Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem

26.12.09, 13:35
Do sąsiadki w tym roku wpadła rodzina z Niemiec. Jako że jest to starsza
kobieta, a rodzinka chciała sobie zwiedzić okoliczne tereny, to mi przypadło
służenie im za przenośny GPS.
Kilka wrażeń z jazdy z owym Niemcem (mieszkaniec zachodnich Niemiec, żeby nie
było). Jeździ w ogóle nie zwracają uwagę na przepisy. Siedziałem na fotelu
pasażera, więc wszystko można było dokładnie "obejrzeć" - stateczny pan po
50-tce ani razu nie użył kierunkowskazu, czy to przy zmianie pasa, czy przy
skręcie na skrzyżowaniu. Ulubioną metodą jazdy po trójpasmówce był slalom
między autami, gdzie na limicie do 60km/h mieliśmy momentami ponad 150. Ruszał
ślamazarnie ze świateł, ale rozpędzał się do kosmicznych (jak dla mnie na
tamtym odcinku) prędkości. Wszystko oczywiście z całą rodziną na tylnej
kanapie, którzy niewzruszeni oglądali wyczyny tatuśka (pewnie się przyzwyczaili).

Mam więc pytanie do kretynów pokroju hanniego, gdzie jest do cholery ta
mityczna praworządność narodów Europy zachodniej? Przecież wg was to 100%
Niemców, Szwajcarów, Austriaków itp jeździ przepisowo, nigdy nie łamią
ograniczeń prędkości, nie wyprzedzają na podwójnej ciągłej, tylko Polacy to są
psychopaci grzejący na złamanie karku. Pewnie mi się trafił jakiś Niemiec co
miał dziadka z Polski i mu się korzenie odezwały?
    • wichura Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 15:36
      Prawie we wszystko jestem gotów uwierzyć (wszak Niemcy to prawie
      tacy sami ludzie jak my :)), oprócz tego slalomu: w Niemczech
      wyprzedzanie z prawej jest bardzo źle postrzegane, jak jadę przez
      Reich to co chwilę ktoś mnie poucza długimi i klaksonem, że tak nie
      wolno.
      Widzisz - trzypasmowa droga z limitem 60 kmh to dość nowe i
      zdumiewające doświadczenie dla Niemca :)
      • analny_wybawca Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 16:38
        No niestety, slalom był. Fakt że jechał płynnie i pewnie (po prostu dobre
        auto...), ale tak śmigał po pasach że nawet nie nadążał kierunku włączać
        (chociaż nawet jak miał na to czas to tego nie robił)
      • edek40 Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 17:44
        > Prawie we wszystko jestem gotów uwierzyć (wszak Niemcy to prawie
        > tacy sami ludzie jak my :)), oprócz tego slalomu:

        O co chodzi. On za ewentualne 500 zl kupuje sobie troszke zabawy.
        • kozak-na-koniu Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 18:14
          Mandaty za drobne wykroczenia (np. przekroczenia prędkości o
          kilkanaście-20-30-40km/godz., jakie "wali się" w strefie Euro
          wrażenie robią tylko na polskich czytaczach "Fuckzeitunga" oraz
          oglądaczach TVN Turbo. 50, czy 150 Euro przy tamtejszych
          przeciętnych zarobkach, wahających się w granicach 2000 - 4000 Euro
          to podobnie jak u nas 100 złotych... Inna sprawa, że karząc za
          wybryki rzeczywiście groźne przeważnie nie mają litości.
          • edek40 Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 19:18
            > to podobnie jak u nas 100 złotych... Inna sprawa, że karząc za
            > wybryki rzeczywiście groźne przeważnie nie mają litości.

            Rzeczywiscie grozne czyli za przekroczenie predkosci? Czy w innych krajach sa
            rowniez grozniejsze wykroczenia?
            • jureek Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 19:36
              edek40 napisał:

              > Rzeczywiscie grozne czyli za przekroczenie predkosci? Czy w innych krajach sa
              > rowniez grozniejsze wykroczenia?

              Tak. Np. niezachowanie odstępu, zignorowanie światła, spychanie z pasa długimi
              światłami - to są wykroczenia naprawdę surowo karane. Znaczne (czyli o ponad 30
              kmh w zabudowanym lub o ponad 40 kmh poza zabudowanym) przekroczenie prędkości
              też należy do tych najsurowiej karanych wykroczeń. W Niemczech ten gościu na
              gościnnych występach w Polsce nie poszalałby sobie raczej 130 przy dozwolonych
              60 kmh, bo szybciutko musiałby oddać prawo jazdy. Edek ma rację, te 500 zł. dla
              niego za taką jazdę to pikuś, w ojczyźnie zapłaciłby około 300 euro, no i
              najważniejsze musiałby oddać prawko, nawet gdyby miał wcześniej zero punktów.
              Więc facio korzysta z łagodnego polskiego prawa i szaleje.
              Jura
              • edek40 Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 19:40
                > Tak.

                I co? Walcza z tymi wykroczeniami, jak w Polsce, glownie za pomoca fotoradaru?
                • jureek Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 27.12.09, 07:15
                  edek40 napisał:

                  > > Tak.
                  >
                  > I co? Walcza z tymi wykroczeniami, jak w Polsce, glownie za pomoca fotoradaru?

                  Różnie. Fotoradary są oczywiście w prawie co drugiej wiosce, ale są też cywilne
                  wozy z wideorejestracją - znane także w Polsce, automatyczne kamery rejestrujące
                  niezachowanie odstępu i przejazd na czerwonym, zwykłe patrole policji - chociaż
                  te akurat najmniej wyłapują, bo jak ich widać na horyzoncie, to nikt długimi nie
                  wali i z drogi spychać nie próbuje.
                  Jura
                  • edek40 Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 27.12.09, 11:02
                    > zwykłe patrole policji - chociaż
                    > te akurat najmniej wyłapują, bo jak ich widać na horyzoncie, to nikt długimi nie
                    > wali i z drogi spychać nie próbuje.

                    Bo widzisz, Jura, moim zdaniem bezpieczenstwo ruchu drogowego nie moze opierac
                    sie wylacznie na "wylapywaniu", jak to nazwales. Dlatego, choc to kosztowne i
                    nierentowne, postuluje wieksza obecnosc patroli na drogach. Sama ich obecnosc
                    oraz realne ryzyko, ze zaraz jakis wyloni sie zza rogu, temperuje zapedy
                    kierowcow. Polska metoda koncentruje sie na fotoradarach w znanych miejscach,
                    suszarkach w miejscach oczywistych oraz wideorejestratorach na najszybszych
                    odcinkach drog. Masakra odbywa sie pomiedzy tymi punkatami, gdzie policji nie
                    uswiadczysz.
                  • rekrut1 Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 28.12.09, 12:18
                    Panowie, tak samo jak i ja zrobiliście po UE ....kilometrów i dobrze
                    wiecie że nigdzie nie ma "świętoszków". Są bardziej lub mniej
                    zdyscyplinowani kierowcy i bardziej lub mniej "sprawna" policja.
                    Przykro to pisać ale u nas jest "wszystko mniej" więc o co te spory?
                    No chyba że chodzi o "podtrzymanie" tematu.
                    Pozdr.
                    Pazdzioch

                    PS. Ciekawe dlaczego dopiero podczas świąt można przekonać się o
                    umiejętnościach "gorzelnianych" bliźnich(to o nalewkach)?
              • kozak-na-koniu Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 20:22
                Obawiam się, że 300 Euro dla kogoś, kto zarabia przeciętnie kilka
                tysięcy (ile wynosi najniższa pensja w Niemczech? Czy nie około 1000
                Euro?) to też niewiele... Groźne jest raczej widmo utraty prawa
                jazdy, bo w cywilizowanych krajach samochód jest przedmiotem
                powszechnego, codziennego użytku, bez którego trudno się obejść -
                no, może z wyjątkiem Danii...
                • jureek Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 27.12.09, 07:30
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Obawiam się, że 300 Euro dla kogoś, kto zarabia przeciętnie kilka
                  > tysięcy (ile wynosi najniższa pensja w Niemczech? Czy nie około 1000
                  > Euro?) to też niewiele...

                  To jakieś legendy z tymi niemieckimi zarobkami. Po pierwsze nie ma czegoś
                  takiego jak pensja minimalna płaca (wiele ludzi pracuje w ramach tzw. mini-job,
                  czyli do 400 euro, wtedy pracodawca nie musi płacić podatków), a średnia płaca
                  kilka tysięcy euro to chyba tylko u bankowców, manadżerów i wysokiej klasy
                  specjalistów, ale nie dla zwykłego Kowalskiego.

                  > Groźne jest raczej widmo utraty prawa
                  > jazdy, bo w cywilizowanych krajach samochód jest przedmiotem
                  > powszechnego, codziennego użytku, bez którego trudno się obejść -
                  > no, może z wyjątkiem Danii...

                  A mi łatwiej się obejść bez samochodu w Niemczech niż w Polsce. Z tego
                  wynikałoby, że Polska to kraj cywilizowany, a Niemcy już nie :)
                  Wiem, co piszę, bo nie mam samochodu.
                  Jura
                  • kozak-na-koniu Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 27.12.09, 09:11
                    jureek napisał:

                    > To jakieś legendy z tymi niemieckimi zarobkami. Po pierwsze nie ma
                    czegoś
                    > takiego jak pensja minimalna płaca (wiele ludzi pracuje w ramach
                    tzw. mini-job,
                    > czyli do 400 euro, wtedy pracodawca nie musi płacić podatków), a
                    średnia płaca
                    > kilka tysięcy euro to chyba tylko u bankowców, manadżerów i
                    wysokiej klasy
                    > specjalistów, ale nie dla zwykłego Kowalskiego.

                    Nie wiem jak to jest rozwiązane prawnie w Niemczech, ale np. we
                    Francji od bardzo dawna funkcjonuje coś, co się nazyma SMIG (Salaire
                    Minimum Interprofessionnel Garanti) oraz SMIC (Salaire Minimum
                    Interprofessionnel de Croissance), który obecnie wynosi około 35 000
                    Euro rocznie. Oczywiście, są sposoby jego "omijania" poprzez
                    zatrudnianie na przykład stażystów (do których dopłaca budżet
                    państwa), pracowników tymczasowych w niepełnym wymiarze,
                    obcokrajowców "na czarno" itp., itd. W końcu, w Polsce także średnia
                    miesięczna wypłata wynosi coś koło 2700 PLN, co nie znaczy, że
                    miliony ludzi nie pracuje za nędzne 600 - 800 PLN miesięcznie (150-
                    200 Euro). Nie jest to jednak żadnym wytłumaczeniem. Nie znam
                    Francuza, Niemca itd., który zgodziłby się, oprócz sytuacji
                    wyjątkowych, pracować za tak śmieszne pieniądze dłużej niż to
                    konieczne, znam za to całkiem sporo - wcale nie menedżerów iinnych
                    cenionych fachowców (bo tacy często zarabiają dużo wiecej), dla
                    których normą jest kilka tysięcy Euro miesięcznie. Oczywiście,
                    netto. O ile wiem, we wszystkich bogatszych państwach Europy
                    rozwiązania są zbliżone.

