wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie

17.10.09, 21:18
na prostej drodze wylotowej jednojezdniowej, dwukierunkowej, z miasta wyjeżdża sznur samochodów a z naprzeciwka nikt nie nadjeżdża, w tym momencie rozpocząłem manewr wyprzedzania kolumny samochodów, niestety nie zauważyłem podwójnej ciągłej :-(((
raptem 5 metrów przede mną z kolumny wyjechał samochód skręcający do posesji po lewej stronie drogi, ewidentnie, albo nie spojżał w lusterko, a jak rozumiem podczas zmiany pasa lub kierunku miał obwiązek, albo co gorsza spojżał, widział mnie i błędnie interpretując moje zachowanie jako bezczelną próbę ominięcia korka, w którym zapewne dzień w dzień się kisi, próbował ukarać. Byłem w całkowitym szoku, całą winę wziąłem na siebie.

a jak wy byście się zachowali ???
czy miałem jakąkolwiek szansę na orzeczenie współwiny, gdybym argumentował, że wyjazd przed samą maskę wyprzedzającego samochodu, nawet jeśli wyprzedzanie następuje w miejscu niedozwolonym też jest złamaniem przepisów ???

PS. poszkodowany dopytywał się czemu nie zjechałem na pobocze aby uniknąć kolizji, to mnie lekko zszokowało
    • tiges_wiz Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 17.10.09, 22:38
      moim zdaniem moznaby mowic o wspolwnie jakby tak byla przerywawa
      przy podwojnej ciaglej dochodzi jeszcze dla ciebie:


      3. Jeżeli uczestnik ruchu lub inna osoba spowodowała jednak zagrożenie
      bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest obowiązana przedsięwziąć niezbędne środki w
      celu niezwłocznego usunięcia zagrożenia, a gdyby nie mogła tego uczynić, powinna
      o zagrożeniu uprzedzić innych uczestników ruchu.

      i dla niego:

      Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć,
      że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że
      okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

      czyli moim zdaniem mial prawo liczyc, ze zaden idiota nie zacznie tam wyprzedzac.
    • bimota Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 17.10.09, 23:12
      Ale ma chyba obowiazek upewnic sie czy nie jest wyprzedzany... No ale co daje
      uznanie go wspolwinnym ?
      • tiges_wiz Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 17.10.09, 23:20
        bo to jest takie typowe kodeksowe niewiadomo co, ktore pozwala uznac winnym
        dowolna osobe.

        dlatego moim zdaniem kazdy lamiacy taki wazny przepis jak podwojna ciagla, nie
        powinien byc chroniony przez ten przepis o upewnianiu sie.

        co innego przy przerywanaj. ona oznacza ze jest mozliwosc, ze ktos zacznie
        wyorzedzac, wiec upewnic sie trzeba.

        oczywiscie nie jestem wyrocznia, a policja i sady wydaja tu rozne orzeczenia
        • pocieszne Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 02:50
          tiges_wiz napisał:

          > dlatego moim zdaniem kazdy lamiacy taki wazny przepis jak podwojna ciagla, nie
          > powinien byc chroniony przez ten przepis o upewnianiu sie.

          zaraz, a czy ten drugi nie wyjechal z kolumny tez na podwojnej ?
          jezeli nie, bo juz sie skonczyla, to by znaczylo ze wyprzedzajacy tez byl juz
          poza podwojna (chociaz rzeczywiscie rozpoczal wyprzedzanie "nielegalnie") i jak
          nie bylo innych swiadkow, to moglby sie uprzec, ze rozpoczal wyprzedzanie na
          przerywanej :-)
          • realgniot Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 03:16
            Czasem jest podwójna ciągła aby uniemożliwić wyprzedzenia, a w miejscach do wjazdu na posesje jest przerywana, czyli jeżeli tak było miał prawo skręcić. Zdarzyło mi się być świadkiem jak w podobnej sytuacji skręcałem i o mały włosy nie zostałem rozjechany. Mało tego wyjeżdżając z posesji w podobnej sytuacji mam nadzieję, że nikt nie wyprzedza więc oglądam się, czy nie zajadę komuś drogi, ale niestety nie wystarczy, dosłownie sekunda nieuwagi i przez jakiegoś głąba może dojść do czołowego.
            • babaqba Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 06:04
              Przyznam, że NIGDY nie widziałem podwójnej ciągłej przerwanej
              wjazdem na posesję itp. Pojedyńcza - owszem. Jeśli wyjeżdżający pod
              maskę przekroczył podwójną jest współwinny i jeszcze można iść z tym
              przed sąd.
              • odl Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 20.10.09, 08:37
                to malo widziales.. ;-) ja takie widze codziennie jadac do pracy.
    • poldex0 Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 08:08
      >> No ale co daje uznanie go wspolwinnym ?
      daje to że jego auto naprawiane byłoby z jego AC a nie z mojego OC

      >> Przyznam, że NIGDY nie widziałem podwójnej ciągłej przerwanej
      >> wjazdem na posesję itp.

      podwójna ciągła, faktycznie była przerywana przy wjeździe na posesję (konkretnie do fabryki), a zaraz potem przy wjeździe do stacji benzynowej

      i moim zdaniem to BARDZO często występuje na drogach
      • staszek585 Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 11:58
        Za mało danych, żeby się konkretnie wypowiedzieć.
        Wygląda na to, że:
        1.Była podwójna ciągła. Przy wjeździe była przerywana.
        Zatem:
        -wyprzedzać nie było wolno,
        -skręcający nie zmieniał pasa (nie miał na co ), tylko skręcił w lewo.
        2.Wina wyprzedzającego jest ewidentna.
        3.Oczywiście skręcający miał możliwość sprawdzenia co się dzieje z tyłu za nim. Skręcanie na zasadzie "bo mam prawo" jest, delikatnie pisząc, mało rozważne. Natomiast uznanie tego za przyczynę wypadku jest naciągane. Co by uznał Sąd ? Trudno wyrokować.
        PS:
        Skoro sam uznałeś swoją winę to zrobiłeś to pewnie słusznie.
        • jorn Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 14:50
          Moim zdaniem wina autora wątku, chyba że skręcający też przekroczył linię ciągłą. Jeśli w miejscu zjazdu na posesję linia była przerywana, miał prawo zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania zakładać, że nikt go wyprzedzał nie będzie. Tyle moja interpretacja przepisów, w praktyce w sytuacji skręcającego zawsze patrzę w lusterko i co najmniej raz mnie to uchroniło przed kolizją (tyle, że nie skręcałem na posesję, ale na normalnym, dobrze oznakowanym skrzyżowaniu w kształcie litery T, co jeszcze gorzej świadczy o wyprzedzającym).

          Pozdrawiam
          • hrabia-monter-christo Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 19.10.09, 03:32
            jorn napisał:

            > ...miał prawo zgodnie
            > z zasadą ograniczonego zaufania zakładać, że nikt go wyprzedzał nie
            > będzie

            akurat .....odwrotnie :-)
            to by bylo zgodne raczej z zasada pelnego (bezwarunkowegp) zaufania

            poza tym, nie ma takiej zasady w PoRD (kiedys byla wpisana w KD)
            • beor Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 19.10.09, 09:34
              > poza tym, nie ma takiej zasady w PoRD (kiedys byla wpisana w KD)

              Kolega posłużył się nieprawidłowym określeniem. Powinien napisać "... miał prawo
              zgodnie z Art. 4 PoRD ...".
              Ten artykuł jest w obecnym PoRD i pozwala założyć, że inni kierowcy jadą zgodnie
              z przepisami.
              • hrabia-monter-christo Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 20.10.09, 02:55
                beor napisał:

                > Ten artykuł jest w obecnym PoRD i pozwala założyć, że inni
                > kierowcy jadą zgodnie z przepisami.

                no tak, ale nie bezwarunkowo
                zreszta, nic na tym swiecie nie jest na 100%, tym bardziej na drodze :-)

                Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo
                liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego,
                chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.
    • wojtek33 Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 18:26
      Od dłuższego czasu interpretacja jest taka (zakładając że wyprzedzający
      rozpoczął manewr wcześniej niż skręcający sygnalizację tego), że jeśli kolizja
      następuje na oznaczonym skrzyżowaniu winnym wypadkowi uznaje się wyprzedzającego
      ale ze współwiną skręcającego; jeśli skręt jest na posesję, stację itp.
      nieoznaczony skrzyżowaniem a co najwyżej zakazem wyprzedzania jest odwrotnie -
      wina po stronie skręcającego, współwina wyprzedzającego.
      W tym roku było nawet orzeczenie sądu najwyższego w takiej sprawie. A jak mi się
      wyrok uprawomocni, to może napiszę jak było ze mną.
      • poldex0 Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 20:25
        wojtku33

        ale czy wziąłeś pod uwagę to co napisałem wcześniej, że wyprzedzałem na podwójnej ciągłej
        ponadto przyjąłem mandat a było to ponad 7 dni temu
        czy radziłbyś mi się skontaktować z jakimś prawnikiem
        nigdy nie miałem do czynienia z sądami,
        czy są jakieś kancelarie zajmujące się szczególnie wypadkami drogowymi

        będę wdzięczny za jeszcze jedną odpowiedź

        > Od dłuższego czasu interpretacja jest taka...
        a to chyba nie jest wiedza powszechna, jesteś jakimś prawnikiem ???

    • tymon99 Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 21:15
      jeśli on skręca w lewo, to wyprzedzasz go prawą albo wcale.
      • pocieszne nowy Einstein ! 19.10.09, 03:38
        > jeśli on skręca w lewo, to wyprzedzasz go prawą albo wcale.

        ni mniej, ni wiecej, proponujesz mu cofniecie sie w czasie
        • tymon99 Re: nowy Einstein ! 19.10.09, 09:48
          w tym samym stopniu co każdemu, komu się zdarzyło..
          • pocieszne Re: nowy Einstein ! 20.10.09, 02:59
            tymon99 napisał:

            > w tym samym stopniu co każdemu, komu się zdarzyło..

            dobra rada, chociaz niepraktyczna :-)
            no chyba ze ty "przerobiles" teorie Einsteina w praktyke
            • tymon99 Re: nowy Einstein ! 22.10.09, 22:40
              w sensie myślowego odtworzenia sytuacji i wyciągnięcia wniosków - jak najbardziej :)
    • bimota Re: wziąłem całą winę na siebie, czy słusznie 18.10.09, 22:28
      Wez juz nie cwaniakuj... Teoretyzowac sobie mozemy, ale praktycznie wina byla twoja.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja