Nie irytuj się!

14.10.09, 00:11
Wątek dla (nie)cierpliwych.

Kto nie trafił na niemrawe manewry niepotrzebnie tamujące ruch?
Można wytrzymać korki ale trudno przełknąć niepotrzebną stratę czasu.

Trzeba tylko pamiętać, by nie przelewać nagromadzonej w takim ekstra korku agresji na innych - nie zaleca się wciskania gazu do oporu po minięciu ostatniej przeszkody...

Udaje się wam pamiętać, że droga jest dla wszystkich, nawet dla niepełnosprawnych?
Nie tylko dla takich bystrzaków jak my? ;-)
    • edek40 Re: Nie irytuj się! 14.10.09, 10:41
      > Udaje się wam pamiętać, że droga jest dla wszystkich, nawet dla niepełnosprawnych?
      > Nie tylko dla takich bystrzaków jak my? ;-)

      Krotko i na temat. Mysle, ze wiekszosc zlych rzeczy wynika z glupoty polaczonej
      z irytacja. Zjawisko dotychczas nie opisane w mediach, w odroznieniu od
      zbawiennej roli fotoradaru...
      • marecki-34 Re: Nie irytuj się! 14.10.09, 11:01
        Zaraz zaczną tu święci wszelcy krzyczeć, że to przecież to prędkość zabija...
    • emes-nju Re: Nie irytuj się! 14.10.09, 11:51
      Bez wiekszych problemow spokojnie mozna znosic dziwne rzeczy ba malych
      dystansach w miescie. Choc czasem jak po raz kolejny zostaje na skrzyzowaniu,
      ktore stojac na drugim-trzecim miejscu powinienem przejechac...

      Prawdziwy klopot zaczyna sie wtedy, gdy czyjes gramolenie sie jest kolejnym w
      dlugiej trasie. A jezeli to gramolenie sie (np. wlaczenie sie do ruchu prosto
      pod maske szybko jadacego auta) powoduje skok adrenaliny, to juz calkiem zle.

      Najwiekszy klopot w tym, ze liczba gramolocych sie jak muchy w mazi rosnie dosc
      szybko. Nie wiem czy to skutki kampanii speedofobicznych (ich skutek jest taki,
      ze co niektorym - szczegolnie paniom - wydaje sie, ze mozna wjechac na czerwonym
      na skrzyzowanie, byleby po-wo-lut-ku :-P ), czy po prostu umiejetosci coraz
      wiekszej liczby kierowcow pozostawiaja coraz wiecej do zyczenia (czemu dziwic
      sie i trudno - kurs PJ uczy ZDAC EGZAMIN, a nie jezdzic).
    • wichura Re: Nie irytuj się! 14.10.09, 13:34
      Tu nie ma się co irytować.
      Ale jakbym trafił na drodze taką ofermę, jak w tym czerwonym uno to
      KLAKSON!!! + wiązka słów zachęcających do dynamiczniejszej jazdy
      przez okno.
      • edek40 Re: Nie irytuj się! 14.10.09, 14:12
        > Ale jakbym trafił na drodze taką ofermę, jak w tym czerwonym uno to
        > KLAKSON!!! + wiązka słów zachęcających do dynamiczniejszej jazdy
        > przez okno.

        Brawo! Zawsze podziwiam ludzi, ktorzy skrzetnie, glownie przed samymi soba,
        ukrywaja fakt, ze kiedys niemotami za kierownica byli. Ciekaw jest rowniez, jak
        ci bohaterowie zareaguja na swoja wlasna starosc. Klaksonem i wiazkami rzucanymi
        pod wlasnym adresem? Bo trudno mi uwierzyc, ze taki bohater sam uzna, ze juz nie
        powinien prowadzic.
        • sokolasty Re: Nie irytuj się! 18.10.09, 19:54
          edek

          Nie irytuj się. Wichura jest rasowym bandytą drogowym (o ile pisze prawdę w
          postach) i jego nie nauczysz. Z idiotami się nie dyskutuje, co najwyżej można
          ich nagrywać i nadawać na policję.
    • hazzard Re: Nie irytuj się! 14.10.09, 13:40
      może ta ciamajda dopiero co odebrała prawko? ;)) BTW - jeżdżę 3 m-ce i 6 dni ;p;p;p
    • rapid130 Re: Nie irytuj się! 16.10.09, 15:29
      Nie widziałem pełnego oglądu sytuacji, więc nie będę ciskać gromów na
      Uno. Bo może coś z lewej strony [po Focusie] nadjeżdżało z lewej, tylko
      skręciło na posesję przed krzyżówką?

      Jestem bardzo cierpliwy w takich sytuacjach. Gdy trzeba pokonać trudne
      skrzyżowanie wyjeżdżając z podporządkowanej na ruchliwą drogę, nie daj
      Bóg skręcając w lewo.

      Ludzie mają różny poziom percepcji. Są tacy, którzy nie lubią (nie
      umieją) wjeżdżać na grubość lakieru.

      W takiej sytuacji NIE WOLNO na nich trąbić, bo można sprowokować ich do
      popełnienia ostatniego błędu w życiu.

      Natomiast omijanie/objeżdżanie z prawej kogoś kto nie potrafi skręcić w
      lewo, lub po prostu nie chce na nikim wymuszać pierwszeństwa przejazdu,
      włączając się do ruchu na ruchliwej, głównej drodze czekając grzecznie
      na uprzejmego, budzi we mnie lwa podczas rui. :P

      Wtedy jestem baaardzo bliski, żeby - bynajmniej nie będąc ofiarą
      takiego traktowania - wysiąść, podejść do pojazdu cwaniaka z prawej
      strony, całą swoją postacią zasłonić mu widoczność na prawo, zakupać w
      szybę i uprzejmie zapytać o drogę. :P

      Jeżeli mi się definitywnie spieszy i trafię na nieporadnego w takiej
      sytuacji, to wybieram metodę "nie gnębiącą". Skręcam w prawo, przy
      pierwszej okazji w lewo, nawrotka na bocznej ulicy i włączenie w ruch
      na głównej.

      Są rzeczy, które wkurzają mnie dużo bardziej, np. wymuszanie na mnie
      pierwszeństwa przejazdu, pomimo relatywnej "pustości" na drodze,
      tudzież niemrawe/nieocecne sygnalizowanie zamiarów.
      • jorn Re: Nie irytuj się! 16.10.09, 17:49
        A mi się często zdarza taka sytuacja: jadę drogą z pierwszeństwem, ruch w moim kierunku dość gęsty, co sprawia, że ten z boku nie może wjechać. Za to z przeciwka pusto, więc tylko ja i ci za mną i przede mną uniemożliwiają temu z podporządkowanej wjazd na "naszą" drogę. Jeśli nie jestem jednym z ostatnich w kolumnie, często zwalniam i daję sygnał temu z boku, że może wjechać. Ku mojej irytacji, nierzadko zdarza się, że taki delikwent się gdzieś nieprzytomnie rozgląda, zamiast patrzeć w naszą stronę...
        • ab_extra Uwaga, pułapka! 19.10.09, 07:40
          Problem pojawia się, gdy na drodze z pierwszeństwem przejazdu, za pasem do jazdy
          na wprost jest pas do skrętu w lewo. Często wtedy z takich uprzejmości nie
          korzystam, lub korzystam "niemrawo", gdy samochody z lewej zasłaniają mi widok
          na ten pas do skrętu. To z kolei budzi irytację uprzejmego :)
          Sam chętnie przepuszczam, ale staram się też, by nie zastawiać na "wpuszczanych"
          pułapek.
    • gad.forumowy Re: Nie irytuj się! 17.10.09, 14:50
      Obejrzałem film i nie widziałem na nim nadzwyczajnej niegramotności. Wszyscy w miarę płynnie pojechali, a kierowca wiśniowej astry najwidoczniej był zamiejscowy i szukał miejsca do zaparkowania.
      Kierujący czerwonym uno musiał upewnić się, czy skręt w drogę z pierwszeństwem przejazdu jest bezpieczny - zachowanie jak najbardziej prawidłowe.
      Natomiast omijanie parkującego samochodu skrętem w lewo to proszenie się o kłopoty, bo np. parkującemu może zgasnąć samochód i cofnąć się, albo ktoś inny z tyłu może rozpocząć wyprzedzanie.
    • akodo78 Czym tu się irytować? Normalka. 18.10.09, 00:00
      Przynajmniej ja się już przyzwyczaiłem do takich sytuacji. Nie zdziwił bym się
      gdyby okazało się, że to jest droga międzynarodowa :) Polecam drogę do przejścia
      granicznego w Chyżnem jako ciekawy obiekt obserwacji.
      • mejson.e Koniec trasy 18.10.09, 20:20
        akodo78 napisał:

        > Przynajmniej ja się już przyzwyczaiłem do takich sytuacji. Nie zdziwił bym się
        > gdyby okazało się, że to jest droga międzynarodowa :)

        Ja też nie miałem podstaw do jakiejś krytyki poprzedzających mnie samochodów -
        to normalne na takich uliczkach.
        Na szczęście nie była to droga międzynarodowa, tylko podrzędna ulica.

        Takie rzeczy jak niewprawne parkowanie, brak pośpiechu to normalna sprawa w
        takich miejscach.

        To było raczej ostrzeżenie skierowane do nas, pokonujących sprawnie długie,
        zatłoczone trasy, a stawianych w ostatnich minutach jazdy, podczas dojeżdżania
        do celu, w sytuacjach wymagających cierpliwości i uwagi.

        Każda trasa kiedyś się kończy i dojeżdżamy do celu - często taką zagmatwaną
        uliczką...

        Więc się nie irytujmy....
        • akodo78 no chyba że... 18.10.09, 20:42
          jest się kierową zawodowym :) Wtedy trasa nigdy się nie kończy - pardon, na
          emeryturze :)
          Oni (zawodowi) chyba wykształcili sobie większą odpornośc na takie sytuacje a
          powodów do irytacji mają jeszcze więcej. Gdy tak nieraz widzę w korku albo przy
          zmianie świateł, jak taki TIR rozpędza się i zanim mu się to uda to już przed
          niego zdąży wjechać kilka osobówek i znów czerwone... ech, nie wiem jak ja bym
          zniósł gdyby przdemnie na każdych światłach wciskało się ZA KAŻDYM RAZEM
          wciskało się kilka Ferrari czy Porsche :)

          Tak naprawdę to szkoda tych wszystkich kierowców w Polsce, że rzeczywistość
          czasami skłania ku różnym dziwnym reakcjom.
          Bardzo zaskoczyła mnie wakacyjna podróż do Czarnogóry, tam w Czarnogórze
          miejscowi na drogach za miastem jeżdżą faktycznie jak wariaci (wg. moich
          przyzwyczajeń) a drogi nad ogromnym urwiskiem, bardzo ciasne zakręty, tunele.
          Natomiast ruch w mieście... w Polsce nie znajdziesz czegoś tak spokojnego, każdy
          toczy się 40-50km/h nikt się nie ściga, nikt prawie nie wyprzedza.. szok

          Ta "wariacka" jazda poza terenem zabudowanym to tak naprawde wynika z mojej
          oceny zafałszowanej bo oni te drogi znają jak ja swoje po których też zdarza mi
          się jeździć za szybko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja