Zasypianie

02.12.09, 16:15
moto.onet.pl/1587084,1,jak-nie-usnac-za-kierownica,artykul.html?node=3

Warto o tym porozmawiać zwłaszcza że ostatnia huśtawka pogodowa
sprzyja temu zjawisku. Nie wszyscy z nas jadą tylko do i z pracy.
Może i Wy macie jakieś ciekawe sposoby uniknięcia niebezpiecznego
znużenia za kierownicą?
Ja gdy tylko poczuję pierwsze objawy senności sięgam po Tik Taka.
Zazwyczaj pomaga, jednak gdy senność nie ustępuje zatrzymuję się i
staram się zasnąć na kilka minut. Zazwyczaj 5-10 minutowa drzemka
przywraca jasność umysłu na tyle by spokojnie poszukać hotelu czy
motelu. A Wy?
Pozdr.
Pazdzioch
    • trypel Re: Zasypianie 02.12.09, 16:23
      w dłuzszą trasę zabieram pomarańcze lub mandarynki - zapach i proces obierania
      swietnie pobudza :)
      zawsze mam w samochodzie olejek pomarańczowy, kilka wdechów i robi sie lepiej.
      No i główna zasada - jak jest kiepska pogoda albo jade w nocy to nic nie jem
      (poza wspomnianymi pomaranczami) po posiłku chce sie spac jak cholera.
      Jak jest źle to sie zatrzymuje i drzemie 10-15 minut
    • qqbek Re: Zasypianie 02.12.09, 16:25
      Zależy od trasy.
      Jeżeli jest do 200km to jakbym zmęczony nie jechał, to co najwyżej na kawę zajadę.
      W dłuższe nocne trasy jadę z zapasem batoników, niegazowanej wody mineralnej i
      czegoś z kofeiną. Co dwie i pół, trzy godziny obowiązkowy postój, 10-minutowy
      spacerek połączony z powyginaniem się.
      Na autostradach nawet częściej (co 1,5-2 godziny) bo jazda nimi jest bardziej
      nużąca.
    • rapid130 Re: Zasypianie 02.12.09, 16:29
      "(...) Warto mieć w samochodzie zawieszkę zapachową o aromacie mięty
      lub cynamonu" (...).

      Porada warta funt kłaków. Milion złotych dla osoby, która czuje
      jakikolwiek zapach o stałym natężeniu 60 sekund po wejściu do auta i
      zamknięciu drzwi. :PPPPP

      Na starego kawiarza świetnie działa... mocna herbata. :P
      Nie używam dopalaczy z tauryną, kofeiną, itp.

      Z "plastikowych piciów" dopuszczam Powerade'a, bo to izotonik, po
      którym się nie sika jak wąż strażacki. I ma przyjazny dzióbek do
      obsługiwania samym dziobem. ;)

      Jeżeli padam na twarz, to 15-20 minut drzemki.
      Albo choćby udawania snu z zasłoniętymi gałami.
    • edek40 Re: Zasypianie 02.12.09, 16:31
      Tylko poczekaj, a dowiesz sie, ze to zjawisko nie dotyczy pewnych osob i calych krajow, jak Norwegia, Francja i Szwajcaria :)

      Kiedys, jako mlody, za to mocno przepracowany kierowca zasnalem w drodze. Bylo to w zimie, mialem za soba wyczerpujace 300 km w gestym sniegu. Do celu podrozy, hotelu w Bialystoku gora 50 km. Na poczatku lat 90tych na odcinku od Siemiatycz do Bialegostoku nie bylo zadnej calodobowej stacji benzynowej. Sniezyca jak diabli, szosa biala, pobocza zasypane wysoko swiezym sniegiem. Ciemno i straszno. Ryzyko zjazdu z szosy z niewielka iloscia paliwa grozilo utknieciem i odmrozeniem d..py. No i obudzilem sie z uwagi na wstrzasy nadwozia. Na szczescie nie wyciagnelo mnie z szosy, dodalem gazu i jakos sie wykaraskalem. To bylo najciezsze 50 km w moim zyciu.

      Przyzylem i mam nauke. Nad snem w drodze da sie panowac tylko do pewnego momentu. Potem jest wybor - zatrzymac sie na postoj, lub zasnac...
      • jureek Re: Zasypianie 02.12.09, 16:44
        edek40 napisał:

        > Tylko poczekaj, a dowiesz sie, ze to zjawisko nie dotyczy pewnych osob i calych
        > krajow, jak Norwegia, Francja i Szwajcaria :)

        Myślę jednak, że są takie kraje, których nie dotyczy. Np. Andorra, Liechtenstein
        czy San Marino :)
        Mój sposób, to krótka drzemka (albo i dłuższa, bo budzika nie nastawiam i spię,
        aż się nie obudzę) i spryskanie gęby zimną wodą.
        Zdarzało mi się już zjeżdżać na drzemkę 30 km przed celem podróży po przejchaniu
        800 km.
        Jura
        Jura
        • edek40 Re: Zasypianie 02.12.09, 16:46
          > Zdarzało mi się już zjeżdżać na drzemkę 30 km przed celem podróży po przejchaniu
          > 800 km.

          Bo z racji doswiadczenia wiesz kiedy wymiekasz do tego stopnia, ze te 30 km moga
          byc wiecznoscia.
    • emes-nju Re: Zasypianie 02.12.09, 16:31
      Ja stosuje rozne "mozgotrzepy" (np. Red Bull). Pierwszy pomaga na jakas godzine.
      Kazdy kolejny o polowe krocej...

      A po trzecim, byc moze w wyniku zblizenia sie do niebezpiecznej dawki kofeiny,
      konczy sie u mnie "drzaczka" i koncem jazdy ;-)
    • rapid130 Re: Zasypianie 02.12.09, 16:32
      A, zapomniałbym. Zamiast Tik-taka, guma do żucia.

      Coś w tym jest, że żuchlująca żuchwa wymaga lepszego zaopatrzenia,
      generując lepszą cyrkulację krwi w całym łbie. ;)
    • nazimno Moja jest tak gadatliwa, ze nawet gdybym 02.12.09, 16:42
      chcial, to nie usne. A moze ona to robi specjalnie?
      • emes-nju Re: Moja jest tak gadatliwa, ze nawet gdybym 02.12.09, 16:46
        Moja tez wie jak robic uzytek z organu glosowego. I nawet robi.

        Tylko, ze taki ze mnie polski pirat, cham i morderca dziateczek (nienarodzonych tez), ze na dlugich trasach dosc szybko usypiam zawartosc auta...
      • edek40 Re: Moja jest tak gadatliwa, ze nawet gdybym 02.12.09, 16:48
        > chcial, to nie usne. A moze ona to robi specjalnie?

        Kiedys z moja wybralem sie na weekend do Zakopanego. Samica gadatliwa jest. I
        tak mi nagadala, ze zamiast ruszyc w droge powrotna okolo 16.00-17.00 ruszylismy
        po 20.00. Obiecala, ze bedzie ze mna rozmawiac. I rozmawiala. Mniej wiecej do
        Rabki. Obudzila sie w Warszawie, gdy podskoczylem na torowisku...
        • qqbek Re: Moja jest tak gadatliwa, ze nawet gdybym 02.12.09, 20:31
          edek40 napisał:

          > Obiecala, ze bedzie ze mna rozmawiac. I rozmawiala. Mniej wiecej do
          > Rabki. Obudzila sie w Warszawie, gdy podskoczylem na torowisku...

          Obiecanki-cacanki.
          Moja raz miała nawijać całą trasę Zgorzelec-Lublin. Zasnęła pod
          Bolesławcem, obudziła się w Puławach (Jechałem trasą Zgorzelec-
          Bolesławiec-Wrocław-Oleśnica-Wieluń-Piotrków-Radom-Puławy-Lublin):P
      • hanni Takie kobiety maja ponoc jedna zalete 02.12.09, 18:31
        Przynajmniej jak glosi stare niemieckie przyslowie skladajace sie z trzech slow,
        zaczynajace na "dumm" i konczace na "gut".
        • qqbek Re: Takie kobiety maja ponoc jedna zalete 02.12.09, 20:26
          hanni napisał:

          > Przynajmniej jak glosi stare niemieckie przyslowie skladajace sie z
          trzech slow
          > ,
          > zaczynajace na "dumm" i konczace na "gut".

          A po środku jest jeszcze "fickt" :)
          Pozdrawiam :)
        • nazimno hanni, po polsku nazywamy 03.12.09, 13:55
          wypowiadanie komentarzy o cudzych zonach i to publicznie CZYSTYM
          CHAMSTWEM.

          Teraz wyszlo z ciebie cale to zakompleksione buractwo zakutego lba
          z porabana mentalnoscia.

          Pamietasz, jak kiedys juz raz zakwestionowalem twoja mentalnosc
          i jej poziom?

          Tylko skonczony cham pozbawiony wyczucia robi cos takiego jak ty.
          Jezeli nie potrafisz stanac do otwartej polemiki, to przez
          swoje poplute tchorzostwo robisz to, co robisz, zalosny petaczyno.

          I jeszcze, petaku, myslisz, ze jestes dowcipny.



          • hanni "Pelnoprawny czlonek" nam sie obruszyl... 04.12.09, 11:58
            nazimno napisał:

            > CZYSTYM CHAMSTWEM.


            I taki burak rzucajacy wszedzie gdzie popadnie miesem jeszcze peroruje o CZYSTYM
            CHAMSTWIE.
            • nazimno Tylko taki 04.12.09, 13:08
              CHAM jakim jestes ty moze robic uwagi na knajackim poziomie (mam
              przetlumaczyc?) na temat osoby TRZECIEJ czyli mojej zony.

              Jestes CHAMEM, ktory jest zbyt glupi, aby zrozumiec swoje CHAMSTWO.

              Tylko skonczony petak i tchorz atakuje czyjas rodzine bez powodu.
              Jestes nim ty wlasnie.

              Jezeli nie masz odwagi polemizowac BEZPOSREDNIO ze mna to
              twoj, chamie, problem. Im wiecej napiszesz, tym bardziej sie
              pograzysz.

              koniec






              • nazimno Nie wyprzesz sie tego. 04.12.09, 13:18

                forum.gazeta.pl/forum/w,510,103818765,103824978,Takie_kobiety_maja_ponoc_jedna_zalete.html

                chamie.
                • hanni Nie wyprzesz sie tego. 04.12.09, 13:23
                  I tyle byloby w kwestii tego kolejnego "konca"

                  https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,103818765,103908801,Tylko_taki.html

                  chamie.
              • hanni taki co? "pelnoprawny czlonek"? 04.12.09, 13:21
                nazimno napisał:

                > CHAM
                > Jestes CHAMEM,
                > glupi,
                > CHAMSTWO.
                >
                > skonczony petak
                > tchorz

                A to jest juz najlepsze:

                > Jezeli nie masz odwagi polemizowac BEZPOSREDNIO ze mna to
                > twoj, chamie, problem.

                :) :) :)


                > koniec


                Szkoda, ze tych "koncow" nie liczylem.
                Wiedzialbym teraz przynajmniej, ktory to z kolei.
            • jureek Re: OT 04.12.09, 13:37
              Jeżeli nie rozumiesz, że chamstwo niekoniecznie musi się wyrażać rzucaniem
              mięsem, to bardzo płytko pojmujesz chamstwo. Twoja uwaga o żonie nazimno jest
              właśnie klasycznym przykładem chamstwa, mimo iż swiętoszkowato opuściłeś jeden
              wyraz.
              Jura
              • hanni Nastepny "pelnoprawny czlonek" 04.12.09, 13:45
                ze swoimi dywagacjami:

                jureek napisał:

                > Jeżeli nie rozumiesz, że chamstwo niekoniecznie musi się wyrażać
                > rzucaniem mięsem, to bardzo płytko pojmujesz chamstwo.

                Niewatpliwie, niewatpliwie... Jak cie czasami czytam, to rece opadaja.

                > Twoja uwaga o żonie nazimno jest właśnie klasycznym przykładem chamstwa.

                Niewatpliwie jureczku. I gowniarz biegajacy za mna z watku na watek rzucajacy
                wszedzie gnojem teraz nagle odkryl, ze to moze byc nieprzyjemne... i rozdziera
                szaty.

                What a surprise. Doprawdy wzruszajace. Jak cie znam, tez pewnie wolalbys, zeby
                wszystko pozostalo po staremu, co?
                • jureek Re: OT 04.12.09, 14:57
                  hanni napisał:

                  > Niewatpliwie jureczku. I gowniarz biegajacy za mna z watku na watek rzucajacy
                  > wszedzie gnojem teraz nagle odkryl, ze to moze byc nieprzyjemne... i rozdziera
                  > szaty.

                  Nie zauważyłem, żeby nazimno dopieprzał się do Twojej rodziny. Jeżeli coś
                  przeoczyłem, to możesz mi przypomnieć.
                  I trwaj sobie dalej w przekonaniu o swojej kryształowości w przeciwieństwie do
                  wschodnioeuropejskich chamów, bo widzę, że nic nie jest wstanie zaburzyć tego
                  Twojego nastawienia.
                  Jura
                  • hanni OT? Urazonego chama "duma". 04.12.09, 18:29
                    "Nie zauwazyl".... jureczek.
                    Nie ma nic bardziej zalosnego niz "duma" urazonego forumowego chama. Jeden pajac
                    z drugim lata za innymi po calym forum rzucajac na okraglo miesem i nagle robi
                    to to za urazona mimoze, bo oberwalo raz z powrotem.

                    Daemliche Heuchler.
                    • jureek Re: OT 04.12.09, 20:11
                      Doczytałeś się rzeczy, których nie napisałem. Pytam, czy nazimno obrażał Twoich
                      bliskich. Bo je tego nie zauważyłem.
                      Jura
                      • hanni Re: OT 05.12.09, 09:22
                        jureek napisał:

                        > Doczytałeś się rzeczy, których nie napisałem.

                        Heuchler dotyczylo ciebie tak samo jak i "pelnoprawnego czlonka".

                        > Pytam, czy nazimno obrażał Twoich bliskich. Bo je tego nie zauważyłem.

                        A "zauwazyles" jak ustawicznie obrazal mnie i innych przez ostatnie miesiace?

                        Heuchler.
                        • jureek Re: OT 05.12.09, 12:07
                          hanni napisał:

                          > A "zauwazyles" jak ustawicznie obrazal mnie i innych przez ostatnie miesiace?

                          Tak, zauważyłem. Uważasz, że to upoważnia Ciebie do obrażania jego żony?
                          Uważasz, że jeśli opuściłeś tzw. brzydkie słowo, to jesteś w porządku?
                          Jura
                          • hanni Re: OT 05.12.09, 14:45
                            jureek napisał:

                            > > A "zauwazyles" jak ustawicznie obrazal mnie i innych przez
                            > > ostatnie miesiace?
                            >
                            > Tak, zauważyłem.

                            Ano wlasnie. Ale jak na prawdziwego "Heuchlera" przystalo, przez caly ten czas
                            milczales wielce wymownie, nie mieszajc sie.

                            Moralizator przebudzil sie w naszym jurku dopiero wtedy, gdy chamskie zaczepki
                            ni stad ni z owad zmienily kierunek....


                            > Uważasz, że to upoważnia Ciebie do obrażania jego żony?
                            > Uważasz, że jeśli opuściłeś tzw. brzydkie słowo, to jesteś w porządku?

                            Tja, to dopiero masz dylematy! Rychlo w czas.
                            Przez cale poprzednie miesiace, gdy "pelnoprawny czlonek" biegal za mna po calym
                            forum wylewajac wszedzie swoje pomyje takie dylematy nie zaprzataly jurka.
                            • jureek Re: OT 05.12.09, 16:12
                              hanni napisał:

                              > Ano wlasnie. Ale jak na prawdziwego "Heuchlera" przystalo, przez caly ten czas
                              > milczales wielce wymownie, nie mieszajc sie.
                              >
                              > Moralizator przebudzil sie w naszym jurku dopiero wtedy, gdy chamskie zaczepki
                              > ni stad ni z owad zmienily kierunek....

                              Tak, nie wtrącałem się, gdy pojedynkowaliście się z nazimno. Musiałbym cofać się
                              do historii forum, kto zaczął itd. Nie mam na to czasu. Tym razem jednak
                              obraziłeś Bogu ducha winną żonę nazimno, która na pewno krzywdy Ci nie zrobiła,
                              bo nie zauważyłem, żeby w ogóle wypowiadała się na forum.

                              > > Uważasz, że to upoważnia Ciebie do obrażania jego żony?
                              > > Uważasz, że jeśli opuściłeś tzw. brzydkie słowo, to jesteś w porządku?
                              >
                              > Tja, to dopiero masz dylematy! Rychlo w czas.
                              > Przez cale poprzednie miesiace, gdy "pelnoprawny czlonek" biegal za mna po caly
                              > m
                              > forum wylewajac wszedzie swoje pomyje takie dylematy nie zaprzataly jurka.

                              Te dylematy nie zaprzątały mnie, bo nazimno Twojej żony nie obrażał. Poza tym,
                              oczekiwałem, że to Ty odpowiesz na te pytania. Dla mnie nie są to żadne
                              dylematy, bo moja odpowiedź na te pytania jest oczywista - 2 x nie.
                              Jura
                              • hanni Zanik poczucia rzeczywistosci? 05.12.09, 18:22
                                jureek napisał:

                                > Tak, nie wtrącałem się, gdy pojedynkowaliście się z nazimno.
                                > Musiałbym cofać się do historii forum, kto zaczął itd.

                                Musze przyznac, ze to osiagniecie godne "heuchlera" do kwadratu:
                                Do ustawicznej gonitwy po forum "pelnoprawnego czlonka" za mna i jego wylewania
                                pomyjow dorobic okreslenie - "pojedynkowanie sie".
                                Ty juz masz to naprwde we krwi.

                                "Tylko ani tepak hanni ani prostak habudzik NIGDY tego nie pojma"
                                https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,103723152,103756102,Wlasnie_tak_jest_Tylko_ani_tepak_hanni_ani.html

                                "Kropelkom boeim znacznie latwiej jest drazyc kamien niz to, co
                                tow. hanni ma we lbie"
                                https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,102740830,102871101,Nie_mam_takiej_nadziei_.html

                                "Towarzysz hanni ma zakuty betonowy mozg."
                                https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,102740830,102869706,Towarzysz_hanni_ma_zakuty_betonowy_mozg_.html

                                "Przestan pic, hanni,..."
                                https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,101842592,101920635,Przestan_pic_hanni_.html

                                Jak niskie IQ trzeba miec albo jakim trzeba byc zaklamanym gnojkiem, zeby widzac
                                te wszystkie posty "nie wiedziec" "kto zaczal"?

                                Przestan juz odstwiac to tanie show bo naprawde dobiles juz dna z twoimi klamstwami.



                                > Tym razem jednak obraziłeś Bogu ducha winną żonę nazimno, która na
                                > pewno krzywdy Ci nie zrobiła, bo nie zauważyłem, żeby w ogóle
                                > wypowiadała się na forum.

                                Na jakim ty swiecie zyjesz biedny czlowieku? Juz tak wsiakles w to
                                wszystko, ze nie odrozniasz swiata realnego od wirtualnego?



                                > Te dylematy nie zaprzątały mnie, bo nazimno Twojej żony nie obrażał.

                                Ach, czyli jeden rodzaj chamstwa, choc nagminnego i praktykowanego od dlugiego
                                czasu "nie zaprzata cie".
                                Zaprzata cie natomiast i to bardzo inny jego rodzaj i to akurat (coz za
                                przypadek!) gdy po raz pierszy posluzyl sie nim ten, na ktorego lecialy
                                poprzednio wszystkie pomyje.

                                Przyjmij w takim razie do wiadomosci, ze wasze klasyfikacje i podzialy na
                                chamstwo dobre i niedobre, wlasciwie i niewlasciwe NIE interesuja mnie.

                                Jesli odczuwasz przemozna potrzebe oburzania sie tylko wobec jednego rodzaju
                                chamstwa akceptujac bez problemu inne to twoj problem.
                                Tylko - to dobra rada - przestan stylizowac sie na jakiegos moralizatora od
                                siedmiu bolesci bo ze swoja mentalnoscia klasycznego heuchlera budzisz tylko odraze.
                        • jureek Re: OT 05.12.09, 12:40
                          No i nadal nie odpowiedziałeś na pytanie, czy nazimno obrażał Twoich bliskich.
                          Zamiast odpowiedzi zadałeś mi inne pytania. Mnie przynajmniej tak
                          wschodnioeuropejsko wychowano, że niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na
                          pytanie. Poza tym nie życzę sobie, abyś protekcjonalnie zdrabniał moje imię.
                          Takie protekcjonalne zwracanie się do dyskutanta jest tak samo chamstwem, jak
                          obrzucanie go wyzwiskami.
                          Jura
                          • hanni Re: OT 05.12.09, 14:45
                            jureek napisał:

                            > Mnie przynajmniej tak wschodnioeuropejsko wychowano, że
                            > niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie.

                            No to pozostaje mi juz tylko pogratulowac wychowania, w ktorym demonstracyjne
                            obnoszenie sie ze swomi rzekomymi przymiotami w celu wskazania innym ich
                            rzekomych niedomagan jest traktowane (najwidoczniej) jako... przejaw kultury a
                            nie jej braku.
                            • jureek Re: OT 05.12.09, 16:14
                              hanni napisał:

                              > No to pozostaje mi juz tylko pogratulowac wychowania, w ktorym demonstracyjne
                              > obnoszenie sie ze swomi rzekomymi przymiotami w celu wskazania innym ich
                              > rzekomych niedomagan jest traktowane (najwidoczniej) jako... przejaw kultury a
                              > nie jej braku.

                              I to napisał główny Oberlehrer na tym forum. Koń by się uśmiał.
                              Jura
                              • hanni Re: OT 05.12.09, 18:25
                                jureek napisał:

                                > I to napisał główny Oberlehrer na tym forum. Koń by się uśmiał.

                                Znajdz jakis post, w ktorym podawalbym innym SIEBIE i MOJE ZACHOWANIE jako
                                jedyny wlasciwy wzor do nasladowania.
              • nazimno jureek, jest wlasnie tak jak piszesz 04.12.09, 14:39
                Jezeli on uzywa ordynarnych, knajackich skojarzen odniesionych
                w dodatku do mojej zony, to daje tym samym dowod tego, o czym
                juz napisalem. I nie ma tu zadnego usprawieliwienia.

                Ponadto jego komentarz nie byl zwiazany z zadna polemika.
                OT tak naplul na kogos, kto nie ma zadnego zwiazku ze sprawa.
                Tak robi tylko skonczony prymityw. W normalnej sytuacji
                taki ktos dostalby od razu po pysku.

                Jestem pewien, ze zdziwilby sie bardzo, gdyby mu ktos po
                pysku dal, bo przeciez "on kulturalny jest".

                I to my obaj widzimy.
                On nie.

                pzdr
                • hanni Dostales lekcje? Ciekawe na jak dlugo... 04.12.09, 18:32
                  nazimno napisał:

                  > Jezeli on uzywa ordynarnych, knajackich skojarzen

                  ...sie "kulturalny" (pajac) odezwal :)
                  • admetos Re Hanni polecam ... 04.12.09, 22:26
                    ... nowela F.S.Fitzgeralda trakujaca o tym jak to pewnie facet
                    dostal 3 razy w pysk (tytul znajdz sobie sam, wysil sie) i nie
                    wiedzial za co, ale ... czegos sie nauczyl
                    • hanni Re: Re Hanni polecam ... 05.12.09, 09:26
                      admetos napisał:

                      > ale ... czegos sie nauczyl

                      Totez wlasnie bardzom ciekaw, czy "pelnosprawny czlonek" "czegos sie "nauczyl" i
                      czy dalej bedzie za mna (i nie tylko) biegal po calym forum wylewajac swoje
                      wulgarne pomyje.
    • simon921 Re: Zasypianie 02.12.09, 16:45
      Ostatnio jak jechałem nocną długą trasę to stosowałem zestaw - red bull po łyku
      co 5 min. + budziłem na zmianę jednego z 4 pasażerów, żeby zawsze ktoś ze mną
      gadał + temperatura ustawiona w wersji zimno;) Ale to jechałem całą noc.
      • emes-nju Re: Zasypianie 02.12.09, 16:56
        simon921 napisał:

        > budziłem na zmianę jednego z 4 pasażerów, żeby zawsze ktoś ze mną
        > gadał

        Jak juz jade na rezerwie (zdarzaja mi sie kilkunastogodzinne nocne przeloty), to wole, zeby mi nikt d... nie zawracal. To owocuje zbyt duza dekoncentracja. Szczolnie jak babie nocna pora zbierze sie na "trudne tematy" ;-)

        > temperatura ustawiona w wersji zimno;)

        O nie! To tylko pozornie budzi. Koniecznosc dodatkowego dogrzewania sie organizmu powoduje dodatkowe zmeczenie. Wedlug mnie najlepiej ustawic temperature na komfortowa i co najwyzej co jakis czas puszczac sobie na twarz orzezwiajaca wichure.
        • simon921 Re: Zasypianie 02.12.09, 17:23
          > Jak juz jade na rezerwie (zdarzaja mi sie kilkunastogodzinne nocne przeloty), t
          > o wole, zeby mi nikt d... nie zawracal. To owocuje zbyt duza dekoncentracja. Sz
          > czolnie jak babie nocna pora zbierze sie na "trudne tematy" ;-)

          Jechało 5 chłopa;)

          > O nie! To tylko pozornie budzi. Koniecznosc dodatkowego dogrzewania sie organiz
          > mu powoduje dodatkowe zmeczenie. Wedlug mnie najlepiej ustawic temperature na k
          > omfortowa i co najwyzej co jakis czas puszczac sobie na twarz orzezwiajaca wich
          > ure.

          Może trochę przesadziłem z tym zimno - lodowni nie robię, po prostu ze 2
          stopnie chłodniej niż normalnie.
    • tomek854 Re: Zasypianie 02.12.09, 16:56
      Często robię długie trasy, pół nocy pracowałem jeżdżąc nocą ciężarówką daleko na
      północ po pustej drodze...

      Z mojego doświadczenia wynika, że:
      Warto w trasę ruszyć nieco głodnym, to na początku nie chce sie spać. Potem jak
      już się senność daje we znaki, zatrzymać sie na jakiś posiłek (dobrze gdy
      ciepły, albo chociaż gdy kawa jest).

      Red Bulle pomagają, ale nie należy ich trąbić non-stop, ale traktować jako pomoc
      w chwili kryzysu. Co ciekawe tanie podróby red bulli działają dokładnie tak
      samo, a kosztują 5 razy mniej - skład mają ten sam. Więc po co przepłacać? Tak
      samo są niezdrowe :P

      Dobrze jest utrzymywać w aucie nieco chłodniejszą temperaturę

      Warto słuchać radia mówionego - jakąś audycję, nawet niekoniecznie ciekawą. Ja
      słuchałem sobie często programu 1 polskiego radia, BBC 4 albo jakichś
      francuskich stacji informacyjnych - nocą często lecą ciekawe reportaże.

      W sytuacji prawdziwego kryzysu pomaga mikrodrzemka - zjechać (bezpiecznie!) na
      pobocze i kimnąć się na 10 minut za kółkiem - pomoże na kilkadziesiąt.
    • bimota Re: Zasypianie 02.12.09, 21:30
      Ja dodaje gazu :P
    • inguszetia_2006 Re: Zasypianie 02.12.09, 22:06
      Witam,
      Ja piję kawę i colę. I jak mam do pokonania 1000 km., to muszę mieć
      zmiennika. Bo inaczej zasnę jak amen w pacierzu. I w ogóle taki
      dystans nie wchodzi w grę. Wolę lecieć samolotem, a potem wypożyczyć
      sobie samochód. Kiedyś miałam ambicje długodystansowe i głowa mi się
      kiwała. Cud cudów, że się nie zabiłam. Najwyraźniej nie był to mój
      czas. Kobiety są mniej wytrzymałe. Pewnie są wyjątki,ale nie
      zaliczam się do nich.
      W tym roku jeździ mi się wyśmienicie, nie czuję,że jest jesień.
      Jestem tak zapracowana, że nie mam czasu zjeść śniadania, a
      adrenalina pcha mnie do przodu i jestem jak ruski czołg. Nie chce mi
      się spać, wręcz przeciwnie, cierpię na bezsenność. Cholera. Zawał
      wisi w powietrzu. Tfu, tfu..;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • wichura Re: Zasypianie 02.12.09, 22:07
      W dalsze niż 100 km trasy staram się wyruszać wyłącznie nocą,
      ostatnio zmuszony byłem pobić swój rekord - ponad 11 godzin jazdy
      non-stop (1300 km). Moje sposoby:
      1) choćby 45 minut drzemki przed drogą - wtedy zmęczenie przychodzi
      znacznie później. Jeśli mam czas i możliwość - szybki prysznic tuż
      przed drogą, a na pewno mycie zębów (poważnie!),
      2) zimny napój z kofeiną, butelka wody (by przepłukać podły
      smak "dopalacza"), guma do żucia. Ale dopalacza otwieram dopiero,
      gdy czuję prawdziwe zmęczenie i senność - bo jak wychylisz nawet 500
      ml "Burn'a" na początku trasy, to po godzinie będziesz musiał się
      zatrzymać i "wyrównać ciśnienie płynów w organiźmie", a co potem?
      Drugi i trzeci już tak nie działają,
      3) chłodne wnętrze, co jakiś czas otworzyć okna. Ja wożę też wodę w
      spray'u - spryskanie nią twarzy odświeża na paręnaście minut,
      4) towarzystwo osoby, z którą jest o czym rozmawiać. Jeśli go nie
      mamy - dobra muzyka, choć jak słusznie ktoś zauważył - lepsze może
      być radio (każdą płytkę znamy prawie na pamięć, może zadziałać jak
      kołysanka); interesująca rozmowa na CB (poza kanałem 19) - ale o to
      baaardzo trudno,
      5) takie moje wariactwo: czyste i pachnące (syntetykiem!) wnętrze
      samochodu; żadnego jedzenia na pokładzie - sam zapach żarcia działa
      na mnie usypiająco,
      6) przy okazji postoju na lanie - kilka szybkich ćwiczeń (skłony,
      wymachy, przysiady),
      7) no i ostatnie: jeśli czuję zmęczenie - przyspieszam. Wykonuję
      kilka ostrych szarż - tak dla pobudzenia :)

      Przerwa w podróży na drzemkę? To nie dla mnie (choć pewnie wielu
      pomaga). Podczas jazdy potrafię się tak nakręcić, że jeszcze w domu
      mam problem z zaśnięciem - a co dopiero zasnąć "na szybko" przy
      ruchliwej drodze.
      • rekrut1 Re: Zasypianie 02.12.09, 22:39
        Każdy organizm reaguje inaczej na stres(prowadzenie auta po naszych
        drogach jest niewątpliwie stresem)ale są metody(jak widać z
        wypowiedzi) które można nazwać "uniwersalnymi". Może w drodze tuż
        przed zaśnięciem któreś z nas przypomni sobie co pomogło innym i to
        uchroni go przed wypadkiem? Oby!
        Mam pewną przypadłość, czasem zdarza się że po 100-150km.
        ogarnia mnie przemożne znużenie, zdaje się ze dalej nie dam rady i
        nagle jakiś niewielki "wstrząs", niespodziewane zdarzenie "wytrąca"
        mnie z odrętwienia i wtedy mogę jechać przez następne kilkaset
        kilometrów bez oznak zmęczenia czy senności. Dziwne ale prawdziwe.
        Pozdr.
        Pazdzioch
      • qqbek Re: Zasypianie 02.12.09, 23:16
        wichura napisał:

        > W dalsze niż 100 km trasy staram się wyruszać wyłącznie nocą,

        Ja ponad 100km robię niemalże co tydzień... w obie strony, za dnia.
        100km to żaden dystans.

        > ostatnio zmuszony byłem pobić swój rekord - ponad 11 godzin jazdy
        > non-stop (1300 km).

        Ja mam rekord w postaci 600km + 4 godziny na promie + prawie 1100km
        jednego dnia. Powtarzać już nigdy nie zamierzam.

        > Moje sposoby:
        > 1) choćby 45 minut drzemki przed drogą - wtedy zmęczenie przychodzi
        > znacznie później. Jeśli mam czas i możliwość - szybki prysznic tuż
        > przed drogą, a na pewno mycie zębów (poważnie!),

        Albo byczenie się do 13-14 w łóżku przed wyjazdem o 20-21... działa
        lepiej niż środki zaradcze o charakterze doraźnym.

        > 2) zimny napój z kofeiną, butelka wody (by przepłukać podły
        > smak "dopalacza"), guma do żucia. Ale dopalacza otwieram dopiero,
        > gdy czuję prawdziwe zmęczenie i senność - bo jak wychylisz nawet
        500
        > ml "Burn'a" na początku trasy, to po godzinie będziesz musiał się
        > zatrzymać i "wyrównać ciśnienie płynów w organiźmie", a co potem?
        > Drugi i trzeci już tak nie działają,

        Święta racja. Kofeina najlepsza jest w kawie i tabletkach z
        zawartością kofeiny. Po Burnie (mimo miłego smaku, tak odmiennego od
        całej tej reszty "RedBull-oidów") zawsze goni do łazienki.

        > 3) chłodne wnętrze, co jakiś czas otworzyć okna. Ja wożę też wodę w
        > spray'u - spryskanie nią twarzy odświeża na paręnaście minut,

        Woda w spray-u? Ee- lepiej ustawić klimę na 18 stopni (w zimie można
        nawet na mniej). Okien nie otwierać, bo jeszcze smród jakiś wpadnie.
        Grunt to ubrać się odpowiednio (t-shirt i bluza lub koszula i
        marynarka a nie kożuch i sweter)

        > 4) towarzystwo osoby, z którą jest o czym rozmawiać. Jeśli go nie
        > mamy - dobra muzyka, choć jak słusznie ktoś zauważył - lepsze może
        > być radio (każdą płytkę znamy prawie na pamięć, może zadziałać jak
        > kołysanka); interesująca rozmowa na CB (poza kanałem 19) - ale o to
        > baaardzo trudno,

        Muzyka tak. Lepsze na długie trasy jest zwykłe radio, gwarantujące
        brak monotonii.

        > 5) takie moje wariactwo: czyste i pachnące (syntetykiem!) wnętrze
        > samochodu; żadnego jedzenia na pokładzie - sam zapach żarcia działa
        > na mnie usypiająco,

        Ee- przesada... woń roztytłanego dzień wcześniej po wnętrzu kebaba
        też jest ok (byle nie tydzień wcześniej). Zobaczysz, jak dorośniesz
        (tzn. dzieci się dorobisz:).

        > 6) przy okazji postoju na lanie - kilka szybkich ćwiczeń (skłony,
        > wymachy, przysiady),

        Pełna zgoda co do tego punktu. Zwłaszcza wymachy są niezastąpione.
        Długa jazda po autostradzie bez tempomatu męczy zaś strasznie prawą
        stopę (lewa się obija i ma co robić, prawa non-stop pracuje i jest
        ból).

        > 7) no i ostatnie: jeśli czuję zmęczenie - przyspieszam. Wykonuję
        > kilka ostrych szarż - tak dla pobudzenia :)
        Nie ma sensu... ja zwalniam, zdrzemnę się kwadrans i dopiero jadę
        dalej. Papierosek też pomaga... byle nie w trakcie jazdy, a na
        postoju.

        > Przerwa w podróży na drzemkę? To nie dla mnie (choć pewnie wielu
        > pomaga). Podczas jazdy potrafię się tak nakręcić, że jeszcze w domu
        > mam problem z zaśnięciem - a co dopiero zasnąć "na szybko" przy
        > ruchliwej drodze.

        Ja w domu też nie zasnę bez dwóch piw po długiej (ponad 500km)
        trasie. Ale na trasie radzę spróbować... śpi się jak trusia.
    • admetos Re: Zasypianie - Probowaliscie spiewac ?? 03.12.09, 00:13
      Jak jade w dzien (startujac nawet o 5 rano) to nie ma sily: robie
      1100 km i czuje (moze byc zludne) ze moge wracac. W takim ukladzie
      robie 2 przerwy na tankowanie i zjedzenie czegos (w sumie 1h) i jest
      OK.

      Ale w nocy to inna historia. Problem (niezaleznie od tego jak
      wygladal dzien) zaczyna sie ok 3 nad ranem.
      Red Bulle itp ? - psu na bude - ja po mocnej kawie nie mam problemu
      z zasinieciem.
      Jedzenie ? - dziala w mmencie jedzenia, musialbym chba caly czas
      azbym oddal.
      Nastepny krok ? Spiewanie razem z plyta. Ja akurat puszczam Cohena.
      Nie zebym na codzien sluchal, ale facet spiewa powoli. Dre sie wiec
      ratzem z nim: Take this Waltz, albo Hallelujah . Pomaga na jakas
      godzine, potem falszujace gardlo ma dosc.
      Nastepnie stop i mala hiperwentylacja, szabki krotki bieg, glebokie
      szybkie oddechy, rozciaganie, 5 pompek, ktore czuje jakby ich bylo
      100 itd. KOlejna godzina. A gdy rece same spadaja z kierownicy
      zatrzymuje sie i ide spac na tylnym siedzeniu. Rekord: 4 godziny ;-)

    • icservice Re: Zasypianie 03.12.09, 18:57
      Mi się raz zdarzyło. Jechalem z nad morza na dolnyśląsk, noc, po całym dniu na plaży, w słońcu itd... Dosłownie na 5 sekund zasnąłem i kolega mnie obudził. Wpadliśmy na stacje, duży redbull do dna i w droge. Pomógł na szczęście.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Zasypianie 04.12.09, 13:19
      Raz dostałem nauczkę, po nieprzespanej nocy musiałem przejechać jakieś 1300 km,
      po 400-500 km zaczęło się, musiałem zatrzymywać się co 40-60 minut. Od tamtej
      pory przed dłuższą trasą dobrze się wysypiam, a w trakcie robię drzemki (15-30
      minut) do tego jedzenie i picie.
      • wolfgang87 Re: Zasypianie 04.12.09, 23:31
        No tez w wakacje mialem tak, ze cos we mnie padlo i zrobilem sobie postoj. Kawka, hotdog, poruszanie sie.
        Gdy wsiadlem i pojechalem, to poczulem, ze jest katastrofa. 2km dalej byla nastepna stacja. Trzeba bylo zjechac...Nie dalo rady dalej. A do celu bylo 40km...
    • tomek854 Re: Zasypianie 05.12.09, 01:48
      A ja tak lekko off topic. Te Red Bullowe puszeczki są takie małe i wąskie. Przez
      to większosć podróbek red bullowych też robi małe i wąskie puszeczki.

      Ale większość samochodów ma uchwyty na puszki standardowego rozmiaru, które
      niezbyt dobrze współpracują zwąskimi i wysokimi puszeczkami... I nie ma co z
      takimi puszkami zrobić i w czasie jazdy trzeba wypić do dna.

      Wkurza mnie to trochę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja