Swiatla w dzien - widziane "energetycznie"

08.10.09, 11:10
Zalozmy, ze mamy w Polsce okolo
15 mln samochodow.

Zalozmy, ze tylko 1/3, czyli 5 mln. jezdzi codziennie.

Dla uproszczenia policzymy sobie moc laczna swiatel
wlaczonych niepotrzebnie w dzien w jadacych samochodach:

moc swiatel w pojedynczym pojezdzie:
-----------------------------------
    • tiges_wiz Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 11:15
      e, tam. oni dokladnie wiedza co robia. w koncu ktos za ten prad w paliwie
      pozniej zaplaci.
      • nazimno jasne, jasne... tylko po cholere 08.10.09, 12:22
        miela potem jezorami, jak to oni sie "troszcza o to srodowisko".

        Glupota nie zna granic.
        A tym bardziej "krzyworyjstwo", klamstwa i manipulacje.

        A ciemna publika daje to sobie wszystko wcisnac.
        Rachinek jest nieublagany.
        I nie klamie.
        Nie moze klamac.

        • nazimno errata: rachunek nie "rachinek" 08.10.09, 12:23
          (palec sie obsunal)
      • tbernard Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 09.10.09, 10:47
        Gdyby Polska posiadała zasoby ropy dające samowystarczalność to problem byłby
        już bardziej natury ekologicznej niż ekonomicznej. A tak to mamy duży strumień
        gotówki odpływający z naszego rynku, który nie tak łatwo będzie z powrotem
        przyciągnąć. Bo niby czym jesteśmy w stanie przyciągnąć? Produktami rolnymi? Tym
        samym ten ubytek siły nabywczej w dłuższej perspektywie raczej ujemnie wpłynie
        na rynek pracy a tym samym na wpływy z podatków.
        • nazimno Masz 100% racji. Te sprawy sa powiazane. 09.10.09, 12:14
          Rozrzutnosc energetyczna jest jednak czynnikiem pierwotnym.
          I tym gorzej, ze powodowana ona jest decyzjami ludzi, ktorzy
          nie maja pojecia o konsekwencjach calkowicie blednych ocen.

          I to jest najbardziej zalosne w tym wszystkim.
          Jak kiedys juz napisalem: praprzyczyna wszystkiego jest glupota.
    • not.logged Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 13:06
      Należałoby sobie odpowiedzieć na pytanie: co się dzieje z
      wytwarzanym przez alternator prądem, który "nie mieści się" już w
      akumulatorze? Innymi słowami: jakie są globalne straty energii,
      która nie może być chwilowo wykorzystana ani zmagazynowana?

      Może ktoś by się pokusił o takie wyliczenie?
      • nazimno To pytanie jest calkowicie bez sensu. 08.10.09, 13:28
        Cytuje:
        --------
        > Należałoby sobie odpowiedzieć na pytanie: co się dzieje z
        > wytwarzanym przez alternator prądem, który "nie mieści się" już w
        > akumulatorze?

        Prad, ktorego zrodlem jest alternator, plynie do aktualnie wlaczonych
        odbiornikow energii, w tym do akumulatora.
        Nie ma innego pradu, z ktorym "cos sie dzieje".

        Alternator jest urzadzeniem, ktore zamienia ruch obrotowy
        w energe elektryczna. Ograniczeniem jest moc maksymalna,
        ktora mozemy alternator obciazyc. I tyle.

        Pradu plynie tyle, ile pobieraja odbiorniki.

        Co do strat: wystepuja one zawsze, gdy energia chemiczna paliwa
        zamieniana jest na jakakolwiek inna. Fizyka szkolna.


        • not.logged A jednak miało sens 08.10.09, 14:20
          Skoro prądu płynie tyle, ile pobierają odbiorniki, to oznacza to
          mniej więcej tyle, że potencjał alternatora jest przez 99% czasu
          pracy niewykorzystany w pełni.

          Zatem prąd potrzebny do zasilania żarówek jest niejako "darmo" -
          przy okazji pracy alternatora. W tej to sytuacji wyliczenia rzekomo
          traconych megawatów są całkowicie bez sensu.
          • bimota Re: A jednak miało sens 08.10.09, 14:26
            Chyba zupelnie inaczej to zrozumielismy...

            Skad w takim razie wieksze zuzycie paliwa przy wlaczonych
            swiatlach ? O klimie nie wpominajac...
            • not.logged Re: A jednak miało sens 08.10.09, 15:22
              Mechanicznie alternator jest napędzany za pośrednictwem paska.
              Włączenie dodatkowych odbiorników prądu nie skutkuje wzrostem
              obrotów silnika.

              Najczęściej to sam alternator ogranicza podawane napięcie - bo jest
              w stanie wytworzyć już przy 2000 rpm. taką jego wartość, że
              puszczenie go w obwody byłoby szkodliwe.

              Natomiast pobór mocy z silnika za pośrednictwem paska napędu
              alternatora się nie zmienia. To nie jest taka sytuacja jak np.
              zwiększenie oporu powietrza przy otwarciu szyby, czy przez bagażnik
              dachowy. Oporu ruchu alternatora są takie same przy dużym jak i
              małym obciążeniu elektrycznym.

              Nadmiar energii wytwarzanej w alternatorze zamienia się w ciepło.
              Alternatory o większych mocach nominalnych są chłodzone cieczą.

              • crannmer Re: A jednak miało sens 08.10.09, 16:04
                not.logged napisał:

                > Włączenie dodatkowych odbiorników prądu nie skutkuje wzrostem
                > obrotów silnika.

                Zwykle nie skutkuje ani wzrostem, ani spadkiem obrotow, bo obroty regulowane sa
                ukladem wtryskowo-zaplonowym. I zwiekszenie oporow na alternatorze niwelowane
                jest zwiekszeniem napelniania cylindrow.

                > Najczęściej to sam alternator ogranicza podawane napięcie - bo jest
                > w stanie wytworzyć już przy 2000 rpm. taką jego wartość, że
                > puszczenie go w obwody byłoby szkodliwe.

                Nie na temat.

                >
                > Natomiast pobór mocy z silnika za pośrednictwem paska napędu
                > alternatora się nie zmienia.

                Owszem, zmienia sie. I jest w miare proporcjonalny do poboru mocy elektrycznej.

                > Oporu ruchu alternatora są takie same przy dużym jak i
                > małym obciążeniu elektrycznym.

                Bzdura.

                > Nadmiar energii wytwarzanej w alternatorze zamienia się w ciepło.

                Bzdura. Nie istnieje cos takiego, jak nadmiar energii wytwarzanej w alternatorze.

                > Alternatory o większych mocach nominalnych są chłodzone cieczą.

                Brak zwiazku z tematem.
              • nazimno Albo jestes technicznym 08.10.09, 16:16
                albo zbyt duzo wypiles.

                Ze spraw energetycznych i zaleznosci fizycznych
                NIC NIE KUMASZ. Szkoda czasu.
                • nazimno Oczywiscie technicznym 08.10.09, 16:19
                  analfabeta jestes, "niezalogowany".


                  Crannmer usiluje Ci cos tlumaczyc.

                  To dlatego, ze on jest bardzo cierpliwym czlowiekiem. Ja nie.



          • nazimno Pojdz, dzieciatko, ja Cie uczyc kaze... 08.10.09, 14:34
            fizyki. Jestes wlasnie "tym techniczno-fizycznym" i .....

            Jeszcze takich glupot nie czytalem, buhahahahahaaha!!!
            Wiesz, co mozna "za darmo" ?
            (energetycznie oczywiscie).

            Nie dziwie sie, dlaczego i poslowie wygaduja podobne glupoty.



            • not.logged Re: Pojdz, dzieciatko, ja Cie uczyc kaze... 08.10.09, 15:30
              Jak już przestaniesz rechotać, to zacznij myśleć. Alternator ma
              nadmiar wydajności w stosunku do obciążenia. Wytwarza albo energię
              elektryczną, albo cieplną.

              To tak, jakbyś obliczał straty energii wiatru na elektrowni
              wiatrowej, która akurat niczego nie zasila, albo jej obciążenie
              prądowe jest mniejsze od maksymalnej wydajności.

              Zresztą całe to pieprzenie o traconych megawatach i hektolitrach
              paliwa nijak się nie ma do stosowania silników o mocach 150 kW i
              więcej, podczas gdy do napędzania samochodu wystarczyłoby tych
              kilowatów 10.
              • crannmer Farmazony 08.10.09, 15:58
                not.logged napisał:

                > Jak już przestaniesz rechotać, to zacznij myśleć. Alternator ma
                > nadmiar wydajności w stosunku do obciążenia. Wytwarza albo energię
                > elektryczną, albo cieplną.

                Farmazony opowiadasz.
                Opor stawiany silnikowi przez alternator jest scisle zwiazany z poborem mocy.
                Moc pobrana silnikowi przez alternator odpowiada aktualnemu poborowi mocy w
                sieci elektrycznej (odbiory pradu plus ladowanie akumulatora) samochodu plus
                straty alternatora (na przemagnesowanie, rezystancje, straty mechaniczne w
                lozyskach i pasku klinowym itd.)

                Zwiekszenie poboru mocy elektrycznej rezultuje zwiekszeniem mechanicznego oporu
                stawianego przez alternator silnikowi.

                > To tak, jakbyś obliczał straty energii wiatru na elektrowni
                > wiatrowej, która akurat niczego nie zasila, albo jej obciążenie
                > prądowe jest mniejsze od maksymalnej wydajności.

                Nie rozumiesz fizyki przetwarzania energi mechanicznej na elektryczna, jak
                rowniez nie rozumiesz zasady przylaczania elektrowni wiatrowej do sieci.

                I dlatego farmazony opowiadasz.

                > podczas gdy do napędzania samochodu wystarczyłoby tych
                > kilowatów 10.

