Czy on chciał mi coś udowodnić?

17.10.09, 20:52
Wracam do domu dziś wieczorkiem, jadę sobie 110 km/h lewym pasem, za
Lesznowolą przed Jankami dogania mnie passat, wyprzedza, zjeżdża na mój pas i
nagle daje po hamulcach tak, że zmusza mnie do przyhamowania, po czym daje
gazu i tyle go widziałam. Nic przed nami nie jechało, nic nie wyskoczyło na
drogę i uważam, że burak (nomen omen rejestracja WGR) celowo zahamował, aby
coś mi udowodnić (może wg niego lewy pas służy do jazdy min. 150 km, a nie
nędzne 110, poza tym jak się ma passata 1,9 diesel, to se można śmignąć, a nie
wlec się za babą w hyundaiu getzu). W odpowiedzi dałam ćwokowi długimi po
oczach, bo mnie troszkę wkurzył.

Nie wiem, skąd w niektórych kierowcach tyle buractwa, tym bardziej, że miał do
dyspozycji pas środkowy, którym jechało raptem 1 auto, a po wyprzedzeniu mnie
miał całkiem pusty pas, poza tym nie telepałam się lewym pasem 50-60km/h.....
    • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 20:57
      Zaraz, zaraz. Jechałaś lewym pasem ot tak sobie i myślisz, że wszystko jest ok?
      W Polsce chyba obowiązuje ruch prawostronny, czy może się mylę.
      Zachowanie "nauczyciela" oczywiście burackie, ale Twoje też pozostawia wiele do
      życzenia.
      Jura
      • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 21:02
        a co nagannego w tym, że jechałam lewym pasem? Prawym telepały się autobusy i
        jakiś pks, środkowym telepał się jakiś fiat uno, więc zjechałam na lewy.
        "Nauczyciel" mknął także lewym i po wyprzedzeniu mnie dalej gnał lewym. A poza
        tym czego niby miał mnie uczyć? Że lewy pas jest dla "miszczów" w wypasionych
        brykach grzejących >140?
        • st1545 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 21:19
          hazzard napisała:
          > Prawym telepały się autobusy i
          > jakiś pks, środkowym telepał się jakiś fiat uno
          [...]
          > czego niby miał mnie uczyć?
          Jeśli on miał miejsce, żeby zjechać na środkowy i Cię wyprzedzić, to z pewnością
          Ty też - nawet chwilę wcześniej - mogłaś zjechać z lewego pasa i go
          przepuścić. Tylko tyle.

          Oczywiście możesz dalej jeździć lewym pasem 110km/h, ale co jakiś czas będą Ci
          się zdarzać takie sytuacje. Twój wybór.

          pozdrawiam, tomek
        • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 21:20
          Jeżeli wyprzedzałaś, to OK. Gdyby jednak prawy był pusty, a Ty jechałabyś lewym,
          to jest to naganne bez względu na prędkość, jaką jechałaś. Do jazdy jest prawy
          pas, a lewy służy do wyprzedzania, więc po zakończeniu wyprzedzania należy
          wrócić na prawy.
          Jura
          • tiges_wiz Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 21:36
            co nie zmienia faktu, ze pan sie zachowal jak burak.
            ja sie raz "podobnie" zachowalem, jak pan jechal 75, zaczalem go na luziku
            wyprzedzac i zaczal sobie przyspieszac malo mnie nie wystawiajac na czolowke (oj
            byla szybka redukcja).

            zaczalem zwalniac przed nim i mialem ochote wyjac rurke i mu przemowic do
            rozsadku ;)
            • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 22:40
              ja utrzymywałam stałą prędkość, więc gostek nie miał powodu, aby tak się
              zachować. Trasa jest oddzielona od przeciwległych pasów, zatem nie ma sposobu,
              aby wystawić kogoś na czołówkę, zresztą jestem daleka od takich działań ;)) Gość
              mi celowo przyhamował, więc mu mignęłam długimi, potem śmignął ze 140, a
              spotkaliśmy się wkrótce na światłach w Jankach ;p Ja stałam na środkowym pasie,
              a on na lewym.
              • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 23:26
                hazzard napisała:

                > ja utrzymywałam stałą prędkość, więc gostek nie miał powodu, aby tak się
                > zachować.

                Możesz mi wytłumaczyć, co ma tutaj do rzeczy utrzymywanie przez Ciebie stałej
                prędkości? Gdybyś stałej prędkości nie utrzymywała, to miałby prawo do hamowania
                Ci przed nosem? Takie hamowanie przed nosem zawsze jest burackim zachowaniem.
                Z innej beczki. Rzadko spotyka się ludzi przyznających się otwarcie do tego, że
                jadą lewym pasem, chociaż prawy jest wolny. Dlatego chciałbym skorzystać z
                okazji i spytać, dlaczego nie jedziesz prawym. Nie chce Ci się zmieniać pasów,
                żeby wyprzedzić tych jadących prawym? Boisz się zmiany pasa? To nie są pytania
                złośliwe, ja naprawdę jestem ciekaw Twoich motywów.
                Jura
                • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 23:39
                  Gdybyś stałej prędkości nie utrzymywała, to miałby prawo do hamowani
                  > a
                  > Ci przed nosem?

                  słyszałam o takich akcjach, gdy ktoś np. wlókł się lewym pasem.

