Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy

16.11.09, 19:29
Jadę sobie Żelazną w kierunku Prostej . Przede mną jedzie stara Micra i się
czai . Jadę za nią , chcę skręcić w prawo w Prostą . Nagle zapala się żółte .
Micra a właściwie ładna dziewczyna wewnątrz panicznie ciśnie na hamulec , ja
również ale nie dałem rady i BUM . Wysiadam . Ładna też. Patrzymy . Ona
pyta : nic sie panu nie stało ? Ja oczy w słuuuuup ( i nie tylko oczy ) .
Przeprasza i mówi że się zagapiła i żebyśmy znikali zanim zapali się zielone .
Wybełkotałem przeprosiny i ja zdziwiony wielce . Odjechaliśmy każde w swoja
stronę . A taka mogła by być znajomość ale sie spieszyła chyba. A ja z żoną .
    • wichura Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 19:37
      "jedzie stara Micra i się czai"
      Nie czai, tylko dostosowuje prędkość do warunków drogowych i
      zachowuje szczególną ostrożność zbliżając się do skrzyżowania :) co
      jak widać nie zawsze pozwala bezpiecznie dojechać do celu.
      • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 19:39
        wichura napisał:

        > "jedzie stara Micra i się czai"
        > Nie czai, tylko dostosowuje prędkość do warunków drogowych i
        > zachowuje szczególną ostrożność zbliżając się do skrzyżowania :)

        No tak masz rację jechała przepisowo


        >co
        > jak widać nie zawsze pozwala bezpiecznie dojechać do celu.

        ale nie z jej winy . Zrobiła co mogła by uniknąć stłuczki .
        • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 20:55
          > ale nie z jej winy . Zrobiła co mogła by uniknąć stłuczki .

          Ale zostala poszkodowana (na szczescie lekko). Generalnie o tym wlasnie dosc
          czesto pisze...
          • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 21:19
            edek40 napisał:

            > > ale nie z jej winy . Zrobiła co mogła by uniknąć stłuczki .
            >
            > Ale zostala poszkodowana (na szczescie lekko). Generalnie o tym wlasnie dosc
            > czesto pisze...

            No ale co piszesz ? Nie rozumiem .
            • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 21:28
              > No ale co piszesz ? Nie rozumiem .

              To nie ja trabie na prawo i lewo o koniecznosci powonosci i dostosowalnosci. Ja
              trabie, ze powolna jazda nie moze byc proteza bezmyslnosci. Wlasnie dales
              przyklad. Ja w "swojego" nie wjechalem, choc on zatarasowal mi droge, a Twoja
              "piekna" tylko zahamowala, co teoretycznie dawalo Ci wieksze szanse. Co wiecej,
              ja musialem zatrzymac 2 tony z hamulcami daleko odbiegajacymi od baby merca. Ale
              ja nie pieprze bez sensu tylko predkosci. Ja zachecam do uwagi i sam uwazam.
              Rowniez wtedy, gdy swiadomie przekraczam predkosc.
              • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 22:10
                edek40 napisał:

                > > No ale co piszesz ? Nie rozumiem .
                >
                > To nie ja trabie na prawo i lewo o koniecznosci powonosci i dostosowalnosci.

                I bardzo źle . Włąśnie dlatego że nie dostosowałem zarówno prędkości jak i
                dystansu do warunków doszło do stłuczki .


                Ja
                > trabie, ze powolna jazda nie moze byc proteza bezmyslnosci. Wlasnie dales
                > przyklad. Ja w "swojego" nie wjechalem, choc on zatarasowal mi droge, a Twoja
                > "piekna" tylko zahamowala, co teoretycznie dawalo Ci wieksze szanse. Co wiecej,
                > ja musialem zatrzymac 2 tony z hamulcami daleko odbiegajacymi od baby merca. Al
                > e
                > ja nie pieprze bez sensu tylko predkosci. Ja zachecam do uwagi i sam uwazam.
                > Rowniez wtedy, gdy swiadomie przekraczam predkosc.

                I to też źle bo mimo iż sam równiez nie przekroczyłem prędkości też
                doprowadziłem do stłuczki . Nie wiem tylko czemu "piękna" myślała że to jej wina ?
                • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 08:59
                  habudzik napisał:

                  > I bardzo źle . Włąśnie dlatego że nie dostosowałem zarówno prędkości jak i
                  > dystansu do warunków doszło do stłuczki .
                  >
                  Masz kolejny "medal" do kolekcji utraty wiarygodnosci. Ty bowiem piszesz, jak "MY" powinnismy jezdzic, a sam jezdzisz inaczej. Ja nigdy nie spowodowalem zadnej stluczki. Moje konto mandatowe jest rowniez czyste.
                  >
                  > I to też źle bo mimo iż sam równiez nie przekroczyłem prędkości też
                  > doprowadziłem do stłuczki . Nie wiem tylko czemu "piękna" myślała że to jej wina ?

                  Slusznie miala swiadomosc, ze to jej wina. Kodeksowo jednak to Ty niedostosowales. Co wiecej, w opisie zdarzenia uzyles okreslenia, ze jechala niepewnie i niejasno. To wystarczajaca przeslanka do tego, aby trzymac sie od niej z daleka. Zapewne strasznie sie zdziwisz, ale ten "moj" nie zaskoczyl mnie za nadto. Jesli bowiem widze na poboczu samochod z parujaca rura wydechowa, to moge spodziewac sie, ze cos bedzie robil. Do przodu nie mogl. Nie spodziewalem sie tylko, ze nie zobacze mordy kierowcy, bo nie byl laskaw spojrzec. Jednak bylem przygotowany i moja predkosc (w rozsadnych granicach, bo zaraz dopasujesz moja predkosc do swoich wyczynow) miala mniej do gadania niz uwaga i przewidywanie.
                  • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 09:48
                    edek40 napisał:

                    > habudzik napisał:
                    >
                    > > I bardzo źle . Włąśnie dlatego że nie dostosowałem zarówno
                    prędkości jak
                    > i
                    > > dystansu do warunków doszło do stłuczki .
                    > >
                    > Masz kolejny "medal" do kolekcji utraty wiarygodnosci. Ty bowiem
                    piszesz, jak "
                    > MY" powinnismy jezdzic, a sam jezdzisz inaczej. Ja nigdy nie
                    spowodowalem zadne
                    > j stluczki. Moje konto mandatowe jest rowniez czyste.
                    > >
                    > > I to też źle bo mimo iż sam równiez nie przekroczyłem prędkości
                    też
                    > > doprowadziłem do stłuczki . Nie wiem tylko czemu "piękna"
                    myślała że to j
                    > ej wina ?
                    >
                    > Slusznie miala swiadomosc, ze to jej wina. Kodeksowo jednak to Ty
                    niedostosowal
                    > es. Co wiecej, w opisie zdarzenia uzyles okreslenia, ze jechala
                    niepewnie i nie
                    > jasno. To wystarczajaca przeslanka do tego, aby trzymac sie od
                    niej z daleka.

                    Dokładnie tak , zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania . Stąd moje
                    zdziwienie jej postawą . Choc z drugiej strony może dziewczę pamięta
                    że jest jeszcze parytet - nie hamuj bez wyraźnego powodu .


                  • hanni Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 09:55
                    edek40 napisał:

                    > Ja nigdy nie spowodowalem zadnej stluczki.

                    Bo ten pieszy, ktorego zabiles sam spowodowal "stluczke", co?
                    • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 10:41
                      > Bo ten pieszy, ktorego zabiles sam spowodowal "stluczke", co?

                      ZA chwile wbijesz sobie do lepetyny, ze wjechalem na boisko szkolne i celowo
                      jezdzilem po uczniach. Teza hanniego - dowod hanniego.

                      Jednak w jednym masz racje - pijany pieszy spowodowal wypadek.
                      • emes-nju Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 10:54
                        Edek!?

                        To Ty zabiles kiedys kogos? No, szacuneczek! Mi, piratowi i bandycie sie to jeszcze nie udalo, ale pracuje nad tym jezdzac po terenach zabudowanych na DK 8 130 km/h i 230 km/h po Warszawie :-P
                    • edek40 Dodam jeszcze udowadniaczu wlasnych tez 17.11.09, 11:08
                      Ze pieszy, ktorego potracilem przezyl bez zadnego, poza potluczeniami,
                      uszczerbku na zdrowiu (wiem, bo policja, na moja prosbe, dzwonila do szpitala w
                      celu poinformowania mnie, ktorego uznawali za poszkodowanego, o stanie pijaka).
                      Ja, poza powaznymi stratami materialnymi cierpialem niezle psychicznie i to
                      wiele lat, o szkle wyjmowanym z moich dloni nie wspomne.
    • nazimno No special comments: 16.11.09, 19:43

      forum.gazeta.pl/forum/w,510,101908652,102094262,Dla_nieumiejacych_poslugiwac_sie_kalkulatorem_.html
      PS
      I caly watek tez.
      Nigdy nie woz zony i nie gap sie jednoczesnie na ladne dziewczyny.
      ZAWSZE sie tak skonczy.
    • tomek854 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 23:33
      Ja nie bardzo rozumiem, prosiłbym o wyjaśnienie: Żelazna idzie takim jakby
      półkolem a Prosta znajduje się w centrum tego półkola. Na pewno nie krzyżują się
      one, bo Żelazna idzie od Placu Hirszfelda do bunkra przy Grabiszyńskiej a Prosta
      krzyżuje się z Grabiszyńską nieco bliżej centrum...

      To jak ty w końcu jedziesz?

      No chyba, że jesteś kolejnym, który uważa, ze TO OCZYWISTE, ZE MOWA O WARSZAWIE...
      • pocieszne Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 16.11.09, 23:59
        tomek854 napisał:

        > Ja nie bardzo rozumiem, prosiłbym o wyjaśnienie: Żelazna idzie
        > takim jakby półkolem a Prosta znajduje się w centrum tego półkola.
        > Na pewno nie krzyżują się

        > No chyba, że jesteś kolejnym, który uważa, ze TO OCZYWISTE, ZE
        > MOWA O WARSZAWIE

        dobrze, ze nie wezwal policji z tymi namiarami, bo niebiescy mogliby do
        Wroclawia zajechac :-)
      • qqbek Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 00:01
        tomek854 napisał:

        > Ja nie bardzo rozumiem, prosiłbym o wyjaśnienie: Żelazna idzie takim jakby
        > półkolem a Prosta znajduje się w centrum tego półkola. Na pewno nie krzyżują si
        > ę
        > one, bo Żelazna idzie od Placu Hirszfelda do bunkra przy Grabiszyńskiej a Prost
        > a
        > krzyżuje się z Grabiszyńską nieco bliżej centrum...
        >
        > To jak ty w końcu jedziesz?
        >
        > No chyba, że jesteś kolejnym, który uważa, ze TO OCZYWISTE, ZE MOWA O WARSZAWIE
        > ...

        Eee tam- Żelazna to na dzielnicy Dziesiątej a Prosta odchodzi od Wiejskiej na
        Ponikwodzie... wcale się nie krzyżują:)

        Habudzik i jego wszystkowiedza... jego wspaniałość i święta racja w każdym wypadku.
        Przykro słyszeć, że ktoś miał dzwon i współczuję.
        Miło wiedzieć, że teraz mam 13 lat przewagi w bezdzwonowej jeździe nad kimś, kto
        ganił mnie niczym pirata, do tego dość miał pychy i dumy, by przyznać, że post
        czyta najczęściej do trzeciej linijki w końcu nauczył się pokory (i tak pewnie
        już nie czyta, bo to nasta linijka).
        • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 08:40
          qqbek napisał:

          > Habudzik i jego wszystkowiedza... jego wspaniałość i święta racja
          w każdym wypa
          > dku.
          > Przykro słyszeć, że ktoś miał dzwon i współczuję.

          Nie ma czego . Ładnej zdarłem syf ze zderzaka a u siebei zapiąłem
          zatrzask ramki tablicy rejestracyjnej . Wot i cała szkoda .



          > Miło wiedzieć, że teraz mam 13 lat przewagi w bezdzwonowej jeździe
          nad kimś, kt
          > o
          > ganił mnie niczym pirata, do tego dość miał pychy i dumy, by
          przyznać, że post
          > czyta najczęściej do trzeciej linijki w końcu nauczył się pokory
          (i tak pewnie
          > już nie czyta, bo to nasta linijka).

          Nie no jak ciekawie piszesz to czytam z głupiej babskiej ciekawości
          tylko . Gdy ludzie nudza jak popaprańcy wówczas nie czytam .
      • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 08:36
        Dziwna rzecz . Jak piszemy o samochodach to wszyscy wiedza że mam
        bylejaką A-klasę , że jest ciasna w srodku , psuje sie , źle
        jeździ . Jak piszę o Marszałkowskiej czy Puławskiej to nikt a nikt
        nie wie w jakim to mieście . Gratuluje panowie .
        • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 09:02
          > jeździ . Jak piszę o Marszałkowskiej czy Puławskiej to nikt a nikt
          > nie wie w jakim to mieście .

          Ja wiem. Wiem/domyslam sie co moglo powodowac niepewnosc Twojej ofiary. Tam jest
          jeden pas, na ktorym jakos dziwnie miescza sie nawet trzy rzedy samochodow, a
          oswietlenie pamieta czasy sasiedniego muzeum.
          • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 17.11.09, 09:45
            edek40 napisał:

            > > jeździ . Jak piszę o Marszałkowskiej czy Puławskiej to nikt a
            nikt
            > > nie wie w jakim to mieście .
            >
            > Ja wiem. Wiem/domyslam sie co moglo powodowac niepewnosc Twojej
            ofiary. Tam jes
            > t
            > jeden pas, na ktorym jakos dziwnie miescza sie nawet trzy rzedy
            samochodow, a
            > oswietlenie pamieta czasy sasiedniego muzeum.

            Pasów jest tyle ile zmieści sie samochodów . Zgadza się? Oświetlenie
            jest ok tylko ładna przestraszyła się żółtego .
            • zgryzliwy1 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 20.11.09, 00:02
              habudzik napisał:

              > Oświetlenie jest ok tylko ładna przestraszyła się żółtego.

              bylo, nie bylo, przyznales ze ty nawet nie hamowalbys na poznym zoltym, gdyby
              ona na nim przejechala ?

              no no, "przestrzegacz" przepisow !!!
              • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 20.11.09, 10:20
                zgryzliwy1 napisał:

                > habudzik napisał:
                >
                > > Oświetlenie jest ok tylko ładna przestraszyła się żółtego.
                >
                > bylo, nie bylo, przyznales ze ty nawet nie hamowalbys na poznym zoltym, gdyby
                > ona na nim przejechala ?
                >
                > no no, "przestrzegacz" przepisow !!!
                >

                Czy ja gdzieś napisałem że przestrzegam przepisy ? Robię średnią niemal 80km/h
                na drodze krajowej , przejeżdżam na żółtym a nawet zdarzyło mi się na czerwonym
                , zawracam rozejrzawszy się czy nikt nie widzi na zakazie ( to akurat baaardzo
                rzadko ) , wiecej grzechów nie pamiętam... . Jednym słowem jeżdże jak każdy
                dobry polski kierowca ale... tylko w Polsce tak jeżdżę .
                • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 21.11.09, 15:21
                  > Czy ja gdzieś napisałem że przestrzegam przepisy ?

                  Mnie nie wprowadza w blad Twoja "skladnia" lajania NAS, polskich kierowcow. Ale juz taki hanni sie nabral i dyskutuje z Toba tak, jakbys byl krysztalowy. W porownaniu z Toba ja jestem krysztalowy. Nigdy nie lamie celowo zadnych przepisow, poza predkoscia. A i to w tak ograniczonym zakresie, ze moja srednia na szosie jest blizsza 50 km/h.
                  • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 21.11.09, 15:24
                    edek40 napisał:

                    > > Czy ja gdzieś napisałem że przestrzegam przepisy ?
                    >
                    > Mnie nie wprowadza w blad Twoja "skladnia" lajania NAS, polskich
                    kierowcow. Ale
                    > juz taki hanni sie nabral i dyskutuje z Toba tak, jakbys byl
                    krysztalowy. W po
                    > rownaniu z Toba ja jestem krysztalowy. Nigdy nie lamie celowo
                    zadnych pr
                    > zepisow, poza predkoscia.

                    A to jeden z najważnieszych przepisów .


                    A i to w tak ograniczonym zakresie, ze moja srednia n
                    > a szosie jest blizsza 50 km/h.


                    Co nie oznacza że nie można w Polsce osiągnąć średniej wyższej niż
                    za granicą . Takiej jak Emciak - 70km/h
                    • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 21.11.09, 17:20
                      > A to jeden z najważnieszych przepisów .

                      I kto to mowi.

                      > Co nie oznacza że nie można w Polsce osiągnąć średniej wyższej niż
                      > za granicą .

                      W drodze z Krakowa do Wroclawia byc moze.
                      • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 21.11.09, 20:05
                        edek40 napisał:

                        > > A to jeden z najważnieszych przepisów .
                        >
                        > I kto to mowi.

                        Nie ma znaczenia kto mówi .


                        > > Co nie oznacza że nie można w Polsce osiągnąć średniej wyższej niż
                        > > za granicą .
                        >
                        > W drodze z Krakowa do Wroclawia byc moze.

                        Emciakowi wyszło tyle na zwykłej drodze z jego zdaniem usianej obszarami
                        zabudowanymi . I to mu wyszło bez łamania przepisów .
                        • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 22.11.09, 10:17
                          > Nie ma znaczenia kto mówi .

                          Nawet tego nie rozumiesz. Ma ogromne znaczenie. M.in. dlatego predkosc w Polsce
                          jest tak nagminnie przekraczana, bo mowia o niej ludzie, ktorych codziennie
                          widzimy, gdy przekraczaja predkosc w drodze na stanowisko pomiaru predkosci.
                          Jesli zas chodzi o Ciebie to na swoje liche usprawiedlwienie nie masz nawet
                          tego, ze spieszysz sie w celach sluzbowych. Co wprawdzie nie zdejmuje
                          odpowiedzialnosci, ale choc troszke tlumaczy.

                          > Emciakowi wyszło tyle na zwykłej drodze z jego zdaniem usianej obszarami
                          > zabudowanymi . I to mu wyszło bez łamania przepisów .

                          Przepytuj pod tym katem emesa. Mi wychodzi 50 km/h. Czasem 60 km/h, gdy szosa
                          pusta, a z uwagi na pore dnia nie musze zbyt mocno przejmowac sie ani pieszymi
                          (pijani juz spia, a trzezwi jeszcze nie wstali) ani suzarkami czy radiowozami z
                          kamerami, bo policja przeciez tez musi spac, choc placimy im za prace 24/24 h.
                          • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 22.11.09, 16:09
                            edek40 napisał:

                            > > Nie ma znaczenia kto mówi .
                            >
                            > Nawet tego nie rozumiesz. Ma ogromne znaczenie. M.in. dlatego predkosc w Polsce
                            > jest tak nagminnie przekraczana, bo mowia o niej ludzie, ktorych codziennie
                            > widzimy, gdy przekraczaja predkosc w drodze na stanowisko pomiaru predkosci.
                            > Jesli zas chodzi o Ciebie to na swoje liche usprawiedlwienie nie masz nawet
                            > tego, ze spieszysz sie w celach sluzbowych. Co wprawdzie nie zdejmuje
                            > odpowiedzialnosci, ale choc troszke tlumaczy.

                            A ja sie wcale nie usprawiedliwiam . Nie zależy mi na usprawiedliwianiu się .
                            Gdyby tak było to utrzymywałbym w tajemnicy jak jeżdżę lub pisał (jak miłościwie
                            nam panujący tutaj pisał) że "ja jeżdżę uważnie , bezpiecznie i zgodnie"



                            > > Emciakowi wyszło tyle na zwykłej drodze z jego zdaniem usianej obszarami
                            > > zabudowanymi . I to mu wyszło bez łamania przepisów .
                            >
                            > Przepytuj pod tym katem emesa. Mi wychodzi 50 km/h. Czasem 60 km/h, gdy szosa
                            > pusta,

                            Ale Emciakowi wyszło 70 a mi prawie 80km/h i wcale nie z Krakowa do Wrocławia .
    • muszek0 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 21.11.09, 10:18
      Żelazna nie krzyżuje się z Prostą. Prosta to mała uliczka na osiedlu
      Paderewskiego.
      • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 21.11.09, 11:24
        Ależ Ty dowciapny . Jak pisaliście o rondzie mogilskie to mi ne
        przeszkadzało że jest w krakowie.
    • k_az Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 21.11.09, 15:14
      Widzę szukasz laski. Musisz wyczaić piękną kobietę jechać za nią i
      bummmmmmmmmm. Jak wysiądzie to zagadaj, sukces pewny. Acha tylko
      pamiętaj musisz wcześniej spławić żonę :-))
      pozdrawiam.kaz.
    • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 22.11.09, 00:03
      Swoją drogą , ciekawe dlaczego nikomu z Was nie przyszło do głowy , że laska
      może być "pod wpływem" skoro mimo ewidentnej mojej winy szybko się zmyła ? Na
      tyle szybko że sam nie mogłem w to uwierzyć.
      Przyznam że ja również nie brałem tego pod uwagę . No ale ja miałem dużo mniej
      czasu na analizę niż WY.
      • zgryzliwy1 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 02:20
        habudzik napisał:

        > Przyznam że ja również nie brałem tego pod uwagę . No ale ja miałem dużo mniej
        > czasu na analizę niż WY.

        oczywiste wiec, ze pisales tego posta z laptopa, pod tymi swiatlami
        bo chyba(he he) po przyjezdzie do domu, zdazylbys juz wszystko przemyslec - siem
        mylem ?
        • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 09:16
          Nie jestem cyborgiem . Zwykle takie zdarzenia jak stłuczka wpływają na ludzi ,
          na ich późniejsze zachowanie zanim nie dojdą do siebie .
          Na parkingu pewnego supermarketu kierowca lekko potrącił małe dziecko które
          tacie wyrwało się z ręki . Samochód jechał bardzo wolno , poprawnie rzekłbym .
          Nic się nie stało poza guzem/siniakiem ale pogotowie przyjechało i okazało się
          że większej pomocy wymagał kierowca.
          • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 09:25
            > Nie jestem cyborgiem . Zwykle takie zdarzenia jak stłuczka wpływają na ludzi ,
            > na ich późniejsze zachowanie zanim nie dojdą do siebie .

            Zawsze twierdziles cos wrecz przeciwnego. Ludziejesz w moich oczach. Pilnuj sie.
            • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 09:52
              edek40 napisał:

              > > Nie jestem cyborgiem . Zwykle takie zdarzenia jak stłuczka wpływają na lu
              > dzi ,
              > > na ich późniejsze zachowanie zanim nie dojdą do siebie .
              >
              > Zawsze twierdziles cos wrecz przeciwnego. Ludziejesz w moich oczach. Pilnuj sie

              Ja twierdziłem coś innego ?
              • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 11:07
                > Ja twierdziłem coś innego ?

                Oczywiscie. Wielokrotnie podkreslales, ze kierowca to takie cos, co nie ma prawa
                podlegac zmeczeniu, emocjom itp. Koncentracja i dystans.
                • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 11:16
                  edek40 napisał:

                  > > Ja twierdziłem coś innego ?
                  >
                  > Oczywiscie. Wielokrotnie podkreslales, ze kierowca to takie cos, co nie ma praw
                  > a
                  > podlegac zmeczeniu, emocjom itp. Koncentracja i dystans.

                  No i dalej tak twierdzę . Jeśli tego nie jest w stanie spełnić to powinien do
                  domu wrócić MZK .
                  • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 11:28
                    > No i dalej tak twierdzę . Jeśli tego nie jest w stanie spełnić to powinien do
                    > domu wrócić MZK .

                    Z jednej strony piszesz cos o emocjach, ktore nie opadly nawet wtedy, gdy
                    zasiadles do komputera, aby opisac swoja stluczke, a z drugiej strony piszesz
                    cos o MZK. A zdaje sie z miejsca kolizji odjechales "o wlasnych silach"? Pod
                    wplywem silnych emocji?
                    • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 11:56
                      edek40 napisał:

                      > > No i dalej tak twierdzę . Jeśli tego nie jest w stanie spełnić to powinie
                      > n do
                      > > domu wrócić MZK .
                      >
                      > Z jednej strony piszesz cos o emocjach, ktore nie opadly nawet wtedy, gdy
                      > zasiadles do komputera, aby opisac swoja stluczke, a z drugiej strony piszesz
                      > cos o MZK. A zdaje sie z miejsca kolizji odjechales "o wlasnych silach"? Pod
                      > wplywem silnych emocji?

                      A kto powiedział że emocje były silne ?
                      • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 11:59
                        > A kto powiedział że emocje były silne ?

                        Habudzik:

                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,103072732,103424867,Re_Zaliczylem_stluczke_z_mojej_winy.html
                        • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 12:25
                          edek40 napisał:

                          > > A kto powiedział że emocje były silne ?
                          >
                          > Habudzik:
                          >
                          > forum.gazeta.pl/forum/w,510,103072732,103424867,Re_Zaliczylem_stluczke_z_mojej_winy.html

                          No i co w związku z tym ? Konkretnie .
                          • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 12:58
                            > No i co w związku z tym ? Konkretnie .

                            Zacytuje Ciebie:

                            "Nie jestem cyborgiem . Zwykle takie zdarzenia jak stłuczka wpływają na ludzi ,
                            na ich późniejsze zachowanie zanim nie dojdą do siebie ."


                            Tak wlasnie wyjasniasz fakt raczej poznego "domyslenia sie", ze pani z micry byla pod wplywem.
                            • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 13:07
                              edek40 napisał:

                              > > No i co w związku z tym ? Konkretnie .
                              >
                              > Zacytuje Ciebie:
                              >
                              > "Nie jestem cyborgiem . Zwykle takie zdarzenia jak stłuczka wpływają na ludz
                              > i ,
                              > na ich późniejsze zachowanie zanim nie dojdą do siebie ."

                              >
                              > Tak wlasnie wyjasniasz fakt raczej poznego "domyslenia sie", ze pani z micry by
                              > la pod wplywem.

                              Dokładnie tak wyjaśniam dlaczego w mgnieniu oka nie przeanalizowałem wszystkich
                              możliwości . Nie oznacza to że moja zdolność koncentracji nad drogą była w
                              jakikolwiek sposób zagrożona . Gdyby tak było to pojechałbym do domu MZK .
                              • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 13:22
                                > Dokładnie tak wyjaśniam dlaczego w mgnieniu oka nie przeanalizowałem wszystkich
                                > możliwości . Nie oznacza to że moja zdolność koncentracji nad drogą była w
                                > jakikolwiek sposób zagrożona . Gdyby tak było to pojechałbym do domu MZK .

                                No ale w domu wciaz byles na tyle poruszony, ze zakladajac watek nie ogarniales
                                sytuacji wystarcajaco, aby uzmyslowic sobie, ze pani byla wczorajsza.
                                • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 24.11.09, 20:15
                                  edek40 napisał:

                                  > > Dokładnie tak wyjaśniam dlaczego w mgnieniu oka nie przeanalizowałem wszy
                                  > stkich
                                  > > możliwości . Nie oznacza to że moja zdolność koncentracji nad drogą była
                                  > w
                                  > > jakikolwiek sposób zagrożona . Gdyby tak było to pojechałbym do domu MZK
                                  > .
                                  >
                                  > No ale w domu wciaz byles na tyle poruszony, ze zakladajac watek nie ogarniales
                                  > sytuacji wystarcajaco, aby uzmyslowic sobie, ze pani byla wczorajsza.

                                  Jasne . Nie zmienia to faktu że byłem na tyle sprawny emocjonalnie by wrocić do
                                  domu cały i zdrowy .
                                  • edek40 Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 25.11.09, 09:18
                                    > Jasne . Nie zmienia to faktu że byłem na tyle sprawny emocjonalnie by wrocić do
                                    > domu cały i zdrowy .

                                    Znaczy miales tylko zaabsorbowana stluczka glowe? Rece i nogi byly na miejscu?
                                    • habudzik Re: Zaliczyłem "stłuczkę" z mojej winy 25.11.09, 09:45
                                      edek40 napisał:

                                      > > Jasne . Nie zmienia to faktu że byłem na tyle sprawny
                                      emocjonalnie by wro
                                      > cić do
                                      > > domu cały i zdrowy .
                                      >
                                      > Znaczy miales tylko zaabsorbowana stluczka glowe? Rece i nogi byly
                                      na miejscu?

                                      Na tyle zaabsorbowana by nie myslec czy panna była trzeźwa i na tyle
                                      mało zaaobsorbowana by spokojnie jechać .
Pełna wersja