poldex0
17.10.09, 21:18
na prostej drodze wylotowej jednojezdniowej, dwukierunkowej, z miasta wyjeżdża sznur samochodów a z naprzeciwka nikt nie nadjeżdża, w tym momencie rozpocząłem manewr wyprzedzania kolumny samochodów, niestety nie zauważyłem podwójnej ciągłej :-(((
raptem 5 metrów przede mną z kolumny wyjechał samochód skręcający do posesji po lewej stronie drogi, ewidentnie, albo nie spojżał w lusterko, a jak rozumiem podczas zmiany pasa lub kierunku miał obwiązek, albo co gorsza spojżał, widział mnie i błędnie interpretując moje zachowanie jako bezczelną próbę ominięcia korka, w którym zapewne dzień w dzień się kisi, próbował ukarać. Byłem w całkowitym szoku, całą winę wziąłem na siebie.
a jak wy byście się zachowali ???
czy miałem jakąkolwiek szansę na orzeczenie współwiny, gdybym argumentował, że wyjazd przed samą maskę wyprzedzającego samochodu, nawet jeśli wyprzedzanie następuje w miejscu niedozwolonym też jest złamaniem przepisów ???
PS. poszkodowany dopytywał się czemu nie zjechałem na pobocze aby uniknąć kolizji, to mnie lekko zszokowało