O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze.

09.11.09, 11:28
Ciekawy punkt widzenia, ktory "wsiakl" calkowiecie w innej dyskusji.

Na zarzut jakoby "stopnia chamstwa" nie determinowal zaden czynik zewnetrzny a
jedynie osoba, ktora albo jest kulturalna albo zachowuje sie po chamsku
niezeleznie od sytuacji otrzymalem ciekawa odpowiedz, cytuje:

1. "Otóż nie w każdych, a mianowicie w takich gdy nie ma innego wyjścia"

Tak wiec ci, ktorzy grzeja 70-90 w terenie zabudowanym nie maja najwidoczniej
"innego wyjscia". Az strach pomyslec, co byloby, gdyby zwolnili do 50-tki.


2. "lub swoim chamstwem powoduje statystycznie niewiele większe zagrożenie niż
bez owego chamstwa" "Odnosi się to do polskich dróg"


I to jest rzeczywiscie ciekawy patent:

Jak byc osoba kulturalna zachowujac sie rownoczesnie jak ostatni cham?
To proste: wystarczy "swoim chamstwem" "powodowac" "statystycznie niewiele
większe zagrożenie niż bez owego chamstwa".

Genialne, nie?
    • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 11:34
      hanni napisał:

      > Genialne, nie?

      Jak cholera. A może by tak jakiś odsyłacz do rzeczonych dyskusji, coby można się
      było naocznie przekonać, czy uważacie Towarzyszu, że nie warto? Z ciekawości
      pytam...
      • st1545 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 13:04
        Wg mnie nie warto.

        Autor uważa, że przekraczanie dopuszczalnej prędkości jest chamstwem.
        Wg mnie, przekraczanie dopuszczalnej prędkości jest wykroczeniem.
        Chamstwo to sprawa międzyludzka, nie ma co mieszać do tego kodeksu (no chyba że
        chodzi o czyny podpadające pod KW). Chamstwo jest chamstwem zawsze, nie można go
        "odchamić" poprzez łagodną reakcję ofiary (mogącą np. podejrzewać upośledzenie
        umysłowe sprawcy).

        Wykroczenie natomiast może być potraktowane różnie - np. pouczeniem. Sprawa może
        umorzona z powodu "znikomej szkodliwości społecznej". Tutaj właśnie mieszczą się
        tłumaczenia o jeździe szybkiej, ale bezpiecznej. I dobrze. Nie rozumiem, czego
        hanni nie rozumie (-;

        pozdrawiam, tomek
        • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 13:09
          Oj, chyba warto... Choćby po to by, jak przypuszczam, okazało się że jak zwykle
          jest to parę powstałych w chorym umyśle luźnych skojarzeń, na temat jakichś tam
          dyskusji - nie na tym forum, nie na te tematy itd.;)
        • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 13:57
          st1545 napisał:

          > Autor uważa, że przekraczanie dopuszczalnej prędkości jest chamstwem.

          Owszem, szczegolnie znaczne przekaczanie dopuszczalnej predkosci.


          > Wg mnie, przekraczanie dopuszczalnej prędkości jest wykroczeniem.

          To tez. Nie jestem prawnikiem ale zapewne sikanie pod sciane w miejscu
          publicznym jest tez wykroczeniem i bez watpienia przejawem chamstwa. No chyba,
          ze tego tez nie uwazasz za przejaw chamstwa?

          > Chamstwo to sprawa międzyludzka, nie ma co mieszać do tego kodeksu

          Normy zachowan na drogach to jak najbardziej "sprawa miedzyludzka". To, ze
          spisane sa dodatkowo kodeksem niczego w tym nie zmienia.
          To forma umowy systematuyzujaca jakie zachowania sa dobre i wlasciwe a jakie zle
          i szkodliwe spoleczne.

          Znaczne przekraczenie predkosci jest nie mniej szkodliwe spoleczne jak sikanie
          pod mury albo wyrzucanie smieci gdzie popadnie.


          > Chamstwo jest chamstwem zawsze, nie można go "odchamić" poprzez
          > łagodną reakcję ofiary (mogącą np. podejrzewać upośledzenie
          > umysłowe sprawcy).

          Otoz to! Problem w tym, ze "ofiary" czesto nie mozna zidentyfikowac
          bezposrednio. Sikanie pod sciane albo wyrzucanie smieci zawsze bedzie chamstwem
          nawet wtedy, gdy wlasciciel posesji nie zobaczy sikajacego albo porzucajacego
          smieci ani sladow tych czynow.

          Nie inaczej jest z chamstwem w ruchu drogowym: Pojedyncze wyczyny czesto nie
          prowadza wprost do tragicznego wypadku ale na dluzsza mete przyczyniaja sie do
          rozpowszechniania nieladu i szkodliwych zachowan na drodze, ktore w skali
          globalnej prowadza prosta droga do tego, co mamy na polskich drogach - obrazu
          nedzy i rozpaczy.
          • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 14:04
            hanni napisał:

            > prowadza prosta droga do tego, co mamy na polskich drogach - obrazu
            > nedzy i rozpaczy.

            My, towarzyszu, choć zdajemy sobie sprawę że sytuacji na polskich drogach
            do ideału daleko, żadnego obrazu nędzy i rozpaczy jednak nie widzimy. Bywa
            znacznie gorzej. Wy natomiast możecie sobie o tym myśleć co chcecie, bo
            to Wasz problem. Sami sobie wystawiacie najlepsze świadectwo.:D
            • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 14:58
              kozak-na-koniu napisał:

              > My, towarzyszu, choć zdajemy sobie sprawę

              ...Łamiąc przepisy, oślepiając oraz dezorientując wyprzedzanego i stwarzając
              ogólne zamieszanie. Typowo polskie: "wszyscy won, bo ja jadę"... "

              III



              "Typowo polska postawa: ja w moim mniemaniu jestem w zgodzie z
              przepisami, więc jestem "na prawie" i nikt mi tu nie
              będzie"
              III


              "typowo polskie"nie je ważne czyje co je, to je ważne co je moje", czyli
              totalna nieumiejętność współpracy oraz rezygnacji z części własnej wygody w imię
              wspólnej korzyści"

              III
              • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 09:57
                Jak zwykle, towarzyszu, wicie że dzwonią, ale w którym kościele oraz na jaki
                temat to już nie bardzo. Powyższe moje stwierdzenia zostały rzucone w zupełnie
                innym kontekście oraz ze sporą dozą ironii, ale jak to Wy - klapki na oczach i
                "heja" do przodu. Nie przejmujcie się, "ten typ tak ma".:DDD
                • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 10:13
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Powyższe moje stwierdzenia zostały rzucone w zupełnie
                  > innym kontekście oraz ze sporą dozą ironii,

                  No popatrz, popatrz. "W zupelnie innym kontekscie".
                  Jaki to byl "kontekst" twoich towarzyszy i ile w tym "ironii" kazdy moze sie sam
                  przekonac po zalaczonych linkach.
                  • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 10:18
                    Nie każdy. Towarzysz hanni nic nie zrozumiał i wybrał z całości tylko to, co
                    odpowiada jego chorej wizji świata. Jak zwykle, ynterpretatory tak majum.:D
                    • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 10:26
                      A coz z wypocin twoich towarzyszy mozna bylo tam "wybrac"? Przeciez zacytowalem
                      prawie wszystko.
                      • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 16:29
                        "Prawie" robi wielką różnicę, a Wy, towarzyszu, zacytowaliście
                        prawie nic.
                        • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 16:37
                          No, jesli to dla ciebie i twoich towarzyszy partyjnych jest "nic"... to ja sie
                          pytam, co wy tam miedzy soba na zebraniach uwazacie za "cos"?

                          Typowo polskie: "wszyscy won, bo ja jadę"... "


                          "Typowo polska postawa: ja w moim mniemaniu jestem w zgodzie z
                          przepisami, więc jestem "na prawie" i nikt mi tu nie będzie"


                          "typowo polskie nie je ważne czyje co je, to je ważne co je moje", czyli
                          totalna nieumiejętność współpracy oraz rezygnacji z części własnej wygody w imię
                          wspólnej korzyści"
                          • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 16:48
                            Ano tak, towarzyszu prostaczku. Nic Wam nie da obrażanie się,
                            nazywanie wszystkich dookoła chamami i zarzucanie nierozumienia
                            Waszej radosnej twórczości - to jest nic: wyrwane z
                            kontekstu, pojedyncze zdania, niezrozumiane, dobrane i skomentowane
                            wyłącznie podług Waszego "widzimisię". Zero - nul.:P
                            • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 16:55
                              Co sie tak wsciakasz wraz z twoimi towarzyszami partyjnymi?

                              Bo cytowane wypowiedzi to pelne zamkniete zdania a nie zadne "wyrwane"?

                              Bo nie potrafisz wraz z towarzyszami wskazac tego rzekomego "kontekstu", ktory
                              zostal ponoc zmieniony?

                              Trzeba bylo pomyslec zanim sie napisalo...
                              • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 21:00
                                Tak, oczywiście, towarzyszu. Macie rację. Jak zwykle, całkowitą.
                                Spokojnie, weźcie głęboki oddech, wody się napijcie...:D
        • emes-nju Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 14:02
          st1545 napisał:

          > Autor uważa, że przekraczanie dopuszczalnej prędkości jest
          > chamstwem.

          Co ciekawe jazdy z predkoscia duzo ponizej limitu za chamstwo nie uwaza. A wedlug mnie to wlasnie jest chamstwo.

          Jak ktos jedzie za szybko, to wyprzedza i, jezeli robi to bezpiecznie (a wiekszosc, wbrew opinom speedofobow, tak wlasnie robi), nie ma problemu. Natomiast snuje wszelkiej masci powoduja calkiem niepotrzebne zatory. I to jest chamstwo, bo jezeli ktos nie umie jechac szybciej niz 50-60 km/h, to powinien pojsc na jazdy doszkalajace, a jezeli nie chce jechac szybciej, to...
          • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 14:11
            Niech sobie jedzie jak chce i jak umiejętności oraz inne okoliczności mu
            pozwalają, tylko niech to robi zgodnie z przepisami (bez cudzysłowu), czyli -
            przede wszystkim nie utrudniając jazdy innym, bo to jest takie samo chamstwo,
            jak inne.
          • hanni O ja cie! Coraz lepiej. 09.11.09, 14:53
            emes-nju napisał:

            > Co ciekawe jazdy z predkoscia duzo ponizej limitu za chamstwo nie uwaza. A
            wedlug mnie to wlasnie jest chamstwo.


            Rzeczywiscie "chamstwo" z jakim zawsze trzeba sie liczyc nawet z powodu pojazdow
            nie mogacych jechac szybciej.


            > Jak ktos jedzie za szybko, to wyprzedza i, jezeli robi to
            > bezpiecznie (a wiekszosc, wbrew opinom speedofobow, tak wlasnie
            > robi), nie ma problemu.

            I pewnie - jak cie znam - nie widzisz wiekszej roznicy w wypredzaniu samochodu
            jadacego wolniej i tego jadacego szybciej, co?

            Ani w predkosci, ani w drodze wyprzedzania, ani w potencjalnej drodze wyprzedzania?

            I to jest chamstwo, b
            > o jezeli ktos nie umie jechac szybciej niz 50-60 km/h, to powinien pojsc na jaz
            > dy doszkalajace, a jezeli nie chce jechac szybciej, to...

            Na "jazdy doszkalajace" powinien pojsc ten, kto nie potrafi wyprzedzic samochodu
            jadacego 50-60 km/h i nie potrafiacy poradzic sobie mentalnie z takimi
            sytuacjami, zwlaszcza na odcinkach o dlugosci nie wiekszej niz kilkanascie
            kilometrow.
            • wojtek33 Re: O ja cie! Coraz lepiej. 09.11.09, 19:35
              hanni napisał:

              > I pewnie - jak cie znam - nie widzisz wiekszej roznicy w wypredzaniu samochodu
              > jadacego wolniej i tego jadacego szybciej, co?

              Po postach na forum widać, że emes nie jest przeciętnym kierowcą, ale mimo tego
              nie podejrzewałbym go o umiejętność wyprzedzania jadących szybciej ;)
              No chyba że chodzi o coś, co bodaj klemens dawno temu nazwał wytyłaniem ;)
              • hanni Re: O ja cie! Coraz lepiej. 10.11.09, 09:36
                Chodzilo oczywiscie nie o samochody jadace szybciej od emciaka tylko szybciej od
                tych jadacych "chamsko" powoli.
                • edek40 Re: O ja cie! Coraz lepiej. 10.11.09, 09:51
                  > Chodzilo oczywiscie nie o samochody jadace szybciej od emciaka tylko szybciej od
                  > tych jadacych "chamsko" powoli.

                  Tak sie zastanawiam jak traktujesz goscia, ktory w kolejce do odprawy na
                  lotnisku, podchodzi do kontuaru i dopiero w tym momencie zaczyna zastanawiac sie
                  gdzie podzial mu sie bilet? Godzisz sie na to bez trudu, choc moze to wywolac
                  nawet opoznienie startu samolotu, gdy tych "wyluzowanych" trafi sie wiecej?
                  Przeciez zdarza sie, ze male opoznienie przy wyjezdzie na pas owocuje
                  oczekiwaniem na start, czesto dlugim. A to z kolei owocuje tym, ze wielu
                  podroznych spozni sie na swoje przesiadki. Ciekawe czy to juz chamstwo,
                  wynikajace z porazajacej bezmyslnosci i patrzenia wylacznie przed siebie, czy
                  tylko normalna powolnosc?
                  • hanni Re: O ja cie! Coraz lepiej. 10.11.09, 10:15
                    edek40 napisał:

                    Przykladu z ruchu drogowego (to forum o bezpieczenstwie w ruchu drogowym!) podac
                    nie jestes nawet w stanie.
                    • edek40 Re: O ja cie! Coraz lepiej. 10.11.09, 14:54
                      > Przykladu z ruchu drogowego (to forum o bezpieczenstwie w ruchu drogowym!) podac
                      > nie jestes nawet w stanie.

                      Szose nalezy traktowac jako dobro wspolne. Jesli ktos jedzie wyraznie szybciej i, co najwazniejsze, za szybko, to zachowuje sie aspolecznie, wywolujac niepokoj u innych uzytkownikow jezdni, o sprowadzaniu niebezpieczenstwa nie wspominajac. Jesli ktos, ta wspolna szosa, jedzie wyraznie wolniej od predkosci dozwolonej i racjonalnej, znaczy ze zawlaszcza te szose dla siebie i na wlasne potrzeby, co rowniez jest postawa aspoleczna i rowniez moze stwarzac zagrozenie na drodze. Dokladnie jak aspoleczna postawa prezentuje gosc, orietujacy sie dopiero przy odprawie, ze powinien miec bilet na wierzchu, a nie na dnie walizki, przeznaczonej do luku bagazowego.

                      Zupelnie nie moge zrozumiec, dlaczego na prostej szosie mam jechac w wielokilometrowym korku, bo ktos ma blisko do swagra, wszystkiego 40 km, to sobie pojedzie 40 km/h. W godzinke dojedzie. A co z reszta, ktora ma dalej. A niech sobie spia gdzies na stacji benzynowej. Wazne, ze ja dojechalem na czas. Reszta niech ginie!!!

                      Ale skoro powoli, to nie jest to chamstwo. To cnota!
                      • hanni Re: O ja cie! Coraz lepiej. 11.11.09, 09:32
                        edek40 napisał:


                        > Szose nalezy traktowac jako dobro wspolne. Jesli ktos jedzie wyraznie szybciej
                        > i, co najwazniejsze, za szybko, to zachowuje sie aspolecznie, wywolujac niepoko
                        > j u innych uzytkownikow jezdni, o sprowadzaniu niebezpieczenstwa nie wspominaja
                        > c.

                        Ale to dla ciebie nie jest "chamstwo" "o sprowadzaniu niebezpieczenstwa nie
                        wspominajac"

                        > Jesli ktos, ta wspolna szosa, jedzie wyraznie wolniej od predkosci dozwolone
                        > j i racjonalnej, znaczy ze zawlaszcza te szose dla siebie i na wlasne potrzeby,
                        > co rowniez jest postawa aspoleczna i rowniez moze stwarzac zagrozenie na drodz
                        > e.

                        Ale jest kilka zasadniczych roznic.
                        Jazda wolniejsza od dozwolonej (i racjonalnej w danych warunkach) to absolutna
                        koniecznosc, z ktora kazdy kierowca zawsze i wszedzie musi sie liczyc.

                        Wolniej jechac musza kierowcy zamierzajacy skrecic, zatrzymac sie, zorientowac
                        sie w ktora strone pojechac. Tak samo wolniej moga a nawet czesto powinni
                        jezdzic poczatkujacy. Wolniej moga jechac bardzo obciazone samochody, ciezarowki
                        etc.

                        Wolna jazda jest zatem czyms bardzo powszechnym i co z reguly wynika z
                        koniecznosci a nie zlosliwosci.


                        Zupelnie inaczej jest z jazda szybsza od dozwolonej. Taka jazda nigdy nie
                        jest koniecznoscia, ponadto jest znacznie niebezpieczniejsza od jazdy zbyt wolnej.

                        I na koniec:
                        Jazde zbyt szybka mozna byloby wyelimiwac bez szkody a nawet z pozytkiem dla
                        spoleczenstwa. Jazdy zbyt wolnej, ktora stanowi duzo mniejsze zagrozenie od
                        jazdy zbyt szybkiej (z podanych powyzej powodow) wykluczyc sie nie da.


                        > Zupelnie nie moge zrozumiec, dlaczego na prostej szosie mam jechac w wielokilom
                        > etrowym korku, bo ktos ma blisko do swagra, wszystkiego 40 km, to sobie pojedzi
                        > e 40 km/h.

                        Mamy jakies zupelnie odmienne doswiadczenia. Takie samochody - owszem - raz na
                        jakis czas, niezwykle rzadko zdarzaza mi sie widywac. Ale to przeciez nie
                        regula. I co w tym takiego zlego? Moze to kttos poczatkujacy? Czesto za
                        kierownica widze spieta kobiete albo starsza osobe. I co? Przeciez takim ludziom
                        trzeba pomoc i sie cieszyc, ze nie jada powyzej swoich mozliwosci!
                        Wole takich ludzi od gowniarzy przekonanych o swoich umiejetnosciach i dajacych
                        pokazy na granicy mozliwosci.
                        I coz to za problem wdepnac w gaz i po dwoch, trzech sekundach byc przed nim?
                        Przeciez to bez porownania prostsze i bezpieczniejsze od wyprzedzenia ciezarowki
                        jadacej 70-80 km/h na ktora potrzebujesz i wiecej czasu i drogi.

                        Problem lezy raczej zupelnie gdzie indziej. Jadac prosta droga w terenie
                        zabudowanym przepisowa 50-tka jestes w Polsce "zawalidroga", ktora wyprzedza i
                        przeklina doslownie kazdy. Cos takiego przeylem znacznie czesciej od samochodow
                        jadacych tak, jak to opisales.





              • emes-nju Re: O ja cie! Coraz lepiej. 10.11.09, 12:30
                wojtek33 napisał:

                > Po postach na forum widać, że emes nie jest przeciętnym kierowcą

                Emes jest przecietnym kierowca i dlatego sprawia mu klopot to, czego
                Hanni-gimnazjalista nie potrafi jeszcze sobie wyobrazic - wyprzedzenie kolumny
                powstalej za zawalidroga.
    • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 12:54
      hanni napisał:

      > Na zarzut jakoby "stopnia chamstwa" nie determinowal zaden czynik zewnetrzny a
      > jedynie osoba, ktora albo jest kulturalna albo zachowuje sie po chamsku
      > niezeleznie od sytuacji otrzymalem ciekawa odpowiedz,

      Ciekawe, czy moją odpowiedź na ten zarzut sklasyfikujesz jako ciekawą, panie
      klasyfikatorze.
      Znam parę Niemców oddelegowanych służbowo do pracy w polskich oddziałach
      macierzystych firm.
      Wiem, jak jeżdżą, bo nie raz bywaliśmy razem w podróżach służbowych. Gdy jeszcze
      mieszkali w Niemczech, jeździli grzecznie - np. w zabudowanych nigdy nie
      przekraczali 50 km/h, przepuszczali pieszych, nie wyprzedzali przy niewielkich
      różnicach prędkości. Niedawno jechałem z jednym z nich w Polsce. Jakby nie ten
      sam kierowca - przez wioski osiemdziesiątką, poza zabudowanym minimum 120 km/h z
      wyprzedzaniem wszystkiego, co się rusza. Inny po powrocie z Polski po paru
      miesiącach zarobił tyle punktów w Flensburgu, że groziło mu odebranie prawa
      jazdy, a zanim wyjechał przez długie lata miał czyste konto.
      Tyle mojego na temat braku wpływu warunków zewnętrznych.
      Jura
      • jureek Re: poprawka 09.11.09, 13:09
        jureek napisał:

        > Znam parę Niemców oddelegowanych

        Nie parę, tylko paru.
        Jura
      • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 13:36
        > Znam parę Niemców oddelegowanych służbowo do pracy w polskich oddziałach
        > macierzystych firm.

        Ja, posrednio, znam jednego. Nie mogl on pojac dlaczego jego polska prawa reka,
        moja kuzynka, z Wroclawia do Warszawy jedzie az 7-9 godzin. Kiedys wsiadl z nia
        do auta i uparl sie, ze poprowadzi. Mniej wicej w polowie drogi mial juz na
        koncie blysk flasha i zatrzymanie na suszarke. Dalej prowadzila kuzynka...
      • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 13:47
        jureek napisał:

        > Ciekawe, czy moją odpowiedź na ten zarzut sklasyfikujesz jako
        > ciekawą, panie klasyfikatorze.

        Nie bardzo wiem, dlaczego mialbym odpowiadac komus, kto zwracajac sie do mnie
        tytuluje mnie w tak szczeniacki sposob?
        • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 13:55
          hanni napisał:

          > Nie bardzo wiem, dlaczego mialbym odpowiadac komus, kto zwracajac sie do mnie
          > tytuluje mnie w tak szczeniacki sposob?

          No dobra. "Herr Oberlehrer" będzie lepiej?
          A nie dziwisz się, że w ogóle ktos Ci odpowiada mimo, że traktujesz rozmówców z
          góry?
          Jura

          P.S. Przyznaj się, że migasz się od odpowiedzi tak naprawdę dlatego, że
          przedstawione przykłady przeczą Twojej tezie o "genetycznym wschodnim chamstwie".
          • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 14:17
            > P.S. Przyznaj się, że migasz się od odpowiedzi tak naprawdę dlatego, że
            > przedstawione przykłady przeczą Twojej tezie o "genetycznym wschodnim chamstwie

            He, he. Polski Polak nie moglby czegos takiego napisac szwajcarskiemu Polakowi.
            Napisal wiec niemiecki Polak :)
            • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 14:20
              ...I znów te patriotyczne tony.:PPP
            • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 14:59
              edek40 napisał:

              > Napisal wiec niemiecki Polak :)

              Ja Ci dam "niemieckiego Polaka" :) Jestem polskim Polakiem, tyle że mieszkającym
              czasowo w Niemczech.
              Jura
              • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 15:04
                No przeciez nie napisalem polski Niemiec :)
                • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 15:06
                  edek40 napisał:

                  > No przeciez nie napisalem polski Niemiec :)

                  tego jeszcze by brakowało :)
                  Jura
                  • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 15:26
                    > tego jeszcze by brakowało :)

                    Jaki by z Ciebie nie byl Niemiec, eeeeeee, przepraszam Polak, trafiles dosc
                    celnie naszego "szwajcara" - dogmatyka i frustrata. Ja powaznie napisalem, ze
                    tylko mieszkajacy na stale za granica mogl jakos dotrzec do hanniego. Mieszkanie
                    bowiem w granicach poczdamskich dyskwalifikuje z automatu wszelkie wypowiedzi w
                    oczach powyzszego.
          • mobile5 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 09.11.09, 15:33
            jureek napisał:
            > A nie dziwisz się, że w ogóle ktos Ci odpowiada...

            Kiedyś nie, teraz juz tak.
          • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 09:38
            jureek napisał:

            > przedstawione przykłady przeczą Twojej tezie o "genetycznym
            > wschodnim chamstwie".

            To raczej przedstawiony przez ciebie tekst swiadczy o twojej wybujalej fantazji
            (zeby nie powiedziec wprost: halucynacjach).
            • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 10:11
              > To raczej przedstawiony przez ciebie tekst swiadczy o twojej wybujalej fantazji
              > (zeby nie powiedziec wprost: halucynacjach).

              A jedyna przeslanka do takiego ujecia sprawy jest fakt, ze Ty masz inne zdanie?
              • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 10:24
                edek40 napisał:

                > A jedyna przeslanka do takiego ujecia sprawy jest fakt, ze Ty masz inne zdanie?

                Nie. "Przeslanka do takiego ujecia sprawy jest fakt", ze zarzucana mi przez
                jurka "teza" o "genetycznym wschodnim chamstwie" jest tylko wytworem jurkowej
                fantazji.
                • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 12:26
                  > Nie. "Przeslanka do takiego ujecia sprawy jest fakt", ze zarzucana mi przez
                  > jurka "teza" o "genetycznym wschodnim chamstwie" jest tylko wytworem jurkowej
                  > fantazji.

                  To dosc ciekawe. Ja juz dawno zauwazylem, ze "smierdzi" Ci wszystko co polskie.
                  Teraz zauwazyl to rowniez Jurek, co musi byc po wielokroc bolesniejsze, poniewaz
                  mieszka i pracuje on w kraju nie skazonym slowianszczyzna.
                  • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 12:43
                    edek40 napisał:

                    > To dosc ciekawe. Ja juz dawno zauwazylem, ze "smierdzi" Ci
                    > wszystko co polskie.

                    No to mamy kolejnego kandydata, ktory nie wie, o czym pisze.

                    > Teraz zauwazyl to rowniez Jurek,

                    Jureek "zauwazyl" gdzies ponoc moja "teze" o "genetycznym wschodnim chamstwie".
                    problem w tym, ze ta "teza" mogla - z tego co mi wiadomo - pojawic sie tylko w
                    jego glowie. Co z kolei niezbyt dobrze swiadczy o jego glowie.
                    • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 13:47
                      Wiesz co. Jesli polakofob pisze polakofobiczne teksty, to nie musi ich
                      podpisywac "polakofob". Myslacy ludzie widza to tylko po tym co pisze.
                      • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 13:58
                        A jesli doopa wolowa na kazdym kroku widzi polakofobow i "polakofobiczne
                        teksty", gdy nie wie co powiedziec wobec oczywistych faktow to nawet nie musi
                        nikomu mowic, ze jest doopa wolowa bo to kazdy widzi nawet bez okularow.
                        • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 14:20
                          > A jesli doopa wolowa na kazdym kroku widzi polakofobow i "polakofobiczne
                          > teksty", gdy nie wie co powiedziec wobec oczywistych faktow to nawet nie musi
                          > nikomu mowic, ze jest doopa wolowa bo to kazdy widzi nawet bez okularow.

                          Ja wiem co powiedziec, poniewaz mieszkajac w Polsce widze oczywiste fakty,
                          ktorych Ty ze Szwajcarii nie widzis.

                          - O co chodzi tym biedakom u bram palacu - pyta krolowa
                          - Pani, lud nie ma chleba - powiada dworzanin
                          - Niech wiec jedza bulki - powiada krolowa, zadowolona z siebie
                          • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 14:28
                            edek40 napisał:

                            > Ja wiem co powiedziec, poniewaz mieszkajac w Polsce widze oczywiste fakty,
                            > ktorych Ty ze Szwajcarii nie widzis.

                            Nie truj o zadnych "faktach" bo widze je tak samo jak ty. Wyciagam tylko z nich
                            zupelnie odmienne wnioski.
                            • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 14:54
                              > Przykladu z ruchu drogowego (to forum o bezpieczenstwie w ruchu drogowym!) poda
                              > c
                              > nie jestes nawet w stanie.

                              Czyli co, niech jedza bulki?
                              • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 15:34
                                edek40 napisał:

                                > Czyli co, niech jedza bulki?

                                Czyli co? Gilotynowalbys inaczej myslacych?
                                • edek40 Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 15:36
                                  > Czyli co? Gilotynowalbys inaczej myslacych?

                                  Ty robisz to stale.
                                  • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 15:41
                                    edek40 napisał:

                                    > Ty robisz to stale.

                                    Mozna zatem wiedziec, kogo to juz niby zgilotynowalem?
            • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 12:35
              O! Zmieniłeś już zdanie w sprawie odpowiadania komuś, kto niewłaściwie
              szanownego Pana Oberlehrera tytułuje?
              Jesli tak, to może odniósłbyś się także do meritum? Nadal podtrzymujesz tezę, że
              warunki zewnętrzne nie mają żadnego wpływu na natężenie chamskich zachowań na
              drodze?
              Jura
              • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 12:47
                jureek napisał:

                > O! Zmieniłeś już zdanie w sprawie odpowiadania komuś, kto
                > niewłaściwie szanownego Pana Oberlehrera tytułuje?

                W przypadku mancher kleiner Arschloecher robie wyjatki.

                > Jesli tak, to może odniósłbyś się także do meritum? Nadal
                > podtrzymujesz tezę, że warunki zewnętrzne nie mają żadnego wpływu
                > na natężenie chamskich zachowań na drodze?

                Moze najpierw zadalbys sobie trud nie tylko przeczytania ale i zrozumienia tego,
                co napisalem?
                Nie bardzo bowiem wiem, dlaczego mialbym odpowiadac na "tezy", ktore nie sa
                mojego autorstawa a - jak widac - twojej wyobrazni.
                • nazimno Ty petaczyno, moralizujesz na temat chamstwa? 10.11.09, 12:53
                  Cytuje:

                  "W przypadku mancher kleiner Arschloecher robie wyjatki"

                  (No chyba, ze mowiles o sobie samym, to wtedy OK. Pasuje swietnie)

                  • hanni Owszem ziemniaczku 10.11.09, 12:55
                    ..a ze nie pozwalam sie bez konca obrazac to juz problem takich prostakow jak ty.
                    • jureek Re: cóż za emocjonalna reakcja :D 10.11.09, 12:59
                      Ze tak sparodiuję poetykę Hanniego.
                      Jura
                      • hanni Znow kompensujesz wyobraznia? 10.11.09, 13:04
                        To u ciebie powoli staje sie chorobliwe.
                    • nazimno Krotko. 10.11.09, 14:12
                      Mozesz sobie "pozwalac" albo nie. Wisi mi to.




                      • hanni Jestem pod wrazeniem. 10.11.09, 14:26
                        nazimno napisał:

                        > Mozesz sobie "pozwalac" albo nie. Wisi mi to.

                        Naprawde.
                  • jureek Re: Ty petaczyno, moralizujesz na temat chamstw 10.11.09, 12:57
                    Dzięki za interwencję, ale niepotrzebną. Są tacy, którzy nie są w stanie mnie
                    obrazić, choćby nie wiadomo jak się wysilali. Gdybyś Ty tak do mnie napisał, to
                    bym się obraził, ale Hanni... Wybacz, to nie ta liga.
                    Jura
                    • nazimno Ten facet jest synteza cuchnacej namolnosci. 10.11.09, 14:20
                      Zaczyna mi grac na nerwach. Nie tylko mnie.
                      Nie potrafi ani parowac ciosow ani ripostowac.
                      Taka plaska nedza i tyle.
                      • hanni :-) 10.11.09, 14:26
                        nazimno napisał:

                        > Zaczyna mi grac na nerwach.

                        Rozluznij sie czlowieku.

                        > Nie potrafi ani parowac ciosow ani ripostowac.
                        > Taka plaska nedza i tyle.

                        "parowac ciosow" i "ripostowac".... w pyskowkach.
                        Tego rzeczywiscie nie bylo dane mi sie nauczyc.
                        • nazimno To sie ucz. 10.11.09, 15:25
                          Namolniaku.
                          • hanni Zeby zostac starszym straganowym, jak ty? 10.11.09, 15:37
                            nazimno napisał:

                            > Namolniaku.

                            I to napisal akurat ten, ktory juz od tygodni lazi za mna jak (nie powiem co) i
                            wykloca sie nawet o 12% Francozow... zamorskich lub zyjacych na stale za granica
                            i nie posiadajacych samochodu?
                            • nazimno Zalosne. 10.11.09, 18:28
                              Namolniaku.
                • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 12:55
                  To nie są Twoje poglądy?
                  "Na zarzut jakoby "stopnia chamstwa" nie determinowal zaden czynik zewnetrzny a
                  jedynie osoba, ktora albo jest kulturalna albo zachowuje sie po chamsku
                  niezeleznie od sytuacji"
                  Czy to nie Ty twierdzisz, że chamstwa nie determinuje czynnik zewnętrzny, a
                  jedynie to, czy dana osoba jest kulturalna, czy chamska?
                  No więc podałem Ci przykłady osób, które w zależności od sytuacji zachowywały
                  się chamsko, lub nie.
                  Jura
                  • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 13:01
                    jureek napisał:

                    > Czy to nie Ty twierdzisz, że chamstwa nie determinuje czynnik
                    > zewnętrzny, a jedynie to, czy dana osoba jest kulturalna, czy
                    > chamska?

                    No widzisz, dochodzimy powoli do sedna. To wlasnie twierdze: ze to osoba i jej
                    postawa determinuje "poziom chamstwa" a nie, "że warunki zewnętrzne nie mają
                    żadnego wpływu na natężenie chamskich zachowań".

                    > No więc podałem Ci przykłady osób, które w zależności od sytuacji
                    > zachowywały się chamsko, lub nie.

                    No wiec te osoby, "zachowywaly sie w zaleznosci od sytuacji chamsko lub nie". I
                    co w zwiazku z tym? Jak to sie ma do mojej "tezy"?
                    Tej, ktora postawilem ja a nie tej, ktora postawiles ty ?
                    • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 13:07
                      hanni napisał:

                      > No wiec te osoby, "zachowywaly sie w zaleznosci od sytuacji chamsko lub nie". I
                      > co w zwiazku z tym? Jak to sie ma do mojej "tezy"?

                      Tak się ma, że nieprawdą jest, że chamstwa nie determinuje czynnik zewnętrzny.
                      Determinuje, co pokazałem na przykładach.
                      Jura
                      • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 13:12
                        jureek napisał:

                        > Tak się ma, że nieprawdą jest, że chamstwa nie determinuje czynnik zewnętrzny.

                        Jesli chciales udowodnic swoja wlasna teze to nie rozumiem po co w ogole
                        zadajesz mi jakiekolwiek pytania i jeszcze robisz tak, jakby to byla moja "teza"?

                        Pocieszne z ciebie indywiduum.
                        • jureek Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 13:38
                          hanni napisał:

                          > jureek napisał:
                          >
                          > > Tak się ma, że nieprawdą jest, że chamstwa nie determinuje czynnik zewnęt
                          > rzny.
                          >
                          > Jesli chciales udowodnic swoja wlasna teze to nie rozumiem po co w ogole
                          > zadajesz mi jakiekolwiek pytania i jeszcze robisz tak, jakby to byla moja "teza
                          > "?

                          Czyli nie zaprzeczasz, że chamstwo jest także determinowane przez czynnik
                          zewnętrzny? Że łatwiej być kulturalnym w komfortowych warunkach, a chamstwo
                          łatwiej się wyzwala, gdy warunki są mniej komfortowe? Chociaż urodzonemu chamowi
                          to nawet komfortowe warunki nie pomogą, jak pokazuje przykład niemieckich
                          turystów jadących na Majorkę, żeby tam chlać, rzygać, odlewac się gdzie popadnie
                          - jednym słowem "Sau rauslassen".
                          Jura
                          • hanni Re: O chamstwie na polskich drogach raz jeszcze. 10.11.09, 13:55
                            jureek napisał:

                            > Czyli nie zaprzeczasz, że chamstwo jest także determinowane przez
                            > czynnik zewnętrzny? Że łatwiej być kulturalnym w komfortowych
                            > warunkach, a chamstwo łatwiej się wyzwala, gdy warunki są mniej
                            > komfortowe?

                            Mozliwe. Nikt ci nie broni snuc takich rozwazan ale przestan innym nachalnie
                            wmawiac, ze to ich "tezy" bo pisze o czyms calkiem innym.

                            Ja pisze o tym, ze zachowania danej osoby zdeterminowane sa tylko i
                            wylacznie przez ta wlasnie osoby i poziom ich kultury.
                            Czlowiek naprawde kulturalny potrafi zachowac sie wszedzie jak czlowiek
                            kulturalny, rowniez na drogach w Polsce i na plazach Majorki - choc pewnie
                            bedzie ci trudno w to uwierzyc.

                            Ludzie prosci albo oportunisci (ktorych tu opisales) "dostosuja sie".

                            Moj oponent mial rowniez co innego na mysli - nie ogol zachowan w danej sytuacji
                            (ktore ty bierzesz jako punkt odniesienia), tylko infrastrukture. Wedlug niego
                            chamstwo jest nie tyle wynikiem dopasowania sie do zachowan innych, co wlasnie
                            trudnej infrastruktury. I to juz jest cos calkiem innego.

                            • hanni uzupelnienie 10.11.09, 14:06
                              hanni napisał:

                              > Ludzie prosci albo oportunisci (ktorych tu opisales) "dostosuja sie".

                              Ludzie prosci wlasciwie wszedzie beda zachowywac sie jak prostaki, podczas gdy
                              oportunisci, ktorych jest najwiecej w calej populacji dostosuja sie - do
                              ogolu zachowan panujacych w danej sytuacji.

                              Dyskusja zas, o ktora chodzilo i na ktora sie powolalem dotyczyla nie
                              odniesienia sie do dominujacych zachowan tylko rzekomego wplywu "infrastruktury"
                              (nie zachowan ogolu!) na wysoki "poziom chamskich zachowan".

                              Mam nadzieje, ze teraz wreszcie wyjasnilem, o co chodzi.
    • klemens1 Wyjaśniam o co mu chodzi 10.11.09, 22:48
      To są fragmenty moich wypowiedzi wyrwane z kontekstu których znaczenie jest
      zupełnie inne niż to które ten tchórzliwy frustrat tu sugeruje.
      Dodam że prawdopodobnie nie robi tego specjalnie, bo z jego świętego oburzenia
      wynika że wierzy w to że rozumie co się do niego pisze. Jest po prostu
      funkcjonalnym analfabetą i jeżeli kontekst rozciąga się na dwa posty, to już nie
      wie o co chodzi.

      Dosyć zabawny jest natomiast fakt, że zakłada nowe wątki żeby pokazać jakie niby
      absurdy odkrył. Absurdy te okazują się być wygenerowanymi tylko i wyłącznie
      przez jego niezbyt sprawnie przetwarzający treść pisaną mózg. Ale on i tak się
      cieszy - życie idioty jest w końcu beztroskie.
      • hanni Re: Wyjaśniam o co mu chodzi 11.11.09, 09:10
        klemens1 napisał:

        > To są fragmenty moich wypowiedzi wyrwane z kontekstu których
        > znaczenie jest zupełnie inne

        Po pierwsze to nie sa zadne "fragmenty" tylko pelne zamkniete wypowiedzi.
        Po drugie, jesli znaczenie kontekstu mialoby byc rzeczywiscie "zupelnie inne" to
        najprosciej byloby ow kontekst zacytowac i wyjasnic, co "zupelnie innego" ma z
        niego wynikac.

        Ale to - jak sie domyslam - mogloby sie skonczyc dla ciebie kolejnym fiaskiem?
        • klemens1 Re: Wyjaśniam o co mu chodzi 12.11.09, 20:11
          > Po drugie, jesli znaczenie kontekstu mialoby byc rzeczywiscie
          > "zupelnie inne" to
          > najprosciej byloby ow kontekst zacytowac

          No właśnie - to ty te wypowiedzi przytoczyłeś, więc powinieneś zacytować cały
          kontekst, a nie jak tchórzliwa ciota cytować fragmenty i wysnuwać swoje urojone
          wioski.
          Poza tym totalnym wieśniactwem jest tworzyć nowy wątek na postawie fragmentu
          postu innego wątku. Tym bardziej że kolegów nowych swoim postępowaniem jakoś nie
          zdobyłeś.
          • hanni Re: Wyjaśniam o co mu chodzi 13.11.09, 10:09
            klemens1 napisał:

            > > Po drugie, jesli znaczenie kontekstu mialoby byc rzeczywiscie
            > > "zupelnie inne" to
            > > najprosciej byloby ow kontekst zacytowac

            ...i wyjasnic, co "zupelnie innego" ma z niego wynikac.
            Czemu "tchorzliwa cioto" uciales ten kawalek zdania? Bo sam nie wiesz skad
            wytrzasnac "kontekst" ktory zmienilby cokolwiek w idiotyzmie, ktory splodziles?

            > No właśnie - to ty te wypowiedzi przytoczyłeś, więc powinieneś
            > zacytować cały kontekst,

            Ale jaki "kontekst"? Przeciez tam zadnego "kontekstu" nie ma. Zacytowana
            wypowiedz to wszystko , co miales do powiedzenia w kwestii tego, co
            napisalem wczesniej.

            > a nie jak tchórzliwa ciota cytować fragmenty i wysnuwać swoje
            > urojone wioski.

            Jeszcze raz "tchorzliwa cioto": To nie sa zadne "fragmenty" tylko twoj
            kompletny komentarz mojej wczesniejszej wypowiedzi.

            > Poza tym totalnym wieśniactwem jest tworzyć nowy wątek na postawie
            > fragmentu postu innego wątku. Tym bardziej że kolegów nowych swoim
            > postępowaniem jakoś nie zdobyłeś.

            Woow. Jesli piszesz tutaj po to, zeby "zdobyc" "nowych kolegow" to nie pozostaje
            mi nic innego jak zyczyc powodzenia.
            • klemens1 Re: Wyjaśniam o co mu chodzi 21.11.09, 09:53
              > > > Po drugie, jesli znaczenie kontekstu mialoby byc rzeczywiscie
              > > > "zupelnie inne" to
              > > > najprosciej byloby ow kontekst zacytowac
              >
              > ...i wyjasnic, co "zupelnie innego" ma z niego wynikac.

              To ty, jako zarzucający, masz obowiązek zacytowania całego kontekstu, czyli
              również swojego pytania/wypowiedzi i dopiero następnie mojej wypowiedzi. Wtedy
              każdy mógłby ocenić czy faktycznie jest tak jak to sobie zinterpretowałeś.

              > Jeszcze raz "tchorzliwa cioto":

              To ty jesteś tchórzliwą ciotą, bo nie masz odwagi zacytować całości kontekstu
              (kontekst to nie tylko moja wypowiedź). Uzasadniałem ci to już ale nic nie
              pojąłeś. Jedyne co potrafisz to odszczekiwać jak urażony bachor.

              > > Poza tym totalnym wieśniactwem jest tworzyć nowy wątek na
              > > postawie fragmentu postu innego wątku. Tym bardziej że kolegów
              > > nowych swoim postępowaniem jakoś nie zdobyłeś.
              >
              > Woow. Jesli piszesz tutaj po to, zeby "zdobyc" "nowych kolegow" to
              > nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc powodzenia.

              To ty założyłeś ten wątek zachowując się jak ostatni wieśniak i próbując uzyskać
              słowa aprobaty. Musisz być wyjątkowym debilem jeżeli tego ani nie zauważyłeś ani
              nie zrozumiałeś, pomimo że napisałem ci to wprost.
              • hanni To jest lepsze od twoich skokow do sadzawki 23.11.09, 17:04
                ... na glowke.

                klemens1 napisał:

                > To ty, jako zarzucający, masz obowiązek zacytowania całego kontekstu, czyli
                > również swojego pytania/wypowiedzi i dopiero następnie mojej wypowiedzi. Wtedy
                > każdy mógłby ocenić czy faktycznie jest tak jak to sobie zinterpretowałeś.

                Wooow, to jest naprawde bombowe!
                Cytuje (slowo w slowo!) wypowiedz faceta a ten zarzuca mi "wyrwanie z konteksu"
                i zmiane "znaczenia".
                I teraz JA mam "udowodnic", ze... ona ma racje :)

                Zastanawiam sie, jak dlugo trzeba walic glowa w sciane, zeby wpasc na cos rownie
                idiotycznego?

                Co jeszcze praktykujesz na codzien? Oskarzasz sasiada o kradziez a gdy sasiad
                nie wie nawet o czym mowisz to zadasz, zeby udowodnil, co ukradl?
                • klemens1 Oto dowód upośledzenia hanniego 27.11.09, 22:55
                  > > To ty, jako zarzucający, masz obowiązek zacytowania całego
                  > > kontekstu, czyli również swojego pytania/wypowiedzi i
                  > > dopiero następnie mojej wypowiedzi. Wtedy
                  > > każdy mógłby ocenić czy faktycznie jest tak jak to sobie
                  > > zinterpretowałeś.
                  >
                  > Wooow, to jest naprawde bombowe!
                  > Cytuje (slowo w slowo!) wypowiedz faceta a ten zarzuca mi
                  > "wyrwanie z konteksu"
                  > i zmiane "znaczenia".
                  > I teraz JA mam "udowodnic", ze... ona ma racje :)

                  Napisałem że chodzi mi o cytat jego wypowiedzi żeby cały kontekst był widoczny, a ten idiota tego nie rozumie.

                  > > To ty założyłeś ten wątek (...) próbując uzyskać słowa aprobaty.

                  > Wooow!! Z dnia na dzien coraz lepiej...
                  > Okazuje sie, ze watki zaklada sie po to, zeby "uzyskać słowa
                  > aprobaty".

                  W twoim przypadku tak jest. Co zresztą łatwo udowodnić pytając cię, po co ten wątek założyłeś.

                  Poza tym zmieniasz temat. Napisałem:
                  Poza tym totalnym wieśniactwem jest tworzyć nowy wątek na postawie
                  fragmentu postu innego wątku. Tym bardziej że kolegów nowych swoim
                  postępowaniem jakoś nie zdobyłeś.

                  Nie zrozumiałeś że chodzi o ciebie i odpowiedziałeś:
                  Woow. Jesli piszesz tutaj po to, zeby "zdobyc" "nowych kolegow"

                  co jest kolejnym dowodem twojego upośledzenia.

                  Mało zdarza się zdań które czytasz i których sens rozumiesz. Dowodów na twój debilizm jest tyle, że nie chce mi się nawet ich liczyć. Tu przedstawiłem tylko dwa.
              • hanni Re: Wyjaśniam o co mu chodzi 23.11.09, 17:12
                klemens1 napisał:

                > To ty jesteś tchórzliwą ciotą, bo nie masz odwagi zacytować
                > całości kontekstu (kontekst to nie tylko moja wypowiedź).

                W czym problem? Obecuje, ze zacytuje kazdy "kontekst", ktory ponoc ma "zmieniac"
                "sens" tej twojej wypowiedzi. Poki co jednak tego tajemniczego "kontekstu"
                nigdzie nie widze, choc zacytowalem cala twoja wypowiedz.
                Ty zas z niewyjasnionych przyczyn jestes tak tajemniczy...

                > To ty założyłeś ten wątek (...) próbując uzyskać słowa aprobaty.

                Wooow!! Z dnia na dzien coraz lepiej...
                Okazuje sie, ze watki zaklada sie po to, zeby "uzyskać słowa aprobaty". Nie chce
                cie straszyc ale masz naprawde kupe powaznych problemow, przede wszystkim sam ze
                soba.
      • habudzik Re: Wyjaśniam o co mu chodzi 11.11.09, 15:13
        Niestety z Toba jest taki problem że najpierw coś chlapniesz a potem
        udajesz że myślisz . Zebyś umiał jeszcze z tego z twarzą wyleźć .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja