby u celu uzyskac taki zysk czasu".

            • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 11:50
              > Sam sie zastanow, jesli autostrady maja byc po to, zeby wreszcie moc
              > "przekraczac predkosc tak, aby u celu uzyskac taki zysk czasu".

              Napnij sie i przyjmij do wiadomosci, ze normalna predkosc drogowa w Polsce zbliza sie do 50 km/h. Oczywiscie sa kierunki, gdzie mozna przepisowo osiagnac wyzsza srednia, ale stopniowo "gina" z uwagi na to, ze te ktorymi dotychczas mozna bylo osiagac 50 km/h staja sie coraz wolniejsze i kierowcy wybieraja mniej powolne drogi.

              A teraz rowniez napnij sie i zauwaz jaka jest dopuszczalna predkosc na polskiej autostradzie i wyjdzie Ci, ze z 9 godzin (srednia 50 km/h) przepisowo pojedziesz powiedzmy 4,5 godziny (calkiem realna srednia 100 km/h). Oczywiscie w OBU przypadkach zakladam, ze w czasie jazdy kierowca nie wpadnie w wieksze korki. Po co wiec przekraczac predkosc? Aby udownic, ze mozna nieprzepisowo i bardzo drogo, bo spalanie rosnie lawinowo, przejechac ten dystans w powiedzmy 3,5 godziny. Kazdy peknie ze smiechu na takie bohaterstwo okupione bardzo czestymi wizytami na stacji benzynowej o ryzyku tak wypadku jak i spotkania rejestratora nie wspomne.
              • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 13:02
                edek40 napisał:


                > Napnij sie i przyjmij do wiadomosci, ze normalna predkosc drogowa
                > w Polsce zbliza sie do 50 km/h.

                To i tak wiecej niz na autostradzie wokol Paryza.
                Poczytaj moze dla odmiany takiego klemensa, bezzebnego albo wichure, dla ktorych
                srednia 110 to zaden problem.

                > A teraz rowniez napnij sie i zauwaz jaka jest dopuszczalna
                > predkosc na polskiej autostradzie i wyjdzie Ci, ze z 9 godzin
                > (srednia 50 km/h) przepisowo pojedziesz powiedzmy 4,5 godziny
                > (calkiem realna srednia 100 km/h). Oczywiscie w OBU
                >
                przypadkach zakladam, ze w czasie jazdy kierowca nie wpadnie
                > w wieksze korki.

                Nie bardzo rozumiem, dlaczego na wolnej drodze krajowej z ograniczeniem do 90
                km/h srednia ma wyniesc tylko 50 km/h a na autostradzie z ograniczeniem do 130
                az 100?

                Teraz moze jeszcze ty sie napnij, zeby w koncu i do ciebie dotarl prosty fakt,
                ze wiekszosc ruchu w Niemczech (kraju o najlepszej sieci autostrad na swiecie)
                wiekszosc ruchu odbywa sie poza autostradami i ruch ten znacznie przewyzsza
                ruch, jaki ma miejsce w calej Polsce.


                > Po co wiec przekraczac predkosc?

                Zapewne dokladnie z tych samych powodow co teraz, bo czas potrzebny do
                przepisowego przejechania danego odcinka wydaje sie przerazliwie dlugi.

                > Aby udownic, ze mozna
                > nieprzepisowo i bardzo drogo, bo spalanie rosnie lawinowo,
                > przejechac ten dystans w powiedzmy 3,5 godziny. Kazdy peknie ze
                > smiechu na takie bohaterstwo okupione bardzo czestymi wizytami na
                > stacji benzynowej o ryzyku tak wypadku jak i spotkania
                > rejestratora nie wspomne.

                Peknac ze smiechu moga najwyzej ci, ktoprzy czataja twoje argumenty. Tak jakby
                ktos naprawde przejmowal sie kosztami przejazdu....
                • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 13:34
                  > To i tak wiecej niz na autostradzie wokol Paryza.
                  > Poczytaj moze dla odmiany takiego klemensa, bezzebnego albo wichure, dla ktorych
                  > srednia 110 to zaden problem.

                  Czy moge osobiscie miec w powazaniu obwodnice Paryza czy alpejskie doliny Szwajcarii? Porozmawiajmy o calkiem nizinnych trasach w Polsce, gdzie ja z reguly nie osiagam sredniej na poziomie 60 km/h, choc robie tu za pirata.

                  > Nie bardzo rozumiem, dlaczego na wolnej drodze krajowej z ograniczeniem do 90
                  > km/h srednia ma wyniesc tylko 50 km/h a na autostradzie z ograniczeniem do 130
                  > az 100?

                  Dlatego, ze na autostradach, zdaje sie, ze nawet w Szwajcarii, obszary zabudowane sa tak rzadkim zjawiskiem, ze mozna je pominac. Jesli chodzi o nasze szosy, to tereny zabudowane ciagna sie kilometrami. Na slawnej DK8 (bezpiecznej) kilka wiosek laczy sie w blisko 30 kilometrowy odcinek. To spory odsetek odleglosci z W-Wy do Wroclawia i nie jedyny obszar zabudowany na tej trasie. Doloz do tego skrzyzowania, szykany, tereny NAPRADWE zabudowane i zakorkowane i masz 50 km/h, czasem 60 km/h. Gdy droga wypada przez duze miasto, srednia na krotszym dystansie moze byc nawet duzo nizsza, a straty nie nadrobisz na innych odcinkach.

                  > Teraz moze jeszcze ty sie napnij, zeby w koncu i do ciebie dotarl prosty fakt,
                  > ze wiekszosc ruchu w Niemczech (kraju o najlepszej sieci autostrad na swiecie)
                  > wiekszosc ruchu odbywa sie poza autostradami i ruch ten znacznie przewyzsza
                  > ruch, jaki ma miejsce w calej Polsce.

                  Zapewne znowu zejdziemy na porownywanie ruchu lokalnego, zawalajacego drogi lokalne i ruchu tranzytowego, ktory jednak wybiera autostrady. Ja osobiscie wierze, ze jezeli gosc ma 50 km do miejsca pracy po szosie lokalnej, to nie pojedzie 70 km/h autostrada. Jezeli zas jedzie na wakacje i ma do pokonania 700 km, to nadlozy nawet 100 km, aby dojechac do drogi dlugodystansowej (chyba ze ma duzo czasu i z wyboru wybiera uroki wsi). I na tym polega wielka roznica.

                  > Zapewne dokladnie z tych samych powodow co teraz, bo czas potrzebny do
                  > przepisowego przejechania danego odcinka wydaje sie przerazliwie dlugi.

                  Tak, Polakom nawet naddzwiekowa predkosc wydaje sie spacerkiem i to Ty odkryles ten fakt. Brawo.

                  > Peknac ze smiechu moga najwyzej ci, ktoprzy czataja twoje argumenty. Tak jakby
                  > ktos naprawde przejmowal sie kosztami przejazdu....

                  Kolejne odkrycie na miare Einsteina. Polacy maja w d...pie koszt paliwa. Zapewne dlatego wlasnie mamy mniejszy ruch na drogach niz zamozniejsi sasiedzi.
                  • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 13:53
                    edek40 napisał:

                    > Czy moge osobiscie miec w powazaniu obwodnice Paryza czy alpejskie doliny
                    Szwajcarii?

                    Mozesz. Tylko nie bardzo rozumiem, z jakie racji mialbys miec nagle lepiej niz
                    miliony ludzi w duzo bogatszych krajach?

                    > Dlatego, ze na autostradach, zdaje sie, ze nawet w Szwajcarii,
                    > obszary zabudowane sa tak rzadkim zjawiskiem, ze mozna je pominac.

                    Wiekszosc ruchu w Szwajcarii albo Niemczech odbywa sie poza autostradami. Poza
                    tym przypominam, ze temat tego watku nie jest (znow) o nieistniejacych
                    autostradach i "tranzycie" a o bujnych opowiesciach, jakoby na tych wlasnie
                    drogach, jakie opisujesz mozliwe bylo skrocenie czasu podrozy o 1/3 szybciej niz
                    predkosc dozwolona obojetne czy w terenie zabudowanym, poza nm czy na autostradzie.


                    • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:10
                      > Mozesz. Tylko nie bardzo rozumiem, z jakie racji mialbys miec nagle lepiej niz
                      > miliony ludzi w duzo bogatszych krajach?

                      Czy aby na pewno lepiej? Na braku obwodnicy Warszawy osiagam srednia predkosc
                      znacznie ponizej 30 km/h. W drodze do pracy/z pracy pol na pol miasto szosa -
                      rzadko przekraczam srednio 30 km/h. Za to gdy jade na dlugim dystansie, to
                      dopiero moge docisnac - czasem nawet osiagam srednia 60 km/h. Z reguly jednak
                      wtedy gdy ignoruje czesc ograniczen predkosci.

                      > Wiekszosc ruchu w Szwajcarii albo Niemczech odbywa sie poza autostradami.

                      Jakiego ruchu?
                      • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:15
                        edek40 napisał:

                        > > Wiekszosc ruchu w Szwajcarii albo Niemczech odbywa sie poza autostradami.
                        >
                        > Jakiego ruchu?

                        drogowego.
                        • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:43
                          > drogowego.

                          Znaczy sie u nich, tak jak we Francji nikt nie korzysta z autostrad, bo sa za
                          drogie i wiecznie zakorkowane? I taki kierowca jadacy z Hamburga do Drezna
                          wybiera drogi "zolte", bo wychodzi mu szybciej i taniej niz autostradami?
                          • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:50
                            edek40 napisał:

                            > Znaczy sie u nich, tak jak we Francji nikt nie korzysta z
                            > autostrad, bo sa za drogie i wiecznie zakorkowane?

                            Czy czytanie ze zrozumieniem jest naprawde takie trudne? Przeciez napisalem dwa
                            posty wyzej: "Wiekszosc ruchu w Szwajcarii albo Niemczech odbywa sie poza
                            autostradami".
                            Czyzby "wiekszosc" znaczyla wszyscy?

                            > I taki kierowca jadacy z Hamburga do Drezna wybiera drogi "zolte",
                            > bo wychodzi mu szybciej i taniej niz autostradami?

                            Oczywiscie, ze nie ale jakie ma to znaczenie dla tych, ktorzy jada poza
                            autostrada (a jest ich w Niemczech znacznie wiecej niz w Polsce!), skoro
                            przecietna droga i natezenie ruchu na niej nie rozni sie prawie od przecietnej
                            drogi w Polsce?

                            Dlaczego Niemcy na tych drogach zabijaja sie kilka razy rzadziej niz Polacy?
                            • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 15:07
                              > Czyzby "wiekszosc" znaczyla wszyscy?

                              To po co w ogole cokolwiek piszesz na ten temat? W Polsce rowniez wiekszosc
                              jezdzi po drogach lokalnych. Z braku wyboru. Gdy ja pisze, ze predkosc w Polsce
                              oscyluje w okolicach 50 km/h, Ty piszesz, ze w Szwajcarii w gorach jeszcze mniej
                              i do tego po zakretach. Ja zas pisze o wzglednie prostej drodze na nizinach.
                              Generalnie - komentujesz ni z gruchy ni z pietruchy. I pomyslec, ze sa w Europie
                              miejsca, gdzie w ogole nie ma drog, wiec na pewno maja gorzej niz w Polsce.

                              > Dlaczego Niemcy na tych drogach zabijaja sie kilka razy rzadziej niz Polacy?

                              Dlatego, ze Niemcy na narod dumnie maszerujacy w noge przy muzyce marszowej.
                              • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 15:19
                                edek40 napisał:

                                > To po co w ogole cokolwiek piszesz na ten temat?

                                Zeby ci wreszcie uswiadomic, ze w Niemczech na zwyklych drogach jest kilka razy
                                wiekszy ruch niz w Polsce i ze mimo to zabija sie tam kilka razy mniej ludzi niz
                                w Polsce.
                                I to mimo to, ze oprocz ruchu na tych drogach maja jeszcze ruch na autostradach,
                                gdzie tez zabijaja sie ludzie.

                                > W Polsce rowniez wiekszosc jezdzi po drogach lokalnych. Z braku wyboru.

                                I niczego nie zmienia to w tym, ze w Niemczech znacznie wiecej przebiegow ma
                                miejsce na zwyklych drogach a mimo to zabija sie tam (statystycznie) bez
                                porownania mniej ludzi.

                                > Ty piszesz, ze w Szwajcarii w gorach jeszcze mniej i do tego po
                                > zakretach. Ja zas pisze o wzglednie prostej drodze na nizinach.

                                No wlasnie! Cudze chwalisz, swego nie znasz. I nie rozumiesz, ze Szwajcarzy mimo
                                tak trudnych drog zabijaja sie kilka razy rzadziej niz Polacy i to mimo tak
                                dobrych drog w Polsce!


                                > > Dlaczego Niemcy na tych drogach zabijaja sie kilka razy rzadziej niz Pola
                                > cy?
                                >
                                > Dlatego, ze Niemcy na narod dumnie maszerujacy w noge przy muzyce marszowej.

                                No widzisz, proste pytanie i.... debilowate przebakiwania bez ladu i skladu w
                                odpowiedzi.
                                • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 16:13
                                  Glupis jak but. Gdy jade lokalna szosa do pracy, znajomych czy cos podobnego, to
                                  mam do pokonania powiedzmy do 100 km w obie strony. Coz to za problem, ze trafie
                                  na ciagnik rolniczy, ruch wahadlowy z wahadlem wyregulowanym na odcinek 10
                                  kilometrowy, choc remontowane jest tylko 20 metrow. Trudno. Dojade w czasie
                                  mierzonym wciaz jeszcze zegarkiem. Jade noga za noga, wyprzedzam rzadko, sluchal
                                  radia i mam wszystkow d..pie. Jesli jade na urlop, to w sumie tez mam w d..pie,
                                  choc moja irytacja rosnie po powiedzmy 6 godzinach i zaledwie 300 km. Wciaz
                                  jednak jade spokojnie, choc naturalnie nie respektuje wszystkich obszarow
                                  zabudowanych, szczegolnie takich, w ktorych widze obie tablice - wjazdowa i
                                  wyjazdowa.

                                  Ja jestem niespotykanie spokojny czlowiek i moja irytacje drogowa wyrazam
                                  werbalnie, a nie naciskajac na gaz.

                                  Po drugiej stronie mamy zawodowcow, ktorych szefostwo nie jest laskawe dawac
                                  realnych zadan do wykonania. Wielu ludzi uwaza, ze nie maja wyjscia i smigaja az
                                  milo. Doloz do tego cale stada kretynow, ktorzy wlasnie kupili pierwszy w calej
                                  rodzinie samochod i palma im odbija. I czytamy potem o slawnych powrotach z
                                  dyskotek. A w tym wszystkim najwazniejsze jest jedno: wszyscy maja to w
                                  d..pie
                                  . Nawet ci, ktorzy stawiaja fotoradary. Z reszta oni najbardziej,
                                  poniewaz nie stawiaja ich przy szkolach tylko na mozliwie najdluzszych i
                                  najszybszych prostych. Policja zas zawsze jest na miejscu smiertelnego powrotu z
                                  dyskoteki, nigdy zas nie slyszalem aby stali i uniemozliwiali odjazd z takiego
                                  miejsca pijanym gowniarzom zabierajacych nadmierna zaloge do auta. Z kolei
                                  znakolodzy otwarcie przyznaja, ze znaki stawiane sa czesto w mechanizmie "niech
                                  choc troche zwolnia", nie w mechanizmie tu mozna bezpiecznie 90 km/h, wiec tyle
                                  piszemy na znakach i egzekwujemy. Stawiaja 70 km/h i nie egzekwuja, chyba ze
                                  akurat postawia fotoradar. Ile jest takich siedemdziesiatek bez fotoradaru i
                                  policji?

                                  Az sie nie chce pisac. Ty i tak tego nie zrozumiesz. Zapewne nie rozumiesz
                                  rowniez tego, ze po 20 latach tzw. kapitalizmu wciaz gornicy pracujacy w
                                  prywatnych kopalniach przyjezdzaja do Warszawy, zamiast rozp.... siedziby
                                  spolek, ktore jakoby tak zle sie z nimi obchodza.
                                  • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 17:06
                                    edek40 napisał:

                                    > Glupis jak but.

                                    Jak opanujesz emocje to daj znac. Nie mam zamiaru prowadzic dyskusji na takim
                                    "poziomie".
                                    • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 09.10.09, 10:13
                                      > Jak opanujesz emocje to daj znac. Nie mam zamiaru prowadzic dyskusji na takim
                                      > "poziomie".

                                      Masz na myli poziom geograficzny, gdy ja pisze o trudach podrozy na plaskim w
                                      Polsce, a Ty natychmiast piszesz, ze w Szwajcarii sa gory i jest jeszcze gorzej.
                                      A na Grenlandii jest lodowiec i tez jest wysoko.
                        • kozak-na-koniu Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:46
                          Jak zwykle pitolicie, towarzyszu. Dostanę wreszcie te dane?
                          • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:52
                            kozak-na-koniu napisał:

                            > Dostanę wreszcie te dane?

                            Pewnie: 120 B
                            • kozak-na-koniu Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:54
                              hanni napisał:

                              > Pewnie: 120 B

                              Co to jest? Numer strony Waszej instrukcji?
                              • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 14:59
                                kozak-na-koniu napisał:

                                > Co to jest?

                                Rozmiar biustonosza twojej starej.
                                • kozak-na-koniu Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 09.10.09, 08:55
                                  Rozumiem. Jak nie ma się nic sensownego do napisania, wtedy
                                  pozostaje bajdurzenie oraz osobiste wycieczki. Poza tym, zawsze
                                  można się czepić cudzej baby. Z komsomolskim pozdrowieniem.:)))
                                  • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 09.10.09, 09:03
                                    Jakie znow "osobiste wycieczki"? Nosicie ten biustonosz na spolke?
                                    • kozak-na-koniu Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 09.10.09, 10:27
                                      hanni napisał:

                                      > Jakie znow "osobiste wycieczki"? Nosicie ten biustonosz na spolke?

                                      Wykoncypowaliście to sobie na podstawie wielkości obrazu na
                                      siatkówce oka w zależności od drogi hamowania, towarzyszu? I co, na
                                      której godzinie zatrzymała się Wam wskazówka?:)))
      • tiges_wiz Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:35
        wiesz .. to wystarczy zakorkowana droga, ma ktorej uzyskasz 40 km/h
        wtedy osogniecie sredniej 60 km/h da taki zysk na 360 km. ;))
        • edek40 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 10:49
          > wiesz .. to wystarczy zakorkowana droga, ma ktorej uzyskasz 40 km/h
          > wtedy osogniecie sredniej 60 km/h da taki zysk na 360 km. ;))

          Tak, to samo moze dotyczyc zakorkowanej drogi o dlugosci 30 km...
          • st1545 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 08.10.09, 18:41
            edek40 napisał:
            > > wiesz .. to wystarczy zakorkowana droga, ma ktorej uzyskasz 40 km/h
            > > wtedy osogniecie sredniej 60 km/h da taki zysk na 360 km. ;))
            > Tak, to samo moze dotyczyc zakorkowanej drogi o dlugosci 30 km...
            Nie. Nie da się na zakorkowanej drodze pojechać ani odrobiny szybciej niż reszta
            tocząca się w kolejce.

            Podobnie na autostradach. To w zasadzie powinny być równe, laminarne strumienie
            pojazdów. Tylko te nieszczęsne TIRy ... ale generalnie - im więcej pasów ruchu,
            im mniej ograniczeń - tym mniejszy proporcjonalny zysk czasowy.

            Stety - niestety zasada ta ma swój drugi koniec na polskich drogach. Nieważne
            czy to zwykła szosa czy gierkówka - ograniczeń i utrudnień jest tyle, że łamiąc
            je, oraz załapując się na najszybszy z wielu równoległych strumieni pojazdów -
            można zyskać bardzo dużo.

            pozdrawiam, tomek
            • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 09.10.09, 08:37
              st1545 napisał:

              > ograniczeń i utrudnień jest tyle, że łamiąc
              > je, oraz załapując się na najszybszy z wielu równoległych strumieni pojazdów -
              > można zyskać bardzo dużo.

              Ale 1/3 zysku na czasie mozna spokojnie wlozyc miedzy bajki.
              • st1545 Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 11.10.09, 10:27
                Przecież pisałem na samym początku. Jadąc "ekonomicznie" na wakacje, mijam Opole
                po jakichś pięciu godzinach jazdy. Przy wyjazdach jedno- lub dwudniowych czas
                jazdy w każdą stronę to ok. 3,5 godziny. Ile to jest jak nie 1/3 zysku? Ok, ciut
                mniej... Ale zwykle nie jadę szybciej niż 150 - a wiem, że się da.
                Nie wiem, może ja jadąc tempem przepisowym zmniejszam nieświadomie płynność
                jazdy, niepotrzebnie unikam gwałtownego wyprzedzania lub za często przepuszczam
                jadących szybciej - i dlatego tak mi wychodzi?
                pozdrawiam, tomek
                • hanni Re: 6 zamiast 9 godzin jazdy! Czyli kolejny pokaz 20.10.09, 13:14
                  st1545 napisał:

                  > Przecież pisałem na samym początku. Jadąc "ekonomicznie" na
                  > wakacje, mijam Opole po jakichś pięciu godzinach jazdy. Przy
                  > wyjazdach jedno- lub dwudniowych czas jazdy w każdą stronę to ok.
                  > 3,5 godziny. Ile to jest jak nie 1/3 zysku?

                  A czyz ja nie pisalem "na samym poczatku" ze punktem odniesienia nie jest jakas
                  blizej niesprecyzowana predkosc "ekonomiczna" tylko predkosc przepisowa? Czy to
                  naprawde takie trudne?

                  Podobne basnie jest snuc latwo. Cala ta "konstrukcja" sypie sie jednak na pysk,
                  gdy dochodzimy do konkretow - jak wykazalem to w przykladzie powyzej.

                  Jesli w obu przypadkach wezmie sie identyczne warunki, nic jakos nie chce sie
                  juz zgodzic - bo nie moze.




Inne wątki na temat:
Pełna wersja