shp80
25.10.09, 11:31
Mamy coraz więcej dróg podnoszonych do rangi co najmniej ekspresówek, często się zdarza, że na nowych drogach stawia się bez opamiętania znaki B-9 (zakaz wjazdu rowerów), bez zapewnienia rowerzystom odpowiedniej alternatywy. A nawet, jesli taka wystepuje, to często są to drogi w opłakanym stanie i przez które trzeba nadkładać niekiedy dziesiątki kikometrów. Dlaczego standardem nie jest wytyczanie przy okazji modernizacji głównych dróg, traktów dla rowerzystów? Przecież tak naprawdę, jeśli chodzi o finansowanie, to są ułamki całej inwestycji, a można w ten sposób znacznie podnieść poziom bezpieczeństwa. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jakość dróg rowerowych, które czasem są budowane przy okazji budowy nowej jezdni. Przykładowo na trasie Unin-Międzywodzie kilka lat temu wybudowano piękną równą asfaltową drogę, a rowerzystom zafundowano ścieżkę z nielubianego przez nich polbruku, która już w tej chwili nadaje się tylko do przebudowy - jest nierówna, zarasta trawą itp..
Czy standardem nie powinno być zapewnienie wszystkim uczestnikom ruchu tak samo dobrych warunków do jazdy? Takie polbrukowe drogi skutecznie odstraszają rowerzystów i Ci często, wbrew przepisom, wolą jechać jezdnią obok drogi dla rowerów. Jeżdżę sporo za granice i tam drogi dla rowerów, zwłaszcza te pozamiejskie, z uwagi na parametry, wręcz zachęcają do upuszczczenia jezdni.
Jest jeszcze kwestia poboczy dróg. Na drodze ze Szczecina do Kołbaskowa, na wysokości Przecławia, są dosyć szerokie asfaltowe pobocza, ktorymi poruszają się rowerzyści. Tymczasem jakiś czas temu ktoś przed przejściami dla pieszych ustawił pylony, które zmuszaja rowerzystę do zdjeżdżania z pobocza na główną drogę. Oczywiście rozumieme ideę spowalniania ruchu przed przejściem dla pieszych i w pełni ją popieram, jednakże nie może to za sobą pociągać zwiększania zagrożenia dla innych użytkowników drogi. Jakim problemem było zostawienie z prawej strony pylonu miejsca, by rowerzysta mógł swobodnie przejechać nie narażając życia swojego i innych?
Natężenie ruchu rowerowego w Polsce jest nieduże, ale rowerzyści są jednocześnie najbardziej zagrożonymi uczestnikami ruchu i mają czterokrotnie większe szanse zginąć w wypadku, niż kierowcy. Przy ok. 2-3% natężeniu ruchu rowerowego w kraju, 10-12% wszystkich śmiertelnych ofiar stanowią rowerzyści. To stanowczo za dużo.