emes-nju
07.12.09, 12:02
W TV, w radio, na billboardach coraz wiecej lepszych lub gorszych kampanii
majacych na celu ucywilizowanie nas, kierowcow (i tylko kierowcow).
Skutki tych kampanii sa, ale minimalne (wedlug mnie liczba zabitych spadla, bo
drogi osiagnely taki, potegowany odpowiednia DEZorganizacja ruchu, stan
nasycenia, ze faktycznie coraz trudniej jechac tak, zeby zrobic sobie/komus
krzywde). Wydaje mi sie, ze wiem dlaczego kampanie na nas nie dzialaja.
Otoz generalnie "lubimy sie lubic" (nie wymyslilem tego - to stara
prawda znana psychologom). Lepiej wiec zadziala kampania zmuszajaca do
zastanowienia (np. rewelacyjna "pocztowka z wakacji") niz agitki z gatunku
"zwolnij polski debilu". Przeciez nie czujemy sie debilami! A skoro sie nie
czujemy (i nie chcemy tak sie czuc!), to nie odbierzemy tej kampanii jako
skierowanej do nas! To nie ja! To ON jest debilem!
Wie to kazdy psycholog. Waaadza tego nie wie i, w swoim samouwielbieniu,
raczej sie nie dowie...