edek40
30.11.09, 10:32
Wobec nienagannego stanu, nieremontowanych latami estakad nad torami kolejowymi na Zeraniu w Warszawie, wiele lat temu zakazano na nie wjazdu pojazdom powyzej 20 ton oraz ograniczono predkosc do 40 km/h. TIRy musialy wiec troszke objezdzac, stac w korkach itp. Co i rusz jakis decydowal sie na wjazd. Sluzby bowiem, nawet jak sie pojawialy, to mialy fotoradar, wiec zatrzymanie TIRa bylo niemozliwe, bo zaslonilby urzadzenie warte setki tysiecy zlotych i ktore musza na siebie zarabiac.
A dzis patrze, a tu "krokodyle" lapia. Jesli pojawia sie choc kilka razy, to wobec wysokosci mandatow, ktore moga wlepiac, TIRy znikna z rozsypujacych sie estakad i przeprawy tymczasowej Marcinkiewicza. Jakiz to musialbyc wysilek umyslowy - o bezpieczenstwo mozna dbac rowniez w taki sposob, aby za ciezkie samochody nie zdemontowaly czegos, co wali sie juz dziesieciolecia. Jakiz to swiatly umysl wymyslil, ze fotoradar nie zapobiegnie katastrofie budowlanej. Wiecej takich tuzow intelektu i moze rzeczywiscie bedzie mozna mowic o poprawie bezpieczenstwa drogowego, a nie budzetowego.