                  Dlatego chciałbym skorzystać z
                  > okazji i spytać, dlaczego nie jedziesz prawym. Nie chce Ci się zmieniać pasów,
                  > żeby wyprzedzić tych jadących prawym? Boisz się zmiany pasa? To nie są pytania
                  > złośliwe, ja naprawdę jestem ciekaw Twoich motywów.

                  opisałam powody w wątku na dole z godz 23:37.

                  • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 00:05
                    hazzard napisała:

                    > Gdybyś stałej prędkości nie utrzymywała, to miałby prawo do hamowani
                    > > a
                    > > Ci przed nosem?
                    >
                    > słyszałam o takich akcjach, gdy ktoś np. wlókł się lewym pasem.

                    A Twoim zdaniem, to że się wlókł, usprawiedliwia hamowanie przed nosem? Poza tym
                    "wlec się" to pojęcie względne. Dla jednego jazda po mieście 50 km/h oznacza
                    wleczenie się, dla innego jest to 80 km/h.
                    Jura

                    P.S. Wyjaśnienia przeczytałem. Nie przekonują mnie, chyba tylko to, że masz
                    dopiero 3 miesiące prawo jazdy, więc rozumiem, że możesz obawiać się zmieniania
                    pasa ruchu, tym bardziej, że u nas w Polsce ułatwianie zmiany pasa nie
                    funkcjonuje jeszcze idealnie.
                • prasco Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 16:34
                  powiem Ci dlaczego sporo osób jeździ lewym pasem:
                  - mniejsze koleiny
                  - mniej łatek o innej wysokości niż reszta drogi
                  - często trudny powrót na prawy pas ze względu na konieczność pokonania skutków
                  ruchu "górotworu" ;)

    • jbl25 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 20:57
      Passat. W dizlu. Nic dodać, nic ująć.
    • kozak-na-koniu Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 22:48
      hazzard napisała:

      > Nie wiem, skąd w niektórych kierowcach tyle buractwa, tym
      bardziej, że miał do
      > dyspozycji pas środkowy, którym jechało raptem 1 auto, a po
      wyprzedzeniu mnie
      > miał całkiem pusty pas, poza tym nie telepałam się lewym pasem 50-
      60km/h.....

      Rzeczywiście, trzeba być wyjątkowym burakiem i prymitywem, by
      rozwijaną przez siebie prędkością oraz uwagami na temat marek
      samochodów usprawiedliwiać własne chamstwo oraz olewanie przepisów
      innych, jak ograniczajace prędkość.:P
      • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 22:53
        tak, szczególnie gdy burak i prymityw rozwijał prędkość co najmniej 140km/h. Ale
        jak rozumiem, jemu wolno i grzać lewym pasem i rozwijać prędkość zdecydowanie
        wyższą niż dopuszczają przepisy, których zapewne jesteś wyznawcą?
        • kozak-na-koniu Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 23:02
          Przypominam, że w Polsce wciąż obowiązuje przepis o jeździe możliwie
          blisko prawej krawędzi jezdni i że przepis ten nie ma nic wspólnego
          z praepisami ograniczajacymi prędkość - na przykład, mimo jazdy z
          przepisową prędkością wciąż nie wolno Ci jechać lewą stroną jezdni
          (chyba że tyle, ile trzeba przy wyprzedzaniu), ani nawet środkiem.
          Jak nie lubisz być wyprzedzaną, to kup sobie odrzutowiec, a od
          egzekwowania przepisów teoretycznie jest policja a nie urażeni w
          swej ambicji domorośli ormowcy.:P
          PS Zachowania tamtego też nie popieram.
          • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 17.10.09, 23:37
            hmm, jeżdżę tym odcinkiem drogi dość często i z autopsji wiem, że przed Jankami
            trzeba zająć właściwy pas, by potem nie musieć kombinować. I tak zajęcie
            wcześniej lewego pasa powoduje, że po minięciu centrum handlowego trafiam na pas
            środkowy. Unikam pasa prawego, gdyż w pewnym momencie się kończy i potem wszyscy
            się wpychają na środkowy - a co za tym idzie, środkowym jedzie się w korku
            wolniej niż lewym. Druga rzecz - wertepy i koleiny. Kto jeździ tą trasą, wie, o
            czym mówię - proponuję się wybrać w te okolice np. o godz. 18 w niedzielę;))

            Zatem początkowo po wyjechaniu z miejsca X przed Lesznowolą zajęłam pas
            środkowy, aby nie wlec się za autobusami, a przed Jankami uciekłam na lewy, bo
            środkiem telepał się fiat uno - i właśnie w tym momencie objawił się wspomniany
            passat.

            OK, mogłam zjechać potem na środkowy czy nawet na prawy, ale po co miałam to
            robić przed Jankami, skoro wiem, jak potem wygląda sytuacja? Owszem, niektórzy z
            kończącego się prawego pasa wjeżdżają na chama lub czekają, aż ktoś ich wpuści,
            jednak moje unikanie slalomu po pasach wynika z 3-miesięcznego stażu za kółkiem,
            zatem skoro znam drogę i wiem, czego mogę się spodziewać, wybieram optymalny
            pas, ale jednocześnie nie jestem zawalidrogą i nie blokuję innych wlokąc się lub
            utrudniając wyprzedzanie.
            • tymon99 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 06:06
              pomyśl nad wykupieniem dodatkowych jazd z instruktorem..
              • tomasz_szymacha Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 21:42
                Przy 3-miesięcznym stazu unikałbym jazdy 110 nawet w takich miejscach.
                Wystarczy lekki łuczek i możesz się zdziwić. Szczególnie w małym
                miejskim wozidełku.

                Tomek
            • kozak-na-koniu Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 09:32
              hazzard napisała:

              > Zatem początkowo po wyjechaniu z miejsca X przed Lesznowolą
              zajęłam pas
              > środkowy, aby nie wlec się za autobusami, a przed Jankami uciekłam
              na lewy, bo
              > środkiem telepał się fiat uno - i właśnie w tym momencie objawił
              się wspomniany
              > passat.

              ...I wystarczyło od czasu do czasu zerkać w lusterko, spokojnie
              dokończyć wyprzedzanie, włązyć prawy kierunkowskaz i w luce wrócić
              na pas środkowy. Nie masz wpływu na styl jazdy i prędkość nnych -
              masz na własne. Niech sobie pędzi i zabije się bez Ciebe. Przy takim
              rozwiązaniu, w 8 przypadkach na 10 jeszcze by Ci podziękował,
              zamiast nakręcać agresję.

              > OK, mogłam zjechać potem na środkowy czy nawet na prawy, ale po co
              miałam to
              > robić przed Jankami, skoro wiem, jak potem wygląda sytuacja?

              A on może nie wiedział? Jest taka możliwość...

              Owszem, niektórzy
              > z
              > kończącego się prawego pasa wjeżdżają na chama lub czekają, aż
              ktoś ich wpuści,
              > jednak moje unikanie slalomu po pasach wynika z 3-miesięcznego
              stażu za kółkiem

              ...I wszystko jasne...:)))

              > zatem skoro znam drogę i wiem, czego mogę się spodziewać, wybieram
              optymalny
              > pas, ale jednocześnie nie jestem zawalidrogą i nie blokuję innych
              wlokąc się lu
              > b
              > utrudniając wyprzedzanie.

              W tym akurat wypadku utrudniłaś i prędkość, z jaką jechał ten drugi
              nie ma tu żadnego znaczenia.
              • kozak-na-koniu PS 18.10.09, 09:52
                uciekłam na lewy, bo środkiem telepał się fiat uno - i właśnie w
                tym momencie objawił się wspomniany passat.


                Czy przypadkiem nie zajechałaś mu drogi? Patrzysz w lusterko przed
                zmianą pasa? Sygnalizujesz odpowiednio wcześnie zamiar
                wykonania manewru - nie sam fakt jego wykonywania, co i tak zauważy
                każdy nieślepy?
                • hazzard Re: PS 18.10.09, 14:44
                  nie zajechałam mu drogi, ponieważ zmieniłam pas na lewy zanim ten gość w ogóle
                  mnie dogonił. W przeciwieństwie do rzeszy kierowców, którzy jeżdżą po ulicach
                  jak traktorem po polu - czyli w ogóle nie sygnalizują zamiarów - ja akurat i
                  patrzę w lusterka i włączam kierunkowskazy. Nie mam w zwyczaju zajeżdżania
                  innym drogi.
                  • tiges_wiz Re: PS 18.10.09, 18:56
                    ja kolo janew do raszyna zawsze jade prawym .. najszybciej.
                    i dojezdzam do momentu az sie pas konczy i nigdy nie mialem problemu ze zmiana
                    pasa tam.
                    • hazzard Re: PS 18.10.09, 19:36
                      gdy będę tam next time, to spróbuję prawym pojechać do końca.
                      • tymon99 Re: PS 18.10.09, 21:10
                        jazda na zamek polega ogólnie rzecz biorąc na tym, że dalej prawym pojadą na
                        zmianę: jeden ze środkowego, jeden z prawego zanikającego.
    • inguszetia_2006 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 10:01
      Witam,
      Hazzard, musisz się wiele jeszcze nauczyć.
      Z prawego pasa, kończacego się znienacka, wbijają się ludzie całkiem
      grzecznie i kulturalnie i jest to tzw. jazda na suwak. Nie ma
      żadnych problemów ze zmianą pasa w tych okolicach, wszystko odbywa
      się elegancko i przyjaźnie. Dziwne jest to,że nikt cię tego nie
      uczył. Długa droga przed tobą, więc zwolnij panna, bo umiejętności i
      orientację w terenie masz fatalną. Nie kminisz, co się wokół ciebie
      dzieje. Zupełnie nie kminisz.
      Niemniej każdy był kiedyś oślą łąką, więc mam nadzieję, że i z
      ciebie będą ludzie.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • staszek585 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 12:05
        Zgadzam się z Inguszetią.
        Ucz się dziecino......
        I przyjmij do wiadomości., ze w Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Nawet jak za parę kilometrów chcesz jechać w lewo.
        PS:
        Oczywiście buractwo kierowcy Passata nie ulega wątpliwości.
      • tymon99 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 13:56
        tego nienacka (od tabliczki licząc) jest tam 350 m!
        • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 14:22
          nigdzie nie napisałam, że prawy pas kończy się znienacka, tylko że "kończy się w
          pewnym momencie".
    • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 14:40
      hmmm, po lekturze postów odnoszę wrażenie, że panuje społeczne przyzwolenie na
      szybką jazdę z niedozwoloną prędkością i nikt takich kierowców szczególnie nie
      potępia (bo przecież jeden z drugim ma dobre auto, trochę koników pod maską i
      nie po to jeździ takim, a nie innym wozem, by się wlec za innymi).

      OK, jechałam lewym pasem przepisowe 100km/h lub mniej przepisowe 110km- mimo
      obowiązującego ruchu prawostronnego - i w celu obiecanej poprawy nie widzę
      powodu, by korzystać z czyjejś rady i dokupywać dodatkowe godziny - ale wydaje
      mi się, że ograniczenie prędkości dotyczy wszystkich pasów. Zatem jakie ma
      znaczenie fakt, że jadę setką prawym, środkowym czy lewym pasem? To jest pytanie
      z pominięciem przepisu mówiącego o ruchu prawostronnym.
      Czy fakt, że jadę tym nieszczęsnym lewym pasem, ale nie blokuję drogi wlokąc się
      np. 60 przy możliwych 100 pozwala kierowcy za mną wyprzedzać z prędkością co
      najmniej 140km/h?
      Raz, że wyprzedza, to potem zjeżdża na ten sam lewy pas i grzeje tak, że wącham
      tylko przysłowiowy dymek - czy to jest zgodne z przepisami i ogólnym myśleniem,
      że "lewy pas służy do szybkiej jazdy"?

      PS. Na co dzień jeżdżę po W-wie, poruszając się po ulicach Ochoty, Centrum,
      Muranowa, więc zmiana pasa w trasie to mały pikuś w porównaniu ze zmianą pasa w
      stolycy;)) Ktoś pytał, czemu akurat lewy - raz, że z wygody, dwa, że chciałam
      wyprzedzić autobusy, pks-y i tych, którzy jechali wolniej niż mogli, trzy -
      wybór optymalnego pasa przed dotarciem do Janek.

      Co do sugestii Inguszetii - cały czas się uczę, każdy dzień na drodze uczy mnie
      czegoś nowego i samodzielna jazda jest nierzadko ciekawym, a nieraz trudnym i
      frustrującym doświadczeniem.
      • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 14:50
        hazzard napisała:

        > hmmm, po lekturze postów odnoszę wrażenie, że panuje społeczne przyzwolenie na
        > szybką jazdę z niedozwoloną prędkością i nikt takich kierowców szczególnie nie
        > potępia

        Złe wrażenie odnosisz. Prawie każdy wypowiadający się w tym wątku potępił
        zachowanie gościa jako burackie. To rzecz oczywista i nie ma o czym dyskutować.
        Dyskusyjne natomiast było Twoje zachowanie. Wydaje Ci się (zresztą nie tylko
        Tobie, inni też tak mają), że jeśli lewym pasem jedzie się wystarczająco szybko,
        to nie jest się blokerem. Nie jest tak. Blokerem jest także ten, kto jedzie
        lewym nawet 200 km/h, podczas gdy prawy ma wolny. Naprawdę nie tłumaczyli Ci na
        kursie, że w Polsce mamy ruch prawostronny?
        Jura
      • tymon99 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 15:12
        hazzard napisała:

        > nie widzę powodu, by korzystać z czyjejś rady i dokupywać
        > dodatkowe godziny

        powód: nie umiesz jeździć!
        * zajmujesz w łazach lewy pas, bo prawy.. pod kościołem w raszynie znika. ręce
        opadają..
        * zasady ruchu prawostronnego nie rozumiesz.
        * burakowi z grójca zajechałaś drogę, nie zdając sobie z tego sprawy.

        aha, i jeszcze jedno: jak szło to przysłowie o dymku? to jakieś wasze regionalne?
      • kozak-na-koniu Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 15:53
        Rzeczywiście, ograniczenia prędkości obowiązują wszystkich. Tak
        samo, jak wszystkich obowiązują przepisy dotyczące ruchu
        prawostronnego, wyprzedzania, sygnalizowania, nieutrudniania itd.
        Musisz jeszcze trochę pojeździć, by zrozumieć że stosowanie się do
        jednego, najbadziej w mediach nagłośnionego przepisu nie robi z
        Ciebie osoby uprzywilejowanej i nie zwalnia z obowiązku stosowania
        się do innych przepisów, niepisanych zasad oraz obowiązku zachowania
        wyobraźni i zdrowego rozsądku. Najgorszym typem "polskiego kierowcy"
        jest właśnie ten, który uważa, że skoro on nie przekracza
        dozwolonej prędkości lub robi to w stopniu niewielkim, to wolno mu
        więcej niż innym, a szczególnie wolno mu wszystkich oceniać i
        pouczać. No, chyba że kiedyś chcesz trafić do piachu z błogą
        świadomością, że to nie z Twojej winy, bo Ty byłaś "zgodna z
        przepisami"...
        • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 16:08
          kozak-na-koniu napisał:

          > Najgorszym typem "polskiego kierowcy"
          > jest właśnie ten, który uważa, że skoro on nie przekracza
          > dozwolonej prędkości lub robi to w stopniu niewielkim, to wolno mu
          > więcej niż innym, a szczególnie wolno mu wszystkich oceniać i
          > pouczać.

          W opisanym przypadku "nauczycielem" okazał się akurat ten szybki. A więc nie
          jest to regułą, że tylko "wolni" mają ciągotki nauczycielskie.
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 16:53
            Zgadza się. W tym przypadku nauczycielem był tamten, a ta była
            rewanżystką. Niedobrze to świadczy o całości i jeszcze gorzej wróży
            na przyszłość. Pozostaje mieć nadzieję, że po pierwszych
            przejechanych w życiu 100 000 km takie odruchy zaczną zanikać...:)
      • emes-nju Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 16:33
        hazzard napisała:

        > hmmm, po lekturze postów odnoszę wrażenie, że panuje społeczne
        > przyzwolenie na szybką jazdę z niedozwoloną prędkością

        110 km/h, do ktorych sie przyznajesz, to zdecydowanie szybko, a do tego na
        drodze, ktora jechas, ZA szybko.

        Dlaczego piszesz o przyzwoleniu spolecznym, skoro Ty sama sobie udzielasz
        przyzwolenia na lamanie przepisow? Czy to nie pachnie troche filozofia Kalego?
        • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 17:37
          z tego co mówili na kursie, dopuszczalna prędkość na drodze dwujezdniowej
          dwupasmowej wynosi 100 km/h dla aut osobowych (chyba że znaki mówią inaczej). W
          opisanej sytuacji faktycznie doszłam do 110km/h, do czego się przyznałam od razu
          i wcale nie twierdzę, że to była prędkość zgodna z przepisami.
          • tymon99 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 18:11
            łazy, pamiątka, sękocin, janki, raszyn - wszystko teren zabudowany
            poza: przed każdym skrzyżowaniem - znak 70

            --
            but you will wind up peeking through her keyhole
            down upon your knees
            na sam dół
            • staszek585 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 19:37
              Hazzard wydaje się, ze wszystko wiesz najlepiej. To po co pytasz, skoro
              odpowiedzi nie po Twojej myśli Cię denerwują?
              Tak przy okazji: nie ma "drogi dwujezdniowej dwupasmowej".
              Albo źle Cię uczyli, albo nie uważałaś.
              Dziwna ta Twoja logika: sama nie przestrzegasz przepisów, a żądasz
              przestrzegania od innych ?
              Skoro gość mógł Cię wyprzedzić po prawej stronie to chyba pas ten był wolny?
              To po co te opowiastki, że musiałaś wyprzedzać .... ?
              Swoją drogą wyprzedzanie nie jest manewrem obowiązkowym.
              To, że uważasz, że tak Ci było wygodniej to tylko Twój pogląd. Ważny, ale nie
              usprawiedliwiający łamania przepisów.
              Na koniec, zajechałaś mu drogę czy nie ?
              PS:
              W żadnym razie nie oznacza to, że wyprzedzający Cię gość postąpił słusznie.
              Zachował się po buracku.
              • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 22:50
                powtarzam raz jeszcze - NIE ZAJECHAŁAM MU DROGI. Gdy wjechałam na lewy pas, auta
                nim jadące było daleko za mną. Gość po prostu w pewnym momencie dogonił mnie,
                wyprzedził i pojechał dalej tym samym pasem.

                Nigdzie nie wspomniałam, że musiałam wyprzedzać, minęłam jadącego środkiem fiat
                uno i ten passat śmignął mi raptem kilkanaście metrów dalej.

                > Tak przy okazji: nie ma "drogi dwujezdniowej dwupasmowej".

                Chodziło mi o drogę dwujezdniową składającą się z 2 lub więcej pasów ruchu -
                pl.wikipedia.org/wiki/Droga_dwujezdniowa. W tym konkretnym przypadku pasy
                w przeciwnych kierunkach są rozdzielone pasem zieleni i barierkami.
                • tymon99 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 00:01
                  hazzard napisała:

                  > śmignął mi raptem kilkanaście metrów dalej

                  110 km/h to jest 30m/s, czyli kilkanaście metrów to jakieś pół sekundy. tyle
                  czasu dzieliło was od poważnej kolizji. jeśli to nie jest zajechanie.. weź
                  dziewczyno zmądrzej trochę, bo nie ogarniasz sytuacji, które stwarzasz na
                  drodze. baj de łej: trzeci pas zaczyna się między ikeą a światłami, czyli w
                  terenie zabudowanym, więc nie ściemniaj, że dozowlona prędkość wynosi tam 100 km/h!
                  • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 10:16
                    baj de łej cała sytuacja miała miejsce PRZED Jankami, a konkretnie między
                    skrzyżowaniem jak na Lesznowolę a Jankami, jadąc od strony południowej. Więc jak
                    najbardziej są tam 3 pasy ruchu. W jaki sposób niby zajechałam gościowi drogę,
                    skoro gdy wjechałam na ten pas, to za mną żywej duszy nie było i gość pojawił
                    się na horyzoncie ładny kawałek dalej?? Gwoli ścisłości to on mi zajechał i
                    jeszcze dał po hamulcach, stwarzając zagrożenie na drodze.






                    • trypel Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 10:22
                      Od Magdalenki (skręt na Lesznowolę) do Janek są 2 pasy ruchu. 3 pas pojawia sie
                      dopiero od swiateł przy Ikei.
                      • tymon99 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 13:22
                        jest jeszcze wcześniej (dużo wcześniej) inny skręt na (inną) lesznowolę, ale i
                        tak trzeci pas jest dopiero od janek.
                        • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 13:35
                          faktycznie rąbnęłam się, oglądam teraz tą trasę na zumi.pl, sytuacja miała
                          miejsce za skrzyżowaniem E77 i Słoneczną (ta ulica prowadzi do Lesznowoli), a
                          grubo przed Jankami i tam oczywiście są 2 pasy ruchu.
                          • trypel Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 13:45
                            rąbnęłaś sie bo zauważyłaś pas którego nie było???
                            rany boskie - nie chciałbym znaleźć sie w Twojej okolicy jak siedzisz za kierownicą.
                    • tymon99 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 13:23
                      zdecyduj się: albo horyzont, albo kilkanaście metrów..
            • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 22:56
              znak mówiący o terenie zabudowanym jest tylko na wysokości Janek, a znaki
              ograniczające prędkość do 70 są przed skrzyżowaniem jak na Lesznowolę i jeszcze
              gdzieś przed Jankami. Same Janki - ograniczenie do 50km, chociaż i tak w
              godzinach, w których jeżdżę, nie zdarzyło mi się pokonać odcinka Janki - Raszyn
              szybciej niż 30km/h (i to w porywach).
    • wspanialy69 Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 21:07
      >Druga rzecz - wertepy i koleiny
      >ale jednocześnie nie jestem zawalidrogą

      ja mam podobną sytuację przy wyjeździe na Gdańsk (koleiny na prawym), tylko że tam są tylko dwa pasy, ale generalnie ci jadący 110 przepuszczają jadących 140, szczególnie przy prawym pasie wolnym, co nie zmienia faktu, że dziesiątki razy byłem wyprzedzany po prawej i nikt jeszcze nie próbował mnie za to karać
      • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 18.10.09, 22:53
        dokładnie, od "karania" jest drogówka. Z 2 strony dobrze, że gość mi nie
        zajechał i nie wyskoczył z samochodu z jakimś narzędziem (a słyszałam i o takich
        akcjach!).
        • petwope Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 10:31
          zalozyc watek na forum, zeby poutyskiwac na kogos, kto w przekonaniu autorki
          robi zle, a wkonsekwencji dowiedziec sie, ze jest sie wcale nie lepszym - bezcenne.

          FAIL :D
        • qqbek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 10:36
          Nie zmienia to faktu, że jeżeli są trzy pasy ruchu i środkowy jest wolny (a
          musiał być wolny, skoro jak piszesz "pan burak WGR" Ciebie nim wyprzedził) masz
          obowiązek jechać prawym.
          Od zawsze irytują mnie kierowcy, którzy jeżdżą lewym.
          Wczoraj jechałem u siebie w Lublinie dwa razy al. Unii Lubelskiej i al.
          Solidarności (szerokie, trzy-czteropasmowe ulice o podwyższonej dopuszczalnej
          prędkości maksymalnej) i w obydwu przypadkach przebyłem je z prędkością
          45-50km/h (dozwolone 30 więcej) dzięki ślamazarom na lewym pasie i ćwokom
          podmiejskim jadącym całą ławą (aż żal, że nie miałem ze sobą aparatu
          fotograficznego, żeby uwiecznić 4 cioty jadące równolegle obok siebie, całą
          ławą, jakieś 45km/h, zaraz obok znaku dopuszczającego 70km/h, po suchej, czarnej
          nawierzchni i przy doskonałej widoczności).
          W pani przypadku obydwoje mieliście rację (a raczej obydwoje jej nie mieliście),
          ale takie, nieprzepisowe, zachowania na drodze to po prostu chamstwo względem
          innych kierowców. W cywilizowanych Niemczech za takie zachowanie to pani, a nie
          przekraczający dozwoloną prędkość burak z Passata, dostałaby wyższy mandat. Tym
          bardziej, że jadąc 110km/h poruszała się pani nie 20 lecz niecałe 10 (zakładam
          typowy w tym wypadku błąd wskazań o 3-4km/h prędkościomierza) km/h ponad
          przepisy. Na drogach dwujezdniowych poza terenem zabudowanym dopuszczalna
          prędkość wynosi bowiem nie 90 (jak pani się wydaje) lecz 100km/h.
          • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 12:13
            ok, nie zmienia to faktu, że jadąc lewym pasem zrobiłam źle, ale, jak piszesz,
            nie wlokłam się 45 przy dopuszczalnych 70 - bo gdyby tak było, to w ogóle nie
            miałabym pretensji do gościa w passacie, co najwyżej do siebie, że władowałam
            się na lewy pas i się wlokę poniżej dopuszczalnej prędkości, blokując ruch.

            niby czemu wyższy mandat? OK, za jazdę lewym pasem i za przekroczenie o ok. 10
            km/h (nigdzie nie pisałam, że na dwujezdniowej o dwóch pasach ograniczenie jest
            do 90km) - natomiast on także za jazdę lewym pasem i to z prędkością na oko ze
            140km/h plus nieuzasadnione hamowanie przed nosem. Jasne, mogłam zjechać na
            prawy, ale on też mógł. Ale wyprzedził mnie i znowu usadowił się na lewym pasie,
            chociaż środkowy był wolny. I zastanawia mnie, czemu jednym wolno, a drugim
            niekoniecznie - bo tak naprawdę nikt nie krytykuje gościa z passata za to, że
            jechał lewym pasem z nadmierną prędkością (poza tą akcją z przyhamowaniem). I,
            jak wspomniałam we wcześniejszym poście, spotkaliśmy się na światłach przed
            zjazdem do centrum Janki - i on nadal był na lewym pasie. Potem zgubiłam go z oczu.

            W ramach dyskusji - co uprawnia użytkowników lewego pasa do jazdy z nadmierną
            prędkością? Czy wykorzystują oni fakt, że skoro obowiązuje ruch prawostronny i
            gdy nie ma korków, to lewy pas mają w zasadzie do dyspozycji?

            Przyznam, że na kursie wyjazd za miasto obejmuje 4 godz. lekcyjne i tak
            naprawdę ta historia i Wasze opinie są bardziej pouczające niż jakikolwiek kurs.
            • trypel Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 13:00
              hazzard napisała:


              > W ramach dyskusji - co uprawnia użytkowników lewego pasa do jazdy z nadmierną
              > prędkością?

              no własnie co? bo sama tez jechałaś za szybko.


              a przy okazji - gdzie na tym kawałku od skrętu na Lesznowolę do Janek są 3
              pasy???? bo ja wiem że są tylko na ostatnich 300 m od skrętu do Ikei do
              skrzyżowania. To było tam????
              • nioma Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 14:39
                hazzard> dalas za przeproszeniem dupy, zamiast sie przyznac do bledu
                brniesz w swoim uporze godnym lepszej sprawy. Niestety racji nie
                masz. Ani troszke. Za wyjatkiem tego, ze hamowanie umyslne komus
                przed nosem to buractwo.
                • nioma Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 14:43
                  cytacik z wypowiedzi hazzard z dnia 01/10/09

                  Autor: hazzard 01.10.09, 12:08
                  przyznam szczerze, że też się uczę (jeżdżę niecałe 3 m-ce) i
                  też miewam podobne
                  dylematy - tzn. związane ze zmianą pasa w przypadku dużego natężenia
                  ruchu. Gdy
                  jadę i widzę, że sąsiednim pasem jedzie auto 1 za drugim, i to dość
                  szybko, to
                  nie bardzo mam jak ten pas płynnie zmienić, chyba, że wjadę komuś
                  przed nos albo
                  ktoś mnie przepuści;(
                  • dingogringo Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 14:49
                    Trzy miesiące jak widać to nie jest dużo żeby dobrze jeździć.
                    Więcej pokory dziewczyno, więcej nauki a będzie dobrze. I weź kilka
                    jazd dodatkowych albo kodeks poczytaj to Ci się przyda. Powaga.
                    Buractwem strasznym jest jazda lewym pasem kiedy inne są wolne.
                    Buractwem strasznym jest zajmowanie lewego pasa i oburzanie się na
                    innych kierowców, że jadą szybciej, bo nie Ty jesteś od zwracania
                    innym uwagi. Szczególnie, jeśli sama nie potrafisz jeździć zgodnei z
                    przepisami.
                • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 15:18
                  ależ się przyznałam do tego, że jechałam lewym pasem i że to był błąd. Nawet się
                  przyznałam, że jechałam 110 km/h. To było ciekawe doświadczenie pozwalające
                  wyciągnąć wnioski na przyszłość, szkoda tylko, że co niektórzy są aż tak
                  zjadliwi w swoich wypowiedziach.

                  • nioma Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 15:22
                    Zjadliwi? Bo prawdę napisali, ze nie masz racji?
                    To ani wstyd ani zbrodnia popełnić błąd, ale upierać się, że ma się
                    rację wtedy kiedy jej się nie ma?
                    Prawo jazdy masz od trzech miesięcy i masz prawo robić błędy albo
                    czegoś nie wiedzieć, ale Ty nie przyjmujesz krytyki, nie uznajesz
                    oczywistych oczywistości i dalej uważasz, że Ty mialas racje.
                    • hazzard Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 15:31
                      to ani wstyd ani zbrodnia popełnić błąd, znacznie gorzej się do niego przyznać
                      publicznie;(
                      • nioma Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 15:33
                        Ale Ty się nie przyznalas, caly czas uwazasz, ze to tamten kierowca
                        zle zrobil a Ty biedna niewinna :) I uwazasz, ze dobrze robisz
                        jezdzac lewym pasem.
                        to co tu dyskutowac?
                      • qqbek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 16:17
                        hazzard napisała:

                        > to ani wstyd ani zbrodnia popełnić błąd, znacznie gorzej się do
                        niego przyznać
                        > publicznie;(

                        Nie, jeśli chcesz rozważnej opinii na temat tego błędu.
                        Ale Pani życzy sobie pochwały własnej jazdy i nagany dla buraka w
                        Passacie, podczas gdy naganne było zachowanie obydwu stron.
                        Już śpieszę z wyjaśnieniami odnośnie mandatów w Niemczech:
                        otóż blokowanie pasa do wyprzedzania stoi tam wyżej w taryfikatorze
                        (i to we wszystkich Landach!) niż przekroczenie prędkości o 10km/h w
                        terenie niezabudowanym. To chyba wyraźnie pokazuje, co niemiecki, w
                        przeciwieństwie do naszego rodzimego, rozsądny ustawodawca, uważa za
                        zachowanie bardziej negatywne.
                        Z resztą Niemcy i ich mandaty są fajni. Mają nawet pozycję w
                        taryfikatorze "za niezatankowanie dostatecznej ilości paliwa na
                        autostradzie", czyli jak zapomnisz zatankować paliwa i skończy się
                        ono Tobie na środku autostrady, to poza panami z pomocy drogowej
                        spodziewaj się też zielonego radiowozu drogówki. I to lubię. To
                        promuje myślenie, planowanie i przewidywanie a nie, tak przez nas
                        lubiane przecież, uczenie się na błędach.
                        • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 16:24
                          qqbek napisał:

                          > Nie, jeśli chcesz rozważnej opinii na temat tego błędu.
                          > Ale Pani życzy sobie pochwały własnej jazdy i nagany dla buraka w
                          > Passacie, podczas gdy naganne było zachowanie obydwu stron.
                          > Już śpieszę z wyjaśnieniami odnośnie mandatów w Niemczech:
                          > otóż blokowanie pasa do wyprzedzania stoi tam wyżej w taryfikatorze
                          > (i to we wszystkich Landach!) niż przekroczenie prędkości o 10km/h w
                          > terenie niezabudowanym.

                          Ale ten, który ją wyprzedzał, przekroczył prędkość o więcej niż 10 km/h, jeśli
                          jechał powyżej 140 to w Niemczech straciłby nawet prawo jazdy na okres od
                          jednego do trzech miesięcy. Poza tym dolicz jeszcze wyprzedzanie z prawej (w
                          Niemczech niedozwolone). Już samo to daje dużo większy mandat dla niego niż dla
                          "lewopasówki". A celowe hamowanie, żeby dać nauczkę, to w Niemczech może się
                          skończyć odebraniem prawka i skierowaniem na "idiotentest". Przesadziłeś więc
                          pisząc, że "lewopasówka" zapłaciłaby w Niemczech więcej niż burak z passata.

                          > Z resztą Niemcy i ich mandaty są fajni. Mają nawet pozycję w
                          > taryfikatorze "za niezatankowanie dostatecznej ilości paliwa na
                          > autostradzie", czyli jak zapomnisz zatankować paliwa i skończy się
                          > ono Tobie na środku autostrady, to poza panami z pomocy drogowej
                          > spodziewaj się też zielonego radiowozu drogówki. I to lubię. To
                          > promuje myślenie, planowanie i przewidywanie a nie, tak przez nas
                          > lubiane przecież, uczenie się na błędach.

                          W praktyce konczy się to na ogół na pouczeniu.
                          Jura
                          • nioma Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 17:27
                            wracamy do punktu wyjscia: niech nie poucza ten co sam robi zle.
                            Autorka watku zrobila zle ale tego nie widzi.
                            Widzi tylko blad kierowcy passata.
                            • jureek Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 18:27
                              nioma napisała:

                              > wracamy do punktu wyjscia: niech nie poucza ten co sam robi zle.
                              > Autorka watku zrobila zle ale tego nie widzi.

                              Owszem, widzi już, że zrobiła błąd. Chyba przegapiłaś jej dzisiejszy wpis:
                              "ależ się przyznałam do tego, że jechałam lewym pasem i że to był błąd"
                              Jura
                              • nioma Re: Czy on chciał mi coś udowodnić? 19.10.09, 20:14
                                Masz rację.
                                Przepraszam autorko wątku, przegapiłam ten wpis.
    • naprawdetrzezwy A ty wierzysz w tę plotkę? 19.10.09, 20:51
      że jazda lewym pasem wydłuża penisa albo powiększa cycki?

      hazzard napisała:

      > Wracam do domu dziś wieczorkiem, jadę sobie 110 km/h lewym pasem


      To cię oszukali...
      • hazzard Re: A ty wierzysz w tę plotkę? 19.10.09, 22:09
        Z założenia nie wierzę w plotki, no moźe poza tą, że faceci leczą swoje kompleksy kupując wypasione fury:-) podobno im mniejszy penis, tym większa i wypasiona bryka;-)
Pełna wersja