Bezpieczne drogi ratują życie...

20.10.09, 09:56
...nawet w Polsce
Dla wszystkich niedowiarków polecam ten raport
    • hanni Pisze nawet, jak uczynic drogi bezpiecznymi. 20.10.09, 10:16
      "Ryzyko to możemy zredukować np. podróżując z bezpieczną prędkością i zapiętymi
      pasami bezpieczeństwa."
    • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 16:08
      Z mapy widać że najbezpieczniejsze są autostrady i dwujezdniówki.
      Hameryki nie odkryli...
      Wiem to i bez badań.
      • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 16:13
        marek.dumle napisał:

        > Z mapy widać że najbezpieczniejsze są autostrady i dwujezdniówki.
        > Hameryki nie odkryli...
        > Wiem to i bez badań.

        W kraju o najlepiej rozwinietej sieci autostrad (Niemczech) 70% ruchu odbywa sie
        poza autostradami. To ciagle kilka razy wiecej niz caly ruch w Polsce. I mimo to
        zabija sie tam statystycznie kilka razy mniej ludzi na drogach niz w Polsce.
        • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 18:00
          hanni napisał:

          > W kraju o najlepiej rozwinietej sieci autostrad (Niemczech) 70% ruchu odbywa sie
          > poza autostradami.

          To może teraz mi powiesz jaką długość w Niemczech mają autostrady, a jaką
          pozostałe drogi i dziękuję bardzo za uwagę.
          • bezzebnypirat Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 19:32
            I jeszcze zrodlo do tych 70% byloby mile;-)
            • sokolasty Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 20:17
              I też fajnie byłoby wiedzieć, ile z tych 70% to ruch miejski.
              • bezzebnypirat Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 01:01
                Nie chcialem byc przesadnie brutalny;-)
              • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 09:24
                sokolasty napisał:

                > I też fajnie byłoby wiedzieć, ile z tych 70% to ruch miejski.

                Czyzbys zywil nadzieje, ze Niemcy w jakis drastycznie inny sposob poruszaja sie
                inaczej niz Polacy nie opuszczajac miast, w ktorych zyja, czy jak to rozumiec?
                • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 13:12
                  Myślę, że on podejrzewa, że znaczna część tych 70% to ruch miejski, więc
                  proporcja może być np. taka: 30% ruch autostradowy, 20% ruch po drogach
                  krajowych, 50% ruch miejski. A to by oznaczało, że większość ruchu
                  pozamiejskiego idzie autostradami. Oczywiście to powyżej to tylko zgaduj-zgadula.
                  • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 13:31
                    marek.dumle napisał:

                    > Myślę, że on podejrzewa, że znaczna część tych 70% to ruch miejski,

                    Ach, czyli jednak Niemcy nie opuszczajacy swoich miast i miasteczek :)


                    więc
                    > proporcja może być np. taka: 30% ruch autostradowy, 20% ruch po drogach
                    > krajowych, 50% ruch miejski. A to by oznaczało, że większość ruchu
                    > pozamiejskiego idzie autostradami. Oczywiście to powyżej to tylko zgaduj-zgadul
                    > a.

                    No tak, przy ogolnych proporcjach oznaczaloby to praktycznie ("20% ruch po
                    drogach krajowych") pusciutenkie drogi krajowe w Niemczech!
                    Srednie natezenie ruchu na nich wynosic musialoby znacznie ponizej 5% ruchu na
                    autostradach.

                    To ci sie rzeczywiscie udalo :)
                    • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 14:10
                      > No tak, przy ogolnych proporcjach oznaczaloby to praktycznie ("20% ruch po
                      > drogach krajowych") pusciutenkie drogi krajowe w Niemczech!
                      > Srednie natezenie ruchu na nich wynosic musialoby znacznie ponizej 5% ruchu na
                      > autostradach.

                      Napisałem o przykładowej proporcji 30%-20%.
                      Skąd ty wziąłeś 5%?! 8-|
                      • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 15:36
                        marek.dumle napisał:

                        > Napisałem o przykładowej proporcji 30%-20%.

                        Ja napisalem o 30% ruchu na autostradach a ty napisales o "przykladowych" 20% na
                        drogach krajowych.

                        > Skąd ty wziąłeś 5%?!

                        Nawet mniej niz 5%!
                        Arytmetyka na poziomie podstawowki.

                        Jesli autostradami przemieszcza sie 30% ogolu ruchu i stanowia one 5% ogolu drog
                        (nie liczac drog gimnnych i miejskich) i jesli tymi drogami ma sie przemieszczac
                        20% ogolu ruchu (jak uroczo zalozyles!) to kazdy szescioklasista wyliczy ci, ze
                        natezenie ruchu na drogach krajowych w Niemczech musialoby wynosic okolo....
                        3%(!) natezenia ruchu na autostradach.
                        Ergo, na niemieckich drogach krajowych musialyby panowac kompletne pustki a cos
                        takiego jak korek czy gesty ruch nie byloby praktycznie mozliwe.

                        Sam widzisz, dokad prowadza cie twoje pocieszne "zalozenia".
                        • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 15:57
                          Co do tego ile ruchu przypada na drogi miejskie, a ile poza miejskie i jak to ma
                          się do autostrad to się nie wypowiadam bo nie przedstawiłeś danych. Napisałem
                          "na przykład".

                          Co do natężenia ruchu i ewentualnych korków: Jeżeli chciałbyś to porównać
                          musiałbyś mieć najpierw dane na temat różnic w przepustowości trasy (typowa
                          krajówka kontra autostrada) i pojemności trasy (typowa krajówka kontra
                          autostrada) inaczej jest to bicie piany.

                          Żebyś zrozumiał: dwujezdniówka ma większą przepustowość i większą pojemność. Do
                          takiej konkluzji nie trzeba nawet podstawówki. Tego nawet przedszkolak się
                          domyśli :P
                          • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 17:34
                            marek.dumle napisał:

                            > Co do tego ile ruchu przypada na drogi miejskie, a ile poza miejskie i jak to m
                            > a
                            > się do autostrad to się nie wypowiadam bo nie przedstawiłeś danych. Napisałem
                            > "na przykład".

                            A ja wyliczylem jak idiotyczny jest ten twoj "przyklad".


                            > Co do natężenia ruchu i ewentualnych korków: Jeżeli chciałbyś to
                            > porównać musiałbyś mieć najpierw dane na temat różnic w
                            > przepustowości trasy

                            Alez ja nie pisze niczego o rzeczywistej przypustowosci tylko wyliczam ci, co
                            byloby, gdyby twoj "przyklad" mial cokolwiek wspolnego z rzeczywistoscia.

                            SREDNIE natezenie ruchu na drogach krajowych musialoby wtedy wynosic zaledwie
                            okolo 3% natezenia ruchu na autostradach.
                            I wtedy jakbys nie krecil i kombinowal drogi te musialyby byc prawiepuste.

                            Korek w jednym miejscu oznaczalby tylko tyle, ze na pozostalych 90% drog byloby
                            jeszcze mniej ruchu.

                            (typowa krajówka kontra autostrada) i
                            > pojemności trasy (typowa krajówka kontra autostrada) inaczej jest
                            > to bicie piany.

                            Gdybys rozumial matematyke na poziomie szostej klasy podstawowki nie blaznilbys
                            sie takimi wstawkami.



                            > Żebyś zrozumiał: dwujezdniówka ma większą przepustowość i większą
                            > pojemność. Do takiej konkluzji nie trzeba nawet podstawówki.

                            Ale do tego, ze 30 razy mniejszy ruch jednojezdniowka w stosunku do ruchu na
                            dwujezdniowce to ciagle cholernie duzo juz trzeba.
                            • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 19:35
                              No dobra, skoro już ustaliliśmy, że twoje dane są dość niekompletne bo nie
                              określają udziału ruchu miejskiego... To z czym masz jeszcze problem chłopie? :)
                              Bo jak widzę jesteś trochę zagubiony i zapętlony :)
                              • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 22.10.09, 09:06
                                marek.dumle napisał:

                                > No dobra, skoro już ustaliliśmy, że twoje dane są dość niekompletne
                                > bo nie określają udziału ruchu miejskiego...

                                "Niekompletne"? W przeciwienstwie do ciebie przynajmniej przedstawiam dane i to
                                bardzo szczegolowe.
                                Ty blysnales do tej pory zupelnie absurdalnymi zalozeniami.


                                > Bo jak widzę jesteś trochę zagubiony i zapętlony :)

                                Rzeczywiscie, wobec twoich hipotez z ktorych wynikac moze niemal zupelny brak
                                ruchu na drogach krajowych i lokalnych w Niemczech mozna sie pogubic :)
                • bezzebnypirat Nie odwracaj kota ogonem... 21.10.09, 16:31
                  i podaj zrodlo do tych 70%. Bo inaczej jakakolwiek dyskusja jest przyjemna, ale
                  bez sensu. Nie mowie, ze tak nie jest. Ale jakos Ci nie wierze.
                  • hanni Cryste Panie.... 21.10.09, 18:09
                    bezzebnypirat napisał:

                    > i podaj zrodlo do tych 70%.


                    1.
                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,101815304,101863749,Re_Bezpieczne_drogi_ratuja_zycie_.html
                    2. I czy mam naprawde jeszcze obliczyc ile jest 100 - 30? Albo moze objasnic co
                    w tym rachunku znaczy 100 i 70?
            • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 09:07
              bezzebnypirat napisał:

              > I jeszcze zrodlo do tych 70% byloby mile

              Nikt ci nie powiedzial, ja korzystac z wyszukiwarki?

              "Uber 30 Prozent des gesamten Kraftfahrzeugverkehrs
              in Deutschland ndet auf Autobahnen statt."

              http://www.dpp.de/articles/4954.pdf


          • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 09:03
            marek.dumle napisał:

            > To może teraz mi powiesz jaką długość w Niemczech mają autostrady, a
            > jaką pozostałe drogi i dziękuję bardzo za uwagę.

            Prosze bardzo. Dane na 2009, autostrady 12,6 tys km, laczna dlugosc drog (bez
            drog gminnych i miejskich) 231 tys km. Tak wiec autostrady stanowia 5% ogolu
            tych drog. Jakie wnioski?
            • marek.dumle Wiec o co kaman... 21.10.09, 13:04
              Więc co w tym dziwnego, że aż 30% ruchu przechodzi przez autostrady, które
              stanowią tylko 5% długości dróg?
              Co właściwie chciałeś tym wskaźnikiem udowodnić?
              • hanni Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 13:33
                marek.dumle napisał:

                > Więc co w tym dziwnego, że aż 30% ruchu przechodzi przez autostrady, które
                > stanowią tylko 5% długości dróg?
                > Co właściwie chciałeś tym wskaźnikiem udowodnić?

                Moze mialem nadzieje, ze ktos zrozumie, ze pozostale 70% ruchu przemieszcza sie
                zwyklymi drogami?
                I ze mimo to, te 70% niemieckiego ruchu na tych zwyklych drogach to znacznie
                wiecej niz caly ruch w Polsce?
                I ze mimo tego duzo wiekszego ruchu na tych zwyklych drogach ginie tam znacznie
                mniej ludzi?
                • marek.dumle Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 14:29
                  hanni napisał:

                  > I ze mimo to, te 70% niemieckiego ruchu na tych zwyklych drogach to znacznie
                  wiecej niz caly ruch w Polsce?
                  > I ze mimo tego duzo wiekszego ruchu na tych zwyklych drogach ginie tam
                  znacznie mniej ludzi?

                  Znowu porównujesz widelec z łyżką?
                  Na razie przyjmijmy, że 30% ruchu w Niemczech idzie przez autostrady (5%
                  długości dróg), a 70% ruchu w Niemczech idzie pozostałymi drogami (95% długości
                  dróg).
                  Co to ma wspólnego z realiami polskimi? Bo moim zdaniem na razie NIC! Nie
                  podałeś żadnego wskaźnika, który można by odnieść do warunków polskich.
                  Na razie wiemy tylko, że podobno wypadków w Niemczech jest mniej niż w Polsce
                  (choć ciekaw jestem do czego ten wskaźnik jest odniesiony: do ilości
                  mieszkańców? do ilości samochodów? do intensywności ruchu samochodów? do łącznej
                  długości dróg?)
                  • hanni Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 15:58
                    marek.dumle napisał:

                    > Znowu porównujesz widelec z łyżką?

                    Nie. Porownuije ruch na drogach krajowych w Niemczech i w Polsce. W Niemczech
                    jest (mimo autostrad) znacznie wiecej niz w Polsce i mimo to Niemcy potrafia (o
                    dziwo) zabijac sie znacznie rzadziej niz Polacy.

                    > Na razie przyjmijmy, że 30% ruchu w Niemczech idzie przez
                    > autostrady (5% długości dróg),a 70% ruchu w Niemczech idzie
                    > pozostałymi drogami (95% długości dróg).
                    > Co to ma wspólnego z realiami polskimi?

                    A tyle (i tlumacze to juz od dluzszego czasu), ze te niemieckie 70% ruchu ns
                    zwyklych drogach to ciagle znacznie wiecej niz caly ruch odbywajacy sie w Polsce
                    (tez glownie na zwyklych drogach).
                    Mimo to laczna ilosc ofiar na drogach jest w Niemczech nizsza niz w polsce.

                    > Bo moim zdaniem na razie NIC!

                    Czy to moj problem, ze nie rozumiesz?


                    > Nie podałeś żadnego wskaźnika, który można by odnieść do warunków polskich.

                    Jak to nie? Te 70% to ciagle znacznie wiecej niz laczny ruch na wszystkich
                    drogach w Polsce. Ilosci ofiar tez sa znane.


                    > Na razie wiemy tylko, że podobno wypadków w Niemczech jest mniej niż w Polsce
                    > (choć ciekaw jestem do czego ten wskaźnik jest odniesiony: do ilości
                    > mieszkańców? do ilości samochodów?

                    Jak bys nie liczyl wchodzi MNIEJ.
                    • marek.dumle Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 16:47
                      Podsumujmy:

                      > Porownuje ruch na drogach krajowych w Niemczech i w Polsce.
                      > W Niemczech jest (mimo autostrad) znacznie wiecej niz w Polsce

                      Znacznie więcej czego?! Cukru w cukrze?!

                      > niemieckie 70% ruchu na zwyklych drogach to ciagle znacznie
                      > wiecej niz caly ruch odbywajacy sie w Polsce
                      > Te 70% to ciagle znacznie wiecej niz laczny ruch na wszystkich
                      > drogach w Polsce.

                      Jakim wskaźnikiem mierzysz większy ruch?!
                      Jeżeli nie podasz wskaźnika: ilość samochodów na drogach w Niemczech do długości
                      niemieckich dróg krajowych kontra ilość samochodów na drogach w Polsce do
                      długości polskich dróg to dalej poruszamy się w obszarze "hanniemu się wydaje".
                      • hanni Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 17:37
                        marek.dumle napisał:

                        > Znacznie więcej czego?! Cukru w cukrze?!

                        A pisze o ruchu czy o cukrze?

                        > Jakim wskaźnikiem mierzysz większy ruch?!

                        Ruch zwyklo sie mierzyc laczna iloscia przejechanych kilometrow.

                        > Jeżeli nie podasz wskaźnika: ilość samochodów na drogach w Niemczech do długości
                        > niemieckich dróg krajowych kontra ilość samochodów na drogach w Polsce do
                        > długości polskich dróg to dalej poruszamy się w obszarze "hanniemu się wydaje".

                        Poki co, do wszystkich moich wypowiedzi podalem konkretne dane.
                        Poki co jedynym twoim "konkretem" byl "przyklad" z ktorego wynika, ze drogi
                        krajowe w Niemczech musialyby byc niemal bezludne.
                        • marek.dumle Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 19:38
                          > Ruch zwyklo sie mierzyc laczna iloscia przejechanych kilometrow.

                          Wow :) Oryginalne :)
                          Na każdy zarejestrowany samochód? Na populację? Na dzień/tydzień/miesiąc/rok?
                          Znasz taki wskaźnik dla Niemiec lub Polski? :P
                          • hanni Re: Wiec o co kaman... 22.10.09, 09:08
                            marek.dumle napisał:


                            > Wow :) Oryginalne :)
                            > Na każdy zarejestrowany samochód? Na populację? Na dzień/tydzień/miesiąc/rok?
                            > Znasz taki wskaźnik dla Niemiec lub Polski? :P

                            Wooow, ty to chyba rzeczywiscie dopiero wczoraj wyszedles z lasu. Oczywiscie, ze
                            w skali roku i niezaleznie od "zarejestrowanych samochodow" i "populacji" bo
                            jedno i drugie nie ma nic do rzeczy przy okreslaniu natezenia ruchu. Ale skad
                            moglbys o tym wiedziec?
                  • emes-nju Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 16:50
                    marek.dumle napisał:

                    > Na razie wiemy tylko, że podobno wypadków w Niemczech jest mniej
                    > niż w Polsce

                    W wynoszonych pod niebiosa Niemczech w roku 2006 doszlo do ok. 330 tys wypadkow. W Polsce, do ok. 46 tys. (Zdaje sie, ze wynika z tego, ze Niemcy powoduja mniej wiecej tyle samo wypadkow na 1000 aut, co Polacy). Tylko, ze w Niemczech w 100 wypadkach ginie 1,6 osoby, a w Polsce 11,2 (dane z 2006).
                    • hanni Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 17:38
                      emes-nju napisał:

                      > Tylko, ze w Niemczech w 100 wypadkach ginie 1,6 osoby, a w Polsce
                      > 11,2 (dane z 2006).

                      :)
                      • marecki-34 Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 17:56
                        Jak mantrę powtarzasz ciągle to samo, myślę, że nie przeczytałeś statystyk, które Ci pokazywałem w jednej z naszych starszych dyskusji.
                        Szkoda bo warto się wysilić i pomyśleć nad cyframi samodzielnie. Tylko, że wtedy może się okazać, że polacy to nie "nie umiejący korzystać z samochodów debile zabijający się na pustych drogach jak lemingi" i może nie przeżyłbyś takiego wstrząsu ;-)
                        • hanni Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 18:06
                          marecki-34 napisał:

                          > Szkoda bo warto się wysilić i pomyśleć nad cyframi samodzielnie.

                          To wlasnie robie.

                          > Tylko, że wtedy może się okazać, że polacy to nie "nie umiejący
                          > korzystać z samochodów debile zabijający się na pustych drogach
                          > jak lemingi"

                          Poki co, wlasnie z tych liczb wynika cos zupelnie innego - obraz upodabniajacy
                          Polske i zachowania wiekszosci Polakow na drogach do tego co jest w Turcji albo
                          Rosji a nie na Zachodzie.
                          • marecki-34 Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 18:23
                            Nie czytałeś tych statystyk po prostu.
                            • hanni Re: Wiec o co kaman... 22.10.09, 09:09
                              marecki-34 napisał:

                              > Nie czytałeś tych statystyk po prostu.

                              Wlasnie czytalem i co jeszcze wazniejsze - zrozumialem. Dlatego takie wlasnie
                              wnioski.
                      • marek.dumle Re: Wiec o co kaman... 21.10.09, 19:41
                        hanni napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > > Tylko, ze w Niemczech w 100 wypadkach ginie 1,6 osoby, a w Polsce
                        > > 11,2 (dane z 2006).
                        >
                        > :)

                        Tutaj to akurat nie ma się co głupio uśmiechać. Bo jest dość istotne pytanie -
                        dlaczego? Moim zdaniem u Niemców są to stłuczki a u nas potrącenia pieszych na
                        tranzytówkach przechodzących przez tereny zabudowane i w miastach. Zatem póki
                        nie będzie autostrad i obwodnic sytuacja się nie zmieni.
                        • hanni Re: Wiec o co kaman... 22.10.09, 09:15
                          marek.dumle napisał:

                          > Moim zdaniem u Niemców są to stłuczki a u nas potrącenia pieszych na
                          > tranzytówkach przechodzących przez tereny zabudowane i w miastach.

                          Nawet jesli gdyby to co z tego? Ludzie sa potracani nie z powodu "tranzytu"
                          tylko dlatego bo jeden z drugim nie potrafi skapowac do czego sluza trzy pedaly
                          i kierownica i co oznaczaja wyrazne znaki na duzych blaszanych tablicach.

                          > Zatem póki nie będzie autostrad i obwodnic sytuacja się nie zmieni.

                          Sytuacja sie nie zmieni dopoki kierowcy beda zachowywac sie na drogach jak bydlo.

                          To nie kierowcy jadacy "tranzytem" sa glownymi sprawcami smiertelnych wypadkow
                          tylko rowniez a moze nawet przede wszystkim gnojki majace do przejechania po 40
                          - 50 km dziennie wyprzedzajacy w terenie zabudowanym na 300 metrow przed wjazdem
                          do wlasnej zagrody.
    • emes-nju Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 16:27
      Dobre drogi nie ratuja zycia.

      Jak dobrze wiemy w Szwajcarii, Francji czy Niemczech, po autostradach jezdzi pomijalny ulamek ruchu, a na ich drogach lokalnych panuje scisk absolutnie nieznany z polskich drog. Ruch wszelaki (pieszy, rowerowy, rolniczy, lekki, ciezki) do tego szykanowany jest tam w niespotykany sposob i dlatego jest bezpieczny.

      Tyle z relacji naszych kolegow.

      Mnie tylko nurtuje pytanie dlaczego jadac przez Niemcy bezpiecznie osiagam srednia predkosc rzedu 100 km/h (z uwzlednieniem czasem nawet dosc dalekiego dojazdu do nieuzywanej przez nikogo autostrady, na ktorej jednakowoz dosc czesto zdarzaja sie niewytlumaczalne korki), a podrozujac po Polsce, w jakoby nieporownywalnie lepszych warunkach niz w Niemczech, osiagam srednie rzedu 50 km/h co nie zmnienia faktu, ze ryzykuje jakies 5 razy bardzie niz tam, gdzie jade 2 razy szybciej...
      • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 16:35
        emes-nju napisał:

        > Dobre drogi nie ratuja zycia.
        >
        > Jak dobrze wiemy w Szwajcarii, Francji czy Niemczech, po autostradach jezdzi po
        > mijalny ulamek ruchu, a na ich drogach lokalnych panuje scisk absolutnie niezna
        > ny z polskich drog. Ruch wszelaki (pieszy, rowerowy, rolniczy, lekki, ciezki) d
        > o tego szykanowany jest tam w niespotykany sposob i dlatego jest bezpieczny.
        >
        > Tyle z relacji naszych kolegow.

        Moglbys zacytowac tych "kolegow"? Wierzyc mi sie nie chce, ze ktos wypisuje
        takie glupoty. Ale pewnie podasz linki.
        Albo znow wyjdzie na to, ze zmyslasz.


        > Mnie tylko nurtuje pytanie dlaczego jadac przez Niemcy bezpiecznie
        > osiagam srednia predkosc rzedu 100 km/h

        Opowiedz to tym, ktorzy dojezdzajac dzien w dzien do pracy sa szczesliwi, jesli
        uda im sie "osiagnac" srednia rzedu 40 km/h.


        > co nie z mnienia faktu, ze ryzykuje jakies 5 razy bardziej

        I czyj to ma niby byc problem, ze ty "ryzykujesz 5 razy bardziej"?
        • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 20.10.09, 18:02
          Chyba nie wyczuwasz sarkazmu... :>
          • nazimno Wyjasnij hanniemu, co to jest ten "sarkazm" 20.10.09, 19:05
            Wyglada na to, ze on tego tez nie wyczuwa...
            • marek.dumle Re: Wyjasnij hanniemu, co to jest ten "sarkazm" 20.10.09, 19:30
              Trzeba by trochę poczytać oryginalnych poglądów hanniego żeby to wyczaić :>
              • sokolasty Re: Wyjasnij hanniemu, co to jest ten "sarkazm" 20.10.09, 20:19
                Z kogo to cytat?
                W kraju o najlepiej rozwinietej sieci autostrad (Niemczech) 70% ruchu odbywa sie
                poza autostradami.
          • hanni Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 09:13
            marek.dumle napisał:

            > Chyba nie wyczuwasz sarkazmu...

            Chyba nie odrozniasz sarkazmu od bezsilnego bleblania (emesnju).
            • marek.dumle Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 13:07
              Ja w pełni rozumiem, że nie bawią cię kpiny z twoich poglądów. Bawią adwersarzy
              czyli zwolenników poglądu przeciwnego. To normalne.
    • fresh_active Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 08:30
      Jeżdżę codziennie A4 Gliwice-Katowice. Z obserwacji wnioskuję że większość
      Polaków nie wie jak się na takiej drodze zachować. W Polsce mamy ruch
      prawostronny i należy trzymać się prawej strony. w rzeczywistości, prawy pas
      jest pozostawiany wolny przez większość kierowców-nawet tych co jadą np Tico 90
      km/h. Szczególnie w nocy nocy jest to bardzo niebezpieczne.

      Następna przypadek to węzeł Sośnica. Często jest tam zwężenie do jednego pasa
      ruchu i super by było jakby kierowcy stosowali jazdę na tzw "suwak". Zazwyczaj
      niestety jest tak że jakiś zawistny "polaczek" zajedzie drogę tym co jadą do
      końca lewego pasa,"bo a nuż wjedzie przede mną". W efekcie tworzy się
      gigantyczny korek.

      Chyba ogólnie Polacy nie umieją jeździć autostradami i drogami więcej niż
      jednopasmowe. Bezpieczeństwo to przede wszystkim kultura jazdy, a tej
      najwidoczniej Polakom brak.
      Oczywiście brak też w Polsce dobrej jakości dróg, ale moim zdaniem tym bardziej
      Polacy powinni jeździć ostrożniej i z głową. Niestety jest na odwrót.

      Być może się czepiam, bo przez pół roku mieszkałem w Holandii.
      • emes-nju Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 14:04
        fresh_active napisał:

        > Chyba ogólnie Polacy nie umieją jeździć autostradami i drogami
        > więcej niż jednopasmowe.

        I nalezy to odnotowac! To wiekopomne! Bo wielopasmowe drogi do poprawiania umiejetnosci jazdy po nich sa w Polace zawsze w zasiegu rzutu kamieniem, a tylko glupawy narod nie chce skorzystac z danej im dziejowej szansy - dopiero jak juz za zadne skarby nie da sie uniknac jazdy wielopasmowka, to jezdzi jak potluczony. Bo, mimo danej mu szansy, sie nie nauczyl :-P

        A moze jednak Polacy nie umieja jezdzic po autostradach z braku takowych oraz z powodu calkowitego braku edukacji...?
        • fresh_active Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 21:13
          > A moze jednak Polacy nie umieja jezdzic po autostradach z braku takowych oraz z
          > powodu calkowitego braku edukacji...?

          Hmm, może przy każdej nowo wybudowanej autostradzie powinno się postawić znaki
          informujące o ruchu prawostronnym.

          PS: Chyba wykrakałem problemy na węźle Sośnica tiny.pl/hq6xd
          • jorn Re: Bezpieczne drogi ratują życie... 21.10.09, 23:29
            Szczerze powiedziawszy, nie znam sytuacji na A4, ale z moich obserwacji wynika, że z jazdą po A2 Polacy nie maja problemów...
Pełna wersja