O chamstwie na niemieckich drogach po raz kolejny

09.11.09, 17:46
Czyje chamstwo?

Po pierwsze chamstwo niemieckiej policji:

-systematyczne oskarżanie polskich kierowców o fikcyjne przewinienia
drogowe (i nie branie przez sąd pod uwagę wyjaśnień wysłanych kilka
dni po zajściu)
-zatrzymywanie polskich dokumentów (do czego policja nie ma prawa)
-odholowywanie samochodów na koszt kierowcy (do czego policja
niemiecka też nie ma prawa, jeżeli auto jest sprawne technicznie)

Po drugie niemieccy kierowcy:
-jeżdżą tak żeby maksymalnie tarasować ruch, w swoim mniemaniu są
panami szos i autostrad
-powszechne wyścigi na autostradach
-jako ciekawostka, zupełnie sobie nie radzą na polskich drogach i
jak donosi prasa często są sprawdzami wypadków w Polsce (nie patrzą
na znaki)
-no i ciekawe, że niemieccy kierowcy potrafią przestrzegać przepisów
tylko w Niemczech
    • jorn Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 09.11.09, 19:37
      Z niemiecką policją drogową miałem do czynienia tylko raz, kiedy zgłaszałem, że na lewym pasie autostrady stoi nieoświetlony samochód. Policjant okazał całkowity brak zainteresowania tematem.

      A inni kierowcy? Mam wrażenie, że odkąd zmieniłem tablice z polskich na belgijskie, znacznie rzadziej spotykam się na niemieckich drogach z życzliwością. Może ta czerwień numerów źle na nich działa?

      Pozdrawiam
      • crannmer Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 09.11.09, 19:57
        jorn napisał:

        > Może
        > ta czerwień numerów źle na nich działa?

        Raczej stereotyp o bezmyslnych belgijskich kierowcach. Co jezdza jeszcze gorzej
        od Niederlandczykow.

        Pytanie: co sie dzieje, kiedy Holender po raz trzeci nie zdaje prawa jazdy?

        Odpowiedz: jego samochod dostaje zolte tablice rejestracyjne.
        • trypel Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 09.11.09, 19:59
          crannmer napisał:

          > Pytanie: co sie dzieje, kiedy Holender po raz trzeci nie zdaje prawa jazdy?
          >
          > Odpowiedz: jego samochod dostaje zolte tablice rejestracyjne.
          >

          :D jak mi Austriak opowiadał ten dowcip to myslałem że sam wymyslił :)
        • tymon99 Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 09.11.09, 20:39
          crannmer napisał:

          > stereotyp o bezmyslnych belgijskich kierowcach

          i kawał o trochę innych wycieraczkach?
    • shp80 Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 09.11.09, 21:00
      > -no i ciekawe, że niemieccy kierowcy potrafią przestrzegać przepisów
      > tylko w Niemczech

      Ja powiem coś ciekawszego. Polscy kierowcy też w Niemczech potrafią przestrzegać
      przepisów. Jakie wnioski? :)
      • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 10.11.09, 21:31
        shp80 napisał:

        > Ja powiem coś ciekawszego. Polscy kierowcy też w Niemczech
        > potrafią przestrzegać
        > przepisów. Jakie wnioski? :)

        Przy tak chamskiej policji to się nawet nie dziwię.
        • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 10:40
          marek.dumle napisał:

          > Przy tak chamskiej policji to się nawet nie dziwię.

          Policja chamska, bo w łapę nie bierze?
          Wiem, że Twoj wątek to prowokacja, ale ja osobiście mam tylko dobre
          doświadczenia z niemiecką policją. Raz parę lat temu stojąc w korku wyłączyłem
          silnik, ale zapomniałem wyłączyć świateł, dmuchawy i radia. W efekcie
          rozładowałem akumulator i gdy korek się skończył i wszyscy ruszyli, ja tkwiłem
          na skrajnym lewym pasie. Nawet nie zdążyłem zadzwonić po pomoc drogową, gdy już
          jeden radiowóz ubezpieczał mnie z tyłu z kogutem, za chwilę zjawiły się
          następne, zablokowali na chwilę ruch i kilku policjantów osobiście przepchnęło
          mój samochód przez 4 pasy autostrady na pas awaryjny. Tam jeden z radiowozów
          "pożyczył" mi prądu z ich akumulatora, żebym mógł ruszyć i tyle. Żadnych
          połajanek, tylko usmiech i życzenia szerokiej drogi. Prawdziwe chamstwo, nie?
          Owszem, jak trzeba, to potrafią być twardzi. Kolega syna opowiadał, że raz na
          autostradzie zatrzymała go policja. Gdy tylko otwarł drzwi, wyszarpnęli go z
          samochodu, ręce na dach, nogi w rozkroku, obmacali i dopiero potem zapytali o
          dokumenty. Ale gostek wcześniej jechał jak wariat, cały czas lewym pasem,
          podjeżdżał do jadących przed nim na kilka metrów, trąbił, oślepiał długimi -
          policja słusznie mogła założyć, że ktoś, kto tak zachowuje się na drodze może
          być po prochach i dla własnego bezpieczeństwa lepiej na dzień dobry sprawdzić,
          czy nie ma broni.
          Zauważyłem, że większymi służbistami są policjanci z byłego NRD. Niedawno koło
          Drezna zatrzymał mnie patrol policji. Poinformowali mnie, że nie mam lewego
          tylnego swiatła. Mandatu za to nie ma, ale jeden z policjantów zaczął mi
          wypisywać kwitek, który miałem w ciągu 7 dni podstemplować w warsztacie, że
          usterka została usunięta i odesłać do najbliższej jednostki policji. Zanim
          wypisał ten kwitek, zdążyłem wymienić spaloną żarówkę, ale policjant i tak
          upierał się co do tej formalności z podstemplowaniem kwitka. Takie zachowanie
          mógłbym nazwać może przesadną służbistością, ale chamstwem też bym tego nie nazwał.
          Jura
          • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 12:18
            Prowokacja?! Jaka prowokacja?! :>

            A co do chamstwa niemieckiej policji:
            www.rp.pl/artykul/17,252973.html
            • crannmer Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 12:45
              Tak, tak...
              Rzepa o stosunkach polsko-niemieckich...
              Artykul rownie smieszny, jak pozniejsze lamenty o biednym Rokicie, co go podla
              niemiecka policja napastowala.

              BTW sluchaj adwokata cytowanego w artykule, a wyjdziesz na tym gorzej, niz
              Zablocki na mydle.
              To prawnik robiacy sobie kosztem klientow, stosunkow polsko-niemieckich i
              ogolnych zasad moralnych publicity.
              • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 12:49
                Czy ja twierdzę, że Rzepa to obiektywna prasa?
                Z pewnością jednak jest coś na rzeczy. Warto wiedzieć jak się
                zachować wobec niemieckiej policji, której się wydaje, że jak
                złapali polaczka-wieśniaczka to mogą mu różne kity wcisnąć.
                Pamiętasz hitorię z apteczkami, które przeszukiwali w polskich
                samochodach?
              • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 13:14
                crannmer napisał:

                > BTW sluchaj adwokata cytowanego w artykule, a wyjdziesz na tym gorzej, niz
                > Zablocki na mydle.

                Aż się zdziwiłem, że Rzepa tego Hamburę o opinię prosi. Gdyby to artykuł z
                Naszego Dziennika był, to jeszcze mógłbym zrozumieć, ale Rzepa?
                Jura
            • hanni Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 12:52
              "pasażerowie kombi złożyli na nich doniesienie o niebezpiecznej jeździe. Są
              zdumieni."

              No to jakis zlosliwy "szwab" zlozyl doniesienie na pana Andrzeja i pania Beate
              "o niebezpiecznej jeździe". Szkoda tylko, ze pan Andrzej i pani Beata byli tylko
              "zdumieni" i nawet nie opisali, jakie konkretnie zarzuty skierowano pod ich adresem.

              Byloby przynajmniej wiadomo, na czym ta zlosliwosc polegala.
              • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 28.11.09, 13:18
                A wydawałoby się że artykuł jest klarowny.
                Jak widać nie dla każdego.
                Trzebaby jeszcze pamiętać język polski.
            • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 13:00
              marek.dumle napisał:

              > Prowokacja?! Jaka prowokacja?! :>
              >
              > A co do chamstwa niemieckiej policji:
              > www.rp.pl/artykul/17,252973.html

              Artykuł przedstawia punkt widzenia tylko jednej strony. Wolę polegać na tym, co
              sam przeżyłem, niż na takich jednostronnych relacjach.
              Nie wierzę, by mogli być ukarani tylko na podstawie zgłoszenia jakiegoś innego
              kierowcy. No i co to za tłumaczenie, że nie mogli jechać szybko, bo mieli rowery
              na dachu. Kawałek przed Bad Hersfeld są roboty drogowe z ograniczeniem miejscami
              do 60 km/h. Wystarczy jechać tam setką (jak najbardziej możliwe z rowerami na
              dachu) i już kosztuje to obcokrajowca parę setek euro (Niemiec zapłaci mniej,
              ale za to zabiorą mu prawo jazdy). A jak jeszcze jadąc setką w takim miejscu nie
              zachowali odstepu 50 m do poprzednika, to nie dziwię się, że tyle ich mogło to
              kosztować.
              Poza tym, nieprawdą jest, że kaucja z reguły zamieniana jest na grzywnę. Koledze
              spod Lublina sprowadzającemu lawetą samochody z Niemiec do Polski policja
              niemiecka także pobrała kaucję 110 euro, bo miał coś nie tak z lawetą. Kolega
              naprawił uszkodzenie i potwierdzenie naprawy wysłał na policję. Miesiąc później
              dostał na polski adres pismo z policji z Kassel. Przefaksował mi je, bo nie
              rozumiał o co chodzi, wystraszył się, że jeszcze raz ma zapłacić 110 euro.
              Tymczasem w pismie tym policja pytała go o numer konta, na ktore ma zwrócić
              wpłaconą kaucję.
              Wiele takich spraw wynika z naszych przyzwyczajeń. Jesteśmy np. przyzwyczajeni
              do niezachowywania właściwych odstepów lub do wyprzedzania z prawej, tymczasem w
              Niemczech są to poważne i ostro karane wykroczenia. Ktoś ukarany za takie
              zachowanie może się subiektywnie czuć pokrzywdzonym i chamsko potraktowanym.
              Jura
              • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 13:06
                jureek napisał:
                > Nie wierzę, by mogli być ukarani tylko na podstawie zgłoszenia
                > jakiegoś innego kierowcy.

                No przecież zgłaszającym był niemiec a wskazanym winowajcą polak. To
                chyba wystarczający dowód dla policji?

                > A jak jeszcze jadąc setką w takim miejscu nie
                > zachowali odstepu 50 m do poprzednika, to nie dziwię się,
                > że tyle ich mogło to kosztować.
                > Jesteśmy np. przyzwyczajeni
                > do niezachowywania właściwych odstepów lub do wyprzedzania
                > z prawej, tymczasem w
                > Niemczech są to poważne i ostro karane wykroczenia.

                Ciekawe jak mierzą te odstępy. Metrówką?!
                • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 13:12
                  marek.dumle napisał:

                  > No przecież zgłaszającym był niemiec a wskazanym winowajcą polak. To
                  > chyba wystarczający dowód dla policji?

                  Nie. To nie jest wystarczający dowód. Zalecam mniej lektury "Naszego Dziennika"
                  i mniej słuchania Radia Maryja.

                  > Ciekawe jak mierzą te odstępy. Metrówką?!

                  Żebyś się kiedyś nie zdziwił, gdy będziesz mógł obejrzeć sobie nagrane wideo z
                  zarejestrowanym wykroczeniem polegającym na niezachowaniu przepisowego odstepu.
                  Przypomnę, że przepisowy odstęp wynosi w metrach tyle, jaka jest aktualna
                  prędkość w km/h podzielona przez dwa. Czyli np. jadąc 130 km/h trzeba zachować
                  minimum 65 m odstępu, przy osiemdziesiątce wystarczy 40 m.
                  Jura
                  • sokolasty Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 13:43
                    Ciekawe jak mierzą te odstępy. Metrówką?!

                    Czymkolwiek by nie mierzyli, na pewno mają na to świadectwo ;)
                  • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 13:45
                    jureek napisał:
                    > Przypomnę, że przepisowy odstęp wynosi w metrach tyle, jaka jest
                    aktualna
                    > prędkość w km/h podzielona przez dwa. Czyli np. jadąc 130 km/h
                    trzeba zachować
                    > minimum 65 m odstępu, przy osiemdziesiątce wystarczy 40 m.

                    Dobra. Powiedzmy, że dla policji jest to mierzalne, powiedzmy że
                    laserem czy satelitą, albo Bóg wie czym. Tylko jak kierowca na oko
                    ma ocenić czy odległość jest prawidłowa?! Jesteś w stanie określić
                    na oko czy samochód przed tobą jest w odległości 20-30-40-50-60
                    metrów?!
                    • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 15:03
                      marek.dumle napisał:

                      > Dobra. Powiedzmy, że dla policji jest to mierzalne, powiedzmy że
                      > laserem czy satelitą, albo Bóg wie czym. Tylko jak kierowca na oko
                      > ma ocenić czy odległość jest prawidłowa?! Jesteś w stanie określić
                      > na oko czy samochód przed tobą jest w odległości 20-30-40-50-60
                      > metrów?!

                      Naprawdę nie potrafisz odróżnić, czy jedziesz za kimś w odległości 30 czy 60 metrów?
                      Na kursie prawa jazdy uczyli mnie, że słupki odblaskowe przy drodze stawia się
                      co 50 metrów. Uważam, że ocena odległosci "na oko" (oraz prędkości innych
                      uczestników ruchu) to jedna z podstawowych umiejętności kierowcy, potrzebna nie
                      tylko dla zachowania bezpiecznego odstępu, ale także np. przy wyprzedzaniu. W
                      końcu nie każdy musi być kierowcą.
                      Jura
                      • sokolasty Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 15:42
                        Zgadzam się. Słupki przy drodze stoją co 100 m, także nie jest tak trudno zgrubnie ustalić dystans. Swoją drogą na Węgrzech na autostradzie widziałem znaki poziome co ileś tam metrów i znak pionowy informujący o tym, żeby utrzymywać dystans równy trzem ww znakom między pojazdami.
                      • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 15:56
                        jureek napisał:
                        > Naprawdę nie potrafisz odróżnić, czy jedziesz za kimś
                        > w odległości 30 czy 60 metrów?

                        Mówimy o faktach czy o bardzo subiektywnych wydaje-mi-siach?!
                        • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 16:11
                          marek.dumle napisał:

                          > jureek napisał:
                          > > Naprawdę nie potrafisz odróżnić, czy jedziesz za kimś
                          > > w odległości 30 czy 60 metrów?
                          >
                          > Mówimy o faktach czy o bardzo subiektywnych wydaje-mi-siach?!

                          O faktach. Faktach weryfikowalnych. Weryfikowalnych chocby w ten sposób, że do
                          tej pory żadna kamera nie nagrała mnie z powodu niezachowania bezpiecznego odstępu.
                          Jura

                          P.S. Wiesz do czego jeszcze może Ci się przydać umiejętność oceny odległości? Do
                          tego, żeby nie zarobić mandatu za jazdę lewym pasem, gdy prawy jest wolny.
                          Praktyka niemieckiej policji jest taka, że dostaje się mandat za blokowanie
                          lewego pasa, jeżeli jedziesz lewym pasem mimo, że na prawym jest luka większa
                          niż 350 metrów, czyli 7 słupków.
                          • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 18:24
                            Niezmiennie bawią mnie osoby wpatrzone w swoją doskonałość. Wszystko
                            potrafią, nie popełniają błędów i radzą sobie w każdej sytuacji.
                            Jaka szkoda, że to mniejszość. I że prawa jazdy niestety dają też
                            tym słabszym kierowcom.
                            • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 18:49
                              Tak mało trzeba, żeby w Twoich oczach być doskonałym? Wystarczy zachowywać
                              bezpieczną odległość? Nisko ustawiłeś poprzeczkę doskonałości, bo ja wacale za
                              doskonałego kierowcę się nie uważam. Moim zdaniem umiejętność przybliżonej oceny
                              odległości to tak samo minimalne wymaganie, jak umiejetność odróżnienia koloru
                              czerwonego od zielonego na sygnalizatorze.
                              Jak chcesz przykładów doskonałych kierowców, to nie musisz dalego szukać. Są tu
                              nawet tacy na forum, którzy zawsze bez pomocy znaków potrafią określić
                              bezpieczną dla nich prędkość. To dopiero są orły! Gdzie mi się do nich równać.
                              Jura
                              • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 19:13
                                > Jak chcesz przykładów doskonałych kierowców, to nie musisz dalego
                                szukać. Są tu
                                > nawet tacy na forum, którzy zawsze bez pomocy znaków potrafią
                                określić
                                > bezpieczną dla nich prędkość. To dopiero są orły! Gdzie mi się do
                                nich równać.

                                A ty tego nie potrafisz?!
                                Przeceniałem cię jednak...
                                • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 19:33
                                  marek.dumle napisał:

                                  > A ty tego nie potrafisz?!

                                  Przyznam ze wstydem, że niestety nie widzę skrzyżowań znajdujących się tuż za
                                  zakrętami czy wzniesieniami i dlatego bez znaków nie wiedziałbym, że w takich
                                  miejscach trzeba by było zwolnić.
                                  Jura
                                  • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 21:43
                                    Po pierwsze: z nawigacji nie korzystasz?
                                    Po drugie: chyba już znasz drogi po których jechałeś i chyba nie
                                    musisz być niewolnikiem znaków na takich drogach?
                                    Po trzecie: znaki nie są jedyną determinantą dla prędkości i
                                    zachowania na drodze; ja zawsze bardziej wierzę w swoje wyczucie
                                    (pogoda, widoczność, ruch, otoczenie) niż w znaki ustawione przez
                                    urzędasów zza biurek (i rzadko się mylę)
                                    • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 22:43
                                      marek.dumle napisał:

                                      > Po pierwsze: z nawigacji nie korzystasz?

                                      Jak mam, to korzystam, jak nie mam, to nie korzystam.

                                      > Po drugie: chyba już znasz drogi po których jechałeś i chyba nie
                                      > musisz być niewolnikiem znaków na takich drogach?

                                      Nie zakładasz chyba, że ci doskonali kierowcy, o których pisałem, jeżdżą tylko w
                                      kółko po tych samych drogach?
                                      Inna sprawa, że stosowania się do znaków nie traktuję jako niewolnictwa, tak
                                      samo jak nie jest dla mnie niewolnictwem np. przestrzeganie ciszy nocnej.
                                      Chciało by się czasami głośno pośpiewać, ale wiem, że nie żyję na bezludnej
                                      wyspie tylko w społeczeństwie, więc pewnych norm trzeba przestrzegać. Poza
                                      wolność mojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się Twój nos.

                                      > Po trzecie: znaki nie są jedyną determinantą dla prędkości i
                                      > zachowania na drodze; ja zawsze bardziej wierzę w swoje wyczucie
                                      > (pogoda, widoczność, ruch, otoczenie) niż w znaki ustawione przez
                                      > urzędasów zza biurek (i rzadko się mylę)

                                      Pełna zgoda co do tego, że znaki nie są jedynym wyznacznikiem zachowania
                                      na drodze.
                                      Jura
                                      • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 00:31
                                        > Nie zakładasz chyba, że ci doskonali kierowcy, o których pisałem,
                                        > jeżdżą tylko w
                                        > kółko po tych samych drogach?

                                        Sporo ludzi jeździ podobnie jak ja 40 tys. km rocznie po Polsce. Są
                                        to ludzie, którzy nieźle znają większość dróg wojewódzkich (i
                                        głównie po nich jeżdżą). Choć przy 350 km do przejechania po drogach
                                        wojewódzkich (nie mam na myśli autostrad!) spora szansa, że kilka
                                        ograniczeń prędkości się jednak przeoczy w tym tłumie znaków na
                                        poboczu...

                                        > Inna sprawa, że stosowania się do znaków nie traktuję jako
                                        niewolnictwa

                                        Ja traktuję znaki jako pogląd zarządcy drogi. I nie zawsze
                                        się z tym poglądem identyfikuję.
                                        • habudzik Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:09
                                          marek.dumle napisał:

                                          > Ja traktuję znaki jako pogląd zarządcy drogi. I nie zawsze
                                          > się z tym poglądem identyfikuję.

                                          No to fajnie , ja też . Będziesz sie jednak musiał coraz bardziej do nich
                                          stosować . I to jest ta jaskółka która czyni wiosnę .
                                        • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:13
                                          marek.dumle napisał:

                                          > Sporo ludzi jeździ podobnie jak ja 40 tys. km rocznie po Polsce. Są
                                          > to ludzie, którzy nieźle znają większość dróg wojewódzkich (i
                                          > głównie po nich jeżdżą). Choć przy 350 km do przejechania po drogach
                                          > wojewódzkich (nie mam na myśli autostrad!) spora szansa, że kilka
                                          > ograniczeń prędkości się jednak przeoczy w tym tłumie znaków na
                                          > poboczu...

                                          Sorry, ale nie dam się przekonać do jeżdżenia na pamięć.

                                          > Ja traktuję znaki jako pogląd zarządcy drogi. I nie zawsze
                                          > się z tym poglądem identyfikuję.

                                          Ja też nie zawsze zgadzam się z zarządcą drogi. Wtedy mu komunikuję, że się nie
                                          zgadzam, ale znaków przestrzegam. Traktuję je bowiem jako element umowy
                                          społecznej, swego rodzaju kompromisu między różnymi grupami społecznymi
                                          (mieszkańcy wiosek położonych przy drogach i kierowcy jeżdżący przez nie
                                          tranzytem, motocykliści i ciężarówki, piesi i kierowcy, mistrzowie kierownicy i
                                          niedzielni kierowcy - długo można by wymieniać grupy o antagonistycznych
                                          interesach), gdzie zarządca drogi jest tylko arbitrem. Fakt, że często fatalny z
                                          niego arbiter, ale nie przestrzegając znaków nie arbitrowi robię na złość, lecz
                                          drugiej stronie kompromisu.
                                          Jura
                                          • habudzik Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:17
                                            jureek napisał:

                                            - długo można by wymieniać grupy o antagonistycznych
                                            > interesach), gdzie zarządca drogi jest tylko arbitrem. Fakt, że często fatalny
                                            > z
                                            > niego arbiter, ale nie przestrzegając znaków nie arbitrowi robię na złość,

                                            Tym bardziej że fatalny jest on tylko z Twojego punktu widzenia .
                                            >
                                            • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:36
                                              habudzik napisał:

                                              > Tym bardziej że fatalny jest on tylko z Twojego punktu widzenia .

                                              Nie mam prawa do swojego punktu widzenia? Dla bezpieczeństwa mój punkt widzenia
                                              nie ma znaczenia, istotne jest, że przepisów przestrzegam (przynajmniej staram
                                              się).
                                              Inna sprawa, że ten arbiter nie tylko z mojego punktu widzenia jest fatalny.
                                              Znam paru, którzy też tak uważają, czyli nie tylko ja.
                                              Jura
                                              • habudzik Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 15.11.09, 22:18
                                                No i znowu mnie nie zrozumiałeś . Może to wina mojej wypowiedzi . Mam na mysli
                                                to że zarzadca jest arbitrem i to często złym bo musi pogodzić sprzeczne
                                                interesy dwóch róznych grup . Jesli wystawi zakaz na osiedlu to kierowcy będą
                                                źli bo szybko sobie popird...ć nie moga ale cieszą się mieszkańcy bo maja święty
                                                spokój i na odwrót .
                                          • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 15:59
                                            jureek napisał:

                                            > Ja też nie zawsze zgadzam się z zarządcą drogi. Wtedy mu
                                            komunikuję, że się nie
                                            > zgadzam, ale znaków przestrzegam. Traktuję je bowiem jako element
                                            umowy
                                            > społecznej,

                                            Bardzo szanuję twój "państwowotwórczy" pogląd, ale niestety nie
                                            jestem w stanie go podzielać...
                  • marek.dumle Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 13:48
                    jureek napisał:
                    > Nie. To nie jest wystarczający dowód. Zalecam mniej
                    lektury "Naszego Dziennika"
                    > i mniej słuchania Radia Maryja.

                    Mam czytać Neuss Deutschland?! :>
                    • jureek Re: OT 11.11.09, 15:05
                      marek.dumle napisał:

                      > Mam czytać Neuss Deutschland?! :>

                      Chyba chodziło Ci o Neues Deutschland, tak? Nie, nie polecam tej komunistycznej
                      gazety.
                      Jura
                      • marek.dumle Re: OT 12.11.09, 15:55
                        jureek napisał:

                        > marek.dumle napisał:
                        >
                        > > Mam czytać Neuss Deutschland?! :>
                        >
                        > Chyba chodziło Ci o Neues Deutschland,

                        Jeden pies... :)
      • rapid130 Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 10.11.09, 23:11
        shp80 napisał:

        > Polscy kierowcy też w Niemczech potrafią przestrzegać przepisów.
        > Jakie wnioski? :)

        Można wytrzymać te 3-4 km ograniczenia do 60 km/h na leciutko, w
        jednym kilkusetmetrowym miejscu modernizowanej autostradzie koło
        Budziszyna.

        Zwłaszcza jak się widzi na pasach awaryjnych te tajemniczo zepsute
        Ople Zafiry z zalotnie podniesionymi maskami.
        - "Noooo, przeleć!................ koło mnie prędzej niż limit! To
        zrobię Ci piękne zdjęcie z tylnej kanapy!"

        Dalej jest już z górki.
        Na bundesautobahnach człowiek ma większe pokłady cierpliwości.
        • jorn Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 10.11.09, 23:57
          Moje osobiste (aczkolwiek subiektywne) doświadczenia wskazują, że przestrzeganie przepisów lub nie zależy mniej od tego, kto jedzie, a bardziej od tego gdzie. Oczywiście mam tu na myśli nie indywidualnych kierowców, tylko całe ich grupy. I tak np. w Niemczech, czy Austrii na ogół prawie wszyscy jadą przepisowo, a np. w Polsce czy Grecji tylko ok. 85-90% (tak na moje oko). I jakoś tak zawsze mi wychodzi, że im gorsze drogi, tym więcej wykroczeń. Ciekawe, dlaczego?

          Pozdrawiam
          • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 08:29
            jorn napisał:

            > I jakoś tak zawsze m
            > i wychodzi, że im gorsze drogi, tym więcej wykroczeń. Ciekawe,
            dlaczego?

            Ja bym raczej powiedział - im bardziej przeregulowane oraz im
            bardziej chaotyczna i nielogiczna organizacja ruchu, ale z takich
            rzeczy jakoś nikomu nie chce się wyciągnąć ani jednego wniosku. Może
            dlatego, że wszyscy wolą telewizyjne stereotypy?;)
            • sokolasty Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 11:06
              w Polsce czy Grecji tylko ok. 85-90% (tak na moje oko).

              Co, w Polsce tyle ludzi jeździ przepisowo? Chyba nieprzepisowo :)
          • hrderduch Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 11:07
            jorn napisał:

            > w Niemczech, czy Austrii na ogół prawie wszyscy jadą przepisowo, a n
            > p. w Polsce czy Grecji tylko ok. 85-90%

            Pokonałeś głupotą mistrza głupoty H. Trafiasz do sygnaturki
            buahahahahahaahhahaha 85-90% przepisowo jeździ :-)))))))

            --
            Geniusz "jorn" twierdzi: w Niemczech, czy Austrii na ogół prawie wszyscy jadą
            przepisowo, a np. w Polsce czy Grecji tylko ok. 85-90%
        • crannmer Tempi passati 11.11.09, 09:19
          rapid130 napisał:

          > Można wytrzymać te 3-4 km ograniczenia do 60 km/h na leciutko, w
          > jednym kilkusetmetrowym miejscu modernizowanej autostradzie koło
          > Budziszyna.

          A co z 80 kilometrami zwezenia drogi i ograniczen na odcinku 96 km Hamburg-Brema
          (A1) - jednej z najbardziej obciazonych autostrad w niemczech?

          > Na bundesautobahnach człowiek ma większe pokłady cierpliwości.

          Tempi passati.
          • jureek Re: Tempi passati 11.11.09, 09:55
            crannmer napisał:

            > rapid130 napisał:
            >
            > > Można wytrzymać te 3-4 km ograniczenia do 60 km/h na leciutko, w
            > > jednym kilkusetmetrowym miejscu modernizowanej autostradzie koło
            > > Budziszyna.
            >
            > A co z 80 kilometrami zwezenia drogi i ograniczen na odcinku 96 km Hamburg-Brem
            > a
            > (A1) - jednej z najbardziej obciazonych autostrad w niemczech?

            Na A4 też w sumie kilkadziesiąt kilometrów robót drogowych by się uzbierało,
            wcale nie jest tak różowo, jak pisze Rapid.
            A co najciekawsze, to remontują odcinki dopiero co wybudowane (góra 10 lat
            temu). Te ciągłe remonty niemieckich autostrad to w ogóle jakaś plaga. We
            Francji czy Włoszech tyle tego nie ma. Lepszy jakościowo asfalt tam mają, czy jak?
            Jura
            • jorn Re: Tempi passati 11.11.09, 10:22
              Ja mam wrażenie, że oni maja za dużo pieniędzy na remonty i jest to jakiś
              narodowy fetysz, przez co politycy mogą szukać cięć wszędzie, tylko nie tu. Też
              mam wrażenie, że często remontują odcinki dopiero co wyremontowane.

              Od 4 lat co kilka miesięcy pokonuję trasę Briksela-Polska (przez Niemcy
              A40-A3-A2-A10-A12 i chyba tylko raz udało mi się przejechać bez żadnego remontu
              po drodze.
              • jureek Re: Tempi passati 11.11.09, 10:43
                jorn napisał:

                > Od 4 lat co kilka miesięcy pokonuję trasę Briksela-Polska (przez Niemcy
                > A40-A3-A2-A10-A12 i chyba tylko raz udało mi się przejechać bez żadnego remontu
                > po drodze.

                Mi od 19 lat nie udało się to ani razu. Jadę inną trasą, bardziej na południe.
                Jura
                • hanni Re: Tempi passati 11.11.09, 12:14
                  jureek napisał:

                  > Mi od 19 lat nie udało się to ani razu.

                  I te 19 lat to jest to owe "czasowo"?
                  • jureek Re: Tempi passati 11.11.09, 13:05
                    Jeżeli planuję wrócić na stałe do Polski, to jest to czasowo bez względu na to,
                    ile lat przebywam w Niemczech.
                    Nawiasem mówiąc, czy to nie Ty przypadkiem oburzałeś się, gdy pytałem Cię o
                    mandaty za przekroczenia prędkości na niemieckich autostradach, twierdząc, że
                    nie powinno się pytać o fakty z życia osobistego?
                    Jura
                    • hanni Re: Tempi passati 11.11.09, 13:15
                      jureek napisał:

                      > Jeżeli planuję wrócić na stałe do Polski, to jest to czasowo bez względu na to,
                      > ile lat przebywam w Niemczech.

                      No to niech ci bedzie :-). 19 lat a zapewne i nieco dluzej to tylko "czasowo".
                      Czemu nie?

                      > Nawiasem mówiąc, czy to nie Ty przypadkiem oburzałeś się, gdy pytałem Cię o
                      > mandaty za przekroczenia prędkości na niemieckich autostradach, twierdząc, że
                      > nie powinno się pytać o fakty z życia osobistego?

                      Polemizowanie z wypowiedziami, ktore nigdy nie mialy miejsca staje sie powoli
                      twoja specjalnoscia.

                      Ani sie nie "oburzalem", ani nikogo nie pouczalem, co sie "powinno". Na twoje
                      pytanie skierowane pod moim adresem odpowiedzialem, ze nie mam w zwyczaju na
                      forum pisac o swojej osobie.
    • wichura Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 14:59
      Policja nie jest tam taka zła - wiele sytuacji spornych da się
      wyjaśnić, uśmiechnąć się - skończy się na pouczeniu i życzeniu
      miłego dnia. Jeśli niemiecką uważasz za chamską, to nie życzę Ci
      spotkania z czeską lub słowacką.
      Chamstwo na drodze? Hmmm... To raczej ich specyficzne podejście do
      przepisów. Jeśli okupujesz lewy pas, to chętnie Cię pouczą
      długimi :) jeśli chcesz na ograniczeniu pojechać szybciej, to zaraz
      jakiś emeryt w mercedesie wyjedzie Ci na Twój pas i Cię zablokuje -
      tak dla zasady i nauczki.
      Co do różnic w przestrzeganiu przepisów: znacznie łatwiej jest
      przestrzegać mądrych przepisów.
      • habudzik Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 15:16
        wichura napisał:

        > Co do różnic w przestrzeganiu przepisów: znacznie łatwiej jest
        > przestrzegać mądrych przepisów.


        Taaaak , np 50km/h w zabudowanym .
        • wichura Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 15:53
          > Taaaak , np 50km/h w zabudowanym .
          Jeśli "zabudowany" jest naprawdę zabudowany i w okolicy drogi łażą
          ludzie (bo przecież w zabudowanym nie zwalnia się z powodu zabudowy,
          tylko z uwagi na ludzi) - to można nawet "stać pięćdziesiątką".
          Jednak nie idealizujmy tak Niemców - przestrzegają tego ograniczenia
          raczej w centrach miast, jeśli droga wiedzie przez wioskę, to też
          przelatują przez nią koło 70-80 km/h.
          A poza zabudowanym? Ogólny limit: 100 km/h. Ale zestawiając niemal
          identyczne drogi (pod względem ilości pasów, pobocza, klasy drogi,
          jej ukształtowania i innych urozmaiceń, jak remonty, skrzyżowania i
          rozjazdy) widzimy, że nasi organizatorzy są znacznie bardziej
          restrykcyjni, zdecydowanie na wyrost. Dodatkowo w Niemczech pod
          znakiem ograniczenia często widuję tabliczki, że ograniczenie
          obowiązuje tylko w czasie opadów lub w konkretnych godzinach.
          • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 16:15
            wichura napisał:

            > Jednak nie idealizujmy tak Niemców - przestrzegają tego ograniczenia
            > raczej w centrach miast, jeśli droga wiedzie przez wioskę, to też
            > przelatują przez nią koło 70-80 km/h.

            Do osiemdziesiątki raczej się nie zbliżają, bo jej przekroczenie nawet o 1 km/h
            grozi utratą prawka, a gminnych fotoradarów (często przenośnych) jest sporo.
            Jura
          • hanni Ach te opowiesci.... 11.11.09, 18:39
            wichura napisał:

            > jeśli droga wiedzie przez wioskę, to też
            > przelatują przez nią koło 70-80 km/h.

            Dane z masowych pomiarow predkosci z Austrii:
            "Przy ograniczeniu do 50 km/h 46% kierowcow jedzie wolniej.
            Tylko 15% jezdzi szybciej niz 59 km/h."
            • jureek Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 18:50
              Wichura nie pisał o Austrii. Dyskutujesz z tezami nie postawionymi.
              Jura
              • hanni Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 18:54
                Ciagle zapominam, ze Austriacy sa bardziej zdyscyplinowani od Prusakow z
                polnocy. I ze to oczywiscie zupelnie inna mentalnosc i kultura.
                • nazimno Faktycznie - inna ... 11.11.09, 19:00
                  Jorg to juz "udowodnil". Skutecznie i na zawsze.





                • jureek Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 19:10
                  Ty masz jakiś przechył na punkcie mentalności.
                  Jura
                  • hanni Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 19:18
                    Sprobuj moze dla odmiany opanowac swoje "przechyly" i powiedz to, co musialoby
                    wynikac z twojego wpisu, to mianowicie, ze Austriacy zachowuja sie na drogach -
                    najwidoczniej - diametralnie inaczej niz Niemcy.

                    Czy zabraknie ci konsekwencji?
                    • jureek Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 19:35
                      Dyskutujesz z tezami, których nie postawiłem. Gdzie napisałem, że Austriacy
                      zachowują się diametralnie inaczej niż Niemcy?
                      Jura
                      • hanni Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 19:58
                        Widze, ze probujesz sie "odgryzc" i wychodzi z tego dosyc komiczny "Spektakel".
                        No to jeszcze raz, punkt po punkcie, zebys nie mial za trudno:

                        1. Wichura postawil dosyc karkolomna teze jakoby Niemcy w terenie zabudowanym
                        nagminie jezdzili "70-80" km/h zamiast dozwolonych 50.

                        2. Zakladajac (i teraz uwazaj bo bedzie trudniej), ze nawet najwiekszy tluk na
                        tym forum wie o:
                        a) olbrzymich dysproporcjach w ilosci ofiar na drogach miedzy Polska a Niemcami
                        i Austria
                        b) prawie identycznych normach zachowan na drogach Austrii i Niemiec
                        podsunalem dane z Austrii, przyjmujac, ze nawet najwiekszy tluk potrafi
                        skojarzyc punkt 1 i 2.

                        3. Wtedy wyskoczyles ty pouczajac, ze "Wichura nie pisal o Austrii".

                        I teraz mozemy przejsc do twojego pytania:

                        jureek napisał:

                        > Dyskutujesz z tezami, których nie postawiłem. Gdzie napisałem, że
                        > Austriacy zachowują się diametralnie inaczej niż Niemcy?

                        Zwrociles mi uwage ze "Wichura nie pisal o Austrii".
                        Uwzgledniajac moje zalozenia z punktu 2 jedyna logiczna konsekwencja
                        tego wejscia jest to, ze sa one nieprawdziwe, a wiec Niemcy musza zachowywac sie
                        diametralnie inaczej niz Austriacy na drogach.

                        Wystarczajaco jasno?

                        Potrafisz to w ogole z siebie wyartykulowac, jak twoim zdaniem zachowuja sie
                        Austriacy na drogach? Podobnie jak Niemcy czy zupelnie inaczej?
                        • jureek Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 20:21
                          hanni napisał:

                          > Potrafisz to w ogole z siebie wyartykulowac, jak twoim zdaniem zachowuja sie
                          > Austriacy na drogach? Podobnie jak Niemcy czy zupelnie inaczej?

                          A co ja jakiś instytut naukowy jestem, żebym takie analizy tu przedstawiał? Mogę
                          jedynie napisać, że po austriackich autostradach lepiej mi się jeździ niż po
                          niemieckich. I nie przypisuję tego jakiejś różnicy mentalności między Niemcami a
                          Austriakami, lecz warunkom zewnętrznym - w Austrii inaczej niż w Niemczech
                          obowiązuje limit prędkości na autostradach i dzięki temu ruch jest płynniejszy.
                          Nie będę się wypowiadał, jak jezdzi mi się w Austrii poza autostradami, bo za
                          małe mam doświadczenie.
                          Jura
                          • hanni Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 20:31
                            jureek napisał:

                            > Nie będę się wypowiadał, jak jezdzi mi się w Austrii poza
                            > autostradami, bo za małe mam doświadczenie.

                            Ale wlasnie sie juz wypowiedziales kwestionujac posrednio moj pewnik, ze jezdzi
                            sie w sposob bardzo zblizony.
                            Inaczej nie moge zinterpretowac twojego wtracenia.


                            > Mogę jedynie napisać, że po austriackich autostradach lepiej mi
                            > się jeździ niż po niemieckich. (...) w Austrii inaczej niż w
                            > Niemczech obowiązuje limit prędkości na autostradach i dzięki temu
                            > ruch jest płynniejszy.

                            No to uwazaj bo moze i jest i plyniejszy ale nie bezpieczniejszy.
                            • jureek Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 21:00
                              hanni napisał:

                              > Ale wlasnie sie juz wypowiedziales kwestionujac posrednio moj pewnik, ze jezdzi
                              > sie w sposob bardzo zblizony.
                              > Inaczej nie moge zinterpretowac twojego wtracenia.

                              Nadinterpretujesz. To wtrącenie wcale nie musiało oznaczać, że wiem, że
                              jeździ się inaczej, lecz że może być tak, że jeździ się inaczej. A może
                              być inaczej z wielu pozwodów (tak przeceniana przez Ciebie mentalność jest tylko
                              jednym z nich).

                              > No to uwazaj bo moze i jest i plyniejszy ale nie bezpieczniejszy.

                              Dziękuję za radę, ale zwykłem uważać wszędzie. W Niemczech także.
                              Poza tym nie pisałem, gdzie czuję się bezpieczniej, tylko gdzie mi się lepiej
                              jeździ. To jest moje subiektywne odczucie, ale na austriackich autostradach
                              zauważam mniej agresywnych zachowań niż na niemieckich.
                              Jura
                              • hanni Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 21:10
                                jureek napisał:

                                > To wtrącenie wcale nie musiało oznaczać, że wiem, że
                                > jeździ się inaczej, lecz że może być tak, że jeździ się
                                > inaczej.

                                Jezdzi sie inaczej ale w zestawieniu z Polska to roznica prawie niezauwazalna.
                                Do tego Austria ma ciut wyzsze wskazniki smiertelnosci na drogach niz Niemcy.

                                > To jest moje subiektywne odczucie, ale na austriackich autostradach
                                > zauważam mniej agresywnych zachowań niż na niemieckich.

                                Niemniej ofiar smiertelnych jest tam nieco wiecej niz w Niemczech.
                                • jureek Re: Ach te opowiesci.... 11.11.09, 21:24
                                  hanni napisał:

                                  > > To jest moje subiektywne odczucie, ale na austriackich autostradach
                                  > > zauważam mniej agresywnych zachowań niż na niemieckich.
                                  >
                                  > Niemniej ofiar smiertelnych jest tam nieco wiecej niz w Niemczech.

                                  Mam anielską cierpliwość, więc powtórzę jeszcze raz, że nie o bezpieczeństwie
                                  pisałem, lecz o subiektywnym komforcie jazdy.
                                  Jura
                    • nazimno Buha... 12.11.09, 10:01
                      ...ha

                      Cytuje:
                      "Austriacy zachowuja sie na drogach -najwidoczniej - diametralnie
                      inaczej niz Niemcy."

                      Niejaki Jorg H. dal niedawno przyklad jak nalezy sie "zachowywac".
                      I zrobil to wyjatkowo "konsekwentnie".

                      Ach ta "inna kultura"..., prawda, namolniaku?

                      • hanni Re: Buha... 12.11.09, 10:13
                        nazimno napisał:

                        > Cytuje:
                        > "Austriacy zachowuja sie na drogach -najwidoczniej - diametralnie
                        > inaczej niz Niemcy."
                        >
                        > Niejaki Jorg H. dal niedawno przyklad jak nalezy sie "zachowywac".
                        > I zrobil to wyjatkowo "konsekwentnie".
                        >
                        > Ach ta "inna kultura"..., prawda, namolniaku?


                        Rozumiesz w ogole "namolniaku" do czego sie odnosisz i co usilujesz
                        zakwestionowac tym glupawym postem?
                        Ze w Niemczech przypadek Haidera bylby nie do pomyslenia? Czy jak?
                        • kozak-na-koniu Re: Buha... 12.11.09, 10:16
                          Towarzyszu, przypominam:

                          forum.gazeta.pl/forum/w,510,85864154,85864154,Nie_pomoglo_12_poduszek.html
                          • nazimno Towarzysz hanni ma zakuty betonowy mozg. 12.11.09, 11:03
                            Przypominanie sobie czegokolwiek, a w skrajnym przypadku - myslenie,
                            i wyciaganie wnioskow to wysilek dla posiadanego przez niego organu nieosiagalny.

                            Z jednym mozna sie zgodzic co do Austrii: w Karyntii "kultura i mentalnosc" sa
                            rzeczywiscie inne.

                            Ale ten namolniak i tak niczego nie skuma.





                            • kozak-na-koniu Re: Towarzysz hanni ma zakuty betonowy mozg. 12.11.09, 11:18
                              Czepiasz się. Jak to się mówi: "gutta cavat lapidem non vi, sed
                              saepe cadendo"
                              - i to akurat on doskonale wi-rozumi i to mu
                              wystarczy. Za dużo od niego wymagasz...:)))
                              • nazimno Nie mam takiej nadziei. 12.11.09, 11:33
                                Kropelkom boeim znacznie latwiej jest drazyc kamien niz to, co
                                tow. hanni ma we lbie.

                                pzdr

                                • nazimno err.: boeim=bowiem 12.11.09, 11:34
                                • kozak-na-koniu Re: Nie mam takiej nadziei. 12.11.09, 11:41
                                  No, wiadomo - beton - ist beton. Zbrojony!:)
                      • hanni Wyplakaliscie sie juz? 12.11.09, 11:51
                        biedulki?
                        • kozak-na-koniu Re: Wyplakaliscie sie juz? 12.11.09, 11:56
                          Masz wyjątkowo wybujałe poczucie siebie samego - bidulku.

                          forum.gazeta.pl/forum/w,510,82358741,82366237,Re_I_Ty_Kozaku_.html
                        • nazimno Zaplacz raczej nad swoja mentalnosciowa nedza. 12.11.09, 12:16
                          Riposta to cos, czego nie jestes w stanie opanowac. Zalosne.
                          • hanni o rety rety... 12.11.09, 12:53
                            nazimno napisał:

                            > Riposta to cos, czego nie jestes w stanie opanowac. Zalosne.

                            Burkom i innym "schiessbudenfiguren" nie mam i nie bede mial w zwyczaju
                            "ripostowac".
                            • kozak-na-koniu Re: o rety rety... 12.11.09, 13:28
                              hanni napisał:

                              > Burkom i innym "schiessbudenfiguren" nie mam i nie bede mial w
                              zwyczaju
                              > "ripostowac".

                              A Wy, towarzyszu, to skundście sum? Z "Chamburka"? Bo to, wicie-
                              rozumicie, tam jest połowa chamów, a połowa burków.:PPP
                            • nazimno No to sprobuj jeszcze raz cos odpisac. 12.11.09, 14:05
                              • hanni Jak zamerdasz ogonkiem 12.11.09, 17:07
                                to czemu nie?
                                • nazimno Oddaj tatusiowi komputer, zmow paciorek i spac. 12.11.09, 19:36
          • hanni Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 19:03
            wichura napisał:

            > jeśli droga wiedzie przez wioskę, to też
            > przelatują przez nią koło 70-80 km/h.

            Wyniki lokalnych pomiarow z roku 2007 w okregu Osnabrueck:

            30.08.2007 – Bohmte, OT Hunteburg, L 80 (Dammer Straße), 50 km/h
            1.115 pojazdow
            30 przekroczenia predkosci = 2,69 %

            31.08.2007 – Georgsmarienhütte, L 95 (Hagener Straße), 50 km/h
            1.717 pojazdow
            13 przekroczenia predkosci = 0,75 %

            31.08.2007 – Bad Essen, OT Wehrendorf, L 85 (Wehrendorfer Straße), 50 km/h
            695 pojazdow
            8 przekroczenia predkosci= 1,15 %

            03.09.2007 – Hasbergen, OT Gaste, K 306 (Hauptstraße), 30 km/h
            1.284 pojazdow
            24 przekroczenia predkosci= 1,86 %



            03.09.2007 – Bad Essen, Schulallee, 50 km/h
            768 pojazdow
            3 przekroczenia predkosci= 0,39 %

            itd. itd....
            • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 20:53
              Ależ, towarzyszu! To, co po raz n-ty tu wkleiliście, tradycyjnie nie
              podając żadnego wiarygodnego źródła, bardzo łatwo da się
              wytłumaczyć: tam obszar zabudowany jest obszarem zabudowanym, tu
              natomiast jest to odcinek drogi pomiędzy białą tablicą określającą
              jego początek i drugą białą tablicą określającą jego koniec. Nie ma
              to nic wspóknego z otoczeniem drogi, jej jakością, organizacją
              ruchu, pozostałym oznakowaniem itd. A w Grazu, to w ogóle nie ma
              autostrad, za to wszędzie jest jedna wielka strefa 30km/godz. i
              wszyscy tam jeżdżą najwyżej 33km/godz. Zacznijcie wreszcie myśleć i
              przestańcie już gęgać w kółko te same komunały.
              • hanni Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 21:05
                kozak-na-koniu napisał:

                > tam obszar zabudowany jest obszarem zabudowanym,

                Jasne. W koncu to
                Zachod


                > tu natomiast jest to odcinek drogi pomiędzy białą tablicą
                > określającą jego początek i drugą białą tablicą określającą jego
                > koniec.

                Bp co? Bo w polskich wsiach nie ma domow? W ziemianlach mieszkaja?
                Przy twojej zwierzecej nienawisci do Polski i wszystkiego co slowianskie wcale
                nie dziwi.
                • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 21:11
                  hanni napisał:

                  > Jasne. W koncu to
                  > Zachod
                  >


                  "Nie do rymu, nie do taktu - wsadź se..."

                  > Bp co? Bo w polskich wsiach nie ma domow? W ziemianlach mieszkaja?
                  > Przy twojej zwierzecej nienawisci do Polski i wszystkiego co
                  slowianskie wcale
                  > nie dziwi.

                  Są, towarzyszu, nie mieszkają, ale Wy i tak nie zrozumicie o co
                  biega. Przy Waszej, towarzyszu, zwierzęcej nienawiści do
                  wszystkiego, co nie odpowiada Waszym urojeniom To wcale nie dziwi.
                  Swoją drogą, powyższe Wasze stwierdzenie jest bardzo ciekawe,
                  szczególnie to zdanie o nienawiści. Chiba założe oddzielny wątek,
                  coby to zinterpretować w odniesieniu do przekraczania przez polskich
                  kierowców dozwolonej prędkości w Grazu i w Tokio.
                  • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 21:14
                    A w ogóle, to wytłumaczcie, towzrzyszu, co w Brewmen oznacza żółta
                    tablica - chodzi mi o tę konkretną, podajcie gdzie się ona znajduje
                    itd. - wszystko co trzeba, wicie-rozumicie?
                    • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 21:26
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > A w ogóle, to wytłumaczcie, towzrzyszu, co w Brewmen oznacza żółta
                      > tablica - chodzi mi o tę konkretną, podajcie gdzie się ona znajduje
                      > itd. - wszystko co trzeba, wicie-rozumicie?

                      Żółta tablica oznacza początek obszaru zabudowanego, taka sama tablica ale
                      przekreślona oznacza jego koniec.
                      Jura
                      • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 21:33
                        Dziwne. To jest niezgodne z unijnymi zaleceniami. Poza tym, chciałem
                        się dowiedzieć czegoś więcej o tym miejscu. Może jakieś satelitarne
                        zdjęcie, opis? Bo to, podobnych miejsc w Polsce są setki tysięcy, na
                        wszystkich możliwych drogach - no, może z wyjątkiem nielicznych
                        autostrad.:P
                        • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:03
                          kozak-na-koniu napisał:

                          > Dziwne. To jest niezgodne z unijnymi zaleceniami.

                          Z jakimi konkretnie zaleceniami?
                          Jura
                          • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:31
                            Tablica oznaczająca początek/koniec obszaru zabudowanego ma być
                            biała.:P
                            • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:37
                              kozak-na-koniu napisał:

                              > Tablica oznaczająca początek/koniec obszaru zabudowanego ma być
                              > biała.:P

                              Pytałem o konkretny dokument, który coś takiego zaleca. Przecież nie napiszę do
                              niemieckiego ministra komunikacji powołując się na to, co Kozak mi na forum napisał.
                              Jura
                              • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:49
                                A we Francji wciąż jeszcze i wszędzie są białe tablice z nazwą
                                miejscowości, a w Polsce już od dawna są "unijne" białe tablice z
                                sylwetką "ruin".:P
                                • jureek Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 11:31
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > A we Francji wciąż jeszcze i wszędzie są białe tablice z nazwą
                                  > miejscowości, a w Polsce już od dawna są "unijne" białe tablice z
                                  > sylwetką "ruin".:P

                                  W Polsce wiele razy władze wciskały kit, że czegoś wymaga Unia, a tak naprawdę
                                  były to wymysły naszych władz. To takie typowe kelnerskie pokazywanie palcem na
                                  kolegę - my umywamy ręce, to Unia tak chce. Takie działania władz (np. kasy
                                  fiskalne w taksówkach - prawie nigdzie w Unii nie ma tego, ale sprzedawano ten
                                  pomysł, jako wymagania unijne, a szwagier producent kas zacierał rączki, albo
                                  zielona strzałka, nawet durny wymóg świecenia w dzień uzasadniano wymaganiami
                                  unijnymi) to 100 razy gorsza propaganda antyunijna niż wszystkie radia maryja i
                                  telewizje trwam razem wzięte.
                                  Jura

                                  P.S. Możesz podać źródło w sprawie tych białych tablic, bo coś mi się wydaje, że
                                  te białe tablice z ruinami wcale takie "unijne" nie są. Oczywiście mogę się mylić.
                                  • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 11:42
                                    Otóż to, kolego. O nic więcej mi nie chodzi. I już się nie unoś.:P
                    • hanni Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 08:54
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > A w ogóle, to wytłumaczcie, towzrzyszu, co w Brewmen oznacza żółta
                      > tablica

                      Wszystko wiedza o Zachodzie ale tego, jak wygladaja tablice oznaczajace wjazd do
                      miejscowosci to jeszcze nie wiedza.
                      • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 09:47
                        hanni napisał:

                        > Wszystko wiedza o Zachodzie ale tego, jak wygladaja tablice
                        oznaczajace wjazd d
                        > o
                        > miejscowosci to jeszcze nie wiedza.

                        Towarzyszu, moje pytanie było wyraźne i konkretne, a to nie jest
                        odpowiedź. Powtórzyć pytanie? Nie całe, bo na jego część odpowiedź
                        już otrzymałem.
                        • hanni Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:15
                          I co jeszcze? Moze chcialbys wraz z twoimi towarzyszami przyjechac tam na
                          delegacje, autobusem! zeby wszystko zbadac na miejscu?
                          • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 12.11.09, 10:27
                            hanni napisał:

                            > I co jeszcze? Moze chcialbys wraz z twoimi towarzyszami
                            przyjechac tam na
                            > delegacje, autobusem! zeby wszystko zbadac na miejscu?

                            Skoro nie, to proponuję kompromis: wiadomo już, że i w Polsce i w
                            Niemczech istnieje co najmniej jedno takie miejsce. Ja więc podzielę
                            przez 100, a Wy pomnożycie przez 100. Nie nalegam, by uwzględniać
                            kilometraż dróg poszczególnych kategorii w obu krajach, ilość
                            osobopojazdokilometrów w czasokresie z podziałem na podgrupy,
                            okoliczności lokalne oraz i tak dalej. Dobrze będzie?
                      • no_no_tak_tak Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 28.11.09, 15:16
                        a ja Wam powiem ze cały bajzel jest przez zaszłości historyczne
    • tomek854 Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 15:50
      Co do tych niemieckich kierowców...

      Dzisiaj czytałem że powodują oni w UK dwa razy mniej wypadków niż polscy
      kierowcy... A teraz pytanie: ilu w UK jest Niemców a ilu Polaków...
      • mobile5 Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 19:29
        tomek854 napisał:
        A teraz pytanie: ilu w UK jest Niemców a ilu Polaków...

        Musi ich być ze 2X więcej, żeby nie zaburzyć H. światooglądu.
        • kozak-na-koniu Re: O chamstwie na niemieckich drogach po raz kol 11.11.09, 20:55
          To nie są Niemcy, tylko polscy gastarbeiterzy, którzy jeżdżą na
          niemieckich blachach.:)
    • fan.club Jura, wybacz mi, ale nie wytrzymałem... 15.11.09, 13:56
      i zwykła ciekawość wzięła górę: popjerdalasz na tych autostradach na
      Tym swoim osławionym rowerze?
      • gucio60 Re: autor wątku napisał 15.11.09, 21:05
        " Ja traktuję znaki jako pogląd zarządcy drogi. I nie zawsze
        się z tym poglądem identyfikuję. "

        kiedy nauczysz się, że z przepisami nie musisz się zgadzać ani
        identyfikować ale póki co musisz je respektować, to takich
        dyrdymałów nie będziesz więcej pisał,
        zakładam, że nie do końca wiesz o czym chciałeś napisać
        • marek.dumle Re: autor wątku napisał 15.11.09, 23:52
          gucio60 napisał:

          > " Ja traktuję znaki jako pogląd zarządcy drogi. I nie zawsze
          > się z tym poglądem identyfikuję. "
          >
          > kiedy nauczysz się, że z przepisami nie musisz się zgadzać ani
          > identyfikować ale póki co musisz je respektować, to takich
          > dyrdymałów nie będziesz więcej pisał,
          > zakładam, że nie do końca wiesz o czym chciałeś napisać

          Gó... ci synku do tego czy respektuję czy nie respektuję przepisów.
          Wytrzyj nos i wracaj do odrabiania lekcji.
          • habudzik Re: autor wątku napisał 15.11.09, 23:54
            marek.dumle napisał:

            > gucio60 napisał:
            >
            > > " Ja traktuję znaki jako pogląd zarządcy drogi. I nie zawsze
            > > się z tym poglądem identyfikuję. "
            > >
            > > kiedy nauczysz się, że z przepisami nie musisz się zgadzać ani
            > > identyfikować ale póki co musisz je respektować, to takich
            > > dyrdymałów nie będziesz więcej pisał,
            > > zakładam, że nie do końca wiesz o czym chciałeś napisać
            >
            > Gó... ci synku do tego czy respektuję czy nie respektuję przepisów.
            > Wytrzyj nos i wracaj do odrabiania lekcji.

            Jemu może i goowno do tego ale mi nie i daję Ci słowo że zwolnisz i będziesz
            jechał ja pan Bóg przykazał albo nie będzie w ogóle jeździł . To masz jak w banku .
            • marek.dumle Re: autor wątku napisał 15.11.09, 23:57
              Gó... ci do tego synku
              • habudzik Re: autor wątku napisał 16.11.09, 00:05
                Mylisz się . Moja w tym głowa by społeczeństwo zagryzło takie wszy które nie
                chcą się przystosować do nowej rzeczywistości .
                • marek.dumle Re: autor wątku napisał 16.11.09, 16:55
                  No i możesz mi skoczyć trolu
          • habudzik Re: autor wątku napisał 16.11.09, 00:01
            Z Tobą jest jak z tym gościem z bajki o głupim Marecku . Puszczają nerwy co ?
            Powiem Ci coś : jeszcze 3-4 lata i będziesz się stosował do zdecydowanej
            większości przepisów a na dodatek na forum ( o ile jeszcze bedziesz pisał )
            napiszesz wtedy że : "ogólnie to ja lubię jeździć zgodnie z przepisami"
            bo będzie Ci wstyd przyznać się że dobry bat i sól zrobiły swoje . No ale do
            tego czasu jeszcze możesz sobie poszczekać . Avanti!!!
      • jureek Re: Jura, wybacz mi, ale nie wytrzymałem... 16.11.09, 09:38
        fan.club napisał:

        > i zwykła ciekawość wzięła górę: popjerdalasz na tych autostradach na
        > Tym swoim osławionym rowerze?

        Nie. To, że nie mam własnego samochodu, nie znaczy, że samochodu w ogóle nie
        używam. Nie przyszło Ci do głowy, że istnieją takie firmy, jak Avis, Europcar i
        że ludzie używają też samochodów służbowych? Rowerem dojeżdżam do pracy,
        załatwiam codzienne sprawy, ale już do Polski np. jadę samochodem (chociaż mam
        takie marzenie, żeby choć raz tę trasę zrobić też rowerem - oczywiście nie po
        autostradach).
        Jura

        P.S. Tak się zastanawiam, w którym momencie aż tak zalazłem Ci za skórę, że po
        wszystkich forach za mną łazisz.
        • fan.club Schlebiasz sobie... 16.11.09, 13:19
          Nie łażę po forach, nota bene, publicznych. Bywam jedynie tu i tam.
          Oczywiście, wypożyczalnia przyszła mi do głowy, ale ciekawość czy
          odpowiedź jest rzeczywiście aż tak banalna, była większa, więc
          zapytałem i za odpowiedź dziękuję.
          • jureek Re: tak, schlebiam sobie 16.11.09, 13:35
            Z natury jestem próżny i nie będę zaprzeczał, że schlebia mi fakt, że Twój
            debiut na tym forum poswięciłeś mojej nieskromnej osobie.
            Cieszę się też, że mogłem rozwiać Twoje wątpliwości.
            Jura
            • fan.club Debiut, powiadasz? No, no... 16.11.09, 19:32
              Jura, że jesteś baaardzo dokładny, to chyba powszechnie wiadomo, ale
              żeby aż tak???
Pełna wersja