Zwolnij. Ale do jakiej predkosci?

27.11.09, 12:17
Wzrasta ilosc wypadkow z udzialem pieszych. To oczywiste z uwagi na coraz wczesniej zapadajace ciemnosci.

Mamy jakas tam kampanie spoleczna - widzialem spot raz w TV i raz w necie, gdy sobie go znalazlem. Wiec jest zrobiona zdecydowanie z rozmachem.

Nie przypominam sobie jednak aby takie zdanie, jak w >TYM TEKSCIE< znalazlo sie w spocie...

"Pieszy jest również całkowicie niewidoczny, gdy mijają się dwa samochody jadące z przeciwnych stron. Do oka kierowcy dociera światło z reflektorów jadącego samochodu (czy to bezpośrednio, czy też odbite np. od mokre nawierzchni), powodując zwężenie źrenicy. Konsekwencje są oczywiste - to, co nie znajduje się tuż przed autem, w świetle własnych reflektorów jest kompletnie niewidoczne."

Nie wie o tym naprawde wielu kierowcow, choc swietnie potrafia zaparkowac. I to bardzo zle. Jednak fakt, ze nie wiedza tego praktycznie wszyscy piesi z terenow wiejskich to po prostu potencjalne samobojstwo. A nie wiedza. Gdyby bowiem wiedzieli, klopot czarnych kapot idacych tylem do kierunku jazdy zaczalby zanikac. A nie zanika. Stan jest constans od zawsze...

Fotoradar w miejscu "lownym" czyli na wjezdzie do wsi, stanu rzeczy nie poprawia. Nie lapie bowiem ani pieszych na czarno, ani kierowcow, ktorzy juz mineli ten radar. A policji solacej mandaty tak pieszym, jak kierowcom - brak.
    • hanni Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 27.11.09, 12:33
      Ot edkowe dylematy.
      • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 27.11.09, 12:42
        > Ot edkowe dylematy.

        Nie martw sie o mnie zbyt mocno. Ja nieoswietlonego pieszego potrace i co
        najwyzej trafie za to do paki, choc watpie, bo nawet policja wie, ze
        nieoswietlone pieszy nie daje szans kierowcy. Jednak najwazniejsze jest to, ze
        pieszy nie daje sobie szans. Ja, kolego, wlasnie o tym. Nie o edku.
      • hrderduch Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 27.11.09, 12:46
        Wniosek prosty: Należy wprowadzić aby pieszy obowiązkowo szedł przodem do
        nadjeżdżających pojazdów, w razie wypadku po ustaleniu że kierowca prowadził
        pojazd z dozwolona prędkością obligatoryjnie powinna byc uznawana wina pieszego.

        Jeszcze jedna uwaga. Wprowadzić bezwzględny nakaz aby pieszy poruszający się po
        zmroku drogą musiał mieć obowiązkowo element odblaskowy.

        Ile ludzkich tragedii byłoby mniej...
        • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 27.11.09, 12:51
          Ale takie przepisy, z wyjatkiem tego automatu orzekania winy, sa w KD. Nie sa
          respektowane przez pieszych, a policja ma to w d...pie, podobnie jak wszelkie
          inne wykroczenia, poza predkoscia i jazda po piwku. A i mediach jakos milcza.
          Coz mieliby powiedziec? Przeciez potrafia wylacznie: "Wolniej panie kierowco".
          Przeciez jesli powiedziliby to samo pieszemu, to naraziliby sie na smiesznosc.
          Potrafia analizowac takie rzeczy. Nie potrafia zas wymyslic nic innego, poza
          odgornym schematem.
          • marecki-34 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 27.11.09, 22:17
            I to jest przerażające, że policja ma właśnie takie podejście do problemu, o
            którym piszesz.
            Już kiedyś pisałem jak w pierwszej klasie podstawówki milicjant w białej czapce
            całą lekcję opowiadał nam o tym jak się zachowywać na drogach - do dzisiaj
            pamiętam dlaczego na przejściu dla pieszych jest "w lewo, w prawo i jeszcze raz
            w lewo" i dlaczego na jezdniach bez chodników należy chodzić lewą stroną i
            dlaczego ważne jest, żeby nosić odblaski, na koniec lekcji dostaliśmy po nalepce
            odblaskowej na tornistry.
            Nie rozumiem dlaczego nie można takich pogadanek organizować dzisiaj?
            Druga rzecz, która przeraża to ustawodawca, który obniża kary dla pieszych
            przenosząc odpowiedzialność na kierowców.
            • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 09:29
              marecki-34 napisał:

              > I to jest przerażające, że policja ma właśnie takie podejście do problemu, o
              > którym piszesz.
              > Już kiedyś pisałem jak w pierwszej klasie podstawówki milicjant w białej czapce
              > całą lekcję opowiadał nam o tym jak się zachowywać na drogach - do dzisiaj
              > pamiętam dlaczego na przejściu dla pieszych jest "w lewo, w prawo i jeszcze raz
              > w lewo" i dlaczego na jezdniach bez chodników należy chodzić lewą stroną i
              > dlaczego ważne jest, żeby nosić odblaski, na koniec lekcji dostaliśmy po nalepc
              > e
              > odblaskowej na tornistry.
              > Nie rozumiem dlaczego nie można takich pogadanek organizować dzisiaj?

              Organizuje się takie pogadanki tylko zamiast milicjanta jest policjant . Myślisz
              że tak pogadanka z dziećmi odnosi skutek skoro identyczna pogadanka z dorosłymi
              wku...wia.




              > Druga rzecz, która przeraża to ustawodawca, który obniża kary dla pieszych
              > przenosząc odpowiedzialność na kierowców.

              Jest to zgodne z ogólnoświatową tendencją i przynosi skutek .
              • marecki-34 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 10:22
                habudzik napisał:

                > Organizuje się takie pogadanki tylko zamiast milicjanta jest policjant . Myślis
                > z
                > że tak pogadanka z dziećmi odnosi skutek skoro identyczna pogadanka z dorosłymi
                > wku...wia.

                Nie mam pełnej wiedzy w tej kwestii. Mówię o tym co wiem z mojego miasteczka i
                od moich znajomych, rodziców dzieci w podstawówkach - dzieciaki z mojej rodziny
                nie miały takich pogadanek, nie miały ich też dzieci moich przyjaciół.
                Pytam o takie rzeczy specjalnie.

                >
                > Jest to zgodne z ogólnoświatową tendencją i przynosi skutek .

                W mojej ocenie obniżenie mandatu za przejście na czerwonym świetle z 250 zł to
                100 zł wysyła bardzo czytelny sygnał dla pieszych jak mogą zachowywać się na
                drogach.
                • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 12:25
                  marecki-34 napisał:

                  > habudzik napisał:
                  >
                  > > Organizuje się takie pogadanki tylko zamiast milicjanta jest policjant .
                  > Myślis
                  > > z
                  > > że tak pogadanka z dziećmi odnosi skutek skoro identyczna pogadanka z dor
                  > osłymi
                  > > wku...wia.
                  >
                  > Nie mam pełnej wiedzy w tej kwestii. Mówię o tym co wiem z mojego miasteczka i
                  > od moich znajomych, rodziców dzieci w podstawówkach - dzieciaki z mojej rodziny
                  > nie miały takich pogadanek, nie miały ich też dzieci moich przyjaciół.
                  > Pytam o takie rzeczy specjalnie.

                  Ja znowu pytać nie musiałem bo mam dzieci i mają pogadanki z policją . W
                  pierwszej chwili takie pogadanki coś dają bo dzieci mi rysują skrzyżowania z
                  prawidłowym oznakowaniem ale na dłuższą metę myśle że małe dzieci nie są w
                  stanie przestrzegać tego czego zostały nauczone . Dla dziecka ważniejsza będzie
                  zabawa .



                  > > Jest to zgodne z ogólnoświatową tendencją i przynosi skutek .
                  >
                  > W mojej ocenie obniżenie mandatu za przejście na czerwonym świetle z 250 zł to
                  > 100 zł wysyła bardzo czytelny sygnał dla pieszych jak mogą zachowywać się na
                  > drogach.

                  Piesi i tak będą przechodzili na czerwonym i to tym częściej im częsciej
                  sygnalizacja świetlna będzie brała pod uwagę natężenie ruchu pojazdów . Na tzw.
                  Zachodzi zdano sobie sprawę z tego że nie da się pieszego odwieść od
                  przechodzenia na czerwonym .
                  • marecki-34 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 17:33
                    > > habudzik napisał:

                    > > > Jest to zgodne z ogólnoświatową tendencją i przynosi skutek .
                    > >
                    > > W mojej ocenie obniżenie mandatu za przejście na czerwonym świetle z 250
                    > zł to
                    > > 100 zł wysyła bardzo czytelny sygnał dla pieszych jak mogą zachowywać się
                    > na
                    > > drogach.
                    >
                    > Piesi i tak będą przechodzili na czerwonym i to tym częściej im częsciej
                    > sygnalizacja świetlna będzie brała pod uwagę natężenie ruchu pojazdów . Na tzw
                    > .
                    > Zachodzi zdano sobie sprawę z tego że nie da się pieszego odwieść od
                    > przechodzenia na czerwonym .

