analny_wybawca
26.12.09, 13:35
Do sąsiadki w tym roku wpadła rodzina z Niemiec. Jako że jest to starsza
kobieta, a rodzinka chciała sobie zwiedzić okoliczne tereny, to mi przypadło
służenie im za przenośny GPS.
Kilka wrażeń z jazdy z owym Niemcem (mieszkaniec zachodnich Niemiec, żeby nie
było). Jeździ w ogóle nie zwracają uwagę na przepisy. Siedziałem na fotelu
pasażera, więc wszystko można było dokładnie "obejrzeć" - stateczny pan po
50-tce ani razu nie użył kierunkowskazu, czy to przy zmianie pasa, czy przy
skręcie na skrzyżowaniu. Ulubioną metodą jazdy po trójpasmówce był slalom
między autami, gdzie na limicie do 60km/h mieliśmy momentami ponad 150. Ruszał
ślamazarnie ze świateł, ale rozpędzał się do kosmicznych (jak dla mnie na
tamtym odcinku) prędkości. Wszystko oczywiście z całą rodziną na tylnej
kanapie, którzy niewzruszeni oglądali wyczyny tatuśka (pewnie się przyzwyczaili).
Mam więc pytanie do kretynów pokroju hanniego, gdzie jest do cholery ta
mityczna praworządność narodów Europy zachodniej? Przecież wg was to 100%
Niemców, Szwajcarów, Austriaków itp jeździ przepisowo, nigdy nie łamią
ograniczeń prędkości, nie wyprzedzają na podwójnej ciągłej, tylko Polacy to są
psychopaci grzejący na złamanie karku. Pewnie mi się trafił jakiś Niemiec co
miał dziadka z Polski i mu się korzenie odezwały?