                Przejedz sie ponadtonowym samochodem z silnikiem 10 kW, a dowiesz sie, jakie
                farmazony prawisz.
                • misiu-1 Re: Farmazony 08.10.09, 17:58
                  O wpływie poboru prądu z alternatora na obciążenie silnika najłatwiej się
                  przekonać "pożyczając" prąd sąsiadowi z wyładowanym akumulatorem i obserwując
                  przy tym obroty biegu jałowego.
                  • nazimno Ja sadze, ze "not.logged" 08.10.09, 18:02
                    po prostu rznie glupa. Tylko tak mozna wytlumaczyc te brednie, ktore
                    on wyPISuje.


              • nazimno Nic nie kapujesz. I bredzisz. 08.10.09, 15:59
                Sprawa jest najprostsza na swiecie. Zuzywa sie paliwo, ktor NIE MUSI BYC zuzywane.

                Przyklad z elektrownia wiatrowa swiadczy o calkowitym braku zrozumienia.
                Techniczny analfabetyzm i zero znajomosci
                fizyki szkolnej. Nie mowiac juz o logice.












          • 0_kuna13 Re: A jednak miało sens 12.10.09, 14:48
            nie wiem czy to naprawdę aż tyle energii idzie na żarówki? można kupić chyba
            jakieś oszczedzające, aczkolwiek ja wolę kupić lepsze, bezpieczniejsze, teraz
            zastanawiam się nad zakupem nigiht guide, ważniejsze jest to niż parę groszy.
      • bimota Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 13:35
        Jaki to ma zwiazek z tematem ?
    • hanni Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 14:39
      Obawiam sie, ze takie wyliczenia mialyby sens, gdybys to swiatlo produkowane
      przez samochody mogl jakos wykorzystac. Tyle, ze to raczej niemozliwe.

      Przecietny samochod zuzywa dodatkowo ponoc okolo 0,15 litra na 100 km przy
      wlaczonych swiatlach. I to raczej na tej podstawie powinno obliczac sie
      rzeczywista ilosc zuzytej energii.

      Ponoc otwarte okno powoduje wyzsze dodatkowe zuzycie paliwa.

      O glupich nawykach przy korzystaniu z samochodu wole nawet nie pisac.


    • emes-nju Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 14:48
      Wyliczenia zaiste imponujace.

      Widze tylko dwa problemy. Po pierwsze - obciazenie jakie wywieraja zapalone
      swiatla na jadacy samochod sa minimalne. Do swietlnego rachunku nalezy wiec
      dodac moc potrzebna na poruszenie tych 5 mln. aut...

      Po drugie. Kazdy kierowca moze we wlasnym zakresie zadbac o to, zeby "przepaly"
      z tytulu zapalenia swiatel nie bolaly. Wystarczy wyladowac z bagaznika
      zgromadzony tam "dobytek". Wystarczy nie naduzywac klimy. Wystarczy dopompowac
      kola. Wystarczy ciszej sluchac radia...
      • nazimno Nie rozumiemy sie. 08.10.09, 15:07
        Tu chodzi o BILANS i jego wartosci liczbowe.
        A Wy to widziecie tylko jako Wasze straty prywatne.

        Chodzi o to, ze jezeli sie slyszy belkot politykow o CO2,
        a potem Ci sami idioci zmuszaja innych do swiecenia i produkowania
        (posrednio)CO2, to jest to BEZ SENSU.

        Bilans poakzuje SKALE tego zjawiska.

        • emes-nju Re: Nie rozumiemy sie. 08.10.09, 15:20
          Ja nie neguje negatywnych dla srodowiska skutkow swiecenia swiatel.

          Uwazam jednak, ze dodatkowa emisja CO2 z tego tytulu, to maly pikus w stosunku
          do tego, co emitujemy w ogole jezdzac (swiatla, to setki watow, a samochody do
          jazdy potrzebuja dziesiatkow KILOwatow). Uwazam tez, ze przy odrobinie dobrej
          woli da sie "wziac na klate" te dodatkowa emisje. Prostymi zabiegami da sie
          zmniejszyc zuzycie paliwa o znaczne wartosci.

          nazimno napisał:

          > Chodzi o to, ze jezeli sie slyszy belkot politykow o CO2

          Politycy belkoca o CO2, za ktore trzeba placic z budzetu. Za CO2, ktore my
          emitujemy, my placimy, a wiec politykom to wisi jak kilo kitu u sufitu.
    • rysiekk111 a o lampach dziennych nie słyszeli !!?? 08.10.09, 15:11
      przy nich w wersji diodowej z 120W robi się kilka(naście)
      ten przykład dobitnie pokazuje nieracjonalne podejście z Was, którzy narzekając
      że "za drogo" nie zadają sobie minimum wysiłku by sprawdzić jak można zaoszczędzić
      • nazimno Tak, tak w Polsce jezdza np."same A5"... 08.10.09, 15:14
        Mamy park ze szrotowisk. I to jest fakt.
        I tam nie ma daylightow.


        • emes-nju Re: Tak, tak w Polsce jezdza np."same A5"... 08.10.09, 15:30
          nazimno napisał:

          > Mamy park ze szrotowisk. I to jest fakt.
          > I tam nie ma daylightow.

          Powazniejszym problemem BYLO to, ze w Polsce w ogole nie znano pojecia daylightow.

          Do naprawde niedawna trzeba bylo swiecic wszystko co sie ma - przod, tyl, tablice rejestracyjna, oswietlenie tablicy przyrzadow. Teraz mozna juz zainstalowac sobie diodowe linijki ( NP. TAKIE ), odpowiednio zmodyfikowac instalacje i swiecic tylko z przodu, za to z minimalnym poborem energii.
          • rysiekk111 jaki odsetek osób zadał sobie trud 08.10.09, 15:51
            pójścia do sklepu i zapytania o takie lampy ?
            nawet zakładając że te diodowe to "wielki wydatek" to przecież można kupić
            tańsze tradycyjne biorące 2x25W dostępne od wczesnych lat 90-tych
            potwierdza się prawda ze jeszcze nie jest wystarczająco Źle, ludzie mają wciąż
            ZA DUŻO kasy, a paliwo jest za tanie
            prawdziwy kryzysie nadchodź czym prędzej !!
            • emes-nju Re: jaki odsetek osób zadał sobie trud 08.10.09, 16:05
              rysiekk111 napisał:

              > pójścia do sklepu i zapytania o takie lampy ?
              > nawet zakładając że te diodowe to "wielki wydatek"

              To nie jest wielki wydatek.

              Podlinkowalem pierwsze swiatelka, jakie wyskoczyly po wpisaniu "daylight". Natomiast jak szuka sie swiatel "dziennych", to ceny homologowanych lampek tylko minimalnie pzekraczaja 100 zl.

              Jak kogos boli w portfelu czy ekologicznie zwiekszenie spalania z powodu swiecenia, to powinien ciupasem poleciec, wydac stowke i zainstalowac sobie TAKIE CUDO ;-)

              Mnie problem swiatel boli ekologicznie, a wiec predzej czy pozniej kupie sobie COS TAKIEGO. Ladne, prawda? ;-)
          • misiu-1 Re: Tak, tak w Polsce jezdza np."same A5"... 08.10.09, 18:09
            Przy okazji montowania różnych oświetleniowych wynalazków warto pamiętać o tym,
            że bardziej sumienny diagnosta odwali pojazd z takimi usprawnieniami ze względu
            na niezgodność z homologacją. Nawet sama zmiana oryginalnej żarówki na LED-owy
            zamiennik wystarczy.
            • nazimno I to swiadczy o tym, ze "homologanci" 09.10.09, 09:25
              powinni sie zainteresowac zmianami w technologii wytwarzania swiatla.

              Niestety wiele instytucji homologacyjnych wydaje sie byc mocno
              zacofanych w procedurach uznawania postepu technologicznego.

              • emes-nju Re: I to swiadczy o tym, ze "homologanci" 09.10.09, 09:57
                Najwiekszy klopot w tym, ze nasi fspanjali lubia byc swietsi od papieza i chca
                homologowac rzeczy, ktore zdecydowanie posiadaja juz europejska homologacje.

                Chyba wszystkie swiatla dzienne, do ktorych linki podrzucilem, maja europejska
                homologacje.
                • mobile5 Re: I to swiadczy o tym, ze "homologanci" 09.10.09, 13:47
                  emes-nju napisał:
                  > Najwiekszy klopot w tym, ze nasi fspanjali lubia byc swietsi od papieza i chca
                  > homologowac rzeczy,

                  Lubią, bo każda homologacja to niezła kasa, nie miej złudzeń.
      • rysiekk111 oby Wasza troska o energooszczędność konsekwentnie 08.10.09, 15:15
        przeniosła się na resztę rozważań dot transportu, bo na podstawie mej
        dotychczasowej edukacyjnej pracy u podstaw widać, że większość wykazywała się w
        tym temacie niewiedzą, odpornością na wszelkie argumenty i uporem w imię własnej
        wygody
        • dogberry Re: oby Wasza troska o energooszczędność konsekwe 08.10.09, 16:05
          Nie ma sensu porównywać ilości energii ZMARNOWANEJ na niepotrzebne palenie
          świateł z ilością energii ZUŻYTEJ na potrzebne napędzanie pojazdu. Ci co tak
          uważają niech wpłacą na moje konto 20 zł. Przecież to nic w porównaniu z kasą
          którą wydają na żywność i ubrania.
          Problem w tym że zużywamy niepotrzebnie 600 MW mocy z bardzo drogiego paliwa.
          Spróbujcie sobie zasilić dom przez miesiąc z agregatu zamiast z elektrowni to
          zobaczycie jaka to różnica. Zużywamy zupełnie niepotrzebnie a nawet szkodliwie
          bo ilość wypadków i ich ofiar drastycznie wzrosła. Wszystko po to żeby zapełnić
          kieszenie firm produkujących żarówki i paliwa. Czy świat nie zwariował ?
          • rysiekk111 marnowanie choćby przez hamowanie 10.10.09, 10:50
            którego można uniknąć metodami inżynierii ruchu i odpowiednią jazdą
            ..a także przez nieoptymalne konstruowanie pojazdów, zarówno pod wzgledem
            energochłonności ruchu jak i sprawności układów napedowych
            (wersja uproszczona dla ciężej kapujących : lżejsze wolniej jadące auta
            zużywałyby mniej energii a ich napędy z mniejszymi silnikami tą mniejszą ilość
            energii wytwarzałyby z większą sprawnością )
            oczywiście ta optymalizacja jest ściśle uzalezniona od eliminacji hamowania, no
            ale pojęcie tego wymaga rzadkiej niestety, umiejętności kompleksowego spojrzenia
        • emes-nju Re: oby Wasza troska o energooszczędność konsekwe 08.10.09, 16:14
          rysiekk111 napisał:

          > na podstawie mej dotychczasowej edukacyjnej pracy u podstaw widać,
          > że większość wykazywała się w tym temacie niewiedzą, odpornością
          > na wszelkie argumenty i uporem w imię własnej wygody

          Jezeli masz na mysli niechec do przesiadki do komunikacji, to informuje, ze przesiade sie jak komunikacja, dla ktorej "wygody" szykanuje sie ruch indywidualny, zacznie dowozic mnie w kazde miejsce w obrebie AGLOMERACJI z max. jedna przesiadka i szybciej niz teraz posuwam sie autem po zakorkowanych ulicach (teraz trase dom-praca-dom rowerem, dla ktorego coraz mniej miejsca, bo po buspasach jezdzic nie moge, pokonuje w ok. 1 h, autem w ok. 2 godziny, a komunikacja w ok. 3... - to w koncu ok. 25 km!). Te warunki w miescie wielkosci Warszawy (aglomeracji!) sa nie do spelnienia przy pomocy autobusow i tramwajow. Dlatego jeszcze dlugo bede wozil d... autem albo ryzykowal jak szaleniec jezdzac rowerem po coraz wezszych, dla wygody komunikacji, drogach.

          Pomijam juz watpliwy ekologicznie problem wozenia wielkim autobusem raptem kilku osob, co czesto zdarza sie poza godzinami szczytu i na mniej obciazonych trasach.
          • rysiekk111 z obecnego funkcjonowania zbiorkomu nie wyciągaj 10.10.09, 10:55
            daleko idących wniosków gdyż działa w warunkach braku wolnej i równej
            konkurencji. Dotyczy to samego segmentu usług "wielkogabarytowych" czyli
            autobusów , ale równiez minibusów nie korzystajacych z subwencji transportowych
            a równiez taksówek, które po kilkukrotnym potanieniu byłyby nieodzownym
            uzupełnieniem środków "masowych"
            powtarzam ponownie: myślcie o właściwym stanie docelowym
            • emes-nju Re: z obecnego funkcjonowania zbiorkomu nie wycią 12.10.09, 14:55
              rysiekk111 napisał:

              > daleko idących wniosków gdyż działa w warunkach braku wolnej i
              > równej konkurencji.

              To ja juz widze jak w wyniku konkurencji zaczynaja znikac trasy, na ktorych nie
              ma dostatecznego "oblozenia"...

              > powtarzam ponownie: myślcie o właściwym stanie docelowym

              Stanem docelowym, bez calkowitej zmiany idei komunikacji zbiorowej, beda
              megakorki "prywaciazy" i puste buspasy.
              • rysiekk111 Re: z obecnego funkcjonowania zbiorkomu nie wycią 19.10.09, 17:28
                emes-nju napisał:

                > To ja juz widze jak w wyniku konkurencji zaczynaja znikac trasy, na ktorych nie> ma dostatecznego "oblozenia"...
                >

                nie zawsze znikać, ale np być obsługiwane mniejszymi pojazdami aż do taksówek włącznie. na pewno konkurencja wymusi optymalizację wykorzystania miejsca na buspasach - oczywiście udostępnianego płatnie, oczywiście ze stawkami uzależnionymi od ogólnej (nie)szkodliwości i wszelakiej efektywności danego pojazdu

                > Stanem docelowym, bez calkowitej zmiany idei komunikacji zbiorowej, beda megakorki "prywaciazy" i puste buspasy.

                -no właśnie o tej całkowitej zmianie idei piszę od kilku już lat
                (poza tym, obecnie trudno mówić o jakiejkolwiek przemyślanej i spójnej idei wsród decydentów dziennikarzy o forumowych krzykaczach nie wspominając )
        • misiu-1 Re: oby Wasza troska o energooszczędność konsekwe 08.10.09, 18:03
          Swoją edukacyjną pracę u podstaw wykonujcie towarzyszu przede wszystkim w
          odniesieniu do samego siebie. I niekoniecznie w Wieczorowym Instytucie
          Marksizmu-Leninizmu.
    • edek40 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 15:54
      No dobra. Podyskutowaliscie sobie, a teraz do tablicy!!!!

      Napisz mi prosze bilans energetyczny zwiazany ze zla regulacja cykli swiatel w miastach. Napisz rowniez o wplywie wymieszania, jako zasady organizacji ruchu w Polsce, ruchu lokalnego i tranzytowego, szczegolnie w kontekscie faktu iz nasza infrastruktura drogowa wywodzi sie z czasow, gdy kazda szosa musiala zahaczac o maksymana ilosc miast, miasteczek, wsi, wiosek i wioseczek.

      To tak na poprawienie humoru. Na pewno to duuuuuuuzo wiecej, a i tego nie widza poslowie :)
      • crannmer Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 16:00
        edek40 napisał:

        > kazda szosa musiala zahaczac
        > o maksymana ilosc miast, miasteczek, wsi, wiosek i wioseczek.

        A przede wszystkim dlaczego kazda wioska nie ma formy zblizonej do kola czy
        kwadratu, lecz jest tasma szerokosci dwoch posesji, ciagnaca sie okrakiem wzdluz
        kazdej drogi?
        • edek40 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 16:18
          > A przede wszystkim dlaczego kazda wioska nie ma formy zblizonej do kola czy
          > kwadratu, lecz jest tasma szerokosci dwoch posesji, ciagnaca sie okrakiem wzdluz
          > kazdej drogi?

          Ja dokladnie wiem dlaczego tak jest, poniewaz cwiczylem budowe domu w Polsce.
        • emes-nju Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 08.10.09, 16:27
          crannmer napisał:

          > A przede wszystkim dlaczego kazda wioska nie ma formy zblizonej do
          > kola czy kwadratu, lecz jest tasma szerokosci dwoch posesji,
          > ciagnaca sie okrakiem wzdlu z kazdej drogi?

          To spadek po komunie, ktora nie byla wstanie produkowac zywnosci z tego arealu, ktory byl, a wiec najlatwiej bylo wybudowac dom w okolicach drogi, bo ten teren byl "skazony". Budowa domu/wsi "na polu", to bylo cos, na co nie mozna bylo pozwolic, zeby narod nie glodowal :-P

          Zwroc tez uwage jak wygladaja obecnie pola uprawne. To waziutkie paseczki, czesto mieszczace sie za domem "w swietle" dzialki przy drodze. Ma to ten pozytywny skutek, ze zmniejsza ruch rolniczy na drogach (rowniez miedzynarodowych), a negatywny, ze wies "musi" ciagnac sie jak papier toaletowy.
          • kozak-na-koniu Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 09.10.09, 08:32
            emes-nju napisał:

            > To spadek po komunie,

            To nie jest spadek po komunie, tylko efekt trwającego od wieków
            braku koncepcji oraz skutecznych mechanizmów egzekwowania
            zagospodarowania przestrzennego kraju. Więcej samowolek oraz chaosu
            jest chyba tylko w krajach tak zwanego "trzeciego świata".

            > Zwroc tez uwage jak wygladaja obecnie pola uprawne. To waziutkie
            paseczki, czes
            > to mieszczace sie za domem "w swietle" dzialki przy drodze. Ma to
            ten pozytywny
            > skutek, ze zmniejsza ruch rolniczy na drogach (rowniez
            miedzynarodowych), a ne
            > gatywny, ze wies "musi" ciagnac sie jak papier toaletowy.

            To jest skutek słabości władzy, która zamiast zająć się sprawami
            istotnymi - na przykład komasacją gruntów rolnych, woli klajstrować
            łatwiejsze i bardziej "medialne" sptrawy. Jak zwykle, po linii
            najmniejszego oporu.
            • tymon99 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 11.10.09, 12:28
              a od ilu to wieków w innych krajach istnieje planowanie przestrzenne na
              obszarach wiejskich?
      • nazimno W przypadku zuzywania energii 08.10.09, 16:04
        obowiazuje zasada "ziarnko do ziarnka". I o to chodzilo.
        Energia nie bierze sie z niczego.
        • edek40 Re: W przypadku zuzywania energii 08.10.09, 16:17
          > obowiazuje zasada "ziarnko do ziarnka". I o to chodzilo.
          > Energia nie bierze sie z niczego.

          Moj pojazd pali w korku okolo 2,5 litra na godzine. Gdy w ciagu godziny pokonuje
          zaledwie 3-4 kilometry to wydatek energetyczny na postoj na swiatlach jak worek
          ziana (postoj) do tego wlasnie ziarnka (swiatla) :) W ciagu dnia trace co
          najmniej 15-20 minut z tej godziny w miejscach, w ktorych ustawienie swiatel
          sygnalizacji nie zasluguje nawet na najbardziej plugawy komentaz.
    • bimota Re: Swiatla dziennne 08.10.09, 16:17
      Dajcie spokoj z dziennymi... Zrozumieliscie temat ? Chodzi o bilans
      calkowity, nie pojedynczego samochodu... Komu sie chce montowac
      dodatkowe swiatla i tracic czas ? Przeboleje te pare zloty i kilka
      zarowek... Trzeba bylo wprowadzic obowiazek wyposazania nowych aut w
      takie swiatla zamiast zmuszac ludzi do uzywania zwyklych i to, ze w
      innych dziedzinach sa jeszcze gorsze rozwiazania tego nie
      usprawiedliwia.
    • bolo737 jedna mała poprawka... 08.10.09, 19:17
      nazimno napisał:

      > moc swiatel w pojedynczym pojezdzie:
      > -----------------------------------
      • mobile5 Re: jedna mała poprawka... 08.10.09, 19:49
        bolo737 napisał:
        -> trzeba trzeci blok
        > energetyczny dorzucić...
        >

        Na szczęście bloki mamy 360MW nie 300, więc jest zapasik.
        • nazimno Obecnie do najczesciej 09.10.09, 09:30
          stosowanych naleza bloki 500MW z tego, co do mnie dociera.
          Nie wiem jak teraz to wyglada u nas w PL.

          Mozna sobie kpic ile sie chce z moich 600MW.

          Posluzylem sie tym porownaniem, aby uzmyslowic sobie, ze nie mozna
          tego bagatelizowac. 600 MW to nie jest "fiu-bzdziu" jak mawial
          nieodzalowany Roman Wilhelmi w jednej ze swoich rol.



      • tkjaaa Re: jedna mała poprawka... 09.10.09, 02:07
        bolo737 napisał:

        > 5W z tyłu to chyba w rowerze. raczej 2x10W

        jednak 2 x 5W
        10W chyba w ogole nie ma w autach
        • nazimno Masz racje: 5W po kazdej stronie z tylu. 09.10.09, 10:26
          Razem: 10W na tyl.

          Powinienem byl doliczyc jeszcze oswietlenie tablicy rejestracyjnej,
          ale to w calym tym oszacowaniu nie mialo juz wiekszego znaczenia.

          Chodzilo tylko o liczbowa ilustracje stopnia lekcewazenia
          przez wielu faktu, ze "swiecenie" nie jest za friko.

          I nie chodzilo o "centusiowosc", jak to nazwala iberia,
          a o fakt calkowicie niepotrzebnego zuzywania energii.

          Paranoja politykow europejskich polega na tym, ze z jednej strony
          p....a cos o CO2, zarowkach 100W wycofanych z handlu i tak dalej,
          a potem taki "jeden ... z drugim ..." zmuszaja iles tam mln kierowcow do
          jezdzenia w sloneczny dzien z wlaczonym z przodu zarowkami po 55W kazda.

          Zaden z tych "wymienionych" nie zada sobie trudu policzenia nawet w pamieci, co
          to oznacza. I to jest dowod analfabetyzmu technicznego.
          Zeby nie powiedziec - ciemnoty.


          • staszek585 Zgadzam się z nazimno 10.10.09, 20:15
            Tak czy inaczej, żeby świecić potrzeba energii. I skądś tę energię trzeba brać.
            Świadomość praw fizyki jest jak widać kiepska. Not.logget jak widać, wierzy w perpetuum mobile. I wierzy, ze energia jest za darmo.
            Niestety, nie. (Po dalsze wyjaśnienia proponuję wrócić do szkoły podstawowej) W dodatku sprawność silnika spalinowego jest też mizerna, a i alternator ma swoje straty. Tak, ze bilans jest jeszcze wyższy.
            I zostaje tylko jedno pytanie: Czy to ma sens?
            Jak ma to ok, a jeżeli jest tylko pianą bitą przez "specjalistów" ?
    • tymon99 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 11.10.09, 23:17
      nazimno napisał:

      > 600 [MW] megawatow

      czyli jakieś cztery promile..
      • mobile5 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 11.10.09, 23:47

        > nazimno napisał:
        > > 600 [MW] megawatow
        tymon99 napisał:
        > czyli jakieś cztery promile..
        >
        Musielibyśmy mieć zainstalowane 150 000 MW.
        • tymon99 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 12.10.09, 10:11
          zainstalowane w samochodach mamy znacznie więcej..
          • mobile5 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 12.10.09, 16:32
            tymon99 napisał:
            > zainstalowane w samochodach mamy znacznie więcej..

            Bez związku z tematem.
            • tymon99 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 12.10.09, 17:06
              mobile5 napisał:

              > Bez związku z tematem.

              to po kiego się odzywasz?
              • mobile5 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 12.10.09, 17:15
                tymon99 napisał:
                > to po kiego się odzywasz?
                >
                Nie interesuj się.
      • nazimno Bledne rozumowanie. 12.10.09, 10:44
        20 000 000 pojazdow po 75 kW srednio kazdy daje 1 500 000 000 kW.
        I co z tego, ze wychodza promille?

        Nie ma to zupelnie zadnego znaczenia jako argument.

        Argumentem jest zmuszanie do wygenerowania strat nieuzasadnionych.
        Argumentem jest niepotrztebne zuzywanie nieodnawialnego nosnika energii.
        Argumentem jest logika NIESZKODZENIA - primum non nocere.

        • tymon99 Re: Bledne rozumowanie. 12.10.09, 15:43
          promile, czyli pierdoły, duperszwance i zawracanie gitary bzdurami.
          trzydzieści groszy na pełnym baku, łyżka na 100 km? zajady mi popękają ze
          śmiechu: wszak więcej zaoszczędzisz tankując do połowy, a nie do pełna (bo
          samochód wtedy lżejszy) :D
          • nazimno Musiales cos "zatankowac". 12.10.09, 17:21
            I dlatego tak Ci sie .....
    • etom Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 12.10.09, 05:11
      nazimno napisał:

      > Zalozmy, ze mamy w Polsce okolo
      > 15 mln samochodow.
      >
      > Zalozmy, ze tylko 1/3, czyli 5 mln. jezdzi codziennie.
      >
      > Dla uproszczenia policzymy sobie moc laczna swiatel
      > wlaczonych niepotrzebnie w dzien w jadacych samochodach....
      > 600 [MW] megawatow

      > Dla porownania: odpowiada to 2 blokom energetycznym
      > starszego typu po 300 [MW] kazdy, w typowej elektrowni
      > cieplnej.

      Troche to pokretne :-)
      Sama moc to tylko potencjal i nie swiadczy o zuzytej energii.
      Np. lampa blyskowa w momencie blysku swieci z moca kilkudziesieciu kilowat, ale
      energii na blysk zuzywa niewiele.

      A moze policzyc to tak ? :
      15 mln pojazdow
      sr. 15tys. km rocznie - to ok. 40km na dobe
      przy sr. szybkosci ok. 40km/h to 1 godz swiecenia na dobe
      z moca 3 x 600MW = 1800 MW (15 a nie 5 mln pojazdow)

      1800 MWh (w 1 godz.) "rozlozone" na dobe to ok. 75MW blok.

      Ok.75 MWh dziennie zuzywaja (przy tych zalozeniach) swiatla, czyli
      potrzeba dodatkego bloku o mocy 75MW
      Uwzgledniajac tylko to co doszlo - swiecenie w dzien - powiedzmy 14 godz.
      wychodzi dodatkowo ok. 45KWh na dobe.

      -
      • etom poprawka 12.10.09, 05:15
        etom napisał:

        > Uwzgledniajac tylko to co doszlo - swiecenie w dzien - powiedzmy 14 godz.
        > wychodzi dodatkowo ok. 45KWh na dobe.

        Mialo byc :
        Uwzgledniajac tylko to co doszlo - swiecenie w dzien - powiedzmy 14 godz.
        wychodzi dodatkowo ok. 45MWh na dobe.
      • mobile5 Re: Swiatla w dzien - widziane "energetycznie" 12.10.09, 08:34
        etom napisał:
        Uwzgledniajac tylko to co doszlo - swiecenie w dzien - powiedzmy 14 godz. wychodzi dodatkowo ok. 45KWh na dobe

        Uściślając wychodzi 14/24x1800=1080MWh na dobę, czyli dodatkowo blok 45MW pracujący non stop.
      • nazimno Niezaleznie od metod ilustracji. 12.10.09, 16:18
        Ja pisalem o mocy chwilowej, nie analizowalem czasu uzytkowania
        pojazdu. Tu potrzeba miec dane szczegolowe pochodzace od uzytkownikow.

        Ty piszesz o ZUZYCIU energii.

        I jeden i drugi rachunek ma sens i one wzajemnie sobie nie przecza.

        W jednym i w drugim przypadku szacujemy niepotrzebne straty
        mocy lub energii.

        Wiec po cholere te straty?
        Mogloby ich nie byc.

        Jezeli cos jest "pokretne", to na pewno jest to jazgot politykow.
        • grzek Re: Niezaleznie od metod ilustracji. 15.10.09, 12:20
          nazimno napisał:


          > Wiec po cholere te straty?
          > Mogloby ich nie byc.
          >
          > Jezeli cos jest "pokretne", to na pewno jest to jazgot politykow.

          Oczywiście, że mogłoby ich nie być. Ale polityków interesuje skuteczność w osiąganiu celu. Wystarczy tylko sobie przypomnieć jaka było ostra akcja propagandowa. A ustawowy przymus włączania świateł w dzień (nie tylko to) był jednym z elementów przetargu politycznego. Wy przegłosujcie z nami to, a my później ręka w rękę przegłosujemy wami co innego. Nikt nie liczy żadnych strat, bo każdy dodatkowy koszt, to dla budżetu tylko zysk z akcyzy i VATu. Wyborcy i tak zapłacą.
          • nazimno A tak wiele osob dalo sie omamic 15.10.09, 16:40
            "argumentacja" o bezpieczenstwie.

            Niestety rozumienie "kasy" panstwa w ten sposob wystawia bardzo
            nedzne swiadectwo poslom. Nie wiedza, co to jest rachunek ciagniony.


Pełna wersja