                    Szkoda, że tak samo nie bronisz, narażę się niektórym osobom na forum,
                    ogólnoeuropejskiej tendencji do przekraczania prędkości o 20 km/h ;-)

                    A poważnie, ciekawe czy dokładnie tak samo będziesz bronić praw pieszych i pełna
                    odpowiedzialnością obciążać kierowcę jeśli kiedyś prawidłowo jadąc na
                    oznakowanej trzydziestce, zachowując szczególną ostrożność potrącisz dziecko,
                    które wyskoczy zza stojącego w zatoce autobusu?
                    • marek.dumle Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 18:06
                      Trol ci zaraz odpowie - "Nie widzisz dziecka to nie jedziesz" :>
                      A że schowane za autobusem... "powinieneś to przewidzieć" :>
                      Zresztą "tylko zbrodniarze omijają autobusy" :>
                      • staszek585 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 18:43
                        Dziwne, że podobno doświadczeni kierowcy nie widzą różnicy między "nie widzę, a jadę", a "przypuszczam , że wszystkiego nie widzę".
                        Zwykle spotykam młodych kierowców którym się wydaje, że widzą wszystko. Mimo, że nawet nie wiedzą na co zwrócić uwagę. Natomiast od doświadczonych często się dowiaduję, że mimo starannego sprawdzania czegoś kiedyś nie zauważyli. Skutki były różne, natomiast rosło ich doświadczenie.
                        Dlatego uważam, że tych ktoś bardzo ograniczony może twierdzić: "nie widzę, ale mogę jechać", "Pieszego nie powinno tam być". Czyli w skrócie: "Uciekajcie ludzie, JA jadę' ?
                        PS:
                        A doświadczenie uczy też pokory. Czyli m.in. tego, że mimo starań wszystkiego nie zobaczę, wszystkiego nie przewidzę. Ale to całkowicie inne podejście.
                        • marecki-34 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 23:48
                          Dobrze mówisz o doświadczeniu i pokorze.
                        • marek.dumle Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 00:20
                          > Dlatego uważam, że tych ktoś bardzo ograniczony może
                          twierdzić: "nie widzę,
                          > ale mogę jechać"

                          Co to znaczy "Nie widzę, ale mogę jechać"? Może wystarczy stosować
                          zasadę "Wycieram reflektory przed jazdą"? :>
                      • marecki-34 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 23:46
                        Krótko piszę na tym forum więc ciągle jeszcze się dziwię, że w jednym poście
                        można jechać po kierowcach co "nie widzą a jadą" a w kolejnym, że "sąd uniewinni".
                    • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 28.11.09, 20:31
                      marecki-34 napisał:

                      > A poważnie, ciekawe czy dokładnie tak samo będziesz bronić praw pieszych i pełn
                      > a
                      > odpowiedzialnością obciążać kierowcę jeśli kiedyś prawidłowo jadąc na
                      > oznakowanej trzydziestce, zachowując szczególną ostrożność potrącisz dziecko,
                      > które wyskoczy zza stojącego w zatoce autobusu?

                      Jeśli udowodnisz mi że tak właśnie jechałeś a potrąciłeś to dziecko to
                      zostaniesz uniewinniony przez każdy sąd a nie tylko przez mnie . ja nie piszę o
                      sytuacjach w których kierowca ie ma sznas bo ma przed soba samobójcę ale mósi
                      wówczas udowodnić że tak było . A z tym już ciężko bo samobójca nie żyje .
                • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 10:11
                  > Nie mam pełnej wiedzy w tej kwestii.

                  Moje dzieci mialy. I w przedszkolu i szkole. Teraz chca nosic odblaski, choc wciaz sa wylacznie wozone. Odblaski maja nosic rowniez tata i mama. Wykpilem sie odblaskowa kamizelka, ktora waze w aucie, na wypadek wypadku ;)

                  Bardzo duzo zalezy od swiadomej postawy tak szkoly/przedszkola oraz policji. W mojej gminie wszystko jest na medal - czasem nawet widuje radiowoz, ktory przeprowadza najzwyklejszy patrol. Rzadko (powiedzmy 10 razy w roku), ale i tak duzo czesciej niz w troszke wiekszej Warszawie.

                  Aby zorganizowac szkolenie dla dzieci, przede wszystkim panie nauczycielki/dyrekcja musza miec dosc oleju w glowie, aby widziec zagrozenia i koniecznosc ich minimalizowania. Od kiedy gmina organizuje tego typu pogadanki dla dzieci, widzialem juz ze trzech obywateli, ktorzy mieli odblaski. Dzieci ich nauczyly...
                  • marecki-34 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 11:48
                    To cieszy, że takie gminy w Polsce są. Kolejny dowód, że jak się chce to
                    rozsądek zwycięża.
                    U mnie na wschodzie plagą są nieoświetleni rowerzyści. Pocieszające jest to, że
                    rowerzysta, który półtorej roku temu spowodował tragiczny wypadek - młody
                    kierowca, oślepiony przez ciężarówkę w ostatniej chwili zauważył nieoświetlonego
                    rowerzystę, odbił w lewo pod TIR`a, nie mógł na pobocze bo po obu stronach drogi
                    były akurat barierki, 3 młode osoby zginęły na miejscu - miał przez prokuraturę
                    postawiony zarzut spowodowania katastrofy lądowej. Nie śledziłem sprawy i nie
                    wiem jaki był wyrok.
                    • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 11:56
                      > U mnie na wschodzie plagą są nieoświetleni rowerzyści. Pocieszające jest to, że
                      > rowerzysta, który półtorej roku temu spowodował tragiczny wypadek - młody
                      > kierowca, oślepiony przez ciężarówkę w ostatniej chwili zauważył nieoświetlonego
                      > rowerzystę, odbił w lewo pod TIR`a, nie mógł na pobocze bo po obu stronach drog i
                      > były akurat barierki, 3 młode osoby zginęły na miejscu -

                      U mnie rowniez night rowery to plaga. Na szczescie sa wypierane przez oswietlone samochody.

                      Jesli zas chodzi o wypadki powodowane przez innych uzytkownikow jezdni, niz kierowcow, niepokoi mnie calkowita cisza w mediach. Nie przypominam sobie zadnego "krwawego" newsa, ze nieoswietlony pieszy spowodowal na szosie masakre, sam unikajac nawet zadrasniecia. Na przyklad takiego, rodem z jakiegos tabloidu - "I jak spojrzysz w oczy dzieci kierowcy, ktorego zamordowales swoja ciemnota?"
                      • marecki-34 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 12:48
                        edek40 napisał:
                        > U mnie rowniez night rowery to plaga. Na szczescie sa wypierane przez oswietlon
                        > e samochody.
                        >
                        > Jesli zas chodzi o wypadki powodowane przez innych uzytkownikow jezdni, niz kie
                        > rowcow, niepokoi mnie calkowita cisza w mediach. Nie przypominam sobie zadnego
                        > "krwawego" newsa, ze nieoswietlony pieszy spowodowal na szosie masakre, sam uni
                        > kajac nawet zadrasniecia. Na przyklad takiego, rodem z jakiegos tabloidu - [b]"
                        > I jak spojrzysz w oczy dzieci kierowcy, ktorego zamordowales swoja ciemnota?"[/
                        > b]

                        No bo przecież wszyscy od dawna wiedzą, że to prędkość zabija i, że receptą na
                        to są fotoradary i nieoznakowane radiowozy ;-)
                        A media też idą na łatwiznę i zajmują się "pijanym kierowcą, który wjechał w
                        grupę pieszych wracających z kościoła". Po co analizować inne wypadki? Można
                        jeszcze dojść do niebezpiecznych wniosków, oskarżyć czytelników/widzów o
                        współodpowiedzialność i głupotę a wtedy słupki spadną.
        • kozak-na-koniu Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 27.11.09, 14:15
          hrderduch napisała:

          > Wniosek prosty: Należy wprowadzić aby pieszy obowiązkowo szedł przodem do
          > nadjeżdżających pojazdów,

          Co tu wprowadzać??? To wprowadzono już dawno, trzeba to egzekwować.
        • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 27.11.09, 18:42
          Bzdura . Piesi gina na poboczu a nie na jezdni ( nie mówie o
          pijaczkach śpiących na drodze ) więc co za różn ica jak idzie ,
          przodem czy tyłem . Nie widzę możliwości by ktoś pow. 40 roku życia
          na widok jadacego poboczem pojazdu potrafił odstawić "robinsonadę"
          do rowu więc różnica pola tylko na tym że ten idący tyłem ginie nie
          wiedząc co mu przyjeb...o .
          • tiges_wiz statystyka 28.11.09, 10:29
            na 5500 na poboczu zginelo 348
            a juz 556 pieszych to wejscie bezposrednio przed pojazd i zza przeszkody
            117 przekraczenie w miejscu niedozwolonym
            165 stalo na jezdni lub lezalo.

            wiec jak to jest?
            • habudzik Re: statystyka 28.11.09, 12:27
              tiges_wiz napisał:

              > na 5500 na poboczu zginelo 348
              > a juz 556 pieszych to wejscie bezposrednio przed pojazd i zza przeszkody
              > 117 przekraczenie w miejscu niedozwolonym
              > 165 stalo na jezdni lub lezalo.
              >
              > wiec jak to jest?

              Co na 5500 ? Na 5500 wypadków na poboczu ? Nie rozumiem .
              • tiges_wiz Re: statystyka 28.11.09, 12:30
                na 5500 osob, 348 zginelo na poboczu.
                nawet zakladajac, ze to tylko piesi bez najechania na niewidoczna przyczepe
                to i tak masz 1800 zabotych pieszych i 348 na poboczu, a 556 wejscie
                bezposrednio przed pojazd i zza przeszkody
                • habudzik Re: statystyka 28.11.09, 12:34
                  tiges_wiz napisał:

                  > na 5500 osob, 348 zginelo na poboczu.
                  > nawet zakladajac, ze to tylko piesi bez najechania na niewidoczna przyczepe
                  > to i tak masz 1800 zabotych pieszych i 348 na poboczu, a 556 wejscie
                  > bezposrednio przed pojazd i zza przeszkody
                  >

                  A co z resztą prawie 1000 pieszych ? Gdzie ich trafiono ?
            • tymon99 Re: statystyka 28.11.09, 12:41
              tiges_wiz napisał:

              > 556 pieszych to wejscie bezposrednio przed pojazd i zza przeszkody

              oczywiście wg zeznań kierowców, jak mniemam.
              • kozak-na-koniu Re: statystyka 28.11.09, 12:45
                tymon99 napisał:

                > oczywiście wg zeznań kierowców, jak mniemam.

                Nie, według zeznań pieszych.:D
                • habudzik Re: statystyka 28.11.09, 12:47
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > tymon99 napisał:
                  >
                  > > oczywiście wg zeznań kierowców, jak mniemam.
                  >
                  > Nie, według zeznań pieszych.:D

                  Tych martwych czy tych tłumnie w nocy idących z zabitym ?
              • habudzik Re: statystyka 28.11.09, 12:45
                Pozostaje pytanie jeszcze czy idący skrajem jezdni ( bo brak chodnika ) pieszy
                potrącony i zabity jest zakwalifikowany pośmiertnie z "nagle wchodzącego" czy za
                idącego prawidłowo ?
              • edek40 Re: statystyka 29.11.09, 10:30
                > oczywiście wg zeznań kierowców, jak mniemam.

                Gdy ja trafilem "swojego" pieszego, policja poinformowala mnie, ze nie mialem szans na unikniecie kolizji. Oni bowiem, takim smiesznym koleczkiem zmierzyli, ze slady kolizji (szklo z lamp, elementy zderzaka i takie tam) pokrywaja sie niemal idealnie z miejscem, w ktorym zablokowalem kola (auto nie mialo ABS). Dodali, ze nie spotkali jeszcze takiego twardziela, ktory w celu unikniecia odpowiedzialnosci, czekal z zablokowaniem kol na moment uderzenia w pieszego...

                Dodam rowniez, ze bardzo mili policjanci opowiedzieli mi historie wypadku, w ktorym zginal pieszy. Otoz na jednym ze skrzyzowan w Ciechanowie znaleziono mocno poturbowane zwloki pieszego. Wszystko wskazywalo na potracenie. Ale nie bylo sprawcy. W toku czynnosci sprawce ustalono. Byl to kierowca ciezarowki. Z jego zeznan wynikalo, ze istotnie jechal ta droga, ale nikogo nie zabil. Policjanci obejrzeli auto i przyczepe i... uwierzyli mu, choc to on skladal zeznania. Wszystkie bowiem slady wskazywaly na to, ze pieszy wmaszerowal pomiedzy ciezarowke a przyczepe. Kierowca nie mial szans, aby poczuc tak male, w stosunku do podskokow na dziurach, drgniecie zestawu.

                Dodam jeszcze, ze ja bylem w takim stanie, ze pamietalem tylko cien wyskakujacy zza krzaka przy szosie. Reszte opowiedzala mi policja, na podstawie sladow i pomiarow...
          • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 10:15
            > Bzdura . Piesi gina na poboczu a nie na jezdni ( nie mówie o
            > pijaczkach śpiących na drodze ) więc co za różn ica jak idzie ,
            > przodem czy tyłem .

            Jezdzisz tym swoim pokurczem i nawet nie wiesz co dzieje sie na waskiej drodze, gdy mijaja sie dwa szerokie auta. Nie dosc, ze pieszechodow nie widac, bo auta wzajemnie daja sobie po oczach, to jeszcze piesi ida tylem do kierunku jazdy. I dostaja np. lustrem w glowe, choc przeciez szli poboczem. Albo przyczepa/naczepa wyhaczy wyrwe na krawedzi jezdni i pojdzie nieco innym torem - wtedy czytamy i kierowcy ciezarowki, ktory uciekl z miejsca wypadku...
            • staszek585 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 10:27
              Edku, zgadzam się z Tobą. Warto edukować dzieci. One potrafią też przekazać coś Mamie czy Tacie. My już jesteśmy na to "za dorośli", "za mądrzy".
              PS:
              I dlatego nie dziwi nas matołek, który uważa, ze nie jest ważne czy pieszy widzi samochód czy go nie widzi.
              Podobnie jak i kierowcy co to : "nie muszą nic widzieć, ale jadą". Bo przecież "mają prawo".
              Głupota czy coś innego ?
              • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 10:39
                > Podobnie jak i kierowcy co to : "nie muszą nic widzieć, ale jadą"

                Ale kierowcy ciagle nie widza, ale jada. Najlepszym przykladem jest nocna jazda w duzym ruchu w czasie opadow deszczu. Stale ktos przeciwka daje silnie po oczach i przez dobra chwile nic nie widac. Czy to jest powod do awaryjnego hamowania? Hm... Chyba nie, bo prawie na pewno dojdzie do karambolu. Ale czesto to wlasnie jest przyczyna trafienia pieszego, ktory dolozyl wszelkich staran aby nie bylo go widac nawet w ksiezycowa noc i zerowym ruchu z przeciwka. Oczywiscie nowoczesne kanony bezpieczenstwa w Polsce klada nacisk na takie trafianie, aby nie zabic. W d..pie maja takie organizowanie ruchu, aby do kolizji, w tym z pieszymi, dochodzilo jak najrzadziej. Dlatego mamy liczne wysepki, swiecace w oczy kierowcom, tak aby oslepieni zwolnili (teoretycznie) i powoli trafili w pieszego, ktorego zza oslepiajacych znakow nie mieli szans widziec. Bo postawic zwykly, odblaskowy znak i oswietlic przejscie z gory, to juz zbyt trudna sztuczka...
              • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 13:17
                staszek585 napisał:

                > Edku, zgadzam się z Tobą. Warto edukować dzieci. One potrafią też
                przekazać coś
                > Mamie czy Tacie. My już jesteśmy na to "za dorośli", "za mądrzy".
                > PS:
                > I dlatego nie dziwi nas matołek, który uważa, ze nie jest
                ważne czy pieszy
                > widzi samochód czy go nie widzi.

                Oczywiscie że nie jest ważne czy pieszy idacy poboczem widzi czy nie
                widzi pojazd . Jesli bowiem pojazd jedzie jezdnią a pieszy idzie
                poboczem to ta wiedza mu nie jest potrzebna ale jak kierowca jedzie
                poboczem bo mu naczepa sie omskła to pieszy nic juz nie może
                zrobić , zwłaszcza mniej bystry .
            • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 13:14
              edek40 napisał:

              > Jezdzisz tym swoim pokurczem i nawet nie wiesz co dzieje sie na
              waskiej drodze,
              > gdy mijaja sie dwa szerokie auta. Nie dosc, ze pieszechodow nie
              widac, bo auta
              > wzajemnie daja sobie po oczach, to jeszcze piesi ida tylem do
              kierunku jazdy.
              > I dostaja np. lustrem w glowe, choc przeciez szli poboczem. Albo
              przyczepa/nacz
              > epa wyhaczy wyrwe na krawedzi jezdni i pojdzie nieco innym torem -
              wtedy czytam
              > y i kierowcy ciezarowki, ktory uciekl z miejsca wypadku...

              No popatrz . Dwa pojazdy jadą i idzie pieszy . Pojazdy sie wzajemnie
              oslepiaja , kierowcy nic nie widza a mimo to jadą ale cierpi i tak
              pieszy .
              • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 17:13
                > No popatrz . Dwa pojazdy jadą i idzie pieszy . Pojazdy sie wzajemnie
                > oslepiaja , kierowcy nic nie widza a mimo to jadą ale cierpi i tak
                > pieszy .

                I na to jest rada. Niech bedzie widoczny. Tylko idiota bowiem moze postulowac zatrzymywanuie sie, gdy w nocy cos jedzie z przeciwka i swoimi swiatlami nakrywa "czarnego" pieszego.
                • staszek585 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 17:24
                  Ja nic nie proponuję, poza wyobrażeniem sobie takiej sytuacji ZANIM się w niej znajdziemy.
                  Mądry kierowca zatrzyma się i bez moich rad widząc przeszkodę na drodze. Idiota pojedzie, przecież kierowca nie musi widzieć drogi, nie ? Niektórzy z tych idiotów trafią na coś większego. No cóż, selekcja naturalna, nie ?
                  • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 17:35
                    > Ja nic nie proponuję, poza wyobrażeniem sobie takiej sytuacji ZANIM się w niej
                    > znajdziemy.
                    > Mądry kierowca zatrzyma się i bez moich rad widząc przeszkodę na drodze. Id
                    > iota pojedzie, przecież kierowca nie musi widzieć drogi, nie ? Niektórzy z tych
                    > idiotów trafią na coś większego. No cóż, selekcja naturalna, nie ?

                    Czy Ty sie zatrzymujesz, gdy ktos z przeciwka ma wlaczone lampy i powoduje chwilowe oslepniecie? Przeciez kazdemu czlowiekowi zwezaja sie zrenice - tu raczej oznaka patologii bylby brak reakcji zrenic. Ponowne poszerzenie to kilkanascie metrow jazdy na slepo. Standard w deszczowa noc. Napisz jasno i wyraznie. Czy w takich warunka zatrzymujesz sie nieustannie, czy wierzysz gleboko w to, ze nieoswietlony idiota zejdzie Ci z drogi?
                • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:11
                  edek40 napisał:

                  > > No popatrz . Dwa pojazdy jadą i idzie pieszy . Pojazdy sie wzajemnie
                  > > oslepiaja , kierowcy nic nie widza a mimo to jadą ale cierpi i tak
                  > > pieszy .
                  >
                  > I na to jest rada. Niech bedzie widoczny.

                  W jaki sposób pieszy ma być widoczny dl;a kierowcy oślepionego światłami pojazdu
                  z naprzeciwka ???
                  • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:18
                    > W jaki sposób pieszy ma być widoczny dl;a kierowcy oślepionego światłami pojazdu
                    > z naprzeciwka ???

                    Nie mam pojecia i dlatego jezdze samochodem.
                    • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:22
                      edek40 napisał:

                      > > W jaki sposób pieszy ma być widoczny dl;a kierowcy oślepionego światłami
                      > pojazdu
                      > > z naprzeciwka ???
                      >
                      > Nie mam pojecia i dlatego jezdze samochodem.

                      To po co postulujesz o cos czego sam nie rozumiesz , nie znasz ????
                      • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:26
                        > To po co postulujesz o cos czego sam nie rozumiesz , nie znasz ????

                        No jak to? Niech chodza w dzien, a w nocy siedza w domu, a nie szwedaja sie na
                        pewna smierc.
                        • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:34
                          edek40 napisał:

                          > > To po co postulujesz o cos czego sam nie rozumiesz , nie znasz ????
                          >
                          > No jak to? Niech chodza w dzien, a w nocy siedza w domu, a nie szwedaja sie na
                          > pewna smierc.

                          To Ty jedź tak żebys widział . Nie widzisz w nocy ? To po hu...steczkę wsiadasz
                          do samochodu skoroś ślepy ? Chciałbyś by ślepy pilot pilotował samolot w ktorym
                          lecisz ? Na pewno nie . To czemu sam stwarzasz zagrożenie którego sam nie
                          chciałbyś doświadczyć ?
                          • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:46
                            > To Ty jedź tak żebys widział .

                            Niech oswietla drogi. Albo pieszych.
                            • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:53
                              edek40 napisał:

                              > > To Ty jedź tak żebys widział .
                              >
                              > Niech oswietla drogi. Albo pieszych.

                              jak oświetlić pieszych ? Po co ich oświetlać? Wystarczy byś jedził kiedy widzisz .
                              • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 21:55
                                > jak oświetlić pieszych ? Po co ich oświetlać? Wystarczy byś jedził kiedy
                                widzisz .

                                Alez ja widze!!! Widze!!!! To cud!!!
                                • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 22:01
                                  edek40 napisał:

                                  > > jak oświetlić pieszych ? Po co ich oświetlać? Wystarczy byś jedził kiedy
                                  > widzisz .
                                  >
                                  > Alez ja widze!!! Widze!!!! To cud!!!

                                  Widzisz tych pieszych i w nich wjeżdżasz ? To morderstwo .
                                  • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 22:15
                                    > Widzisz tych pieszych i w nich wjeżdżasz ? To morderstwo .

                                    Tylko wtedy, gdy umra.
                                    • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 29.11.09, 22:15
                                      edek40 napisał:

                                      > > Widzisz tych pieszych i w nich wjeżdżasz ? To morderstwo .
                                      >
                                      > Tylko wtedy, gdy umra.

                                      No ja przezyja to było to usiłowanie zabójstwa .
                                      • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 08:57
                                        > No ja przezyja to było to usiłowanie zabójstwa .

                                        No nie. Az tak daleko chyba nie doszlismy, aby oskarzac nieoswietlonego pieszego
                                        o usilowanie zabojstwa. Choc jest to ewidentnie zasadne.
                                        • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 14:23
                                          edek40 napisał:

                                          > > No ja przezyja to było to usiłowanie zabójstwa .
                                          >
                                          > No nie. Az tak daleko chyba nie doszlismy, aby oskarzac nieoswietlonego pieszeg
                                          > o
                                          > o usilowanie zabojstwa. Choc jest to ewidentnie zasadne.

                                          Pieszy może być nieoświetlony . Kierowca nie może suię tłumaczyć że go nie widział
                                          • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 14:31
                                            > Pieszy może być nieoświetlony . Kierowca nie może suię tłumaczyć że go nie
                                            widział

                                            Prosze o konkretne zapisy KD.
                                            • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 14:34
                                              edek40 napisał:

                                              > > Pieszy może być nieoświetlony . Kierowca nie może się tłumaczyć że go ni
                                              > e
                                              > widział
                                              >
                                              > Prosze o konkretne zapisy KD.

                                              Bez pomyślunku piszesz . No gdzie masz w KD wzmiankę o obowiązku bycia
                                              samooświetlonym przez pieszego ? No skoro zapisu nie ma to jak mam Ci go
                                              zalinkować?
                                              • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 14:42
                                                > Bez pomyślunku piszesz . No gdzie masz w KD wzmiankę o obowiązku bycia
                                                > samooświetlonym przez pieszego ? No skoro zapisu nie ma to jak mam Ci go
                                                > zalinkować?

                                                Zalinkuj wiec, ze pieszy moze sie paletac po szosie jak chce, gdzie chce oraz
                                                to, ze cala odpowiedzialnosc za los pieszego spoczywa na kierowcy.
                                                • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 14:46
                                                  edek40 napisał:

                                                  > > Bez pomyślunku piszesz . No gdzie masz w KD wzmiankę o obowiązku bycia
                                                  > > samooświetlonym przez pieszego ? No skoro zapisu nie ma to jak mam Ci go
                                                  > > zalinkować?
                                                  >
                                                  > Zalinkuj wiec, ze pieszy moze sie paletac po szosie jak chce, gdzie chce oraz
                                                  > to, ze cala odpowiedzialnosc za los pieszego spoczywa na kierowcy.

                                                  Wyraźnie zaznaczałem że piszemy o pieszym idącym prawidłowo poboczem lub skrajem
                                                  jezdni gdy pobocza nie ma lub jest w stanie urągającym wszelkim dobrym obyczajom
                                                  . Nie piszemy o samobójcach czy pijakach a nawet o tym pieszym który z nieswojej
                                                  winy zasłabł i leży w poprzek jezdni.
                                                  • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 14:56
                                                    > . Nie piszemy o samobójcach

                                                    Piszemy o samobojcach. Znaczy o tych, ktorzy ida po niewlasciwej stronie jezdni
                                                    i nie sa w stanie ustapic drogi samochodowi lub tylko wystajacemu poza krawedz
                                                    jezdni lusterku.
                                                  • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 15:03
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > . Nie piszemy o samobójcach
                                                    >
                                                    > Piszemy o samobojcach. Znaczy o tych, ktorzy ida po niewlasciwej stronie jezdni

                                                    Niewłaściwa strona jezdni nie ma znaczenia . Jeśli kierowca nie widzi pieszego
                                                    bo na niego nie patrzy to nie ma znaczenie w którą część ciała mu przywali .
                                                    Właściwa strona jezdni daje jedynie pieszemu możliwość oglądania sytuacji przed
                                                    nim ale potracony może być z drugiej strony w takim samym stopniu
                                                    prawdopodobieństwa .



                                                    > i nie sa w stanie ustapic drogi samochodowi lub tylko wystajacemu poza krawedz
                                                    > jezdni lusterku.

                                                    A dlaczego mieliby ustapić pojazdowi jeśli nie maja obowiązku oraz dlaczego
                                                    pojazd wyjeżdża poza jezdnię skoro mu nie wolno . Znaczy wolno jeśli sa linie
                                                    ale wtedy on musi poczekać aż pieszy jaśnie pan przejdzie dalej .
                                                  • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 17:46
                                                    > Niewłaściwa strona jezdni nie ma znaczenia .

                                                    Art. 11 KD

                                                    2. Pieszy idący po poboczu lub jezdni jest obowiązany iść lewą stroną drogi.

                                                    > Właściwa strona jezdni daje jedynie pieszemu możliwość oglądania sytuacji

                                                    Nie, daje mozliwosc oceny sytuacji i ustapienia pierwszenstwa:

                                                    Art. 11 KD

                                                    1. Pieszy jest obowiązany korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych, a w razie ich braku - z pobocza. Jeżeli nie ma pobocza lub czasowo nie można z niego korzystać, pieszy może korzystać z jezdni, pod warunkiem zajmowania miejsca jak najbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi.

                                                    > A dlaczego mieliby ustapić pojazdowi jeśli nie maja obowiązku

                                                    Art. 11 KD

                                                    1. Pieszy jest obowiązany korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych, a w razie ich braku - z pobocza. Jeżeli nie ma pobocza lub czasowo nie można z niego korzystać, pieszy może korzystać z jezdni, pod warunkiem zajmowania miejsca jak najbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi.
                                                  • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 18:12
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Niewłaściwa strona jezdni nie ma znaczenia .
                                                    >
                                                    > Art. 11 KD
                                                    >
                                                    > 2. Pieszy idący po poboczu lub jezdni jest obowiązany iść lewą stroną drogi.

                                                    Tyle to wiemy , samo to napisałem ale nie ulega wątpliwości że nie ma to
                                                    znaczenia jeśli rozpatrujemy wypadek .



                                                    > > Właściwa strona jezdni daje jedynie pieszemu możliwość oglądania sytuacji

                                                    >
                                                    > Nie, daje mozliwosc oceny sytuacji i ustapienia pierwszenstwa:

                                                    A jak idzie druga strona to ślepnie?



                                                    > Art. 11 KD
                                                    >
                                                    > 1. Pieszy jest obowiązany korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych, a w razi
                                                    > e ich braku - z pobocza. Jeżeli nie ma pobocza lub czasowo nie można z niego ko
                                                    > rzystać, pieszy może korzystać z jezdni, pod warunkiem zajmowania miejsca jak n
                                                    > ajbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi.


                                                    O ile ma taka możliwość . Przykład braku możliwości podałem .



                                                  • edek40 Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 30.11.09, 18:22
                                                    > Tyle to wiemy , samo to napisałem ale nie ulega wątpliwości że nie ma to
                                                    > znaczenia jeśli rozpatrujemy wypadek .

                                                    Nie ma. Oszywiscie. Szczegolnie gdy baran idzie tylem do kierunku jazdy,
                                                    srodkiem pasa.

                                                    > A jak idzie druga strona to ślepnie?

                                                    Ja oczu z tylu nie mam.

                                                    > O ile ma taka możliwość . Przykład braku możliwości podałem .

                                                    Tak. Wtedy gdy w obszarze NIEzabudowanym, bo o tym mowimy, wystepuje gesta
                                                    zabudowa, cechujaca np. stara zabudowe miejsko-wiejska. Wtedy biedny pieszy
                                                    zostanie wsmarowany w sciane zderzakiem. Bo i tu kierowcy jezdza 200 km/h, w
                                                    nocy i deszczu.
                                                  • habudzik Re: Zapnij pasy. Ale kiedy i po co? 01.12.09, 22:31
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Tyle to wiemy , samo to napisałem ale nie ulega wątpliwości że nie ma to
                                                    > > znaczenia jeśli rozpatrujemy wypadek .
                                                    >
                                                    > Nie ma. Oszywiscie. Szczegolnie gdy baran idzie tylem do kierunku jazdy,
                                                    > srodkiem pasa.


                                                    Mowiłem by nie rozpatrywać pijaczków i samobójców . Jeśli dochodzi do wypadku a
                                                    pieszy szedł nie środkiem jezdni to nie ma znaczenia czy szedł tyłem do kierunku
                                                    czy przodem . 99.9999% i tak nie zdąży nawet zareagować ( strach paraliżuje )
                                                    nie mówiąc juz o możliwości ucieczki .



                                                    > > A jak idzie druga strona to ślepnie?
                                                    >
                                                    > Ja oczu z tylu nie mam.

                                                    I ja również . Jak idzie druga strona to niczego to nie zmieni . Musiałby miec
                                                    reflex S. Seagala


                                                    > > O ile ma taka możliwość . Przykład braku możliwości podałem .
                                                    >
                                                    > Tak. Wtedy gdy w obszarze NIEzabudowanym, bo o tym mowimy,


                                                    Gdzie tak mówimy ?
    • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 27.11.09, 18:35
      edek40 napisał:

      > [i]"Pieszy jest również całkowicie niewidoczny, gdy mijają się dwa
      samochody ja
      > dące z przeciwnych stron. Do oka kierowcy dociera światło z
      reflektorów jadąceg
      > o samochodu (czy to bezpośrednio, czy też odbite np. od mokre
      nawierzchni), pow
      > odując zwężenie źrenicy. Konsekwencje są oczywiste - [b]to, co nie
      znajduje się
      > tuż przed autem, w świetle własnych reflektorów jest kompletnie
      niewidoczne.[/
      > b]"[/i]

      Skoro nie widzą to czemu jadą ?


      > Nie wie o tym naprawde wielu kierowcow, choc swietnie potrafia
      zaparkowac.


      A powinni wiedziec bo dostali certyfikat .

      I to
      > bardzo zle. Jednak fakt, ze nie wiedza tego praktycznie wszyscy
      piesi z tereno
      > w wiejskich to po prostu potencjalne samobojstwo.


      Bo do bycia pieszym nie potrzeba certyfikatu . Niektórzy piesi wręcz
      go mieć nie moga a chodzić muszą.





      A nie wiedza. Gdyby bowiem wi
      > edzieli, klopot czarnych kapot idacych tylem do kierunku jazdy
      zaczalby zanikac

      A co maja czarne kapoty idące tyłem do kierunku jazdy do
      wypadkowości ? Jeśli idą poboczem lub skrajem jezdni to ida
      prawidlowo bez względu na to czy przodem czy tyłem i znajdują się w
      obszarze zabronionym dla kierowcy. Jeśli pojazd zahacza pieszego to
      równiez nie ma znaczenia o którą część ciała to robi.
      Znaczenie tego jak pieszy idzie ma tylko dla wygody pieszego bo
      pieszy widzi wówczas co się dzieje i możliwe że uda mu sie
      spierd...ć do rowu przed samochodem . Tyle że to nie rozwiazuje
      problemu dl;aczego pieszy musiał do rowu uciekać .
    • realgniot Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 27.11.09, 20:46
      Rozregulowane światła ma sporo kierowców, co również jest przyczyną nic niewidzenia na drodze, a czasem w deszczu niczego, czyli jazda po omacku.
      Policja jakby cokolwiek robiła to może nie byłoby tak strasznie.
      Wydaje mi się, że ktoś powinien się puknąć w czoło i zacząć budować drogi tak, żeby pobocze nadawało się do chodzenia dla pieszych i jazdy rowerem w ten sposób, by uczestnicy ruchu nie kolidowali ze sobą.
      Pomstowanie na fotoradar czasem ma sens, ale jednak z bliskiego spotkania z pieszym przy prędkości poniżej 50 km/h daje mu jakieś szanse na przeżycie, a o ile kierowcy przekraczają dopuszczalną prędkość każdy zdaje sobie sprawę, co i tak nie zmienia faktu, że na drogach poza terenem zabudowanym można jechać szybciej i przy tej prędkości pieszy nie ma szans i żaden fotoradar nic nie pomoże.
      • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 27.11.09, 21:47
        Fotoradar pomoże o ile kierowca nie będzie wiedział gdzie on stoi.
        • staszek585 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 27.11.09, 22:25
          Edku, masz rację. Cały czas powinno się tłumaczyć, wyjaśniać, pokazywać. No i egzekwować.
          Niestety świadomość zagrożeń u niektórych jest nikła. Jak choćby najprostsze: idąc przodem do nadjeżdżających samochodów po prostu je widzę i w razie zagrożenia mam jakąś szansę uniknąć najechania.
          Podobnie jest z kierowcami: zasada "nie widzę, nie jadę" jest prosta. Ale co zrobić, skoro banany się zepsują ?
          Zadziwiający jest brak świadomości zagrożeń.
          PS:
          Oczywiście można jak Habudzik. Co nie zmienia tego, że w razie problemów to pieszy ucierpi bardziej.
          • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 27.11.09, 22:49
            staszek585 napisał:

            > Edku, masz rację. Cały czas powinno się tłumaczyć, wyjaśniać, pokazywać. No i e
            > gzekwować.
            > Niestety świadomość zagrożeń u niektórych jest nikła. Jak choćby najprostsz
            > e: idąc przodem do nadjeżdżających samochodów po prostu je widzę i w razie zagr
            > ożenia mam jakąś szansę uniknąć najechania.


            Niewielką szansę masz . Zwłaszcza gdy masz wiecej niz np40 lat lub mniej niż 15.
    • marek.dumle Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 08:35
      Bawią mnie te hasła - "Nie widzę nie jadę" :) Piszą je chyba ludzie,
      którzy nigdy nie jechali samochodem w nocy, we mgle, w śnieżycy lub
      w deszczu.
      • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 09:26
        Skoro jeździsz jak nic nie widzisz czyli w ciemno to teraz wiesz skąd wypadki i
        tłumaczenia : "nie widziałem pieszego , nagle mi wtargnął pod koła"
        • staszek585 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 12:59
          habudzik napisał:

          > Skoro jeździsz jak nic nie widzisz czyli w ciemno to teraz wiesz skąd wypadki i
          > tłumaczenia : "nie widziałem pieszego , nagle mi wtargnął pod koła"

          Wreszcie mogę się zgodzić z Habudzikiem! Wreszcie coś mądrego. Napisał bym jeszcze dobitniej: skoro nie widzisz to może drogę Ci ukradli ?
          PS:
          Zgroza ogarnia na myśl, że część kierowców to ludzie pozbawieni nie tylko wyobraźni, ale i instynktu samozachowawczego!!!
          Takiemu to i drzewo z pobocza "nagle" wtargnie na jezdnię. A On, biedaczek, niewinny. Przecież miał prawo jechać.
          Ale w Stanach odszkodowanie od sądu otrzymała Pani, która kupiła sobie kambusa. Pojechała autostradą, ustawiła tempomat i .... Poszła sobie zrobić kawę. Autostrada "nagle skręciła". Co się stało dalej pewnie większość sobie jest w stanie wyobrazić. Ale czytają to też ci, którzy "nie widzą, a jadą". To dla nich dodam, że auto wypadło z drogi, przekoziołkowało, Pani odniosła jakieś obrażenia.
          Złożyła skargę do sądu na producenta auta. Sąd przyznał jej rację i milion 750 tysięcy dolarów odszkodowania. Do tego producent dostarczył jej nowy pojazd. Dlatego, że nie było ostrzeżenia, że w czasie jazdy należy siedzieć za kierownicą!!!!
          Ciekawe, kiedy u nas zaczną się podobne sprawy?
          • marek.dumle Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 13:11
            Ten ograniczony umysłowo trol NIGDY NIE napisał NIC MĄDREGO.
            Osoba, która nie widzi powinna się czym prędzej udać do okulisty, a
            jej prawo jazdy powinno być anulowane.
            Natomiast w sytuacji mgły, nocy i opadów widzialność ZAWSZE jest
            OGRANICZONA. Wtedy niezależnie od konieczności ograniczenia
            prędkości należy przyjąć do wiadomości, że NIE WSZYSTKO WIDAĆ.

            Podsumowując: "Nie widzę nie jadę" - powiedz to facetowi we mgle na
            autostradzie :D Bo ja bym mu nie radził się zatrzymywać :D
            • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 13:19
              Dlaczego zatem usprawiedliwiasz kierowców którzy potrącili pieszego bo go nie
              widzieli w ciemnościach , we mgle czy deszczu ?????
              • dogberry Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 16:07
                Bo pieszego NIE POWINNO TAM BYĆ. Pieszy ma psi obowiązek poruszać się POBOCZEM.
                Dlaczego policja go nie egzekwuje ? Poza tym pieszy na pewno widział
                nadjeżdżający pojazd ale postanowił sprawdzić kto kogo ?
                • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 20:28
                  dogberry napisał:

                  > Bo pieszego NIE POWINNO TAM BYĆ.

                  Ma prawo tam być . Jesli nie ma chodnika to pieszy ma prawo tam być.
                  • kozak-na-koniu Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 20:36
                    habudzik napisał:

                    > Ma prawo tam być . Jesli nie ma chodnika to pieszy ma prawo tam
                    być.

                    Ma prawo być i ma obowiązek ustępować pojazdom. Zajrzyj do
                    przepisów, przygłupie.
                    • habudzik [...] 28.11.09, 20:54
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • mobile5 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 21:05
                      kozak-na-koniu napisał:
                      > Ma prawo być i ma obowiązek ustępować pojazdom.

                      A jeśli nie, to jakkolwiek by to nie zabrzmiało. selekcja naturalna załatwi sprawę drogowych habudzików.
                      • marek.dumle Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 18:03
                        mobile5 napisał:

                        > A jeśli nie, to jakkolwiek by to nie zabrzmiało.
                        > selekcja naturalna załatwi sprawę drogowych habudzików.

                        :D
              • marecki-34 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 13:27
                Chociażby dlatego co sam napisałeś kilka postów wyżej odpowiadając na pytanie o
                dziecku, które wybiegło zza autobusu.
                • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 13:33
                  marecki-34 napisał:

                  > Chociażby dlatego co sam napisałeś kilka postów wyżej odpowiadając
                  na pytanie o
                  > dziecku, które wybiegło zza autobusu.


                  No ale tam mowa była o kierowcy jadącym 30km/h i to tam gdzie wolno
                  więcej . To różnica prawda?
                  • marecki-34 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 19:33
                    habudzik napisał:

                    > No ale tam mowa była o kierowcy jadącym 30km/h i to tam gdzie wolno
                    > więcej . To różnica prawda?

                    Nie, w tamtym poście była mowa o prawidłowej jeździe na oznakowanej
                    trzydziestce. I dziecku, które wybiega zza stojącego w zatoce autobusu. Teraz
                    dodam, dziecku, którego kierowca nie widział za autobusem i zobaczył tuż przed
                    maską. I tego kierowcę "uniewinniłeś".

                    A pytasz innych dlaczego usprawiedliwiają kierowców którzy potrącili pieszego bo
                    go nie widzieli w ciemnościach , we mgle czy deszczu ?????
                    Odpowiadam Ci, że właśnie z tego samego powodu co Ty uniewinniłeś kierowcę wyżej.
                    A może kierowcy w dzień, przy dobrej widoczności, na oznakowanych ograniczeniach
                    do 30 km/h przy szkołach i znakach "uwaga dzieci" widząc autobus w zatoce
                    powinni też "nie jechać bo nie widzą" co za autobusem się dzieje?
                    • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 21:42
                      Ja "uniewinniłem" kierowcę który jechał nie dość że z prędkością odpowiednia w
                      danym miejscu to jeszcze zachował szczególna ostrożność . Nie uniewinniłbym
                      kierowcy który jadąc niezgodnie z zasadami , we mgle , deszczu , czy nocy nie
                      zachowawszy szczególnej ostrożności potraciłby kogoś kogo nie zauważył ( bo
                      pisał SMS-a ) . To jest ta zasadnicza różnica .
                      • marecki-34 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 22:25
                        habudzik napisał:

                        > Ja "uniewinniłem" kierowcę który jechał nie dość że z prędkością odpowiednia w
                        > danym miejscu to jeszcze zachował szczególna ostrożność . Nie uniewinniłbym
                        > kierowcy który jadąc niezgodnie z zasadami , we mgle , deszczu , czy nocy nie
                        > zachowawszy szczególnej ostrożności potraciłby kogoś kogo nie zauważył ( bo
                        > pisał SMS-a ) . To jest ta zasadnicza różnica .

                        A jeśli by ten kierowca jechał zgodnie z przepisami, nawet poniżej prędkości
                        dopuszczalnej, zachowując szczególną ostrożność czyli przyhamowując w czasie
                        mijania się z każdym samochodem i mimo wszystko nie widział niewyposażonego w
                        jakiekolwiek odblaski pieszego idącego prawą stroną jezdni i go potrącił? Miał
                        prawo go nie widzieć? A jeśli tak to miał obowiązek "nie jechać bo nie widział"
                        czy może jednak byłby w takiej samej sytuacji jak ten od dziecka wybiegającego
                        zza autobusu?
                        • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 22:29
                          Jesli byłby jak opisałeś to nie maił prawa go nie widzieć . Chyba że ma jaskrę o
                          której nie wie.
                          • marecki-34 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 22:45
                            Ja pas ;-)
                            Dobrej nocy życzę, dobrego wzroku jak najdłużej i mimo wszystko wyłącznie
                            pieszych, wyposażonych w odblaski.
    • mobile5 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 21:29
      Zaproponuję spotkanie w ustronnym miejscu w celu uzgodnienia stanowisk.
      • babaqba Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 28.11.09, 23:00
        O, widzę że habudzik to prawdziwy katolik ("bez napletka" jako
        obraźliwa inwektywa). To wyjaśnia całokształt. Proponuję ignorować.
        • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 09:09
          Eeeetam , przecież to tylko koza.
      • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 09:14
        Chyba ostatnio za mocno Ci wcisnąłem ten czerwony guziczek , co ?
    • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 09:10
      Nie zawsze . Musi ustapić jak ma możliwość , jak jest gdzie ustąpić a jak nie ma
      to idzie skraje jezdni bo droga to też jest dla pieszych i rowerzystów .
      • kozak-na-koniu Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 10:04
        Chyba łyknąłeś za mało czerwonych pigułek. Droga jest dla
        wszystkich użytkowników a jezdnia tylko dla pojazdów. Pieszy
        zmuszony do użytkowania jezdni i nie poruszający ię w zorganizowanej
        i zabezpieczonej kolumnie musi ustępować pojazdom. Zajrzyj do
        przepisów.
        • staszek585 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 16:52
          Śmieszą mnie te filozoficzne rozważania. Gdyby jeszcze nie były straszne ?
          Dyskusja z Habudzikiem to rozrywka, ale generalnie strata czasu. Ale może ktoś policzy: jezdnia szerokości 5,80 m, dwa pasy ruchu. Pobocze zwyczajne czyli trawka, ewentualnie błoto. I na tej drodze wymijają się dwie ciężarówki, Każda o przepisowej szerokości 2,55 m. Poza tę szerokość mogą wystawać elementy elastycznie umocowane.
          I dołożymy do tego pieszych. Wg. Habudzika są na poboczu, a w rzeczywistości ?
          Wyobraźmy sobie to w dzień, w nocy, w deszczu czy też we mgle. Może trochę pomoże.
          Droga sprawa - widoczność. Oczywisty problem, że przy wymijaniu kierowcy się wzajemnie oślepiają. Ale wcześniej da się obserwować drogę, wykorzystując również reflektory tego z przeciwka. I w razie potrzeby zwolnić. Oczywiście wcześniej. Kierowca to już takie zajęcie które wymaga przewidywania i podejmowania działania wcześniej. Po fakcie to już można pisać: "a nie mówiłem".
          PS:
          Co nie znaczy, ze wszystkich zagrożeń unikniemy i wszystko przewidzimy. W to wierzy chyba tylko p. Habudzik.
          A co do pierwszeństwa:
          "Jadę bo mam pierwszeństwo,
          zwykł był mówić dumnie,
          święte słowa,
          teraz mu je napiszemy - wyraźnie,
          na trumnie".
          • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 29.11.09, 16:56
            No ale co proponujesz na tej drodze 5.80 ? Masz jakiś pomysł ? Może zakaz wjazdu
            cięzarówek ?
          • edek40 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 12:18
            > Droga sprawa - widoczność. Oczywisty problem, że przy wymijaniu kierowcy się
            > wzajemnie oślepiają. Ale wcześniej da się obserwować drogę, wykorzystując równ
            > ież reflektory tego z przeciwka.

            Prawde prawisz. Kazdy doswiadczony kierowca doklada wszelkich staran, aby
            zobaczyc niewidoczne. Problemy zaczynaja sie wtedy, gdy trafisz na goscia, ktory
            ma swiatla skierowane prosto w oczy przeciwnika (fotoradar na takich jest
            bezradny, wiec plenia sie jak chwasty). Wtedy rzeczywiscie zatrzymanie sie ma
            jakis sens. Ale tylko jako hamowanie awaryjne. A co, gdy z tylu za Toba jedzie
            sznur samochodow? Mam liczyc, ze wszyscy dostosowali i nie dojdzie do kraksy?
            Pomijam juz kwestie orzeczenia winy - ide o zaklad, ze winnym, wobec ilosci
            swiadkow z tylu, bedzie ten, ktory hamowal awaryjnie bez zadnego powodu. A jesli
            ktos w tym karambolu ucierpi?
            • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:26
              edek40 napisał:

              > > Droga sprawa - widoczność. Oczywisty problem, że przy wymijaniu kierowcy
              > się
              > > wzajemnie oślepiają. Ale wcześniej da się obserwować drogę, wykorzystując
              > równ
              > > ież reflektory tego z przeciwka.
              >
              > Prawde prawisz. Kazdy doswiadczony kierowca doklada wszelkich staran, aby
              > zobaczyc niewidoczne.

              Pieszy niewidoczny jest wówczas gdy kierowca jest oślepiony lub kierowca nie ma
              świateł . W innej sytucji ( pomijam wyskok zza żelaznej kurtyny ) pieszy jest
              widoczny w światłach własnego pojazdu tyle że jest już za późno .
              • edek40 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:32
                > Pieszy niewidoczny jest wówczas gdy kierowca jest oślepiony lub kierowca nie ma
                > świateł . W innej sytucji ( pomijam wyskok zza żelaznej kurtyny ) pieszy jest
                > widoczny w światłach własnego pojazdu tyle że jest już za późno .

                Masz na mysli, ze wtedy jest juz za pozno, aby pieszy zszedl z drogi samochodu,
                jak mu tego nakazuja przepisy?
                • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:35
                  edek40 napisał:

                  > > Pieszy niewidoczny jest wówczas gdy kierowca jest oślepiony lub kierowca
                  > nie ma
                  > > świateł . W innej sytucji ( pomijam wyskok zza żelaznej kurtyny ) pieszy
                  > jest
                  > > widoczny w światłach własnego pojazdu tyle że jest już za późno .
                  >
                  > Masz na mysli, ze wtedy jest juz za pozno, aby pieszy zszedl z drogi samochodu,
                  > jak mu tego nakazuja przepisy?

                  Nie nie musiał zejść bo nie miał gdzie zejść a zakazu wejścia nie było np waskie
                  uliczki starówki .
                  • kozak-na-koniu Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:44
                    habudzik napisał:

                    > Nie nie musiał zejść bo nie miał gdzie zejść a zakazu wejścia nie było np waski
                    > e
                    > uliczki starówki .

                    Żeby zejść, najpierw musiał wejść, a na wąskich uliczkach starówki ciężarówki
                    się nie mijają.
                    • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:47
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > habudzik napisał:
                      >
                      > > Nie nie musiał zejść bo nie miał gdzie zejść a zakazu wejścia nie było np
                      > waski
                      > > e
                      > > uliczki starówki .
                      >
                      > Żeby zejść, najpierw musiał wejść, a na wąskich uliczkach starówki ciężarówki
                      > się nie mijają.

                      moga się mijać inne pojazdy .
                  • edek40 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:44
                    > Nie nie musiał zejść bo nie miał gdzie zejść a zakazu wejścia nie było np waskie
                    > uliczki starówki .

                    Znaczy sie u nas dochodzi do tego, ze samochody wjezdzaja w tak waskie uliczki,
                    ze rozsmarowuja na murach pieszych? Dlatego, ze z przeciwka ktos jechal i
                    oslepil? W terenie niezabudowanym, bo to tylko starowka?
                    • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:49
                      Po co odbiegasz od tematu . Pieszy nie musi wcale ustępować pojazdom jeśli idzie
                      prawidłowo skrajem jezdni ze względu na to że nie ma chodnika , pobocza .
                      • mobile5 Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 15:36

                        habudzik napisał:
                        Pieszy nie musi wcale ustępować pojazdom jeśli idzie
                        > prawidłowo skrajem jezdni ze względu na to że nie ma chodnika , pobocza .

                        Chyba w kodeksie dla habudzików:


                        Art. 11.
                        1... Jeżeli nie ma pobocza lub czasowo nie można z niego korzystać, pieszy może korzystać z jezdni, pod warunkiem zajmowania miejsca jak najbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi.

                        2. Pieszy idący po poboczu lub jezdni jest obowiązany iść lewą stroną drogi.
                        • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 18:13
                          A jeśli w podanym przez mnie przykładnie nie ma możliwości ustąpienia?
              • kozak-na-koniu Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:38
                habudzik napisał:

                > W innej sytucji ( pomijam wyskok zza żelaznej kurtyny ) pieszy jest
                > widoczny w światłach własnego pojazdu tyle że jest już za późno .

                Jakim pojazdem porusza się pieszy i jakie światła są zainstalowane w tym pojeździe?
                • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:41
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > habudzik napisał:
                  >
                  > > W innej sytucji ( pomijam wyskok zza żelaznej kurtyny ) pieszy jest
                  > > widoczny w światłach własnego pojazdu tyle że jest już za późno .
                  >
                  > Jakim pojazdem porusza się pieszy i jakie światła są zainstalowane w tym pojeźd
                  > zie?

                  Ty juz idioty większego nie musisz udawać - nie da się . Własnego pojazdu
                  kierowcy który zamierza pieszego potrącić a nie w światłach niewłasnego pojazdu
                  z naprzeciwka .
                  • kozak-na-koniu Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:46
                    Nie znam kierowcy (oprócz psychola habudzika), który zamierza potrącić pieszego.
                    Co habudzik ma z polskiego? Niech habudzik się uczy, bo znów matury nie zda.
                    • habudzik Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 30.11.09, 14:50
                      Upsss , akońciłos argumentu ? Wleziemy na szkołę ?
                      • kozak-na-koniu Re: Zwolnij. Ale do jakiej predkosci? 03.12.09, 08:23
                        habudzik napisał:

                        > Upsss , akońciłos argumentu ? Wleziemy na szkołę ?

                        Fakt, niepotrzebnie to robię. Jak ktoś nie rozumie tego, co sam napisał, to mu
                        żadna szkoła nie pomoże.
    • emes-nju W nocy? 30, max. 40 km/h 02.12.09, 11:04
      Skoro waadza NIE CHCE poradzic sobie z problemem nieoswietlonych "miekkich", to kazda nocna predkosc ponad 30-40 km/h owocowac bedzie wypadkami. Smiertelnymi...

      Klopot z nieoswietlonymi jest taki, ze nie ma jak ich wylapywac! Stacjonarny patrol robic tego nie bedzie, bo za maly "utarg". Patrol w locie bylby lepszy, ale... policjanci, mimo ze sa nadludzmi umiejacymi ocenic jaka predkosc jest "dostosowana" (po fakcie, ale sadzac z tego, ze kaza nas za "niedostosowanie" przed faktem, umieja "dostosowana" predkosc nam podac przed tym faktem - sa nadludzmi), nadal widza jak zwykli ludzie. Czy w nocy nieoswietlonych nie widza...

      Hm... Lepiej wiec ograniczac predkosc, bo magiczne oko widzi samochody nawet w nocy. I nic to, ze nie ma to nic wspolnego z racjonalnoscia! Wazne, zeby latwo bylo znalesc winnego, ktory "nie dostosowal" i przed uderzeniem w wylaniajacego sie zza ciemnych krzakow nawalonego jak szpadel prawowitego uzytkownika drog, osmielil sie jechac zamiast sie zatrzymac w przewidywaniu klopotow :-P
      • staszek585 Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 02.12.09, 14:05
        Trochę rozrywki można mieć przy czytaniu. Chociaż to czarny humor i dowcip raczej ciężkawy :-(
        PS:
        Argumentów logicznych chyba nie wypada używać ?
        To może wystarczy zauważyć, że większość kierowców nie potrąca codziennie pieszych. Jakiś powód tego musi być.
        • emes-nju Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 02.12.09, 14:18
          staszek585 napisał:

          > Argumentów logicznych chyba nie wypada używać ?

          Moja argumentacja jest logiczna az do bolu! Zdajac sobie sprawe z faktu
          obecnosci nieoswietlonych przeszkod na jezdni i zasiegu swiatel wystarczy
          policzyc przy jakiej predkosci da sie "bezpiecznie" zauwazyc pieszego.

          > To może wystarczy zauważyć, że większość kierowców nie potrąca
          > codziennie pieszych.

          No... A niektorzy nawet nie potracaja do tego stopnia, ze "z niewyjasnionych
          przyczyn zjezdzaja na przeciwny pas ruchu"...

          Wydaje mi sie, ze to, ze nie wszyscy nieoswietleni piesi gina, nie jest
          odpowednio mocnym argumentem przeciwko niesmialym probom "oswiecenia" pieszych?
          Chocby dlatego, ze liczba zabitych pieszych drastycznie rosnie w tych porach
          roku, w ktorych poczatek i koniec pracy (oraz towarzyszacy temu zwiekszony ruch
          pieszych) odbywa sie w ciemnosci.
          • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 02.12.09, 14:52
            Zasięg świateł to 40 metrów pi razy drzwi . To wystarczy by ominąć pieszego .
            Jeśli się nie da to z 80km/h można wytracić sporo prędkości . Na tyle sporo by
            ewentualnego kretyna jedynie poturbować a nie rozsmarować . Jeden warunek - nie
            można pisać wtedy SESEmesa do dziewczyny
            • kozak-na-koniu Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 03.12.09, 08:22
              habudzik napisał:

              > Zasięg świateł to 40 metrów pi razy drzwi .

              Kłamiesz, debilku.

              To wystarczy by ominąć pieszego .
              > Jeśli się nie da to z 80km/h można wytracić sporo prędkości . Na tyle sporo by
              > ewentualnego kretyna jedynie poturbować a nie rozsmarować .

              Kłamiesz, debilku.

              Jeden warunek - nie
              > można pisać wtedy SESEmesa do dziewczyny

              Bredzisz.
              • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 03.12.09, 09:38
                kozak-na-koniu napisał:

                > habudzik napisał:

                > > Zasięg świateł to 40 metrów pi razy drzwi .
                >
                > Kłamiesz, debilku.

                Nie kłamię . To oszukują Cie twoje światła . Ustaw dobrze .

                > To wystarczy by ominąć pieszego .
                > > Jeśli się nie da to z 80km/h można wytracić sporo prędkości . Na
                tyle spo
                > ro by
                > > ewentualnego kretyna jedynie poturbować a nie rozsmarować .
                >
                > Kłamiesz, debilku.

                Nie , nie kłamię . Można ominąć pieszego zauwazajac go 40 metrów
                przed pojazdem jeśli sie tylko jedzie nie wiecej jak 80km/h . W nocy
                to dużo.



                > Jeden warunek - nie
                > > można pisać wtedy SESEmesa do dziewczyny
                >
                > Bredzisz.

                Jak sie pisze SESemesy to zadne światła nie mają zasięgu .
                • kozak-na-koniu Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 03.12.09, 11:46
                  habudzik napisał:


                  > Nie kłamię . To oszukują Cie twoje światła . Ustaw dobrze .

                  Kłamiesz, debilku. Sprawdź w przepisach.

                  > Nie , nie kłamię . Można ominąć pieszego zauwazajac go 40 metrów
                  > przed pojazdem jeśli sie tylko jedzie nie wiecej jak 80km/h . W nocy
                  > to dużo.

                  Kłamiesz, debilku. Oblicz sobie:
                  www.prawko-kwartnik.info/kalku/prebezfor.html
                  > Jak sie pisze SESemesy to zadne światła nie mają zasięgu .

                  Pierdzielisz jak potłuczony przygłup.
                  • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 06.12.09, 11:24
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > habudzik napisał:
                    >
                    >
                    > > Nie kłamię . To oszukują Cie twoje światła . Ustaw dobrze .
                    >
                    > Kłamiesz, debilku. Sprawdź w przepisach.

                    Co mają przepisy do świateł . Poprawnie ustawione świecą na ~40 metrów .




                    > > Nie , nie kłamię . Można ominąć pieszego zauwazajac go 40 metrów
                    > > przed pojazdem jeśli sie tylko jedzie nie wiecej jak 80km/h . W nocy
                    > > to dużo.
                    >
                    > Kłamiesz, debilku. Oblicz sobie:
                    > www.prawko-kwartnik.info/kalku/prebezfor.html
                    > > Jak sie pisze SESemesy to zadne światła nie mają zasięgu .
                    >
                    > Pierdzielisz jak potłuczony przygłup.

                    Można , można ominąć . A jak masz ABS to jeszcze masz łatwiej bo nie dość że
                    sporo prędkości wytracisz to jeszcze ominiesz . Nie uda się jeśli jedziesz
                    80km/h na lodzie . No ale to już nie ma zanaczenia i tak jesteś winny .
          • staszek585 Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 04.12.09, 20:16
            emes-nju napisał:

            > Moja argumentacja jest logiczna az do bolu! Zdajac sobie sprawe z faktu
            > obecnosci nieoswietlonych przeszkod na jezdni i zasiegu swiatel wystarczy
            > policzyc przy jakiej predkosci da sie "bezpiecznie" zauwazyc pieszego.
            >
            Emesie, właśnie o to chodzi. Chociaż dokładnie to nie przy jakiej prędkości "da się bezpiecznie zauważyć". a przy jakiej prędkości "da się bezpiecznie zachować po zauważeniu pieszego". Czy też inną przeszkodę.
            Bo "bezpieczeństwo zauważania" chyba nie ma znaczenia ?

            Pisząc, ze kierowca powinien stosować zasadę: "Nie widzę, nie jadę" nie napisałem równocześnie, że należy kiedykolwiek gwałtownie hamować. W dodatku na drodze, prawie nic nie zdarza się nagle.
            Hasło "nie widzę, nie jadę" rozumiem "dostosowuję prędkość do widoczności drogi". A jaką mam widoczność to chyba widzę? Jak na razie osobom ślepym prawa jazdy nie wydają.

            Oczywiście to wszystko nie powoduje, aby nie dbać o to, aby pieszy był widoczny czy też na tyle świadomy, żeby wiedział którą stroną drogi może się poruszać. Jak widać na przykładzie Habudzika, jest to zadanie bardzo trudne. Dlatego też długo jeszcze kierowca powinien mieć świadomość, że nieoświetlony, bez odblasków pieszy może się na drodze znajdować. W dodatku tyłem do zbliżającego się
            auta. I z przekonaniem Habudzika, że jest bezpieczny !!!!





            • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 04.12.09, 20:50
              staszek585 napisał:

              > Oczywiście to wszystko nie powoduje, aby nie dbać o to, aby pieszy był wido
              > czny czy też na tyle świadomy, żeby wiedział którą stroną drogi może się porusz
              > ać. Jak widać na przykładzie Habudzika, jest to zadanie bardzo trudne. Dlatego
              > też długo jeszcze kierowca powinien mieć świadomość, że nieoświetlony, bez odbl
              > asków pieszy może się na drodze znajdować. W dodatku tyłem do zbliżającego się
              > auta. I z przekonaniem Habudzika, że jest bezpieczny !!!!

              Mylisz mnie z kimś innym albo nie rozumiesz . Jestem za tym by pieszy był
              widoczny , był swiadomy że dla niego lepiej jak będzie szedł właściwą stroną ale
              tak się niestety źle składa że pieszy często jest głupcem , nieletnim ,
              niedowidzącym , niedosłyszacym , nierozgarniętym i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze
              nie..... Niestety także , on , w przeciwieństwie do kierowcy może , ma
              prawo, taki być a skoro ma prawo to ma , i my musimy mieć to na uwadze . Nie
              popieram głupoty ale jeśli na drodze znajdzie się Klemens1 , a ma prawo bo jest
              jebni..ty i to mu wolno , to kto ma zadbac o jego bezpieczeństwo ?
              • staszek585 Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 05.12.09, 12:28
                Troszkę jaśniej się wypowiedziałeś. Ale nie zgadzam się , ze "ma prawo". Bo prawa nie ma. Natomiast może i często zachowuje się nierozważnie.
                Habudzik napisał:
                "Po co odbiegasz od tematu . Pieszy nie musi wcale ustępować pojazdom jeśli idzie prawidłowo skrajem jezdni ze względu na to że nie ma chodnika , pobocza ."
                A w innym miejscu Habudzik napisał:
                "Oczywiscie że nie jest ważne czy pieszy idacy poboczem widzi czy nie widzi pojazd . Jesli bowiem pojazd jedzie jezdnią a pieszy idzie
                poboczem to ta wiedza mu nie jest potrzebna"
                A w jeszcze innym:
                "Niewłaściwa strona jezdni nie ma znaczenia . Jeśli kierowca nie widzi pieszego bo na niego nie patrzy to nie ma znaczenie w którą część ciała mu przywali . Właściwa strona jezdni daje jedynie pieszemu możliwość oglądania sytuacji przed nim ale potracony może być z drugiej strony w takim samym stopniu
                prawdopodobieństwa ."
                I w kolejnym:
                "Jeśli dochodzi do wypadku a
                pieszy szedł nie środkiem jezdni to nie ma znaczenia czy szedł tyłem do kierunku czy przodem . 99.9999% i tak nie zdąży nawet zareagować ( strach paraliżuje ) nie mówiąc juz o możliwości ucieczki ."
                I kolejne:
                "A co maja czarne kapoty idące tyłem do kierunku jazdy do
                wypadkowości ? Jeśli idą poboczem lub skrajem jezdni to ida
                prawidlowo bez względu na to czy przodem czy tyłem i znajdują się w
                obszarze zabronionym dla kierowcy."
                PS:
                Dalej nie chciało mi się szukać. Wybacz.
                • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 05.12.09, 13:51
                  "ma prawo" jednak bo pieszy wcale nie musi byc rozgarnięty , dobrze
                  widzący , dobrze słyszący lecz iść ma prawo mimo swoich ułomności .
                  Napiszę wiecej . Ociemnialy pieszy ma prawo iść nawet w osi jezdni a
                  Ty możesz ewentualnie się zatrzymać i pomóc mu przejść na jedną ze
                  stron . Rozumiem że wielu froumowiczów jest zdania że jak jest slepy
                  to niech z domu nie wyłazi ale nie maja racji on ma pełne prawo


                  W ani jednym cytacie nie widze sprzeczności i dlaej tak twierdzę co
                  napisałem .
                  Generalnie lepiej gdy pieszy idzie przodem do kierunku bo
                  to "pozycja" bardziej naturalna choć z drugiej strony w niczym mu to
                  nie pomoże bo ewakuować sie i tak nie da rady . No chyba że jest
                  Czakiem Norisem i ma 20 lat góra .
                  Jeśli zaś pieszy idzie jezdnią bo brak chodnika i pobocza to nie
                  musi ustapić pojazdowi ( bo zwyczajnie nie ma gdzie ) . Blisko
                  mojego domyu jest rzeczka Bzura przez która jest most . Most jest
                  wąski na tyle że nie moga się minąć dwa duże pojazdy jeśli idzie
                  tamtedy pieszy . Pieszy nie ma jak ustąpić bo idzie szorując gaciami
                  o barierkę . Chcąc ustąpić musiałby wskoczyć do rzeki . Dodam ze
                  ruch pieszy nie jest na moscie zabroniony bo innego wyjścia nie ma .
                  • staszek585 Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 05.12.09, 21:47
                    Już kiedyś pytałem: nie rozumiesz czy tylko udajesz, że nie rozumiesz?
                    W moim pojęciu "ma prawo" znaczy "jest do tego uprawniony", "prawo zezwala, aby to zrobił".
                    Język polski ma wiele niuansów i może stąd problemy.
                    Kiedyś , dawno i nie o ruchu drogowym ktoś (bardzo znany) powiedział : "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść".
                    I wydaje mi się, że bardzo często mylisz to co "mogę zrobić", a Czego zrobienie "jest zgodne z prawem, zgodne z logiką".
                    Również i w tym przypadku prawo, zresztą akurat zgodnie z logiką ustanawia pewne zasady zachowania. Te zasady pomagają na drodze. Oczywiście, ze nie zapewniają 100 % bezpieczeństwa w każdych warunkach.
                    Również fakt, że obowiązują pewne zasady, nie zapewnia, że wszyscy się do nich będą stosować. Ale powinni.
                    A Ty mieszasz wszystko.
                    PS:
                    Nikt ociemniałemu pieszemu nie daje prawa do chodzenia w osi jezdni. Mało tego, idąc tak będzie bardzo narażony na potrącenie.
                    Natomiast przypuszczam, że żaden kierowca, jeżeli go zauważy nie będzie celowo dążył do jego potrącenia.
                    Ale ryzyko, że go nie zauważy jest dużo większe niż w przypadku gdyby poruszał się prawidłowo i pod opieką innej osoby.
                    • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 05.12.09, 22:07
                      staszek585 napisał:

                      > Już kiedyś pytałem: nie rozumiesz czy tylko udajesz, że nie rozumiesz?
                      > W moim pojęciu "ma prawo" znaczy "jest do tego uprawniony", "prawo zezwala,
                      > aby to zrobił".

                      I tak dokładnie jest . Prawo pozwala ociemniałemu przechodzić w dowolnym miejscu
                      w mieście o ile jego upośledzenie jest dobrze widoczne a na kierowcę nakłada
                      obowiązek ustąpienia mu .
                      Nikt Ci nie zabroni zaprosić starą babcię na Wigilie ale masz prawo również jej
                      nie zaprosić .


                      > Język polski ma wiele niuansów i ...

                      ...czasami ludzie to wykorzystują gdy nie wiedzą o co chodzi .




                      > A Ty mieszasz wszystko.
                      > PS:
                      > Nikt ociemniałemu pieszemu nie daje prawa do chodzenia w osi jezdni.

                      Ależ daje , daje je właśnie prawo.



                      Mało
                      > tego, idąc tak będzie bardzo narażony na potrącenie.

                      Jak każdy inny. Zwłaszcza w Polsce.


                      > Natomiast przypuszczam, że żaden kierowca, jeżeli go zauważy nie będzie cel
                      > owo dążył do jego potrącenia.

                      A nieociemniałego będzie dążył ?



                      > Ale ryzyko, że go nie zauważy jest dużo większe niż w przypadku gdyby poru
                      > szał się prawidłowo i pod opieką innej osoby.

                      Może ale nie musi . Prawo właśnie zezwala mu na poruszanie się w pojedynkę .
                      • staszek585 Mylisz pojęcia 06.12.09, 09:19
                        Mylisz pojęcia, nikt nie upoważnia niewidomego do chodzenia środkiem jezdni, bo ma taki kaprys. Co nie znaczy, że tam nie może się znaleźć. I to zarówno niewidzący, jak i człowiek z doskonałym wzrokiem.
                        Natomiast człowiek MOŻE zrobić różne rzeczy. Nawet wejść prosto pod ciężarówkę. Chociaż żadne prawo do tego go nie upoważnia.
                        Ale skoro chce ? Albo skoczyć z dziesiątego piętra na beton ?
                        • habudzik Re: Mylisz pojęcia 06.12.09, 11:13
                          Niczego nie mylę . Ociemniały jak i doskonale widzący może wejść na środek drogi
                          ale tylko dobrze widzący dostanie za to mandat . Zgodnei z prawem zresztą .
            • emes-nju Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 07.12.09, 09:28
              staszek585 napisał:

              >
              > Dlatego też długo jeszcze kierowca powinien mieć świadomość, że
              > nieoświetlony, bez odblasków pieszy może się na drodze znajdować.

              Nie wiem dlaczego ze mna na ten temat dyskutujesz.

              WYRAZNIE napisalem, ze taka, jak napisales swiadomosc, sprowadza nocne predkosci
              drogowe w Polsce (w zasadzie nawet na autostradzie - widzialem juz ludzi
              przebiegajaych przez A2) do wartosci nie wyzszych niz 40 km/h. Bo tylko przy
              takiej predkosci da sie na widok pieszego w swiatlach mijania jakos (inaczej niz
              poprzez "zjechanie z NIEWYJASNIONYCH PRZYCZYN na przeciwny pas ruchu") zareagowac.

              I nie ma co dywagowac jaka czesc trasy pokonujemy na drogowych, a jaka na
              mijania i to jeszcze oslepiani przez ruch z przeciwka. Skoro w "terenach
              zabudowanych" (sraczem soltysa) mamy z automatu jezdzic 50 km/h, bo cos moze sie
              zdarzyc, to taka sama metode nalezy przyjac na nocna jazde - zawsze cos, co nas
              oslepi moze na drodze sie pojawic i gwaltowane hamowanie z niebezpiecznej 90-tki
              do predkosci bezpiecznej jest zbyt ryzykowne.
              • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 07.12.09, 11:09
                A opisane przez Cibie ośle przypadki są skrajne i nie bierzemy ich w ogóle pod
                uwagę . łatwiej w totka wygrać niż ustrzelić pieszego na A2.
                • edek40 Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 07.12.09, 11:16
                  > A opisane przez Cibie ośle przypadki są skrajne i nie bierzemy ich w ogóle pod
                  > uwagę . łatwiej w totka wygrać niż ustrzelić pieszego na A2.

                  Ja swojego trafilem w srodku lasu na szosie i do tego poznym wieczorem?
                  Zabudowan, nawet w dalszej okolicy brak.
                  • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 07.12.09, 11:25
                    edek40 napisał:

                    > > A opisane przez Cibie ośle przypadki są skrajne i nie bierzemy ich w ogól
                    > e pod
                    > > uwagę . łatwiej w totka wygrać niż ustrzelić pieszego na A2.
                    >
                    > Ja swojego trafilem w srodku lasu na szosie i do tego poznym wieczorem?
                    > Zabudowan, nawet w dalszej okolicy brak.

                    Teraz wieszdlaczego przez las w Finlandii jest 50km/h .
                    • edek40 Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 07.12.09, 11:41
                      > Teraz wieszdlaczego przez las w Finlandii jest 50km/h .

                      Tam rowniez po nocy walesaja sie pijacy? A ja myslalem, ze "Finlandia" to towar
                      eksportowy.
                      • habudzik Re: W nocy? 30, max. 40 km/h 07.12.09, 11:47
                        edek40 napisał:

                        > > Teraz wieszdlaczego przez las w Finlandii jest 50km/h .
                        >
                        > Tam rowniez po nocy walesaja sie pijacy? A ja myslalem, ze "Finlandia" to towar
                        > eksportowy.

                        Oj Ty nie wiesz jeszcze jak oni lubią sobie w palnik dać . Żubrówka iz Polska to
                        ich przysmak . Na Pl. Konsyttucji koło Hortexu jest knajpa i kiedyś z nimi piłem
                        . Nie do przepicia są . A pocą się przy tym ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja