emes-nju
25.11.09, 12:49
Dzis widzialem jak na chodniku przed przejsciem stala sobie jakas starowinka. Zeby ja puscic, zatrzymywal sie KAZDY (prowadzony przez maniakalnego morderce, polskiego chama) samochod. Starowinka leniwie obracala glowe i nie reagowala, wiec samochody (prowadzone przez maniakalnych mordercow, polskich chamow) ruszaly. W koncu stalo sie to, co zwykle w takich sytuacjach sie dzieje. Prosto pod, na szczescie, zatrzymujacy sie samochod wybiegl mlody czlowiek. Starowinka, nawet nie spojrzawszy, tez ruszyla.
Ile takich "stadnych" zachowan konczy sie smiercia? Sporo (klasyka sa ludzie bezmyslnie ruszajacy na czerwonym, bo jakis szybkobiegacz swiadomie zlamal przepisy, zeby zdarzyc np. na tramwaj). Statystyki jednoznacznie wskazuja, ze najwiecej ofiar wsrod pieszych, to osoby starsze.
Wczoraj mialem tez "cieplo" jak jakis pan w mocno srednim wieku, idac wdluz jezdni tylem do nadjezdzajacych aut, ominal wchodzac na jezdnie (!), stojacych i czekajacych na zielone innych ludzi. Tak mu bylo wygodniej... Ciekawe czy byloby mu wygodnie na mojej masce gdybym przypadkiem byl pare metrow blizej?
Nawet nie bardzo wiadomo jak sie przed tym bronic...