                    > A mi łatwiej się obejść bez samochodu w Niemczech niż w Polsce. Z
                    tego
                    > wynikałoby, że Polska to kraj cywilizowany, a Niemcy już nie :)
                    > Wiem, co piszę, bo nie mam samochodu.

                    Mnie natomiast w Polsce dużo łatwiej się żyje używając samochodu,
                    niż go nie używając (bo szybciej, wygodniej i w sumie taniej) i
                    bynajmniej nie używam samochodów służbowych do celów prywatnych.
                    Może jak - tak jak to zapewne jest w Niemczech, dociągną metro do
                    każdej zabitej dechami wiochy, ta sytuacja się zmieni...:P
                    • analny_wybawca Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 27.12.09, 11:17
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > i w sumie taniej


                      O, to też jest zabawne. Kto jeździ komunikacją zbiorową np w święta, jeśli
                      łączny koszt biletów PKP dla trzyosobowej rodziny np z Warszawy do Wrocławia
                      jest wyższy niż koszt przejazdu autem (chociaż to pewnie problem na całym
                      świecie, że przejazd pociągiem przestaje się opłacać)? O jakości usług
                      świadczonych przez PKP oczywiście nie mówię.
                    • jureek Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 28.12.09, 10:53
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Nie wiem jak to jest rozwiązane prawnie w Niemczech,

                      A więc informuję Cię, że w niemieckim systemie prawnym nie ma takiego pojęcia
                      jak płaca minimalna. Były dyskusje w mediach na ten temat, SPD i postkomuniści
                      postulowali w swoich programach wyborczych wprowadzenie płacy minimalnej ale jak
                      wiadomo, to nie oni wygrali wybory i dlatego nie należy się spodziewać w
                      najbliższych latach zrealizowania tego postulatu.
                      Masz wyjątko dobrze zarabiających znajomych. Pensja powyżej 3000 euro netto to
                      nawet dla inżyniera bardzo dobry zarobek. Nie wolno też zapominać, że bardzo
                      wysokie są potrącenia na podatki i ubezpieczenia społeczne. Ja sam dostaję na
                      rękę tylko 65% tego co zarabiam brutto, mimo iż jako ojciec 3 dzieci mam
                      stosunkowo niskie obciążenia podatkowe. Bezdzietnemu kawalerowi często ani
                      połowa na rękę nie zostaje.

                      > Mnie natomiast w Polsce dużo łatwiej się żyje używając samochodu,
                      > niż go nie używając (bo szybciej, wygodniej i w sumie taniej)

                      To samo i ja pisałem. W Niemczech mogę spokojnie obejść się bez auta, a w Polsce
                      trudno. I wcale niekoniecznie chodzi tu o metro do każdej dziury. W Niemczech
                      bez problemów wszystkie sprawy w promieniu 20 km moge załatwić rowerem, a w
                      Polsce głupie 10 km z mojej wioski do najbliższego miasta przypomina rosyjska
                      ruletkę - uda się dojechać cało i zdrowo, czy nie. To Ty pisałeś jakoby w
                      cywilizowanych krajach człowiek był skazany na poruszanie się samochodem. Z tego
                      wynikałoby, że Niemcy cywilizowanym krajem nie są, bo można się bez auta obejść.
                      Jura
                      • hanni Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 28.12.09, 11:06
                        jureek napisał:


                        > To Ty pisałeś jakoby w cywilizowanych krajach człowiek był skazany
                        > na poruszanie się samochodem. Z tego wynikałoby, że Niemcy
                        > cywilizowanym krajem nie są, bo można się bez auta obejść

                        I sa chyba z roku na rok coraz mniej cywilizowane. Srednie przebiegi maleja od
                        lat a 38% Niemcow w wieku 18-30 lat deklaruje, ze wcale nie zamierza kupowac
                        samochodu.
                        Szwajcaria wyglada na jeszcze mniej cywilizowana. Tam juz od lat dopuszczanych
                        jest coraz mniej samochodow i coraz wiecej ludzi przesiada sie na srodki masowej
                        komunikacji. Inna sprawa to to, ze nie maja tak poteznego lobby samochodowego
                        jak Niemcy i konsekwentnie od lat rozbudowuja siec polaczen komunikacji masowej.
                      • kozak-na-koniu Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 28.12.09, 11:10
                        jureek napisał:

                        > A więc informuję Cię, że w niemieckim systemie prawnym nie ma takiego pojęcia
                        > jak płaca minimalna. Były dyskusje w mediach na ten temat, SPD i postkomuniści
                        > postulowali w swoich programach wyborczych wprowadzenie płacy minimalnej ale ja
                        > k
                        > wiadomo, to nie oni wygrali wybory i dlatego nie należy się spodziewać w
                        > najbliższych latach zrealizowania tego postulatu.

                        Mniejsza o politykę. Czasami zastanawiam się po co ci ludzie jeżdżą "na roboty"
                        do Niemiec? Takie same drogi, takie same zarobki, i w ogóle wszystko takie same,
                        jak w Polsce - masochiści???:D

                        > Masz wyjątko dobrze zarabiających znajomych. Pensja powyżej 3000 euro netto to
                        > nawet dla inżyniera bardzo dobry zarobek.

                        Dla inżyniera może i tak. Natomiast dla dobrego cieśli, malarza albo spawacza ze
                        wszystkimi uprawnieniami - tylko dobry. Oni tam na ogół zarabiają w granicach
                        2000 - 3000 "ojro". Mój kolega - dyrektor małej szkoły rolnej na prowincji też.
                        Jego żona - tak zwana "animatorka społeczna" też. Koledzy weteryniarze i inni
                        tacy zarabiają więcej - w zależności od umiejscowienia, sezonu itd. nawet 2-3
                        razy więcej.

                        Nie wolno też zapominać, że bardzo
                        > wysokie są potrącenia na podatki i ubezpieczenia społeczne. Ja sam dostaję na
                        > rękę tylko 65% tego co zarabiam brutto, mimo iż jako ojciec 3 dzieci mam
                        > stosunkowo niskie obciążenia podatkowe.

                        Po co ci dodatkowe i opcjonalne składki? Zostaw sobie tylko te podstawowe -
                        obowiązkowe a będzie dobrze.

                        Bezdzietnemu kawalerowi często ani
                        > połowa na rękę nie zostaje.

                        W Polsce za komuny też się płaciło tak zwane "bykowe".:P

                        > To samo i ja pisałem. W Niemczech mogę spokojnie obejść się bez auta, a w Polsc
                        > e
                        > trudno.

                        To, co napisałem powyżej było żartem. Tak poważnie, to "punkt widzenia zależy od
                        punktu siedzenia". Co innego mieszkańcy dużych miast, co innego mieszkańcy wsi i
                        małych miejscowości, gdzie często nie ma nie tylko metra, ale nawet zwykłych
                        połączeń autobusowych (z wyjątkiem gimbusów). Zauważ, że spora część pracujących
                        w miastach także żyje w pewnym oddaleniu od nich, codziennie dojeżdżając do
                        pracy - nawet kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę. Najczęściej samochodami.

                        > Polsce głupie 10 km z mojej wioski do najbliższego miasta przypomina rosyjska
                        > ruletkę - uda się dojechać cało i zdrowo, czy nie.

                        W Polsce też po zmroku używaj odblaskowej kamizelki albo świateł. To nie
                        kosztuje drogo a pozbędziesz się wielu stresów. Ja takich w Polsce widuję może
                        niezbyt wielu ale ostatnio coraz więcej - i żyją i nikomu nie przeszkadzają.
                        • jureek Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 28.12.09, 11:34
                          kozak-na-koniu napisał:

                          > Mniejsza o politykę. Czasami zastanawiam się po co ci ludzie jeżdżą "na roboty"
                          > do Niemiec? Takie same drogi, takie same zarobki, i w ogóle wszystko takie same
                          > ,
                          > jak w Polsce - masochiści???:D

                          A gdzie ja napisałem, że zarobki są takie same? Oczywiście, że w Niemczech są
                          lepsze, ale przeciętnie nie aż takie wysokie, jak pisałeś. Te Twoje przykłady,
                          to właśnie zarobki ponadprzeciętne.

                          > Po co ci dodatkowe i opcjonalne składki? Zostaw sobie tylko te podstawowe -
                          > obowiązkowe a będzie dobrze.

                          Te 65%, które mi zostaje, to właśnie po potrąceniu obowiązkowych podatków
                          (dochodowego, kościelnego i solidarnościowego) i składek na obowiązkowe
                          ubezpieczenia społeczne (rentowe, zdrowotne i od bezrobocia)

                          > W Polsce też po zmroku używaj odblaskowej kamizelki albo świateł. To nie
                          > kosztuje drogo a pozbędziesz się wielu stresów.

                          Chyba nie myślisz, że jeżdżę bez oswietlenia? Mimo to przejechanie tych 10 km do
                          miasta jest rosyjską ruletką. Dlatego w Polsce choćbym nawet nie chciał, to na
                          używanie samochodu jestem skazany. Poza tym są coraz gorsze połączenia
                          autobusowe, w niedziele jest np. tylko jeden kurs do miasta.
                          Jura
            • kozak-na-koniu Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 20:18
              edek40 napisał:

              > Rzeczywiscie grozne czyli za przekroczenie predkosci? Czy w innych
              krajach sa
              > rowniez grozniejsze wykroczenia?

              Są. Na przykład, mojego byłego szefa (francuza) kiedyś we Francji
              złapali jak na krętej lokalnej drodze osiągał prędkości bliskie
              200km/godz. Lubił to, bo jakmawiał 200/godz. po autostradzie to
              każdy głupi potrafi. Sama przyjemność to od zera do 150/godz. w 10
              sekund oraz pisk opon na zakrętach. Nie wiem jak sprawa się
              zakończyła, bo w międzyczasie firma zbankrutowała i kontakt się
              urwał.:)
    • marek.dumle Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 18:27
      Być może zafunkcjonowała tu zasada, że Niemcy poza swoim krajem
      momentalnie zapominają o wszelkich przepisach w zakresie ruchu
      drogowego...

      W każdym razie - nie przejmuj się. Panowie "h" napewno nam
      wyjaśnią, że się całkowicie mylimy.
      • analny_wybawca Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 18:57
        marek, to nie może być tak że po przekroczeniu granicy zmienia się ich myślenie.
        Przecież Niemcy od małego mają wbijane poszanowanie prawa, przestrzeganie
        przepisów. Tylko Polacy leją na wszystko ciepłym moczem przez co są postrachem
        dróg całego świata.
        • qqbek Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 20:12
          analny_wybawca napisał:

          > marek, to nie może być tak że po przekroczeniu granicy zmienia się ich myślenie
          > .
          > Przecież Niemcy od małego mają wbijane poszanowanie prawa, przestrzeganie
          > przepisów. Tylko Polacy leją na wszystko ciepłym moczem przez co są postrachem
          > dróg całego świata.

          G. prawda... wiesz o tym Ty, wiem ja.
          Nie wiedzą hanni i budzik.
          Moja siostra ma faceta (łebski facet swoją drogą, lubię go, są ze sobą już
          jakieś 5 lat). Facet ma Porsche. Trasę ze Zgorzelca do Lublina robią nim jakieś
          5,5-6h... i śmieję się z tego, jak wszyscy piszą o "wyższej kulturze" i
          "poszanowaniu prawa" ilekroć zjadą do nas na Święta.
          Bo prawda jest taka, że wolałbym jechać z Andreasem, niźli sam popie...ć po
          naszych ślicznych szosach... on ma to w dużym poważaniu a mandatu tutaj nigdy
          nie zapłacił (ostatnio, jak go pod Karpaczem złapali przy 150 na 70, to też Euro
          wydało się bardziej kuszące, niż pisanie mandatu).
        • marek.dumle Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 26.12.09, 22:34
          analny_wybawca napisał:
          > Przecież Niemcy od małego mają wbijane poszanowanie prawa,
          przestrzeganie
          > przepisów. Tylko Polacy leją na wszystko ciepłym moczem przez co
          są postrachem
          > dróg całego świata.

          Ty, no nie rób sobie jaj :D
    • iberia.pl z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 27.12.09, 16:40

      • fastaxe77 Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 27.12.09, 17:18
        jeżeli "echte" to na pewno "polski Niemiec"
        Prawdziwe Helmuty są "echt".
        I zapitalają po Polsce jak wściekli... ;)
        Prawie wszyscy.
        • jorn Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 27.12.09, 22:33
          Pomijając fakt, że w każdej społeczności są różni ludzie i
          pozwalając sobie na generalizację mogę stwierdzić, iż z moich
          obserwacji wynika, że poszanowanie dla przepisów zależy mniej od
          kraju pochodzenia kierowcy, a bardziej od stereotypów o zwyczajach
          panujących w kraju, który dany kierowca właśnie przemierza. I tak po
          niemieckich drogach prawie wszyscy jeżdżą na ogół przepisowo
          niezaleznie od tego, skąd pochodzą i gdzie mieszkają, a po takiej
          Polsce czy Grecji wielu zapieprza, jak dzicy, bo taka panuje o tych
          krajach opinia (fakt, że ta przepisowa większość nie jest aż tak
          liczna jak gdzieniegdzie inndziej, ale powtarzany przez
          habudzikopodobnych stereotyp mówi, że wszyscy zapieprzają).
          Zrozumiałem to będąc w Grecji na wczasach wykupionych w niemieckim
          biurze podróży, gdzie byliśmy z żoną jedynymi nie-Niemcami. I tych
          właśnie Niemców spotkanych rano przy śniadaniu (oczywiście nie
          wszystkich) spotykałem też na okolicznych drogach w wynajętych
          samochodach majacych przepisy ruchu drogowego w niemniejszej
          pogardzie niż inni tamtejsi kierowcy. Później ci sami dżygici
          wysiedli z samolotu w Kolonii i z lotniskowego parkingu odjechali
          jak najbardziej przepisowo. Od tego czasu zacząłem obserwować takich
          dżygitów pod kątem kraju rejestracji samochodu (a jeżdżę sporo po
          różnych krajach europejskich i nie tylko) i ta moja teoria się na
          ogół potwierdza, choć i wyjątków nie brakuje.

          Pozdrawiam
          • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 10:47
            jorn napisał:

            > że poszanowanie dla przepisów zależy mniej od
            > kraju pochodzenia kierowcy, a bardziej od stereotypów o zwyczajach
            > panujących w kraju, który dany kierowca właśnie przemierza.

            Czyli to, ze w Niemczech przestrzega sie przepisy o wiele bardziej niz w Polsce
            albo Grecji to tylko "stereotyp"?

            > I tak po
            > niemieckich drogach prawie wszyscy jeżdżą na ogół przepisowo
            > niezaleznie od tego, skąd pochodzą i gdzie mieszkają, a po takiej
            > Polsce czy Grecji wielu zapieprza, jak dzicy, bo taka panuje o
            > tych krajach opinia

            Czyli kierowcy w Niemczech albo Grecji jezdza tak, jak jezdza "bo taka panuje o"
            ich kraju "opinia"?


            >(fakt, że ta przepisowa większość nie jest aż tak
            > liczna jak gdzieniegdzie inndziej, ale powtarzany przez
            > habudzikopodobnych stereotyp mówi, że wszyscy zapieprzają).

            Znaczy to, ze w Polsce mamy jednak "wiekszosc", ktora jezdzi "przepisowo"?
            Naprawde tak myslisz?
            • kozak-na-koniu Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 10:51
              hanni napisał:

              > Naprawde tak myslisz?

              Uważam, że tak myśli. Jak też tak myślę. Naprawdę. Jak kiedyś zajrzysz do
              Polski, to sam zobaczysz.
            • jureek Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 10:57
              hanni napisał:

              > Znaczy to, ze w Polsce mamy jednak "wiekszosc", ktora jezdzi "przepisowo"?
              > Naprawde tak myslisz?

              Ja nie tylko tak myslę, ja to widzę po prostu, gdy jestem w Polsce.
              Jura
              • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 11:11
                jureek napisał:

                > Ja nie tylko tak myslę, ja to widzę po prostu, gdy jestem w Polsce.

                Ze na prostej, w miare pustej drodze w terenie zabudowanym wiekszosc
                jedzie przepisowe 50 km/h lub ponizej?

                Ciekawe do jakiej Polski jezdzisz.

                Moze podziel sie swoimi obserwacjami z tymi forumowiczami:

                "Na polskich drogach krajowych co najmniej połowa samochodów na
                długich prostych jedzie z prędkością 110-120 km/h."

                "Czy jazda z prędkością wyższą niż określona na znaku ale całkowicie bezpieczną
                jest społecznie szkodliwe ? Oczywiście nie ! Przygniatająca większość
                codziennie tak robi i nic się nie dzieje."


                • kozak-na-koniu Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 11:29
                  W Polsce nie ma terenów zabudowanych, towarzyszko haniu. W Polsce są obszary
                  zabudowane. Poza tym, jeśli obszar jest zabudowany naprawdę, to bywa że jeździ
                  się tam wolniej jak 50km/godz. Znów pieprzycie bzdury, towarzyszko haniu.
                  • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 11:47
                    koza-na-koniu napisała:

                    > Poza tym, jeśli obszar jest zabudowany naprawdę,

                    A jak jest zabudowany nie naprawde?
                    • edek40 Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 15:16
                      > Ale ręczny nie świeci chyba.

                      To jaki sabotazysta odwazyl sie postawic znak?
                    • kozak-na-koniu Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 09:06
                      hanni napisał:

                      > A jak jest zabudowany nie naprawde?

                      Jak jest zabudowany nie naprawdę, to jest zabudowany tylko dwiema białymi
                      tablicami, oznaczającymi jego początek i koniec. W takich warunkach polscy
                      kierowcy często nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość a polska policja
                      wyrabia sobie statystyki wykrywalności oraz skuteczności. Jasne? Raczej nie. Nie
                      szkodzi.
                      • kozak-na-koniu Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 09:10
                        Zdarzają się także obszary zabudowane nie naprawdę, oznaczone tylko jedną białą
                        tablicą - oznaczającą początek obszaru zabudowanego. Bywa, że tablicy
                        oznaczającej koniec obszaru zabudowanego brak. Takie obszary zabudowane są
                        najlepsze. Myślicie towarzyszko, że na Zachodzie takich nie ma?
                      • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 10:50
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > w takich warunkach polscy kierowcy często nagminnie przekraczają
                        > dozwoloną prędkość.

                        Ustalmy jeszcze, ze tym krzywdzacym "najlepszych kierowcow Europy" statystykom
                        smiertelnosci winni sa potem drogowcy, policjanci, piesi, drzewa, rowerzysci,
                        sluzby ratownicze, zydzi i masoni.



                        • kozak-na-koniu Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 11:02
                          "Najlepsi kierowcy Europy" wystempujom w Śfajcarii i tam jedynom przyczynom
                          wysokich statystyk śmiertelności jest prędkość powyżej 33km/godz.
                        • marecki-34 Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 13:43
                          hanni napisał:
                          > Ustalmy jeszcze, ze tym krzywdzacym "najlepszych kierowcow Europy" statystykom
                          > smiertelnosci winni sa potem drogowcy, policjanci, piesi, drzewa, rowerzysci,
                          > sluzby ratownicze, zydzi i masoni.

                          Już ustaliliśmy, że i w Niemczech drzewa są winne ;-)
                          • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 14:07
                            marecki-34 napisał:

                            > Już ustaliliśmy, że i w Niemczech drzewa są winne ;-)

                            Nie wiem co tam ustalasz sam ze soba. W Niemczych w kazdym razie za bez
                            porownania nizsza ilosc zabitych na drogach zwyklo obwiniac sie w pierwszej
                            kolejnosci kierowcow a nie drzewa.
                            • kozak-na-koniu Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 14:10
                              A kogo w Niemczech obwinia się za wielokrotnie wyższą niż w Polsce ilość
                              kolizji? Też "polskich kierowców"?
                              • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 15:38
                                kozak-na-koniu napisał:

                                > A kogo w Niemczech obwinia się za wielokrotnie wyższą niż w Polsce
                                > ilość kolizji?

                                A kogo obwinic za halucynacje, na ktore cierpisz?
                      • hanni P.S. 29.12.09, 10:52
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > Jak jest zabudowany nie naprawdę, to jest zabudowany tylko dwiema
                        > białymi tablicami, oznaczającymi jego początek i koniec.

                        Pare przykladow?
                        • kozak-na-koniu Re: P.S. 29.12.09, 11:00
                          Bywają również obszary zabudowane nie naprawdę, które oznaczone są tylko jedną
                          tablicą - oznaczającą koniec obszaru zabudowanego. Tablicy oznaczającej początek
                          obszaru zabudowanego brak. Takie obszary zabudowane też są dobre.
                          • hanni kozie opowiesci 29.12.09, 11:48
                            kozak-na-koniu napisał:

                            > Jak jest zabudowany nie naprawdę, to jest zabudowany tylko dwiema
                            > białymi tablicami, oznaczającymi jego początek i koniec.

                            Pare przykladow?
                            • kozak-na-koniu Re: kozie opowiesci 29.12.09, 11:57
                              Na co hani przykłady? Przecież hania i tak ich nie uwzględni, gdyż hania zawsze
                              stosuje "zasadę hani": "jeśli fakty przeczą z góry przyjętej przez hanię tezie -
                              tym gorzej dla faktów."
                              • hanni Re: kozie opowiesci 29.12.09, 12:23
                                I ciagle nie wiemy, gdzie to "Jak jest zabudowany nie naprawdę, to jest
                                zabudowany tylko dwiema białymi tablicami, oznaczającymi jego początek i koniec."
                                • kozak-na-koniu Re: kozie opowiesci 29.12.09, 12:29
                                  Nie martwcie się, haniu. Wy w ogóle niewiele wiecie i tylko udajecie że wiecie.
                                  "Ten typ tak ma".
                                • kozak-na-koniu Re: kozie opowiesci 29.12.09, 12:35
                                  Jak nie wiecie, to się dowiedzcie i nie zawracajcie tyłka. Jak tam z danymi,
                                  dowodzącymi, że "polscy kierowcy" nagminnie przekraczają i się rozbijają w
                                  przeliczeniu na kilometr? Robią się, czy się nie robią?
                            • tiges_wiz nawet progi daja 29.12.09, 12:41
                              tiges.blox.pl/2009/07/Progi-w-szczerym-polu.html
                              bo bedzie tu przedszkole w przyszlosci.

                              img9.imageshack.us/img9/6300/terenzabudowany.png
                              a tu pewnie obok stoi emesowy sracz soltysa ;)

                              to 5 minut szukania, ale tego jest wiecej, choc przyznam sie za na dolnym slasku
                              wiele tablic zweryfikowano i pozamieniano na zielone. gorzej wyglada polska
                              centralna i wschodnia.
                              • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 12:47
                                I myslisz, ze podobnych absurdow nie znajdziesz na Zachodzie?

                                Ciagle jednak nie wiem gdzie jest obszar (zaslugujacy na to miano a nie dwa
                                znaki ustawione tuz obok siebie) "zabudowany tylko dwiema
                                białymi tablicami, oznaczającymi jego początek i koniec"?
                                • tiges_wiz Re: nawet progi daja 29.12.09, 12:51
                                  problem nie lezy w tym czy tam nie wystepuja takie absurdy, ale w skali. Policja
                                  w niedawnym raporcie zakwestionowala 80000 znakow. Czujesz to? 80000 miejsc z
                                  blednym oznakowaniem, gdzie byly miejsca gdzie znakow bylo za duzo, albo ich w
                                  ogole nie bylo.

                                  jest rozporzadzenie okreslajace gdzie i jak powinno sie stawiac takie tablice.
                                  poszukaj sobie.
                                  • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 12:57
                                    Nie wiem ile znakow zakwestionowano w Niemczech albo Austrii. Mysle, ze tez jest
                                    tam ich niemalo.
                                    Tutaj jednak chodzilo dosyc konkretnie o bullshit rozpowszechniany przez koze o
                                    terenach "zabudowanych tylko dwiema białymi tablicami, oznaczającymi jego
                                    początek i koniec"
                                    • tiges_wiz Re: nawet progi daja 29.12.09, 12:59
                                      a na drugim zdjeciu to co jest?
                                      • kozak-na-koniu Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:01
                                        Nie ma takiego stwierdzenia, jakiego hania by nie wydaliła z siebie w myśl
                                        "zasady hani": jeśli fakty przeczą tezie z góry przez hanię przyjętej - tym
                                        gorzej dla faktów".
                                      • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:03
                                        tiges_wiz napisał:

                                        > a na drugim zdjeciu to co jest?

                                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,104811917,104917230,Re_nawet_progi_daja.html
                                        Polecam szczegolnej uwadze drugi akapit.
                                        • tiges_wiz Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:11
                                          teraz zabudowany jest wtedy gdy przy drodze stoja bydynki lub chodnik dla
                                          pieszych. tablica koneic terenu powinna byc zaraz za ostatnia posesja lub przy
                                          koncu chodnika. nawet jak jeszcze jest admninistracyjny obszar miasta. juz kilka
                                          takich rozwiazan w wiekszych miastach widzialem, wiec sie da.
                                  • edek40 Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:00
                                    > problem nie lezy w tym czy tam nie wystepuja takie absurdy, ale w skali. Policja
                                    > w niedawnym raporcie zakwestionowala 80000 znakow.

                                    O ile pamietam srednio jeden na dwa kilometry.
                                • marecki-34 Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:03
                                  Ja mam proste pytanie czy widząc na drodze w ten sposób oznakowane początek i
                                  koniec strefy zabudowanej zwolniłbyś do przepisowej 50-ki czy nie? Prosta
                                  odpowiedź tak czy nie?
                                  • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:07
                                    marecki-34 napisał:

                                    > Ja mam proste pytanie czy widząc na drodze w ten sposób oznakowane
                                    > początek i koniec strefy zabudowanej zwolniłbyś do przepisowej 50-ki
                                    > czy nie? Prosta odpowiedź tak czy nie?

                                    Oczywiscie, ze tak. Robie to prawie dzien w dzien, podobnie jak masa kierowcow w
                                    mojej okolicy.

                                    • edek40 Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:16
                                      > Oczywiscie, ze tak. Robie to prawie dzien w dzien, podobnie jak masa kierowcow w
                                      > mojej okolicy.

                                      Ustawienie tych znakow swiadczy o ustawiaczu. Respektowanie ich o respektujacym.
                                      Oczywiscie nie jest to komplement dla rozumu. W obu wypadkach.
                                      • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:30
                                        edek40 napisał:

                                        > Ustawienie tych znakow swiadczy o ustawiaczu.
                                        > Respektowanie ich o respektujacym.
                                        > Oczywiscie nie jest to komplement dla rozumu. W obu wypadkach.

                                        A interpretacja jak wyzej, swiadczy o interpretujacym.
                                        wskazniki smiertelnosci na drogach tam, gdzie tak sie to interpretuje nie jest
                                        komplementem dla intelektu interpretujacych.
                                        • edek40 Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:44
                                          > A interpretacja jak wyzej, swiadczy o interpretujacym.
                                          > wskazniki smiertelnosci na drogach tam, gdzie tak sie to interpretuje nie jest
                                          > komplementem dla intelektu interpretujacych.

                                          I nie widzisz zadnego zwiazku w pojmowaniu prawa przez obywateli w oparciu o
                                          pojmowanie prawa przez "wladze" (tu stawiaczy znakow)?
                                          • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 15:41
                                            edek40 napisał:

                                            > I nie widzisz zadnego zwiazku w pojmowaniu prawa przez obywateli w
                                            > oparciu o pojmowanie prawa przez "wladze" (tu stawiaczy znakow)?

                                            Widze.
                                            • edek40 Re: nawet progi daja 29.12.09, 15:50
                                              > Widze.

                                              A konkretniej?
                                              • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 16:04
                                                edek40 napisał:

                                                > A konkretniej?

                                                Co chcesz wiedziec "konkretniej"?
                                  • kozak-na-koniu Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:11
                                    Ja z reguły nie zwalniam albo zwalniam do prędkości sensownej. Hanni się
                                    zatrzymuje i przenosi pojazd na plecach. Taka śfajcarska kiultiura.:D
                                    • marecki-34 Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:15
                                      Bo my tu przeca piraci i zabójcy i chlew u nas na drogach ;-)
                                    • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:32
                                      kozak-na-koniu napisał:

                                      > Ja z reguły nie zwalniam albo zwalniam do prędkości sensownej.

                                      Ale ustalmy, ze winni sa policjanci, piesi, drogowcy, sluzby ratownicze, drzewa,
                                      rowerzysci, zydzi, masoni, ladowiska dla helikopterow i... ktos jeszcze?
                                      • kozak-na-koniu Re: nawet progi daja 29.12.09, 13:41
                                        Ustalmy, że tam nie ma pieszych, rowerzystów, drogowców, policjantów, Żydów,
                                        masonów, lądowisk dla helikopterów i kogoś jeszcze. Winny jest więc ten, kto tam
                                        bezmyślnie ustawił bezsensowne znaki.
                                        • hanni Re: nawet progi daja 29.12.09, 15:46
                                          kozak-na-koniu napisał:

                                          > Ustalmy, że tam nie ma pieszych, rowerzystów,

                                          Przynajmniej do chwili gdy nie "wtargna" "niespodziewanie".

                                          > drogowców, policjantów, Żydów, masonów, lądowisk dla helikopterów

                                          drzew tez...


                                          > Winny jest więc ten, kto tam bezmyślnie ustawił bezsensowne znaki.

                                          No wlasnie. O tym jeszcze zapomnialem. Temu, ze w Polsce na kazdy
                                          pojazdokilometr zabija sie 25,5 ludzi a nie np. 5,7 jak w Niemczech albo 6,1 jak
                                          w Finlandii winni sa oprocz policji, pieszych, policjantow, drogowcow, sluzb
                                          ratowniczych, drzew, rowerzystow, zydow, masonow rowniez ci, ktorzy "bezmyślnie
                                          ustawiaja bezsensowne znaki". Dobrze?
                        • edek40 Re: P.S. 29.12.09, 12:20
                          > Pare przykladow?

                          Prosze bardzo.

                          ul. Plochocinska w Warszawie na calym dwujezdniowym odcinku i wiekszosci
                          jednojezdniowego.

                          ul. Marywilska na calkiem dlugim odcinku

                          Razem pewnie pare dobrych kilometrow.

                          Fakt, ze te ulice znajduja sie w obrebie miasta i do tego otoczone sa obszarami
                          zabudowanymi nie zmienia postaci rzeczy, poniewaz polskie przepisy dokladnie
                          definiuja co jest, a co nie jest obszarem zabudowanym. I absolutnie nie wiaza
                          kwesti "zabudowania" z granica administracyjna.

                          Odnosne przepisy byly cytowane na tym forum wielokrotnie. Kazdy myslacy czlowiek
                          widzi na jaka latwizne ida stawiajacy znaki. A owocuje to 30 kilometrowym
                          maratonem w nieustajacym obszarze zabudowanym, ledwo zabudowanym i nie
                          zabudowanym wcale na DK8. Tej bezpiecznej...
                          • hanni Re: P.S. 29.12.09, 12:33
                            edek40 napisał:

                            > Prosze bardzo.


                            > ul. Plochocinska w Warszawie na calym dwujezdniowym odcinku i wiekszosci
                            > jednojezdniowego.
                            >
                            > ul. Marywilska na calkiem dlugim odcinku
                            >
                            > Razem pewnie pare dobrych kilometrow.
                            >
                            > Fakt, ze te ulice znajduja sie w obrebie miasta

                            No wlasnie. Jesli zatem podajesz przyklady to prosilbym o odpowiedz na
                            temat
                            a wiec konkretnie: "zabudowany tylko dwiema białymi tablicami,
                            oznaczającymi jego początek i koniec
                            ".




                            fstatic1.rennrad-news.de/img/photos/1/4/1/6/3/_/medium/ortsschild1.1.jpg
                            • edek40 Re: P.S. 29.12.09, 12:39
                              > fstatic1.rennrad-news.de/img/photos/1/4/1/6/3/_/medium/ortsschild1.1.jpg

                              Czy moj monitor zle wyswietla? To przeciez oznaczenie wjazdu w obszar
                              administracyjny. Obszar zabudowany oznaczaja inne tablice.
                              • hanni Re: P.S. 29.12.09, 12:43
                                edek40 napisał:

                                > Czy moj monitor zle wyswietla? To przeciez oznaczenie wjazdu w obszar
                                > administracyjny. Obszar zabudowany oznaczaja inne tablice.

                                Mylisz sie.
                                To niemiecki odpowiednik polskiej bialej tablicy. Od tej tablicy ("Ortsschild" -
                                tablica oznaczajaca poczatek/koniec miejscowosci) obowiazuje predkosc maksymalna
                                50 km/h.
                                • edek40 Re: P.S. 29.12.09, 12:51
                                  > Mylisz sie.

                                  Istotnie.
                                • kozak-na-koniu Re: P.S. 29.12.09, 12:52
                                  Haniu, Już kiedyś to zdjątko wkleiliście, nie ma potrzeby spamować. Już wiemy,
                                  że "na Zachodzie" jest tak samo a nawet jeszcze gorzej i tylko wszystko przez
                                  "polskich kierowców" bo nagminnie przekraczają, przez co w Warszawie ginie tyle
                                  a w Grazu tyle bo w Grazu jeżdżą 30 - no, najwyżej 33km/godz., przez co obraz na
                                  siatkówce oka maią większy jak przy hamowaniu ze 120 i zatrzymają się tam, gdzie
                                  nigdy nie zatrzyma się ten, co jechał 36km/godz.
                                  • hanni Re: P.S. 29.12.09, 12:58
                                    naści
                                    • kozak-na-koniu Re: P.S. 29.12.09, 13:02
                                      To wszystko, co hania ma do powiedzenia na temat? Cieniutko...:D
                              • tiges_wiz Re: P.S. 29.12.09, 12:45
                                to jest niemiecka tablica oznaczajaca zabudowany ;)
                                zwykla jest tez zielona

                                www.znaki-drogowe.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=94&Itemid=141
                              • jureek Re: P.S. 29.12.09, 14:21
                                edek40 napisał:

                                > > fstatic1.rennrad-news.de/img/photos/1/4/1/6/3/_/medium/ortsschild1.1.jpg
                                >
                                > Czy moj monitor zle wyswietla? To przeciez oznaczenie wjazdu w obszar
                                > administracyjny. Obszar zabudowany oznaczaja inne tablice.

                                O, nie! Edek, uważaj, bo taka interpretacja może Cię sporo kosztować. Ta tablica
                                na zdjęciu jest dokładnym odpowiednikiem polskiej tablicy oznaczającej początek
                                obszaru zabudowanego i oznacza, że masz zwolnić do 50 km/h.
                                Jura
                            • tiges_wiz Re: P.S. 29.12.09, 12:58
                              http://maps.google.pl/maps?f=q&source=s_q&hl=pl&geocode=&q=bremen+farge&sll=53.104125,8.797989&sspn=0.151291,0.528374&gl=pl&ie=UTF8&hq=&hnear=Farge+Brema,+Bremen,+Brema,+Niemcy&ll=53.20012,8.539081&spn=0.018869,0.066047&t=h&z=15

                              mozesz dokladnie umiejscowic ten znak?
                              dzielnica farge nie wyglada na opuszczona. raczej jest dosc gesto zabudowana,
                              choc sporo tam drzew jest.
                              • hanni Re: P.S. 29.12.09, 13:05
                                tiges_wiz napisał:

                                > mozesz dokladnie umiejscowic ten znak?

                                Nie.

                                > dzielnica farge nie wyglada na opuszczona. raczej jest dosc gesto
                                > zabudowana, choc sporo tam drzew jest.

                                Na zdjeciu nie widac jednak zadnych budynkow w poblizu jezdni a nawet dalej od niej.
                                • tiges_wiz Re: P.S. 29.12.09, 13:08
                                  no nei widac, bo widac drzewa. a co za drzewami tego juz nikt nie wie. na
                                  zdjeciu satelitarnym widac natomiast, ze tam za drzewami sa budynki.
                                  • hanni Re: P.S. 29.12.09, 13:37
                                    tiges_wiz napisał:

                                    > no nei widac, bo widac drzewa. a co za drzewami tego juz nikt nie
                                    > wie.

                                    Jak to "nikt"? Ty przeciez "wiesz".

                                    > na zdjeciu satelitarnym widac natomiast, ze tam za drzewami sa
                                    > budynki.

                                    Ach "tam" za tymi "drzewami"? Naprawde jestem pod wrazeniem, jak za pomoca
                                    google map potrafisz rozpoznac, ze "tam" jest za tymi drzewami, ktore widac na
                                    zdjeciu.

                                    • tiges_wiz Re: P.S. 29.12.09, 13:44
                                      nie, chcialem abys ty umiejsciwil ten znak, ale tego nie zrobiles, wiec miej do
                                      siebie pretensje.
                                      • hanni Re: P.S. 29.12.09, 15:20
                                        tiges_wiz napisał:

                                        > nie, chcialem abys ty umiejsciwil ten znak, ale tego nie zrobiles, wiec miej do
                                        > siebie pretensje.

                                        O co pretensje? O to, ze na podstawie google map potrafisz tak bezblednie
                                        rozpoznac miejsce, gdzie rosna drzewa z tego zdjecia?

                                        Ani mysle.
                          • kozak-na-koniu Re: P.S. 29.12.09, 12:33
                            Polskie przepisy już od paru lat w ogóle nie wiążą faktu obecności zabudowań jej
                            braku z tym, czy obszar uznaje się za zabudowany, czy też nie. Urzędowa
                            definicja mówi tylko o obecności białych tablic - no i mamy dowolność oraz tak
                            zwaną "radosną twórczość"...
                            • hanni Kozie opowiesci 29.12.09, 12:37
                              To gdzie masz ten obszar "zabudowany tylko dwiema białymi tablicami,
                              oznaczającymi jego początek i koniec"?
                              • kozak-na-koniu Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 12:41
                                Tam, gdzie jedynym elementem zabudowy okolic drogi są białe tablice oznaczające
                                początek i/lub koniec obszaru zabudowanego. Jak tam dane, o które Was prosiłem?
                                • edek40 Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 12:47
                                  > Tam, gdzie jedynym elementem zabudowy okolic drogi są białe tablice oznaczające
                                  > początek i/lub koniec obszaru zabudowanego. Jak tam dane, o które Was prosiłem?

                                  Nasz ulubiony kolega nie przyjmuje do wiadomoscie, ze jadac do pracy wjezdzam do "zabudowanej" i administracyjnej Warszawy, nastepnie, nie opuszczajac Warszawy, kilka dobrych kilometrow jade przez pustkowie, zabudowane nielicznie obiektami przemyslowymi, ktore w mysl ustawy obszarem zabudowanym nie sa i dopiero w polowie mojej drogi do pracy wjezdzam na dobre w obszar zabudowany, ktorego zabudowanie nie budzi wiekszych watpliwosci. Poza Wislostrada, ktorej na szczescie podniosa limit predkosci, nie "odzabudowywujac" go.
                                  • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 12:51
                                    edek40 napisał:

                                    > Nasz ulubiony kolega nie przyjmuje do wiadomoscie,

                                    Czemu fantazjujesz? Dlaczego nie mialbym "przyjac do wiadomosci" czegos, co jest
                                    nagminne nie tylko w Polsce ale w calej Europie?


                                    > ze jadac do pracy wjezdzam do "zabudowanej" i administracyjnej
                                    > Warszawy, nastepnie, nie opuszczajac Warszawy, kilka dobrych
                                    > kilometrow jade przez pustkowie, zabudowane nielicznie obiekta mi
                                    > przemyslowymi,

                                    Tutaj nie ma nawet obiektow przemyslowych:
                                    fstatic1.rennrad-news.de/img/photos/1/4/1/6/3/_/medium/ortsschild1.1.jpg
                                    • edek40 Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 12:54
                                      > Czemu fantazjujesz? Dlaczego nie mialbym "przyjac do wiadomosci" czegos, co jest
                                      > nagminne nie tylko w Polsce ale w calej Europie?

                                      I dochodzimy tu do posiadania lub nie drog, ktore nie maja tych "nagminnosci".

                                      > Tutaj nie ma nawet obiektow przemyslowych:

                                      To jest 300 m do zakretu, a dalej nie wiadomo co. Jesli u nas naduzywanoby tego
                                      znaku tylko na 300-500 metrow, to nie byloby problemu. U nas jednak naduzywa sie
                                      tych znakow na calych dlugich kilometrach, polaczonych coraz mniej licznymi
                                      obszarami nie zabudowanymi.
                                      • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 13:02
                                        edek40 napisał:


                                        > To jest 300 m do zakretu, a dalej nie wiadomo co.

                                        Ale nie ma tam nawet zadnych obiektow przemyslowych.

                                        > Jesli u nas naduzywanoby tego znaku tylko na 300-500 metrow, to
                                        > nie byloby problemu.

                                        Problemem sa ci, ktorzy w kraju o najwyzszej smiertelnosci (rowniez pieszych i
                                        rowerzystow) uwazaja takie naki za "naduzycie".
                                        • edek40 Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 13:14
                                          > Problemem sa ci, ktorzy w kraju o najwyzszej smiertelnosci (rowniez pieszych i
                                          > rowerzystow) uwazaja takie naki za "naduzycie".

                                          Nie to, mlotku, jest problemem. Problemem jest to, ze wielu "uodpornilo sie" na
                                          te znaki z uwagi na ich mnogosc i nadmierna restrykcyjnosc.
                                          • tiges_wiz Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 13:19
                                            sami znakolodzy przyznaja ze stawiaja je pod ciezarowki na mokrym.
                                            jaki ma to sens?

                                            to tak jakby co rano robic alarm przeciwpozarowy tak dla zasady.
                                            ciekawe po jakim czasie nikt by nie wyszedl z budynku? i pewnie przy prawdziwym
                                            pozarze byloby sporo trupow.
                                            • edek40 Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 13:25
                                              > to tak jakby co rano robic alarm przeciwpozarowy tak dla zasady.
                                              > ciekawe po jakim czasie nikt by nie wyszedl z budynku? i pewnie przy prawdziwym
                                              > pozarze byloby sporo trupow.

                                              Tiges, aby to zrozumiec, trzeba umiec sie przyznac przed samym soba do czysto
                                              ludzkich ulomnosci. Hanni twierdzi, ze zwolnilby do 50 km/h pomiedzy "Twoimi"
                                              tablicami. Ja w to nie wierze. Hanni, przy komputerze, gleboko wierzy, ze
                                              zwolnilby...
                                          • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 13:38
                                            edek40 napisał:

                                            > Nie to, mlotku,

                                            Jak sie opanujesz to daj znac.
                                        • jureek Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 14:34
                                          hanni napisał:

                                          > Problemem sa ci, ktorzy w kraju o najwyzszej smiertelnosci (rowniez pieszych i
                                          > rowerzystow) uwazaja takie naki za "naduzycie".

                                          W tym momencie, to Ty popełniłeś nadużycie. Wpływ na śmiertelność może mieć co
                                          najwyżej to, czy te znaki są respektowane, czy nie, a nie to, co ktoś uważa.
                                          Jura
                                          • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 15:27
                                            jureek napisał:

                                            > Wpływ na śmiertelność może mieć co najwyżej to, czy te znaki są
                                            > respektowane, czy nie, a nie to, co ktoś uważa.

                                            Bo przeciez nie od dzis wiadomo, ze ci ktorzy uwazaja znaki za bezsensowne
                                            przewaznie je respektuja a ci, ktorzy uwazaja je za sluszne i pozycteczne
                                            przewaznie olewaja.
                                            • tiges_wiz Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 15:32
                                              a od kiedy to znaki przeszkadszają tym co lamia przepisy?
                                              przeszkadzaja tym co staraja sie do nich stosowac.

                                              takze zabezpieczenia antypiracje przeszkadzaja legalnym uszytkownikom, a nie tym
                                              co uzywaja piratow i maja zabezpieczenia gdzies.

                                              wysokieobroty.moto.pl/auto/1,48316,5216920.html
                                              tu masz o pracy polskich znakologow.
                                              nie sadze ze cos zrozumiesz.
                                              • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 15:34
                                                tiges_wiz napisał:


                                                > nie sadze ze cos zrozumiesz.

                                                Uwazaj zeby ci cos nie peklo - z wysilku.
                                            • jureek Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 15:43
                                              hanni napisał:

                                              > jureek napisał:
                                              >
                                              > > Wpływ na śmiertelność może mieć co najwyżej to, czy te znaki są
                                              > > respektowane, czy nie, a nie to, co ktoś uważa.
                                              >
                                              > Bo przeciez nie od dzis wiadomo, ze ci ktorzy uwazaja znaki za bezsensowne
                                              > przewaznie je respektuja a ci, ktorzy uwazaja je za sluszne i pozycteczne
                                              > przewaznie olewaja.

                                              Nie pisałem nic o "przeważnie", "większości" itd. bo nie dysponuję danymi, żeby
                                              takie tezy uzasadnić. Chodziło mi po prostu o to, że nierespektowanie znaków i
                                              uważanie ich za bezsensowne to dwie różne sprawy, a Ty zrównując je popełniasz
                                              nadużycie. To mniej więcej takie samo nadużycie jak oskarżanie kogoś nie
                                              popierającego kary śmierci dla morderców o to, że sam morduje.
                                              Doskonale rozumiem, że prowadząc walkę na tylu frontach możesz się zagalopować,
                                              ale upartego bronienia nawet takich tez napisanych wskutek zagalopowania się już
                                              nie rozumiem.
                                              Jura
                                              • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 15:51
                                                jureek napisał:

                                                > Ty zrównując je popełniasz nadużycie.

                                                Wcale nie "zrownujac". Uzylem zwyklego skrotu myslowego podkreslajac to nawet
                                                cudzyslowem.
                                                Ale jak cie bawi takie "haarspalterei" to prosze bardzo.
                                                • jureek Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 16:10
                                                  hanni napisał:

                                                  > Wcale nie "zrownujac". Uzylem zwyklego skrotu myslowego podkreslajac to nawet
                                                  > cudzyslowem.

                                                  Ja inaczej odczytałem ten cudzysłów. Myslałem, że chodzi Ci o podkreślenie, że
                                                  ludzie ci niesłusznie takie stawianie znaków uważają za naduzycie, bo wg Ciebie
                                                  jest to tylko "nadużycie" (w cudzysłowiu), a nie rzeczywiste nadużycie (bez
                                                  cudzysłowiu).
                                                  Naprawdę tych dwóch przykładów podanych przez tigesa nie uważasz za rzeczywiste
                                                  nadużycie?
                                                  Nie mogę się też zgodzić z tezą, że krytyczni obywatele są dla społeczeństwa
                                                  problemem, wręcz przeciwnie, dzięki krytycyzmowi obywateli rozwijały się
                                                  dojrzałe demokracje.

                                                  > Ale jak cie bawi takie "haarspalterei" to prosze bardzo.

                                                  Dla mnie to nie jest dzielenie włosa na czworo, lecz problem zasadniczy, to
                                                  rozróżnienie między krytycyzmem wobec przepisów a olewaniem ich.
                                                  Jura
                                                  • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 16:19
                                                    jureek napisał:

                                                    > Naprawdę tych dwóch przykładów podanych przez tigesa nie uważasz
                                                    > za rzeczywiste nadużycie?

                                                    Oczywiscie, ze te konkretne absurdalne to oczywiste naduzycie. Wiadomo jednak,
                                                    ze tak jaskrawe przypadki to margines a w praktyce chodzi o to, ze wiekszosc
                                                    ograniczen uwazanych jest przez wielu wlasnie jako "naduzycie".

                                                    Stad problem powszechnego olewania ograniczen w Polsce, co tak absurdalne
                                                    przyklady maja uzasadniac.
                                • hanni Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 12:48
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Tam, gdzie jedynym elementem zabudowy okolic drogi są białe tablice oznaczające
                                  > początek i/lub koniec obszaru zabudowanego.

                                  Gdzie konkretnie?

                                  > Jak tam dane, o które Was prosiłem?

                                  Juz tyle razy, ze az inni placza bo nie moga na nie patrzec.
                                  Ty jak zwykle nic nie widzialas i nie zapamietalas?
                                  • kozak-na-koniu Re: Kozie opowiesci 29.12.09, 12:54
                                    hanni napisał:


                                    > Gdzie konkretnie?

                                    W Bremie.

                                    > Juz tyle razy, ze az inni placza bo nie moga na nie patrzec.
                                    > Ty jak zwykle nic nie widzialas i nie zapamietalas?

                                    Niech hania przypomni.
                            • edek40 Re: P.S. 29.12.09, 12:40
                              > Polskie przepisy już od paru lat w ogóle nie wiążą faktu obecności zabudowań jej
                              > braku z tym, czy obszar uznaje się za zabudowany, czy też nie. Urzędowa
                              > definicja mówi tylko o obecności białych tablic - no i mamy dowolność oraz tak
                              > zwaną "radosną twórczość"...

                              Otoz nie. Emes wygrzebal, a mi sie nie chce szukac. Przepisy, o ktorych mowisz
                              sa dla kierowcow i policji. "Stawiacze" maja przepisy wykonawcze i sie do nich
                              ewidentnie i nad wyraz czesto nie stosuja. Naturalnie szaraczek edek ma jezdzic
                              jak na znakach, ale myslec to mu nie moga zabronic :)
                              • kozak-na-koniu Re: P.S. 29.12.09, 12:44
                                Ano, tak... I to, niestety, pożeraczom gazecin oraz telewizyjnych horrorów
                                wystarczy.:(
                • jureek Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 11:36
                  hanni napisał:

                  > Ciekawe do jakiej Polski jezdzisz.

                  Przeważnie do Polski południowo-zachodniej.
                  Jura
                  • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 11:46
                    jureek napisał:

                    > Przeważnie do Polski południowo-zachodniej.

                    I tam na prostej, w miare pustej drodze w terenie zabudowanym wiekszosc
                    jedzie przepisowe 50 km/h lub ponizej?
                    • jureek Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 20:44
                      hanni napisał:

                      > jureek napisał:
                      >
                      > > Przeważnie do Polski południowo-zachodniej.
                      >
                      > I tam na prostej, w miare pustej drodze w terenie zabudowanym wiekszosc
                      > jedzie przepisowe 50 km/h lub ponizej?

                      Gdy tak sobie jadę pięćdziesiątką przez taką wieś, to czasami zdarzy się ktoś,
                      kto mnie wyprzedzi, większość jednak nie wyprzedza, z czego wnioskuję, że ta nie
                      wyprzedzająca mnie większość jedzie z przepisową prędkością. Takie są moje
                      obserwacje. A Ciebie większość wyprzedza?
                      Jura
                      • mobile5 Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 21:23
                        jureek napisał:
                        Takie są moje
                        > obserwacje.

                        Ty widzisz tylko swoje otoczenie, hanni widzi wszystko, to różnica.
                      • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 10:47
                        jureek napisał:

                        > Gdy tak sobie jadę pięćdziesiątką przez taką wieś, to czasami
                        > zdarzy się ktoś, kto mnie wyprzedzi, większość jednak nie
                        > wyprzedza,

                        Pytanie bylo jednak nie o wyprzedzanie tylko o dobrowolna (czyli nie wymuszona
                        przez innych, jadacych wolniej z przodu) jazde z predkoscia 50 km/h lub ponizej.

                        > z czego wnioskuję, że ta nie wyprzedzająca mnie większość jedzie z
                        > przepisową prędkością.

                        A ja wnioskuje, ze skoro ty jedziesz 50-tka a "nie wyprzedzająca cie większość"
                        za toba, to ta "nie wyprzedzająca cie większość" musiala wczesniej jechac
                        szybciej od ciebie.

                        > A Ciebie większość wyprzedza?

                        Powtarzam, ze pytanie nie dotyczylo "wyprzedzania" tylko dobrowlnej jazdy (a nie
                        wymuszonej przez innych) z predkoscia 50 km/h lub ponizej w terenie zabudowanym.

                        • jureek Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 11:05
                          hanni napisał:

                          > Pytanie bylo jednak nie o wyprzedzanie tylko o dobrowolna (czyli nie wymuszona
                          > przez innych, jadacych wolniej z przodu) jazde z predkoscia 50 km/h lub ponizej
                          > .

                          Warunki do wyprzedzania były (o czym świadczy to, że ci nieliczni, którzy na
                          wyprzedzanie się zdecydowali, robili to bez problemów), więc trudno mówić o
                          jakimś przymusie.

                          > A ja wnioskuje, ze skoro ty jedziesz 50-tka a "nie wyprzedzająca cie większość"
                          > za toba, to ta "nie wyprzedzająca cie większość" musiala wczesniej jechac
                          > szybciej od ciebie.

                          Bardzo dziwne wnioskowanie. Naprawdę nie widzisz innej mozliwości?

                          > Powtarzam, ze pytanie nie dotyczylo "wyprzedzania" tylko dobrowlnej jazdy (a ni
                          > e
                          > wymuszonej przez innych) z predkoscia 50 km/h lub ponizej w terenie zabudowanym

                          No więc ciekawi mnie, jaką Ty masz metodologię pozwalającą Ci stwierdzić, że
                          większość przepisów nie przestrzega. Ja przenośnego radaru nie mam, więc jedyne
                          na czym moge się oprzeć, to porównanie z własną prędkością.
                          Jura
                          • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 11:47
                            jureek napisał:

                            > Warunki do wyprzedzania były (o czym świadczy to, że ci nieliczni,
                            > którzy na wyprzedzanie się zdecydowali, robili to bez problemów),

                            Troche dziwny argument. Nawet przy jezdzie grubo powyzej limitu i w najbardziej
                            karkolomnych sytuacjach zawsze znajda sie "ci nieliczni", ktorzy wyprzedzaja
                            (wedlug nich) "bez problemow".


                            > więc trudno mówić o jakimś przymusie.

                            Owszem , nawet nalezy. Wolniej jadacy samochod zawsze wymusza na
                            szybciej jadacych z tylu kierowcach redukcje predkosci lub podjecie
                            decyzji o wyprzedzaniu. Manewr ten, przedtstawia zawsze pewne "wyzwanie", nawet
                            dla kierowocow jezdzacych nagminnie znacznie szybciej niz wolno.

                            > Bardzo dziwne wnioskowanie. Naprawdę nie widzisz innej mozliwości?

                            Moze w takim razie wyjasnisz, jak te wszystkie samochody jadace za toba moglyby
                            do ciebie dojechac, gdyby jechaly tak samo szybko lub wolniej od ciebie.

                            > No więc ciekawi mnie, jaką Ty masz metodologię pozwalającą Ci
                            > stwierdzić, że większość przepisów nie przestrzega. Ja przenośnego
                            > radaru nie mam,

                            Mi wystarcza do tego predkosciomierz. Jesli jade 50-tka i widze powstajaca za
                            mna kolumne samochodow i wyprzedzajace mnie co rusz inne samochody wiem, ze
                            jestem w tej grupie jedynymi jadacym dobrowolnie z ta pedkoscia i najwolniej
                            jadacym kierowca.
                            Widze tez ze predkosci dobijajacych do "peletonu" samochodow byly znacznie
                            wyzsze od mojej.

                            • jureek Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 12:01
                              hanni napisał:

                              > > Bardzo dziwne wnioskowanie. Naprawdę nie widzisz innej mozliwości?
                              >
                              > Moze w takim razie wyjasnisz, jak te wszystkie samochody jadace za toba moglyby
                              > do ciebie dojechac, gdyby jechaly tak samo szybko lub wolniej od ciebie.

                              Spytam jeszcze raz - naprawdę nie widzisz innej mozliwości? Jeżeli rzeczywiście
                              nie widzisz, to świadczy to tylko o tym, że wszelkie fakty interpretujesz pod z
                              góry założoną tezę.

                              > Mi wystarcza do tego predkosciomierz. Jesli jade 50-tka i widze powstajaca za
                              > mna kolumne samochodow i wyprzedzajace mnie co rusz inne samochody wiem, ze
                              > jestem w tej grupie jedynymi jadacym dobrowolnie z ta pedkoscia i najwolniej
                              > jadacym kierowca.
                              > Widze tez ze predkosci dobijajacych do "peletonu" samochodow byly znacznie
                              > wyzsze od mojej.

                              Nie widzisz jednak tych do peletonu nie dobijających, więc nie masz podstaw do
                              wyciągnięcia wniosków, których jest więcej. Żeby to stwierdzić, musiałbyś
                              policzyć jednych i drugich, a Ty widzisz tylko tych dobijających. Przypominam,
                              że chodzi o większość.
                              Jura
                              • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 12:22
                                jureek napisał:

                                > Spytam jeszcze raz - naprawdę nie widzisz innej mozliwości?

                                "Inna mozliwosc" widze tylko przy stosunkowo duzym natezeniu ruchu, ktory
                                blokuje generalnie mozliwosc swobodnego doboru predkosci.

                                Jesli natomiast jedziesz 50-tka i nie masz bezposrednio przed soba samochodow a
                                tylko kolumne samochodow za toba to chyba raczej logiczne, ze te inne samochody
                                musialy wczesniej jechac szybciej od ciebie, zanim do ciebie dobily.

                                > Nie widzisz jednak tych do peletonu nie dobijających, więc nie
                                > masz podstaw do wyciągnięcia wniosków, których jest więcej.

                                Owszem mam. Jesli jadac wielokrotnie przez wsie z predkoscia 50 km/h widze
                                kolumne samochodow powstajaca za mna i prawie zadnych samochodow przede mna,
                                jadacych dobrowlnie 50 km/h lub wolniej to z tego stosunku moge przyjac,
                                ze statystycznie wiecej kierowocow jezdzi szybciej niz pkreslaja to
                                ograniczenia, jesli tylko maja ku temu mozliwosci.

                                > Żeby to stwierdzić, musiałbyś policzyć jednych i drugich,

                                To wlasnie robie. Poza swoja osoba i bardzo nielicznymi jadacymi tak jak ja
                                widze rowniez tych wszystkich "dobijajacych" z tylu i wyprzedzajacych mnie. Ten
                                stosunek pozwala okreslic mi proporcje miedzy dwoma grupami.

                                Wiem, jak jestes na mnie ciety ale nie widzisz, jak karkolomne i absurdalne sa
                                twoje proby przekonania kogokolwiek, ze wiekszosc kierowcow w Polsce w
                                terenie zabudowanym, na prostym wolnym odcinku jezdzi przepisowe 50 km/h lub
                                ponizej?

                                Przeciez po twoich ucieczkach w "wyprzedzanie" widac, ze sam w to nie wierzysz.
                                • jureek Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 13:56
                                  hanni napisał:

                                  > Jesli natomiast jedziesz 50-tka i nie masz bezposrednio przed soba samochodow

                                  Napisałem coś takiego, że przede mną nie było samochodów? Oj, starość nie
                                  radość, bo za cholerę nie mogę sobie przypomnieć.

                                  > To wlasnie robie. Poza swoja osoba i bardzo nielicznymi jadacymi tak jak ja
                                  > widze rowniez tych wszystkich "dobijajacych" z tylu i wyprzedzajacych mnie. Ten
                                  > stosunek pozwala okreslic mi proporcje miedzy dwoma grupami.

                                  Pomyśl trochę. Nie możesz dobić do jadących przed Tobą, jeżeli jadą oni 50 i Ty
                                  też jedziesz pięćdziesiąt (no chyba, że po drodze są swiatła lub przejścia dla
                                  pieszych - i to jest właśnie ta mozliwość, której w ogóle nie przewidziałeś).
                                  Tak więc widzisz tylko tych, którzy albo jadą szybciej od Ciebie, albo wolniej.
                                  Ilu jest jadących w pewnym oddaleniu od Ciebie z taką samą jak Ty prędkością nie
                                  wiesz, bo ich po prostu nie widzisz. Nie masz więc podstaw do stwierdzenia, że
                                  większość jeździ nieprzepisowo. Możesz co najwyżej napisać, że jadących
                                  szybciej od limitu jest więcej niż jadących wolniej, ale to wcale nie świadczy,
                                  że większość jedzie nieprzepisowo, bo przepisowo znaczy także jazdę równo z
                                  limitem. Miałbyś podstawy do jakichś statystycznych uogólnień, gdybyś sam jechał
                                  szybciej niż 50 kmh, ale jadąc równe 50 kmh takich podstaw nie masz.
                                  Jura

                                  P.S. O co Ci chodzi z tymi "ucieczkami w wyprzedzanie"? Przecież to chyba
                                  logiczne, że aby jechać szybciej niż ja, trzeba mnie wyprzedzić.
                                  • hanni Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 29.12.09, 14:26
                                    jureek napisał:

                                    > Napisałem coś takiego, że przede mną nie było samochodów? Oj,
                                    > starość nie radość, bo za cholerę nie mogę sobie przypomnieć.

                                    Trzeba bylo od razu napisac, ze opisujesz przypadki jazdy w kolumnie a nie
                                    sytuacje, gdzie kierowcy moga zupelnie swobodnie dobierac predkosci.

                                    Ze w takiej sytuacji (kolumna pojazdow) sa tacy, ktorzy wyprzedzaja w terenie
                                    zabudowanym nie daje ci oczywiscie nic do myslenia... A jakze! Oczywiscie
                                    kolumna jedzie tylko w jednym kierunku....

                                    > Pomyśl trochę. Nie możesz dobić do jadących przed Tobą, jeżeli
                                    > jadą oni 50 i Ty też jedziesz pięćdziesiąt

                                    Ale moge ich widywac, tak jak widuje tu gdzie mieszkam, niekiedy nawet przez
                                    pare kilometrow.

                                    > Tak więc widzisz tylko tych, którzy albo jadą szybciej od Ciebie, albo wolniej.

                                    Nieprawda. Moge rowniez widziec tych, ktorzy jada tak samo predko ale i tych i
                                    jadacych wolniej ode mnie prawie nie widuje w Polsce. jest ich w kazdym razie
                                    bez porownania mniej niz tych, ktorzy w terenie zabudowanym jada predzej, jesli
                                    tylko moga.

                                    > Miałbyś podstawy do jakichś statystycznych uogólnień, gdybyś sam
                                    > jechał szybciej niż 50 kmh,

                                    No wiec wlasnie je tez mam, bo nieraz w Polsce tez "plyne" z ogolem ruchu i wiem
                                    tak samo jak wiekszosc ludzi w Polsce, ze malo kto trzyma sie tam dobrowolnie
                                    50-tki, jesli moze jechac szybciej.

                                    Ty oczywiscie mozesz probowac przykonywac swiat, ze jest inaczej. Powodzenia.

                                    > P.S. O co Ci chodzi z tymi "ucieczkami w wyprzedzanie"?

                                    Wyjasnilem to juz kilka razy powyzej. "Pytanie bylo nie o wyprzedzanie tylko o
                                    dobrowolna (czyli nie wymuszona przez innych, jadacych wolniej z przodu) jazde z
                                    predkoscia 50 km/h lub ponizej"


                                    > Przecież to chyba logiczne, że aby jechać szybciej niż ja, trzeba
                                    > mnie wyprzedzić.

                                    Logiczne jest przede wszystkim to, ze jazda za kims jadacym wolniej nie musi byc
                                    kwestia dobrowolnego wyboru predkosci tylko koniecznosci wymuszonej przez
                                    jadacego wolniej z przodu.

                                    Jeszcze raz: "Wolniej jadacy samochod zawsze wymusza na
                                    szybciej jadacych z tylu kierowcach redukcje predkosci lub podjecie
                                    decyzji o wyprzedzaniu. Manewr ten, przedtstawia zawsze pewne "wyzwanie", nawet
                                    dla kierowocow jezdzacych nagminnie znacznie szybciej niz wolno.

                                    P.S. Jesli dobijam w terenie zabudowanym do samochodu jadacego ponizej 50-tki to
                                    tez go nie wyprzedzam, jesli jechalem wczesniej szybciej.
                                  • hanni P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 14:27
                                    Wiem, jak jestes na mnie ciety ale nie widzisz, jak karkolomne i absurdalne sa
                                    twoje proby przekonania kogokolwiek, ze wiekszosc kierowcow w Polsce w
                                    terenie zabudowanym, na prostym wolnym odcinku jezdzi przepisowe 50 km/h lub
                                    ponizej?
                                    • jureek Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 14:42
                                      hanni napisał:

                                      > Wiem, jak jestes na mnie ciety ale nie widzisz, jak karkolomne i absurdalne sa
                                      > twoje proby przekonania kogokolwiek, ze wiekszosc kierowcow w Polsce w
                                      > terenie zabudowanym, na prostym wolnym odcinku jezdzi przepisowe 50 km/h lub
                                      > ponizej?

                                      Jak się nie ma odpowiednich narzędzi, to takie próby są tak samo karkołomne i
                                      obarczone błędem, jak próby przekonywania kogoś, że większość jeździ
                                      nieprzepisowo. Zresztą sam zdajesz sobie z tego sprawę, bo inaczej jaki byłby
                                      Twojego niedawno postanowionego pytania do ekspertów. Jakbyś wiedział, to byś
                                      nie pytał. No chyba, że zachowujesz się jak nauczyciel, który wie, a jednak pyta.
                                      Jura
                                      • kozak-na-koniu Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 14:52
                                        jureek napisał:

                                        > No chyba, że zachowujesz się jak nauczyciel, który wie, a jednak pyt
                                        > a.

                                        Głosuję za tą ewentualnością. Z jednym zastrzeżeniem: on się nie zachowuje, on
                                        się za takiego zupełnie bezpodstawnie uważa.:)
                                      • hanni Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 15:09
                                        jureek napisał:


                                        > Jak się nie ma odpowiednich narzędzi, to takie próby są tak samo
                                        > karkołomne i obarczone błędem, jak próby przekonywania kogoś, że
                                        > większość jeździ nieprzepisowo.

                                        Nie do konca. Narzedzia w postaci danych z innych krajow (np. Austrii) sa. To,
                                        ze traktowanie ograniczen w Austrii i Polsce sa zupelnie odmienne przyznaja
                                        nawet najbardziej zatwardziali zwolenicy dowolnej "interpretacji" ograniczen.

                                        Z tej pozycji, gdzie nawet w Austrii ilosc kierowcow jezdzacych przepisowo
                                        stanowi lekka mniejszosc bronic tezy, ze wiekszosc polskich kierowcow jezdzi
                                        przepisowo jest (wedlug mnie) totalnym absurdem.
                                        Ale ludzie uparci do granic nieracjonalnosci tak wlasnie postepuja.

                                        > Zresztą sam zdajesz sobie z tego sprawę, bo inaczej jaki byłby
                                        > Twojego niedawno postanowionego pytania do ekspertów.

                                        Moze taki, ze chetnie poznalbym konkretne liczby, jak np. w przypadku innych krajow.

                                        > Jakbyś wiedział, to byś nie pytał.

                                        Czy to az tak trudno zrozumiec?
                                        Wiem, jaki jest ogolny trend, jestem przekonany, ze twierdzenie o przestrzeganiu
                                        ograniczen przez wiekszosc polskich kierowocow to kompletny absurd. Ne wiem
                                        tylko jakie sa rzeczywiste proporcje, tak, jak wiem to np. w przypadku Austrii.

                                        Czego w tym jeszcze nie rozumiesz?
                                        • jureek Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 15:13
                                          Jakie są te dane z Austrii? Jaki procent kierowców jeździ przepisowo? Pisałeś,
                                          że to niewielka większość, a konretnie w procentach jak to wygląda?
                                          Jura
                                          • hanni Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 15:18
                                            jureek napisał:

                                            > Jakie są te dane z Austrii? Jaki procent kierowców jeździ przepisowo? Pisałeś,
                                            > że to niewielka większość, a konretnie w procentach jak to wygląda?

                                            I co to ma wniesc do tej dyskusji poza odwroceniem uwagi w inna strone?
                                            • jureek Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 15:45
                                              hanni napisał:

                                              > I co to ma wniesc do tej dyskusji poza odwroceniem uwagi w inna strone?

                                              Po prostu chciałbym wiedzieć. Napisałeś, że masz takie dane odnośnie Austrii,
                                              więc liczyłem na to, że podzielisz się tą wiedzą.
                                              Jura
                                              • tiges_wiz Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 15:48
                                                to jakas wiedza tajemna musi byc.
                                                chcialem wiedziec, gdzie jest znak ktory dal z niemiec, aby sprawdzic jak to
                                                wyglada w szerszym ujeciu, ale tez sie zapowietrzyl. ;)
                                                • hanni Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 15:58
                                                  tiges_wiz napisał:

                                                  > to jakas wiedza tajemna musi byc.

                                                  Zadna wiedza tajemna. Jurek juz dostal te dane.

                                                  > chcialem wiedziec, gdzie jest znak ktory dal z niemiec, aby
                                                  > sprawdzic jak to wyglada w szerszym ujeciu, ale tez sie
                                                  > zapowietrzyl. ;)

                                                  "Zapowietrzylem" bo nie pokazalem ci dokladnie na mapie miejsca powstania
                                                  zdjecia, ktore przypadkowo znalazlem w internecie?

                                                  Jakbym zalaczyl zdjecie czekoladek to pewnie bys chcial, zebym ci je przeslal,
                                                  czy jak?
                                              • hanni Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 15:53
                                                jureek napisał:

                                                > Po prostu chciałbym wiedzieć. Napisałeś, że masz takie dane
                                                > odnośnie Austrii, więc liczyłem na to, że podzielisz się tą wiedzą.

                                                Ach jasli tak, to prosze bardzo. Dane te cytowalem juz kilka razy.
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,510,101842592,101926898,Re_Moze_i_mundry_.html
                                                • jureek Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 16:02
                                                  hanni napisał:

                                                  > Ach jasli tak, to prosze bardzo. Dane te cytowalem juz kilka razy.
                                                  > forum.gazeta.pl/forum/w,510,101842592,101926898,Re_Moze_i_mundry_.html

                                                  Dziękuję. Gdybyś jeszcze podał źródło, byłbym zobowiązany.
                                                  Jura
                                                  • hanni Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 16:05
                                                    jureek napisał:

                                                    > Dziękuję. Gdybyś jeszcze podał źródło, byłbym zobowiązany.

                                                    Nie wierzysz?
                                                  • jureek Re: P.S. bez odpowiedzi? 29.12.09, 16:13
                                                    hanni napisał:

                                                    > jureek napisał:
                                                    >
                                                    > > Dziękuję. Gdybyś jeszcze podał źródło, byłbym zobowiązany.
                                                    >
                                                    > Nie wierzysz?

                                                    Znowu zbyt pochopnie wyciągasz wnioski. Nie chodzi o to, że nie wierzę, lecz po
                                                    prostu interesują mnie jeszcze inne wskaźniki i liczyłem na to, że będę się mógł
                                                    z nimi zapoznać u źródła.
                                                    Jura
                                                  • hanni Calosc z moich notatek 29.12.09, 16:09
                                                    Das Geschwindigkeitsverhalten bei erlaubten 50 km/h im Ortsgebiet ist im
                                                    Vergleich zu 2005 annähernd gleich geblieben. Mehr als die Hälfte der Pkw‐Lenker
                                                    (55%) hält sich nicht an dieses Limit (2005: 54%), 15 Prozent der Pkw‐Lenker
                                                    waren im letzten Jahr sogar schneller als 59 km/h unterwegs. Der schnellste
                                                    Pkw‐Lenker ist bei den Messungen des KfV mit verantwortungslosen 105 km/h durch
                                                    das Ortsgebiet geprescht.
                                                    Je schneller allerdings offiziell gefahren werden darf, desto geringer ist die
                                                    Lust zum Tritt aufs Gaspedal. Sind im Freiland 70 km/h erlaubt, fährt „nur“ mehr
                                                    jeder dritte Pkw‐Lenker zu schnell (2006: 36%, 2005: 44%). Ist im Freiland
                                                    maximal Tempo 100 möglich, wird die Menge der Überschreiter noch einmal
                                                    geringer: Rund 21 Prozent der gemessenen Pkw haben in diesen Zonen die
                                                    100er‐Schallmauer durchbrochen, wobei 15 Prozent der Lenker mit einer
                                                    Geschwindigkeit von über 103 km/h gefahren sind. Der negative Spitzenreiter
                                                    brachte es auf 173 km/h.
                • analny_wybawca Re: z polskim Niemcem czy echte Deutschem? n/t 28.12.09, 12:19
                  > "Na polskich drogach krajowych co najmniej połowa samochodów na
                  > długich prostych jedzie z prędkością 110-120 km/h."

                  Aha, ja też jeżdżę licznikowe 100-110, bo się okazuje że faktycznie to lecę
                  wtedy 90-95km/h :D
    • hanni Co bys ty biedaku poczal... 27.12.09, 21:43
      Gdyby przyszlo ci jezdzic z abstynentem z Rosji albo milionerem z Bangladeszu?
      Pewnie runalby caly twoj swiat i wszystko, co o nim wiesz.
    • inguszetia_2006 Re: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem 28.12.09, 11:18
      Witam,
      Ja mam lepsze świąteczne wrażenia;-) Śledzik popływał sobie;-P
      Już dawno się tak nie opiłam dobrymi nalewkami i likierami i innymi
      cudakami. Nalewka z pigwy-pycha! Potem żałowałam, że jestem
      wstawiona, bo nie ma większej przyjemności niż jeździć pustymi
      ulicami pięknym zimowym wieczorem. Uwielbiam to i nadrobię w
      przyszłym roku, żeby nie wiem jak były smaczne te nalewki;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
    • 0rwell Gdzie trzymają za mordę tam jest święty spokój 29.12.09, 01:53
      Taki wniosek mi sie nasuwa po przeczytaniu waszych postów.
      I ja za takim trzymaniem u nas w Polszcze się opowiadam.
      Grecja mnie nie obchodzi bo tam sie nie wybieram, przynajmniej samochodem.
      • emes-nju Re: Gdzie trzymają za mordę tam jest święty spokó 29.12.09, 12:50
        Gdzie trzymaja za morde tam swiety spokoj dopoki uscisk sie nie rozluzni.

        To da sie zaobserwowac patrzac na wyczyny Niemcow czy Szwajcarow (rozwniez
        swietych Skandynawow - wczoraj w sniezycy ze swistem wyprzedzil mnie jakis
        Dunczyk - z cala pewnoscia Polak - jadacy zdecydowanie szybciej niz przepisowe
        tam 50 km/h i z cala pewnoscia znacznie szybciej niz predkosc bezpieczna na
        bialej, miejscami oblodzonej nawierzchni) poza jurysdykcja troskliwej opieki ich
        panstw :-P

        Ale coz... Prostaczki nadal wierza, ze tylko batem...
        • marecki-34 Re: Gdzie trzymają za mordę tam jest święty spokó 29.12.09, 12:53
          emes-nju napisał:


          > Ale coz... Prostaczki nadal wierza, ze tylko batem...

          A potem płaczą jak i do nich bat się zaczyna dobierać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja