[Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach

30.10.09, 11:02
Onegdaj, przy okazji objazdu rodzinnych grobów, miałem okazję
przejechać fragmentem "nowej" obwodnicy Piotrkowa (skrót z Sulejowa
do DK8), oraz poszerzoną i wyremontowaną DK91.

Moją uwagę zwróciło dość osobliwe oznakowanie poziome: przed
wzniesieniami pasy ruchu oddziela linia przerywana, zaś na płaskim
terenie (jakżeby inaczej) podwójna ciągła. Zważywszy na brak
oświetlenia, odcinki "pod górę" mogą być niebezpieczne, gdyż po
zmroku wierzchołka wzniesienia nie widać, dopóki nie pojawi się na
nim samochód z przeciwka.

Dlaczego zatem pasy są namalowane odwrotnie do potrzeb?
Być może rozwiązanie tej zagadki, jak i wielu innych, jest związane
z następującą informacją: moto.onet.pl/1582413,1,nowy-sprzet-
policyjny-ze-srodkow-unijnych,artykul.html

Zapewne zmierzamy do sytuacji, kiedy każdy z kierowców będzie miał
na ogonie swojego "diabła stróża", czyhającego na próbę wyprzedzenia
ciągnika pod górę (gdzie niebezpiecznie) lub na podwójnej ciągłej
(gdzie dla odmiany bezpiecznie).

Ja bym chyba wolał, żeby te (oznakowane czy też nie) radiowozy były
użyte do inspekcji wszystkich dróg "zaufania" w celu skorygowania
ewidentnych błędów w ich oznakowaniu.

Bezpieczeństwa nie poprawia się zastawiając pułapki, tylko
budując zaufanie właśnie do oznakowania dróg.
    • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 11:23
      black.tiguan napisał:

      > Moją uwagę zwróciło dość osobliwe oznakowanie poziome: przed
      > wzniesieniami pasy ruchu oddziela linia przerywana, zaś na płaskim
      > terenie (jakżeby inaczej) podwójna ciągła. Zważywszy na brak
      > oświetlenia, odcinki "pod górę" mogą być niebezpieczne, gdyż po
      > zmroku wierzchołka wzniesienia nie widać, dopóki nie pojawi się na
      > nim samochód z przeciwka.
      >
      > Dlaczego zatem pasy są namalowane odwrotnie do potrzeb?

      Ha, trafiłeś na mój "konik". Liczba błędów w oznakowaniu poziomym na
      nowych/odnowionych odcinkach po prostu poraża.

      Ale tak to jest, gdy się projektuje oznakowanie poziome zza biurka...
      • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 11:35
        A zdjęć jak nie było tak nie ma .
        • edek40 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 11:40
          > A zdjęć jak nie było tak nie ma .

          I co? Zapytasz jakiegos portiera o zdanie?
          • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 11:43
            edek40 napisał:

            > > A zdjęć jak nie było tak nie ma .
            >
            > I co? Zapytasz jakiegos portiera o zdanie?


            Nie , zobacze zdjęcie i wtedy podyskutujemy . łatwo napisac że ilość
            błedów jest tragicznie wielka , trudniej to udowodnić . A w Twoim
            przypadku najtrudniej nie zmanipulować zdjęć .
            • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:07
              Masz już te dane statystyczne, zdjęcie pielęgniarki i nagranie tego szkockiego
              lekarza, który powiedział?:)
            • edek40 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:20
              > Nie , zobacze zdjęcie i wtedy podyskutujemy . łatwo napisac że ilość
              > błedów jest tragicznie wielka , trudniej to udowodnić . A w Twoim
              > przypadku najtrudniej nie zmanipulować zdjęć .

              Podyskutujemy bez pomocy portiera?
              • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 17:20
                edek40 napisał:

                > > Nie , zobacze zdjęcie i wtedy podyskutujemy . łatwo napisac że
                ilość
                > > błedów jest tragicznie wielka , trudniej to udowodnić . A w Twoim
                > > przypadku najtrudniej nie zmanipulować zdjęć .
                >
                > Podyskutujemy bez pomocy portiera?

                Mozemy "z" i "bez" . Ważne by były zdjęcia i to nie podrasowane.
        • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:09
          Habudziku, zdjęcia były.
          Natomiast obiecuję Ci najpierw filmik na youtube, a później być może
          reportaż w Turbo-Kamerze. :P

          Największym dowcipem rzeczonego Wielkopolskiego Zarządu Dróg
          Wojewódzkich Rejon Dróg w Szamotułach, którego błędów oznakowania
          poziomego będę się czepiać, jest wjazd/wyjazd na ich własne podwórko.

          Dochodząc do drogi głównej, ów wjazd/wyjazd ma w osi środkowej
          wymalowaną podwójną ciągłą, która jest dowodem na jego dwukierunkowość.

          Kłopot w tym, że z obu stron głównej drogi stoją znaki zakazu skrętu w
          tenże wjazd (sic!)

          Żeby legalnie dotrzeć na parking przez WZDW trzeba
          wykonać "gimnastykę". Wjechać na teren pobliskiej stacji benzynowej i
          przejechać za jej budynkiem.
          • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 17:22
            rapid130 napisał:

            > Habudziku, zdjęcia były.

            Gdzie ? Nie widziałem . Może mi się umkło .


            > Natomiast obiecuję Ci najpierw filmik na youtube,

            Jak w dobrej rozadzielczości to świetnie .
      • emes-nju Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 11:45
        rapid130 napisał:

        > Ha, trafiłeś na mój "konik". Liczba błędów w oznakowaniu poziomym
        > na nowych/odnowionych odcinkach po prostu poraża.

        To prawda. Tez to zauwazylem i dlatego tak mnie "smiesza" komentarze, ze "jak nie widze, to nie wyprzedzam". Bo zgodnie z tym, co urzedasy maluja, coraz czesciej nalezaloby mowic "jak widze i jak nie widze, to bron boze nie wyprzedzam".

        A moze wlasnei o to chodzi? Moze chodzi o to, zeby doprowadzic do sytuacji, w ktorej, dzieki utracie resztek zaufania do DEZorganizatora ruchu, w ogole przestaniemy wyprzedzac w nocy?
        • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:00
          emes-nju napisał:

          > To prawda. Tez to zauwazylem i dlatego tak mnie "smiesza" komentarze, ze "jak n
          > ie widze, to nie wyprzedzam".

          Nie rozumiem, co w tym śmiesznego. Dla mnie to "oczywista oczywistość". Nie
          powiesz chyba, że do podjecia decyzji o wyprzedzaniu wystarczy Ci namalowana
          przerywana linia, bez upewnienia się, czy za 100 metrów nie ma wzniesienia,
          zakrętu, czy czegoś innego zasłaniającego widoczność na odcinku potrzebnym do
          wykonania manewru wyprzedzania?
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:12
            W takim razie, po co się maluje pasy na drodze? Po co oznacza się zakręty? Nie
            zdarzyło Ci się nigdy w nocy, przy wyprzedzaniu - wydawało by się na całkowicie
            bezpiecznym odcinku, wyskoczyć niemal a czołówkę? Wiem, wiem: nadjeżdżający z
            przeciwka pojazd można dużo łatwiej niż w dzień rozpoznać po łunie świateł, ale
            właśnie to może być zdradliwe - bo jeśli na przykład tamten ma stare i pożółkłe
            reflektory, źle ustawione, albo znajduje się za ostrym zakrętem (linia
            oczywiście przerywana...), albo w niewielkim zagłębieniu terenu... Nigdy w nocy
            nie przekraczasz 30km/godz., a jeśli trafi Ci się na przykład traktor, albo
            nigdy nie przekraczający 40km/godz. zdezelowany "pekaes" - posłusznie snujesz
            się za takim?
            • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:42
              kozak-na-koniu napisał:

              > W takim razie, po co się maluje pasy na drodze? Po co oznacza się zakręty?

              Po to się maluje, żeby pomóc kierowcy. Ale nie oznacza to, że kierowca ma ślepo
              ufać malarzowi. Jeżeli nie mam wystarczającej widoczności, to nie wyprzedzam i
              żadna przerywana mnie do tego nie zmusi.

              > Nie
              > zdarzyło Ci się nigdy w nocy, przy wyprzedzaniu - wydawało by się na całkowicie
              > bezpiecznym odcinku, wyskoczyć niemal a czołówkę?

              Wyobraź sobie, że nie. Nie raz za to zdarzało mi się, że przegapiłem w nocy
              okazję do wyprzedzenia, bo źle oceniłem prędkość nadjeżdżającego z przeciwka.
              Wolę jednak przegapić okazję do wyprzedzania niż ryzykować czołówkę.

              > Nigdy w nocy
              > nie przekraczasz 30km/godz.,

              Skąd taki wniosek. Oczywiście, że zdecydowanie przekraczam tę prędkość.

              > a jeśli trafi Ci się na przykład traktor, albo
              > nigdy nie przekraczający 40km/godz. zdezelowany "pekaes" - posłusznie snujesz
              > się za takim?

              Nie snuję się, tylko wyprzedzam, gdy jest taka możliwość. Ale nie wyprzedzam "na
              pałę".
              Jura
              • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:55
                jureek napisał:


                > Nie snuję się, tylko wyprzedzam, gdy jest taka możliwość. Ale nie wyprzedzam "n
                > a
                > pałę".
                ...Czyli albo nigdy nie wyprzedzasz, albo ryzykujesz. Przyszło Ci do głowy, że
                właśnie w tym momencie możesz potrącić nieoświetlonego rowerzystę lub pieszego,
                którego nie widzisz, bo po prostu nie masz takiej możliwości? Że zza
                niewidocznego zakrętu, w odległości kilkudziesięciu metrów nagle wyskoczy Ci
                jakiś jadący w przeciwnym kierunku pojazd? Współpraca przy wyprzedzaniu w Polsce
                poprzez, na przykład, używanie świateł drogowych i wyłączenie ich gdy
                wyprzedzający już się zrówna i włączy własne światła drogowe to jest sztuka
                znana tylko bardzo nielicznym - bo przecież wiadomo, że trzeba powoli, a poza
                tym nic się nie liczy... Nie znam takiego mądrego, który by zawsze, wszystko i
                wszędzie przewidział - szczególnie na polskich, kolizyjnych drogach.:P
                • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:33
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > jureek napisał:
                  >
                  >
                  > > Nie snuję się, tylko wyprzedzam, gdy jest taka możliwość. Ale nie wyprzed
                  > zam "n
                  > > a
                  > > pałę".
                  > ...Czyli albo nigdy nie wyprzedzasz, albo ryzykujesz.

                  Ryzyko jest zawsze, chodzi tylko o to, żeby własnym zachowaniem jak najbardziej
                  je minimalizować.

                  > Przyszło Ci do głowy, że
                  > właśnie w tym momencie możesz potrącić nieoświetlonego rowerzystę lub pieszego,
                  > którego nie widzisz, bo po prostu nie masz takiej możliwości?

                  Jeżeli nagle z krzaków wytoczy się na jezdnię, to rzeczywiście nie mam
                  możliwości go zobaczyć. Na takie zdarzenia nie mam jednak wpływu, a tu chodzi o
                  to, żeby WŁASNYM zachowaniem minimalizować ryzyko.

                  > Że zza
                  > niewidocznego zakrętu, w odległości kilkudziesięciu metrów nagle wyskoczy Ci
                  > jakiś jadący w przeciwnym kierunku pojazd?

                  Jeżeli w odległości kilkudziesięciu metrów mam zakręt, to nie wyprzedzam. Jak to
                  niewidoczny zakręt? Przecież w światłach swoich i wyprzedzanego widzę trochę
                  dalej niż kilkadziesiąt metrów do przodu, więc jesli rowerzystę schowanego w
                  krzakach można przegapić, to zakręt raczej nie ma szans Cię zaskoczyć.

                  > Nie znam takiego mądrego, który by zawsze, wszystko i
                  > wszędzie przewidział - szczególnie na polskich, kolizyjnych drogach.:P

                  Oczywiście, że wszystkiego nie da się przewidzieć. Nie mam zdolności
                  nadprzyrodzonych. Nie znaczy to jednak, że nie należy się w ogóle starać
                  minimalizować ryzyko. Jednym z elementów takiej minimalizacji ryzyka jest
                  nieprzyjmowanie założenia, że jeśli jest przerywana, to wystarczy to, żeby można
                  było wyprzedzać.
                  Jura
                  • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:47
                    jureek napisał:


                    > Ryzyko jest zawsze, chodzi tylko o to, żeby własnym zachowaniem jak najbardziej
                    > je minimalizować.

                    Dlaczego z góry zakładasz, że tylko Ty starasz się je minimalizować, a inni -
                    tylko maksymalizują?

                    > Jeżeli nagle z krzaków wytoczy się na jezdnię, to rzeczywiście nie mam
                    > możliwości go zobaczyć. Na takie zdarzenia nie mam jednak wpływu, a tu chodzi o
                    > to, żeby WŁASNYM zachowaniem minimalizować ryzyko.

                    Takie zdarzenia, niestety, w Polsce to zwykła rzecz...:(

                    > Jeżeli w odległości kilkudziesięciu metrów mam zakręt, to nie wyprzedzam. Jak t
                    > o
                    > niewidoczny zakręt? Przecież w światłach swoich i wyprzedzanego widzę trochę
                    > dalej niż kilkadziesiąt metrów do przodu, więc jesli rowerzystę schowanego w
                    > krzakach można przegapić, to zakręt raczej nie ma szans Cię zaskoczyć.

                    Teoretyzujesz... Praktyka przeważnie jest zupełnie inna, i wcale taki delikwent
                    nie musi nagle wyskakiwać zza krzaka. Światła wyprzedzanego natomiast również
                    bardzo często w zadowalający sposób oświetlają drogę nie dalej, jak kilkanaście
                    metrów.

                    > Oczywiście, że wszystkiego nie da się przewidzieć. Nie mam zdolności
                    > nadprzyrodzonych. Nie znaczy to jednak, że nie należy się w ogóle starać
                    > minimalizować ryzyko.

                    Czy ktoś napisał, że nie należy?

                    Jednym z elementów takiej minimalizacji ryzyka jest
                    > nieprzyjmowanie założenia, że jeśli jest przerywana, to wystarczy to, żeby możn
                    > a
                    > było wyprzedzać.

                    ...Skoro nie przyjmujesz więc nigdy nie wyprzedzasz.:)))
                    • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:09
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Dlaczego z góry zakładasz, że tylko Ty starasz się je minimalizować, a inni -
                      > tylko maksymalizują?

                      Sorry Winetou, a gdzie ja coś takiego napisałem?

                      > Teoretyzujesz... Praktyka przeważnie jest zupełnie inna, i wcale taki delikwent
                      > nie musi nagle wyskakiwać zza krzaka. Światła wyprzedzanego natomiast również
                      > bardzo często w zadowalający sposób oświetlają drogę nie dalej, jak kilkanaście
                      > metrów.

                      No to jak wyprzedzany ma takie do d..py światła, to sam się wychylam i na chwilę
                      włączam długie. To nie jest teoretyzowanie, to naprawde pomaga.

                      > Czy ktoś napisał, że nie należy?

                      Nie, wprost tego nikt nie napisał. Natomiast często spotykam się z argumentacją,
                      że co by się nie robiło, to i tak nie da się wyeliminować ryzyka do zera.

                      > Jednym z elementów takiej minimalizacji ryzyka jest
                      > > nieprzyjmowanie założenia, że jeśli jest przerywana, to wystarczy to, żeb
                      > y możn
                      > > a
                      > > było wyprzedzać.
                      >
                      > ...Skoro nie przyjmujesz więc nigdy nie wyprzedzasz.:)))

                      Wyprzedzam, wyprzedzam. Wystarczająco jest sytuacji pozwalających podjąć decyzję
                      o wyprzedzaniu bez sugerowania się twórczością malarza pasów.
                      Jura
                      • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:39
                        jureek napisał:


                        > Sorry Winetou, a gdzie ja coś takiego napisałem?

                        To wynika z kontekstu Twoich wypowiedzi. Zawsze wiesz lepiej jaka była sytuacja
                        oraz że Ty byś się zachował poprawnie.

                        > No to jak wyprzedzany ma takie do d..py światła, to sam się wychylam i na chwil
                        > ę
                        > włączam długie.

                        ...Łamiąc przepisy, oślepiając oraz dezorientując wyprzedzanego i stwarzając
                        ogólne zamieszanie. Typowo polskie: "wszyscy won, bo ja jadę"... Sygnał
                        dźwiękowy na wszelki wypadek też włączasz?:P

                        To nie jest teoretyzowanie, to naprawde pomaga.

                        Zależy komu, gdzie i kiedy.

                        > Nie, wprost tego nikt nie napisał. Natomiast często spotykam się z argumentacją
                        > ,
                        > że co by się nie robiło, to i tak nie da się wyeliminować ryzyka do zera.

                        Bo to prawda. Ja natomiast często spotykam się z opinią, że są na świecie ludzie
                        nieomylni, nigdy nie popełniający błędów oraz zawsze zachowujący się tak, jak
                        przewiduje Ustawa.:P

                        > Wyprzedzam, wyprzedzam. Wystarczająco jest sytuacji pozwalających podjąć decyzj
                        > ę
                        > o wyprzedzaniu bez sugerowania się twórczością malarza pasów.

                        Każdy manewr wyprzedzania zawsze związany jest z pewnym -
                        mniejszym lub większym ryzykiem. Czy ryzyko mieści się w rozsądnych granicach,
                        jest to kwestia indywidualnej i bardzo subiektywnej oceny. Nie zgrywaj więc
                        "swiętoszka"...:P
                        • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:49
                          No i kolejny nie potrafiący dyskutować bez personalnych docinków o
                          "świętoszkach" itp. Czy ja Ciebie obrażam? Czy ja gdzieś pisze, że zawsze
                          wszystko w 100% mozna przewidzieć? Kilka razy pisałem, że 100% pewności nie ma
                          nigdy, ale nie znaczy to, żeby się nie starać.
                          Jura

                          P.S. Owszem, używam też przy wyprzedzaniu sygnału dźwiękowego. Nie jest to
                          sprzeczne z PoRD, gdy marna jest widoczność. Nie wiedziałeś?
                          • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 15:01
                            jureek napisał:


                            > Kilka razy pisałem, że 100% pewności nie ma
                            > nigdy, ale nie znaczy to, żeby się nie starać.
                            > Jura

                            Cóż, widocznie wszyscy poza Tobą się nie starają, albo starają się
                            niewystarczająco.:P

                            > P.S. Owszem, używam też przy wyprzedzaniu sygnału dźwiękowego. Nie jest to
                            > sprzeczne z PoRD, gdy marna jest widoczność. Nie wiedziałeś?

                            "Oddział 8
                            Ostrzeganie oraz jazda w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza
                            Art. 29. 1. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w
                            razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.
                            2. Zabrania się:
                            1. nadużywania sygnału dźwiękowego lub świetlnego;
                            2. używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to
                            konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem
                            ;
                            3. ostrzegania światłami drogowymi w warunkach, w których może to spowodować
                            oślepienie innych kierujących
                            .
                            /.../
                            1. kierujący pojazdem silnikowym jest obowiązany:
                            /.../
                            2. poza obszarem zabudowanym podczas mgły dawać krótkotrwałe sygnały
                            dźwiękowe w czasie wyprzedzania lub omijania
                            ;"

                            Rozumiem, że wyprzedzasz tylko poza obszarem zabudowanym i wyłącznie podczas
                            mgły... Otóż, ja w takich warunkach staram się tego nie robić - bo za duże
                            ryzyko.:)))
                            • sokolasty Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 20:07
                              kozak

                              jurek ma IMO jak najbardziej słuszne poglądy na wyprzedzanie. Nie ma pewności (z
                              wyłączeniem zdarzeń wielce mało prawdopodobnych), to nie jedzie i koniec.
                              • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 31.10.09, 07:45
                                Odnoszę wrażenie, że zupełnie podobne poglądy posiada całkiem sporo
                                osób, ale mogę się mylić. Może to jest efekt zaglądania na to
                                forum...:)
                        • hanni Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 15:02
                          kozak-na-koniu napisał:

                          > Typowo polskie: "wszyscy won, bo ja jadę"...

                          Co za rasista. Z kazdej pory zieje nienawiscia do wszystkiego co polskie... i
                          slowianskie!
                          • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 15:11
                            hanni napisał:

                            > Co za rasista. Z kazdej pory zieje nienawiscia do wszystkiego co polskie... i
                            > slowianskie!

                            Bo nigdy nie był w Grazu, a przez Szwajcarię tylko raz i drugi przejechał. Nie
                            miał więc okazji przekonać się naocznie jaka tam kultura.:DDD
          • emes-nju Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:15
            Jeszcze jakis czas temu mozna bylo na podstawie rozmalowania wyciagac wnioski odnosnie np. uksztaltowania terenu. Nie bylo idealnie (wiekszym problemem bylo zatarte niz ewidentnie wadliwe, wprowadzajace w blad rozmalowanie), ale raczej nie spotykalo sie ewidentnych pulapek, ktore sa efektem tego, ze projektant nie widzi drogi, ktora projektuje, a tylko plany.

            Teraz juz taka sztuczka coraz czesciej sie nie udaje...

            Wiem, ze to dobrze :-P Ze strachu (nic tak nie poprawia bezpieczenstwa jak bojacy sie, zestresowny, bo robiony czesto przez DEZorganizatora ruchu w jajo, kierowca) mniej bedzie sraczki wyprzedzaczki, a srednie osiagane po zmroku spadna o kolejne 10 km/h do 40 km/h. Po prostu tylko marze o tym, zeby DEZorganizator bawil sie ze mna w kotka i myszke, zebym coraz bardziej bal sie jezdzic. Jak mam wybierac, to zamiast endorfin, stanowczo wybieram kortyzol. Najlepiej, zeby zaczal zelewac mi mozg dlugo przed tym, jak wsiade do auta na dluzsza nocna podroz :-/

            A wiesz co najbardziej mi sie nie podoba? Ano to, ze Jurek, czy emes, juz wiedza, ze moga sie po DEZorganizacji ruchu spodziewac wszystkiego i byc moze po zmroku w ogole nie beda wyprzedzac, co NIJAK nie poprawi ich osobistego bezpieczenstwa, bo jadacy z przeciwka moga natknac sie na knota po raz pierwszy, ktory moze tez byc ostatnim. Nie wszyscy kierowcy to geniusze!
            • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:34
              Ja nie chwalę takiego mylącego malowania pasów, bo oczywistym jest, że pasy
              powinny pomagać, a nie wprowadzać w błąd. Bronię jednak zasady, że jesli nie
              widzę dostatecznie daleko do przodu, to nie wyprzedzam i żadna przerywana mnie
              do tego nie zmusi.
              Jura
              • edek40 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 12:51
                > Ja nie chwalę takiego mylącego malowania pasów, bo oczywistym jest, że pasy
                > powinny pomagać, a nie wprowadzać w błąd. Bronię jednak zasady, że jesli nie
                > widzę dostatecznie daleko do przodu, to nie wyprzedzam i żadna przerywana mnie
                > do tego nie zmusi.

                Co jesli nie pomaga? Calkowicie sie z Toba zgadzam, ze jak nie widze, to nie
                wyprzedzan. Mysle, ze sa kierowcy, ktorzy z cala swoboda mogliby poruszac sie
                wylacznie "na nosa i doswiadczenie". Im znaki moga byc nawet zupelnie zbedne. Co
                jednak z tymi mniej doswiadczonymi czy tez po prostu zbyt glupimi, aby,
                szczegolnie nowe, oznakowanie traktowac z przymruzeniem oka? Maja wyginac jak
                dinozaury? Moze to ma byc taki drogowy sposob na realizacje doboru naturalnego
                na drogach? Troszke to nieludzkie, nie uwazasz?
              • emes-nju Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:04
                Ale zdajesz sobie sprawe z tego, ze ta swietna zasada bez rzetelnych
                "wspomagaczy" sprowadzi jazde do snucia sie za najwolniejszy w danym momencie
                uczestnikiem ruchu?

                W koncu wszelkiej masci snuje (bo majom niedaleko) nad wyraz rzadko zapalaja
                swiatla drogowe, w ktorych faktycznie da sie zaobserwowac konfiguracje dalszej
                drogi. Skoro wiec nie mozna ufac rozmalowaniu (widac je na wielokrotnie dluzszym
                dystansie niz zlewajacy sie z otoczeniem asfalt), to nie mozna po zmroku
                wyprzedzac jezeli... nic z przeciwka nie jedzie. A i to nie zawsze, bo mozemy
                widziec jadacego z przeciwka, a nie widziec znajdujacego sie przed nami
                oznaczonego linia przerywana zaglebienia na tyle duzego, ze mieszczacego
                samochod... Nie. W nocy nie wolno wyprzedzac. (Trzeba tez brac pod uwage
                obecnosc nieoswietlonych "miekkich")

                I, jak juz napisalem, mozemy na to przystac i jezdzic z predkoscia pana
                Henia/Juzia/Ziutka, co to tylko do sasiednie wsi jada. A co z tymi, ktory
                jeszcze nie mieli powodu utracic zaufania do rozmalowania i w dobrej wierze,
                choc popelniajac smiertelny blad, wyjda na wyprzedzanie widzac przerywana linie?
                • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:23
                  emes-nju napisał:

                  > Ale zdajesz sobie sprawe z tego, ze ta swietna zasada bez rzetelnych
                  > "wspomagaczy" sprowadzi jazde do snucia sie za najwolniejszy w danym momencie
                  > uczestnikiem ruchu?

                  Mi jakoś do snucia się nie sprowadza. Zawsze znajdzie się okazja do
                  wyprzedzenia, a poza tym, jak sam pisałeś, te snuje jadą do przewaznie
                  niedaleko, więc nawet jak się nie wyprzedzi, to długo za takim snuć się nie trzeba.

                  > W koncu wszelkiej masci snuje (bo majom niedaleko) nad wyraz rzadko zapalaja
                  > swiatla drogowe, w ktorych faktycznie da sie zaobserwowac konfiguracje dalszej
                  > drogi.

                  Pomaga też obserwowanie świateł jadących z przeciwka. Z tego też można
                  wywnioskować, jaka jest konfiguracja drogi. W sytuacja wątpliwych nieraz wolę
                  poczekać, aż coś z naprzeciwka pojedzie, żeby upewnić się co do konfiguracji.

                  > Skoro wiec nie mozna ufac rozmalowaniu (widac je na wielokrotnie dluzszy
                  > m
                  > dystansie niz zlewajacy sie z otoczeniem asfalt), to nie mozna po zmroku
                  > wyprzedzac jezeli... nic z przeciwka nie jedzie. A i to nie zawsze, bo mozemy
                  > widziec jadacego z przeciwka, a nie widziec znajdujacego sie przed nami
                  > oznaczonego linia przerywana zaglebienia na tyle duzego, ze mieszczacego
                  > samochod... Nie. W nocy nie wolno wyprzedzac. (Trzeba tez brac pod uwage
                  > obecnosc nieoswietlonych "miekkich")

                  Z miękkimi rzeczywiście może być problem. Pomaga trochę włączenie długich, gdy
                  tylko zrównam się z wyprzedzanym pojazdem. Czasami też krótko włączam długie
                  wcześniej, gdy zabieram się do wyprzedzania.

                  > I, jak juz napisalem, mozemy na to przystac i jezdzic z predkoscia pana
                  > Henia/Juzia/Ziutka, co to tylko do sasiednie wsi jada. A co z tymi, ktory
                  > jeszcze nie mieli powodu utracic zaufania do rozmalowania i w dobrej wierze,
                  > choc popelniajac smiertelny blad, wyjda na wyprzedzanie widzac przerywana linie
                  > ?

                  O matko, to tak teraz uczą na kursach prawa jazdy? Że przerywana jest warunkiem
                  wystarczającym do wyprzedzania? Mnie uczyli inaczej - że ciągła oznacza zakaz
                  jej przekraczania, ale przerywana wcale nie oznacza automatycznie, że wyprzedzać
                  wolno - ona jest tylko warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym.
                  Jura
                  • emes-nju Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:34
                    Na kursie PJ ucza zdac egzamin.

                    Nie ma na nich mowy o szybszej niz 40-50 km/h jezdzie, a o nauce wyprzedzania
                    mozna zapomniec.

                    Z takiego kursu wychodzi potem delikwent i zaczyna jezdzic. Stopniowo, w
                    mniejszych lub wiekszych bolach uczy sie. Uczy sie, ze znaki sobie,a zycie
                    sobie, ale jednoczesnie widzi, ze mozna ufac, ze rozmalowanie jezdni sluzy
                    pomoca. Klopot jest wtedy, gdy ta pomoc okaze sie pulapka.

                    Ty naprawde uwazasz, ze to, ze jestesmy na drodze w 100% zdani WYLACZNIE na
                    siebie i swoje doswiadczenie, to dobrze? Jakos wydaje mi sie, ze twoje
                    wypowiedzi zblizaja sie do tego...

                    Sorry, ale absolutnie nie uwierze w Twoja krysztalowosc. Jestem calkowicie
                    pewien, ze szykujac sie do wyprzedzania w jakims stopniu ufasz temu, co
                    DEZorganizator ruchu nasmarowal na jezdni. Przeciez NIGDY po zmroku nie masz
                    100% pewnosci, ze wszystko widzisz, a wiec musisz na czym sie oprzec!!! Skoro
                    wyprzedzasz, to podejmujesz ryzyko. Tym wieksze, im bardziej w ch.ja leci sobie
                    malarzyna drogowy.
                    • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:01
                      emes-nju napisał:

                      > Ty naprawde uwazasz, ze to, ze jestesmy na drodze w 100% zdani WYLACZNIE na
                      > siebie i swoje doswiadczenie, to dobrze?

                      Napisałem wyraźnie, że oznakowanie powinno pomagać, więc nie uważam, że tak jest
                      dobrze. Świat jednak nie jest czarno biały, więc między stuprcentowym zdaniu się
                      na siebie, a stuprcentowym zaufaniem do malarza pasów, jest jeszcze wiele stanów
                      posrednich.
                      Poza tym nie bardzo rozumiem - tyle pomstujesz na znakologów, a akurat w
                      przypadku linii przerywanej miałbym im ufać?

                      > Sorry, ale absolutnie nie uwierze w Twoja krysztalowosc.

                      To nie jest żadna kryształowość. Po prostu nie jestem typem ryzykanta.

                      > Jestem calkowicie
                      > pewien, ze szykujac sie do wyprzedzania w jakims stopniu ufasz temu, co
                      > DEZorganizator ruchu nasmarowal na jezdni.

                      To znane psychologicznie zjawisko, że oceniamy innych własną miarą. Tobie nie
                      mieści się w głowie, że ktoś mógłby nie sugerować się przerywaną, a mi nie
                      mieści się w głowie, że ktoś mógłby wyprzedzać, dlatego, że jest przerywana bez
                      upewnienia się, czy za kilkadziesiąt metrów nie ma np. zakrętu.

                      > Przeciez NIGDY po zmroku nie masz
                      > 100% pewnosci, ze wszystko widzisz, a wiec musisz na czym sie oprzec!!!

                      Takiej stuprocentowej pewnoci nie ma nigdy, nawet za dnia. Nie przyszło by mi
                      jednak do głowy, żeby opierać się w pozytywnym sensie na tym, co namalował
                      dezorganizator. Tak jak pisałem, wolę włączyć na krótko długie, lub oprzeć się
                      na tym co widzę w światłach innych samochodów, albo poczekać, aż sytuacja będzie
                      bardziej jednoznaczna.

                      > Skoro
                      > wyprzedzasz, to podejmujesz ryzyko. Tym wieksze, im bardziej w ch.ja leci sobie
                      > malarzyna drogowy.

                      Istnałby związek między twórczością malarzyny, a moim ryzykiem, gdybym przy
                      podejmowaniu ryzyka kierował się jego twórczością. Ponieważ jednak się nie
                      kieruję, to takiego związku nie ma.
                      Jura
                      • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:17
                        jureek napisał:

                        > Istnałby związek między twórczością malarzyny, a moim ryzykiem,
                        gdybym przy podejmowaniu ryzyka kierował się jego twórczością. Ponieważ
                        jednak się nie kieruję, to takiego związku nie ma.

                        Jura, niestety istnieje bezpośredni związek.
                        Możesz paść ofiarą kogoś kto zaufa szlaczkom na jezdni. :X

                        Coraz częstsze błędy oznakowania poziomego proszą się o zrobienie
                        wielkiej awantury drogowcom.

                        NIC nie tłumaczy wad oznakowania poziomego, które powinno być obliczane
                        z precyzją do jednego metra.

                        Po to, odpowiedzialni za ten kawałek mysiego ogonka drogowego mają
                        odpowiednie wykształcenie, umiejętności, wiedzę praktyczną, a na końcu
                        zapłatę, żeby wykonali swoje obowiązki bezbłędnie. Przynajmniej
                        teoretycznie, bo w praktyce coraz częściej padają ofiarą tumiwisizmu.

                        Projektant oznakowania poziomego nie musi podejmować decyzji w ciągu
                        kilka sekund.

                        Najbardziej szokujące jest to, że takie błędy oznakowania teoretycznie
                        łatwo wyłapać, zanim staną się rzeczywistością. I to na kilka możliwych
                        sposobów.

                        Niestety, najpierw te d**py wołowe w zarządach dróg i w komendach
                        policji musiałyby uczciwie przyłożyć się do swoich obowiązków.

                        A nie tylko ograniczać się do podpisywania dokumentów i projektów, do
                        których nawet nie zaglądają!
                        • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:23
                          rapid130 napisał:

                          > jureek napisał:
                          >
                          > > Istnałby związek między twórczością malarzyny, a moim ryzykiem,
                          > gdybym przy podejmowaniu ryzyka kierował się jego twórczością. Ponieważ
                          > jednak się nie kieruję, to takiego związku nie ma.
                          >
                          > Jura, niestety istnieje bezpośredni związek.
                          > Możesz paść ofiarą kogoś kto zaufa szlaczkom na jezdni. :X

                          To akurat oczywista oczywistość. Emes pisał jednak o ryzyku związanym z
                          podejmowanym przeze mnie manewrem wyprzedzania. To ryzyko nie ma zwiazku
                          z malarzem kresek na jezdni.
                          Ja też w żaden sposób nie popieram, ani nie usprawiedliwiam fuszerki znakologów.
                          Włączyłem się do dyskusji nie po to, żeby ich usprawiedliwiać, lecz po to, żeby
                          przypomnieć, że linia przerywana jest co prawda warunkiem koniecznym, ale nie
                          wystarczającym do podjęcia wyprzedzania. Oprócz tego, że nie ma ciągłej musi być
                          spełnionych jeszcze wiele innych warunków.
                          Jura
                          • emes-nju Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:31
                            jureek napisał:

                            > Emes pisał jednak o ryzyku związanym z podejmowanym przeze
                            > mnie
                            manewrem wyprzedzania.

                            Emes o tym tez pisal i potwierdza, ze nie wierze w realna mozliwosc tak krysztalowej jazdy, jak nam opisujesz.

                            Znacznie wiecej jednak emes pisal o tym, co zauwazyl Rapid - o ryzyku natkniecia sie na kogos, komu do krysztalowosci bardzo daleko; chocby z braku doswiadczenia.

                            Emes postawi teraz kropke nad "i" i napisze, ze jak emes ma wybierac, to woli BRAK jakiegokolwiek oznakowania, niz oznakowanie WPROWADZAJACE W BLAD. Przeciez wlasnie w tym problem! Oznakowanie ma czemus sluzyc i nie moze WPROWADZAC W BLAD niezaleznie od tego jak krysztalowi kierowcy maja z drog korzystac! Koniec!
                            • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:44
                              Sorry, Emes, ale z tą kryształowością to stosujesz chwyt erystyczny ponizej
                              pasa. To nie jest żadna kryształowość, lecz po prostu zastosowanie przepisu o
                              warunkach bezpiecznego wyprzedzania. Źle, że o tym przypominam? Lepiej, żeby
                              ktoś ludziom nakładł do głowy, że przerywana jest wystarczającym warunkiem i nie
                              trzeba już sprawdzać innych warunków?
                              Jura
                              • emes-nju Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:49
                                Otoz nie do konca jest tak, jak piszesz.

                                Przepis o zachowaniu itd., to cos abstrakcyjnego i nawet ustawodawca zdaje sobie
                                sprawe, ze nie ma fizycznej mozliwosci spelnic ich w 100%. Mozna (TRZEBA)
                                zblizac sie do "asymptoty", ale dobic do niej sie nie da. A Ty usilujesz nam
                                wmowic, ze Tobie sie udalo.

                                Przeciez nie nazywasz sie Chuck Norris ;-)
                                • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:55
                                  emes-nju napisał:

                                  > Otoz nie do konca jest tak, jak piszesz.

                                  Czyli lepiej kłaść czytelnikom do głowy, że przerywana wystarczy? Mimo, że
                                  znakologów mamy takich, jakich mamy?

                                  > Przepis o zachowaniu itd., to cos abstrakcyjnego i nawet ustawodawca zdaje sobi
                                  > e
                                  > sprawe, ze nie ma fizycznej mozliwosci spelnic ich w 100%. Mozna (TRZEBA)
                                  > zblizac sie do "asymptoty", ale dobic do niej sie nie da. A Ty usilujesz nam
                                  > wmowic, ze Tobie sie udalo.

                                  Niczego takiego nie wmawiam. Ile razy mam jeszcze pisać, że 100% pewności nie ma
                                  nigdy? Mam zacytować wszystkie posty chociazby z tego wątku, gdzie to pisałem?
                                  Uważam jedynie, że oparcie się tylko na przerywanej to o wiele za mało, żeby
                                  mówić o staraniu się do zbliżenia się do tej asymptoty.

                                  > Przeciez nie nazywasz sie Chuck Norris ;-)

                                  A jednak nie potrafisz bez personalnych docinków.
                                  Jura
                              • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:52
                                Hm. Rozumiem, że zastosowanie przepisu o bezpiecznym wjeździe na skrzyżowanie
                                polega na świadomości, że zielone światło oraz, wydawało by się, wolna droga nie
                                jest wystarczającym warunkiem, by na wymienione skrzyżowanie wjechać i że trzeba
                                odczekać ze trzy zmiany, wysiąść, rozejrzeć się, pomacać - i już można powoli i
                                ostrożnie jechać?:D
                                • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:59
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Hm. Rozumiem, że zastosowanie przepisu o bezpiecznym wjeździe na skrzyżowanie
                                  > polega na świadomości, że zielone światło oraz, wydawało by się, wolna droga ni
                                  > e
                                  > jest wystarczającym warunkiem, by na wymienione skrzyżowanie wjechać i że trzeb
                                  > a
                                  > odczekać ze trzy zmiany, wysiąść, rozejrzeć się, pomacać - i już można powoli i
                                  > ostrożnie jechać?:D

                                  Nie. Ale warto np. ściszyć radio, żeby usłyszeć, czy nie nadjeżdża karetka,
                                  warto też popatrzeć, czy nie zostanie się stać na środku skrzyżowania po zmianie
                                  swiateł itp.
                                  Zawsze tępiłeś bezmyslne stosowanie się do znaków, a tu nagle w przypadku
                                  przerywanej zmieniłeś zdanie?
                                  Jura
                                  • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 15:05
                                    jureek napisał:


                                    > Nie. Ale warto np. ściszyć radio, żeby usłyszeć, czy nie nadjeżdża karetka,

                                    Ostatnio nie posiadam radia w samochodzie, a jeśli jeżdżę samochodem wyposażonym
                                    w takie, też nie przesadzam, bo po jakimś czasie we łbie chlupie.:P

                                    > warto też popatrzeć, czy nie zostanie się stać na środku skrzyżowania po zmiani
                                    > e
                                    > swiateł itp.

                                    Gdyby to napisał hanni, odpowiedziałbym, że znów gęga same truizmy.

                                    > Zawsze tępiłeś bezmyslne stosowanie się do znaków, a tu nagle w przypadku
                                    > przerywanej zmieniłeś zdanie?

                                    Przejechanie linii przerywanej, przeważnie w dobrej wierze nie jest bezmyślnym
                                    stosowaniem się do znaków.
                          • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 15:08
                            jureek napisał:

                            > To akurat oczywista oczywistość. Emes pisał jednak o ryzyku związanym
                            > z podejmowanym przeze mnie manewrem wyprzedzania. To ryzyko
                            > nie ma zwiazku z malarzem kresek na jezdni.

                            > Włączyłem się do dyskusji nie po to, żeby ich usprawiedliwiać, lecz
                            > po to, żeby przypomnieć, że linia przerywana jest co prawda warunkiem
                            > koniecznym, ale nie wystarczającym do podjęcia wyprzedzania. Oprócz ?
                            > tego, że nie ma ciągłej musi być spełnionych jeszcze wiele innych
                            > warunków.

                            Znam takie miejsce pomiędzy Sierakowem a Międzychodem, na którym "łapią
                            się" goście, nawet jadący bardzo grzecznie, święcie przekonani o tym,
                            że sytuacja wyjściowa była czysta i klarowna.

                            Problem dotyka zwłaszcza tam jadących grzecznie (!). Rasowi piraci
                            rzadziej wikłają się tam w groźne sytuacje. Bo naprzają trzecią
                            prędkością kosmiczną, mają ogromną przewagę prędkości nad wyprzedzanymi
                            i ich pobyt na lewym pasie jest króciuteńki.

                            Wyobraź sobie taką sytuację.
                            Noc. Pan kierowca, nazwijmy go Marek, "zaczaja się" na ciężarówkę z
                            długaśną naczepą. Mijają skrzyżowanie.

                            W światłach drogowych tira rozciąga się długa prosta "nieskończona",
                            wiodąca minimalnie w dół. Gdzieś tam daleko naprzeciw majaczy mrugające
                            światełko, potwierdzając prostość trasy. Przychylnie wygląda też linia
                            przerywana P-1.

                            Marek decyduje. Nie ma co czekać, lepiej nie będzie. Redukcja, rura.

                            Lecą kolejne sekundy, bo zestaw do wyprzedzenia jest długi.
                            Tir przełącza światła na krótkie.
                            Marek notuje zgryźliwie, że zrobił to niepotrzebnie wcześnie.
                            Ale cóż, niektórzy mają taki dziwny odruch pokazujący "Poddaję się".

                            Nagle w odległości 300 metrów błyskają światła mijania. Wyskoczyły
                            niewiadomo skąd. W ułamku sekundy robi się ciasno. Całe szczęście, że
                            Marek posiada nadmiar mocy pod maską. Kończy wyprzedzanie ze wskazówką
                            obrotomierza na czerwonym polu.

                            Pffff, ulga, wyszło! W miarę czysto, bez dramatycznych manewrów
                            ratunkowych, acz tamten z przeciwka mógłby już puścić lekką wiązankę.

                            Ale ciśnienie Markowi podskoczyło. Konstatuje zaskoczony, że jednak się
                            pomylił. Sytuacja wygląda na idealnie czystą. A nie była. WTF????

                            No taaaak! Marek przeoczył dyskretne obniżenie terenu, w którym na
                            jakieś 10 sekund schował się niezbyt szybko jadący na światłach mijania
                            samochód osobowy.

                            Filip z konopii nie był jeszcze widoczny dla niego, gdy Marek mijał
                            ciągnąc za tirem skrzyżowanie na czubku łagodnego wzniesienia.

                            Ale zdążył schował się w dołku, zanim Marek zaczął się wychylać
                            decydując wyprzedzać / nie wyprzedzać.

                            Niestety, obniżenie terenu przeoczył także projektant oznakowania
                            poziomego. I na całym tym odcinku wymalowali beztrosko P-1.

                            * * *
                            Takie pułapki są najgroźniejsze.

                            Bo żeby je wykryć, trzeba tego "szóstego zmysłu", który mają TYLKO
                            kierowcy przez lata ogrzali od jazdy po polskich bezdróżkach.

                            W takich sytuacjach wzrok nie wystarcza, bo daje się łatwo oszukać.

                            W takich sytuacjach wadliwe oznakowanie poziome działa jak kropka nad
                            i. Przyklepuje błędną decyzję.

                            Z tego feralnego punktu też zrobię wam filmik. :P
                            • jureek Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 15:21
                              Potrafię wyobrazić sobie opisaną przez Ciebie sytuację. Będąc na miejscu pana
                              Marka, też pewnie bym się nadział.
                              Jura
                  • edek40 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:46
                    > O matko, to tak teraz uczą na kursach prawa jazdy? Że przerywana jest warunkiem
                    > wystarczającym do wyprzedzania?

                    Jest warunkiem koniecznym. A ze niektorym moze sie wydawac, ze jest rowniez
                    wystarczajacym, to wlasnie dlatego nalezy te kreski malowac na drodze, a nie na
                    mapie. Idac bowiem takim torem rozumowania dojdziemy do kwesti zielonego swiatla
                    i tego, ze jest ono wystarczajacem powodem do wjazdu na skrzyzowanie.
                • black.tiguan Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 31.10.09, 16:26
                  No i tak właśnie wyglądało na tej DK91. Jechaliśmy 50km/h w kolumnie
                  pojazdów, za jakimś tubylcem.

                  Ale z tyłu i tak wyskoczył młody gniewny niecierpliwy w golfie i
                  wyprzedzał pod górkę kilka samochodów na raz. Pewnie się kierował
                  szóstym zmysłem. A może siódmym..?
    • black.tiguan korekta linku 30.10.09, 11:44
      LINK
      • edek40 Re: korekta linku 30.10.09, 12:37
        Sliczne jest to zdanie :)

        "Projekt „Doposażenie jednostek policji…” to także działalność
        edukacyjno-profliaktyczna policji, która będzie prowadzona w szkołach z
        wykorzystaniem przewoźnych miasteczek ruchu drogowego. „60 procent
        bezpieczeństwa w ruchu drogowym zależy od infrastruktury
        , 20 procent to
        działania policjantów, a kolejne 20 procent to właśnie edukacja. Od wielu lat są
        prowadzone działania profilaktyczne ukierunkowane na edukację najmłodszych i
        właśnie takie miasteczka ruchu drogowego pozwolą na dotarcie do świadomości
        dzieci i młodzieży, a co za tym idzie na poprawę bezpieczeństwa na polskich
        drogach” - podkreślił komendant główny policji gen. insp. Andrzej Matejuk."


        Budzik bedzie musial jakos zanegowac te odpowiedzialnosc ifrastruktury. Ciekawe
        czy odwazy sie publicznie/forumowo napisac, ze komendant główny policji gen.
        insp. Andrzej Matejuk
        nie ma odpowiedniej wiedzy. Jesli zas to zrobi, to
        ciekaw jestem kto ja, zdaniem budzika, ma. Z reszta pozostaje jeszcze trudne dla
        niego do ogarniecia 20% odnoszace sie do edukacji. O pozostalych 20% bedzie
        ciezko dyskutowac, poniewaz budzik za dzialania policji uzna stawianie fotoradarow.
    • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 13:53
      black.tiguan napisał:

      > Ja bym chyba wolał, żeby te (oznakowane czy też nie) radiowozy były
      > użyte do inspekcji wszystkich dróg "zaufania" w celu skorygowania
      > ewidentnych błędów w ich oznakowaniu.

      Wystarczy wysłać emaila. Sprawdziłem, działa.
      Tyle, że procedura jest nieskuteczna.

      Emial do Wojewódzkiej Komendy Policji w Poznaniu został przeczytany i
      uruchomił jakieś pisemko do WZDW.

      Efekt był taki, że po paru tygodniach dostałem emaila od eksperta z
      WZDW, utrzymany w klimacie:
      - Nooooooo w sumie to ma pan trochę racji. Jeden element [oznakowania
      poziomego] poprawimy w czerwcu, przy okazji odnawiania linii. Ale tak w
      ogóle, to jest pan dyletantem od przepisów, bo jeżeli stoi znak
      ostrzegawczy pt. "niebezpieczny zakręt" to nie wolno wyprzedzać
      niezależnie od tego co pokazuje znak poziomy.

      - To po co w ogóle malujecie te szlaczki na asfalcie, skoro tworzycie w
      ten sposób kłótnie między znakami?? (sic!)

      Oczywiście, mamy prawie listopad, linie poziome odświeżyli, ale
      poprawek żadnych nie wnieśli.

      I oczywiście nadal istnieją przerywane linie ostrzegawcze na dwóch
      zakrętach bez widoczności wystarczającej, żeby bezpiecznie wyprzedzić
      ciągnik z przyczepą. I przed czubkami dwóch wzniesień.

      I oczywiście wciąż istnieje kuriozalna podwójna linia ciągła na
      odcinku, gdzie widoczność sięga około 500 metrów i nie ma skrzyżowań.
      Bo w sąsiedztwie są stawy, które zwiększają ryzyko śliskości zimowej
      (oficjalne wyjaśnienie WZDW)

      I dlatego ciągła obowiązuje cały rok.
      Zaś zimą bywa niewidoczna, gdy śnieżek poprószy.

      Jestem na etapie przygotowywania żeru dla Turbo-Kamery. :P
      • edek40 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:13
        Kilka dni temu, chyba emes, zalaczyl link do artykulu nt. niebezpiecznego skrzyzowania na Zakopiance. Pisza w nim m.in. o tym, ze interweniowala w sprawie tego skrzyzowania prokuratura i nic nie wskorala. Prokurator wiec stwierdzil, ze jesli dojdzie do nastepnego smiertelnego wypadku, rozwazy kwestie skierowania sprawy do sadu z jakichs tam paragrafow. I tak zaczynam sie zastanawiac czy aby fotografowanie, opisywanie swoich "przemyslen" i kierowanie ich nie do Zarzadcy drogi tylko odrazu do Prokuratury nie ma wiekszego sensu? Wszak odpowiedzialny za drogi ma tak wykonywac swoja prace, aby droga byla mozliwie bezpieczna. Jesli istnieja uchybienia, budzace watpliwosci kierowcow, moze ktos wreszcie powinien tymi sprawami sie zajac. Na razie sprawa wyglada kuriozalnie - piszesz meila do partaczacego robote, on ocenia Twoj merytoryczny wklad w sprawe i... ocenia niezaleznie, ze jest OK. Znaczy sie jest sedzia we wlasnej sprawie.
        • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:32
          edek40 napisał:

          > Kilka dni temu, chyba emes, zalaczyl link do artykulu nt.
          > niebezpiecznego skrzyzowania na Zakopiance. (...)

          I dlatego spróbuję uruchomić czwartą władzę.
          Chociaż sam tworzę dla lokalnej gazety.
          Ale dla Wielkopolskiego Zarządu Dup**ków Wielkopańskich (oryginalna
          nazwa linku w "Ulubionych" mojego komputera) ani prasa lokalna, ani tym
          bardziej pojedynczy, szary kierowca nie jest partnerem do dialogu.

          Ofiarami takich błędów ZAWSZE padają tranzytowcy, bo lokalersi
          doskonale znają pułapki na swoich drogach.

          Nie znam przypadku, żeby jakiś wkurzony-zestresowany pułapką przejezdny
          zadzwonił do właściwego zarządcy drogi i zbluzgał kogo trzeba.

          Skoro po dobroci nie da się porozmawiać z WZDW, to za chwilę wytoczę
          ciężkie armaty.

          Pstrykałem ich kąśliwymi artykułami przez kilka lat.

          Jeżeli nie ma reakcji, ani efektywnej poprawy (którą dostrzegłem np. w
          wielkopolskiej GDDKiA, która dyskretnie usunęło błędy oznakowania
          poziomego w 2008 i 2009 r.), to trzeba im urwać łeb za pomocą
          zwierzchników.
        • emes-nju Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:40
          edek40 napisał:

          > Jesli istnieja uchybienia, budzace watpliwosci kierowcow

          W bolszewii nie jest to takie proste...

          Mimo, ze organizacja drogi jest dla nas, jestesmy za glupi, zeby sie na tym
          znac. (To jak mamy sie do tego stosowac...?). Naszej kochanej waadzy absolutnie
          nie zwilzaja "czarne punkty", miejsca, w ktorych kierowcy sobie nie radza itd.
          Nie DEZorganizator jest winien temu, ze przecietniak sobie nie radzi, a wlasnie
          ten przecietniak. Przeciez wszystko jest zgodnie przepisami.

          To jest chore. A najbardziej chore jest to, ze znaczna czesc kierowcow sie na to
          zgadza! Mniej wiecej w tym samym mechanizmie powinni sie zgadzac na telewizory,
          do ktorych obslugi trzeba (wymaganych przepisami) trzech fakultetow, a jezeli
          jest sie za bardzo przecietnym albo tylko zwyczajnie zmeczonym, to ryzykuje sie
          smiertelne porazenie pradem :-P

          Tak naprawde, to do zaskarzenia jest caly ten system, w ktorym uzytkownik jest
          nieistotnym dodatkiem do tfurczej pracy urzedasow - zbednym wrecz dodatkiem, bo
          niektorzy za bardzo pyskuja.
        • sokolasty Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:47
          - To po co w ogóle malujecie te szlaczki na asfalcie, skoro tworzycie w
          ten sposób kłótnie między znakami?? (sic!)


          rapid130

          Podwójna ciągła nie jest zakazem wyprzedzania, a zakazem
          najeżdżania/przekraczania na nią. Jak masz zakaz wyprzedzania, to wolno Ci
          ominąć pojazd stojący na poboczu lub na pasie, jak również jadącego rowerzystę
          czy syzyfa ciągnącego wózek ze złomem. Jeżeli wymalowano ciągłą, to możesz
          wyprzedzać do woli, o ile się zmieścisz, ale nie możesz wykonać manewrów jak
          wyżej, jeżeli się nie zmieścisz.

          Chyba że się mylę, to niech mię kto poprawi podpierając się paragrafami lub
          wyrokami sądów.
          • sokolasty Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 14:50
            a tak w ogóle
            rapid130

            Naprawdę w piśmie napisałeś "szlaczki"? Uśmiałem się.
            • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 30.10.09, 15:15
              sokolasty napisał:

              > Naprawdę w piśmie napisałeś "szlaczki"? Uśmiałem się.

              Nie, nie. To była moja pierwsza myśl po przeczytaniu emaila od pana
              eksperta.

              Natomiast w lidzie artykułu opublikowanego w Tygodniku Nowym - wysłanym
              w całości w emailu do KWP Poznań - poszło zdanie:

              - "Nie wiem czego nawąchał się twórca oznakowania poziomego na trasie
              X..."

              Gdy tylko zobaczysz relację filmową z tego spornego odcinka, dojdziesz
              do takiego samego wniosku. :P
    • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 31.10.09, 17:42
      ...I jeszcze jedno: jaką rolę spełniają pasy ruchu, które nagle, bez
      widocznego powodu ani wyraźnego ostrzeżenia stają się pasami tylko
      do skręcania? Czy to też dla bezpieczeństwa, czy też w celu
      zachęcenia zamiejscowych do używania miejscowej komunikacji
      zbiorowej? Jest to częstym powodem ciekawych sytuacji: ktoś sobie
      jedzie spokojnie i nagle, widząc przed sobą wymalowane na jezdni
      strzałki niezgodne z założonym kierunkiem jazdy oraz linię ciągłą
      albo zatrzymuje się i blokuje ruch czekając aż ktoś się zlituje i go
      wpuści na pas dla niego właściwy, albo "wcina się" na chama, także
      przejeżdżając linię ciągłą.
      • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 31.10.09, 19:17
        kozak-na-koniu napisał:

        > ...I jeszcze jedno: jaką rolę spełniają pasy ruchu, które nagle, bez
        > widocznego powodu ani wyraźnego ostrzeżenia stają się pasami tylko
        > do skręcania? Czy to też dla bezpieczeństwa, czy też w celu
        > zachęcenia zamiejscowych do używania miejscowej komunikacji
        > zbiorowej? Jest to częstym powodem ciekawych sytuacji: ktoś sobie
        > jedzie spokojnie i nagle, widząc przed sobą wymalowane na jezdni
        > strzałki niezgodne z założonym kierunkiem jazdy oraz linię ciągłą

        NIe ma takich sytuacji . Zawsze jest wpierw linia przerywana . Może gdzieś na
        całkowitym zadoopiu ale to jakaś wyjątkowa , niespotykana gdzie indziej sytuacja .
        • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 31.10.09, 22:39
          habudzik napisał:

          > NIe ma takich sytuacji .

          Są, przygłupie. Jak dorośniesz i zaczniesz użytkować polskich dróg
          publicznych nie tylko w virtualu, to sam się przekonasz.
          • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 31.10.09, 23:55
            kozak-na-koniu napisał:

            > habudzik napisał:
            >
            > > NIe ma takich sytuacji .
            >
            > Są, przygłupie. Jak dorośniesz i zaczniesz użytkować polskich dróg
            > publicznych nie tylko w virtualu, to sam się przekonasz.

            A po co ? Przecież możesz mi tysiące takich lewoskrętów pokazać na zdjęciach .
            Prawda , Kozunia????
            • kozak-na-koniu Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 01.11.09, 08:20
              Mogę, przygłupie, ale sam też możesz na przykład zajrzeć do Zumi i
              sprawdzić.
      • tymon99 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 01.11.09, 09:28
        żadnej. i dlatego jest ich coraz mniej.
    • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 13.11.09, 15:35
      Odgrzewam...

      Szalony projekant znów atakuje!

      Droga wojewódzka nr 182 oddana po remoncie, kilka tygodni temu.

      img69.imageshack.us/img69/7456/xrlinia10.jpg

      Tfurca oznakowania poziomego nie wyszedł zza biurka. :X
      • bimota Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 21.11.09, 13:15
        1. Z tej perspektywy nie widac czy to niebezpieczny fragment.
        2. Jak wczesniej powiedziano przerywana nie oznacza zachety do wyprzedzania
        tylko zezwolenie. Widac wzniesienie, mozna samemu ocenic czy widocznosc jest
        wystarczajaca i ew powstrzymac sie od wyprzedzania. Jesli ktos nie ma pewnosci
        nie powinien wpyrzedzac nawet na przerywanej.
        • rapid130 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 28.11.09, 14:18
          bimota napisał:

          > 1. Z tej perspektywy nie widac czy to niebezpieczny fragment.

          Z tej perspektywy nie widzisz samochodów jadących z przeciwka na
          wystarczająco długim odcinku jezdni, prawda?

          To jest perspektywa fotela kierowcy samochodu osobowego. Minus 2 cm
          (obniżonego parkingu).

          > 2. Jak wczesniej powiedziano przerywana nie oznacza zachety do
          > wyprzedzania tylko zezwolenie.

          Sęk w tym, że w tym miejscu zezwolenia być nie powinno.

          Przed przebudową obowiązywała tam [słusznie] podwójna ciągła.
          Jeżdżę tędy od kilkunastu lat i to nie jest stosowne miejsce nawet
          do wyprzedzania ciągników rolniczych.

          > Widac wzniesienie, mozna samemu ocenic czy widocznosc jest
          > wystarczajaca i ew powstrzymac sie od wyprzedzania. Jesli ktos nie
          > ma pewnosci > nie powinien wpyrzedzac nawet na przerywanej.

          Jakbym słyszał tłumaczenie eksperta WZDW. :PPPPPP

          Tutaj akurat jeszcze można się łatwo zorientować, że nie jest
          to "czyste miejsce" do wyprzedzania. Ale nocą? Gdy poleci tędy ktoś
          nie znający trasy i niecierpliwie szukający okazji do wyprzedzania?

          Biorąc na chłopski rozum, znaki poziome w osi środkowej jezdni
          powinny być pomocnikiem w ocenie widoczności. Czy ona wystarczająca
          do prawidłowej oceny - wyprzedzać, czy nie wyprzedzać?

          Zły jest pomocnik, który wprowadza w błąd.
          Wówczas lepiej, żeby w ogóle go nie było.
          • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 28.11.09, 14:34
            rapid130 napisał:


            > Tutaj akurat jeszcze można się łatwo zorientować, że nie jest
            > to "czyste miejsce" do wyprzedzania. Ale nocą? Gdy poleci tędy ktoś
            > nie znający trasy i niecierpliwie szukający okazji do wyprzedzania?

            Wówczas wyprzedzi nic nie widząc . Najstarszy bład kierowców , najlepszych
            kierowców świata .
    • gddkia_brd Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 18.11.09, 21:12
      black.tiguan napisał:

      > Onegdaj, przy okazji objazdu rodzinnych grobów, miałem okazję
      > przejechać fragmentem "nowej" obwodnicy Piotrkowa (skrót z
      Sulejowa
      > do DK8), oraz poszerzoną i wyremontowaną DK91.
      >
      > Moją uwagę zwróciło dość osobliwe oznakowanie poziome: przed
      > wzniesieniami pasy ruchu oddziela linia przerywana, zaś na płaskim
      > terenie (jakżeby inaczej) podwójna ciągła. Zważywszy na brak
      > oświetlenia, odcinki "pod górę" mogą być niebezpieczne, gdyż po
      > zmroku wierzchołka wzniesienia nie widać, dopóki nie pojawi się na
      > nim samochód z przeciwka.
      >
      > Dlaczego zatem pasy są namalowane odwrotnie do potrzeb?
      > Być może rozwiązanie tej zagadki, jak i wielu innych, jest
      związane
      > z następującą informacją: moto.onet.pl/1582413,1,nowy-sprzet-
      > policyjny-ze-srodkow-unijnych,artykul.html
      >
      > Zapewne zmierzamy do sytuacji, kiedy każdy z kierowców będzie miał
      > na ogonie swojego "diabła stróża", czyhającego na próbę
      wyprzedzenia
      > ciągnika pod górę (gdzie niebezpiecznie) lub na podwójnej ciągłej
      > (gdzie dla odmiany bezpiecznie).
      >
      > Ja bym chyba wolał, żeby te (oznakowane czy też nie) radiowozy
      były
      > użyte do inspekcji wszystkich dróg "zaufania" w celu skorygowania
      > ewidentnych błędów w ich oznakowaniu.
      >
      > Bezpieczeństwa nie poprawia się zastawiając pułapki, tylko
      > budując zaufanie właśnie do oznakowania dróg.



      Tzw. wschodnia obwodnica Piotrkowa Trybunalskiego, łącząca obecną
      drogę krajową nr 8 z drogą krajową nr 12, nie znajduje się pod
      zarządem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
      W przypadku drogi krajowej nr 91 prosimy o dokładną lokalizację
      miejsca (pikietaż), w którym według Pana znajduje się błędne
      oznakowanie poziome. Całkowita długość tej drogi wynosi ponad 200
      kilometrów, w tym prawie 72 przypada na Województwo Łódzkie.
      • lusitania2 Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 18.11.09, 21:37
        gddkia_brd napisał:

        > W przypadku drogi krajowej nr 91 prosimy o dokładną lokalizację
        > miejsca (pikietaż), w którym według Pana znajduje się błędne
        > oznakowanie poziome. Całkowita długość tej drogi wynosi ponad 200
        > kilometrów, w tym prawie 72 przypada na Województwo Łódzkie.[/b]
        >

        a może jeszcze wiaderko z farbą? I pędzel?.
        Chętnie się dorzucę. Nawet, gdyby do przemalowania było 200 km (też
        mi odległość pffff).


      • black.tiguan Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 19.11.09, 12:52
        ad. 1
        Po raz kolejny odpowiedź eksperta da się streścić słowami "to nie nasza
        sprawa". Pozwolę sobie przytoczyć zatem stosowny fragment z k.p.a.
        I proszę się nie czepiać braku paragrafu, bo obywatel obowiązku wskazania
        paragrafów nie ma.

        Jeżeli organ, który otrzymał skargę, nie jest właściwy do jej
        rozpatrzenia, obowiązany jest niezwłocznie przekazać ją właściwemu
        organowi. Niezwłocznie oznacza w tym przypadku nie później jednak niż w
        terminie siedmiu dni. Dodatkowo organ musi o fakcie przekazania skargi
        zgodnie z właściwością zawiadomić skarżącego albo wskazać mu właściwy
        organ.


        ad. 2 Pisałem o fragmencie DK91 od skrzyżowania z DK8 do połączenia z A1 w
        okolicach Głuchowa. Ponieważ zaś minęło prawie 3 tygodnie od napisania
        mojego postu, z oczywistych względów pikietażu wskazać nie mogę.
        Korzystać z tej drogi zaś czasie nie zamierzam ani w najbliższym czasie
        ani raczej w ogóle, ze względu na własne bezpieczeństwo. Pojadę
        tradycyjnie, A1.
        • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 19.11.09, 22:29
          Ad1 Czy dobrze rozumiem , że jeśli w kasie biletowej PKP zgłoszę iż Kowalski
          chyba nie płaci podatku to kasjerka ma 7 dni na to by zgłosić to do właściwego
          urzędu podatkowego oraz pisemnie mnie powiadomić o tym że dokonała tego co do
          niej należało ?
          • jorn Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 19.11.09, 22:43
            habudzik napisał:
            Ad1 Czy dobrze rozumiem , że jeśli w kasie biletowej PKP zgłoszę iż Kowalski chyba nie płaci podatku to kasjerka ma 7 dni na to by zgłosić to do właściwego urzędu podatkowego oraz pisemnie mnie powiadomić o tym że dokonała tego co do niej należało?


            Źle rozumiesz , bo kasa biletowa PKP nie jest organem administracji państwowej ani samorządowej, więc ten przepis się do niej nie stosuje.

            Pozdrawiam
            • habudzik Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 20.11.09, 09:44
              jorn napisał:

              > Źle rozumiesz , bo kasa biletowa PKP nie jest organem administracji państwowej
              > ani samorządowej, więc ten przepis się do niej nie stosuje.

              Rozumiem dobrze za to Ty nie rozumiesz sarkazmu . Napiszę więc inaczej : lekarz
              weterynarii jako przedstawiciel organu niezesplonego nie będzie musiał mojej
              skargi na znaki przekazywać gdziekolwiek dalej .
          • black.tiguan Świat wg Habudzika.. 20.11.09, 03:38
            .. jest tak dychotomiczny i nieskomplikowany, że aż mu chwilami
            zazdroszczę..

            Dowcip mi się przypomniał:

            Studentka zdaje egzamin, profesor zadaje jej pytanie:
            - Proszę wymienić wicemarszałków sejmu.
            Cisza...
            Profesor zdziwiony pyta:
            - Nie słyszała pani o Lepperze?
            Cisza...
            Profesor zdenerwowany pyta:
            - To proszę powiedzieć jak się nazywa prezydent Polski.
            Cisza...
            - Proszę pani a skąd pani jest? - pyta profesor
            - Z Kościerzyny - odpowiada dziewczę.
            Profesor zamyślił się... podszedł do okna i myśli:
            "A może tak rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać do Kościerzyny...?"
            • habudzik Re: Świat wg Habudzika.. 20.11.09, 09:50
              black.tiguan napisał:

              > .. jest tak dychotomiczny i nieskomplikowany, że aż mu chwilami
              > zazdroszczę..

              Bo świat nie jest skomplikowany dopóty dopóki go sami sobie nie komplikujemy.
              Popularnie zwany "sanepid" nie przekazuje nigdzie mojej skargi na bezzadane
              pobieranie opłat za reklamówki w sklepach spożywczych . Nie zareaguje również na
              skargę iz brak reklamówek bezpłatnych łączy się z tym że śledź w torbie łączy
              się z chlebem i serem . Sanepidu to nie interesuje , co więcej nie ma obowiązku
              niczego takiego zgłaszać dalej . Prywatnie pani dyrektor pewnego sanepidu
              twierdzi że to zgroza ale robic nic nie może .
              • black.tiguan Re: Świat wg Habudzika.. 20.11.09, 12:05
                Oczekiwałeś, że Sanepid ukarze sklep za to, że Ty ładujesz śledzia
                razem z chlebem do jednej torby..?

                Muszę przyznać, że ta wypowiedź stawia w nowym świetle Twoje wcześniejsze
                dokonania na forum. Obiecuję, że już nie będę traktował nadmiernie
                poważnie Twoich wpisów.
                • habudzik Re: Świat wg Habudzika.. 20.11.09, 12:17
                  black.tiguan napisał:

                  > Oczekiwałeś, że Sanepid ukarze sklep za to, że Ty ładujesz śledzia
                  > razem z chlebem do jednej torby..?

                  Nie . Oczekiwałem że takie produkty jak śledzie , chleb , mleko i masło muszą
                  być odpowiednio zapakowane zanim zostana podane kilientowi .


                  • lusitania2 Re: Świat wg Habudzika.. 20.11.09, 12:52
                    habudzik napisał:

                    >
                    > Nie . Oczekiwałem że takie produkty jak śledzie , chleb , mleko i
                    masło muszą
                    > być odpowiednio zapakowane zanim zostana podane kilientowi .
                    >

                    a w którym to sklepie takie cuda, że gołego śledzia do ręki podają?
                    A to mleko to jak? Tak na podłogę leją, gdy klient poprosi? Bo u nas
                    mleko w kartonach/butelkach/torebkach foliowych na półkach stoi,
                    masło w "złotkach" a śledzie w plastiku. Albo słoikach. O reklamówkę
                    czy papierową torbę do pieczywa też się prosić nie trzeba. Po
                    jakiego czorta miałabym każdą z tych rzeczy jeszcze osobno w folię
                    owijać?
                    • habudzik Re: Świat wg Habudzika.. 20.11.09, 12:59
                      Jest parę sklepów które wędzona rybę podają w cienkiej folii na tyle małej że
                      ogon zamiata kasę albo kołyskę na pieniądze . Chleb niekrojony też nie mieści
                      się w takiej torebeczce więc śmierdzi potem wędzoną rybą . Nieco większa torebka
                      już niestety jest płatna .Kiszona kapusta z sosem również źle jest pakowana bo
                      też w tą cienką torebeczkę .
              • wolfgang87 Re: Świat wg Habudzika.. 20.11.09, 23:18
                Ten kawał to plagiat. Oryginał jest z Bieszczadami :) I myślę, że Bieszczady tu lepiej pasują.
    • bimota Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 21.11.09, 13:21
      Jak nie wiadomo o co chodzi to... Sex chyba mozna pominac w tym wypadku. ;)

      Ja bym jeszcze dodal mode na stawianie sygnalizatorow swietlnych, rond,
      wysepek, ulic jednokierunkowych, garbow i innych wynalazkow powodujacych korki.
      Wiadomo - w korkach wiecej spala sie benzyny, kasa z akcyzy wplywa do budzetu...
    • marek.dumle Re: [Drogi zaufania] Po co są pułapki na drogach 28.11.09, 13:19
      A po co są wnyki w lesie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja